Dodaj do ulubionych

zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"??

11.12.07, 15:52
wyobrazcie sobie sytuacje ze bo "bycia" z soba 3 tygodnie otrzymalam
propozycje <ah!> rozpoczecia wspolzycia z moim "lubym", a gdy sie nie
zgodzilam mowiac ze mam katolickie przekonania itp., czyli sex przedmalzenski
nie wchodzi w gre, to sie obrazil chyba, bo do tej pory dzwonil 2x na dzien,
dzien w dzien a teraz nawet smsa od 2 dni nie napisal :/ ? czy ja jestem
pokrecona ze mam takie zasady? czy moze nie trafilam na tego jedynego, albo co
gorsza takich jak ja tylko ze "grzecznych chlopcow" brak ;)??
Obserwuj wątek
    • umbertosun Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 23.12.07, 02:23
      Pokrecona

      • oleyu Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 23.12.07, 17:09
        Facet bez seksu nie wytrzyma. Chyba że będzie miał 2 na boku.
        Wiec radze zmienić taktyke ;)
    • gdynianin1981 Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 24.12.07, 12:36
      Ło matko :)

      Powiem tak - to może okrutne, ale ja rozumiem tego faceta. Ja zresztą
      postąpiłbym tak samo i poważnie zastanawiałbym się nad kontynuowaniem znajomości
      (on się pewnie teraz zastanawia mocno i dlatego nie odzywa).

      Deklaracja dziewczyny, że seks przedmałżeński nie wchodzi w grę, na pewno
      podziałałby na mnie jak chłodny prysznic. Taka deklaracja ma według mnie mniej
      więcej tyle sensu, co deklaracja spotkań raz w tygodniu, w środy wieczorem.

      Nie chodzi o to, że nawiązując znajomość z kobietą mam z nią od razu ochotę na
      "seks przedmałżeński". Ale wiążąc się z kimś na poważnie pragnę dzielić się z tą
      osobą radością życia, smutkami, przygodami, problemami. Ludzie po to dobierają
      się w pary, aby mieć komu ofiarowywać drzemiące w nich uczucia i pokłady
      czułości. A nie wyobrażam sobie narzuconej z góry bariery w okazywaniu uczucia.

      Według mnie nie ma nic piękniejszego niż "sam na sam" z ukochaną osobą. To
      świetna nauka zarówno "dawania", jak i "brania". Dobra lekcja tolerancji i
      wyrozumiałości dla drugiej osoby.

      Dla mnie bliskość fizyczna na pewnym etapie znajomości jest czymś naprawdę
      wyjątkowym. I jakoś nie mogę sobie wyobrazić związku pozbawionego tego ważnego
      elementu.

      Działałem kiedyś w katolickim ruchy młodzieżowym, więc miałem okazję poznania
      sporo osób, które żyją według zasady "czystość do ślubu". I niestety, większość
      z tych osób pasuje do takiego profilu psychologicznego:
      - dziewczyna
      - nietolerancja dla osób o odmiennych poglądach (na życie, na zasadę czystości,
      na politykę, na rolę Kościoła, na homoseksualizm)
      - brak własnych przemyśleń (posługiwanie się wypowiedzianymi przez kogoś regułkami)
      - wąskie horyzonty myślowe
      - chorobliwa konieczność pouczania innych o tym, że postępują nieodpowiednio
      - wysokie mniemanie o sobie (ten, kto nie żyje według moim zasad jest gorszy
      również na innych płaszczyznach)
      - typowo katolicka wizja rodziny (mąż utrzymuje żonę pracującą w domu nad
      wychowaniem gromadki dzieci)
      - seks jest zły.

      Oczywiście nie uogólniam. Zawarłem w powyższym akapicie jedynie swoje spostrzeżenia.

      Z powodu powyższego, że jestem człowiekiem i myślę bardzo schematycznie (jak
      każdy człowiek) - to unikam kobiet żyjących według "zasady czystości". Tym
      bardziej, że jak ktoś tak obnosi się z takimi zasadami, to można się spodziewać
      równie "uzasadnionych" zasad w innych dziedzinach. A ja jestem racjonalistą i
      preferuję osoby, które również mają krytyczne i racjonalne spojrzenie na świat.

      Czy pocałunek jest przez Ciebie traktowany jako seks przedmałżeński (niektóre
      media katolickie tak to traktują)? Jeśli nie, to gdzie według Ciebie ten seks
      przedmałżeński się zaczyna?

      Rozumiem, że każdy kto nie czeka do ślubu to albo "niegrzeczny chłopiec" lub
      "niegrzeczna dziewczynka"?

      I'm a bad boy... ;)
      • mospin1 Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 27.12.07, 11:35
        mój Boże! :-/
        wcale sie mu nie dziwie.
        a juz wątpiłem ze istnieją jeszcze takie osoby jak Ty bo nie moge za
        cholere zrozumiec po co czekac z tym do ślubu. krzywdzisz sama
        siebie... a zaluzmy ze jednak jakis desperat wytrzyma z Toba do
        ślubu a potem okaze sie ze jestescie kompletnie niedobrani pod
        względem "łożkowym: i co wtedy?
        paranoja dla mnie...
        sex jest dla ludzi i nie widze sensu w trzymaniu cnoty do ślubu.
        a jak sie chajtniesz w wieku np 40 lat to tez bedziesz trzymac? lol.
      • szarobura87 Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 27.12.07, 15:36
        gdynianin1981 napisał:

        > Ło matko :)
        >
        > Powiem tak - to może okrutne, ale ja rozumiem tego faceta. Ja zresztą
        > postąpiłbym tak samo i poważnie zastanawiałbym się nad kontynuowaniem znajomośc
        > i
        > (on się pewnie teraz zastanawia mocno i dlatego nie odzywa).


        Plastic is coooool!
        >
        > Deklaracja dziewczyny, że seks przedmałżeński nie wchodzi w grę, na pewno
        > podziałałby na mnie jak chłodny prysznic. Taka deklaracja ma według mnie mniej
        > więcej tyle sensu, co deklaracja spotkań raz w tygodniu, w środy wieczorem.

        Owszem masz racje. Nie przekreślam całkowicie seksu przedmałżeńskiego. Chętnie
        uprawiałabym sex z facetem po 2 latach bycia razem w związku bez małżeństwa. Ale
        nigdy po 3 tygodniach.

        Taka deklaracja ma według mnie mniej
        > więcej tyle sensu, co deklaracja spotkań raz w tygodniu, w środy wieczorem.

        Mógłby Pan tą tezę uzasadnić... Brzmi rzeczywiście ładnie, ale obawiam się, że
        to przerost formy nad treścią


        > Nie chodzi o to, że nawiązując znajomość z kobietą mam z nią od razu ochotę na
        > "seks przedmałżeński".

        sprzeczność widzę w tym co Pan pisze.

        Ale wiążąc się z kimś na poważnie pragnę dzielić się z t
        > ą
        > osobą radością życia, smutkami, przygodami, problemami.

        Ok. Autorka wątka zapewne też tego pragnie. I ja. I chyba każdy z nas.

        Ludzie po to dobierają
        > się w pary, aby mieć komu ofiarowywać drzemiące w nich uczucia i pokłady
        > czułości. A nie wyobrażam sobie narzuconej z góry bariery w okazywaniu uczucia.

        Jakiej bariery??? Gdyby wszystkie dziewczyny nie miały barier po 3 tygodniach
        znajomości to co
        1.instytucja małżeństwa nie miałaby sensu
        2. świat były brzydki
        >

        > Według mnie nie ma nic piękniejszego niż "sam na sam" z ukochaną osobą. To
        > świetna nauka zarówno "dawania", jak i "brania". Dobra lekcja tolerancji i
        > wyrozumiałości dla drugiej osoby.


        Bycia sam na sam... Nikt tego nie neguje. Ja Cię chłopcze w ogóle nie rozumiem.
        >
        > Dla mnie bliskość fizyczna na pewnym etapie znajomości jest czymś naprawdę
        > wyjątkowym. I jakoś nie mogę sobie wyobrazić związku pozbawionego tego ważnego
        > elementu.

        No właśnie... Na którym etapie. Ja bym ją raczej umiejscowiła w tym środkowym
        etapie. A nie po 3 tygodniach... No chyba, że Twoj najdłuższy związek trwał jak
        do tej pory 9 tygodni.

        >
        > Działałem kiedyś w katolickim ruchy młodzieżowym, więc miałem okazję poznania
        > sporo osób, które żyją według zasady "czystość do ślubu".

        Ja też znam sporo takich osób. Ksiądz był bardzo mądrym człowiekiem i nauczył
        ich samodzielnego myślenia i szacunku do takich wartości jak rodzina, dom, przyjaźń

        Pan planuje założyć kiedyś rodzinę?

        I niestety, większość

        Wprawdzie nie działałam w żadnym katolickim ruchu, ale bardzo cenię moich
        przyjaciół, którzy w takowych działali.


        > z tych osób pasuje do takiego profilu psychologicznego:
        > - dziewczyna

        Nie koniecznie dziewczyna. Znam wiele facetów.

        > - nietolerancja dla osób o odmiennych poglądach (na życie, na zasadę czystości,
        > na politykę, na rolę Kościoła, na homoseksualizm)

        Również ateiści są nietolerancyjni..
        Ba! Oni są chyba najbardziej nietolerancyjni.

        (Mówię o tolerancji jako wyrozumiałości dla czyichś poglądów)

        > - brak własnych przemyśleń (posługiwanie się wypowiedzianymi przez kogoś regułk
        > ami)

        Jeżeli ktoś zgadza się z regułką to nie widzę w tym nic złego. To tylko głęboko
        zakorzeniony tradycjonalizm, który świadczyć może o wewnętrznej harmonii.


        > - wąskie horyzonty myślowe

        Po czym tak sądzisz?
        Zasady, tradycja to Twoim zdaniem świadczy o wąskich horyzontach umysłowych?


        > - chorobliwa konieczność pouczania innych o tym, że postępują nieodpowiednio

        Ty też tutaj pouczasz i narzucasz swój sposób myślenia.


        > - wysokie mniemanie o sobie (ten, kto nie żyje według moim zasad jest gorszy
        > również na innych płaszczyznach)

        Ciebie też tak odbieram chłopaczku..

        > - typowo katolicka wizja rodziny (mąż utrzymuje żonę pracującą w domu nad
        > wychowaniem gromadki dzieci)

        bzdura wyssana z palca

        > - seks jest zły.

        Kolejna wyssana z palca bzdura

        >
        > Oczywiście nie uogólniam. Zawarłem w powyższym akapicie jedynie swoje spostrzeż
        > enia.

        Biedne spostrzeżenia. Drogi życiowe są różne.
        >
        > Z powodu powyższego, że jestem człowiekiem i myślę bardzo schematycznie (jak
        > każdy człowiek) - to unikam kobiet żyjących według "zasady czystości".

        Masz do tego prawo.

        Aha. Ja też jestem człowiekiem a jednak nie myślę schematycznie.

        Tym
        > bardziej, że jak ktoś tak obnosi się z takimi zasadami, to można się spodziewać
        > równie "uzasadnionych" zasad w innych dziedzinach. A ja jestem racjonalistą i
        > preferuję osoby, które również mają krytyczne i racjonalne spojrzenie na świat.
        >
        > Czy pocałunek jest przez Ciebie traktowany jako seks przedmałżeński (niektóre
        > media katolickie tak to traktują)? Jeśli nie, to gdzie według Ciebie ten seks
        > przedmałżeński się zaczyna?
        >
        > Rozumiem, że każdy kto nie czeka do ślubu to albo "niegrzeczny chłopiec" lub
        > "niegrzeczna dziewczynka"?
        >
        > I'm a bad boy... ;)

        bad and I'm sorry stupid.


        • kruz7 Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 27.12.07, 21:22
          Z tego co mi wiadomo gra wstępna i pieszczoty to jest petting. Seks to sam w
          sobie stosunek płciowy. Brak tego przed ślubem prowadzi według mnie do szybkiego
          rozwodu po ślubie. Potwierdzają to statystyki w liczbie kilkudziesięciu procent.
          Wynika to z braku dopasowania się wzajemnego, co już napisał gdynianin1981.
          P.S.
          Tylko nie pisz do mnie komenta szarobura87 używając słów "chłopcze". Bardzo nie
          lubię tego. Serdeczne pozdro z Pruszkowa.
        • gdynianin1981 Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 28.12.07, 08:48
          Wybacz, że nie ustosunkuję się do całej Twojej wypowiedzi, ale nie ma tutaj
          sensu dyskusja światopoglądowa. Ja uważam, że bliskość, seks, pieszczoty nie są
          niczym złym - jeśli oboje ludzie tego pragną. Nawet na pierwszej randce! Nikt
          tutaj nikogo do niczego nie zmusza, każdy jest odpowiedzialny za sobie i jeśli
          ktoś woli się do kogoś przytulić zamiast iść na spacer czy do kina, to nie widzę
          w tym żadnego problemu.

          Dla mnie namiętność i pożądanie są elementem każdego zdrowego związku. I żadne
          krzyki, żadne wrzaski ani teorie nie przekonają mnie, że jest inaczej. Jeśli nie
          ma tego w związku, to jego dni są policzone. A jeśli to pożądanie jest tylko u
          jednej osoby, a przez drugą są tłumione, to współczuję obojgu. Frustracja
          gwarantowana.

          A co do mądrych teorii księży - to nie rozumiem dlaczego jest to jakikolwiek
          argument w rozmowie. To niemal tak, jak ja bym się wypowiadał w sprawach
          technologii informatycznych.

          Po raz pierwszy słyszę, że ksiądz może nauczyć samodzielnego myślenia! Każda
          religia wręcz wymaga od wierzących zaniechania samodzielnego myślenia i
          przyjęcia bez myślenia dogmatów wiary - np. niepokolanego poczęcia, życia
          wiecznego, istnienia piekła, itp. Nie wiem jak myśląc samodzielnie można dojść
          do takich rezultatów!

          Księża żyją w oderwaniu od świata rzeczywistego. Nie mają nawet najmniejszego
          pojęcia o prawdziwych problemach ludzi. Nie mają rodzin, nie martwią się o
          sprawy materialne (bo państwo hojnie wynagradza ich za obowiązkowe nauczanie
          religii), nie wiedzą co to głód, niedostatek czy troska o rodzinę. A już
          kompletnie nie mają przecież pojęcia o życiu seksualnym człowieka (a na ten
          temat najchętniej sie przecież wypowiadają). Dla nich wszystko jest proste i
          oczywiste, bo nie dotyczy ich samych.

          Więc błagam - bez powoływania się na autorytet księży!!
          • szarobura87 Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 28.12.07, 15:47
            Kochany Gdynianinie. Czułość i miłość jest piękna. W takim myśleniu nie jesteś
            odosobniony.

            A co do księży... Drogowskaz nie musi iść do miasta, żeby wskazywać drogę do miasta.

            W mojej miejscowości. Małej miejscowości.. ksiądz organizował dzieciakom czas.
            Było wspólne oglądanie filmów, gitara, śpiew. Chodzili na te spotkania nawet Ci
            którzy w niedzielę nie pojawiali się w kościele. Były też dyskusje o życiu. Nie
            o dogmatach. Nie generalizuj.

            A poza tym proste jest piękne
        • pausaj Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 07.02.08, 07:20
          no szczerze mówiąc to jesteś nieżyciowa:P

          popieram Twoje małżeństwo legnie w gruzach....bliskość fizyczna to
          sposób poznawania się,,,,a nie tylko prokreacja, która rozpoczyna
          sie po slubie
          • mruff Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 07.02.08, 10:47
            pausaj napisała:

            > no szczerze mówiąc to jesteś nieżyciowa:P
            >
            > popieram Twoje małżeństwo legnie w gruzach....bliskość fizyczna to
            > sposób poznawania się,,,,a nie tylko prokreacja, która rozpoczyna
            > sie po slubie
            Chyba rozumy pozjadałaś. Jesteś jasnowidzem czy co?
            Mnie moi faceci nie poznawali przez seks. Była to forma ekspresji
            uczuć, relaksu itd.
            Żaden sposób poznawania.
    • samotne_miau_miau Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 28.12.07, 12:10
      Constii,nie jesteś pokręcona. Masz prawo żyć wg własnych zasad. Czystość przedmałżeńska jest trudna, zatem powinnaś liczyć się,że ciężko będzie znaleźć faceta który to zaakceptuje.Aczkolwiek tacy są.Znam takie pary/małżeństwa. I są one trwałe i szczęśliwe.
      Jeśli facet nie odezwie się-ciesz się,że po 3 tygodniach sprawa wyjaśniła się.Alleluja i do przodu:)
      Natomiast co do wypowiedzi panów-pożądanie pożądaniem, ale musi być w tym trochę rozumu, prawda? I panowania nad własnymi emocjami/potrzebami seksulanymi.Tu facet jednak powinien mieć wyćwiczoną wolę. Bo jak kiedyś tam przyjdzie połóg kobiety, to co po 2 tygodniach "wyposzczenia" pójdziecie na bok, bo już wytrzymać nie możecie, bo to niezdrowo tak pościć się itp, itd?
      Małżeństwa czysto katolickie są zawierane dość szybko,okres narzeczeństwa nie trwa 5 lat.Moja koleżanka wyszła za mąż po 6 m-ach znajomości, byli "czyści"obydwoje, a teraz szaleją w łóżku, że hej(ponoć) :)
      • pantera2000 Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 28.12.07, 18:57
        Podejście do życia i sprawy seksu autorki szanuję, ale powiem wprost- na 98% nie znajdziesz partnera, który by chciał czekać do slubu. Nie żyjemy w średniowieczu, ale w pełni uświadomionym społeczeństwie wyzwolonych młodych ludzi, którzy wiedzą czego chcą i czego oczekują od innych.
        Kwestia seksu jest natomiast w związku na tyle ważna, że ja sama nie zaryzykowałabym związku z facetem chcącym czekac do ślubu.
        Pozdrawiam
    • karolinka.f Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 19.01.08, 23:17
      Są tacy jak Ty, zaręczam. Również faceci. Zdecydowana mniejszość,
      ale warto poszukać takiego człowieka, który zgadza się z Tobą w tak
      ważnych kwestiach. Powodzenia w szukaniu Tego Jedynego. :-)
    • anilana Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 21.01.08, 00:37
      Ja nie czekałam do ślubu, co nie znaczy, że jestem niewierząca, taka juz ludzka
      natura,że czasem grzeszymy... Ale 3 tygodnie bycia ze sobą jakiegokolwiek to
      trochę szybko na sex. Za szybko
      Dobrze zrobiłaś
      Pozdrawiam
    • domin1120 Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 21.01.08, 01:42
      ma racje ja czekalem na swoja dziewczyne a po 4 latach sie
      rozstalismy i nic nie bylo: masa energi psu w du...!!!
      • samotne_miau_miau Domin 21.01.08, 09:40
        To chyba ściemnialiście te 4 lata z czystością i mylicie pojęcia.
        Czystośc tzn żadnych zbliżeń fizycznych, żaden peting.
        Nie wierzę,żebyś przez 4 lata nie pocałował piersi swojej lubej, a
        to już nie jest dotrzymanie czystości.
        • domin1120 samotne_miau_miau 21.01.08, 22:13
          ok. rozumiem ale ile mozna calowac piers. a z reszta ja sie nie
          skarze tylko pisze ze moj wysilek poszedl na marne bo nikt tego nie
          docenia
    • grzegocz Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 21.01.08, 10:51
      Jeśli chodzi o mnie to radze poczekać, aż się dobrze poznacie 3
      tygodnie to tylko po to aby zaliczyc panienke i wpisac do spisu
      cudzołożnic. A Tobie na tym chyba nie zależy. Swoja droga chciałbym
      poznać kobietę z zasadami takimi jak ty. Nie mówie, żebym nie
      próbował chociazby pettingu ale na pełny seks mógłbym poczekać nawet
      do ślubu.
      • mruff Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 21.01.08, 16:03
        Grzegocz, Ty jesteś prawdziwy???
        Dawno nie spotkałam faceta, który chciałby
        mieć "trudną"panienkę.Pozytywnie zaskoczona :)
      • domin1120 Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 21.01.08, 22:25
        grzegocz.wlasnie moglbys, a sproboj wytrzymac nie mowie ze 4 lata
        chociaz 2lata.a tak wogole to ile najdluzej wytrzymales bez seksu?
    • goldenka100 Re: zyjecie wg zasady: "czystosc do slubu"?? 04.04.08, 12:31
      czekanie z seksem do slubu wg mnie nie jest madre.A jak sie okaze po
      slubie ze on ma zupełnie inne potrzeby niz ty? albo bedzie chciał
      cos czego Ty nie akceptujesz,bedzie sie chciał kochac tak jak Ty na
      to nie bedziesz chciała sie godzic?to co wtedy??Wtedy bedzie za
      pózno ,albo facet pójdzie tam gdzie bedzie miał to co
      potrzebuje.Oczywiscie moze uogólniam ,ale takie sytuacje sa bardzo
      prawdopodobne ,bardzo.Wiadomo ze po 3 tyg to chyba za wczesnie na
      takie propozycje ,ale czekac do slubu bardzo nierozsadne,dla Twojego
      własnego dobra

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka