Dodaj do ulubionych

Mam pare pytan

04.01.08, 15:27
Pierwsze jak dlugo trzeba czekac zeby pepowina przestala tetnic. Z
tego co sie orientuje po przeczytaniu waszego forum nie jest za
dobrze zeby przecinac ja zbyt szybko. Nie bede rodzic w domu tylko w
szpitalu ale tez nie zamierzam sie bezwolnie poddawac wszystkim
glupim procedurom.
Drugie pyt. o co chodzi z podaniem oxytocyny na urodzenie lozyska ?
Czy jesli bede miala normalny porod czy beda chcieli mi pozniej
podac oxy zeby urodzic lozysko? Jesli tak to w jakim celu sie ja
podaje?
Obserwuj wątek
    • kasiaimichael Re: Mam pare pytan 04.01.08, 20:26
      wszystko o oksytocynie:
      www.gentlebirth.org./cgi-bin/query.pl?swishindex=%2Fusr%2Fhome%2Ffalcao%2Findex.swish&metaName=Keywords&keywords=pitocin&detail=yes&maxresults=40
      wszystko o pepowinie, kilkanascie minut chyba pulsuje, nie wiem dokladnie:
      www.gentlebirth.org./archives/cordIssues.html
      i tu:
      www.mothering.com/discussions/archive/index.php/t-36965.html
      www.whale.to/a/cord_clamping_q.html
      • kasiaimichael Re: Mam pare pytan 04.01.08, 20:45
        mozliwe skutki uboczne oksytocyny:
        www.rxlist.com/cgi/generic/oxytocin_ad.htm
      • eps Re: Mam pare pytan 04.01.08, 20:57
        pępowine w szpitalu to w większości przecinają zaraz po porodzie i raczej nikt
        nie czeka aż przestanie tętnić niestety.
        Jesli chodzi o oksytocynę to mi chcieli podac ale sie nie zgodziłam i tez sie
        nic nie stało.No ale ja rodziłam w szpitalu w kórym pytali mnie dosłownie o
        wszystko (za wyjątkiem przecięcia pępowiny bo zrobili to błyskawicznie zanim
        zdąrzyłam sie zorientowac)
    • deigratia Re: Mam pare pytan 05.01.08, 08:16
      Jednym pępowina przestaje tętnić od razu, innym tętni 30 min. Dziecko podobno
      przeżywa mniejszy szok/stres/ból, jeśli poczeka się aż samo zacznie oddychać
      (często wtedy nie krzyczy przy zaczerpnięciu pierwszego oddechu a przecież ten
      krzyk jest tak oczekiwany:/) a dopiero potem przetnie pępowinę. W szpitalu
      lepiej wcześniej poprosić, żeby nie odcinali od razu, to być może się dostosują.

      Wiesz, ja jeszcze nie rodziłam, ale jestem po szkole rodzenia i z tego co
      pamiętam, to wydaje mi się, że to jest kwestia pośpiechu i tego że "wiedzą
      lepiej". Z łożyskiem jest jak z pępowiną: jednym kobietom odkleja się hop siup,
      innym po 40 min lub w ogóle. Odkleja się, bo macica nadal się kurczy a kurczy
      dzięki naturalnej oksytocynie, której wydzielanie zwiększa ssące dziecko
      (dlatego dobrze jest dostać je od razu do karmienia po urodzeniu), lub sztucznej
      podanej dożylnie. Tak więc można poczekać na naturalne wydalenie łożyska lub to
      zjawisko przyspieszyć podając oxy.

