Dodaj do ulubionych

Program Samoobrony

22.04.04, 14:39
Inni muszą kupić "Finansistę", by poznać poglądy szefa doradców Samoobrony na
gospodarkę. Na forum Marki wywiad z nim (przed korektą) gratis.

Pozdrawiam

Jerzy Krajewski


Program Samoobrony: lepsza inflacja niż bezrobocie
Z Kazimierzem Zdunowskim, przewodniczącym zespołu ekspertów Klubu
Parlamentarnego Samoobrony, rozmawia Janusz Grobicki

- Jakie są założenia polityki pieniężnej Samoobrony?
Proponujemy przeniesienie 80 proc. rezerwy dewizowej, czyli 28 mld USD ( 110
mld zł) z zagranicznych banków do Polski i ulokowanie jej w państwowym Banku
Gospodarstwa Krajowego. Środki te w postaci papierów dewizowych, pieniędzy
dewizowych i złota utrzymywane są w bankach zagranicznych, głownie jako tzw.
bezpieczne lokaty długoterminowe o bardzo niskim oprocentowaniu. Polska jest
członkiem NATO, a od 1 maja br. będzie członkiem UE. Jesteśmy krajem
bezpiecznym, więc nie widzimy powodu, dla którego naszych lokat dewiz nie
można umieścić w kraju. Depozyty rezerw dewizowych w BGK mogą stanowić
podstawę dla szerokiej akcji kredytowej i poręczeń dla jednostek samorządu
terytorialnego na inwestycje infrastrukturalne współfinansowane ze środków
UE. W ten sposób wyeliminujemy brak dostępu jednostek samorządu
terytorialnego do niskoprocentowych źródeł prefinansowania inwestycji.
Zdolność finansowa BGK, według naszej propozycji, wyniesie 40 mld zł na
noworozpoczynanych inwestycji rocznie. To klucz do odpowiedzi na pytanie: czy
będziemy beneficjentem, czy płatnikiem netto do UE.

- Czy te rezerwy, o których myśli Samoobrona, to pieniądze wirtualne,
czy rzeczywiste?

Mówiąc o rezerwie dewizowej mówimy o konkretnych ilościach i wartościach
złota dewizowego, pieniędzy i papierów dewizowych ulokowanych w konkretnych
bankach i na konkretnych warunkach. Natomiast czymś zupełnie innym jest
rezerwa rewaluacyjna (rezerwa na ryzyko kursowe). Gdyby jej nie tworzono, w
NBP występowałby zysk w jej równowartości, ponieważ jeden dolar zakupiony
kilka lat temu po 95 groszy jest wart obecnie około 3,85 zł. Różnica 2,90 zł
to jest zysk NBP ukryty pod postacią rezerwy rewaluacyjnej. My nie
kwestionujemy potrzeby utrzymywania pewnej, rozsądnej i adekwatnej rezerwy na
ryzyko kursowe, ale nie w takiej wysokości i dlatego proponujemy jej
rozwiązanie w wysokości 60 proc. Opór przed tym wynika z brutalnej gry
interesów. Chłopcy od Balcerowicza bawią się zabawkami należącymi do budżetu
państwa. Robią to bezkarnie, a rząd i większość parlamentarna nie ma siły ani
woli, aby przerwać ten „bal świętych krów”. Każda próba odebrania z NBP
budżetowych pieniędzy kończy się wrzaskiem w mediach, w sukurs przychodzą
im „autorytety”, a Minister Finansów udaje, że nie widzi, iż brutalnie,
bezwstydnie i bezkarnie łamana jest ustawa o rachunkowości. Proponujemy
rozwiązać 60 proc. rezerwy rewaluacyjnej, co stanowi około 20 mld zł. NBP
powinien tę kwotę wypłacić budżetowi państwa jako wpłatę z zysku. Następnie
Minister Skarbu powinien otrzymaną sumę pieniędzy ulokować w BGK jako
depozyt, który ma służyć za podstawę do rozwinięcia akcji kredytowej dla
małych i średnich przedsiębiorstw. Nie wystarczy powiedzieć, że życzymy sobie
w kraju, w pierwszym roku realizacji programu Samoobrony, wskaźnika 6 proc.
tempa wzrostu PKB, a w następnych latach od 7 do 9 proc. Dla takiego tempa
wzrostu trzeba stworzyć warunki, zbudować odpowiedni mechanizm. Dlatego
chcemy zlikwidować bariery w dostępie samorządów do środków na
prefinansowanie inwestycji z udziałem UE. A z drugiej strony tworzenie
popytu, tworzenie ssania na dostawy robót budowlano – montażowych, dostawy
maszyn i urządzeń, dostawy materiałów i usług. Wzrostowi popytu i to popytu
szczególnego rodzaju, bo mającego charakter inwestycyjny, powinien
towarzyszyć wzrost podaży. Podaż „dostaw inwestycyjnych” mogą zrealizować
małe i średnie przedsiębiorstwa krajowe, jednakże w tym celu powinny otrzymać
wsparcie w postaci dostępu do taniego kredytu inwestycyjnego i obrotowego.
Temu celowi ma służyć akcja kredytowa BGK.

- W jaki sposób wywołać popyt?
Popyt nominalny na inwestycje samorządowe istnieje. W Polsce jest duże,
autentyczne zapotrzebowanie na drogi, oczyszczalnie ścieków, kanalizację,
wodociągi, obiekty zagospodarowania odpadów. Aby przekształcić popyt
nominalny w realny, trzeba znaleźć rzeczywiste źródła prefinansowania i
przygotować inwestycje. Program Samoobrony proponuje radykalne usunięcie
bariery dostępności środków finansowych na inwestycje. Nie można pogodzić
obecnej polityki trudnego pieniądza na inwestycje z wyścigiem po środki z UE
na współfinansowanie inwestycji infrastrukturalnych. To przypomina pijanego
kierowcę, który próbuje z pomocą rodziny i znajomych uruchomić samochód „na
pych” mając pusty bak, zaciągnięty hamulec i zapłon sterowany elektronicznie.
Zaproponowany przez Samoobronę mechanizm utworzenia wysokiej zdolności BGK do
kredytowania inwestycji pozwala na przekształcenie popytu nominalnego w
realny. Wyłoni się jeszcze nowa bariera w postaci umiejętności i kompetencji
samorządów do przygotowania dobrych projektów inwestycyjnych, ale zdolni
Polacy z tym problemem sobie poradzą. Popyt inwestycyjny ze strony jednostek
samorządu terytorialnego wywoła popyt na dostawę materiałów budowlanych,
maszyn, urządzeń, usług. Gospodarka zacznie się szybciej rozwijać, tworzyć
miejsca pracy, pojawi się przyrost popytu konsumpcyjnego, uruchomiony
zostanie „mechanizm mnożnikowy”.

- A cel inflacyjny?
W Polsce inflacja tłumiona jest wysokim bezrobociem, bezbronnym otwarciem
rynku na import i nadmiernie wysokimi stopami procentowymi. Przypomina to
balon opasany wymienionymi obręczami, do którego corocznie tłoczone jest
powietrze pochodzące z upadku produkcji i z deficytu budżetowego
przekształcającego się w nawis inflacyjny. Polsce grozi katastrofa - wybuch
tego „balonu inflacyjnego”. Jedyną rozsądną metodą jej uniknięcia jest
stopniowe spuszczanie powietrza przez uruchomienie kontrolowanej inflacji,
wzrost produkcji i zatrudnienia oraz stopniowe równoważenie budżetu przez
wzrost jego dochodów. W tym kontekście tzw. „cel inflacyjny” nabiera zupełnie
innego znaczenia niż dotychczas. Według naszych ocen inflacja na poziomie od
5 do 7 proc. rocznie będzie korzystna dla gospodarki i będzie łagodziła
powstałe napięcia. Irlandia w okresie swojego najszybszego rozwoju kreowała
inflację na poziomie nieco ponad 10 proc. Mamy świadomość, że nasze
propozycje programowe wywołają impuls inflacyjny. Wprowadzenie kwoty wolnej
od podatku od dochodów osobistych w wysokości minimum socjalnego spowoduje
pozostawienie na rynku około 13,1 mld zł, wprowadzenie 10 proc. podatku CIT
pozostawi na rynku około 2,4 mld zł, a wprowadzenie powszechnego zasiłku dla
bezrobotnych, którzy nie z własnej winy nie mogą znaleźć pracy, spowoduje
wypływ na rynek około 26,5 mld zł. Impuls popytowy na rynku wewnętrznym
wyniesie więc około 42 mld zł, a impuls inflacyjny obliczany średniorocznie
szacujemy w wysokości około 6 proc. Projektowana inflacja i zachowanie
płynnego kursu walut powinny zasadniczo zmienić „warunki wymiany” - terms of
trade. W wyniku tej zmiany należy spodziewać się stopniowego wzrostu siły
konkurencyjnej polskiej oferty eksportowej i relatywnego pogorszenia warunków
dla importu.

- Zmiany, które proponujecie, spowodują znaczne osłabienie złotego?

- Konstytucja RP w art. 227 stanowi, że NBP dba o wartość polskiej
złotówki. Rzecz w tym , że NBP dba o cenę, a nie o wartość polskiego
pieniądza. Drogi pieniądz wcale nie musi być dobry ani wartościowy dla
gospodarki, o czym ostatnio przekonują Amerykanie prowadząc własna, narodową
politykę pieniężną. Zmiany, które proponujemy, o dopiero początek.
Uruchomienie procesów inwestycyjnych w jednostkach samorządu terytorial
Obserwuj wątek
    • jerzykrajewski7 Re: Program Samoobrony 22.04.04, 14:41
      Gratis są również opinie specjalistów (również przed korektą).

      JK


      Jaka byłaby reakcja rynków finansowych na powołanie rządu Samoobrony w Polsce?

      Ireneusz Jabłoński, ekspert Centrum im. Adama Smitha

      Sądzę, że w pierwsza reakcja rynków finansowych byłaby negatywna. Wynikałaby
      ona przede wszystkim z tego, że głównie w mediach, stworzono „czarny obraz”
      programu Samoobrony. Niewłaściwe w tym programie nie jest to, że stworzyła go
      akurat Samoobrona, lecz zawarte w nim treści. Są one niebezpieczne dla
      gospodarki i dla państwa. Analizując publikacje prasowe i wypowiedzi ekspertów
      można przypuszczać, że z wieloma postulatami i pomysłami Samoobrony na
      gospodarkę, zgadza się spora cześć środowiska ekonomicznego. Podobnie jak
      Samoobrona, wierzy ono w teorię, że bogactwo narodu powstaje z manipulowania
      strumieniem pieniądza i jego pożyczania. Jednak to oczywista nieprawda. Źródłem
      bogactwa jest bowiem praca i dobre prawo, które chroni jej efekty. Rzeczywiste
      skutki dojścia Samoobrony do władzy, manifestowane przez rynki finansowe lub
      partnerów zewnętrznych Polski nie powinny wywoływać większego niepokoju. Trzeba
      bowiem pamiętać, że poza pewnym „medialnym szumem” i „czarną legendą” krążącą
      wokół Samoobrony - w wielu punktach jej program jest spójny z koncepcjami
      gospodarczymi europejskich partii socjaldemokratycznych. W zasadzie, wśród tych
      ugrupowań nie ma wielkich różnic w spojrzeniu na gospodarkę. Na szczęście
      koncepcja gospodarcza Samoobrony jest niemożliwa do zrealizowania w całości.
      Fundamentalną wadą tego programu jest to, że w istocie stanowi on syntezę
      najbardziej ortodoksyjnych myśli i idei pochodzących ze szkoły Keynes’a oraz
      wspomnień socjalizmu, widzianego z perspektywy gierkowskiej dekady dobrobytu.
      Jednak zapomniano o tym, że ówczesny „dobrobyt” finansowany był przez
      zagraniczne pożyczki, które będą spłacane przez nasze dzieci, a być może
      jeszcze i przez wnuki. W dłuższej perspektywie powinno nastąpić uspokojenie
      rynków finansowych. O jego reakcjach nie będą decydować dzisiejsze deklaracje
      polityków tego ugrupowania, ale realne działania programowe. Uważam bowiem, że
      dzisiejsze, kontrowersyjne deklaracje Samoobrony, należy oceniać przede
      wszystkim z punktu widzenia skuteczności marketingu politycznego, a nie przez
      pryzmat rzeczywistego programu gospodarczego.


      Dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, dyrektor Departamentu Analiz
      Ekonomicznych Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych

      Rynki finansowe są traktowane przez Samoobronę po macoszemu. W propozycjach
      programowych tej partii każdy znajdzie coś dla siebie. Bezrobotni: stały dochód
      na poziomie minimum socjalnego, a przedsiębiorcy: obniżenie podatku dochodowego
      od działalności gospodarczej do 10 proc. przy jednoczesnym wprowadzeniu podatku
      od obrotów na poziomie 2,5 proc. Największym beneficjentem ma być Narodowy Bank
      Polski, który m.in. zostanie odciążony od konieczności zarządzania rezerwami
      dewizowymi, którymi zajmie się nowy rząd, oraz od konieczności prowadzenie
      polityki otwartego rynku, która podnosi koszty działania NBP i zmniejsza w ten
      sposób jego zyski. Beneficjentami będą również banki komercyjne, które zostaną
      odciążone od konieczności kupowania bonów pieniężnych emitowanych przez NBP w
      ramach polityki otwartego rynku i będą mogły przeznaczać więcej pieniędzy na
      finansowanie przedsiębiorstw i polityki gospodarczej rządu. Nie ma natomiast
      żadnego zainteresowania rynkami finansowymi, co oznacza, że stosunki między
      kupującymi i sprzedającymi, które kształtują cenę pieniądza, popyt na pieniądz
      i jego podaż, nie są przedmiotem analizy, oceny i wniosków w programie
      Samoobrony. Wysokie i rosnące zapotrzebowanie na kapitał zgłaszane przez
      państwo wywołuje zawsze reakcje rynków finansowych. Na większy popyt reagują
      one wzrostem ceny pieniądza, tak jak każdy inny rynek zareagowałby na wzrost
      popytu na dobra na nim kupowane wzrostem ceny tych dóbr (np. dzisiejszy rynek
      cukru). Dojście Samoobrony do władzy po kolejnych wyborach do Sejmu, przy
      programie gospodarczym, jaki partia ta proponuje, sprawi, że podwyższy się
      oczekiwana stopa zwrotu z inwestycji w skarbowe papiery wartościowe do poziomu
      nie wynikającego z sytuacji gospodarczej kraju – w zależności od oceny stopnia
      ryzyka politycznego i budżetowego o minimum 1 punkt procentowy. Spowoduje to
      znaczący wzrost kosztów obsługi zadłużenia i zwiększenie potrzeb pożyczkowych
      państwa w latach kolejnych. I kolejne wzrosty oczekiwanej stopy zwrotu z
      inwestycji w skarbowe papiery wartościowe. Wzrost oczekiwanej stopy zwrotu z
      inwestycji w obligacje skarbowe podniesie oczekiwania dotyczące dochodowości
      inwestycji w działalność gospodarczą i znacznie podroży koszty pozyskania
      kapitału przez przedsiębiorstwa. Nastąpi osłabienie złotówki w stosunku do euro
      do minimum 5,50 zł z euro, co także zwiększy koszty obsługi zadłużenia budżetu
      państwa, gdyż coraz większa jego część finansowana jest z zagranicznych emisji
      obligacji skarbowych. Wzrost kursu euro w stosunku do złotówki zwiększy także
      koszty obsługi zadłużenia odsetkowego sektora przedsiębiorstw, które w 30 proc.
      wyrażone jest walucie, spowoduje transfer część zysku operacyjnego
      przedsiębiorstw za granicę i pogorszy ich wyniki finansowe. Będzie to
      samoobrona rynku finansowego przed utratą równowagi i destabilizacją. Na taką
      samoobronę Samoobrona nie ma lekarstwa.


      Marek Zuber, główny ekonomista TMS

      Zwycięstwo w wyborach Samoobrony i perspektywa utworzenia przez nią rządu
      byłyby fatalnie przyjęte przez inwestorów zagranicznych. Nie chodzi tu o jakieś
      osobiste animozje kogokolwiek do samego Andrzeja Leppera, czy też innych
      członków tej partii. Nikt z poważnych inwestorów nie kieruje się przesłankami
      osobistymi. Problemem są oczywiście koncepcje szefa Samoobrony, dotyczące
      gospodarki, finansów publicznych, sytemu bankowego i wszystkiego innego, co w
      jakikolwiek sposób może wpływać na rynki finansowe. Faktem jest, że część
      poglądów Leppera ewaluowała w ostatnich latach i wyraźnie się „wyprostowała”.
      Najlepszym przykładem jest tu problem rezerw walutowych, które nie mają być,
      według ostatnich wypowiedzi, wykorzystane w całości, ale jedynie w części.
      Wciąż jednak pomysły szefa tej formacji są, delikatnie mówiąc, kontrowersyjne.
      Samoobrona przedstawiła rok temu swój program gospodarczy. Jej koncepcjami
      można byłoby obdzielić kilka partii potocznie uznawanych za populistyczne.
      Przeniesienie większości rezerw walutowych do państwowych banków krajowych,
      wykorzystanie rezerwy rewaluacyjnej, obniżenie podatków z jednoczesnym
      ryzykownym wprowadzeniem podatku obrotowego, a z drugiej strony zapewnienie
      minimum socjalnego na znacznie wyższym poziomie niż obecnie i zwiększenie
      innych wydatków publicznych, silniejsza ingerencja państwa w gospodarkę,
      ponowne upaństwowienie niektórych sektorów (przede wszystkim bankowości i
      ubezpieczeń). Wszystko to nie może nie wywołać negatywnej reakcji na rynkach
      finansowych. Co prawda, elementem stabilizującym byłoby oczywiście faktyczne
      członkostwo Polski w Unii Europejskiej (jednak, czy Samoobrona nie rozpoczęłaby
      procesu wyjścia Polski ze struktur Unii?), ale mimo wszystko spodziewałbym się
      spadku wartości złotego nawet o kilkadziesiąt procent. Kurs euro mógłby się
      zbliżyć do 6 złotych. Rentowność najbardziej popularnych pięcioletnich
      obligacji mogłaby przekroczyć 10 proc. Reakcję zobaczylibyśmy także na GPW.
      Realizacja pomysłów Samoobrony mogłaby skutecznie zniechęcić do jakiegokolwiek
      angażowania się w Polsce kapitału bezpośredniego ze względu na groźbę
      nacjonalizacji, co w oczywisty sposób wpłynęłoby i na tempo wzrostu gospodarki
      i na sytuację rynków finansowych. Pozostaje jednak pytanie, czy Samoobrona
      rzeczywiście realizowałaby wszystkie zapowiadane pomysły? Moim zdaniem nie.
      Jes

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka