Dodaj do ulubionych

czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat

14.09.12, 20:27
wiem ze watkow o czytaniu naroslo jak grzybow po deszczu...Zaczynajac od watku wakacynjego , gdzie wielu rodzicow " nie zmusza do czytania".
Bylam wczoraj na pierwszym zebraniu w klasie 2 mojego 7 latka( szkola w USA) Pani mocno zorientowana na czytanie, oj mocno, co mnie wcale nie gorszy.
Dzieci od pazdziernika do polowy czerwca maja przeczytac 50 ksiazek, roznych - poczawszy od Franklina, ktory ma - jak twierdzi Pani - piekne slownictwo, po ksiazki z rozdzialami. Czytane ksiazki maja byc wypisane na liscie wlozonej za okladke folderu, dzieci moga miec zadawane wyrywkowe pytania na temat ksiazek ( np jaki byl glowny watek, kto byl w opalach, kto znalazl wyjscie z sytuacji itd?)
W miedzyczasie za wyniki w czytaniu pani przewiduje np ;lody dla klasy
Dzieci maja czytac nie tylko ksiazki , ale i biografie, ksiazki- przewodniki turystyczne itd.
Nie ma lektur jako takich, ale sa czytanki , ktore dzieci przerabiaja na lekcji i ucza sie slowek , nowych dla nich, po 10 na tydzien, z nimi ukladaja zdania itd.
Moim zdaniem , a wymagajacym jestem rodzicem pod wieloma wzgledami - sposob dobry. Idac tym przykladem , za chwile zamierzam wydrukowac dziecku jakis prosty tekst o Titanicu, ktorym to bardzo moj syn ostatnio sie zainteresowal.
Jak i co czytaja wasze dzieci, w Polsce i na swiecie w tym wieku?
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 14.09.12, 20:38
      W tym wieku , z tego co pamiętam, to np Harry Potter, Tolkien , Kopaliński (Koty w worku), próbowałam podsuwac swojego ulubionego Pana Samochodzika, ale średnio mu się podobał.

      P.S. Dziecko nigdy nie zmuszane do czytania jeżeli ma to jakies znaczenie w tym wątku.
    • twarz2 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 14.09.12, 21:54
      Ostatnio Mikołajki, a poza tymi wszystko inne co mu wpadnie w ręce - 8 latek
      • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 14.09.12, 22:07
        Ale czy w wątku założycielskim chodzi o czytanie po angielsku czy po polsku? Bo z tych Franklinów to wnioskuję, że po polsku i wtedy to byłaby chyba szkoła weekendowa... Ale może się mylę.
        W każdym razie jeśli chodzi o angielsku to w ubiegłym roku syn dla przyjemności czytał Dahla. Teraz ma 8,5 roku.
    • gopio1 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 14.09.12, 22:17
      Mój syn poszedł do pierwszej klasy jako 7-latek. Większość dzieci była już czytająca, ale nie wszystkie. W pierwszym półroczu pani czytała im codziennie - trochę w czasie lekcji i w trakcie, gdy jadły drugie śniadanie (ok. 20 minut, w klasie). Czytała im bajki i baśnie (np. Czerwony Kapturek, Królowa śniegu), legendy (polskie, regionalne, takie, których nawet my-dorośli nie znaliśmy) i dłuższe lektury podzielone na rozdziały (np. Plastusiowy Pamiętnik, Sierotka Marysia). W drugim półroczu też im czytała, ale wyznaczyła też jedną lekturę w miesiącu do samodzielnego czytania (min. Pilot i ja, Nasza mama czarodziejka, wiersze Brzechwy). Jeśli dziecko miało problemy - mogło czytać wspólnie z rodzicami. Dzieciaki prowadziły też zeszyty lektur, w których opisywały (i/lub ilustrowały) książki, które samodzielnie przeczytały. Nie pytała wyrywkowo o treść. Dzieci polecały sobie wzajemnie książki, rozmawiały o tym, co kto lubi. Mam wrażenie, że jej celem było pokazanie, że czytanie jest przyjemne. Bardzo mi się podobały też jej metody omawiania lektur. Efekt jest taki, że teraz (4 klasa) dzieci czytają dużo i chętnie.

      Córka w pierwszej klasie miała inną nauczycielkę. Dzieci miały do przeczytania 3 lektury w ciągu roku. Też prowadziły zeszyty lektur, ale czytelniczo prowadzone były bez porównania.

      Czyli jak zwykle - wszystko zależy od nauczyciela. Szkoła ta sama.
    • vidy Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 14.09.12, 22:27
      Moja 7-latka pochlania ksiazki. Na najblizsze 2 tygodnie ma oto taka liste.
      Uwielbia serie komiksow Max & Lili czyta ich 10 tygodniowo hurtem w jeden dzien. Lubi mini powiesci dla dzieci z serii Nathanpoche, Pamietnik Anny Frank, wiersze haiku dla dzieci (sa swietne), Kiedy babcia byla w moim wieku, Opowiesci o kompozytorach , Pianino , piekna pop-up book Peter Pan - warto sprawdzic link.
      A po polsku Poczytaj mi mamo, Pamietnik Blumki, wiersze Debskiego i Dmitrocy.
      W innych tygodniach czyta wiecej ksiazek o mitach greckich, malarzach, przewodniki dla dzieci np o Maroku czy po prostu bajeczki o ksiezniczkach.
      A propos lektur szkolnych. Teraz jest w 4 klasie podstawowki szwajcarskiej, dzieci nie maja lektur obowiazkowych. Za to pan (w poniedzialek i wtorek) i pani (czwartek i piatek) czytaja im codziennie jedno opowiadanie z mitow greckich. A maja czytac co chca, jedni ksiazeczki z jednym zdaniem na stronie a inni powiesci. Ale nacisk jest na czytanie. Corka zanosi ksiazki z domu na przerwe i czyta chlopakom.
    • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 14.09.12, 23:15
      Ty nie drukuj o Titanicu, wybierz się do biblioteki i poszukaj w dziale non-fiction - moja tez miała fisia w związku z rocznicą i przeczytała ze cztery Titaniki dla dzieci. Scholastic parę wydał, na pewno u was jest, dla dziecka to będzie ciekawsze.
      To co uderzyło mnie w naszej bibliotece szkolnej to właśnie masy książek innych niż dziecięce powieści - biografie, kraje, historie najrozmaitsze. I co ciekawe, dzieciaki je czytają z własnej, nieprzymuszonej woli.
      • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 08:21
        I znowu nawiązując do innego wątku - w zalewie non ficiton dla dzieci jest tyle chłamu (często z błędami merytorycznymi, albo upraszczającymi do absurdu), że warto poświęcić trochę czasu w księgarni na selekcję. Wierzę (mam nadzieję, że nie naiwnie), że w bibliotekach takiej selekcji ktoś już dokonał. "Niestety", tak jak pisze olena takie książki są bardzo lubiane przez dzieci - tym bardziej warto uważać na to co wpada im w ręce.

        I nawiązując do jeszcze innego wątku na tym forum i do Titanica. Jeżeli już internet, to po co drukować i podsuwać gotowe - może lepiej samemu usiąść z dzieckiem przed komputerem i razem poszukać?
        • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 10:34
          Mnie to bardzo zdziwiło, bo wątpię, abym ja w szczenięcym wieku chciała czytać np. biografię jakiejś baby, która latała balonem, czy innej, która kombinowała przy kontaktach z głuchoniemymi. Albo lewe pamiętniki WK Anastazji czy innej Katarzyny Aragońskiej. Ja wolałam Dzieci z Bullerbyn.
    • mama303 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 09:43
      Moja córka poszła jako sześciolatka do I klasy słabo czytając. W I klasie miała kilka lektur ale nie wymagane było aby przeczytała je samodzielnie, więc czytałyśmy razem /ja większość/. Sukcesywnie czytała coraz więcej. Większość lektur szkolnych niestety nie przypadła jej do gustu i nie zacheciły do czytelnictwa.
      Ciche czytanie opanowała szybko, z głośnym czytaniem zawsze było gorzej.Co ciekawe w szkole nie czytali głośno tekstów. Teraz jest w klasie IV i nie ma problemu z czytaniem i rozumieniem tekstu. W zasadzie nie goniłam jej nigdy zbytnio do czytania.
      Jak ma do wyboru czytanie lub wyjscie na rower, zawsze wybierze jednak rower smile
    • grave_digger Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 10:50
      jak widzę ile wasze dzieci czytają to nie mogę uwierzyć. ja sama nie czytałam tyle w tym wieku. w ogóle nie pamiętam bym wtedy coś czytała prócz bajek.
      moja córa czyta bardzo słabo. ma 7,5 roku. codziennie ćwiczymy i codziennie zapisujemy co przeczytała - pani wychowawczyni też kładzie na to wielki nacisk i sprawdza. od tygodnia czyta tę samą bajkę i jeszcze nie doszła do końca. jesteśmy w trakcie diagnozowania dysleksji.
      jednak jak sobie pomyślę, że jeszcze na wakacjach literowała każde słowo a teraz czyta sylabami i coraz szybciej, to widzę, że w przeciągu 2 tygodni zrobiła wielki postęp.
      no nic. za to świetnie modeluje i rzeźbi wink
      pozdrawiam smile
      • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 13:35
        E, wciąż pisze, że dzieci uczą się w bardzo różnym tempie, a potem się to wyrównuje.
        Jak pisałam, że jedno dziecko sylabizowało, a drugie we własnym zakresie ciągnęło dla przyjemności Matyldę czy inne Wiedźmy Dahla, to moje akurat było znacznie bliżej tego pierwszego niż tego drugiego.
        • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 13:49
          Dla mnie czytanie ma być przede wszystkim rozrywką. W momencie, gdy zamienia się w obowiązek, kiedy książkę trzeba nie tylko przeczytać, ale "opracować", czytanie staje się jednym z uciążliwych szkolnych zajęć, w rodzaju szlaczków czy rowiązywania zadań z tekstem. Nie miałabym nic przeciw zmuszaniu dzieci do czytania książki miesięcznie - ale ksiązka tygodniowo, w dodatku "wpisywana" do zeszytu to prosta droga do tego, aby spora część dzieci znienawidziła lekturę.
          Poza tym dzieci bardzo często czytają wielokrotnie to samo - a tu zmusza się je, aby tego nie robiły. Książka tygodniowo oznacza przy tym, ze trzeba wybierać dzieła jak najcieńsze - dzieci lepiej czytające nie mają raczej szans na przeczytanie 50 grubych książek. Najwyraźniej nikomu nie chodzi o jakość i warość - liczy się ilość i "zaliczenie".
          Idiotyzm i tyle. Pani nie jest wcale "za czytaniem", tylko za dyscypliną...
          • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 13:54
            verdana napisała:

            Nie miałabym nic przeciw zmuszaniu dzieci do czytan
            > ia książki miesięcznie - ale ksiązka tygodniowo, w dodatku "wpisywana" do zeszy
            > tu to prosta droga do tego, aby spora część dzieci znienawidziła lekturę.

            Ale tu chyba chodzi o te anglojęzyczne książki, które są zupełnie czym innym niż książki polskie. One są świetne do nauki czytania, bo odpowiednio krótkie i ciekawe dla dziecka. Mój syn odkąd chodzi do szkoły brytyjskiej, czyli już dwa lata, czyta dwie takie książki na tydzień. W ten sposób uczy się czytać po angielsku. Dal przyjemności czyta inne książki, ale właśnie dzięki tym ćwiczebnym książką jest w stanie czytać coś poważniejszego. Jeśli ktoś próbuje naśladować ten model, to ja jestem jak najbardziej za.


            > Idiotyzm i tyle. Pani nie jest wcale "za czytaniem", tylko za dyscypliną...

            Nauka czytania wymaga przynajmniej minimum dyscypliny.
            • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 15:19
              Ale paliwodaj wspominała chyba różnego rodzaju książki, nie tylko "książeczki"...

              Najlepiej sama to wyjasni.

              Na pierwszy rzut oka - metoda niemądra moim zdaniem, ale co kto lubi.

              Już chyba lepiej, żeby dziecko kilka razy w roku robiło jakis projekt (literacki, plastyczny, itd, w zalezności od tego jaką forme ekspresji samo wybierze)) związany z ulubionymi książkami.
            • mama303 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 15:28
              fogito napisała:

              > Nauka czytania wymaga przynajmniej minimum dyscypliny.

