Dodaj do ulubionych

Ileana miala racje...

05.05.07, 18:20
... mowila i ostrzegala, ze nie moge sobie pozwalac na marzenia. Nie
posluchalam, bo myslalam ze przeciez to nic zlego i to jedyna rzecz jak mi
zostala. A marzenia wymknely mi sie spod kontroli, wdarla sie
wszechogarniajaca nadzieja i teraz mam! Boli! Znow boli... :(
Obserwuj wątek
    • more.words Re: Ileana miala racje... 05.05.07, 18:46
      a ja Ci powiem tak, że zawsze warto marzyć, a porażkami sie nie przejmować... i
      żyć i realizować, i nie bać się tylko sięgać po to czego się pragnie
      • skorpionica11 Re: Ileana miala racje... 05.05.07, 19:27
        marzyc zawsze trzeba :))
        ale czasem na niektóre sprawy trzeba realnie spojrzec
        3-maj sie
        • more.words Re: Ileana miala racje... 05.05.07, 19:34
          zgodze sie ze czasem trzeba spojrzec realnie...

          tylko czesto bywa tak, ze ludzie nie wierza w to co moga osiagnac
          nie wierza ze ich marzenia moga sie spełnić...
          • skorpionica11 Re: Ileana miala racje... 05.05.07, 19:43
            Bo te marzenia czasem są nie realne nie do zrealizowania np:w danym momencie
      • ileana79 Re: Ileana miala racje... 07.05.07, 18:39
        marzyć o kształcie szczęścia w abstrakcyjnym wymiarze - tak należy. trzeba.
        Ale nie o osobie konkretnej o której wiemy, że nic z tego nie będzie.
        Jeśli chcemy sobie ustalić jaki jest nasz ideał, to należy marzyć. Ale nie dla
        wszystkich to jest dobre. Dla mnie świadomość tego jakiego faceta potrzebuję
        okazała się swego rodzaju przekleństwem, bo mniej bym cierpiała, gdybym nie
        wiedziała, że tego chcę, mimo wszystkich ujemnych cech relacji jako takiej.
        Uważam, że najszczęśliwszy jest taki człowiek, który całe życie poszukuje, bo
        jest otwarty a przy tym bardziej szanuje to co jest dla niego w danej chcwili
        wartościowe i pracuje nad tym aby to poznać z każdej strony by móc to utrzymać
        przy sobie w takim radosnym stanie na dłużej/na zawsze.
        Pozdrawiam serdecznie
        I.
    • tysia131 Re: Ileana miala racje... 05.05.07, 20:14
      Ja tez tak, kochani, mowilam... Co mi pozostaje oprocz marzen? Nie chce ich
      tracic! Ale to faktycznie, fizycznie boli... Boli w momencie jak sobie
      uswiadamiasz ze te marzenia nie maja szans na spelnienie... :(
      • helga1970 Re: Ileana miala racje... 05.05.07, 21:54
        pamietaj, ze tak naprawde- wszystko mozesz
        ogranicza Cie tylko Twoje myslenie
        boisz sie konsekwencji
        ale bez ryzyka nie ma zycia
        cale zycie ryzykujemy, inwestujemy w podejrzanych ludzi
        musimy marzyc
        marzenia to my, tylko w marzeniach jestesmy wolni- jestesmy soba
        nie zrzekaj sie marzen
        spruboj o nie powalczyc
        • more.words Re: Ileana miala racje... 05.05.07, 22:26
          sama bym tego lepiej nie ujęła ;)
    • tysia131 Re: Ileana miala racje... 05.05.07, 23:19
      Dziekuje Helu... Potrzebne mi jest teraz pozytywne wsparcie. Ja nie wiem czy
      moje marzenia sie spelnia, czy maze o wlasciwym Panu; nie wiem... ale bez
      marzen... coz warte jest zycie, prawda?
      • kassa10 Re: Ileana miala racje... 05.05.07, 23:31
        Jak się nie jeżdzi, to się nie spada. A gdyby się spełniło dopiero byś miala
        radochę.
        Życzę udanych inwestycji marzeniowych.
        • sanyu Re: Ileana miala racje... 06.05.07, 12:17
          ech..jakbym o sobie czytała :-((
          • tysia131 zawieszenie.... 06.05.07, 12:56
            Bo generalnie Ileana ma racje. Marzenia to pozywka dla emocji, dla uczuc. Ja
            nie wiem czy mam jakiekolwiek szanse na ich spelnienie. Ponoc jak sie czegos
            bardzo pragnie to caly wszechswiat potajemnie dziala tak by mogly sie owe
            marzenia spelnic... Ale nie zmusze innych ludzi do zakochania sie we mnie. Wiec
            lepiej odpuscic - zajac sie soba, wyjsc do kina, poczytac cos, spotkac sie z
            kims i nie czekac... Nie patrzec jak pies na kosc, na te komorke, nie sprawdzac
            gg co pol godziny... Tao mowi: odpusc i zostaw. Ponoc bedzie dzialo sie samo...
            Wiec mozesz marzyc, ale nie rob sobie nadziei. Tylko to nie jest takie proste
            oddzielic jedno od drugiego...

            Ciezko mi dziewczyny... :(
            • fantka Re: zawieszenie.... 06.05.07, 13:12
              Trzeba marzyć, mimo wszystko.
              A że czasem okazuje się
              że marzymy nie o tym co potrzeba,
              to taki wypadek przy pracy...
              bez marzeń cóż warte byłoby nasze życie.
            • helga1970 Re: zawieszenie.... 06.05.07, 14:07
              ja sobie mysle, ze dzieki marzeniom, wiem kim jestem
              jezeli wyprę je z sibie na zasadzie : i tak sie nie spełnia,
              nigdy nie poznam swoich potrzeb. bede zyla na pozytek publiczny, wpiasna w
              jakis ogólnie przyjety schemat. bede realizowac jakis ogolnie przyjety plan.
              Uwazam, ze przez zycie trzeba przebijac sie. Moze nie lkociami ale marzenia sa
              takim motorem, ktory ma swoja siłe oddzaiływania. Dosc łatwo jest rzopoznac
              ludzi, ktorzy dawno wyrzekli sie marzen i jak ich spytac, to nawet nie wiedza
              czy maja marzenia.
              Kocham swoje marzenia, ze zamieszkam kiedys w domu nad morzem, ze bede pomagac
              innym życ i ze bede kochana.
              Moim marzeniem jest miec marzenia
            • ileana79 powieszenie 07.05.07, 18:55
              Misiu. Bo za duzo swojego życia powiesiłaś na tym człowieku nawet nie do końca
              zdajac sobie z tego sprawę. Ktoś mi kiedyś zarzucił, że jestem bez uczuć, ktoś
              inny , że mnie nikt nie skrzywdził. G... prawda, że tak się parlamentarnie
              <sic!> wyrażę ;)
              Ale nie o mnie tu. Wszystko,czego potrzebujesz do życia i szczęścia jest w
              Tobie. Tak naprawdę nigdy nie przestajemy być sami i naiwnością jest wierzyć w
              to, że będąc z kimś jesteśmy z kimś. Jesteśmy zawswze dwiema odrębnymi istotami
              zbudowanymi przez własne doświadczenie, w których druga osoba nie miała zadnego
              udziału zanim się poznaliśmy. To jest ogrom informacji, które nas byudują i nie
              zdajemy sobie nawet z tego sprawy. I nigdy nie dowiemy się jak bardzo podobne
              jest do naszego uczucie człowieka którego kochamy, kiedy i on/ona mówi, że
              kocha. Nigdy nie dowiemy się jak on/ona czuje. Ale możemy szukać wspólnego
              mianownika dla siebie na wspólnej przestrzeni. I jest powód by wierzyć, że to
              warte zachodu wtedy gdy te reakcje na nasze działanie są takie jakie
              chcielibyśmy, żeby były. Lub jesli nawet nie są, druga osoba pracuje nad tym,
              żeby były.
              Dodam, że oczywiscie to samo musi wypływać z nas, ale nigdy przenigdy nic na siłę.
              Poza tym uważam, że faceci sa na tyle prości izdystansowani emocjonalnie, że
              absolutnie właściwa jest następująca kolej rzeczy: facet musi zdobywać i
              zabiegać. Bo umie. Bo lubi. Bo chce tego. My kobiety możemy walczyć o uczucie
              wtedy, kiewdy już na nim coś zbudowano. Coś namacalnego. Nie złudzenia i
              marzenia, które nie mają potwierdzenia w rzeczywistości tylko sprowadzają się do
              czekania.
              Czekając pozwalamy życiu nas omijać. A życie toczy się w każdej chwili.
              I niech mnie niekt tu zara nie pisze, ze latwo mi mówić, bo wcale nie łatwo. Ja
              się uczę mojego życia codziennie. I wszystko co piszę to moje własne bardzo
              gorzkie i ciężkie doświadczenia.
              Z cała serdecznością pozdrawiam Was miłe moje. Ciebie Tysiu w szczególności,
              trzymaj się. Potrafisz. Po prostu zajmij się czyjmś do cholery :)
              Czymś co Cię wciągnie, a jak tego nie masz, to zajmij się szukaniem.
              Buziaki.
              • helga1970 Re: świete słowa 07.05.07, 18:57

            • more.words Tysiu.... 08.05.07, 11:55
              hmm... widze czytałaś "Podręcznik Wojownika (...)" no - to co tam zostało
              napisane - to czysta prawda ;)

              natomiast powiem Ci - tak samo jakby powiedziała Ci każda czarownica - że nie
              mozna zmusic do miłosci <oczywiscie sa sposoby>
              tylko po co... ?? pomyśl sobie - widać nie to bylo Ci pisane... widać nie to
              jest Twoją drogą...teraz Ci smutno- ale to chwilowe...
              • fantka Re: Tysiu.... 08.05.07, 16:52
                tego kwiatu pół światu,
                rozglądnij się wkoło siebie :)
                • more.words Re: Tysiu.... 08.05.07, 19:55
                  zgodze sie z fantka..

                  a na dodatek powiem- ze wystarczy odrobina pewnosci siebie i siegniecie po to
                  czego sie chce - faktycznie czasem nam brakuje odwagi i wiary... czesto sie
                  tylko o czyms mowi ze "chciałoby sie" ... a tak na serio boimy sie - realizowac
                  to czego chcemy... bo lepiej marzyc i mowic o czyms - bo w razie porazki - mniej
                  sie ryzykuje
        • fantka Re: Ileana miala racje... 06.05.07, 13:10
          Witaj Kassa10 na naszym forum.
          Skąd przybywasz?
      • ileana79 Re: Ileana miala racje... 07.05.07, 18:43
        tak jak powiedzialam - marzyć o facecie, który będzie dla Ciebie i wierzyć, że
        na pewno na siebie traficie, musisz tylko realizować siebie. Wówczas się
        znajdziecie, bo skrzyżuja się Wasze drogi. Musisz poznać też dobrze siebie,
        własne oczekiewania, bo ładunki roznoimenne sie przyciagaja, wiec ten wlasciwy,
        który bęzie reagował tak jakbyś chciała, tak jak marzysz, pojawi sie na zasadzie
        uzupełnienia. Dwoch przeciwnych biegunow. Od razu zaznaczam, ze to bardzo duze
        uproszczenie, zeby mnie nikt nie szarpal za słówka :)
        Bo dla kazdego z nas ta różnoimienność ma inny wymiar i jest oparta na
        indywidualnej skali potrzeb kazdego z nas. Tak myślę.
        Pozdrawiam
        I.
        • fantka Re: Ileana miala racje... 07.05.07, 18:55
          i ma nadal,
          marzenia trzeba mieć takie
          żeby nas nie niszczyły.
    • tysia131 Re: Ileana miala racje... 08.05.07, 10:57
      Ech Ileana... ;) Ja wiem... Ja to wszystko wiem ;) Ja tak naprawde w ciagu dnia
      nie mam czasu na myslenie - ale sa wieczory i ranki... I ja tez wiem ze jak
      przychodzi TA mysl, to ja musze sila odgonic... I staram sie. Ale lamie sie
      czasami, i brakuje sil na odganianie tych mysli ;) Ale juz dociera. Powoli, ale
      dociera - to NIE TEN ;)
      Cieple tulanko dla ciebie! Dziekuje ;)
    • more.words Re: Ileana miala racje... 08.05.07, 19:54
      hmmm..
      zawsze warto miec marzenia...

      ostatnio moj przyajciel stwierdził cos w stylu... ze to co ogolnie okreslamy
      jako marzenia - to sa tylko plany/zachcianki... marzenia sa czyms o wiele
      bardziej skomplikowanym ;)


      poza tym... tak na marginesie... tak o marzeniach...
      kurcze - zauwazyłyscie - szczescie kreuje nowe szczescie, pozytywne -
      pozytywne... trzeba po prostu uwierzyc...

      niby łatwo sie mowi - ale ciezko trudno zrobic, trudno sie przestawic na
      pozytywne myslenie, na nie przejmowanie sie drobiazgami...
      • tysia131 Re: Ileana miala racje... 08.05.07, 21:25
        Ponoc tak wlasnie jest more.words... Ale czy zawsze? Moze to jest bardziej
        skomplikowane niz nam sie wydaje? Ja z natury jestem raczej optymistka, nie
        lubie narzekan i utyskiwan, ale akurat na polu sercowym od dluzszego czasu mam
        posuche - dwa lata. A akurat w lutym minelo dwa lata odkad pracuje tu gdzie
        teraz i jest to moje zawodowe szczescie - bardzo lubie swoja obecna prace... Za
        duzo szczescia na raz? Poza tym jest juz cholernie ciezko utrzymywac taki stan
        optymizmu tak dlugo. Chociaz z drugiej strony cos w koncu musi byc za kolejnym
        zakretem, nieprawdaz? ;) Coz, glowa do gory! Musi byc dobrze!
        • more.words Re: Ileana miala racje... 08.05.07, 23:27
          no Tysia... dokładnie ;) "zawsze po burzy wychodzi słońce"

          hmm... mówisz że masz 2 lata posuchy... hmm... inna teoria mojego kolegi:

          "ponoć by wrócić do 'siebie' po jakimś związku - potrzebujemy połowę tego czasu,
          przez który byliśmy z tamtą osobą- by się wyleczyć kompletnie" ... cóż - tu juz
          zaczynam mieć pewne 'ale" do tej teorii..

          nie przejmuj się tym, że minęło trochę czasu i nic... wiesz- NIC NA SIŁĘ... a
          poza tym - może nie jesteś na serio gotowa ?? < nie wiem jak Ci sie poprzednio
          układało - nie znam Twojej historii>

          hmm- ja mam tak - ze wierzę że to co nas spotyka niesie dla nas jakąś lekcję -
          pytanie tylko - czy potrafimy ją zrozumieć i dobrze przyjąć...

          czasem lepiej niż nas minie jakis związek z kimś... niż jakbyśmy mieli go
          doświadczyc... wiem coś o tym...

          poza tym.. przecież i tak - ten ktoś się znajdzie ;) i to na bank w momencie gdy
          będziesz sie tego najmniej spodziewała ;)

          "i spadnie jak grom z jasnego nieba" -> tak o miłości mówi mój najlepszy
          przyjaciel ;) 100% racji :D

    • more.words ...a i jeszcze jedno... 08.05.07, 23:51
      nie mogłabym- bo bym zhańbiła się z lekka...ale...

      w mojej sygnaturce jest link do MOCy
      samo przeczytanie opisu forum - daje nadzieję... bo to o realizacje marzeń
      chodzi głównie w życiu ;)

      cyt. z opisu forum:

      "Dobrze, że spotkałem tylu ich
      Wyjątkowych, zwykłych - tak jak ja
      I opowiedzieli mi
      Że bez marzeń, pragnień tych
      Życie wtedy traci sens" <myslovitz>
      • tysia131 Re: ...a i jeszcze jedno... 09.05.07, 10:23
        Nadzieja umiera ostatnia! I oby zyla wiecznie ;) Dziekuje wam. To w sumie jest
        dosc trudne zeby rozpoznac kiedy jest sie jeszcze spontanicznym a kiedy sie
        zaczyna byc juz nachalnym... Trzeba wiedziec kiedy odpuscic walke. Ale marzenia
        SA. ;)
        • more.words Re: ...a i jeszcze jedno... 09.05.07, 11:03
          <brawo>

          ;)

          jak w tej piosence...

          "trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść - niepokonanym"

          uśmiechu życzę Tysiu ;))
          • fantka Re: ...a i jeszcze jedno... 09.05.07, 19:41
            marzyć można o czymś lub kimś innym ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka