Dodaj do ulubionych

śmierć zwierzaka

22.08.11, 22:14
W czasie tych wakacji koledze syna zdechł chomik. Naszły mnie wątpliwości - jak się zachować, gdy umiera zwierzak, a dziecka nie ma w domu. Jakie macie doświadczenia, przemyślenia? Mówić o tym przez telefon, poczekać z tą wieścią do powrotu? Pochować zwierzaka? Poczekać z tym (zwierzak w zamrażarce)?
Obserwuj wątek
    • kunnegunnda Re: śmierć zwierzaka 22.08.11, 22:35
      Poczekać z tym (zwierzak w zamrażarce)?
      zwariowałaś????!!!
      jak umarł nasz pies, stało się to w szpitalu-nie, nie oglądaly tego dzieci. ale baaardzo płakały, jak sie dowiedziały. dośc dlugo dochodziły do siebie, właściwie doszły do siebie dopiero, jak w naszym domu zamieszkał następny pies.
      jakby się to stało w czsie nieobecności dzieci- powiedziałabym im o tym po ich przyjedzie- mogłabym przytulić i miałabym jakąś kontrolę nad smutkiem
      • b-b1 Re: śmierć zwierzaka 23.08.11, 09:14
        Moje dzieci chroniłam przed widokiem samej śmierci i zwłok psów.
        Po prostu mówiliśmy, że odeszły do...."aniołków". Płacz był przeogromny...
        Dla mnie idealna byłaby sytuacja, kiedy śmierć zwierzaka nastąpiłaby, podczas ich niebytności w domu. Logistycznie byłoby łatwiej.
        Teraz mamy dwa chore, starsze psy, które odejdą niedługo-dzieci już większe 11 lat-zdają sobie z tego sprawę, wiedzą, gdzie zostaną pochowane, ale dalej nie chcę aby oglądały ich ciała-choć nie wiem jak będzie..dla mnie samej to tak wielkie przeżycie, że wolę chwilę się otrząsnąć przed rozmową z nimi..
        • nangaparbat3 Re: śmierć zwierzaka 23.08.11, 09:32
          Kotka, która wychowała córkę, musiała być uśpiona, kiedy córka miała 12 lat. Pani doktor przyszła do mnie do domu, u córki była przyjaciółka, i pozwoliłam dziewczynkom być podczas usypiania. To była bardzo dobra decyzja, bo wszystko przebiegało tak spokojnie, że zdawalo się, że kotka naprawdę usnęła - czekałyśmy parę godzin z pochowaniem jej, bo bałyśmy się, że naprawdę tylko śpi.
          Gdybym córce nie pozwoliła być przy tym, pewnie wyobrażałaby sobie różne straszne rzeczy, wyobrażenia często śa o wiele gorsze niż rzeczywistość, i silniej działają.
          • jagabaga92 Re: śmierć zwierzaka 23.08.11, 09:41
            > Kotka, która wychowała córkę,

            A ja byłam święcie przekonana, że ludzkie dzieci wychowują ludzie. Był jakiś epizod w "historii", że to wilczyca przejęła rolę wychowania bliźniaków, ale w dzisiejszych czasach to chyba niespotykane zjawisko... big_grin big_grin
          • b-b1 Re: śmierć zwierzaka 23.08.11, 09:45
            nangaparbat3 napisała:

            > Kotka, która wychowała córkę, musiała być uśpiona, kiedy córka miała 12 lat. Pa
            > ni doktor przyszła do mnie do domu, u córki była przyjaciółka, i pozwoliłam dzi
            > ewczynkom być podczas usypiania. To była bardzo dobra decyzja[...]

            Zapytałaś mamę przyjaciółki Twojej córki co o tym sądzi, zanim zaprosiłaś ją do współobecności, przy usypianiu kota?


            • nangaparbat3 Re: śmierć zwierzaka 23.08.11, 10:10
              Nie.
      • nangaparbat3 Re: śmierć zwierzaka 23.08.11, 09:33
        > jakby się to stało w czsie nieobecności dzieci- powiedziałabym im o tym po ich
        > przyjedzie- mogłabym przytulić i miałabym jakąś kontrolę nad smutkiem

        Rozumiem, że lapsus linguae?
    • jagabaga92 Re: śmierć zwierzaka 23.08.11, 09:50
      Ja nie psułabym dziecku wakacji. Pochowałabym zwierzaka, a po powrocie dziecka przekazałabym tę wiadomość. W kontakcie osobistym łatwiej utulić dziecięce łzy.

      Ale tak na marginesie nigdy nie chciałam mieć zwierzaka i nie chcę właśnie z tego powodu - że życie zwierzaka, którego wszyscy kochają, trwa krótko i wtedy jest tak strasznie trudnosad
    • agata781 Re: śmierć zwierzaka 23.08.11, 09:53
      Mój siostrzeniec ma 4 lata.W domu mieli chorującego na serce owczarka kaukaskiego.Niedawno mały przyjechał do nas i zakomunikował "że Ares umarł i zakopaliśmy go w ogrodzie,bo mama powiedziała że tak się robi"Chłopiec"zastrzelił"mnie tym stwierdzeniem wypowiedzianym całkiem poważnie.Siostra mówi że przyjął to całkiem spokojnie,a po kilku dniach też nie było problemu z pytaniami typu"kiedy wróci Ares?"Dzieci mają swój świat i swój pokręcony tok rozumowania.Nigdy ich nie zrozumiem ale jestem pełna podziwu że tak naturalnie potrafią przyjąć sytuacje których są świadkami.
      • jagabaga92 Re: śmierć zwierzaka 23.08.11, 10:17
        Dzieci mają swój świat i swój pokręcony tok rozumowania.Nigdy ich nie
        > zrozumiem ale jestem pełna podziwu że tak naturalnie potrafią przyjąć sytuacje
        > których są świadkami.

        Małe dzieci nie pojmują śmierci jako czegoś nieodwracalnego. To dorośli "generują" lęk i rozpacz. Tok rozumowania dziecka wcale nie jest pokręcony - śmierć to naturalna kolej rzeczy, a dorośli to wszystko "pokręcili"wink
    • kanna Re: śmierć zwierzaka 23.08.11, 13:22
      Smierć to część życia.

      Ile lat ma dziecko? Przez telefon bym nie informowała, bo, jak to jest wyżej napisane "chciałabnym miec kontrole nad smutkiem" - w sensie: byc przy dziecku, pocieszyc , przytulić. reakcja będzie zalezała od wieku dziecka.

      Ogladanie zwłok zwierzaka jest waznym elemenmtem procesu żałoby, bo pozwala zrozumieć (szczególnie młodszym dzieciom) nieodwracalność smierci. Bo zdechły zwierzak wcale nie wygląda "jakby spał". Unikała bym natomiast pokazywana np. psa po rozjechaniu przez samochód. czyli drastyczności.

      jak kiedys ktoś mądry powiedział " Chomiki sie trzyma po to, zeby umierały i oswajały dzieci ze śmiercią".
      Choc w dobie Animal Planet moje dzieci sa już nieźle osowojone ze śmiercią zwierzaków.
      • ewa_2009 Re: śmierć zwierzaka 23.08.11, 15:05
        Mowa o 13-latku.
    • alinka_li Re: śmierć zwierzaka 23.08.11, 14:18
      Moja 9-letnia wówczas córka była na swych pierwszych koloniach gdy zdechł myszoskoczek. Zapakowałam w pudełko, pochowałam na działce pod wierzbą i posadziłam miniaturowy krzaczek różysmile Córce powiedziałam o wszystkim dopiero po powrocie.
      Z kolei gdy zdechł chomik, Ola (już wtedy 11 lat) była w domu. Powiedziałam jej dopiero wtedy, gdy zobaczyłam, że na 100% jest już po wszystkim (zwierzak trochę się męczył, było rano). Córka bardzo płakała, nie uspakajałam jej za bardzo, bo uważam, że śmierć trzeba opłakać. Byłam z nią. Potem pozwoliłam chomika dotknąć, pogłaskać, tyle czasu, ile potrzebowała. Po stosunkowo krótkim czasie córka sama zajęła się organizacją "pogrzebu": pudełko, piórka, sianko itp.. Zakopaliśmy go w lesie. Po południu "technicznie" było po wszystkim, chociaż rozmowom nie było końca (ale to takie rozmowy wspomnieniowe, dramatu już nie było).
      Tak na marginesie: uważam, że nie powinno się przesadnie chronić dzieci w takich sytuacjach jednocześnie zachowując zdrowy rozsądek. Słyszałam o panicznym szukaniu identycznego zwierzaka jak to martwe, by dzieciak niczego nie zauważył - dla mnie raczej bez sensu.
      Z drugiej strony informowanie dziecka bez względu na okoliczności, np. na kolonii też nie ma sensu; przyjedzie i wtedy będzie czas i miejsce na żałobę.
      No chyba, że chodziłoby o zwierzę domowe o statusie niemalże równoprawnego członka rodziny, wtedy musiałabym się zastanowić.
    • renkag Re: śmierć zwierzaka 23.08.11, 15:35
      My niedawno mieliśmy taką sytuację. Zachorował nasz kot, został pod opieką przyjaciółki, która jeździła z nim codziennie do weterynarza, a my wyjechaliśmy na tydzień (to była jedyna okazja na wspólny wyjazd w tym roku). W trakcie wyjazdu okazało się, że kot ma nieuleczalną chorobę i nie przeżyje za długo - po powrocie trzeba będzie go uśpić. Mówiłam dziewczynkom (8 i 10 lat) na bieżąco co się dzieje, jaka diagnoza i co się stanie, ale byliśmy razem i dziewczyny wiedziały, że kot był chory jak wyjeżdżaliśmy. Czyli stopniowo oswajaliśmy się z tą myślą. Niestety w dniu wyjazdu okazało się, że kot nie przeżył - dziewczynki od razu się dowiedziały, płakałyśmy z przerwami cały dzień. Mąż kota zakopał (dziewczynki już go nie widziały martwego), ale wiedzą gdzie jest zakopany. Często go wspominamy i oglądamy czasami zdjęcia - dziewczyny wiedzą, że był chory i cierpiał a teraz nie cierpi. Czasami jeszcze uronią łezkę, ale generalnie wierzymy, że kiedyś znowu jakiś kot się przybłąka i to będzie nasz kotek w innym futerku smile Skupiłyśmy się na drugim kocie, który został osamotniony. No i dziewczynki miały już za sobą śmierć dwóch chomików (jeden zdechł córce na rękach), więc nie była to nowa sytuacja. Ale jakby były same gdzieś na wyjeździe to bym im nie mówiła do powrotu raczej.
      • thaures Re: śmierć zwierzaka 23.08.11, 21:50
        Pierwszy pies zdechł, jak miałam 4 lata, pamiętam go leżącego pod stołem i potem, gdy tata z siostrą wynosili go w torbie, by go zakopać. Rodzice potem pokazali mi miejsce, gdzie leży. Mija prawie 40 lat, a ja przejeżdżając obok tego miejsca pokazuje go dzieciom. Potem miałam chomiki, kanarki- te były zawsze zakopywane przeze mnie i mamę w Parku Jordanowskim pod drzewem, a gdy rodzice kupili działkę- na niej. Śmierć zwierzęcia zawsze mocno przeżywałam, ale rodzice potrafili mi wytłumaczyć, że tak się dzieje, nic nie ukrywali. Najmocniej przeżyłam śmierć kanarka, miałam 12 lat, który spadł z całą klatką z parapetu i zdychał kilka godzin- mogłam przy nim być, rodzice zapewniali mnie, że go nic nie boli ( co chyba prawdą nie było-ale taka świadomość mnie uspokajała)
        Podejrzewam, że gdyby jakiś zwierzak zdechł podczas mojego wyjazdu, rodzice by mi o tym powiedzieli dopiero po powrocie, zapewniając,że przy tym nie cierpiał.
    • scarlett74 Re: śmierć zwierzaka 30.08.11, 21:04
      Moim Rodzicom niedawno zdechł ,po długiej chorobie psiaczek ,do którego i moje Maluchy były przywiązane.Wiedzieli, że dostaje leki, jeździ do weterynarza,a teraz jest w "pieskowym niebie".Przyjęli to naturalnie,chociaż pewnie ta kwestia wygląda inaczej, gdy zwierzak jest jakby członkiem rodziny. Sama pamiętam jak buczałam,mając dwadzaieścia parę lat , gdy zdechł nasz kilkunastoletni psiaczek,przyjaciel dziecięcych zabaw,a potem wierny słuchacz nastolenich żalów miłosnych...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka