bukowski27
11.06.03, 11:03
...znajomy spiew)
Po chwili zza tegoz samego wzgórza wyszedł człowiek. twarz opalona. włos
zmierzwiony. wzrok nieobecny. ni to człek ni to zwierz, a juz na pewno nie
kobieta (chociaz niektórzy watpia)... widać ze niosł ze soba bagaz
doswiadczen, zdobytych w niebycie... bagaz moze i nie był wielki, ale jak
wszystkim wiadomo size does matter tylko i wyłacznie dla godziili i facetów
jezdzacych mercedesami... sylwetka człwoeika (a w slad za nia i sam człowiek)
przysiadła pod drzewem z mchu i paroci i odkorkowała flakon... gulgulgul
(rozległo sie po niziznie*)... po głowie kołatała sie mysl: to kto w koncu
wygrał ten mecz? polska? korea? a jak korea to która? i czy mecz wogóle sie
odbył? zaczał wspominac... i dziewczyny... i chłopaków**... i teatr... i
występy objazdowe z objazdowymi schodami... tak. mozna powiedziec... no! w
kazdym badz razie wiele mozna powiedziec... zaczał snic (tu wstawic o big
sleep)...
* akcja rozgrywa sie na nizinie srodkowoeuropejskiej...
** chodzi tu o chłopaków w znaczeniu kolegów...