andaba
19.10.10, 13:00
Syn (I gimnazjum) ma mieć jeden dzień w tygodniu zajęcia dodatkowe dla grupy uczniów z dysfunkcjami.
Zajęcia maja być o godz. 9.30, syn zaczyna lekcje o godz. 11.30 i ma ich siedem, kończy o godz. 17.30. Plus godzina na dojazd w każdą stronę. W dodatku lekcje ciężkie, Chemia, biologia, matematyka, języki.
I tak się zastanawiam, co wyniesie z lekcji dziecko ,które ma i tak problemy z koncentracją z lekcji, która będzie miał na swojej 8 czy 9 godzinie lekcyjnej, będąc poza domem od 8 godzin, bez ciepłego posiłku. Obawiam sie, że w sumie zajęcia przyniosą więcej szkody niz pozytku, chociazby ta chemia na ostatniej lekcji - jedna godzina tygodniowo, pasowałoby, żeby coś sie na niej nauczył.
Dodam, że syn na zajęcia dla dyslektyków jeździ do PPP, regularnie.
No nie wiem, czy ja jestem nadopiekuńcza, użalając się nad dzieckiem, czy spróbować jednak go zwolnić z tych zajęć, które będą wymagały dodatkowo przebywania dwie godziny w szkole przed lekcjami, żeby to było po, to bym nie protestowała.
Zresztą na razie problem jest akademicki, bo nie wiem, czy jest mozliwośc zwolnić... Syn się pytał i podobno nie ma.