Dodaj do ulubionych

Jeszcze o Maleszcze, czyli...

04.07.08, 18:23
Znowu z bloga pana Orlińskiego:

***********************

Jeszcze o Maleszce

Sorki, że w tej lodówce znowu będzie siedział TW Ketman, ale sprawa mnie
ekscytuje, bo nie codziennie człowiek ma okazję znaleźć się jak w historii z
mojego ulubionego serialu. W tekście Alka Kaczorowskiego znalazłem kapitalne
podsumowanie Maleszki: „Erudycyjne wywody, z których słynął, polegały
najczęściej na streszczaniu lektur”. Ja miałem podobne wrażenie, dlatego
ciągle podejrzewam, że kolega Nasiznajomi tylko dla podpuchy twierdzi, że
cenił sobie Maleszkę jako publicystę.

Nikt nie kwestionuje magnetofonowej pamięci Maleszki, ale ja osobiście nie
przepadałem za jego publicystyką, bo nie umiał wykorzystać swojej erudycji do
budowania zapadających w pamięć syntez. Jego argumenty najczęściej sprowadzały
się do recytowania frazesów w stylu „Autorytet powiedział, że...”.

Kiedy Katarzyna Kolenda-Zaleska przyznała, że Maleszka był dla niej mentorem,
uśmiechnąłem się złośliwie, bo KKZ jest wierną uczennicą szkoły argumentacji
„z autorytetu”, że przypomnę wracający w jej publicystyce jak refren pytanie
„czy jesteśmy dostatecznie wiernie wierni Nauczaniu Jana Pawła Drugiego”.
Nawet gdybym był w Kościele, mierziłoby mnie ślepe posłuszeństwo
jakiemukolwiek ludzkiemu autorytetowi, choćby był to sam papież (i pewnie
dlatego zresztą nie jestem).

Maleszka tymczasem był nieodrodnym potomkiem środowiska krakowskiej konserwy i
widać to w jego polemikach z lewicą, które pozwolę tu sobie przypomnieć.
Na trzy miesiące przed swoim upadkiem Maleszka polemizował z profesorem
Wiatrem, podkreślając niezbędność rozliczenia SLD za komunizm: „relatywizm,
jaki zaproponował prof. Wiatr (realista robi to, na co pozwalają okoliczności
czasu i miejsca), jest niebezpieczny. Zbyt łatwo usprawiedliwia
karierowiczostwo, cynizm, oportunizm - najpospolitsze choroby polityczne
późnej PRL. Po drugie, ów relatywizm w pewnych sytuacjach może rodzić
podejrzenia. Zawsze będą się pojawiać pytania w rodzaju: czy poparcie dla
Gazpromu nie wynika czasem z tajemnych konszachtów SLD z dawnymi towarzyszami,
którzy właśnie powrócili na Kreml?” („Pragmatyk na manowcach”, 20.08.2001).

Najbardziej jednak lubiłem te nieszczęsne recenzje książkowe. 26.06.1999
Maleszka napisał niby-recenzję „Roku 501” Chomsky'ego, polegającą po prostu na
cytowaniu herezji zawartych w tej książce („Głęboko antydemokratyczne naciski
na kraje Trzeciego Świata i notoryczne odwoływanie się do terroru w celu
wyeliminowania z życia politycznego liczebnej większości społeczeństwa”... no
jak można w ogóle Ameryce coś takiego zarzucać?), kończąc potępieniem lewaka z
pozycji autorytetu („Wystarczy. Można by cytować tę książkę całymi
rozdziałami. Ale do każdej informacji należałoby pisać kilometry sprostowań”).

W kwestii „best of Maleszka” moim prywatnym numerem jeden zawsze już
pozostanie jego recenzja ze „Społeczeństwa spektaklu”. Lewackie herezje Guya
Deborda Maleszka potępił surowo 26 września 1998: „Czy w Polsce dojrzeje
pokolenie, które potraktuje tę książkę niczym wyrocznię? Mnie to nie grozi.
Owszem, też czasem kpię z tego ulizanego durnia w telewizorze, który niewoli
panienki zapachem nowego dezodorantu. Zaraz jednak przypominam sobie czasy
kolejek i kartek. Jak to dobrze, że żyję w świecie, w którym wszystko jest na
sprzedaż...”

Krótko mówiąc, Maleszka mógł sobie być wielkim autorytetem dla ludzi, na
których działają argumenty typu „lewica to kolejki, a więc lewica jest
iiiiwil”, „Ameryka zawsze broni demokracji, więc Chomsky jest gupi” albo „no
bo tak powiedział Autorytet”. Na mnie nie działały, dlatego dla mnie ta sprawa
nie była była takim wstrząsem, jak dla Kolendy-Zalewkiej, Wildsteina czy
naszych drogich prawicowych blogerów, co to naprawdę się martwią tajemnymi
konszachtami towarzyszy z SLD. I odrzucają ten wynalazek cywilizacji śmierci,
jakim jest dezodorant.

wo.blox.pl/html
Obserwuj wątek
    • lynx.rufus Re: Jeszcze o Maleszcze, czyli... 04.07.08, 18:30
      I tutaj wydaje mi się, że panowie po prostu mylnie interpretują. On po prostu
      śpiewa żartobliwie, ironicznie, ze stosunkiem jakimś takim żartobliwym do tematu
      i do samego siebie, że on w ten sposób śpiewa. I w związku z tym twierdzę, że
      nie jest to piosenka smutna, pesymistyczna, że jak pan mówi, że chwyta, ale że
      taki jest łzawy, to nie jest łzawa piosenka tylko ja twierdzę, że jest to
      piosenka optymistyczna, żartobliwa, wesoła z akcentami humorystycznymi. W sumie
      uważam, że potrzeba nam jest zdrowych, wesołych, optymistycznych piosenek
      właśnie takich... Nawet czasami żartobliwie-ironicznych. No i ja bym się z nią
      raczej... I w ten sposób bym ją interpretował panowie. Raczej.


      gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
      • diabollo Re: Jeszcze o Maleszcze, czyli... 04.07.08, 18:35
        lynx.rufus napisał:

        > I tutaj wydaje mi się, że panowie po prostu mylnie interpretują. On po prostu
        > śpiewa żartobliwie, ironicznie, ze stosunkiem jakimś takim żartobliwym do temat
        > u
        > i do samego siebie, że on w ten sposób śpiewa. I w związku z tym twierdzę, że
        > nie jest to piosenka smutna, pesymistyczna, że jak pan mówi, że chwyta, ale że
        > taki jest łzawy, to nie jest łzawa piosenka tylko ja twierdzę, że jest to
        > piosenka optymistyczna, żartobliwa, wesoła z akcentami humorystycznymi. W sumie
        > uważam, że potrzeba nam jest zdrowych, wesołych, optymistycznych piosenek
        > właśnie takich... Nawet czasami żartobliwie-ironicznych. No i ja bym się z nią
        > raczej... I w ten sposób bym ją interpretował panowie. Raczej.
        >
        >
        > gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus

        Zaraz, zaraz, bezkompromisowi polscy "antykomuniści", których antykomunizm
        rozkwitł 20 lat po upadku komunizmu, niedawno zdemaskowali pana Piwowskiego jako
        esbeckiego TW...

        Czcigodny Rysiu, możliwe więc, że cytujesz tekst, który powstał pod dyktando SB...

        Kłaniam się nisko.
        • lynx.rufus Re: Jeszcze o Maleszcze, czyli... 04.07.08, 18:37
          diabollo napisał:
          >możliwe więc, że cytujesz tekst, który powstał pod dyktando SB

          być może, ale Tobie to nie powinno przecież przeszkadzać...

          gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
          • diabollo Re: Jeszcze o Maleszcze, czyli... 04.07.08, 19:47
            lynx.rufus napisał:

            > diabollo napisał:
            > >możliwe więc, że cytujesz tekst, który powstał pod dyktando SB
            >
            > być może, ale Tobie to nie powinno przecież przeszkadzać...
            >
            > gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus

            To prawda, czcigodny Rysiu, tym bardziej, że żartowałem.
            To Ty wierzysz w esbeckie spiski i ich wpływ na Historię Dzieje, ja nie wierzę.

            Kłaniam się nisko.
            • lynx.rufus Re: Jeszcze o Maleszcze, czyli... 04.07.08, 20:19
              diabollo napisał:

              > lynx.rufus napisał:
              >
              > > diabollo napisał:
              > > >możliwe więc, że cytujesz tekst, który powstał pod dyktando SB
              > >
              > > być może, ale Tobie to nie powinno przecież przeszkadzać...
              > >
              > > gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
              >
              > To prawda, czcigodny Rysiu, tym bardziej, że żartowałem.
              > To Ty wierzysz w esbeckie spiski i ich wpływ na Historię Dzieje, ja nie wierzę.

              Powiedziałbym, że to Ty wierzysz, że ja wierzę, natomiast nie wierzysz, że
              wierzysz. Wszystko to w Twojej głowie się dzieje.

              gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
              • diabollo Re: Jeszcze o Maleszcze, czyli... 04.07.08, 20:25
                lynx.rufus napisał:

                > diabollo napisał:

                > > > diabollo napisał:
                > > > >możliwe więc, że cytujesz tekst, który powstał pod dyktando SB
                > > >
                > > > być może, ale Tobie to nie powinno przecież przeszkadzać...
                > > >
                > > > gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                > >
                > > To prawda, czcigodny Rysiu, tym bardziej, że żartowałem.
                > > To Ty wierzysz w esbeckie spiski i ich wpływ na Historię Dzieje, ja nie w
                > ierzę.
                >
                > Powiedziałbym, że to Ty wierzysz, że ja wierzę, natomiast nie wierzysz, że
                > wierzysz. Wszystko to w Twojej głowie się dzieje.
                >
                > gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus

                Dobrze zatem, że nie powiedziałeś, czcigodny Rysiu.

                Kłaniam się nisko.
                • lynx.rufus Re: Jeszcze o Maleszcze, czyli... 04.07.08, 20:30
                  Napisałem. Ale dosyć już tego dobrego. Pożartowaliśmy, podowcipkowaliśmy i
                  wystarczy. W.O. na nic innego nie zasługuje. A teraz dobranoc.

                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                  • diabollo Re: Jeszcze o Maleszcze, czyli... 05.07.08, 00:21
                    lynx.rufus napisał:

                    > Napisałem. Ale dosyć już tego dobrego. Pożartowaliśmy, podowcipkowaliśmy i
                    > wystarczy. W.O. na nic innego nie zasługuje. A teraz dobranoc.
                    >
                    > gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus

                    Czcigodny Rysiu,

                    W.O. jest facet cool. Czytałeś to:
                    "Szanuj menela swego. Gentryfikacja czy rewitalizacja?"

                    wyborcza.pl/1,75480,5411425,Szanuj_menela_swego__Gentryfikacja_czy_rewitalizacja_.html
                    Bo jestem pod wrażeniem, że ktoś w Ojczyźnie coś takiego napisał, no i jeszcze
                    brawa, że Gazeta Wyborcza to opublikowała.
                    Akurat funkcjonowałem i pamiętam atmosferę lat 90 w Ojczyźnie naszej, pamiętam
                    Warszawę, Wrocław w którym mieszkałem z tego okresu; ładnie, że są ludzie,
                    którzy, odrywają się od utartych kanonów.

                    Kłaniam się nisko.
                    • grzespelc panta rhei 05.07.08, 10:18
                      No cóż, zaniedbane dzielnice stają się ekskluzywne, a inne pewnie idą w drugą
                      stronę.
                      Mojej dzielnicy gentryfikacja nie grozi, rewitalizacja chyba też nie... Zresztą
                      żadnych artystów tu nie ma, za to meneli nie brakuje...

                      A w tym Kazimierzu to ja tak nie do końca wiem, co ludzie widzą, bo knajpki
                      rzeczywiście fajne, ale w cholerę drogie, synagoga stoi, ale dosyć zaniedbane to
                      wszystko...

                      A we Wrocławiu to ja nie wiem, gdzie oni widzieli "drogie centrum
                      artystyczno-rozrywkowe"... No bo chyba nie na Rynku...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka