zielka
05.08.08, 18:36
No tak, dzieki gazeta.pl wiemy juz od kilku dni, ze Weronika Rosati i Zulawski
sie poklocili. Czulismy sie zazenowani ta wiedza, ze sie zastanawialismy (no
dobra, porzucam pluralis majestatis) jak to sie stalo, ze tacy ludzie caluja
sie i kloca w jakiejs kafejce ewidentnie w centrum swiata, przypominawszy
sobie o kilku znanych mi miejscach w Warszawie, gdzie klocic sie bym wolala.
Oj, no normalna sprawa, co? interesowac sie serdecznie losami jednego z
ulubionych rezyserow.
I dzisiaj Plotka otworzywszy dzieki linkowi na stronie glownej, znalazlam taki
tekst, official statement Rosati:
Oświadczam, że zakończyłam znajomość z Andrzejem Żuławskim, który zdecydowanie
nadużył mojego zaufania. Sfotografowane i opisywane w prasie spotkanie w
centrum handlowym było przypadkowym i ostatnim.
Tzn. mnie nie obchodzi co jest czy bylo miedzy nimi, ale rzecz inna mnie tu
frapuje: czy wychodzi tu na to, ze Zulawski poinformowal tych ludzi z "Faktu"
o spotkaniu z WR i specjalnie to spotkanie uczynil dramatycznym i publicznym?
Czy to by byla jakas egzemplifikacja skurwysynstwa, myslicie?