Dodaj do ulubionych

problem z nauczycielem

15.04.10, 07:47
Witajcie mam problem i przyznam , że chociaż bardzo mnie zabolał nie wiem jak
się dyplomatycznie do niego zabrać. Z jednej strony
chcę wyjaśnić sytuację z nauczycielem a z drugiej nie wiem jak to rozegrać aby
nie odbiło się na dziecku.
Obserwuj wątek
    • kathleenka Re: problem z nauczycielem 15.04.10, 07:52
      Moje dziecko ma w szkole angielski.Na półrocze miał mocna czwórkę, w zeszycie
      piątki,nawet szóstki,oceny z odp. ustnej raczej dobre( trafiła się też jedna 3 + ).
      Jakiś czas temu przyniósł zgłoszenie na zajęcia dodatkowe z info, że to kółko
      angielskiego. Po pewnym czasie dowiedziałam się , że większość dzieci
      zrezygnowała gdyż jest to zespół wyrównawczy. Uznałam , że go też wypisze bo nie
      widziałam potrzeby. Na moją pisemną rezygnację pani stwierdziła, że dziecko ma
      problem z językiem i powinno chodzić. Z tym jeszcze mogę się pogodzić jednak w
      obecności innych rodz. chcących zapisać swoje dzieci Pani wygłasza swoje uwagi,
      iż to nie dla takich dzieci jak ich tylko dla słabizn i miernot.Jest to dla mnie
      po prostu przykre i obraźliwe. Wszyscy się znamy a Pani bez żenady odradza
      jednym rodzicom zajęcia na kt. chodzą nasze dzieci kt. określa za plecami
      niewybrednymi epitetami
      Co wy na to ?
      • anonim_048 Re: problem z nauczycielem 15.06.24, 12:57
        Rozumiem Pani zaniepokojenie i frustrację związaną z zaistniałą sytuacji. Jeżeli nauczycielka sugeruje, że Pani dziecko ma problemy z językiem angielskim i powinno uczęszczać na zajęcia wyrównawcze, warto to rozważyć. Nauczyciele zazwyczaj mają wgląd w postępy uczniów i mogą zauważyć obszary, w których dziecko potrzebuje dodatkowej pomocy. Może to być szansa na poprawę i wzmocnienie umiejętności językowych. W celu zachowania proponowałabym spotkanie i rozmowę z nauczycielką, aby omówić zaistniałą sytuację. Niezależnie od decyzji dotyczącej zajęć wyrównawczych, warto zadbać o wsparcie dla dziecka w nauce języka angielskiego. Może to być dodatkowa pomoc w domu, korepetycje, czy korzystanie z zasobów edukacyjnych online.
    • azile.oli Re: problem z nauczycielem 15.04.10, 09:33
      Tu jest taki problem, że nauczycielka poczuła się urażona, że
      uznałaś jej zajęcia za zdw i potem sama zmieniła opcję, że to jednak
      są zajęcia wyrównawcze.
      Ja bym nie szła na razie do tej kobiety, ale dziecka bym też nie
      posłała na ''zajęcia dla przygłupów, jak twierdzi pani''.
      Załatwiłabym natomiast prywatne lekcje. Ja wychodzę z założenia, że
      dziecko się w szkole języka nie nauczy, a angielski jest potrzebny,
      więc to dobra inwestycja.
      Gdyby nauczycielka dopytywała się, dlaczego syn nie chodzi,
      powiedzieć jej wprost, że ma prywatne lekcje, z których wyniesie
      dużo więcej, niż z zajęć wyrównawczych, na które ponoć same nieuki
      chodzą, więc za niski poziom dla Twojego dziecka.
      Nie można dać sobie jeździć po głowie, bo to nauczyciel. Nie można
      się bać, że dziecko podpadnie.
      Nie zdajesz sobie sprawy, za co dziecko najlepsze w szkole może
      podpaść nauczycielowi. Np za to, że odmówi udziału w olimpiadzie ,
      nie chodzi na kółko. A to z tej prostej przyczyny, że nie da się
      technicznie chodzić na wszystkie kółka i brać udziału we wszystkich
      olimpiadach. Ale jest obraza i zemsta, że uczennica raczyła wybrać
      inne przedmioty. Ja całą podstawówkę toczyłam wojny z nauczycielami,
      a młoda skończyła szkołę ze średnią 6,0.
      Teraz w gimnazjum walczy sama, jeszcze nie byłam z interwencją,
      choć za 2 miesiące kończy szkołę.
      Trzeba walczyć o swoje, nie można się bać nauczycieli. Zwlaszcza
      przewrażliwionych na własnym punkcie.
      • najma78 Re: problem z nauczycielem 15.04.10, 12:55
        Azile czytajac twoja wypowiedz, a przeczytalam juz wiele innych i to o podobnych
        sytuacjach nawet w przedszkolach nie moge sie oprzec wrazeniu, ze wielu
        nauczycielom brak profesjonalizmu, niestety cierpia na tym dzieci. sad
        • azile.oli Re: problem z nauczycielem 15.04.10, 13:22
          No, niestety, jest to częste zjawisko. Tym bardziej mi przykro, że
          jestem nauczycielką, choć obecnie akademicką.
          Poraża mnie jednak fakt takiej małostkowości, bezzasadnej
          upierdliwości i to, że lepiej mają przyklaskujące lenie, niż ktoś
          ambitny, ale mający własne zdanie. Dlatego zrezygnowałam z pracy z
          dziećmi, bo one nie potrafią się bronić, a rodzice się boją.
          Źle się czułam w środowisku, w którym nauczyciel nie potrafił być
          obiektywny i sprawiedliwy.
          Podałam tu tylko jeden przykład , dotyczący mojej córki, i to już
          teraz, w czasach gimnazjalnych. Natomiast takich sytuacji znam
          mnóstwo, dotyczących nie tylko moich dzieci. Bardzo to przykre.
          Ja jednak wychodzę z założenia, że nie można się nauczycieli bać.
          I nauczyć dzieci walczyć o swoje. Aczkolwiek zdarzają się sytuacje,
          gdy musi wkroczyć rodzic.
          • kasiaczek181987 Re: problem z nauczycielem 15.04.10, 23:37
            no niestety... są nauczyciele i Nauczyciele.Przykro mi z tego względu,ze sama
            jestem przyszłą Nauczycielka.Wypisz syna z zajęć i załatw prywatne lekcje.
          • smerfeta7 Re: problem z nauczycielem 16.04.10, 18:30
            azile.oli napisała:

