Dodaj do ulubionych

zwierzeta naszych partnerow

15.09.03, 13:43
Moj facet (nie mieszkamy razem) wzial sobie ostatnio kota do domu. Ja bardzo
protestowalam, gdyz uwazam, ze on nie powinien miec zwierzat z dwoch powodow:
1) pracuje bardzo duzo (wychodzi z domu przed 8, a wraca przewaznie ok 19-20)
2) mieszka w bloku.
No i szkoda tego kota, bo siedzi sam caly dzien w domu.
Ja od siebie dodam, ze nie lubie kotow (chociaz u mnie w domu tez jest, ale
mam ogrod, wiec przychodzi tylko jesc do nas).
I strasznie mnie ten kota denerwuje. Zalatwioa sie gdzie popadnie (ostatnio
caly czas w szafie), wlazi do doniczek, pozniej na stol w kuchni a pozniej
skacze sobie po poduszkach na ktorych ja spie! Jak ja jestem to zamykamy
sypialnie, ale wiem, ze jak mnie nie ma to kot spi w lozku.
Wczoraj sie strasznie poklocilismy z tego powodu.
Powiedzcie czy moje reakcje sa normalne, czy moze troche przesadzam? ALe jak
mysle, ze kot siedzi i bawi sie na stole na ktorym jaj jadam, to mnie szlag
trafia.
A moze jestem zla na mojego faceta, ze wzial tego kota chociaz bardzo sie
sprzeciwialam (i teraz mu robie na zlosc...)
Obserwuj wątek
    • aga-21 Re: zwierzeta naszych partnerow 15.09.03, 13:54
      Myśle, że trochę przesadzasz. Jeśli kot jest mały to normalne, że łazi po
      wszystkim, także po stole.
      Jednak trzeba by go trochę wychować. Przede wszystkim powinien mieć ZAWSZE
      czysty żwirek w kuwecie - to powinno rozwiącać problem sikania do szafy.
      Koty to są mądre stworzenia i przy odrobinie chęci dużo je można nauczyć. Ja
      mam dwa, ( w tym jeden 3 miesięczny) i nie chodzą po stole, szafkach itp., nie
      ma problemu z siusianiem (mam podwórko, więc wychodzą na trawkę), i nawet śpią
      na swoim posłaniu (czasem... :))
      I nie złość się tak. Moze twój facet po prostu potrzebuje mieć zwierzę w domu?
      Może właśnie bardzo lubi koty? Postaraj się tego zwierzaka zaakceptować. Bo
      ludzie wariują na punkcie swoich ulubieńców i nic nie da się na to poradzić.

      Pozdrawiam
      • ariel23 Re: zwierzeta naszych partnerow 15.09.03, 14:08
        aga-21 napisała:

        > Myśle, że trochę przesadzasz. Jeśli kot jest mały to normalne, że łazi po
        > wszystkim, także po stole.
        > Jednak trzeba by go trochę wychować.

        Zgadzam sie z tym, z trzeba kota wychowac. ALe jak napisala toksyczna- jej
        facet wraca do domu jakos dopiero wieczorem. Czyli kot siedzi caly dzien w
        domu. Kiedy ma go wychowywac.
        A sikac do szafy moze specjalnie- z czystej zlosliwosci, ze sie go samego w
        domu zostawia.
    • ann.k Re: zwierzeta naszych partnerow 15.09.03, 21:23
      Po pierwsze jak sama zauważyłaś koty to stworzenia, które żyją własnym życiem.
      Doskonale radzą sobie samodzielnie przez cały dzień i wcale nie tęsknią za
      powrotem człowieka. Gorzej, że jak są małe i mieszkają w domu, mają nadmiar
      energii, którą spożytkowują różnie. Zazwyczaj tak, jak się człowiekowi najmniej
      podoba :). Ja mam w bloku 11letnią kotę i jakoś nie zauważyłam, żeby sfiksowała
      od tego mieszkania w bloku. Kot, który nie zna wolności, nie będzie za nią,
      wbrew pozorom, tęsknił.

      Co zaś do Twojej reakcji, to moim zdaniem przesadzasz. Nie mieszkasz z facetem,
      więc w zasadzie to nie Twoja sprawa co trzyma w domu. To jego cyrk i jego
      małpy, jak mówi stare przysłowie. Jeśli chciał wziąć kotka, to może dlatego, że
      smutno mu było wracać do pustego mieszkania. A może potrzebował mało
      absorbującego towarzysza. Generalnie jeśli jemu kot nie przeszkadza, to Ty nie
      powinnaś go na siłe wychowywać.
      • kurczak1976 Re: zwierzeta naszych partnerow 16.09.03, 10:02
        ann.k napisała:

        > Doskonale radzą sobie samodzielnie przez cały dzień i wcale nie tęsknią za
        > powrotem człowieka.

        I tutaj sie mylisz! Moze czesc kotow ma gdzies wlasciciela ale reszta jak
        wiekszosc teskni i to bardzo. Ja mam dwa koty, ktore zawsze czekaja na nas w
        oknie, potem trzeba je glaskac z 15 minut bo jak nie to dosc glosno sie tego
        domagaja. Nawet jesli ktos jest w domu a druga osoba skads wraca to koty tez
        leca na zlamanie karku pod drzwi.
        Nie potrafie tego opisac ale one tez nas kochaja i potrzebuja tak jak my ich.
        Moze sposob wyrazania milosci jest inny niz u psa ale one tez sie ciesza z
        naszego widoku i tesknia!!!
        • ann.k Re: zwierzeta naszych partnerow 16.09.03, 10:38
          Koty są indywidualistami. Przyzwyczajenie do człowieka nie lezy w ich naturze.
          Może o tęsknią, ale nie tak jak pies i spokojnie mogą siedzieć same nawet dwa
          dni (pod warunkiem, że nie wyżrą wszystkiego z miski zaraz po podaniu im
          jedzenia). Potem się upomną o głaski i natychmiast zajmują się sobą.
          • rebbi Re: zwierzeta naszych partnerow 16.09.03, 20:11
            To chyba zależy jednak od kota. Mój bardzo tęskni jak nie ma chociaż jedej osoby
            z rodziny w domu. CHodzi, miauczy, szuka... A jak długo nikogo nie ma i on sam
            siedzi w domu, to potrafi miauczeć pod drzwiami. I zawsze jest bardzo stęskniony
            kiedy ktoś wraca do domu.
            Aczkolwiek znam także koty, którym siedzenie w domu samotnie całą dobę nie
            przeszkadzało... Co kot to indywidualność... :D

            pozdrawiam.
            rebbi
            • foreverlooking Re: zwierzeta naszych partnerow 17.09.03, 23:58
              a ja bym chciala faceta ktory lubi koty :-(

              mojemu moje kociska wiecznie przeszkadzaja - grrrr

              tylko kociarz kociarza zrozumie niestety

              moje koty:

              czekaja przy drzwiach jak wracam z pracy
              spia ze mna
              laza po wannie jak sie kompie

              nie wyobrazam sobie zycia bez kota w domu

              pewnie - czasem nawet mnie przeszkadza jak mi laza po glowie ale za to ile
              kociej milosci w takim futrzaku?

              polub tego kota bo facet moze go/ja nad toba bardziej cenic ;-)

              powodzenia zycze
    • toksyczna4 Re: zwierzeta naszych partnerow 10.10.03, 09:35
      Czesc, to znowu ja. Moj problem powraca.
      Kot jest nieznosny. Nie da sie go glaskac, tylko sie rzuca i gryzie i drapie.
      Pare razy nasikal na moje rzeczy. A wczoraj mnie zupelnie zdenerwowal jak
      narobil na posciel. Dodam, ze kuwete mial czysta.
      Czy moze on jest zly ze przez caly dzien siedzi sam? I czy jest sens trzymac
      takiego kota w domu. (tzn ja nie chce go z domu wyrzucac, bron Boze, tylko
      zastanawiam sie czy to byl dobry pomysl brac kota kiedy z gory bylo wiadomo, ze
      sie nie bedzie mialo dla niego czasu)
      • ann.k Re: zwierzeta naszych partnerow 10.10.03, 10:33
        Twoje rozważania są czysto akademickie, bo kot już w domu jest. Może Cie po
        prostu nie lubi. Moja kota w podobny sposób traktowała większość moich byłych.
        Zadziwiające, że zawsze wychodziło na jej. Kogo nie polubiła, koniec końców
        okazywał sie draniem.
        Ostatnio nasikała mojemu mężowi do torby. Uwielbia go. I w sumie o to poszło -
        chwilowo nie mieszka z nami, więc postanowiła go oznaczyć, żeby tam na tej
        obczyźnie o swojej ukochanej kocicy nie zapomniał.
      • ann.k PS. Poprawka. 10.10.03, 10:35
        Wyjaśniam, żebyś mnie źle nie zrozumiała :). Koty instynktownie wyczuwają kto
        ich nie lubi i odpłacają tym samym. O to mi chodziło, kiedy napisałam, że Cię
        nie lubi. Ty nie lubisz kota, kot nie lubi Ciebie. I nie wykluczone, że nigdy
        nie polubi. Do tego stopnia, że z głodu zdechnie, a jedzenia od Ciebie nie
        weźmie.
        • toksyczna4 Re: PS. Poprawka. 10.10.03, 10:59
          Zgadza sie, nie lubie tego kota i on mnie pewnie tez nie. Ale mimo wszystko jak
          tylko jestem u mojego mezczyzny to go karmie, bo on jakos nie widzi, ze kot
          jest glodny. A jak gdzies wyjezdza to przyjezdzam specjalnie po to zeby nie
          tylko kota nakarmic, ale tez z nim troche posiedziec.
          Dodam tez ze to nie jest tak, ze ja nie lubie zwierzat. Nie pamietam czy
          pisalam, ale mam i psa i kota w domu.
          I z tego co pamietam to wszystkie male kotki z ktorymi mialam do czynienia nie
          byly takie agresywne i dawaly sie glaskac. A ten kot nikomu nie daje sie
          glaskac, tylko sie rzuca wsciekly na kazdego. Nawet na mojego ukochanego, ktory
          coraz mniej sie nim zajmuje. On nie powinien byl brac tego kota :(


          ann.k napisała:

          > Wyjaśniam, żebyś mnie źle nie zrozumiała :). Koty instynktownie wyczuwają kto
          > ich nie lubi i odpłacają tym samym. O to mi chodziło, kiedy napisałam, że Cię
          > nie lubi. Ty nie lubisz kota, kot nie lubi Ciebie. I nie wykluczone, że nigdy
          > nie polubi. Do tego stopnia, że z głodu zdechnie, a jedzenia od Ciebie nie
          > weźmie.
          >
          • kurczak1976 Re: PS. Poprawka. 10.10.03, 11:06
            Niestety ten kotek chyba bardzo cierpi z samotnosci albo przywykl ze jest sam
            i teraz kazdy w domu jest intruzem.
            Musisz z nim troche dluzej poprzebywac i wtedy zobaczysz czy sie jakos
            zmienia,moze nawet sie zaprzyjaznicie.
            Moj kot jesli sie o nim na chwile zapomni zwykle gryzie nas w nogi wiec pewnie
            ten tez okazuje swoja rozpacz agresja.
            Powodzenia
            • toksyczna4 Re: PS. Poprawka. 10.10.03, 11:42
              Tak, Kurczak, masz racje. Jest caly czas sam. I glownie dlatego bylam przeciwna
              temu, zeby sobie bral kota do domu. Raz go wyrzucilam z domu zeby poszedl do
              weterynarza z kotem, bo sie powinno. Wet. wyznaczyl wizyte na poczatek
              wrzesnia. I co? Juz prawie polowa pazdzienika a on nie mial czasu pojsc z tym
              kotem do weterynarza. A ma go blizej niz przystanek autobusowy.
              I nie chce zaczynac gadki: Widzialam, ze tak bedzie.....; A nie mowilam.....
              ALE MOWILAM ;)


              kurczak1976 napisała:

              > Niestety ten kotek chyba bardzo cierpi z samotnosci albo przywykl ze jest sam
              > i teraz kazdy w domu jest intruzem.
              > Musisz z nim troche dluzej poprzebywac i wtedy zobaczysz czy sie jakos
              > zmienia,moze nawet sie zaprzyjaznicie.
              > Moj kot jesli sie o nim na chwile zapomni zwykle gryzie nas w nogi wiec
              pewnie
              > ten tez okazuje swoja rozpacz agresja.
              > Powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka