jerzykrajewski7
22.03.04, 17:33
Co sądzicie o proteście dzinnikarzy (w klatce tygrysa) przeciw wsadzaniu
dziennikarzy prasy lokalnej do więzienia za krtytkowane urzędników
samorządowych?
Poniżej informacje na ten temat.
Pozdrawiam
Jerzy Krajewski
Wyrazem solidarności środowiska nazwał dziennikarz Andrzej Marek, skazany za
zniesławienie urzędnika na trzy miesiące więzienia, akcję swoich kolegów -
dziennikarzy, którzy na znak protestu przeciwko wyrokowi sądu zamykają się w
klatce przed Sejmem.
Dziennikarze różnych mediów rozpoczęli w poniedziałek trzydniowy protest
polegający na spędzaniu w klatce wypożyczonej z warszawskiego zoo po pół
godziny. Jak mówią, nie zgadzają się na "kneblowanie ust dziennikarzom" i
stają w obronie wolności wypowiedzi. Jako pierwsi "dali się zamknąć"
redaktorzy naczelni: "Faktu" Grzegorz Jankowski i "Super Expressu" Mariusz
Ziomecki.
Marek ma się we wtorek stawić w szczecińskim areszcie. Także tego dnia
szczeciński Sąd Rejonowy ma rozpatrzyć jego wniosek o odroczenie wykonania
kary.
"Jako główny zainteresowany jestem pod wrażeniem wielkiej solidarności
środowiska dziennikarzy. Natomiast obiektywnie rzecz biorąc, jestem zdumiony,
że sprawa tak niewielkiego wyroku wywołała tak szeroki rezonans. Mam to
szczęście, że w moim imieniu działają koledzy po piórze" - powiedział Marek
PAP.
Pytany, w jaki sposób dziennikarz powinien odpowiadać za swoje ewentualne
błędy Andrzej Marek powtórzył, że dziennikarz nie powinien być bezkarny,
ale "w wolnym świecie obowiązują inne standardy niż w Polsce". Po raz kolejny
powtórzył, że on sam żadnego błędu w publikacjach o polickim urzędniku nie
popełnił.
Dziennikarz nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, czy stawi się na
wtorkowym, niejawnym posiedzeniu sądu, który ma rozpatrzyć jego wniosek o
odroczenie kary więzienia. Sąd wyznaczył termin posiedzenia na godz. 10.
Dziennikarz rozważa, czy jeszcze przed posiedzeniem sądu nie udać się do
aresztu. Gdyby tak się stało, przed sądem będzie go reprezentował jego
adwokat Bartłomiej Sochański.
Sam Sochański powiedział PAP, że wystąpi przed sądem o sześciomiesięczne
odroczenie wykonania kary wobec Marka, argumentując to patologiczną ciążą
żony dziennikarza. Mecenas dodał, że dysponuje dokumentacją lekarską. "To
oczywisty powód, dla którego sąd powinien rozpatrzyć wniosek pozytywnie -
dodał.
Sochański podkreślił, że obecność jego klienta nie jest w sądzie wymagana.
Sędzia prowadzący sprawę Marka, Marcin Jędrzejewski, podkreślił, że w
wezwaniu do odbycia kary sąd nie wskazał dziennikarzowi godziny stawienia się
w areszcie. "Przyjęte jest, że odbywa się to w godzinach urzędowania" - dodał.
Sąd Najwyższy dopiero 2 kwietnia rozpatrzy wniosek o wstrzymanie wykonania
kary orzeczonej wobec dziennikarza, który razem ze skargą kasacyjną w całej
sprawie sporządził 11 marca Rzecznik Praw Obywatelskich.
Andrzej Marek opublikował na początku 2001 roku w "Wieściach Polickich"
artykuły, w których pisał m.in., że Piotr Misiło, naczelnik wydziału promocji
Urzędu Gminy w Policach, prowadzi prywatną agencję reklamową. Krytycznie
opisywał promocyjną działalność naczelnika, sugerując, że promuje on głównie
własną osobę.
Za ten artykuł Misiło wytoczył Markowi proces karny, który prawomocnie
wygrał. Sąd uznał dziennikarza za winnego zniesławienia, nakazał mu
przeproszenie oskarżyciela i wymierzył karę trzech miesięcy więzienia w
zawieszeniu. W uzasadnieniu podał, że dziennikarz umieścił w treści gazety
nieprawdziwe zarzuty, a także opublikował czytelną fotografię wizytówki
urzędnika, zestawiając ją z tytułem "Promocja kombinatorstwa".