Dziś sa moje urodziny:-(

02.09.08, 11:31
Skończyłam 20 lat i co moge powiedziec o swoim zyciu? o sobie samej?
Nic dobrego... wszystko przez co dzis przechodze jest wina tego że
moi rodzice popełnili bład wychowawczy. Jestem ich 4 dzieckiem
przede mna nieli 3 synów. Od poczatku chowano mnie na pania z miasta
choc mieszkamy na wsi moim jedynym obowiazkiem bylo dobrze sie uczyc
nie przejmowałi sie tym ze rzatko wykonuje parace domowe takie jak
sprzatanie, gotowanie, pranie, nie gonili mnie do pracy w polu czy
oborze. Dzis tego rzałuje że tak mi pobłarzali. Chieli dla mnie
lekkiego zycia w miescie. Kiwdy byłam w klasie maturalnej zachorował
mój ojciec który był moim wzorem, w ciagu 5 miesiecy choroba tak
postąpiła ze zmarł, byłam akurat w szkole kiedt zadzwonił do mnie
brat i mi o tym powiedział płakałam prze minute a pózniej poczyłam
ulge i spokuj to mnie zadziwiło. w domu przu trumnie wylałam morze
łez i na pogrzebie póżniej jaeszcze prze jakis czas płakałam na
kazdej mszy na jakiej byłam ale tak ukratkiem. Po śmierci taty
olałam szkołe nie uczyłam sie tak jak kiedyc wolałam chodzic doic
krowy i wywozic obornik. Od 1,5 roku podobał mi sie mój sasiad
starszy odemnie o 10 lat zaczełam go podrywac i zapraszac do siebie.
Po zdanej maturze przeprowadziłam sie do niego bo sytułaciaw domu
nie była naj lepsza wiele kótni słyszałam a wszystko to przez spadek
jaki został po tacie. miałam dosc takiego domu i zycia, moja rodzina
sie rozpadła bo zabrakło jednej osoby! myslałam ze u niego zaznam
spokoju który był mi tak wtedy potrzebny ale sie pomyliłam. Byłam
batdzo głupia i naiwna ze tak myslałam. Rodzina mojego meża jest
patologiczna wiedziałam o tym od dawna ale mnimo to zrobiłam tak jak
zrobiłam. tesc stał sie pijakiem bo tesciowa jego była żona to podły
i cwany człowiek zło wcielone. choc maja po 70 lat to jeszcze
potrawia sie tak wyzywac ze na całej wsi słychac i przyjeżdza
policja. wiec poszłam w tem głupi dom po miesiacu zaszłam w ciaze
zle sie czułam wogule nie pracowałam oco tesciowa darła na mnie
morde a marzeczomy jej w tym nie przeszkadzał, do tego sam opowiadał
o wszystkim mamusi, jak sie zorientowałam to po 2,5 miesiaca
odeszłam do mamy przyjeła mnie ale do dzis płacze na demna ze tak
zmarnowałam sobie zycie. Z marzeczonym sie widywałam jakos
rozmawialismy ale bardzo sie na nim zawiodłm wiec troche to zajeło
za nim sie dogadalismy w miedzy czasie poszłam na stydja. Wróciałam
do niego i tego patologicznego domu po 2,5 miesiaca szykowalismy sie
do ślubu który wzielismy jak byłam w 7 miesiacu ciazy. Moja rodzina
odradzała mi tego ale ja gówniara bałam sie zycia i tak sie do niego
przyczepiłam. Z tesciowa wiecznie mam zgrzyty bo za mało robie bo
wszystko zle ha mam za swoje powiecie i to prawda. wiele wypłakałam,
po porodzie mam depresje i zjebana samoocene i jeszcze gorzej sie
nie przykładam do roboty a ona i mój maz jerzdza po mnie jeszcze
bardziej choc On wie ze jestem chora a co do pracy to wiele musi
mnie nauczyc, mamusia go buntuje on jej wszystko opowiada bo Matka
wiecej mu pracuje jak Zona bla bla bal wiec zjebane zycie ma od
samych narodzin - wogule nie powinno mnie byc na tym świecie ale
niestety jestem... czasem mysle ze cos sobie zrobie. najleprze jest
to ze ja nie umniem od niego i tej rodziny odejsc jak dziecko boje
sie samodzielnego życia złamapam sie w półapke przez głópote sama
sie pokarałam...
    • flawinia Re: Dziś sa moje urodziny:-( 02.09.08, 21:14
      ktos mi odpowie
      co dalej
      • 444a Re: Dziś sa moje urodziny:-( 02.09.08, 21:54
        Tak prosto od razu się nie da. Tych co Cię wysłuchują nie widzisz, bo nie zawsze
        piszą, a jeśli pytasz o radę to spróbuj zebrać to do kilku punktów.
    • twojawyspa Re: Dziś sa moje urodziny:-( 03.09.08, 11:49
      Hello Maleńka:) Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin:)
      Kochana, człowiek zagubiony i nieszczęśliwy bardzo często szuka winy
      w przeszłości i w innych ludziach. A to nie jest tak do końca.... Za
      wiele decyzji odpowiadamy my sami. Nie ma sensu wracanie do
      przeszłości. Mówisz że myślisz o tym zeby ze sobą skończyć. Ale
      zastanawiałaś się ze to jest najprostsze wyjście ze wszystkich
      możliwych??????? Jesteś żoną i matką, przede wszystkim matką. Masz
      dziecko które Ciebie potrzebuje.
      A jeśli chodzi o Twoje życie, to jakie będzie i jak sie dalej
      potoczy zależy w bardzo dużej mierze od Ciebie. Z depresji wyleczysz
      się mobilizacją samej siebie do działania. Musisz przede wszystkim
      chcieć.... a potem będzie coraz łatwiej. Nie mozesz bez końca zwalać
      winy na świat, jaki to jest niesprawiedliwy. Jesteś jeszcze młoda,
      daj szansę sobie i innym ujrzeć w Tobie potencjał zdolnej i pięknej
      kobiety. To co ze jeszcze wiele rzeczy nie potrafisz, wszystkiego
      można sie nauczyć, ale musisz tego bardzo chcieć. Do bycia zadbaną i
      zaradna kobietą, nie sa potrzebne duże pieniądze. Pamiętaj optymizm
      zmienia szarość w kolorowe barwy, ale powtórzę się musisz sama
      chcieć coś zmienić. Płacz, codzienne ubolewanie w niczym nie
      pomoże.... Powodzenia...!
      • ewasxxx Re: Dziś sa moje urodziny:-( 04.09.08, 21:06
        Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.Nie poddawaj się,nie
        zagłębiaj się w same negatywne myśli...bo daleko Cię nie
        zaprowadzą.Te punkty podpowiedziane wyżej to niezły pomysł,bo mam
        wrażenie,że tak wszystko wrzuciłś do jednego worka...złe,nie
        takie...Pomyśl przez chwilę,przecież nie może być tak że wszystko
        nagle stało się bez sensu..wpadłaś w dołek,może zebrało Ci się na
        podsumowania z okazji urodzin.Skup się na byciu jak najlepszą mamą,a
        zobaczysz,że powoli wszystko zacznie się układać.Jak jesteś
        rozdrażniona to z nikim się nie dogadasz,bo będziesz z siebie
        wyrzucać same pretensje,a nikt nie lubi tego słuchać...Głowa do
        góry .Powodzenia.
    • petereczek Re: Dziś sa moje urodziny:-( 06.09.08, 11:17
      a co ci powiedzieć, ja sam miałem pare prób samobójczych i mam dość życia
      nigdy nie miałem powodzenie seksualnego, inni sie bawili, ja płakałem w poduchy, bo wszystkie mówiły "masz fajny charakter, zostańmy przyjaciółmi", a ja też potrzeby mam fizjologiczne jak każdy inny i też chce
      ja z koleji wyszedłem z moherowego domu, wychowała mnie matka, bo ojciec był żul i zapil sie na śmierć, wmawiała mi że seks to zło, wykorzystywanie biednych kobiet, wychowała mnie na wrażliwą niemotę
      a ja chciałem żyć i bawić sie jak moi kumple z pragi
      matka mnie nie wypuszczała z domu do kumpli, ponieważ sama miała doktorat, to mnie zmuszała, żebym ja go miał i że tylko nauka sie liczy
      kumple sie bawili a ja z nosem w znienawidzonych książkach
      pamiętam sytuacje że cała klasa dostała trójki, dwóje, a ja jeden piątke, przychodze do domu sie pochwalic i wita mnie awantura "ty kretynku są jeszcze szóstki"
      na studiach stypendium naukowe, jako pierwszy obroniłem magistra, a w domu mnie przywitała awantura że jestem leń, nieuk, debil, bo nie mam doktoratu i nie robię drugiego fakultetu
      wtedy miałem pierwszą próbę samobójczą, bo zdałem sobie sprawe, że nni moi koledzy tylko ruchają, imprezują, a mnie ominęło życie, nie miałem młodości tylko wymagania i awantury
      koledzy nigdy nie musieli robić zakupów, sprzątać, tylko imprezowali i panny podrywali albo siłownia i piłka
      po drugiej próbie samobójczej do matki dotarło że nie będę sie już uczył i nie będzie 2 doktoratów, przyrzekłem sobie że nie przeczytam już ani jednej książki :]
      zresztą na to sie nałożył brak powodzenia, to że podrywałem i słyszałem że jestem fajny ale... za niski, nie iskrzy, możemy być przyjaciółmi...
      ale niestety jestem niski, dziewczyny na mnie nie lecą, bo rzekomo "nie iskrzy" i ciągle słysze że mam fajny charakter i "zostańmy przyjaciółmi" :(
      a ja chce jak kumple mieć kogoś do kochania sie , obejmowania, tulenia, po studiach intensywnie zacząłem szukać dziewczyny, znalezienie pierwszej zajęło 2 lata a i tak byłem zmuszony być z grubą co mi sie nie podobała, bo nikt mnie nie chciał, jej nikt nie chciał, to był układ "to będziemy ze sobą, bo nikt nas nie chce"
      czym jest seks poznałem dopiero jak miałem 27 lat :/
      potem ona pozbyła sie kompleksów, uwierzyła dzięki mi w siebie, zaczęła sie odchudzać i odeszła do innego mówiąc, że już jej nie zależy na mnie, bo sie w kimś zakochała, bo on wysoki i przystojny :/
      i od półtorej roku jestem sam, próbuję podrywać na iluś portalach i nie wychodzi nic z tego :/
      ty mówisz że masz dość życia? ja go mam dość od kiedy pamiętam
      chce żyć normalnie, jak inni, bawić sie, cieszyć sie, kochać sie, obejmować ładną dziewczyne i spać z nią :(
      chce kogoś kochać i sie kochać z tą osobą i już serio mam dość życia, półtorej roku samotności znów :/
      jak widzę pary na ulicy co sie obmacują, obściskują , to mnie szlag trafia, mam nerwobóle, łzy w oczach, bo ja też chcę jakąś fajną za pośladek trzymać a nie słyszeć, że "masz fajny charakter"
      ja mam szczerze dość mojego życia, założyłem sobie, że kolejnych urodzin w marcu nie dożyję w samotności, albo znajdę kogoś albo koniec, kolejny sylwester sam... nigdy
      mam 30 lat i miałem tylko 2 lata seksu w dodatku z kimś kto uważał, że raz na 2 tygodnie to i tak dużo i 69 to perwersja i zboczenie, a moich kumpli panny im wkółko loda robią :(
      ja mam dość życia, bo co jest warte życie bez przyjemności, wg. mnie nic
      całe moje życie było bez przyjemności, tylko awantury "musisz sie więcej uczyć" i zawody miłosne, gdzie widziałem fajną dziewczyne, zaczynałem coś czuć i słyszałem że jej nie iskrzy a ja sobie tylko nadzieje robiłem :(
      siedzę chyba na 6 portalach randkowych, żeby kogoś poznać i nie wychodzi :/
      bo jak mi sie podoba, to ja jej nie :/
      a już drugi raz nie bedę z kimś kto mi sie nie podoba "byle tylko nie być sam i byle mieć kogo objąć" :/ to był błąd jaki ja i ex popełniliśmy, ona miała nadwagę a ja... ja nie wiem czemu "nie iskrzę", pewnie chodzi o te 170 cm i sylwetke genetycznie skopaną (duża dupa i uda, wąskie ramiona) niestety po rodzicach mam sylwetkę nie męską i siłownia nie pomoże jak dupa za duża a ramiona małe mimo ćwiczeń ponad 2 lata z sztangami :/
      ja tylko od życia chce mieć powodzenie u kobiet i nic więcej mi nie potrzeba, fajną laske do kochania, obejmowania, całowania, tulenia, spacerów, rozmów, wycieczek, ja tylko chce mieć dziewczyne, to co każdy ma i miał i nie szanował, ja szanowałbym 100 razy bardziej niż moi kumple bo wiem jak trudno to zdobyć i co z tego :/
      na 30 lat życia spałem z kobietą tylko może 10 nocy, tak to było "chodzenie i rozmawianie" mam tego dość i takiego życia, chce sie położyć obok jakiejś ładnej a nie przeklinać każdy dzień widząc szczęśliwe pary i wiedząc, ze oni wracają do domu i robią seks, a ja nie :(
      ja też chce, inaczej życie nie ma sensu, ostatni sylwester przespałem na środkach usypiających, bo nie miałem sie z czego cieszyć, to okropne uczucie jak instynktownie chce sie kogoś objąc i nie ma kogo :(
      ty przynajmniej masz kogoś z kim jesteś, do kogo masz sie przytulić, ja o tym marzę od 20 roku życia , a to już 10 lat :(
      miałem kogo tulić... 2 lata na zasadzie "układu" :/
      mi by tam do szczęścia wystarczyło "że ktoś fajny jest", ja wielki potrzeb nie mam :)
      a mimo to nie wychodzi :/
      bo na spokojnego domatora i abstynenta to "lecą" albo zakonnice antyseksualne, albo matki z dziećmi po imprezowiczu, albo grube pasztety, a ja pasztetem nie jestem, wg. zdjęć mnie dziewczyny oceniają pozytywnie, tylko na randkach słysze "a ja myslałam że ty taki duży miś jesteś, a ty mały miś" - to usłyszałem ostatnio, bo ona "nie zwróciła uwagi na rubryczkę wzrost w anonsie" :(
      bo pewnie z moim wyglądem jakbym miał 185 to bym miał powodzenie, bo zdjecia twarzy sie pozytywnie przyjmują
      a to że nie dotykam alkoholu i piwa to niestety szybciej odstrasza niż jest zaletą, to sie staje zaletą dla tych dziewczyn co przeszły piekło z alkoholikiem, tylko one to doceniają, że facet piwa nie dotyka :/
      generalnie ja mam dość życia za każdym razem jak widzę szczęsliwą parę, bo jedne o czym marzę, to znaleźć sie na miejscu takiego faceta co tą laskę obściskuje :(
      ty mówisz o zmarnowanym życiu ? mi niestety matka zmarnowała życie, tak mnie wychowała, że jak kumple przelatywali panny na imprezach to ja wierzyłem w dozgonną miłość :/
      oni oszukiwali, ja byłem fair - i tylko na tym traciłem
      bo oni sie bawili i byli szczęśliwi a ja przeklinałem życie
      mi wmówiła że seks to wykorzystywanie biednych kobiet, to ja sie na początku bałem być nahalny, czułem kaca moralnego, że "chce kogos wykorzystać i skrzywdzić" i dziewczyny uznawały za eunucha i olewały (te co chciały gadać), jak sie przekonałem czym jest seks, to wtedy zrozumiałem ile życia straciłem, niestety ...
      tylko teraz kobiety mają coraz wieksze wymagania, "charakter" sie nie liczy, bo one "chemii nie czują" mimo że ja jak patrzę ile ładnych chodzi po ulicy, co z co czwartą mogę być "od zaraz" :/
      tylko one nie chcą być ze mną :/
      mam jeszcze 3 innych kumpli co są niscy (170, 165, 172) i też nie pija alkoholu i niestety to samo, siedzą sami pare lat i depresji dostali
      nie rozumiem czemu panna co ma 162 chce gościa co ma 180 a tego co ma 170 mówi że za niski :/
      pewne inne narządy zapewne wielkością są takie same, wiec nie wiem o co im chodzi :/
      pewnie że wyszłaś z chorego domu co ci zrypał życie, ja też z takiego próbuję wyjść i mi sie nie udaje, bo już dawno chciałbym z kimś życie ułożyć, mieszkać, spać codziennie razem, wyprowadzić sie z domu i z kimś gospodarstwo wspólne prowadzić ... :/
      ja naprawde mam dość życia, bez przyjemnosći i miłośći ;/
      • twojawyspa Re: Dziś sa moje urodziny:-( 08.09.08, 15:44
        Witaj Petereczku:)
        Zacznę od tego, że punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia;)
        Wiem, stwierdzienie banalne;) Wierzę, że własne słabosci moga
        doprowadzić człowieka do załamania, pozbawienia choćby grama
        nadziei. Wiem, że dla Ciebie co kolwiek bym nie powiedziała bedzie
        czczą gadką, ale moze pozbawi Ciebie choć cienia kompleksów....
        Ja od młodych lat, miałam powodzenie u chłopaków, ale traktowałam
        wszystkich jako tylko i wyłącznie kolegów. Fantazje miałam o
        wysokim, dobrze zbudowanym księciu z bajki. Zdarzało ise tak że
        spotykałam takiego, ale okazywało sie ze mu zależy tylko na
        przeleceniu laski.... a mnie zależało na czymś innym , wtedy nie
        wiedziałam na czym i sama siebie nie rozumiałam ale na szczescie nie
        rzucałam sie pierwszemu lepszemu mimo że ślicznemu w ramiona.
        Przyuszedł dzień kiedy zapoznałam nowego kolegę.... to była jakś
        mała prywatka, bardzo mnie sobą zainteresował.... swoją kulturą,
        taktem, inteligencja...
        Nawet przez myśl nie przeszło ze kiedyś bedziemy razem.., a
        jednak... Mimo wielu watpliwości z jego strony, przezwyciezyliśmy
        nasze pragnienie bycia razem i jesteśmy szczesliwym małżeństwem.
        Niby co w tym ciekawego spytasz? Mój mąż jest niższy ode mnie, ma
        164 wzr., ja mam 170 ; uwoelbiam obcasy wiec wyobraź różnica bywa
        czasem bardzo widoczna..... ma brzuszek zreszta kochany. Dla mnie
        najważniejsze jest to zawsze jest zadbany i pachnący..... a
        zakochałam sie w nim, kocham i będę go kochała za charakter za to
        jaki jest..... Mam w nim męża, przyjaciela i kochanka w jednej
        osobie,,,,
        Banał polega na tym, że to mój mąż wciąż miał kompleksy (zresztą ma
        nadal) kiedy szłam z nim pod rekę dumna jak paw on w tym samym
        momencie wytykał mi nasza róznice wzrostu, do dzisiaj trudno mi
        wytłumaczyć mu ze ja bardzo go kocham.... Nadal mam adoratorów,
        czesto mój mąż słyszy komplementy od innych mężczyzn w moim
        kierunku. To jest bardzo miłe, nie ukrywam ze mnie to łechta, ale to
        sa tylko słowa które nic nie zmienia. Chcę być niunia swego misia i
        to jest dla mnie najważniejsze. Jestem dumna że jest moim
        mężem !!!!!!
        Może dzisiaj jeszcze jestem nie najbrzydsza, ale z każdym rokiem
        będzie przybywać mi zmarszczek, skóra wiotczeć... uroda przeminie.
        Ciesze sie że kiedy decydowałam sie na towarzysza mego zycia,
        kierowałam sie rozsadkiem. Dzisiaj jestem szczesliwa żoną i matką.
        Jesteśmy połowe naszego zycia razem i z dumą sie pochwale ze mój mąż
        był moim pierwszym i jedynym chłopakiem z jakim spałam... i nie mam
        z tego powodu kompleksów. Nie oszukamy przeznaczenia....
        Mówisz ze wielu ludzi chce przyjaźnić sie z Tobą i bardzo dobrze
        szanuj to.... a kiedyś, jakaś kobieta może pokocha właśnie za to
        jaki jesteś..... tak ja ja pokochałam mojego męża:)
        Uwierz w siebie;) Ja w Ciebie wierzę;)!!!!!!!
        • petereczek Re: Dziś sa moje urodziny:-( 09.09.08, 09:03
          nienawidze słowa kiedyś
          od iluś lat chce "już" i mam dość tego że nie mam już
          mam wiele wiele lat do odrobienia w dziedzinie łóżkowej przez te "przyjaźnie"
          i mam dość czekania, jak z ex sie rozstaliśmy, po paru dniach już miałem 6
          profili na 6 portalach randkowych bo chce mieć dziewczyne
          nie umiem i nie daje rady żyć bez tulenia, obejmowania, głaskania, drapania...
          mam znajomego żonatego, jest żołnierzem, jak jedzie na misje to se używa bo
          mówi, że nie wyrobi bez seksu tygodnia, pełno facetów tak ma
          ja musiałem przez "przyjaźnie" wyrabiać 27 lat a potem musiałem wyrabiać kogoś
          kto uważał że 1 na 2 tygodnie to często a teraz od półtora roku znów nie mam
          nikogo z kim mógłbym czuć miłość, bliskość, zaangażowanie :(
          mam dość czekania od pierwszego dnia po rozstaniu
          a to że TY wybrałaś inaczej , to nie znaczy że 95% kobiet tak wybierze :(
          jak są atrakcyjne to szukają tylko zabawy właśnie u wysokich księciów, którzy
          choć mają 15-20 cm więcej niż ja to czasem może i mniej w spodniach mają :(
          szlag mnie trafia jak widze szczęśliwe obściskujące sie pary na ulicy, jak widze
          gośćia co trzyma atrakcyjną laske za pośladek - ja nigdy tak nie miałem :(
          mam dość życia, gdzie inni mają zabawe i przyjemność a ja tylko żal i ból, że ja
          nie mam tego co oni mieli i mają :(
          • gibiza Re: Dziś sa moje urodziny:-( 07.10.08, 13:53
            przez caly ten tekst przewija sie jedno - posiadanie kobiety do
            lozka... jestes zdesperowany i usilnie kogos chcesz znajezc, ale to
            nie wyjdzie, bo za bardzo chcesz... pokochaj siebie, a inni
            pokochaja ciebie. przyjrzyj sie sobie - jaki jestes na codzien, jak
            sie zachowujesz? jak sie odnosisz do ludzi, jaki masz wyraz twarzy?
            usmiechasz sie czasem? maszw sobie wiele zalu, co pewnie przeklada
            sie na to jak cie postrzegaja inni... wierz mi, mam wiele
            przyjaciolek, ktore juz sa po 30stce i nadal nie potrafia znalezc
            tej drugiej polowki, ale mimo to ciesza sie z tego co maja...
            przyjaciol na ktorych zawsze moga liczyc, i to im pomaga by nie
            zwariowac, by desperacko nie szukac, bo to tylko bledne kolo...
            przede wszystkim zmien stosunek do samego siebie... powodzenia zycze!
Pełna wersja