Dodaj do ulubionych

bóle krzyżowe...

13.06.08, 11:45
Dziewczyny miałyście bóle krzyżowe przy porodzie? Czy to prawda, że
jak dziecię zaczyna się opuszczać w kanale rodnym to te bóle
zmieniają charakter i krzyż przestaje boleć? Czy przy partych nadal
czuć krzyż?
Czy jeśli przy pierwszym porodzie były wyłącznie bóle krzyżowe to
przy następnym raczej też tak będzie?
Na forum p. Kasi Oleś wyczytałam, że w kolejnych porodach wiązadła
są już bardziej używane i bóle odczuwa się mniej intensywnie.
Pytam, bo ja nastawiałam się na bóle w rodzaju miesiączkowych a
jedyne co czułam to masakrę w plecach (szczególnie, że przywiązali
mnie do łózka porodowego). Na pewno bardzo pomocny przy bólach
krzyżowych jest ruch, okłady i masaż. Czy coś jeszcze?
Obserwuj wątek
    • silije.amj Re: bóle krzyżowe... 13.06.08, 12:00
      Czy jeśli przy pierwszym porodzie były wyłącznie bóle krzyżowe to
      > przy następnym raczej też tak będzie?

      Niekoniecznie, ja takie okrutne krzyżowe miałam tylko przy pierwszym (w łóżku
      uwiązana do KTG), nikomu nie życzę. Przy drugim "na chodzie" wcale, przy trzecim
      trochę (zwalmy to na wagę dziecka), ale bardzo pomagał silny uciskowy masaż.
      Przy partych natomiast żadnego bólu pleców, nigdy.
      • oldzinka Re: bóle krzyżowe... 13.06.08, 12:14
        silije wlewasz nadzieję w me serce wink
    • kaakaa Re: bóle krzyżowe... 13.06.08, 12:53
      Bóle krzyżowe pamiętam głównie z:
      * miesiączek przed pierwszą ciążą (masakryczne były)
      * I okresu pierwszego porodu
      • 987ania Re: bóle krzyżowe... 13.06.08, 13:10
        No to mnie pocieszyłaś, bo ja miesiączkowe też krzyżowe miałam. straszne mix
        ketonalu z pyralginą w żyłę i Tolargin w czopkach. Najgorzej, bo dzisiaj znowu
        mam taki bóle. Ale po jednej stronie, może od zakażenia układu moczowego?
        • kaakaa Zakażenie układu moczowego 13.06.08, 14:34
          Z mojego doświadczenia wynika, że przy zakażeniu ukł. moczowego boli wyżej
          (zazwyczaj z prawej strony) i ból jest trochę inny niż bóle krzyżowe. U mnie ból
          związany z zapaleniem nasilał się przy ruchu albo przy oklepywaniu pleców na
          wys. nerki. Bóle krzyżowe się nie nasilały.
          • 987ania Re: Zakażenie układu moczowego 13.06.08, 14:41
            jak mi piasek spływa, to najpierw boli mnie wysoko, potem niżej, również
            podbrzusze z jednej strony. Teraz już mi się moczowody goją ale jak mi piasek
            schodził i chyba kamyczek jakiś, to całą noc nie spałam i wyłam. Żadne
            paracetamole, nospy, urinale i inne nie pomagały. Wychlałam piwsko i wzięłam
            ciepłą kąpiel i jak ręką odjął. A co się namęczyłam to moje ale do szpitala nie
            poszłam. W Łodzi kładą do szpitala, bo ambulatoryjnie kroplówy nie mogą dać.
            • kaakaa Re: Zakażenie układu moczowego 13.06.08, 14:58
              Ojjj, piasek sad Fuj.
              Ja znam kwestię "z innej strony". U mnie to raczej zakażenia wstępujące.
              Teraz też mnie nera od jakiegoś czasu boli i powiększoną mam i moczowód
              poszerzony, ale do medyków sie z tym nie wybieram - USG zrobiłam i wiem, że
              kamieni nie ma, antybiotyków i tak jeść nie zamierzam. Pozostaje tylko kuracja
              domowa.
              • 987ania Re: Zakażenie układu moczowego 13.06.08, 15:07
                A myślałam, że tylko ja pielęgniara taka okropna jestem, że nie chcę iść do
                szpitala. Zrobiłam usg i wiem, że już żadnych złogów nie mam ani zastoju. Jem
                pietruchę, seler, arbuza i truskawy i żurawinę. i jak na razie od poniedziałku
                mam spokój. A już widzę te siniaki po wenflonach, mój strach i płacz. Pewnie
                dostałabym relanium, ligno i jakaś buscolizynę, nie wiem co tam jeszcze dają
                ciężarnym. A tak owocki, warzywka, szklaneczka piwa, duuużo wody. Nie mówiąc o
                mojej psychice. No i kojące forum.
                • kaakaa Re: Zakażenie układu moczowego 13.06.08, 15:46
                  Na mnie cudnie działa monodieta - tylko kasza i woda (duuuużo wody). Ale nie mam
                  pewności, czy w ciąży to bezpieczne. Sama bym może próbowała ale chyba nie
                  odważyłabym się komuś polecać.

                  Swoją drogą, fajną dietę prowadzisz! Samo zdrowie! I jakie smaczne! Nie to, co
                  buscolizyna i relanium wink
                  A jeśli chodzi o to, co jeszcze mogłabyś dostać w szpitalu, to przy odrobinie
                  pecha jakąś paskudną bakterię... a zaraz za nią jakiś paskudny andybiotyk... a
                  jeśli (jak wnioskuję z wpisów) wrażliwa jesteś jak ja, to jeszcze dość szybko
                  dostałabyś ciężkiej nerwicy...
    • monicus Re: bóle krzyżowe... 13.06.08, 13:17
      matko jedyna, powinno sie tych szpitalniarzy na ciezkie roboty skazac. ja jak
      lezalam przez chwile przed cc i mialam tez te bole to chcialam umrzec, film mi
      sie urywal. na stojaco luzik...
    • juleg Re: bóle krzyżowe... 13.06.08, 13:33
      W szpitalu nie miałam krzyżowych, za to przy drugim w domu TAKuncertain masakra, ale masaż męża i Irenki z całej siły, taki, ze miałam siniaki, przynosił ulgęsmile
      • juleg Re: bóle krzyżowe... 13.06.08, 13:44

        • kaakaa Re: bóle krzyżowe... 13.06.08, 14:36
          juleg napisała:

          > ciekawe jaki będzie mój trzeci poród

          Czy coś przegapiłam? Jakieś trzecie u Ciebie w drodze? smile
          • fizula Re: bóle krzyżowe... 13.06.08, 23:28
            Ja też bóle krzyżowe miałam przy pierwszym porodzie, stąd moje
            zdziwienie, gdy przy drugim ich nie doświadczałam. Rodząc trzecią
            najmłodszą Tosię też nie miałam krzyżowych bóli. Czytałam, że
            obecność bóli krzyżowych może zależeć od ułożenia maluszka. Może po
            prostu niektóre dzieciaczki zahaczają nam gdzieś o krzyż. Następny
            poród?- następna niespodzianka, to Ci możemy gwarantować, na pewno
            będzie inny od poprzednich :o)
            • marianna0077 Re: bóle krzyżowe... 14.06.08, 00:15
              I ja miałam bóle krzyżowe, i za pierwszym i za drugim razem, z tym
              że wcale nie słabsze przy drugim porodzie, ale może to z tego
              powodu, że szyjka z 3cm rozwarła mi się do 10 w ciągu 20 minut i ból
              pamiętam jako bardziej intensywny. Przy pierwszym w szpitalu bardzo
              pomagał ucisk kciukami męża i zdecydowanie ruch, natomiast przy
              drugim już mnie Jakub nie mógł dotknąc bo bolało bardziej, za to
              położna nasza jak przyszła, to robiła mi przy skurczu taki myk, że
              obejmowała mi schaby rękoma i ściskała mnie bardzo mocno, bardzo
              pomagała (Jakub niestety nie potrafił tego powtórzyc).
              Więc jak widac reguły chyba nie ma żadnej smile
              • malwus Re: bóle krzyżowe... 14.06.08, 09:56
                ja nawet przy poronieniu miałam potworne bóle krzyżowe (musiałam
                brać zastrzyki z nospy). Oczywiście przy obu porodach też łupałosmile
                Pomagało łażenie i klęczenie przed piłką i wolne kołysanie się na
                niej w tej pozycji. Nieoceniony był małżonek , który opracował
                własny sposób łagodzenia - w czasie skurczu po prostu przykładał
                cieplutkie dłonie (wcześniej mocne je rozcierając). To była ULGA...
    • kropkaa Re: bóle krzyżowe... 15.06.08, 22:46
      Oldzinka, mnie tak krzyż napier... że masakra. Za to w dniu porodu
      ominęły mnie skurcze. Jedyne co na tę krzyżową masakrę pomagało, to
      bardzo mocny ucisk, a chwilami krzyk w poduszkę. Z pozycji - oparcie
      się na stojąco o lodówkę. Woda już nie była w stanie zniwelować tego
      bólu. Przy partych nie skupiałam się już na krzyżowych więc nie
      pamiętam. Gdybym była w szpitalu, to na kolanach, płacząc rzewnymi
      łzami, krzycząc i szantażując, błagałabym o zzo, a najlepiej
      cesarkę. Pocieszające jest to, że nie trwało to wszystko długo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka