kropkaa
30.05.11, 02:08
Jak zapewnie większość wie, aktualna edycja Rodzić po ludzku przebiega pod hasłem "Pozwólcie nam się przywitać" czyli zapewnienie nieprzerwanego dwugodzinnego kontaktu matki z dzieckiem po porodzie.
Dla mnie to oczywiste, dostałam to 'w pakiecie', jak żartobliwie mówię, ale nie dla wszystkich to 'normalne'. Czytałam wywiady z wielce utytułowanymi prof. dr hab. doc. pambók doktór w dodatku ordynator (Łódż, Lublin) i nie mogłam uwierzyć w literki na papierze. No po prostu nie mogłam. Jakieś wydziwianie, że co będzie, jak będzie potrzebna reanimacja, to 2 godz. ma leżeć?, że matka zmęczona, chce spać, że trzeba ocenić Apgar, że to jakiś wymysł i inne bzdety. I dziwiłam się: czy to państwo to tak naprawdę? czy oni naprawdę nie wiedzą o co kaman? I krew mnie zalewała i szlag mnie trafiał. Były też jakieś wąty o pozycjach porodowych itp. Ja rozumiem, że gdybym zażyczyła sobie w szpitalu poród przy arii z "Czarodziejskiego fletu" w wykonaniu Anny Netrebko, jeśli nie na żywo, to na sprzęcie Bang&Olufsen, to mógłby być to jakiś problem. Ale coś, na co nie potrzeba żadnych inwestycji? Żadnej dodatkowej złotówki? Ani jednej? Czy to naprawdę aż taki problem zważyć, zmierzć za chwilę? Noworodek urośnie? Przytyje po pierwszym karmieniu kilkoma kroplami siary? A może ucieknie? Brak słów.
A przezytawszy opis porodu J. Dąbrowskiej to już w ogóle brak słów:
miecdzieckowpolsce.wordpress.com/2011/05/11/pozwolcie-im-sie-przywitac/