Dodaj do ulubionych

Horror w Wawie

17.07.09, 21:58
Dziś po raz pierwszy byłam w kropce - co zrobić z motocyklem na
ulicy.
Złapała mnie ta ulewa na warszawskim Ursynowie. Przeczekałam w
pizzerii to, co wydawało mi się najgorsze. Jak już się nieco
uspokoiło - myślę: jadę, co mi tam deszcz i mokre ulice. Tak też
zrobiłam. Jakież było mije zaskoczenie, gdy po dojechaniu do
najbliższego skrzyżowania (dla warszawiaków - Dolinka
Służewiecka/Rosoła) okazało się, że na całej szerokości trzypasmowej
ulicy stoi woda niemal po progi samochodów. Część samochodziarzy
dziarsko forsowała wodę, a część przejeżdżała przez pas zieleni na
chodnik i tak próbowała ominąć "zalew" powstały w środku miasta.
Powiem Wam szczerze, że pierwszy raz zupełnie zgłupiałam. Woda
chlupała mi w rękawach (o rękawicach nie wspomnę) i w butach. W
bocznych sakwach telefony i komputer... Po prawej stronie wysoki
krawężnik i szeroki, nasiąknięty wodą trawnik, po lewej podobnie (a
nawet gorzej). Zatrzymałam się, wyłączyłam silnik i myślę.
Stwierdziłam, że nie przejadę przez tą wodę, bo chyba zalałabym
silnik (pytanie do Rodzynków - co wtedy?), na ten mokry pas zieleni
nie wjadę, a tym bardziej nie przepchnę przez niego moto. Jednym
słowem - totalna lipa.
Postanowiłam wię poprosić kogoś (w nieco gorszym samochodzie - żeby
nie ubrudził sobie ładnych i drogich bucików;-)), żeby pomógł mi
przepchnąć moją nieco obładowaną kawę przez krawężnik i trawę.
Jakież było moje pozytywne zdziwienie, gdy pierwszy polonez pick-up
się zatrzymał i mało elegancko ubrany pan (któremu bardzo
dziękuję:)) wybawił mnie z opresji!!!
Dalej niestety nie było wiele lepiej, bo przede mną były jeszcze
dwie nieco płytsze przeprawy, które z dygotaniem serca pokonałam:D!
A po drugiej stronie Wisły - jakby inna rzeczywistość: słońce, suche
jezdnie i koszmarny upał.
I wiecie co - dawno tak nie byłam szczęśliwa, jak postawiłam moto w
garażu:);-).
Powiedzcie mi, czy mieliście podobne przygody i jak wysoką wodę
można bezpiecznie pokonać motocyklem (to pewnie zależy też od
modelu)?

Mokro pozdrawiam, Aga
Obserwuj wątek
    • marekmars Re: Horror w Wawie 17.07.09, 22:45
      Generalnie jesli masz sprawna elektryke wilgoc jej nie straszna to
      jedynym ograniczeniem jest wysokosc wlotu powierza do filtra. Ja
      pokonywalem zzrka rozlewiska troszke powyzej osi kola a wiem ze mozna
      bylo glebsze. byle nie szybko tylko powoli na jedynce :>
    • green_kitty Re: Horror w Wawie 17.07.09, 23:34
      Widze ze i Ciebie zaskoczylo rozlewisko na dolince :)
      ja po chwili zastanowienia pojechalam przez pas zieleni na chodnik i tamtedy
      toczylam sie z zawrotnymi predkosciami kolo 5km/h podziwiajac potopione auta na
      parkingu :D

      Jesli chodzi o wode - od momentu kiedy moj kolega na dr350 przejechal san to nic
      mnie nie zdziwi ;)
      Na pewno trzeba uwazac na wlot powietrza, napewno trzeba uwazac na aquaplaning,
      bo starozytni indianie donosza, ze jednak istnieje ;) - wiec POWOLI!
      I najwazniejsze - pod woda moze byc duza dzuira. O tym tez warto pamietac ;)

      pzdr
      D.

      Co do dzisiejszej ulewy - totalnie mnie zaskoczyla jej moc. Otoz kiedy okolo 16
      wyszlam z pracy okazalo sie, ze DT... nie chce zapalic.
      Cus sie zalalo (pewnikiem gaznik)
      Po 20 minutach walki - przedmuchiwanie - proba odpalenia - przedmuchiwanie,
      silnik deci niesmialo zagadal. Predkosciomierz zaczal dzialac dopiero po 10
      kilometrach o_O

      pzdr
      D.
      • riders123 Re: Horror w Wawie 18.07.09, 09:11
        green_kitty napisała:


        > I najwazniejsze - pod woda moze byc duza dzuira. O tym tez warto
        pamietac ;)
        >

        No właśnie - chyba to mnie sparaliżowało: co będzie, jak wjadę w
        dziurę i na oczach setek kierowców glebnę pod wodę:)! To byłby ubaw.
        Generalnie jednak to mój motór chyba średnio lubi wodne przeprawy (a
        ja jeszcze mniej;-)).
        Pozdro, Aga
        • strzyga_0 Re: Horror w Wawie 18.07.09, 16:02
          Ogólnie tamte okolice to dla mnie koszmar. Kiedyś jadąc samochodem i skracając
          sobie drogę do koleżanki (metro wilanowska) 'utopiłam' się w błocku. Dopiero
          jakiś wielki samochód z napędem 4x4 mnie wyciągnął, bo żadne podkopywanie,
          pchanie, podkładanie drewnianych desek pod koła nie było w stanie mnie uwolnic.

          A podczas deszczu to mnie osobiście najbardziej wkurza jak jakiś debil w
          samochodzie specjalnie wjeżdża w kałużę obok żeby mnie zmoczyc :(

    • monique76 Re: Horror w Wawie 18.07.09, 21:11
      Ja dla odmiany autkiem prawie utonełam na Żwirki i Wigury - woda
      zakrywała prawie całe koło, korek, ja sama z córką w samochodzie, w
      dodatku w 8 miesiącu ciązy.. Nie powiem, mialam niezleglo stresa -
      bo co ja zrobię jak mi samochod zaleje i utknę w tej "kałuży"? Sama
      po suchej drodze go przecież nie przepchnę, a co dopiero w wodzie po
      kolana, do tego ja w ciazy.. no dawno nic mie tak nie zestresowalo
      musze przyznac. Ale powolutku, na jedynce dalam rade..
      • riders123 Re: Horror w Wawie 19.07.09, 10:33
        To się faktycznie nadenerwowałaś. Dobrze, że się skończyło
        hepiendem, ale też myślę, że któryś z panów pomógłby Tobie. Kobieta
        w stanie błogosławionym, a dookoła sami dżentelmeni przecież;-).
        Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie (bo to jak rozmumiem to już
        całkiem niedługo) :)

        Pozdrowionka, Aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka