Gość: Jerzy Krajewski
IP: *.marketingserwis.pl
12.11.02, 13:17
Szanowna MMM!
Czemu to robiłem? Czemu walczyłem z Werczyńskim, mimo że wiedziałem, że
szansa na wygraną z nim jest nieduża?
To dobre pytanie. Z lokalnej polityki powinienem był wycofać się, gdy od
radnego Kazimierza M. usłyszałem, że w bezprawne przejmowanie działek
zaangażowani są poważni przedsiębiorcy, a radny jest bezradny.
Miałem nadzieję, że gdy sprawa trafi do prokuratury, uda się ją rozplatać.
Gdy poznałem, jak stronniczo działają sądy, zacząłem wątpić w sprawiedliwość.
Teraz jest jednak za późno, by się wycofać. Naraziłem się tak potężnym
ludziom, że trzeba walczyć dalej. Najgorsze, że okazało się, że gówno jest po
prawej stronie sceny politycznej, z którą identyfikowałem się i kibicowałem.
Proszę sobie wyobrazić, że do Werczyńskiego chce przyznać się prawicowa
partia Prawo i Sprawiedliwość, która walczy z korupcją. Taką możliwość
zasugerowała na tym forum Sarmatia.
Ja mam przechlapane w PiS, bo otwarcie wystąpiłem przeciw Werczyńskiemu,
którego kumplem z ZChN jest poseł PiS Artur Zawisza. Ale jak mogłem poprzeć
Werczyńskiego, gdy zewsząd słyszę, że facet jest skorumpowany do szpiku
kości.
Jak z takimi facetami można oczyszczać polską sceną polityczną z nieuczciwych
ludzi?
Ciekaw jest, co powiedzą księża popierający Werczyńskiego, gdy trafi on do
więzienia za korupcję?
Po co to robię? Bagno wciąga. Na wyrwanie się jest już za późno. Za dużo wiem.
Nie przypuszczałem, że polityka to tak brudna rzecz.
Ja nikogo nie częstowałem alkoholem, by oddał na mnie głos. Nikomu też nie
oferowałem 10-30 zł za głos. Nie prowadziłem kampanii wyborczej w kościele
ani w urzędzie miasta.
Nie starałem się fałszować wyborów.
Miałem nadzieję, że to będzie w miarę uczciwa gra ma programy, argumenty i
postawy.
Moje wyobrażenie o demokracji było zbyt idealistyczne. Prawo wyborcze było w
Markach wielokrotnie łamane. Ludziom, którzy je łamali uidzie to na sucho.
Ja sobie nie wyobrażam, bym jako konkurent w wyborach mógł uczestniczyć w
liczeniu głosów czy mógł wozić protokoły wyborcze mnie dotyczące. Werczyński
postąpił tak jednak, a jego współpracownicy uznali to za etyczne.
Miał rację Stalin: "Nie ważne, kto głosuje, ważne, kto liczy głosy".
Do demokracji nam daleko.
Pozdrawiam
Jerzy Krajewski