verte34
28.05.08, 20:30
Dzisiaj taka sytuacja: powiedziałam rano mężowi - normalnie,
spokojnie - że wolałabym nie jechać z nim w weekend na działkę bo
(tu rzeczowe argumenty). On na to że chce żebym jechała bo
(argumenty). Zgodziłam się i na tym stanęło.
Wracam z pracy i na dzień dobry słyszę - Skoro ty nie chcesz jechać,
pojedzie moja mama.
Założę się o ostatnią dychę, że naskarżył mamusi w swoim ulubionym
stylu Radia Erewan że ośmieliłam się nie chcieć.
Od początku naszej znajomości obgadywał przede mną swoja mamę (a
były to niestworzone historie), teraz od jakiegoś czasu to ja jestem
ta zła. Facet tworzy sobie jakieś wirtualne swiaty, kłamie, zmysla,
koloryzuje, czasem myslę że jest chory psychicznie. Nic nie można
powiedzieć/załatwić/wytłumaczyć wprost. Klęska.