              A ja mysle że dziecko i tak i tak nauczy sie czytać. Nie ma innego wyjścia. Przeciez cały czas choćby w szkole musi cos czytać.
              Jesli natomiast chodzi o zamiłowanie do czytelnictwa to inna sprawa. Dziecko musi samo dojśc do tego, że to może byc przyjemne.
              • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 16:44
                mama303 napisała:

                > fogito napisała:
                >
                > > Nauka czytania wymaga przynajmniej minimum dyscypliny.
                >
                > A ja mysle że dziecko i tak i tak nauczy sie czytać. Nie ma innego wyjścia. Prz
                > eciez cały czas choćby w szkole musi cos czytać.
                > Jesli natomiast chodzi o zamiłowanie do czytelnictwa to inna sprawa. Dziecko mu
                > si samo dojśc do tego, że to może byc przyjemne.

                Ale dziecko, które ma problemy techniczne z czytaniem będzie postrzegało czytanie jako mękę i dlatego nie będzie sięgało samo po dłuższe trudniejsze pozycje, bo przecież nikt się nie lubi znęcać nad samym sobą.
                Książki dostosowane do poziomu czytelnika ułatwiają naukę i nie zniechęcają tak jak te trudniejsze, w których często gęsto słowa są niezrozumiałe dla 7-8 latków.
            • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 16:17
              Podejrzewam, że Verdana skacze na niewłaściwe drzewo - jeżeli w klasie będzie jakieś zaawansowane dziecko czytające długie książki w rodzaju choćby pełnego tomu Mikołajka, to nauczycielka raczej nie będzie go zmuszała do doczytania 12 Franklinów, ino będzie się cieszyć, że ma taką gwiazdę. A książka 'z rozdziałami' dla dziecka w tym wieku to coś tak jak Pan Kuleczka, tylko o ciągłej akcji.
              • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 16:31
                A ja podejrzewam, że 50 znaczy 50. Inaczej nauczycielka powiedziałaby, jakie są zasady. Tak samo nagradza sie często w polskich szkołach czytelnictwo - nagrodę dostaje dziecko, które wypożycza najwiecej książek z biblioteki szkolnej, a nie to, które czyta najwięcej.
                Dla naprawdę dobrze czytającego dziecka w tym wieku, książka z rozdziałami to ksiązka z rozdziałami i tyle. Za to opisanie bardziej skomplikowanej książki bywa na tyle trudne, ze lepiej porzucić ambicje i czytaqć Franklina.
                • paliwodaj Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 17:30
                  no wlasnie pisalam ze 50 znaczy 50, roznych ksiazek, od tych 5 kartkowych do tych z rozdzialami po 80 stronic. Frankliny wywodza sie gdzies z Ameryki, polskie wersje to tlumaczenia, maja nawet ilustracje z tutejszymi zoiltymi
                  Faktycznie, jak ktos napisal powyzej, te ksiazeczki dla dzieci po angielsku sa bardzo przyjemne w czytaniu, dzieci naprawde chetnie je czytaja. Sama nie raz i nie dwa siedze przy dziecku bo ciekawa jestem zakonczenia wink
                  Nie sadze zeby moj syn mial problem z przeczytaniem 50 ksiazek w 8,5 miesiaca.
                  Uwazam ze nauczycielce ( ogolenie Departamentowi Edukacji, bo to wyszlo odgornie) nie chodzi o sam fakt umiejetnosci czytania, ale tez o tresc tego co dzieci czytaj, wzbogacenie slownictwa, wiedzy na ten czy inny temat, poglebianiu zainteresowan. Nauczycielce nie przeszkadza ze 80% bedzie o np: zyciu w oceanie .
                  I tak, musi byc wprowadzona pewnego rodzaju dyscyplina,poczucie tego obowiazku czytania wogole nie wiem czy szkola bez pewnych narzucaonych zasad ma racje bytu.
                  Ktos tam powyzej uzyl slowa "zmuszac" . Nie ma dziecka w szkole, ktore na jakims tam etapie nie bylo do czegos zmuszane, robilo i uczylo sie czegos , czym nie bylo zainteresowane.
                  • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 18:07
                    Ale tu sie zmusza do wykorzystywania bardzo dużej części czasu wolnego na dosyć bezmyślne czytanie czegokolwiek, aby przeczytać. Dziecko nie moze wrócić do już przeczytanego tekstu, nie moze się nim delektować, nie moze czytać zbyt dużo ambitnej literatury, bo "nie zdąży" - a dzieci słabo czytające są praktycznie bez szans. W ciągu roku znienawidzą czytanie, zamiast sie go nauczyć.
                    Nauczycielka nie traktuje książki jako rozrywkę, a tylko i wyłacznie pomoc naukową. To bardzo powazny błąd - ważniejsze jest, aby dziecko nauczyć, zę książka jest przyjemnoscią, niż przymusowo "rozszerzać słownictwo".
                    Poszerzenie wiedzy też jest watpliwe przy słabych książkach. Nie mowiąc już o tym, że czytanie "na tempo" to czytanie pobiezne, aby zaliczyć i zapomnieć.
                    O wiele większą wartość miałoby przymusowo przeczytanie miesięcznie jednej DOBREJ ksiązki, przemyślenie jej, polecenie kolegom, omówienie. Tak niewiele większości dzieci z takiego czytania pozostanie.
                    Oczywiście, że szkoła zmusza do wielu rzeczy, rzadko jednak kończy się to tym, że uczniowie to właśnie polubią i będą robili do końca zycia. A w wypadku książek wazne jest nie tyle, ile dziecko przeczyta w rok, ale czy polubi czytanie. Bo jeśli w tym roku przeczyta 50 pozycji, a potem bedzie broniło sie przed lekturą to i tak to dziecko, które przeczyta tylko 5 majac siedem lat, ale za to pokocha książki, w sumie bedzie o wiele bardziej oczytane....
                    • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 18:26
                      verdana napisała:

                      > Ale tu sie zmusza do wykorzystywania bardzo dużej części czasu wolnego na dosyć
                      > bezmyślne czytanie czegokolwiek, aby przeczytać. Dziecko nie moze wrócić do ju
                      > ż przeczytanego tekstu, nie moze się nim delektować, nie moze czytać zbyt dużo
                      > ambitnej literatury, bo "nie zdąży" - a dzieci słabo czytające są praktycznie b
                      > ez szans. W ciągu roku znienawidzą czytanie, zamiast sie go nauczyć.

                      Sorki, ale bzdury piszesz wink Tak funkcjonuje system brytyjski i tak się nauczył mój syn czytać po angielsku. I pomimo, że w ciągu 2 lat w szkole przeczytał może ze 200 takich właśnie krótkich książeczek nie zniechęcił się do czytania tylko opanował je do perfekcji. Przeczytanie takiej "ćwiczebnej" książeczki to jakież 20 minut a nie męka na ugorze. Synowi nigdy nie brakowało czasu na treningi po szkole, na czytanie tego co "musi" ani tego co chce. I na dodatek jednocześnie uczył się czytać po polsku. I pomimo zmuszania w szkole on chętniej czyta po angielsku niż po polsku chociaż w obu językach czyta płynnie. Po polsku zmuszania do czytania nie było, bo lektury polskie weszły później niż czytanie po angielsku.

                      > Nauczycielka nie traktuje książki jako rozrywkę, a tylko i wyłacznie pomoc nauk
                      > ową. To bardzo powazny błąd - ważniejsze jest, aby dziecko nauczyć, zę książka
                      > jest przyjemnoscią, niż przymusowo "rozszerzać słownictwo".

                      Tak się właśnie robi, żeby nauczyć czytać po angielsku i o tym trzeba pamietać, bo to nie jest język polski. Po angielsku dzieci uczą się wymowy niektórych wyrazów na pamięć. Po jakimś czasie naturalnie odczytują trudniejsze wyrazy, bo dzięki ćwiczeniom to samo przychodzi.

                      > Poszerzenie wiedzy też jest watpliwe przy słabych książkach. Nie mowiąc już o t
                      > ym, że czytanie "na tempo" to czytanie pobiezne, aby zaliczyć i zapomnieć.

                      To są naprawdę super książki pisane przez najlepszych autorów. Są takie seria jak np. Oxford Treetops, którą aktualnie czyta syn. Podrzucam, może kogoś zainteresuje
                      www.oup.com/oxed/primary/oxfordreadingtree/treetops/
                      > O wiele większą wartość miałoby przymusowo przeczytanie miesięcznie jednej DOBR
                      > EJ ksiązki, przemyślenie jej, polecenie kolegom, omówienie. Tak niewiele większ
                      > ości dzieci z takiego czytania pozostanie.

                      smile Jedno nie wyklucza drugiego. Duże książki są czytane, ale nie ma lektur obowiązkowych. Syn np. w zeszłym roku przeczytał prawie wszystko Dahla. Nioe zmuszany, bo do tego zmuszać nie trzeba. Mieszasz polski system z poważnymi lekturami i angielski z książkami do ćiwczeń z czytania.


                      > Oczywiście, że szkoła zmusza do wielu rzeczy, rzadko jednak kończy się to tym,
                      > że uczniowie to właśnie polubią i będą robili do końca zycia. A w wypadku książ
                      > ek wazne jest nie tyle, ile dziecko przeczyta w rok, ale czy polubi czytanie. B
                      > o jeśli w tym roku przeczyta 50 pozycji, a potem bedzie broniło sie przed lektu
                      > rą to i tak to dziecko, które przeczyta tylko 5 majac siedem lat, ale za to po
                      > kocha książki, w sumie bedzie o wiele bardziej oczytane....

                      Jako posiadaczka takiego dziecka po raz kolejny powtarzam. Jak dzieciak się nauczy dobrze czytać, to sięgnie po trudniejsze książki i z przyjemnością je przeczyta. Jak się nie nauczy, to każda będzie orką na ugorze. I tu podkreślam, że należy oddzielić dwa różne systemy, bo to są kompletnie różne języki - polski i angielski.
                      • paliwodaj Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 19:32
                        verdana ciezko mi sie z czymkolwiek zgodzic w twoim poscie, po prostu mamy zupelnie odmienne zdanie.
                        Nie przyjmujesz do wiadomosci ( nie wiem skad takie doswiadczenie) ze dziecko 7-8 letnie zazwyczaj ma juz jakies zainteresowania, wiec czytanie o tym nie jest bolesne.
                        Nie wiem skad twoja wiedza na temat "slabych" ksiazek, jakie czytaja nasze dzieci.
                        Nie wiem skad przekonanie ze malo mozliwe jest czytanie 15-20 minut dziennie, wrecz pewna jestem ze jezeli dziecko morduje kilka stronic ksiazki w jeden miesiac, nie ma to nic wspolnego z pasja czytania, miloscia do czytania, wrecz przeciwnie - takie dziecko nie ma pojecia o czytaniu, nie wie o czym traktuje ksiazka, a jak juz zapamieta poczatek to po 4 tygodniach zapomni. Na dodatek zanim trafi na ksiazke ktora zechce polecac pewnie zda na studia. Mowimy o dzieciach ktore juz plynnie czytaja, ale maja jakies tam minimalne braki w slownictwie.
                        Dodatkowo, nie , nie zgodze sie ze dzieci chcialyby czytac ksiazki z rozdzialami , te same , kilka razy, po prostu to nie mozliwe. No moze sa wyjatki, ulubione ksiazki, ale podkreslam wyjatki
                        • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 19:52
                          To może wytłumaczę z innej perspektywy. Mój syn czytał praktycznie jak dorosły kiedy poszedł do szkoły (książki 500-600 stron , w 2-3 dni) . Niektóre powieści czytał kilkakrotnie, niektóre porzucał w trakcie czytania, niektóre popularno naukowe np pół roku , bo jak go coś zaciekawiło w jednym z rozdziałow to odkładał książkę na bok i szukał książek, filmów związanych z tym tematem, a do głownej książki np powracał po 2 miesiącach.

                          Gdyby miał się z tego rozliczać w kajecikach u nauczycielki, pewnie dostałby alergii na czytanie. Jeżeli musisz się z czegoś rozliczać to troche traci swój urok.

                          Nauczycielka może po prostu powiedzieć rodzicom na zebraniu o "pomocach naukowych" w postaci książeczek i polecic je indywidualnie tym, którzy robia wolniejsze postepy w czytaniu.
                          • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 20:31
                            joa66 napisała:

                            >
                            > Gdyby miał się z tego rozliczać w kajecikach u nauczycielki, pewnie dostałby al
                            > ergii na czytanie. Jeżeli musisz się z czegoś rozliczać to troche traci swój ur
                            > ok.


                            Ale rozumiem, że czytał po polsku. Bo właśnie w naszym kochanym języku ojczystym nie ma książek do ćwiczeń z czytania na zróżnicowanym poziomie. Więc po prostu dzieci nie mają na czym ćwiczyć. Owszem są dzieci genialne, które machną Tolkiena w 3 dni - ja padłam po trzeciej stronie - ale chodzi o tzw. przeciętne dziecko, które niekoniecznie łyknie tego Tolkiena w wieku 7 lat. Ci mniej genialni po prostu muszą się na czymś uczyć.


                            • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 20:42
                              Jeżeli chcesz powiedzieć, ze to rozliczanie z czytania 50 książek to tylko kwestia rozwijania techniki czytania to inna sprawa, chociaż i tak pewnie metoda nie najszczęśliwsza ( ryzyko skutków ubocznych zbyt duże)

                              Ale z postu paliwodaj zrozumiałam, ze to jakiś pomysł na rozwijanie zainteresowania czytaniem. Być może źle ją zrozumiałam.
                              • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 21:05
                                joa66 napisała:


                                > Ale z postu paliwodaj zrozumiałam, ze to jakiś pomysł na rozwijanie zainteresow
                                > ania czytaniem. Być może źle ją zrozumiałam.

                                Bo jedno drugiego nie wyklucza. Dzieciak, który wchodzi na wyższe poziomy chwali się przed rówieśnikami i jest z siebie zadowolony, że tak dobrze czyta. A im lepiej mu idzie tym chętniej sięga po grubsze książki w bibliotece szkolnej. Takie wizyty całych klas są obowiązkowe w bibliotece raz na tydzień przynajmniej. Koledzy syna niemalże wyrywają sobie co lepsze książki. Do dzisiaj pamiętam dramat jaki syn przeżył, kiedy to taką lepszą książkę - wielką i grubą wziął kolega z klasy a nie syn. Musiał poczekać tydzień na książkę a martwił się o to jakby spłonęła co najmniej.
                                • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 21:08
                                  Ale obowiązkowe rozliczanie się z tych książek?

                                  Zrozum, nie chodzi o czytanie, tylko o rozliczanie.
                                  • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 21:13
                                    joa66 napisała:

                                    > Ale obowiązkowe rozliczanie się z tych książek?
                                    >
                                    > Zrozum, nie chodzi o czytanie, tylko o rozliczanie.

                                    Ale rozliczanie polega na tym, że rodzic podpisuje przy każdym tytule jak dziecku to czytanie poszło. Wystarczy ok, albo dobrze, super, gorzej itp. Tak aby nauczyciel wiedział, że rodzic wysłuchał owego czytania na głos. Bo na początkowym etapie tak właśnie ma być. Dzieci nie traktują tego jako katorgi tylko jest to dla nich oczywista oczywistość.
                                    • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 21:17
                                      paliwodaj:

                                      Czytane ksiazki maja byc wypisane na liscie wlozonej za okladke folderu, dzieci moga miec zadawane wyrywkowe pytania na temat ksiazek ( np jaki byl glowny watek, kto byl w opalach, kto znalazl wyjscie z sytuacji itd?)
                                      W miedzyczasie za wyniki w czytaniu pani przewiduje np ;lody dla klasy


                                      • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 21:38
                                        joa66 napisała:

                                        > paliwodaj:
                                        >
                                        > Czytane ksiazki maja byc wypisane na liscie wlozonej za okladke folderu, dzi
                                        > eci moga miec zadawane wyrywkowe pytania na temat ksiazek ( np jaki byl glowny
                                        > watek, kto byl w opalach, kto znalazl wyjscie z sytuacji itd?)
                                        > W miedzyczasie za wyniki w czytaniu pani przewiduje np ;lody dla klasy
                                        >

                                        >

                                        U syna jest dokładnie tak samo tzn. na książki jest osobny folder/książeczka/kajecik. Tylko lodów nie ma w nagrodę. Właściwie nagrody chyba nie ma żadnej poza satysfakcją.
                                        • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 21:45
                                          dzieci moga miec zadawane wyrywkowe pytania na temat ksiazek ( np jaki byl glowny watek, kto byl w opalach, kto znalazl wyjscie z sytuacji itd?)


                                          I Twój syn też tak ma?

                                          • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:17
                                            joa66 napisała:

                                            > dzieci moga miec zadawane wyrywkowe pytania na temat ksiazek ( np jaki byl
                                            > glowny watek, kto byl w opalach, kto znalazl wyjscie z sytuacji itd?)
                                            >

                                            >
                                            > I Twój syn też tak ma?

                                            Nie wiem, bo nigdy nie pytałam. Wiem, że omawiają książki czytane na lekcjach i wybrane przez Panią. Obawiam się, że na omawianie poszczególnych książek przeczytanych przez dzieci na różnych - jakby nie było poziomach - po prostu nie starczyłoby czasu. W młodszych klasach rodzice wolontariusze przychodzą do szkoły i przysłuchują się czytającym dzieciom i wtedy zadają pytania. Robiłam tak kiedy syn był w II klasie czyli miał 6 lat.

                                    • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:22
                                      fogito napisała:

                                      > Tak aby na
                                      > uczyciel wiedział, że rodzic wysłuchał owego czytania na głos. Bo na początkowy
                                      > m etapie tak właśnie ma być.
                                      Ale takie działanie jest bez sensu w przypadku dzieci, które już całkiem nieźle czytają.
                                      • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:27
                                        jakw napisała:

                                        > fogito napisała:
                                        >
                                        > > Tak aby na
                                        > > uczyciel wiedział, że rodzic wysłuchał owego czytania na głos. Bo na pocz
                                        > ątkowy
                                        > > m etapie tak właśnie ma być.
                                        > Ale takie działanie jest bez sensu w przypadku dzieci, które już całkiem nieźle
                                        > czytają.

                                        smile No nie jest bez sensu, bo stopień trudności wzrasta. Pamiętajmy, że mówimy o angielszczyźnie, gdzie nie wystarczy nauczyć się alfabetu, żeby czytać. Mój syn na poziomie 15 przynosi takie książeczki, w których są wyrazy nieznane dla mnie i nie umiem ich przeczytać. Proszę go wtedy o tłumaczenie. Mnie niestety nikt angielskiego na tych książkach nie uczył. Zbyt trudna była dostępność. Teraz zapewne można kupić przez internet za ciężkie pieniądze.
                                        • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:39
                                          fogito napisała:

                                          > Mój syn na poziomie 15 przynosi takie książeczki, w których są wyrazy nieznane dla mn
                                          > ie i nie umiem ich przeczytać.
                                          I niby masz występować jako kontroler jego głośnego czytania? Też chyba bez sensu.
                                          • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 07:28
                                            jakw napisała:

                                            > fogito napisała:
                                            >
                                            > > Mój syn na poziomie 15 przynosi takie książeczki, w których są wyrazy ni
                                            > eznane dla mn
                                            > > ie i nie umiem ich przeczytać.
                                            > I niby masz występować jako kontroler jego głośnego czytania? Też chyba bez sen
                                            > su.

                                            To faktycznie byłoby bez sensu wink Mój mąż, który jest nativem słucha czytania po angielsku, bo to jego departament i on koryguje ewentualne błędy.
                                            Czasami biorę do ręki jakąś książeczkę i patrzę co też tam ciekawego jest, tak dla własnej orientacji.
                                            Ja załatwiam czytanie po polsku i nie wychodzimy sobie w kompetencje wink
                                            • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 07:51
                                              Zazdraszczam. Wygodna rzecz, native w domu.
                                              Ja ze znaczeniem słów nie mam żadnych problemów, ale kurczę, z wymową - miewam.
                                              • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 08:11
                                                olena.s napisała:

                                                > Zazdraszczam. Wygodna rzecz, native w domu.
                                                > Ja ze znaczeniem słów nie mam żadnych problemów, ale kurczę, z wymową - miewam.

                                                Ja generalnie też rozumiem znaczenie- bo to w końcu poziom podstawówki a nie liceum - ale przeczytanie prawidłowe to już inna bajka. Ja nawet ust tak nie umiem ułożyć. Dzieciak się nabija, chociaż dorośli anglojęzyczni twierdzą, że mówię świetnie. No ale nikt tak nas nie skrytykuje jak własne dzieci uncertain
                                                A co nativa w domu to faktycznie wygoda wielka. Mąż czyta z synem regularnie od 3 lat i uwielbia to, bo nic tak z dzieciakiem nie integruje jak wspólne czytanie wink
                        • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:17
                          A ja Verdanę rozumiem. Skoro dziecko ma przeczytać więcej niż 1 książkę na tydzień to z automatu musi wybierać nie te pozycje, które chciałoby przeczytać , ale te, które da radę przeczytać i opisać. Moja starsza córka mając 8 lat całą serię "Tomków" Szklarskiego - 7 czy 8 nie takich cienkich książek , ale zajęło jej to na pewno więcej czasu niż 2 miesiące. Na dokładkę potem jeszcze do tych książek wracała. Gdyby miała zacząć czytać książki na sztuki to pewnie czytałaby Frankliny - są zdecydowanie cieńsze.
                          • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:22
                            jakw napisała:

                            > A ja Verdanę rozumiem. Skoro dziecko ma przeczytać więcej niż 1 książkę na tydz
                            > ień to z automatu musi wybierać nie te pozycje, które chciałoby przeczytać , al
                            > e te, które da radę przeczytać i opisać.

                            W języku polskim nie ma takich książek do ćwiczenia czytania. Może nigdy nie widziałaś, ale to są rewelacyjne książki dostosowane do dzieci na różnym etapie czytelniczego rozwoju. Są tam zarówno fiction jak i naukowe. Jest w czym wybierać.

                            . Gdyby miała zacząć czytać książki na sztuki to pewnie czytałab
                            > y Frankliny - są zdecydowanie cieńsze.

                            Bo po polsku to tylko idiotyczne Frankliny. U nas po prostu takich książek nie ma. A seria "Czytam sam" to zaledwie kilkanaście książeczek. W języku angielskim to są setki w różnej tematyce.
                            • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:36
                              Ale to nie jest kwestia tylko Franklinów. Moja córka była po prostu na sporo wyższym etapie czytelniczego rozwoju niż reszta klasy. I rozliczanie jej w tym momencie z przeczytania 50 książek na głos (a mnie z jej słuchania) byłoby idiotyzmem. Sama idea tego, że dziecko czyta książki i je wpisuje w zeszyt nie wzbudza moich oporów. Ale wymaganie od każdego tej samej ilości sztuk - tak. Bo jedno dziecko, bardziej zaawansowane czytelniczo, przeczyta Harrego Pottera, a drugie 3 Frankliny. Po czym to pierwsze nie wyrobi limitu na sztuki. Chyba że zacznie czytać te wszystkie "Frankliny" , które przeczytało już ze 3 lata temu gdy uczyło się czytać.
                              • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 07:36
                                jakw napisała:

                                > Ale to nie jest kwestia tylko Franklinów. Moja córka była po prostu na sporo wy
                                > ższym etapie czytelniczego rozwoju niż reszta klasy. I rozliczanie jej w tym mo
                                > mencie z przeczytania 50 książek na głos (a mnie z jej słuchania) byłoby idioty
                                > zmem.

                                Niekoniecznie, gdyby czytała na własnym poziomie. Książki na wyższym poziomie nie muszą być infantylne. Jest seria science, w której słownictwo i wiedza jest na poziomie licealisty. Założeniem takiego programu jest, że dzieci czytają na tym poziomie na którym aktualnie są. Oczywiście pytanie się nasuwa, kiedy jest czas na sprawdzanie. W szkole brytyjskiej to rodzic w domu sprawdza.

                                Sama idea tego, że dziecko czyta książki i je wpisuje w zeszyt nie wzbudz
                                > a moich oporów. Ale wymaganie od każdego tej samej ilości sztuk - tak.

                                No akurat w szkole syna tego tak drastycznie nie przestrzegają. Ale normą jest dwie - trzy książki ćwiczebne na tydzień.

                                Bo jedno
                                > dziecko, bardziej zaawansowane czytelniczo, przeczyta Harrego Pottera, a drugi
                                > e 3 Frankliny.

                                I ciągle zapominasz, ze piszemy o książkach angielskich do ćwiczenia czytania, które wszystkie mają po tyle samo stron bez mała, tylko trudność tekstu się zmienia.
                                Nikt nie wymaga przeczytania pięćdziesięciu cegieł w ciągu miesiąca, bo to byłoby może niewykonane czasowo.

                                Po czym to pierwsze nie wyrobi limitu na sztuki. Chyba że zaczni
                                > e czytać te wszystkie "Frankliny" , które przeczytało już ze 3 lata temu gdy uc
                                > zyło się czytać.

                                Spójrz do linka - o takie książki chodzi a nie o 'guupie' Frankliny (dla mnie osobiście, bo ktoś może uwielbiać wink
                                www.oup.com/oxed/primary/oxfordreadingtree/treetops/
                                • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 08:15
                                  U mnie nie ma limitu na sztuki, jest minimum czasu (20 minut dziennie). Na początku czytać można było co bądź, teraz już tylko dłuższe, rozdziałowe książki lub komiksy, - w 4 klasie odpadły książki z obrazkami (synonim dla prostszych jednoopowiadankowych książek do 20-40 stron sporej czcionki i dużych obrazków). Podyktowane to zapewne było chęcią pogonienia dzieciaków do dłuższych wątków, bo słownictwo niekoniecznie w tych rozdziałowych książkach musi być bardziej złożone.
                                  W piątej klasie (wiekowo polska 4) wprowadzono również reading log, gdzie dziecko ma obowiązek wpisać tytuł książki, czas czytania dziennego oraz punktową ocenę pozycji, a rodzic podpisać.
                                  Za pierwszym razem większość dzieciaków zapomniała wypełnić - uzyskać podpis. W ramach kary zamiast uganiać się po boisku zapominalscy musieli stawić się w klasie pani od czytania i czytać.
                                • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 19:24
                                  Nie , nie zapominam, że piszemy o angielskich książkach. Natomiast czytanie książek ćwiczebnych na sztuki przez kogoś kto czyta nieźle i łapie się za dłuższą i normalną lekturę uważam za bezsens. Takie osoby zwykle nie mają problemów ze słownictwem więc w ich przypadku to może być zupełna strata czasu - po to, żeby coś odfajkować.
                                  • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 20:00
                                    U nas dzieci mają lekcje o wybieraniu i rozpoznawaniu książek. Złota zasada dla małych brzmi "jeżeli nie znasz pięciu słów na stronie, książka jest prawdopodobnie za trudna".
                                    W przypadku mojego osobistego grzdyla książki "szkoleniowe" były czytane w pierwszej i na początku II klasy. Potem wyawansowaliśmy się na normalne teksty.
                                    Natomiast wszystkie biblioteczne pozycje mają adnotację o poziomie trudności (liczy się to jakoś w punktach) i dziecko wie, że dla niego poziom sugerowany to powiedzmy 650 - 780. Co nie znaczy, że bibliotekarka nie pozwoli pożyczyć czegoś na 200 czy 1100. jest też druga informacja o prawdopodobnej grupie czytelniczej - np. dla klas 2-4.
                                    • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 20:30
                                      Jak tak opisujesz ten system czytelniczy w szkole twojego dziecka to muszę stwierdzić, że nawet mi się podoba. I system z opisem trudności tekstu wydaje mi się ok. Prawdę mówiąc jakąś namiastkę takiego systemu widuję w bibliotece publicznej dla dzieci i młodzieży, gdzie są półeczki z opisami typu: poziom I, poziom II, poziom III i poziom IV. Prawdopodobnie bibliotekarka wie co to oznacza wink
                                      • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 20:43
                                        I dlatego moj syn nie mógł korzystać z biblioteki szkolnej, ani publicznej. Bo nie chciano mu pożyczać książek "nie na jego wiek".
                                        • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 21:10
                                          No a u mnie, mimo tego segmentowania nikt się nie czepia kto co wypożycza.
                                      • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 21:08
                                        Mi też się podoba i widuję w szkole zaskakująco dużo czytających dzieci.
                                        Ocena trudności tekstu jest związana z dość rygorystycznym badaniem poziomu czytelniczego u dzieci - u nas 3x w roku szkolnym.
                                        Skądinąd ciekawa jestem, jak się tę trudność mierzy w tekście literackim..
                    • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 19:52
                      Verdana na litość....
                      Małe dzieci nie są od razu gotowe do czytania poważnych książek samodzielnie - choćby dlatego, że nie znają słów, że czytają wolno, że gdyby miały ciągnąć lekturę przez 2 czy 3 tygodnie to nie byłyby w stanie kończąc pamiętać, co było na początku. (Przemyślenie i opowiadanie kolegom? Wątpię. Nie siedmiolatki).
                      Dlatego dla tych dzieci pisze się specjalne książki - nie takie naiwne jak dla przedszkolaków, bardziej różnorodne, ale jednak niezwykle proste, krótkie, zwarte. Możesz w tym typie dla dzieci czytających po trosze samodzielnie znaleźć i kryminały szkolne, i zabawy językiem (Seuss, ale wcale nie tylko on, bo na przykład cały cykl Amelia Bedelia opiera się o różnicy w dosłownym i przenośnym znaczeniu słów) i jakieś prościzny o cywilizacjach (Nie chciałbyś być mumią) i nawet o Zagładzie i całe mnóstwo małych opowiadanek o wszystkim: o kupowaniu choinki, i o małej emigrantce w Nowym Jorku, i o przeprowadzce, i o elegantce, która usiłuje być mocno ę, ą, fantastyczne książeczki o wiedźmie Winnie i jej kocie, o zgubionym duchu - jak cię to interesuje to sobie zobacz internetowo cykle wydawnicze dla początkujących poziomów czytania.
                      U nas dzieci mają 2 biblioteki - klasową, pewnie na jakies 100-200 tytułów - i szkolną. W szkolnej mają lekcje biblioteczne, czytanie na głos przez bibliotekarkę i co tydzień przedszkolaki i pierwszaki coś wybierają. Z klasowej moja progenitura przynosiła książkę codziennie - począwszy od takiej dla kompletnych maciołków, gdzie było po jednym zdaniu na stronie, i w kazdym powtarzały się słowa "ryba" i "pływa". smile Do przeczytania w 1 minutę dla umiejącego czytać, i pewnie z 15 minut dla dukacza.
                      Książki były też codziennie czytane przez nauczycielkę. Na ile mogę wierzyć dzieciakowi, po czterech latach większość dzieci w klasie lubi czytać i czyta z przyjemnością.
                      • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 20:33
                        Dr Seuss jest boski. I tu cały czas mówimy o angielskim, bo już polskie tłumaczenie jest trudniejsze choć równie wybitne.
                      • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 10:55
                        Dzieci nie są takie same. Naprawdę nie widzialaś szybko czytających siedmiolatków. Ja sama, hm.., mając 6 lat, przeczytałam "W pustyni i w puszczy" dokładnie w dwa dni, mąż w tym wieku czytał jeszcze sprawniej, a mój najmłodszy czytał Harrego Pottera - zajmowało mu to nie wiecej niz tydzień. (A starsze dzieci ledwo, ledwo czytały czytanki...).
                        Takich dzieci wcale nie jest mało i dla nich "specjalne czytanki" czy Frankliny - to kanał. Seussa po polsku moj syn czytał mając 5 lat. I nie on jeden, zaręczam.
                        • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 22:07
                          verdana napisała:

                          > Dzieci nie są takie same. Naprawdę nie widzialaś szybko czytających siedmiolatk
                          > ów.

                          Widziałam, ale mnie chodzi o jakość a nie szybkość. Ja chcę żeby dzieciak umiała czytać na głos z właściwą modulacją. Cóż z tego, że mój syn w wieku siedmiu lat czytał skoro dla mnie nie czytał tak jak powinien. Ja mam spore wymagania w tej kwestii i nie ważna jest dla mnie szybkość. Większość dzieci, które znam spoza szkoły czytają po cichu i trudno mi stwierdzić jak czytają.

                          > Takich dzieci wcale nie jest mało i dla nich "specjalne czytanki" czy Frankliny
                          > - to kanał. Seussa po polsku moj syn czytał mając 5 lat. I nie on jeden, zaręc
                          > zam.

                          No cóż. A mój jako pięciolatek czytał po angielsku czyli w oryginale. A mimo to nadal czyta książki ćwiczebne, bo zasób słów to jest coś co się do końca życia powiększa.
                          I nie porównuj Franklina do wydań z Oxfordu proszę...
                          • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 17.09.12, 09:10
                            A mój czytał, jak powinien. Dziecko nie będzie czytało z odpowiednią modulacją, póki nie ogarnie wzrokiem całego zdania - a znacznie szybciej zacznie czytać zdaniami lub alkapitami, jesli będzie umiało czytać "w myślach" - czytanie na głos nie sprzyja temu, aby widzieć na raz całe zdanie. WQręcz opóźnia ten proces.
            • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:08
              fogito napisała:
              > Nauka czytania wymaga przynajmniej minimum dyscypliny.
              A to już zależy jak kto uczy się czytać.
              • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 22:24
                jakw napisała:

                > fogito napisała:
                > > Nauka czytania wymaga przynajmniej minimum dyscypliny.
                > A to już zależy jak kto uczy się czytać.

                Zapewne. Są czterolatki, które się nauczą z dnia na dzień, chociaż ja bym to między forumowe baśnie włożyła smile I są tacy, którym do osiągnięcia płynności w czytaniu potrzebne są 2-3 lata.
                • paliwodaj Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 15.09.12, 23:12
                  > Tak aby na
                  > uczyciel wiedział, że rodzic wysłuchał owego czytania na głos. Bo na początkowy
                  > m etapie tak właśnie ma być.
                  >Ale takie działanie jest bez sensu w przypadku dzieci, które już całkiem nieźle czytają.

                  takie dzialanie ma sens, jak najbardziej. Ten 7-8 latek nie ma maksymalnie rozbudowanego slownictwa. Sa slowa kotrych nie zna, nie potrafi przeczytac i tu wkracza rodzic.
                  W klasie syna jest zasada - jezeli dziecko nie potrafi przeczytac/nie zna 5 i wiecej slow na stronie znaczy ze poziom ksiazki jest dla niego za trudny.
                  Poziomow skomplikowania ksiazek dla 1 i 2 klas jest 18. Dziecko konczac 1 klase powinno byc powyzej 16 poziomu. Dzieci ktore nie ida razem z poziomem klasy wysylane sa na douczenia do Reading Specialist.
                  I tak ksiazki dr Seuss sa uznane i cenione w naszych szkolach, mozna ze wlasciwie uznac za lektury obowiazkowe, super gra slow, niekoniecznie z powiazaniem w tytulach dla poczatkujacych. Dzieci nawet swietuja kazdego roku urodziny dr Seuss.
                  Nie czepialabym sie listy ksiazek przeczytanych do wgladu nauczyciela. W sumie nauczyciel kontroluje wiele prac, lakcji odrobionych w domu, co dziecku szkodzi wypisac ksiazki jakie czytalo. Nauczyciel pewnie pochawli a pytania zada w taki sposob ze dziecko nawet sie nie zorientuje ze jest sprawdzane. Wiedza i rozwoj dziecka sprawdzana jest w szkole na kazdym kroku, co za problem ze sprawdzeniem czy dziecko czyta?
                  • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 05:51
                    Mi też wcale nie przeszkadza lista książek do wglądu dla nauczyciela. Odliczanie na sztuki - już tak.
                  • mama303 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 08:34
                    taki sytem głosnego czytania pewno ma sens w języku angielskim. W polskim niekoniecznie, przykładem jest moja córka która w zasadzie bez "katowania" głosnym czytaniem nauczyła się płynnie czytać. A czytała słabo idąc do pierwszej klasy.
                • morekac Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 08:07
                  Są czterolatki, które się nauczą z dnia na dzień, chociaż ja bym to mi
                  > ędzy forumowe baśnie włożyła :
                  W 5 latki nagle objawiające umiejętność czytania nawet ja wierzę - moja młodsza córka wróciła kiedyś po 2 tygodniowych wakacjach z dziadkiem jako osobnik czytający, i to już całkiem nieźle. Dziadek przeraził się bowiem jakiś różowych wróżek na obrazkach w komiksie i odmówił czytania - dziecko postanowiło poradzić sobie samo.
                  • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 08:20
                    smile
                    • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 08:44
                      U mnie nie ma limitu na sztuki, jest minimum czasu (20 minut dziennie)

                      Być może niezrozumienie wynika, ze dla niektórych czytanie jest programem do realizowania dla innych po prostu częścią życia.

