Dodaj do ulubionych

Sprzymierzeńcy: mąż i teściowa

28.05.08, 20:30
Dzisiaj taka sytuacja: powiedziałam rano mężowi - normalnie,
spokojnie - że wolałabym nie jechać z nim w weekend na działkę bo
(tu rzeczowe argumenty). On na to że chce żebym jechała bo
(argumenty). Zgodziłam się i na tym stanęło.
Wracam z pracy i na dzień dobry słyszę - Skoro ty nie chcesz jechać,
pojedzie moja mama.
Założę się o ostatnią dychę, że naskarżył mamusi w swoim ulubionym
stylu Radia Erewan że ośmieliłam się nie chcieć.
Od początku naszej znajomości obgadywał przede mną swoja mamę (a
były to niestworzone historie), teraz od jakiegoś czasu to ja jestem
ta zła. Facet tworzy sobie jakieś wirtualne swiaty, kłamie, zmysla,
koloryzuje, czasem myslę że jest chory psychicznie. Nic nie można
powiedzieć/załatwić/wytłumaczyć wprost. Klęska.
Obserwuj wątek
    • legwan4 Re: Sprzymierzeńcy: mąż i teściowa 28.05.08, 21:06
      Verte,to nie fajnie...;/
      • verte34 Re: Sprzymierzeńcy: mąż i teściowa 28.05.08, 21:22
        Legwanie, to tragiczne :( Jesteśmy dwa lata po ślubie, a czuję że
        mój mąż to obcy, nieprzyjazny człowiek. I nie pogadasz:((
        • legwan4 Re: Sprzymierzeńcy: mąż i teściowa 28.05.08, 21:24
          No,ale chyba kochaliście się,rozumieliście i akceptowaliście...więc,co się stało??
          • verte34 Re: Sprzymierzeńcy: mąż i teściowa 28.05.08, 21:51
            Oszukiwałam się, wolałam pewnych rzeczy nie widzieć, zagłuszałam w
            sobie instynkt, który wołał daj se siana dzioucha;> Durna ze mnie
            baba, chociaż stara.
            • pulpet17 Re: Sprzymierzeńcy: mąż i teściowa 28.05.08, 22:33
              hm...nie chciałaś jechać, to o co chodzi? a co opowiada mamusi, to się
              domyślasz, po co?
              fakty są takie: on pojedzie z mamuśką - życzymy szerokiej drogi; Ty masz dwa dni
              DLA SIEBIE, wklepuj maseczki i kup białe winko kalifornijskie;)
              verte, jakiś kiepski czas nastał u mnie też, chociaż w innych klimatach, to
              pewnie przez dziurę ozonową;)
            • azaheca Re: Sprzymierzeńcy: mąż i teściowa 28.05.08, 22:36
              No i Zajączka macie przecież,psycholog jakiś może?on pewnie nie ma pojęcia o
              niewłaściwości swojego postępowania i będzie się wykręcał.A najprościej i na
              teraz:wejdź sobie na forum Psychologia,poczytaj,popytaj,problem nie jest wcale
              odosobniony.
              • verte34 Re: Sprzymierzeńcy: mąż i teściowa 28.05.08, 22:39
                Nie? Nie jest?? Boże, lecę do Psychologii
                Aha, a u psychologa byliśmy (terapia małżeństw w Inst.
                Ericksonowskim), porażka.
                • alicjasz0 Re: Sprzymierzeńcy: mąż i teściowa 29.05.08, 13:41
                  Problemem nie jest to, że twój mąż dogaduje się z matką, ale w tym
                  że nie dogaduje się z tobą. Kiedy byłam w podobnej sytuacji zajęłam
                  się sobą. Olałam teściową i skupiłam się na poprawie moich relacji
                  z mężem. Na szczęście mój pragmatyzm wyszedł mi na zdrowie a mój
                  mąz docenił moje starania.
                  • verte34 Re: Sprzymierzeńcy: mąż i teściowa 03.06.08, 12:13
                    Niestety, nie mam możliwości dogadać się z mężem, on żyje we własnym
                    świecie przekłamań. Poprawić z nim relacje (własciwie są _poprawne_)
                    oznaczałoby zgodę na manipulowanie sobą, wiarę (udawanie wiary) w
                    jego fantazje i robienie dobrej miny do złej gry.
                    • juliaana03 Re: Sprzymierzeńcy: mąż i teściowa 13.06.08, 20:34
                      verte, czy my przypadkiem nie mamy tego samego meza?
                      u mnie w gre wchodzi "tatus" i 100 letnia babcia. Kurwa jak babcia
                      da mu 500 zl z rentki to z wdziecznosci na rekach by ja nosil,( a
                      jak zle slowo powiem, to pogryzl by jak wsciekly pies), jak ja k....
                      oddaje wszystko to nawet "pocaluj mnie w dupe nie uslysze".
                      To juz nawet nie o to chodzi, kij w ryj babci i "tatusiowi" ale maz
                      przegina na maxa!!!
                      Zaluje, ze sie z nim zeszlam, kto wie jak bym dzisiaj zyla (ze
                      skim:))
                      • verte34 Re: Sprzymierzeńcy: mąż i teściowa 13.06.08, 22:19
                        No tak... Zmianę frontu męża łaczę - byc może niesłusznie - z
                        faktem, że jego mama zamierza sprzedać dom (drugi)i niedługo będzie
                        opływac w środki płatnicze. Normalnie bym tego nie powiedziała, bo
                        może to nie tak, ale co tam, tu jest forum, można se upuścić żółci.
                        > Zaluje, ze sie z nim zeszlam, kto wie jak bym dzisiaj zyla (ze
                        > skim:))
                        Juliana, takie myśli zatruwają życie i niszczą cała radość. Sama
                        staram się to sobie wbić do głowy, nie rozpamiętywać i nie żałować,
                        ale wyżej d. nie podskoczysz:(
                        • rzaba10 Re: Sprzymierzeńcy: mąż i teściowa 15.06.08, 20:31
                          Ostroznie z psychologia,czytam sobie taki fajny miesiecznik i
                          okazuje sie za kazdym razem moj dziad ma objawy innej choroby:)
                          A duzo tych srodkow platniczych?Moze jakis serniczek dla tesciowki?
                          U mnie na szczescie stan wojny,zero kontaktow z matka meza!
                          Pozdrawiam!
                          • aaa19795 Re: Sprzymierzeńcy: mąż i teściowa 15.06.08, 21:39
                            hej dziewczyny...tak u mnie zle ze juz mnie szlag trafia,
                            zdecydowalam sie na rozwod ale ile za tym idzie roznych
                            decyzji...jezuuuuu....no i pomyslalam, ze wejde na forum po to by
                            pomoc innym to moze wtedy zapomne w koncu o sobie(hmmm tak czy siak
                            egoizm...:)) no i tu czytam i ...mi pomoglo.
                            ale co poradzic?trze4ba gosciowi wylac na leb kubel zimnej wody,
                            jakos nim potrzasnac, moze jakies ultimatum. mojemu nwet terapia nie
                            pomoze, nawet rozwod to za maly wstras. on i tak wszystko
                            przetlumaczy na swoje. jesli masz tak tzn jesli ten twoj ma tak jak
                            ten moj to kobieto...rob swoje, tak zeby tobie bylo dobrze i tyle.
                            moze chory ten moj pomysl ale z tymi nerwami co teraz mam to i tak
                            light:)pozdr serdecznie was wszystkie!
                            • juliaana03 z innej bajki, ale jakby tej samej... 17.06.08, 18:02
                              Mama byla we Wloszech no i na wakacje zalatwila mi tam dobra prace,
                              chce jechac bo mi sie nie przelewa z tego pol etatu...
                              To wiec mowie (nie oswiadczam, zeby nie bylo watpliwosci, tylko
                              spokojnie mowie), ze moze pojade co?
                              Nie!
                              Ale dlaczego?
                              Bo nie!
                              no to wkurwiona pytam sie po raz kolejny kiego h... nie?
                              Bo ja ci rozkazuje, i ma byc co ja kaze!!! (nie zeby w zartach)

                              Huj mnie juz strzela n-ty dzien, bo to kurwa zaden argument, malo
                              tego jeszcze jaki, co on se mysli ze jestem jego wlasnoscia?
                              To jeszce nic w "zemscie" jakiejs czy co taki fochy strzela, takimi
                              tekstami jedzie (chociaz decyzji jeszcze nie podjelam, podjelismy)
                              wali zaraz po pracy nawet nie ma jak z nim pogadac.
                              Dziewczyny jaka ja wkurwiona jestem!
                              • legwan4 Re: z innej bajki, ale jakby tej samej... 17.06.08, 19:47
                                Nie rozumiem argumentu:"bo ci rozkazuję i ma być co każę.Czy Ty Jesteś ubezwłasnowolniona?Co jeszcze Ci rozkaże?chodzenia na rzęsach,czy na rękach:[Sorki,to prymitywizm.....Gdyby były argumenty,typu boję się o ciebie,albo nie wytrzymam bez ciebie...to jestem w stanie zrozumieć,ale próbuję przekonać.Natomiast argument "rozkazu",pachnie paranoją.Mocno bym się zastanowiła nad przyszłością:/
                                • aaa19795 Re: z innej bajki, ale jakby tej samej... 21.06.08, 11:55
                                  tak, tak...przede wszystkim ja w tym nie widze troski ani milosci. a
                                  duzo zlosci i w ogole jakichs negatywnych uczuc. to o to chodzi w
                                  byciu razem?
                                  • alagas Re: z innej bajki, ale jakby tej samej... 26.06.08, 16:22
                                    Kurna, wchodzę tutaj od czasu do czasu i widzę, że coraz więcej tu
                                    dla mnie wątków. Czyli, nie jestem taka sama w tych problemach. Czy
                                    wszyscy faceci to egoistyczne maminsynki?
                              • to-wlasnie-ja Re: z innej bajki, ale jakby tej samej... 26.06.08, 19:24
                                Mnie tam huj by nie strzelil, tylko spakowalabym sie z predkoscia swiatla i juz by mnie tu nie bylo, tylko w zalatwionej robocie.
                                Mnie to strzela, ze po tym tekscie jeszcze chcesz wspolnie podejmowac decyzje i rozmawiac.
                                Dziewczyno- Ty juz raz podjelas decyzje o rozstaniu a nic gorszego Cie spotkac nie moze, prawda? Juz wiesz , ze sobie poradzisz. Zdecydowalas dac Wam szanse, ale to mialo byc WASZE WSPOLNE BUDOWANIE RODZINY OPARTE NA POSZANOWANIU DRUGIEGO CZLOWIEKA . No to pokaz mi to poszanowanie , bo ja juz lupe wzielam do czytania i kur... jakos nie widze :(((
                            • mk968 Re: Sprzymierzeńcy: mąż i teściowa 08.09.08, 21:26
                              polecam nerwosol

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka