alraune
01.11.07, 16:09
Mieszkam w Warszawie. Mam 30 lat. Nie jestem może ósmym cudem
świata, ale też żadnym pasztetem - dosyć szczupła (ok. 54 kg.),
zadbana, długowłosa, niewysoka (164 cm.) Mam dużo znajomych, ze
czworo przyjaciół "od serca" i generalnie ludzie chyba mnie lubią.
Reasumując - śmiem twierdzić, że wszystko ze mną w porządku ;)
Szukam faceta... na dobre i na złe. Na całe życie, tego właściwego.
Chciałabym założyć rodzinę i mieć dzieci (a czasu jakby coraz
mniej). Do tej pory trafiałam albo na takich, którzy w ogóle nie
chcą się wiązać, albo - owszem, ale bez perspektyw, bo oni "nie z
tych". Co to by chcieli się żenić i rozmnażać. Byłam w dwóch długich
związkach - ok. 4 lata każdy - razem ze wspólnym zamieszkaniem;
jednak właśnie, jak się okazywało po pewnym czasie, bez przyszłości.
No to kończyłam związek - ten drugi bardzo niedawno - bo co będę na
darmo w nie-wiadomo-czym rzeźbić. Panowie byli załamani, ponieważ
cenili sobie moje towarzystwo, moje gotowanie i dbanie by rachunki
były na czas popłacone, a lodówka pełna. Ale oni przecież "nie z
tych". Szlag mnie już trafia - czy ja mam jakiegoś pecha? Że zawsze
trafię na barana? Panowie, panowie, co z Wami...?
Szukam normalnego faceta...