Gość: Kasia
IP: *.itelligence.pl
27.12.01, 14:05
mam 24 lata. rok temu rozstalam sie z chlopakiem z ktorym bylam prawie 4
lata.wielka milosc, wydawal mi sie byc tym jedynym, wymazonym i na zawsze.
jednak jak skonczylismy studia i poszlismy do pracy (kazdy w swoja strone) nie
mielismy juz czasu, zeby sie spotykac, poniewaz oboje prace konczylismy
pozno.chcialam, zebysmy razem zamieszkali, zeby moc troche czasu ze soba
spedzac, ale on wolal cieple gniazdko mamusi z ktorym trudno mu bylo sie
rozstac.nie potrafilam dalej prowadzic zwiazku w ktorym to ciagle ja
proponowalam spotkania, a on wolal kolegow, komputer itp.z wielkim trudem, ale
rozstalismy sie (on pozniej zalowal, ale juz bylo za pozno).czy tak wiele
wymaga chcac miec dom, rodzine, moc sie czuc potrzebna i chcac sie kims
opiekowc? mezczyzni, ktorych spotykam chca zwiazku, ale, zeby zdecydowac sie na
wspolne mieszkanie, czy malzenstwo to nic z tego.czy spotykam nieodpowiednich
mezczyzn, czy oni rzeczywiscie nie chca sie wiazac?