            > No, niestety, jest to częste zjawisko. Tym bardziej mi przykro, że
            > jestem nauczycielką, choć obecnie akademicką.
            > Poraża mnie jednak fakt takiej małostkowości, bezzasadnej
            > upierdliwości i to, że lepiej mają przyklaskujące lenie, niż ktoś
            > ambitny, ale mający własne zdanie.
            >Dlatego zrezygnowałam z pracy z
            > dziećmi, bo one nie potrafią się bronić, a rodzice się boją.
            > Źle się czułam w środowisku, w którym nauczyciel nie potrafił być
            > obiektywny i sprawiedliwy.
            > Podałam tu tylko jeden przykład , dotyczący mojej córki, i to już
            > teraz, w czasach gimnazjalnych. Natomiast takich sytuacji znam
            > mnóstwo, dotyczących nie tylko moich dzieci. Bardzo to przykre.
            > Ja jednak wychodzę z założenia, że nie można się nauczycieli bać.
            > I nauczyć dzieci walczyć o swoje. Aczkolwiek zdarzają się
            sytuacje,
            > gdy musi wkroczyć rodzic.


            Zgadzam się w pelni z tobą. Ale powiedz mi z własnego dowiadczenia,
            dlaczego rodzice boją się nauczycieli, dlaczego nauczyciele tak
            postępują (bez uogolnień, bo są i tacy, których daży się ogromnym
            szacunkiem). Wiem, że obawiają się zemsty ze strony nauczyciela, bo
            rzeczywicie tak jest. Ale milczenie niczego nie zmieni, a tkwienie w
            takiej sytuacji jest nie normalne.
            Często się nad tym zastanawiam. Czy nie milej jest, kiedy można
            porozmawia o każdym problemie i poszuka wspólnego rozwiązania, bez
            obrażania się, mszczenia i dąsów ze strony nauczyciela.

            • azile.oli Re: problem z nauczycielem 16.04.10, 19:52
              Dlaczego rodzice boją się nauczycieli, w większości wiem.
              Najczęściej boją się ci, których dziecko ma jakieś problemy z nauką
              lub zachowaniem, bo nauczyciel bardzo łatwo może udowodnić swoją
              wyższość, nawet kuratorium tu niewiele pomoże (poza przypadkami
              skrajnymi). No, niestety, nawet najlepszego ucznia można zgnoić, co
              dopiero słabego.
              Teraz przypadek rodziców dzieci bardzo dobrych. Część idzie z
              interwencją, część się boi, że dziecku pogorszy się średnia.
              Nic bardziej mylnego . Choć logiczne argumenty do niektórych
              nauczycieli nie trafiają, to jednak nauczyciel ma zwierzchników i
              czasem nie chcą, aby niektóre sprawy wyszły na jaw. Tzn, dyrekcja
              zazwyczaj o wszystkim wie, ale w obliczu interwencji rodzica udaje,
              że nie wie i musi zająć stanowisko.
              Wbrew pozorom, im stosuki szkolne bardziej familiarne, tym gorzej
              dla uczniów i nauczycieli indywidualistów.
              W szkole , niestety, są układy i układziki. Często nauczyciele
              podporządkowują się ogólnemu trendowi, ulegają naciskom itd.
              Ci niepokorni są zazwyczaj bardzo lubiani przez uczniów i
              szanowani, bo najlepszy nauczyciel jest sprawiedliwy, empatyczny,
              potrafi powiedzieć to, co myśli, a nie to, co politycznie poprawne.
              Niestety, takie osoby nie są lubiane w swoim środowisku i niestety,
              bywają też tępione przez rodziców. Bo niektórym odpowiada
              postawa ''równo w dół''.
              Dobry nauczyciel nie jest ma łostkowy, widzi w uczniu człowieka,
              indywidualność, a nie szarą masę.
              Natomiast nawet dobry fachowiec może być kiepskim pedagogiem. Widzi
              tylko swój przedmiot, swój interes, rozwój dziecka ma gdzieś.
              Wiesz, ja wspominam swoją wspaniałą wychowawczynię z liceum.
              Ona doskonale potrafiła zrozumieć, że nie wezmę udziału w
              olimpiadzie z jej przedmiotu, bo biorę w innej. Rozumiała tak po
              ludzku, wiedziała, jakie mam plany na życie.
              Miałam też cudownego polonistę w podstawówce, dowcipnego,
              kreatywnego, który nie bał się powiedzieć nam o Katyniu.
              Długo się, niestety nie utrzymał, nie pasował do reszty i wyleciał
              z hukiem na głuchą prowincję.
              Nauczyciele są różni, są też ludźmi, popełniaja błędy i to mogę
              zrozumieć. Powala mnie jednak beztroska niektórych, bo mają do
              czynienia z młodymi ludźmi, a nie maszynami. Maszynę można naprawić.
              Dziecko uszkodzić na całe życie.
              • smerfeta7 Re: problem z nauczycielem 16.04.10, 20:13
                Dzięki azile.oli .
                Ale czy taka postawa rodzic - nauczyciel służy dobru dziecka i jego
                rozwojowi?
                Nauczyciel zadowolony, że nic się nie dzieje, rodzic zadowolony bo
                ma swięty spokoj. A gdzie dobro dziecka i jego prawidłowy rozwój?
                Czy rodzic nie zdaje sobie sprawy, ile takie dziecko może miec
                nierozwiązanych problemów, bo samo nie potrafi, na rodzica nie może
                liczyc lub się boi. A jesli się nie boi, to ma "przechlapane" u
                nauczyciela.
                Dlaczego rodzic nie pomysli o dobru dziecka, wpływu wielu
                nierozwiązanych spraw na jego dalsze życie, postępowanie i ocene
                rodzicow.
                Dlaczego nauczyciel, tak wazna osoba dla dziecka nie pomysli o jego
                dobru, a tylko o swietym spokoju. To wazny zawod, funkcja, a tak
                bardzo zle oceniana. Szczegolnie wazna podczas nauczania malych
                dzieci, bo starsze i dorosła młodzież poprzez dojrzałosc potrafi
                sobie radzic z emocjami, maluchy nie.
      • jotka001 Re: problem z nauczycielem 22.04.10, 20:02
        azile.oli napisała:
        >Ja wychodzę z założenia, że dziecko się w szkole języka nie nauczy,
        a angielski jest potrzebny, więc to dobra inwestycja

        A dlaczego wychodzisz z takiego założenia? Na takich stereotypach
        korzystają wyłącznie ci, co udzielają prywatnych lekcji i szkoły
        językowe. Gdyby rodzice poświęcili czas na dopilnowanie dzieci, żeby
        regularnie i porządnie uczyły się i odrabiały prace domowe ze
        szkoły, to naprawdę możnaby dużo osiągnąć bez dodatkowych lekcji. A
        tak, to kilka razy razy w tygodniu zgłasza się do mnie uczeń (jestem
        nauczycielką) i mówi, że nie odrobił lekcji z angielskiego, bo
        wczoraj miał dodatkowy angielski. Pomijam to, że nierzadko te
        dodatkowe angielskie są prowadzone przez osoby, które np. uczą
        niepoprawnej wymowy. Inna sprawa, że na swoich lekcjach miałam też
        studentów-praktykantów z kolegiów nauczycielskich czy anglistyki,
        którzy również robili takie błędy, że drugoklasiści z podstawówki
        ich poprawiali.
        Z mojego nastoletniego doświadczenia wynika, że można się w szkole
        nauczyć, tylko trzeba po prostu pracować. Ale u nas jest takie
        podejście, że jak się coś ma za darmo, to człowiek to za
        przeproszeniem olewa. A duża większość moich szkolnych uczniów
        (podstawówka) naprawdę sobie dobrze radzi i na zagranicznych
        wyjazdach (oczywiście jak na swój poziom wiekowy - nie wymagajmy od
        dzieci w jęz. obcym tego, czego nie umieją zrobić nawet po polsku),
        i na cambridgowskich egzaminach.
        • smerfeta7 Re: problem z nauczycielem 22.04.10, 20:54
          jotka001 napisała:
          > A dlaczego wychodzisz z takiego założenia? Na takich stereotypach
          > korzystają wyłącznie ci, co udzielają prywatnych lekcji i szkoły
          > językowe. Gdyby rodzice poświęcili czas na dopilnowanie dzieci,
          żeby
          > regularnie i porządnie uczyły się i odrabiały prace domowe ze
          > szkoły, to naprawdę możnaby dużo osiągnąć bez dodatkowych lekcji.
          A
          > tak, to kilka razy razy w tygodniu zgłasza się do mnie uczeń
          (jestem
          > nauczycielką) i mówi, że nie odrobił lekcji z angielskiego, bo
          > wczoraj miał dodatkowy angielski. Pomijam to, że nierzadko te
          > dodatkowe angielskie są prowadzone przez osoby, które np. uczą
          > niepoprawnej wymowy.

          Niezgodzę się z tobą.
          W zeszłym roku moja corka miała nauczyciela, ktory kompletnie
          niczego nie uczył. Przez cały rok zrobili 3-5 stron wszystkiego, a
          książka i dodatkowe cwiczenia zadawane były do domu. Ilu rodzicow
          może prawodłowo pomóc dziecku? Dzieci na lekcji robiły co chciały, a
          pan ciągle tylko pisał co w notesie i puszcał kompakty.
          Obecnie ma pania w szkole, która rzeczywicie swietnie naucza
          angielskiego. I wystarczy tylko dopilnowac dziecko w domu aby
          odrobiło lekcje i nauczyło się (prawidłowa wymowa podana w zeszycie).
          Wszystko zależy od nauczyciela nauczającego, albo się jemu chce albo
          nie. Mało jest nauczycieli z prawdziwego zdarzenia, chcących nauczy
          dziecko języka.
          Co do prywatnych szkól i dodatkowej nauki języka, mam inne zdanie
          niż twoje.
          Moja corka korzysta z prywatnej szkoły i dodatkowego języka i nie
          dlatego, że sobie nie radzi, bo radzi sobie bardzo dobrze, ale
          dlatego, aby miała ciągły kontakt z językiem. Jeżeli mogę porówna
          nauczanie z prywatnej szkoły do państwowej to trudno sobie wyobrazi
          jak jest duża. Dzieci jest np. 6 w grupie a w szkole 26. W szkole
          jest polski wykładowca w prywatnej angielski. dziecko jest
          traktowane indywidualnie a nie grupowo. Jak myslisz, gdzie szybciej
          dziecko załapie akcent i formę wypowiadania się, odwagi itd..
          Można by wiele pisa i to nie jest wymysł. Wystarczy tylko wiedzie
          gdzie się wysyła na dodatkowy angielski a nie liczy gdzie taniej.
          Bo taniej nie zawsze oznacza dobrze.



          > Z mojego nastoletniego doświadczenia wynika, że można się w szkole
          > nauczyć, tylko trzeba po prostu pracować.

          I tu masz rację. Tylko, że nie każdemu nauczycielowi się chce

          >Ale u nas jest takie
          > podejście, że jak się coś ma za darmo, to człowiek to za
          > przeproszeniem olewa.


          Nie zgadzam się. Obecnie corka ma swietną panią od angielskiego i
          wyobraż sobie, że bardzo lubi angielski i pilnie się jego uczy w
          szkole za darmo.
          I ponownie to samo-zależy kto i jak naucza.


          >A duża większość moich szkolnych uczniów
          > (podstawówka) naprawdę sobie dobrze radzi i na zagranicznych
          > wyjazdach (oczywiście jak na swój poziom wiekowy - nie wymagajmy
          od
          > dzieci w jęz. obcym tego, czego nie umieją zrobić nawet po
          polsku),
          > i na cambridgowskich egzaminach.

          Poziom wiekowy nie idzie w parze z nauką angielskiego. Wymagania co
          do języka są bardzo różne, bo dzieci są różne. Jedne wolniej się
          uczą inne szybciej niż polskiego. Poziom nauczania ustala się
          indywidualnie do dziecka a nie wieku.


          >Inna sprawa, że na swoich lekcjach miałam też
          > studentów-praktykantów z kolegiów nauczycielskich czy anglistyki,
          > którzy również robili takie błędy, że drugoklasiści z podstawówki
          > ich poprawiali.

          I tu się zgodzęsmile Moja córka w drugiej klasie, poprawiała na języku
          polskim błędy nauczycielki, które pani zrobiła na tablicy, mimo, że
          dosc pozno uczyła sie polskiego.
          I ponownie nie wiek dziecka stanowi poziom nauki języka.
          Najważiejszy jest nauczyciel, to od niego zależy jak naucza i czy
          chce nauczy, a nie od dzieci. Od rodzicow można wymaga tylko
          dopilnowania w odrobieniu lekcji a nie nauki.
          Dlaczego obecna pani potrafi swietnie nauczac dzieci, a poprzedni
          pan to tylko rozpacz.
        • azile.oli Re: jotka001 22.04.10, 21:21
          To nie są srereotypy, tylko , niestety, częste przypadki. Akurat ja
          moich dzieci nie muszę pilnować, bo się uczą, odrabiaja lekcje itd.
          Natomiast widzę, jaki poziom prezentują z niemieckiego i
          angielskiego, których ucza się prywatnie, a jak wygladają
          umiejętności kolegów, którzy uczą się tylko w szkole. To jest
          przepaść. I porównuję moje dzieci do uczniów, którzy pracują, którym
          zależy.
          Nauczyciele są różni, nie świadczy o niczym fakt, że jeden uczy w
          szkole, a drugi prywatnie. Poza tym akurat w nauce języka widzę duża
          korzyść w pracy indywidualnej z dzieckiem. Godzin języka w szkole
          też jest mało, dzieci prezentuja różny poziom, nauczyciel musi
          pracować ze wszystkimi. Poza tym zależy mi, aby dziecko posługiwało
          się biegle językiem, czyli wykraczało poza program szkoły. A im
          wcześniej się zacznie uczyć, tym lepiej.
          W szkole można nauczyć się języka do pewnego poziomu i to pod
          warunkiem, że się trafi na dobrego nauczyciela. A są różni.
          Moje dzieci miały taka anglistkę, że wynosiły z lekcji naprawdę
          niewiele. Nauczycielka niemieckiego była dużo lepsza, ale i tak
          wolałam, żeby z dziećmi pracowano indywidualnie.
          Ile czasu ma na lekcji uczeń na rozmowę w obcym języku? Przecież
          język to nie tylko nauka i prace domowe, to także konwersacja. Nie
          ma na nią miejsca w klasie w takim wymiarze, który gwarantowałby
          umiejętność swobodnego wypowiadania się.
          • evee1 Re: jotka001 23.04.10, 05:00
            > Ile czasu ma na lekcji uczeń na rozmowę w obcym języku? Przecież
            > język to nie tylko nauka i prace domowe, to także konwersacja. Nie
            > ma na nią miejsca w klasie w takim wymiarze, który gwarantowałby
            > umiejętność swobodnego wypowiadania się.
            Ba, ja bym powiedziala, ze bez konwersacji (duzo i czesto) nie ma co
            nawet mowic o efektywnej nauce jezyka. Szkola i duza klasa tego po
            prostu nie jest w stanie zapewnic. Praca domowa tym bardziej tego
            nie da, bo o ile wtedy mozna sie uczyc slowek i gramatyki, co moze
            pomaga w efekcie w czytaniu, ale napewno nie w rozumieniu i mowieniu.
            To ze nauczyciele prywatni tez moga byc zli, to racja. Podejrzewam
            zreszta, ze wielu z nich w godzinach porannych uczy dzieci w
            szkolach wink.

            A tak w ogole, to Dla mnie kluczowa kwestia w edukacji jest
            motywacja, zarowno nauczyciela jak i ucznia. Jezeli nauczycielowi
            sie nie chce, to dlaczego uczniowi ma sie nagle chciec?
            Latwo uczyc dzieci zdolne i chcace sie uczyc; co innego trafic do
            takich, ktorym nauka sprawia trudnosc, nie maja w domu pozytywnych
            wzorcow i nie maja zadnych zyciowych aspiracji.
            Ale ja w ogole zyje w innej rzeczywistosci, bo mieszkam za granica i
            szkola jest tu diametralnie rozna niz polska, szczegolnie jezeli
            chodzi o szkole podstawowa.
            • w.iwo Re: etyka 28.04.10, 12:44
              pierwszym błędem jest użycie przez nauczyciela określeń, które w jakiś sposób dzielą dzieci ze względu na ich wiedzę... automatycznie przeniesie się to na dzieci, które będą się obrzucać wyzwiskami typu "matoł"...
              w rzeczywistości boimy się czasem, by uraza nauczyciela nie odbiła się na dziecku i przygryzamy wargi nie wiedząc jak poradzić sobie z problemem...

              moja rada - można porozmawiać z pedagogiem szkolnym i poprosić o zwrócenie uwagi na ten problem... dyskryminacja dzieci nie pomoże w żaden sposób w chęci uczestnictwa w zajęciach... sama nie dasz rady wyedukować nauczyciela wink
              • smerfeta7 Re: etyka 10.05.10, 21:55
                w.iwo napisała:
                > moja rada - można porozmawiać z pedagogiem szkolnym i poprosić o
                zwrócenie uwag
                > i na ten problem... dyskryminacja dzieci nie pomoże w żaden sposób
                w chęci ucze
                > stnictwa w zajęciach... sama nie dasz rady wyedukować
                nauczyciela wink
                >


                Ja tak zrobiłam i nie wyobrazasz sobie co obecnie robi nauczyciel
                dzieckusad Dobrze, że to jeszcze tylko miesiąc i pocieszenie, że od
                wrzenia będzie uczyło kilku nauczycieli.
                Z tęsknotą czekamy na ten dzień.
                • chiara3 Re: etyka 25.05.10, 14:30
                  Witam wszystkichsmile
                  Ja też mam problem z nauczycielem taki że mojej córce wychodzi średnia z ocen
                  5.0 czyli na semestr 5 bez żadnego naciągania,natomiast nauczycielka chce
                  postawić 4 gdzie koleżanka córki ma te same oceny i jej wystawiła na koniec
                  roku 6!!!Mało tego gdy tamta koleżanka napisała sprawdzian na 4 zrobiła taką
                  histerie w szkole że Pani zmieniła jej ocenę na 5!!!Koszmar po prostu
                  koszmar!!!Jak można tak nie równo traktować swoich uczniów???Zwłaszcza że to
                  jest 5 klasa i oceny są ważne do gimnazjum!!!Dziś jest zebranie i zastanawiam
                  się zcy urwać tej pani głowę czy może pomilczeć jednak bo w sumie jeszcze rok w
                  tej szkole moje dziecko musi się edukować?
                  • morekac Re: etyka 25.05.10, 15:35
                    To weź w łapkę system oceniania i idź do nauczycielki, niech ci
                    wyjaśni, dlaczego twoja córka ma 4. Nie musisz jej od razu głowy
                    urywać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka