Dodaj do ulubionych

męska depresja ?!

14.10.03, 19:53
Chciałabym was prosić , abyście mi poradzili jak radzić sobie z mężczyzną ,
który delikatnie mówiąc jest zdegustowany samym życiem , pracą , związkami .
Rzadko kiedy jest zadowolony , przeważnie ma doła a w dodatku jest
skoncentrowany na sobie , na przeżywaniu własnego nieszczęścia , które w
porównaniu z prawdziwymi problemami innych jest niewspólmiernie małe. Nie
chcę o nich tu pisać wspomnę tylko ,że dotycza one głównie
pracy .Próbowałam pocieszać go na różne sposoby , ale wszystkie zawiodły jak
na razie :(.Rozumiem go doskonale , bo sama mam skłonności do depresyjnego
myślenia , do samodestrukcji potrafie jednak nad nimi zapanować i mój
wyuczony optymizm triumfuje . jemu jednak nie umiem pomóc ...
Obserwuj wątek
    • kamcia_79 Re: męska depresja ?! 15.10.03, 08:51
      Mam podobny problem, zarówno ja jak i mój chłopak mamy czasem takie chwile,
      kiedy wszystko wydaje sie bez sensu.
      On zawsze mnie umie pocieszyć, a ja jego nie. Więc zamiast pocieszać, "fukam"
      na niego, żeby nie przesadzał, nie robił z siebie kupy nieszczęścia tylko wziął
      sie do roboty, bo tylko w ten sposób może coś osiągnąć. Kończy sie to tym, że
      jak go objadę z góry na dół, to on faktycznie bierze się w garść.
      Nie wiem czy to dobra metoda, ale na mojego faceta działa.
    • egon.olsen Re: męska depresja ?! 15.10.03, 10:44
      Może niech zrobi coś dla innych?? Zbawiennie działa na takie myślenie
      wolontariat - w domu dziecka na przykłąd, albo w hospicjum.

      Taka działalność daje duży dystans do własnych kłopotów.
      Wiem, że to ciężka decyzja, ale dużo zmienia. I pomaga.
      • mocca2003 Re: męska depresja ?! 15.10.03, 14:02
        egon.olsen napisał:

        > Może niech zrobi coś dla innych?? Zbawiennie działa na takie myślenie
        > wolontariat - w domu dziecka na przykłąd, albo w hospicjum.
        >
        > Taka działalność daje duży dystans do własnych kłopotów.
        > Wiem, że to ciężka decyzja, ale dużo zmienia. I pomaga.

        Dzięki za radę , ale to nie dla niego. On nie jest stworzony , aby się
        poświęcać dla innych:(Zresztą znając go by mnie wyśmiał.Wiem o co ci chodzi i
        to jest naprawdę dobry pomysł. Mówiłam mu juz , że inni mają gorzej i powinnien
        cieszyć , się z tego co ma.nie wiem tylko czy pocieszać go czy na niego
        nawrzeszczeć , aby nim wstrząsnać . Wiem tylko , że sam powinnien do tego
        dojść , bo tylko wtedy będzie chciał sobie pomóc pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka