saracen1608
17.05.08, 23:29
Krótka rozprawa o jezdzie na maksa.
Wszystkiemu winna jest moja praca. To przez nia powoli trace sluch.
Ale najgorsze jest to ze nie trace go symetrycznie. Nie wiedziec
czemu bardziej cierpi prawe ucho. Czemu od tego zaczynam? Otóz jak
powszechnie wiadomo kazdy z nas ma ukryte gdzies gleboko w
pokladach podswiadomosci swoje alter ego. Wlasciwie sklada sie ono z
dwóch odrebnych czesci – pierwsza jest glos zdrowego rozsadku,
wrodzonej bojazliwosci, czy tez „pewnej takiej niesmialosci”, zwanej
czasem glosem Aniola Stróza, druga zas jest odpowiedzialna za te
wszystkie nierozsadne wybryki, które sprawiaja ze na facjacie
najpierw pojawia sie szeroki usmiech, a pozniej bardzo glebokie (a
czasem bolesne) poczucie winy. Dla symetrii nazwijmy go glosem
Diabla Stróza. Kazdy kto ogladal w dziecinstwie bajki o Kaczorze
Donaldzie wie ze maly jegomosc w bialej sukience, ze skrzydelkami i
aureolce nad glowa zawsze sadowi sie na prawym ramieniu delikwenta,
szepczac mu do ucha rady swiatle i rozsadne, podczas gdy kolo z
rózkami, ogonem i obliczem czerwonym jak po spozyciu „taniego
owocowego” wybiera ramie lewe. Jak widac w moim przypadku ciemna
strona mocy ma juz na wstepie spora przewage.
Zaczelo sie od tego, ze jakis czas temu stalem sie szczesliwym
posiadaczem dosyc szybkiego i dosyc nowoczesnego, mojego
pierwszego „motocykla klasy szejset”.
Aniol Stróz: - No po co ci to w twoim wieku? Praca, w planach dom,
rodzina. A ty tak na mróz, bez szalika ?
Diabel Stróz: - Zamknij paszcze cioto! W zyciu trza miec fantazje.
Fakt sam w sobie nie jest moze niczym istotnym, ale wiaze sie z
przynaleznoscia do dosc specyficznej grupy spolecznej jaka jest brac
motocyklowa. Jak kazda socjeta ma ona swoje prawa, zwyczaje,
obowiazki oraz pewne znamiona okreslajace jaka dana jednostka ma
pozycje w stadzie. Dla kogos niezwiazanego z tematem, patrzacego z
boku na grupe motocyklistów samcem Alfa bedzie facet na najwiekszym,
najbardziej blyszczacym, zbajerowanym „Harleju”.
Aniol Stróz: - Taki Harlej to dobra sprawa – szybko nie pojedzie,
stateczny, ladny.
Dla osoby znajacej zagadnienie od strony teoretycznej , tzn. majacej
glowe nabita suchymi danymi technicznymi z katalogów postacia
wiodaca bedzie posiadacz najszybszej lub najmocniejszej maszyny.
Diabel Stróz: Hajabuza plus turbo plus nitro rulezzzz!!!
Ale tym co naprawde pozwala odsiac ziarno od plew i podzielic grupe
motocyklistów na „miszczów” i pozerów sa opony, a dokladniej sposób
w jaki sa zuzute. Czym dla wojskowych sa ordery, dla indian skalpy i
uszy wrogów, biznesmenów liczba platynowych kart kredytowych, tym
dla motocyklisty jest nietkniety pasek bieznika przy bocznej
krawedzi opony zwany „chicken stripe”, „margines” lub „pas cnoty”.
Pozwala on w szybki i jasny sposób okreslic styl jazdy danego
osobnika. Waski pas lysej gumy na srodku i szerokie jak wisla
marginesy = mistrz prostej, motomitoman, czyli ktos kto ma takie
samo powazane w grupie jak erotoman gawedziarz. Opony starte az do
rantu felgi – ten Pan uczyl jezdzic samego Valentino i nalezy mu sie
bezsprzeczny szacunek poniewaz w zakrety wchodzi pochylony pod katem
prawie równoleglym do podloza uzyskujac przy tym predkosc
nadswietlna. Bo to na winklu mozna pokazac co sie umie. Na prostej
nawet malpa potrafi odkrecic do oporu.
A.S. : - No ale po co od razu tak odkrecac, przeciez to
niebezpieczne.
Przesiadka z zabytkowej, poczciwej emzetki wyposazonej w ogumienie
niewiele szersze niz w rowerze górskim, zawieszenia dzialajace do
predkosci 40 km/h i bebnowe hamulce, których efektywnosc powodowala
u mnie blyskawiczny wzrost poboznosci w razie koniecznosci
ostrzejszego hamowania na 95 konnego, czterocylindrowego „potwora”,
który na pierwszych dwóch biegach podnosil przednie kolo do góry jak
wsciekly, byl prawdziwym szokiem technologicznym.
Sporo wody musialo uplynac w rzece Lagan przeplywajacej przez „moje”
miasto zanim odzwyczailem sie od zero-jedynkowej pozycji gazu z
emzetki - zamkniete – stoimy, otwarte do oporu – jedziemy; i
przeszedlem na bardziej czuly, analogowy system Horneta –
zamkniete – stoimy, troszke otwarte – ruszamy, otwarte do 1/4 -
przyspieszamy dosc szybko, otwarte do 1/2 - przyspieszamy naprawde
szybko, 3/4 – zdurniales!? Zaraz sie zabijesz! , pelne otwarcie –
zamknij!! Krude zamknij!!!!
D.S. : - No cos ty ! No risk - no fun!
Po opanowaniu przyspieszen przyszla pora na hamowanie. Po pierwszej
jezdzie stwierdzilem ze hamulce sa .... zbedne. Przy moich nawykach
hamowania silnikiem aby wspomóc prace spowalniaczy wystarczylo
zaszurac butami o podloze zeby zatrzymac motocykl przed swiatlami.
Gdy wreszcie odwazylem sie wyjechac za miasto nie moglem pozbyc sie
checi przeprowadzania motocykla przez kazdy zakret na piechote. W
glowie kolatalo mi ciagle ze jade za szybko, motocykl jest za
ciezki, zakret za ostry a zawieszenia wybija mnie na zewnetrzna.
Olsnienie przyszlo po jakism czasie – przeciez ja sie wogole nie
pochylam! Wyuczona, „sedesowa” pozycja wymuszala niejako wchodzenie
w zakrety pionowo. Sztywne rece i kregoslup skutecznie
uniemozliwialy balans cialem. Postanowilem z tym walczyc. Najpierw
dosiasc sie do przodu, zlapac zbiornik kolanami, dociazyc przednie
kolo i pochylic sie nad kierownica wypychajac lokcie na zewnatrz.
Takoz pisza na madrych forach internetowych.
A.S.: - Dlatego uwazem ze w hierarchii spolecznej nizej pedofilów sa
juz tylko internauci.
O kurcze – moge wychylac sie na boki ! A i kierownica jakos tak
lepiej chodzi. Pora na cwiczenia terenowe. Jako ze w Irlandii
nastala wlasnie druga z dwóch por roku tu wystepujacych,
skladajacych sie z jesieni i wiosny, deszcz przestal padac czesciej
niz dwa razy dziennie i asfalt przesechl na tyle ze moglem zaczac
Doskonalenie Praktyki Jazdy. Wiejskie drogi klasy B charakteryzuja
sie tym ze maja nawierzchnie lepsza niz wiekszosc polskich
autostrad, ale co dla mnie najwazniejsze sa pokrecone jak prawo
podatkowe i prawie zupelnie puste. Z zapalem cwiczylem coraz
mocniejsze pochylenia i atakowalem kolejne zakrety z coraz wyzszego
biegu. Coraz wyzszy bieg w moim przypadku oznaczal przejscie z
dwojki i predkosci ok 40 km/h wlasciwej emzecie do trojki i ok 50
km/h a w przyplywie szalenstwa nawet czwórki i ok siedemdziesiatki.
Dla niezorientowanych w temacie dodam ze Honda CB 600F posiada szesc
biegów. Szerokosc drogi i ilosc wyboi skutecznie hamowaly mnie przed
osiaganiem wyzszych predkosci z obawy o utrate przyczepnosci.
Wybawienie przyszlo w chwili gdy odkrylem pedagogiczne wlasciwosci
zastosowania przy nauce zjazdów z autostrady.
Stoosiemdziesieciostopniowy, szeroki slimak z jedwabiscie gladka
nawierzchnia na skrzyzowaniu wiaduktu drogi ekspresowej z
motorlejem M2 okazal sie byc idealnym miescem do cwiczen.Zwlaszcza
ze w poblizu znajdowal sie kolejny dzankszyn, na rondzie którego
mozna bylo spowrotem dostac sie na owa droge ekspresowa a nastepnie
znowy slimak, dzankszym, kawalek motorlejem, rondo i tak w kolo
Macieju.
A.S. : - „Dzankszyn” na „motorleju” – Boze ty widzisz i nie grzmisz!!
Na czas nauki wybieralem noce z piatku na sobote z uwagi na nikly
ruch i male prawdopodobienstwo napotkania policyjnych patroli. W
koncu czubek jezdzacy wkolo dwoch zjazdów przykulby czyjas uwage.
Juz widze te naglowki w Dajli Miror „Wschodnioeuropejski emigrant
przez trzy godziny nie potrafil wydostac sie z autostrady”. Co jakis
czas kontrolowalem szerokos pasa cnoty na tylnej oponie. Po kilku
weekendach udalo mi sie go zredukowac do okolo 15 mm. Wynik moze nie
oszalamiajacy ale stanowil wyrazny postep od stanu wyjsciowego