      Czy na pewno zaproponują Ci okscytocynę po naturalnym porodzie, tego nie wiem.
      Pewnie zależy od szpitala, tłoku w danym dniu, lekarzy służbistów.
    • fizula Re: Mam pare pytan 07.01.08, 10:56
      Ja bym nie pozwoliła sobie w szpitalu przeciąć pępowiny zanim
      przestanie tętnić, ponieważ namacalnie widziałam, że tętni ona
      zazwyczaj tak długo aż dziecko dobrze zacznie oddychać. Czytałam o
      sytuacji, gdy dziecku pępowina tętniła 45 minut, bo dziecko aż tak
      długo nie oddychało samodzielnie. Po zaczerpnięciu pierwszego
      oddechu, dopiero przestała tętnić. Namacalnie widziałam, że tak
      właśnie jest: tętni zazwyczaj tyle czasu, ile potrzebuje tego
      dziecko. Średniemu synkowi tętniła najdłużej, bo był zaśluzowany i
      trudno mu się oddychało. Córkom szybko przestała tętnić, bo
      oddychały rewelacyjnie i bardzo energicznie o tym oznajmiały.
      Pozwolenie by tętniła do końca, to dodatkowa porcja krwi dla
      dziecka, a więc również zabezpieczenie przed anemią.
      Tak jak dziewczyny Ci pisały naturalna oksytocyna jest wytwarzana
      pod wpływem ssania maluszka, więc przystawienie ułatwia prawidłowe
      urodzenie łożyska. I jest ten plus, że naturalnej oksytocyny jest
      dokładnie tyle ile trzeba bez ryzyka jakiś zwiększonych krwawień,
      powikłań z tym związanych.
      Podaje się sztuczną oksytocynę w trzecim okresie, gdy trzeba zbyt
      długo czekać (czytaj: personelowi nie chce się czekać, najczęściej
      personel po prostu nie umie czekać) lub jako
      kontynuację wcześniej podawanej oksytocyny.
      • monicus Re: Mam pare pytan 07.01.08, 11:10
        pytanie na ile mozna to na nich wymoc? ja sie boje, ze szpitalne zmazy mnie
        zaszczekaja.
        • kaakaa Re: Mam pare pytan 07.01.08, 12:55
          Żeby zasiać grozę:
          Gdy zapytałam na szkole rodzenia w IMiD, czy mogę się nie zgodzić na podanie
          oksytocyny po urodzeniu dziecka, to pan doktor odpowiedział tak: "Może się pani
          nie zgodzić na wszystko ale my i tak zrobimy, co będziemy uważali za słuszne. A
          jak po porodzie nie podamy oksytocyny, to grozi pani masywny krwotok i
          wykrwawienie się w ciągu 3 minut lub usunięcie macicy."
          To tak a'propos szpitalnych zmaz.
          W większości szpitali podawanie 5 j. oksytocyny bezpośrednio po urodzeniu
          dziecka należy do tzw. standardowej profilaktyki krwawień. Choć w literaturze
          fachowej są dyskusje, czy jest to właściwe rutynowe postępowanie.
          A z pępowiną to jest tak, że w szpitalu nie ma szans tętnić 45 minut, bo
          personel robi wszystko żeby łożysko urodziło się jak najszybciej (np. wspomniana
          oksytocyna + zabiegi ręczne; zazwyczaj personel oczekuje, że łożysko urodzi się
          w ciągu max 10 minut). A po urodzeniu łożyska, to już nie ma co tętnić nawet
          gdyby dziecko nie oddychało...
          • blue_jean Re: Mam pare pytan 07.01.08, 13:29
            Omatulu! Kaakaa - przeraziłam się nie na żarty!!

            I widzę, że tekst o wykrwawieniu się jest sztandarowym tekstem
            lekarzy proszpitalnych, bo ja też to usłyszałam od "mojej"
            ginekolożki jako argument przeciw porodowi w Domu Narodzin... uncertain

            Dlaczego tak mało się ufa w mądrość Matki Natury??
            • monicus Re: Mam pare pytan 07.01.08, 13:35
              taaa. no i ja wlasnie znam towarzystwo z takich zachowan...
          • kropkaa Re: Mam pare pytan 08.01.08, 23:16
            Boże, Ty widzisz, słyszysz i nie grzmisz???
            Mi tętniła dość długo - nie pamiętam ile, ale tak powiedziała
            Irenka. Dziecko nie było odśluzowywane ręcznie w ogóle, jakoś tak
            przytrzymała czy położyła małą na ręcznku buźką do dołu, że nie było
            potrzeby grzebania paluchem w gardle. To zresztą ma potem fatalny
            wpływ na opdtuch ssania; szpitale całkiem często to praktykują, a
            potem się dziwią, że maluchy mają problemy z piersią. Plus do tego
            sprawdzanie paluchem położnej czy dziecko ma odruch ssania.. Brrr.
            Jakby możliwe było, że nie ma. Po prostu łakać trzeba nad taką
            głupotą.
          • beata2802 Re: Mam pare pytan 23.01.08, 11:13
            "Może się pani nie zgodzić na wszystko ale my i tak zrobimy, co
            będziemy uważali za słuszne."

            No tak... Ci ludzie mają przyzwyczajenia godne weterynarzy, a nie
            lekarzy.
            • kaakaa Re: Mam pare pytan 23.01.08, 11:30
              Nie chciałabym mieć do czynienia nawet z weterynarzem o takim podejściu.
              Swoją drogą, od kiedy służby weterynaryjne zostały sprywatyzowane, to wcale nie
              łatwo znaleźć takiego weterynarza, który nie liczy się ze zdaniem klienta.
              • monicus Re: Mam pare pytan 23.01.08, 11:31
                to wszystko wina facetow. biora sie za nie swoje sprawy i potem tak to wyglada. wink
    • silije.amj czyli parę słów o 3 okresie 07.01.08, 14:39
      Krew się ścina w żyłach ze złości.
      Po pierwszym szpitalnym porodzie lekarka po prostu mnie zmasakrowała, aby
      wycisnąć ze mnie łożysko i już "ze mną skończyć". Zmiażdżyła mi brzuch
      pięściami, aż krzyknęłam tak, że mąż słyszał mnie w drugim pomieszczeniu przy
      naszym dziecku. Choć nie krzyczałam nic przy żadnym porodzie ani szyciu, więc na
      pewno było to okrutne. A podobno tortury są zakazane we współczesnym świecie.
      Miałam szczęście, że tak wyrwane łożysko wyszło w całości. Szkoda, że nie wiem
      jak się nazywała ta baba. Jak się okazało przy kolejnych dzieciach, trzeci okres
      porodu jest faktycznie bezbolesny, tak jak piszą w książkach. Przy drugim w
      szpitalu oksytocynka do żyły, ale przynajmniej nie było masakry.
      Przy trzecim domowym chyba znalazłam się w niebie wink Dzieciaczek od razu
      oddychał na medal (dość hałaśliwie wink ) więc pępowina nie musiała długo tętnić,
      my się przytulaliśmy i przytulaliśmy i przytulaliśmy, poza kontemplacją synka
      ledwie zarejestrowałam fakt, że mąż przecina pępowinę i że łożysko bez mego
      wysiłku ląduje w misce.
      • monicus Re: czyli parę słów o 3 okresie 07.01.08, 15:16
        no, i najpierw ci mowia o krwotokach a potem wyciskaja lozysko... ale wez sie
        obron przed czyms takim. mi sie wydaje, ze nie bylabym w stanie wywalczyc sobie
        nie podlaczania kroplowek, ciecia i przecinania pepowiny zaraz po itp.
        • sugarxxx Re: czyli parę słów o 3 okresie 07.01.08, 19:29
          Wiem, o czym mówisz.
          Ja nie bałam się szpitala jako takiego, tylko tego, że zupełnie stracę głowę i
          będą mogli mi zrobić wszystko co zechcą. W końcu znam siebie trochę...
          I co? Oczywiście straciłam głowę, jak zaczęli się koło mnie kręcić w białych
          fartuchach, to zgodziłam się na cc. Po dwóch nieprzespanych nocach mało
          kontaktowałam. To jest tak jak z wariatem: nie wie, że jest wariatem. Ja też nie
          wiedziałam, że nie jestem w pełni władz umysłowych...
          Więc nie ma co planować: nie zgodzę się na oxy, na przecięcie pępowiny itp. No
          chyba, że wyznaczysz męża do myślenia smile i on akurat w takiej chwili
          rzeczywiście zachowa trzeźwość umysłu. My akurat nie rodziliśmy razem.
          • monicus Re: czyli parę słów o 3 okresie 07.01.08, 20:08
            nie doluj mnie jeszcze bardziej, bo juz i tak kiepsko mysle
        • kropkaa Re: czyli parę słów o 3 okresie 08.01.08, 23:22
          Na wszelki wypadek, by nie skończyć w fartuchu z wiązanymi rękawami,
          zdecydowałam się na poród w domu... smile
          Jestem tak na anty przeciw wszelkiemu, niepotrzemu przyspieszaniu i
          pozycji leżącej, że nie wiem, co by było, gdyby się okazało, że chcę
          walczyć o swoje prawa z całym szpitalnym światem. Na szczęście było
          to oszczędzone i nam, i szpitalowi.
      • kasiaimichael Re: czyli parę słów o 3 okresie 07.01.08, 16:14
        No wlasnie caly niby ten "active management of the third stage" (nie wiem jak to
        cholerstwo nazywa sie po polsku ale to oksytocyna +ciagniecie za pepowine zeby
        sie lozysko urodzilo) ma niby przeciwdzialac krwotokom, prawda jest jednak taka
        ze czesto je powoduje. Rozmawialam z kilkoma kobietami, ktore stracily bardzo
        duzo krwi bo ciagniete lozysko nie bylo jeszcze odklejone. U mnie skonczylo sie
        niezlym krwotokiem i lyzeczkowaniem macicy, ktore robione bylo na zywca i bez
        mojej wiedzy. Hemoglobine dzien przed przyjeciem do szpitala mialam 14,8 po
        porodzie 8. Dziekuje bardzo za takie przeciwdzialanie krwotokom.
        A tekst o wykrwawieniu sie w 3 minuty jest standardowy ja tez go slyszalam smile.
        • kaakaa Re: czyli parę słów o 3 okresie 07.01.08, 16:24
          kasiaimichael napisała:

          > No wlasnie caly niby ten "active management of the third stage" (nie wiem jak to
          > cholerstwo nazywa sie po polsku ale to oksytocyna +ciagniecie za pepowine zeby
          > sie lozysko urodzilo)
          To się nazywa po polsku "aktywne prowadzenie trzeciego okresu porodu" i niestety
          jest standardem, którego uczy się lekarzy i położne sad
    • mrs.solis Re: Mam pare pytan 07.01.08, 22:40
      Dziekuje wam dziewczyny za odzew. Ja oczywiscie mimo,ze jeszcze nie
      rodzilam,ale na chlopski rozum biorac cialo powinno samo wiedziec co
      jak i kiedy powinno sie dziac. Nie mowimy tu oczywiscie o patologii
      tylko o normalnym porodzie. Oczywiscie wiem ,ze skoro pepowina tetni
      to ciagle dziecko otrzymuje od matki to co mu jest potrzebne i po co
      to przerywac. To samo mysle o podawaniu oksytocyny. Dobrze wiem,ze
      organizm ja wytwarza sam, wiec po co maja mnie dotatkowo szpikowac
      hormonami tym bardziej,ze z natury jestem przeciwna zeby ingerowac w
      stystem hormonalny skoro dziala bez zarzutu.
      Bede rodzic w USA,ale jak zdarzylam sie zorientowac oni chyba tez
      lubia czasem wszystko przyspieszac i faszerowac lekami.
      Niestety obawiam sie,ze moze sie ze mna stac to co powiedziala juz
      jedna forumowiczka,ze w szpitalu odejmie mi rozum i dla swietego
      spokoju poddam sie ich procedurom wbrew swojej woli sad
      Ja tak nienawidze byc poganiana i zalezna od kogokolwiek,ze
      najchetniej gdyby tylko to bylo mozliwe to chcialabym urodzic w domu
      sama i bez niczyjej zasranej "pomocy" ,ale wiem,ze raczej nie bede
      miala tyle odwagi zeby to zrobic.
      • monicus Re: Mam pare pytan 07.01.08, 22:50
        hehe, tu mozesz liczyc na wszelkie zlosliwosci w kierunku lekarzy i szpitali.
        jak potrzebujesz cos nawrzucac to tu zawsze jest odzew big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka