Wróciłem do domu. Przez ta pogodę każde ochłodzenie traktuję jak syberyjską
zimę - ot, zmarzłem. ale teraz czas na kację reanimacyjną, robię sobie rosołek
(z papierka), a po nim czekolada mleczna i gorąca herbata malinowa (albo kawa
- pomyślę).
Do komika w salonie dokładamy więcej drewna, podkręcamy knot w naftowej lampie
i rezydujemy wtorkowo