                      NIGDY nie czytałam dziecku "20 minut dziennie, codziennie". Czasami nie czytałam wcale, czasami 2 godziny dziennie. Podobnie on sam odkąd zaczął czytać samodzielnie. Do głowy nie przyszło by mi (ani jego nauczycielce), żeby prowadzić rejestr tego co przeczytał. Jak chciał to sam przychodził czytac mi co fajniesze/smieszniejsze zdania (Po to, zeby mnie zachęcić, bo ta książka taka fajnawink )

                      Acha, wszyscy jego koledzy i kolezanki nauczyli się sprawnie czytać i pisać, dla większości czytanie to atrakcja.


                      Chyba po tej dyskusji zaczynam byc fanem lektur obowiązkowych, nie tylko jako zapoznania dzieci z klasyką. Po prostu dziecko ma kilka/kilkanascie obowiązkowych utworów na rok, które musi poznać, a od reszty wara.
                      • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 11:42
                        Nie, to ty nie rozumiesz.
                        Z faktu, że wielu rodziców czyta dzieciom dla fanu, nie wynika ani że spełniają masowo warunek częstotliwości (codziennie), ani czasu (20 minut). Czytasz dzieciakom więcej? Super. Czytasz godzinę dwa razy na tydzień, bo pracujesz zmianowo i tyle średnio masz na to czasu? No to mniej fajnie, bo dzieciom może zabraknąć osłuchania, kojarzenia, umiejętności trzymania się wątku. Dlatego warto jest, żeby rodzice małych dzieci byli zachęcani do tej dawki minimum i mieli świadomość, że ma ona sens.
                        Podobnie jest z czytaniem samodzielnym. Są pewne dawki minimum, które ułatwiają osiągnięcie celu, i szkoła wymaga od dziecka ich spełnienia.
                        Pierwszo/drugoklasista z polskiej szkoły ma za zadanie przeczytać czytankę, z fragmentem zaznaczonym do wyuczenia się płynnego czytania (tak przynajmniej było to zalecane w podręcznikach WSiP których ja ostatnio używałam) a ponadto ma listę lektur obowiązkowych. Dzieciak ze szkoły anglosaskiej ma sobie zaś poczytać cokolwiek – byle dość długo. W przypadku dziecka z polskiej szkoły nauczyciel sprawdza wyrywkowo, czy zadanie zostało wykonane, w przypadku drugim – rodzic potwierdza to podpisem.
                        Polskie dzieci (nie wiem, czy ze wszystkich szkół) też nierzadko prowadzą dzienniczek lektur, acz wpisują tam lektury obowiązkowe. Więc wynikałoby z tego, że tu nie ma wielkiej różnicy – oba systemy wymagają samodzielnego czytania w domu, tylko w polskim systemie jest narzucony wybór i normą jest sprawdzenie znajomości tekstu oraz zbiorowe omawianie lektury, a w anglosaskim wybór jest swobodny, a praca z tekstem niekoniecznie odbywa się wedle tego wzorca.
                        I ja nadal uważam, że Kartagina powinna zostać zburzona, a lektury obowiązkowe wystrzelone w kosmos. Howgh.
                  • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 08:32
                    He, he..podobnie mój syn w wieku 5, 5 roku - musiałam w końcu przerwać czytanie po ponad godzinie bo głos traciłam..to sam sobie skończył . A potem poszło jak burza.
                  • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 08:34
                    morekac napisała:

                    >
                    > W 5 latki nagle objawiające umiejętność czytania nawet ja wierzę - moja młods
                    > za córka wróciła kiedyś po 2 tygodniowych wakacjach z dziadkiem jako osobnik cz
                    > ytający, i to już całkiem nieźle. Dziadek przeraził się bowiem jakiś różowych w
                    > różek na obrazkach w komiksie i odmówił czytania - dziecko postanowiło poradzić
                    > sobie samo.

                    Super. Ale mnie chodzi o osiągnięcie poziomu płynnego czytania ze zrozumieniem. Takiego, które pozwoli czytać grubsze książki mówiąc brzydko albo Newseeka dla dorosłych wink
                    Mój syn zaczął się uczyć czytać po polsku metodą sylabową w wieku 3,5 roku, bo dzieci z niedosłuchem uczy się czytać wcześniej w ramach terapii logopedycznej. W wieku 4 -5 lat już całkiem dobrze czytał ku zdziwieniu wielu osób. Ale płynność czytania dorosłego osiągnął w wieku 7 lat. Czyli minęło około 3 lat tzw. nauki. I pomimo, że czyta świetnie to ciągle sa wyrazy, które przeczyta perfekt, ale których nie rozumie, bo zasób słów powiększa się z wiekiem. Np. nie znał słowa menażeria z Dr. Dolittle. Samodzielnym zaś czytaniem po cichu zainteresował się w wieku 8 lat, bo wcześniej go nie ciągnęło wcale. O rok wcześniej zaczął czytać po cichu po angielsku, ale to zapewne dlatego, że w literaturze angielskiej dla dzieci jest więcej książek dostosowanych do poziomu młodych czytelników np. nieśmiertelny Dr Seuss
                    Chcę tylko powiedzieć, że chodzi mi o proces nauki czytania a nie o objawienie, że dziecko coś tam odczyta samo. Bo to na pewno jest możliwe i nie kwestionuję.

                    • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 09:08
                      Chcę tylko powiedzieć, że chodzi mi o proces nauki czytania a nie o objawienie,
                      > że dziecko coś tam odczyta samo. Bo to na pewno jest możliwe i nie kwestionuję


                      Alez chyba o tym mówimy. Nie o odczytaniu, tylko czytaniu. Normalnym czytaniu. Tak jak pisałam u mojego syna to był wiek 5,5-6 lat kiedy osiągnął normalną płynnośc, ale znam jednego 4 latka, który sobie płynnie czytał (btw niestety był starszym bratem i kiedy jego młodszy nie umiał czytac w ogóle w wieku lat 5 jego rodzice przez sekundę pomysleli, ze może jest opóźniony w rozwoju, na szczęście po chwili sami stukneli się w głowę)
                    • morekac Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 10:01
                      E, to nigdy nie ma tak nagle. Po prostu dziecię siedzi sobie po cichutku w kąciku i coś tam podczytuje, potem zaś nagle okazuje się całkiem biegłe w całkiem zaawansowanym czytaniu. Fakt, musi mieć co czytać...
                      Czytanie można sobie doskonalić przez całe życie. Jestem pewna, że gdyby ci nagle rzucono jakiś tekst z zupełnie obcej ci dziedziny, też zmitrężyłabyś nieco czasu na przeczytanie tekstu ze zrozumieniem. Bo musiałabyś zapoznać się z jakimiś całkiem nowymi pojęciami (albo właściwie zapomnianymi) i zrozumieć całość.
                      • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 10:27
                        Nie tylko samo w kąciku podczytuje, ale w czasie kiedy rodzic mu czyta też tekst widzu. Chyba, ze rodzic jak w reklamie usiądzie dwa kilometry od dziecka- dziecko w łóżko, rodzic w fotelu. Nie tylko tekstu, ale nawet obrazków nie widzi.


                        na marginesie rozmowy o czytaniu na głos:

                        www.calapolskaczytadzieciom.pl/nieporozumienia-z-czytaniem
                    • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 19:35
                      Moja starsza córka pierwszą książkę przesylabizowała na głos. Drugą przeczytała płynniej. A kolejne to już czytała po cichu, chociaż jeszcze jej czytywaliśmy wieczorem. Jeśli nie wiedziała co jakie słowo oznacza - po prostu pytała się. Nie wydaje mi się, żeby (przynajmniej w polskim) trzeba było czytać latami na głos po to, żeby się nauczyć czytać ze zrozumieniem.
                      • yula Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 11:58
                        Mój syn ma 9,5, poszedł do 4-tej klasy. Czytanie na głos to nie to co tygryski lubią najbardziej smile Czasami go katuję trochę z tego na głos, bo musi sie w końcu nauczyć zawieszać głos na przecinkach i kropkach smile, ale ogólnie czyta sam i pocichu. Najczęściej czyta komiksy. Ale ma za sobą już trochę książek też, wspólnie (głównie ja czytałam) przeczytaliśmy opowieści z narnii i 1-szą część harrego pottera. 3 kolejne części przeczytał sam, więcej na razie nie pozwalam. Nie sprawdzałam go z tego, ale ostatnio oglądaliśmy filmy Harry Potter i syn wszystkich doprowadzał do szału jak opowiadał co będzie dalej smile
                        Ja sama czytałam w wieku 3-lat(opowiadanie rodziców) w wieku 5-6 lat przedszkolanki sadzały wokól mnie dzieci dawały mi książkę i szły na herbatę to sama pamiętam smile Książki połykam, lektur obowiązkowych niecierpiałam i o ile przeszłoby notowanie jaką książkę przeczytałam o tyle napisanie o przeczytanej książce chociaż 2-zdań skutecznie by mnie zniechęciło do jej czytania. W szkole lektury czytałam niechętnie, a do niektórych książek cieszyłam sie że dorwałam je wcześniej niż lektury przewidują smile
    • tijgertje Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 00:01
      Moj mlody czytac zaczal sie uczyc 2 lata temu. Ma problemy, nie potrafi przeczytac kazdej czcionki i podejrzewamy dysleksje, ale czyta naprawde sporo. W pierwszym roku, jakos w paziedzrniku zapisalam go do biblioteki (tzn samodzielnie mogl pozyczac, wczesniej pozyczalam ksiazki do czytania mu przeze mnie). Do wakacji mial na karcie jakies 200 ksiazek, z czego ok 2/3 przeczytal samodzielnie. U nas jest fajnie, bo sa serie ksiazek dopasowanych do metod nauczania i dla szkol podstawowych oznaczany jest poziom, np AVi start dzieci czytaja samodzielnie po ok miesiacu nauki, 1 po 3 miesiacach ,itd. Teraz jest nowy system, ktory okresla polrocze lub srodek danej klasy. Mlody czyta teraz mniej, ale za to grubsze, srednio 1-2 ksiazki na tydzien. Dojezdza do szkoly busem i w drodze zawsze ma ksiazke, tak samo jak gdzies jedzie ze mna. Czyta glownie ksiazki trzymajace w napieciu, ma swoich ulubionych autorow (tubylczych najczesciej), ja tez mu wieczorami czytam. W bibliotece bywamy raz na 3 tygodnie i w zaleznosci od obietosci wynosimy w okolicach 6- 12 ksiazek, troche tez kupujemy, ale sa to glownie lokalni autorzy (swietni zreszta). Szkola nie ma zadnych wymagan czytania domowego, bo maja oddzialy biblioteki, gdzie dzieci wybieraja sobie ksiazki i codziennie maja 15-20min obowiazkowego czytania. My czytamy, bo lubimy, a nie , bo nam kazasmile mlodemu bardzo do gustu przypadly ksiazki Geronimo Stiltona. Fajne ilustracje, wartka akcja i ciekawe czcionki, seria "Fantasia" ma pachnace (albo wrecz cuchnace) strony, wiec dodatkowa atrakcja. Choc serii o chlopcu - wilkolaku Paula van Loon nic nie pobijewink Mlody mimo, ze ma trudnosci z czytaniem doskonale rozumie to co czyta (tyle, ze czyta bardzo wolno), wybiera ksiazki na poziomie srednio o 2 klasy wyzszym. Holandia ma coroczny konkurs litracki, w ktorym nagrody przyznaje dzieciece jury: kazde dziecko moze glosowac na 3 wydane w minionym roku ksiazki. 5 najlepszych tytulow jest czytane przez 12-osobowy senat (po jednym dziecku z kazdej prowincji) i senat przyznaje 3 glowne nagrody w 2 kategoriach wiekowych. Dla mlodego to niesamowita motywacja, szuka najnowszych ksiazek i startuje do senatu, choc na razie bezskutecznie, ale ma jeszcze 4 lata, wiec kto wiewink
    • najma78 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 09:17
      Uk-dzieci zaczynaja nauke czytania od klasy reception (maja4 lata) zaczynaja tez czytac obowiazkowo 5xw tygodniu minimum 20 minut. Czytaja tez na.odpowiednich stronach internetowych haslo przydzielane w szkole. Corka w wieku 7-8 lat czytala.bardzo dobrze, teraz ma 9lat i czyta duzo i szybko ale zrozumieniem. Przecietna ksiazka to 250-300 stron (bez ilustracji) zajmuje jej ok. 2h. Ona czytac uwielbia. Syn ma 5 lat i jest w year 1 czyta 20 minut dziennie a czasem i wiecej jesli ma ochote. Czyta ze mna lub siostra. Ksiazki rozne (lektur nie ma) sa dostepne w szkole i mlodszym daje nauczycielka a oprocz tego moga sami wybrac z bibkioteki dostosowanej do poziomu i wieku oczywiscie. Takie bibkioteczki sa przy kazdej klasie. Korzystamy tez z normalnej biblioteki, te wspolpracuja ze szkolami organizujac rozne competitions.
      • verdana O czytaniu na głos 16.09.12, 11:00
        Nie wiem, czy wiecie, ale zmuszanie dzieci do czytania na glos, regularnie i czesto, to jednen z największych błedów w nauce czytania, jaki można zrobić. Dzieci, ktore w ten sposób uczy sie czytania, jako osoby dorosłe czytają bez porównania wolniej, niż dzieci, których do głośnego czytania nie zmuszano.
        • mama303 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 12:07
          Ale chyba w języku angielskim nie da się inaczej uczyć czytac jak na głos. Stąd to niezrozumienie w metodach nauki czytania. W polskim języku nie jest konieczne głośne czytanie /w pewnych przypadkach nawet niewskazane/ aby dziecko opanowało płynne czytanie.
          • joa66 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 12:31
            Mózg potrafi uporać się z czytaniem, zrozumieniem i zapamiętaniem od ok. 500 do ok. 3000 słów na minutę (nie mówimy o rekordach, bo nie o to tu chodzi), gdy prawidłowo wykształcimy system oko-mózg.
            Nie mieszajmy do tego krtani!
            Dzieci nie powinny czytać na głos!
            Prawidłowa nauka czytania wiedzie poprzez słuchanie, a następnie słuchanie
            i patrzenie na całe wyrazy i zdania czytanego im tekstu.


            Myślisz, że powyższe odnosi się tylko do języka polskiego?

            Znane mi dzieci angielsko i francuskojęzyczne w ten sposób uczyły się czytać; różnica była taka, że nie była to nauka głoskowania , sylabizowania, tylko czytania całych wyrazów. Ich szkoły nie wymagały czytania na głos w domu.

            p.s. widzę zalety głośnego czytania, ale tylko w celu ewetualnego ćwiczenia dykcji, nie czytania jako takiego
            • olena.s Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 13:07
              Jest jednak różnica językowa. W polskim znając litery i wiedząc, jak się je czyta, możesz poprawnie odczytać każde słowo. Tak samo jest w rosyjskim, hiszpańskim, niemieckim. W angielskim proste słowo potato może odczytać jako 'potejto" albo 'potato" (że zacytuję Armstronga). Z kolei słowo 'which' i 'witch" brzmią tak samo, mimo różnych zapisów i oczywiście znaczeń. Podobnie np. 'know' i 'no', 'knight' i 'night', 'see' i 'sea'. Dlatego ktoś umiejący czytac musi sprawdzić, czy dziecko wie, jak ma słowo zabrzmieć.
              • joa66 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 13:20
                Domyślam się, ze masz na myśli tzw fonetyczne versus niefonetyczne.


                Ale czy w związku z tym codzienne czytanie na głos rodzicom to indywidualny pomysł konkretnej nauczycielki czy też założenie programowe szkoł angielsko i francuskojęzycznych? Nie wydaje mi się, ze to drugie.
                • olena.s Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 13:33
                  Nie mam pojęcia, ale znajome dzieci z tutejszych szkół brytyjskich też miały czytać na głos. Podobno dzieci czytające na głos znacząco poprawia się ich czytelnicza płynność. Tu masz parę argumentów za (z odesłaniem do badań) o, tu
                  • olena.s Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 13:36
                    Ups. Oczywiście 'poprawiają płynność czytania'.
                  • joa66 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 13:45
                    Znajome dzieci w UK, Irlandii, Kanadzie i Francji (podobny problem językowy) NA PEWNO nie musiały czytać codziennie na głos rodzicom (Nie twierdzę, że nie robiły tego na lekcjach, bo tego nie wiem).

                • najma78 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 13:41
                  joa66 napisała:

                  > Domyślam się, ze masz na myśli tzw fonetyczne versus niefonetyczne.
                  >
                  >
                  > Ale czy w związku z tym codzienne czytanie na głos rodzicom to indywidua
                  > lny pomysł konkretnej nauczycielki czy też założenie programowe szkoł angielsk
                  > o i francuskojęzycznych? Nie wydaje mi się, ze to drugie.

                  Mieszkamy w uk, dzieci na.poczatku nauki plynnego czytania czytaja glosno tak w szkole osobom cwiczacym z nimi czytanie (w malych grupach) jak i w domu. Tak jak olena napisala trzeba miec pewnosc czy dziecko przeczyta poprawnie ale tez czy rozumie co czyta. To sie tez stosuje u starszych dzieci, ktore czytaja plynnie, codziennie czytaja fragment ksiazki w szkole asystentce (ja akurat tak pracuje w szkole) a potem zadaje im sie kilka pytan odnosnie tresci, poprawia sie tez ewentualne bledy lub daje inne wskazowki, tekst czytany na glos musi byc rozumiany przez sluchajacych to tez wazne. Rodzicow takze prosi sie o takie cwiczenia ze starszymi dziecmi. Nie wyobrazam sobie jak dzieci angielskojezyczne moglyby nauczyc sie czytac nie robiac tego glosno? Sama mam dzieci i z synem wlasnie to przechodze ma 5 lat.
                  • joa66 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 14:12
                    Wysłałam smsa do przyjaciól z Irlandii:

                    Zapytałam się czy jest to typowe w szkolnictwie irlandzkim, że oczekuje się, aby dzieci uczące się czytać, czytały na głos rodzicom w ramach ćwiczeń>

                    Odpowiedź właśnie przyszła: "Not at all!!"
                    • najma78 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 14:37
                      Wiec zapytaj ich jak takim razie 4-6 latki naucza sie czytac robiac to po cichu, bez udzialu rodzicow?
                      Pracuje w szkole w Anglii i wiem jak to wyglada od kuchni wiem czego oczekuje sie od rodzicow ale.moze curriculum w Irlandii jest inne.
                      • verdana Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 14:44
                        Na samym poczatku, jesli dzieci dopiero się uczą - czytają na głos. Ale gdy juz umieją w miare sprawnie wystarczy zadać pytanie do tekstu, aby przekonać się, czy zrozumiały. Trochę głośnego czytania nie zaszkodzi, ale jesli jedt go duzo i dzieci uczy się tylko czytania na głos, a nie czytania "dla siebie", to nauczy się czytając cicho niewłasciwej techniki - będzie w myślach czytało tekst. A sprawnie czytający człowiek tego nie robi.
                        • olena.s Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 15:49
                          Ale nie ma "tylko czytania na głos"!
                          U mnie czytanie na głos było w I klasie. Potem już nie.
                          Przy tym nie wiem, jak w GB, ale u mnie dzieci od początku czytały w szkole na lekcjach i po cichu i sobie nawzajem na głos w parach.
                      • joa66 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 14:59
                        Nie będe wysyłala smsów co sekundę, ale pewnie wieczorem albo jutro będę rozmawiać.

                        Z własnej obserwacji: rodzice czytają dzieciom, dzieci czytają sobie same (po cichu) i czasami przychodzą zapytać o słowo, którego nie znają. Nie wiem w jakim stopni czytaja na glos w szkole

                        Do czego zmierzam: głośne czytanie rodzicom być może jest częścią programu szkoły, nie wynika jednak z istoty samego języka. I tak, można nauczyć dzieci doskonale czytać po angielsku, bez zmusznia ich do czytania na glos rodzicom.
                • panpaniscus Re: O czytaniu na głos 20.09.12, 12:08
                  W szkole mojej córki, w szkołach dzieci moich znajomych - czytanie na głos rodzicom codziennie to podstawowa praca domowa w młodszych klasach. Książki są dostosowane do umiejętności dzieci. My podpisujemy, że rzeczywiście czytała, za każdy podpis dostaje malutką naklejkę - zapełnienie zakładki naklejkami to powód do dumy. W szkole pani słucha czytania i decyduje czy mogą wziąć trudniejszą niż dotychczas książkę. Nie trzeba jej do czytania pędzić, zwykle sama przychodzi, żeby jej posłuchać.

                  Ja nie widzę jak inaczej nauczyć czytać po angielsku przeciętne dziecko - nie znam indoeuropejskiego języka z gorszym mapowaniem liter na dźwięki. We francuskim czy polskim ortografia może być trudna, ale brzmienie tekstu jest jednoznaczne.
                  Moja córka czyta "początkowo" po polsku, sama się uczy czytania po niemiecku - bo wie, jak powinny brzmieć wyrazy i z tego sobie była w stanie wydedukować reguły, odczytuje nieznane wyrazy - ale po angielsku, jeśli napotka nowy wyraz, często nie ma pojęcia jak on ma brzmieć.

                  Co do książek "nie fikcji" w bibliotekach - dla mnie to fantastyczna sprawa. Córka sobie zawsze coś wybiera, zwykle są to rzeczy zza trudne dla niej do samodzielnego czytania w całości, ale czytamy razem, sama ogląda i czyta fragmenty. Zwykle wybiera coś o zwierzętach, w tym tygodniu też jedną o królowej Elżbiecie, książkę kucharską i o rycerzach.
                  Jak na razie te rzeczowe książki byly wszystkie OK.
                  Mamy w domu jedną ładnie ilustrowaną polską książkę o zwierzętach, której chyba nie pozwolę samodzielnie czytać, bo Bajkał pojawia się tam jako największe jezioro Europy, a tekst jest pełen niezręczności i błędów w tłumaczeniu.
                  • joa66 Re: O czytaniu na głos 20.09.12, 12:22
                    nie widzę jak inaczej nauczyć czytać po angielsku przeciętne dziecko - nie znam indoeuropejskiego języka z gorszym mapowaniem liter na dźwięki. We francuskim czy polskim ortografia może być trudna, ale brzmienie tekstu jest jednoznaczne

                    Oj zdziwiłabyś się z francuskim smile

                    Słuchaj , rozumiem , że ty tego "nie widzisz", ale miliony dzieci nauczyły się tego doskonale bez czytania na głos.

                    p.s. przypomną jeszcze moją jedną uwagę - czytanie na głos może być wspaniałym ćwiczeniem dla dzieci mających problem z wymową - z kontrolowaniem oddechu, z za szybkim i/lub niewyraźnym mówieniem. Do samego procesu czytania (po angielsku też wink ) nie jest potrzebne.
                    • panpaniscus Re: O czytaniu na głos 20.09.12, 12:59
                      Hm, akurat francuski to mój pierwszy język obcy i podtrzymuję swoją opinię. Poza niewieloma wyjątkami czytanie jest oczywiste. Podobnie - choć łatwiej - jest w hiszpańskim, polskim, rosyjskim. To są te języki, o których mogę wypowiadać się osobiście. Angielski jest w porównaniu z nimi beznadziejny.
                  • olena.s Re: O czytaniu na głos 20.09.12, 12:55
                    Acha.
                    Doczytałam się, że w końcówce drugiej klasy dziecko powinno umieć odkodowywać nieznane wyrazy dwusylabowe...
              • jakw Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 19:43
                Mając już parę lat do czynienia z angielskim jestem w stanie z dobrym skutkiem jak należy czytać dane słowo w tym języku - nawet jeśli tego słowa nie znam. Uczeń angielskojęzyczny jest w lepszej sytuacji niż ja bo jeśli dobrze trafi z wymową słowa - zwykle będzie wiedział co to słowo oznacza.
                Rozważania podobieństwa wymawiania knight/night czy which/witch ma raczej znaczenie przy pisaniu dyktanda, ale niekoniecznie przy nauce czytania.
                • olena.s Re: O czytaniu na głos 17.09.12, 09:01
                  No nie całkiem, bo jednak musisz wiedzieć że całkiem inne litery mogą oznaczać te same dźwięki. A to nie jest prosta zależność jak nasze rz, które zawsze przeczytamy jako 'ż' - np bądź tu mądra i zgadnij, że w słowie 'tow' słyszymy 'o', a w słowie 'toward' raczej 'u'. W słowie 'law' mamy przedłuzone 'a', zaś 'w' nie występuje, za to w słowie 'lower' - wyraźnie je słyszymy.
                  • jakw Re: O czytaniu na głos 19.09.12, 19:15
                    Ale rozważania czy w słowie law a jest przedłużone , a w nie ma itp to jest to rozważanie właśnie raczej typowe dla nie-native. Bo native doskonale wie jak wymawia się słowo law, toward czy lower.
                    Więc jeśli prawidłowo zidentyfikuje słowo (kontekst bywa pomocny) to powinien wymówić dobrze. Oczywiście sytuacja jest trochę inna w szkole angielskojęzycznej, do której chodzą dzieci nieangielskojęzyczne z domu.
                    • olena.s Re: O czytaniu na głos 19.09.12, 22:13
                      A tu to ja cie przepraszam, ale brzmisz jak arogancki dorosły, dobrze czytąjacy człowiek, który swobodnie porusza się w masie znanych słów i znaczeń smile
                      Tymczasem dziecko trafia w lekturze na słowa nieznane, czy niezbyt dobrze znane. Jeżeli nie potrafi właściwie odkodować dźwięku, to nie skojarzy znaku ze znaczeniem. A jeżeli słowo jest zupełnie nowe, to nawet jeżeli załapie znaczenie z kontekstu, to nie będzie wiedziało, jak ma słowo brzmieć.
                      • jakw Re: O czytaniu na głos 19.09.12, 23:45
                        olena.s napisała:

                        >A jeżeli słowo jest zupełnie nowe, to nawet jeżeli załapie znaczenie z
                        > kontekstu, to nie będzie wiedziało, jak ma słowo brzmieć.
                        Wydaje mi się jednak, że taki przeciętny małolat (także anglojęzyczny) zna w mowie pewnie więcej słów niż kiedykolwiek przeczytał - styka się z nimi w różnych sytuacjach. Chyba że rodzina z jakiegoś marginesu społecznego. Ale w takim przypadku czytanie przy rodzicach pewnie i tak nie pomoże. Zresztą zawsze może się spytać co dane słowo oznacza i jak się czyta, prawda? Tak samo jak moja córka pytała się też o jakieś nieznane jej słowa czytając książki po polsku. Po mojej odpowiedzi znała po prostu 1 słowo więcej. Zasada "jeśli nie znasz x słów to znaczy że książka jest dla ciebie za trudna" jest całkiem niezła. Btw sytuacja nieznajomości jakiegoś słowa może trafić się i na emeryturze. Czy w takim razie po angielsku da się czytać tylko na głos? Nie żartuj. Po to są słowniki elektroniczne, papierowe czy słowniki samobieżne w postaci rodzica żeby można było sprawdzić nieznane słowo wink
                        • olena.s Re: O czytaniu na głos 19.09.12, 23:56
                          W zaleceniach, które linkowałam mowa była o wszechstronnie dobroczynnym wpływie czytania na głos do momentu uzyskania płynności (fluency), czyli do momentu, w którym słowo przestaje być dekodowane, a jest odczytywane automatycznie.
                          • jakw Re: O czytaniu na głos 20.09.12, 00:20
                            Ale jeśli dziecko czyta głównie głośno to uczy się niewłaściwej techniki czytania - i wielu ludziom to już zostaje. A jest to pewnie problem, skoro google , zapytany o fast/speed reading, liczy odpowiedzi w milionach , i to chyba wcale niepojedyńczych.
                            • olena.s Re: O czytaniu na głos 20.09.12, 00:33
                              Kochana, ja jestem laikiem. Podobnie, zapewne, jak i ty nie specjalizujesz się w badaniu procesów uczenia. Więc nie dyskutujmy dłużej, bo to naprawdę jest pozbawione sensu: ja znając swoją szkołę, wierzę, że trzyma rękę na pulsie i jeżeli pojawią się podstawy do modyfikowania metod nauczania, to z pewnością będę one modyfikowane - parę razy w roku mamy spotkania w sprawie curriculum, więc widzę, jak są wprowadzane zmiany i jak nieustająco nauczyciele poszukują, konsultują, zmieniają, udoskonalają itp. Ja im ufam, ty zaś masz przecież pełne prawo do odmiennych opinii.
                              • verdana Re: O czytaniu na głos 20.09.12, 13:59
                                Nie brałabym pod uwagę opinii szkoły, bo szkoła uczy tak, aby mieć szybkie wyniki. Dziecko, które dużo czyta na głos, bedzie w klasie czytało lepiej i płynniej, niz to, które dużo czyta po cichu. I to jest podstawą oceny, czy szkoła uczy dobrze czy źle - mamy ładnie czytające dzieci, to super, jesteśmy dobrzy.
                                Problem w tym, zę szkoła jest nastawiona na to, aby dziecko umiało czytać. Natomias absolutnie nie inteeresuje jej czytanie tego samego dziecko po 20 latach - i nawet tego nie bada. Za to wiele różnych firm uczacych "szybkiego czytania" zbija kokosy właśnie nad tym, zę tak uczenie czytania ludzie do końca życia powtarzają w myśli czytane wyrazy i nie są w stanie przeskoczyć pewnego tempa czytania, wymagającego nie artykułowania w myślach słów.
                                To trochę tak, jak bywa z trenerami i lekarzami sportowymi. Bardzo troszczą sie o zdrowie i wyniki dzieci, ale im zalezy na najlepszych wynikach tu i teraz - czy dziecko za dwadziescia lat będzi miało zdrowy kregosłup i czy nie będzie miało kłopotów z powodu zniszczonych stawów nie bardzo ich interesuje.
            • mama303 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 20:39
              joa66 napisała:

              > Mózg potrafi uporać się z czytaniem, zrozumieniem i zapamiętaniem od ok. 500
              > do ok. 3000 słów na minutę (nie mówimy o rekordach, bo nie o to tu chodzi), gd
              > y prawidłowo wykształcimy system oko-mózg.
              > Nie mieszajmy do tego krtani!
              > Dzieci nie powinny czytać na głos!
              > Prawidłowa nauka czytania wiedzie poprzez słuchanie, a następnie słuchanie
              > i patrzenie na całe wyrazy i zdania czytanego im tekstu.

              >
              > Myślisz, że powyższe odnosi się tylko do języka polskiego?

              Nie wiem, kogo cytujesz ale jednak nie wydaje mi się, aby mozna było nauczyc się czytac po angielsku bez głośnego czytania, a po polsku i owszem.
              • joa66 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 21:06
                Cytat ze strona Cała Polska Czyta Dzieciom.

                Nie wiem, kogo cytujesz ale jednak nie wydaje mi się, aby mozna było nauczyc si
                > ę czytac po angielsku bez głośnego czytania,


                W Irlandii większośc ludzi mówi po angielskuwink I na okolicznośc tej dyskusji dzisiaj się skontaktowałam z irlandzkimi przyjaciólmi- czy mam powtarzać odpowiedź? smile Poza tym - kiedyś rok byłam babysitterką w Kanadzie. Tam też dzieci nie czytały w domu na głos. Pozwolę sobie więc postawić śmiałą tezę, że można nauczyć się angielskiego bez nieustannego czytania na głos.
                • mama303 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 21:31
                  joa66 napisała:

                  > W Irlandii większośc ludzi mówi po angielskuwink I na okolicznośc tej dyskusji dz
                  > isiaj się skontaktowałam z irlandzkimi przyjaciólmi- czy mam powtarzać odpowied
                  > ź? smile

                  Pytałaś czy dzieci czytają obowiązkowo RODZICOM?

                  >Poza tym - kiedyś rok byłam babysitterką w Kanadzie. Tam też dzieci nie c
                  > zytały w domu na głos.

                  Patrz jak wyżej. może robiły to w szkole smile
                  • joa66 Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 21:38
                    Dzieci wracały od razu po lekcjach do domu. Być może czytały na głos na lekcjach. Tak jak polskie dzieci smile

                    Zresztą pewnie za chwilę będę rozmawiać przez telefon. Szczęśliwie się składa, że rodzice to filolodzy (profesor wyższej uczelni i była nauczycielka).
              • jakw Re: O czytaniu na głos 16.09.12, 21:23
                mama303 napisała:
                >
                > Nie wiem, kogo cytujesz ale jednak nie wydaje mi się, aby mozna było nauczyc si
                > ę czytac po angielsku bez głośnego czytania, a po polsku i owszem.
                Moi kuzyni jakoś nauczyli się czytać po angielsku przy rodzicach, którzy angielski umieli dość słabo (o ile wogóle), a w wymowie niektórych słów na pewno byli gorsi niż ich własne dzieci. Mimo wszystko w języku angielskim jednak wymowa słowa ma jakiś związek z literami w czytanym wyrazie. Owszem, są wyjątki, ale zasadnicze reguły da się pewnie w miarę szybko wyczaić. Zwłaszcza jeśli zna się te słowa po angielsku w wersji mówionej. Nie wydaje mi się, w każdym razie, żeby trzeba było czytać na głos do momentu w którym delikwent jest w stanie efektywnie skorzystać z kilkutomowego słownika języka angielskiego z transkrypcją wink
    • bj32 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 11:29
      E tam o Titanicu. Nie lepiej od razu jakiś wykład z fizyki jądrowej?
      Moja, jak miała 7 lat, w trzy dni przeczytała całą książkę telefoniczną, o!

      A te dzieci z tych poważnych lektur to rozumieją cokolwiek? Pytam, bo pojęcia nie mam, ja mam specyficzne dziecko. A sama umieć to umiałam, czytać, ale polubiłam dopiero, jak miałam 10 lat i teraz czytam nałogowo... Młoda powoli zaczyna do tego dojrzewać dopiero i wcale się nie dziwię, ze powoli.
      • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 11:37
        Mój syn uzalezniony maniakalnie od czytania, zaczął czytać właściwie dopiero wtedy, gdy miał 11 lat.
        Mój maż, który czytał biegle w wieku lat 3, pamięta, że przeczytał mając 4 lata "Małego Bizona", ale nie zrozumiał nicsmile Na marginesie książki telefonicznej, to w tym wieku mniej-więcej mąż rozpoczął czytanie Wielkiej Encyklopedii Powszechnej, po kolei, przy czym jej treść pamięta do dziś. Ale zaznaczam - nie twierdzę, że mój maż jest normalnysmile
        Ja na pewno bez problemu zrozumiałam "W pustyni i w puszczy" w wieku 6 lat - jesli dziecko czyta naprawdę biegle, to nie ma różnicy między rozumieniem tekstu czytanego na głos przez rodzica, a samodzielnym czytaniem.
        • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 11:53
          Też myślę, że dziecko czytające biegle rozumie dokładnie z przeczytanej książki to co by zrozumiało gdyby przeczytał mu ją ktoś inny. I dlatego nie budzi mojego zdziwienia 3-4 latek czytające sobie Plastusia, natomiast śmiech wywołuje dziecko Amy Chua (mam nadzieję, że nie przekręciłam nazwiska), które w wieku 3 lat "czytało" Sartre'a. Na pewno dzieci róznią się między sobą i nie ma sztywnego podziału na to co powinno się podobać 5 latkowi i 6 latkowi, ale pewne granice jednak są. Gdyby mój trzylatek rozumiał Sartre'a byłabym przerażona big_grin
      • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 13:00
        No co ty, to nie są przecież książki dla dorosłych! Ale czy książki dla dzieci mogą być tylko o dzieciach, misiach i smokach? A czy dzieci rozumieją? Tekst jest prosty, łatwy, ale sama oceń.
        Już nie mam w domu pierwszych poziomów, ale np. mam pod ręką poziom trzeci - okreslony jako 'początki samodzielnego czytania'

        "Pierwsze Święto Dziękczynienia". (Pielgrzymi, głód, porozumienie z Indianami). Po trzy zdania na stronę, na oko około 20-30 słów. Stron 46. Duże ilustracje i światło. Pełen tekst z jednej strony: ..." Są już na statku Maylfower, który przewiezie ich przez ocean. Dołączyli do nich inni. Każdy ma nadzieję na lepsze życie w Ameryce". Tekst po angielsku jest ciut prostszy do czytania, bo słowa są krótsze.

        Holokaust, bez oznaczenia poziomu, na oko 1 klasa: "Koty na Placu Krasińskich" (dziewczynka zaprzyjaźniona z kotami wykorzystuje je do odwrócenia uwagi Niemców z psami, którzy chcą wyłapać szmuglujących żywność). Tekst z jednej strony, (stron tekstowych 14): ..."Zakładam mój polski wygląd. Idę moim polskim krokiem. Polskie słowa płyną z ust. Jestem prawie bezpieczna, prawie niewidzialna, kiedy przechodzę przez plac Krasińskich obok karuzeli".

        Titanica znalazłam tylko dla starszych dzieci, u nas był to przebój 3 roku (ośmiolatki). 70 stron, czarno białe nieliczne ilustracje, strona z tekstem zawiera około 15 zdań (18 wierszy). Tekst z jednej strony:
        ..." Jack pobiegł schodami na górę. Razem z Annie poprowadzili Wiliama i Lucy przez palarnię. Mężczyźni nadal grali w karty.
        - Do łodzi ratunkowych! - krzyknęła Annie. - Już! Spieszcie się!
        Mężczyźni uśmiechnęli się do niej.
        - Dziewczynko - zaśmiał się jeden z nich - nawet jeżeli statek zatonie, potrwa to całą noc. Jest mnóstwo czasu na akcję ratunkową.
        - Tak, zresztą płynie tu kilka statków - dodał uspokajająco drugi. - Nie ma się czego bać.
        - Nieprawda - powiedziała Anne.
        Lucy spojrzała na Jacka. - Może nie jest tak źle?".
        • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 14:04
          I sądzisz, ze siedmiolatek zna tak dobrze historię, ze zrozumie cokolwiek z tej historii o Holocauście? Że zrozumie po co powtarza się słowo "polskie"? To typowy tekst dla dorosłych, którzy sa dumni, jakie to wazne treści przekazują dzieciom, a zapominają, że dziecko nie ma elementarnej wiedzy, która pomoze mu do prawidłowej interpretacji tekstu. Dla dziecka slowo "polski" znaczy tylko "polski". Polski wygląd oznacza, że dziewczynka wygląda jak Polka i tyle. Zrozumieją , dlaczego wazna jest karuzela na placu Krasińskich? Absolutnie nie.
          Dla mnie to typowy przykład tekstu niedostosowanego do wieku, czytania bez zrozumienia.
          • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 15:42
            Sądzę, kochana, że stawiasz sprawę na głowie.
            Siedmiolatek nie wie niczego o Holokauście, bez względu na to, czy czyta Koty, czy 'pamiętnik Blumki' czy inną 'Historię o Januszu Korczaku', które właśnie wyszły w Polsce. To jest opowieść i tyle. Są głodni, zamknięci ludzie za murem, są ci którzy z psami pilnują muru, jest po drugiej stronie dziewczynka, która lubi koty i chce pomóc przyjacielowi. Jest dobry pomysł, jest pomoc ludzi z jednej strony muru tym z drugiej strony muru. A że kiedyś starsze dziecko przypomni sobie tę książeczkę i umiejscowi w konkretnym miejscu historii? Jaki w tym problem? (Karuzela jest tylko elementem scenografii, akcja jest wyraźnie przedpowstaniowa, więc nie ma wielkiego znaczenia poza pokazaniem podzielonego miasta).
            Podobne - czyli pokazujące fikcyjną opowieść w prawdziwych ramach historycznych, - są tez książki o dzieciach - emigrantach, czy dzieciach niewolnikach, albo o małych osadnikach czy Domu na Prerii. Czy czytając te książki koniecznie musi się juz znać biegle historię wojny secesyjnej albo zarazy ziemniaczanej?
            • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 16:25
              Kiedy to wszystko czytam dochodzę do wniosku, że wszystkie systemy mają swoje wady.

              Może po prostu wystarczyłoby spełnić tylko (i aż) 3 warunki:

              -dobrze zaopatrzone biblioteki i , uwaga, czytelnie szkolne
              -mądrzy i oczytani nauczyciele
              -indywidualne podejście oparte na przyzwoitej komunikacji między domem i szkołą

              ?
              • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 17:29
                1) O indywidualne podejście łatwiej jest, kiedy nie ma lektur obowiązkowych (A Kartagina....) U mnie tak to wygląda, bo kiedy nauczyciel nie musi rozliczać się z kuratorium z wykonania planu czytelniczego, o podejście takowe znacznie łatwiej. Ja w jakimś momencie z nauczycielem ustaliłam, że podpisuję czytelnictwo bachorowi w ciemno, nie sprawdzam, bo czyta jak wariat, więc nie będę się wygłupiać. Nauczyciel powiedział, na czym mu jednakowoż zależy i mieliśmy ładny kompromis.
                2. Biblioteki i czytelnie - tak. Podręczne klasowe biblioteczki - tak. I znów: jeżeli biblioteki nie muszą kupić 15 egzemplarzy Andersena i innego Puca, będą mogły zaproponować dzieciom szerszy wybór. Dodam do tego nie tylko czytanie przez rodziców (20 minut codziennie) ale i czytanie w klasach, w przedszkolach. Trafiłam na jakieś dane, z których wynika, że 30 procent amerykańskich? Brytyjskich? nauczycieli wczesnoszkolnych czyta dzieciom codziennie, a 60% - 3 razy w tygodniu.
                Wreszcie wydawnictwa i książki drukowane tak, by dzieciom czytanie ułatwić. Ja się nie domagam 12 poziomów czytania, choć jest to świetne rozwiązanie, ale choćby tego, by oprawa graficzna czytanie ułatwiała. Duża czcionka, duże światło, czarne litery na białym tle.
            • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 17:47
              Ale po co wciskać dziecku opowiadanie, z ktorego zrozumie tyle co nic?
              Karuzela NIE jest elementem scenografii, jest elementem historii, jednym z najistotniejszych dla zrozumienia stosunków polsko- żydowskich. To karuzela stojąca pod murem płonącego getta, o którą od lat spierają się historycy - czy można ją uznać za dowód na lekceważenie przez Polaków powstania w getcie. Więc to, ze jest przedpowstaniowa nie ma znaczenia - jest jednak nawiązaniem do czegoś, czego dziecko zrozumieć nie jest w stanie.
              Jak wiec wymowę tego wszysirgo moze zrozumieć dziecko - dostanie pewnie zabawną historyjkę.
              o psach i kotach i tak będzie sobie wyobrazać Holocaust.
              Aby czytać historię o niewolnikach dziecko musi wiedzieć, co to jest niewolnictwo i ze było istotnym elementem historii. Aby czytać o Holocauście musi wiedzieć, co to był Holocaust.
              • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 18:48
                > Ale po co wciskać dziecku
                Ale czemu 'wciskac'??? Jedna z parunastu tysięcy książek w bibliotece podstawówki... Dzieci swobodnie wybierają tytuły, ktoś o duchach, ktoś o królewnach, ktoś o Titanicu, ktoś o Lincolnie, ktoś o piłce nożnej....
                > Karuzela NIE jest elementem scenografii
                Karuzela pod murami stała, o to nikt się nie spierał. Spór szedł o to, czy działała ona w czasie powstania, zwłaszcza w Wielkanoc.
                > Aby czytać historię o niewolnikach dziecko musi wiedzieć, co to jest niewolnict
                > wo i ze było istotnym elementem historii. Aby czytać o Holocauście musi wiedzie
                > ć, co to był Holocaust.
                Nie musi. Bierze książkę. Coś je zainteresuje - słowo, ilustracja. Czyta. Zadaje pytanie. Dostaje odpowiedź. (Tak, goryl Koko naprawdę miał swojego kotka i się nim opiekował). (To prawda, mieliśmy w Polsce taką dziewczynkę, która była koronowa na króla. Naprawdę wydano ją za mąż, kiedy miała 12 lat. Owszem, też uważam, że to za wcześnie, ale kiedy rządzili królowie małżeństw nie zawierali z miłości tylko z powodów politycznych). (Tak, pani Goddal naprawdę przez wiele lat mieszkała z gorylami. Jest ich coraz mniej, bo ludzie wyrąbują dżunglę, żeby uprawiać ziemię). (Rzeczywiście, w Egipcie mumifikowano zwłoki i wyciągano mózg przez nos. Bueeee.). (To prawda, kiedyś ludzi można było kupić na targu albo zabrać w niewolę. Musieli wtedy pracować dla ciebie, nie wolno im było odejść. Tak, też uważam, że to okropne. Wielu z nich próbowało uciec, żeby odzyskać wolność, niektórym się to udało. Nie, to wcale nie było tak dawno, w Ameryce niewolnictwo skończyło się 140 lat temu). (To było w czasie II wojny Światowej. Niemcy, którzy wojnę zaczęli, nienawidzili Żydów. W Warszawie oddzielili ich murem od reszty mieszkańców. W zamknięciu był głód i nędza. Tak, niektórzy im pomagali przemycać jedzenie). (Nie, to tylko bajka. Ludzie byli na Księżycu, ale na Marsie nie). I tak dalej, i tak dalej.
                • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 20:52
                  Uważam, ze dawanie dziecku książek, które są niezrozumiałe bez obszernego tłumaczenia i powodują jedynie pomieszanie pojęć jest błędem. Szczególnie, gdy dajemy dziecku książkę , dotyczącą problemów, których nie jest w stanie zrozumieć nawet po wyjaśnieniach. Jak wyjaśnisz dziecku "polski wygląd" nie dając niezrozumiałego wykładu z historii? Nie jestem przeciwna opowiadaniu dziecku historii, natomiast bardzo nie lubię, jak z historii robi się anegdotki i sprowadza Holocaust do zabawy z pieskiem.
                  Język tej książki jest za trudny nawet dla dziecka znacznie starszego i ewidentnie odwołuje sie do znajomości wojennych realiów.
                  • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 21:23
                    Dawanie czy branie? Mówię, że u mnie książki się bierze, nie daje.
                    Na pewno dziecko nie ogarnie całości. Ale ogarnie wystarczająco dużo. Moje ogarnęło w każdym razie. Tekst ksiązki jest zresztą piękny (nie sugeruj się szybkim tłumaczeniem) i budzi wyraźną odpowiedź emocjonalną bez nadmiaru lęków. Zresztą spójrz na książki Polacco - jej Motyl (dla dzieci 6-8) jest też fantastyczny. możesz tu zajrzeć do środka książki.. Ja wiem, że takich książek w Polsce się nie wydaje niemal, ale to nie znaczy, że to słuszna polityka.
                    • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 22:01
                      Ogarnęło, bo miało matkę, która mu wszystko wytłumaczyła. To jednak nie znaczy, że inne dziecko nie pozostanie ze swiadomością, że Holokaust sprowadza sie do śmiesznych zabaw z pieskami.
                      Podejrzewam,z e książka nie kończy sie opisem zabitego dziecka - szmuglera i rozszarpaną przez wilczura dziewczynką?
                      • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 22:23
                        Ależ się w dziwnym kierunku dyskusja rozwinęła surprised

                        Ja tylko wtrącę swoje trzy grosze, że ze znanych mi źródeł - zarówno szkoły brytyjskie jak i amerykańskie stosują metodę głośnego czytania najmłodszych i sprawdzania tegoż czytania. Nie wiem co się w tej Irlandii robi, ale znając Irlandczyków to oni zawsze będą w poprzek w stosunku do Brytyjczyków, których nie znoszą.
                        Mój syn czyta również po polsku na głos i nie ma problemu ze zrozumieniem tekstu. Ale jak już wcześniej ustaliłyśmy ja się nad nim znęcam wink Z dobrym skutkiem podobno.
                        • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 22:30
                          W Kanadzie też nie.

                          Irlandczycy nie "zawsze" robią w poprzek w stosunku do Brytyjczyków, a już na pewno nie w protestanckich szkołach prywatnych działających od dziesiątek (setek?)lat.

                          Fogito, ja nie wątpię, że w szkole zalecili dzieciom czytanie na głos w domu. Zaprzeczam jedynie twierdzeniom, że nie da się nauczyc angielskiego bez głosnego czytania.

                          p.s. poznałam jedna Brytyjkę, która w wieku 16 lat często czytała na głos nawet w wakacje, ale z zupełnie innych powodów smile
                          • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 22:58
                            No i chwilę rozmawiałam z największymi fachowcami czyli samymi zainteresowanymi (byłymi uczniami). Prywatna szkoła z tradycjami:

                            1) Nikt im nie kazał czytac na glos w domu ("tata, wspominał, ze się pytałaś- a wy musicie???")

                            2) Na lekcji czasami czytali , wyrywkowo, typu "Kowalski , przeczytaj kolegom fragment X, Malinowska przeczytaj swój esej" . Jeden z moich rozmówców starał sie tego uniknąć jak ognia i zwykle mu się to udawało.

                            3) Ich szkoła miała listę lektur obowiązkowych i ..uwaga w podstawówce (mieli 12-13 lat) mieli Folwark Zwierzęcy Orwella.
                            • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 23:53
                              cd.

                              Ojciec rodziny: nauki pobierał w boarding school, nie czytał na głos ani rodzicom, ani nauczycielom w sytuacji 1:1, ani tym bardziej opiekunom w internacie (gdyby mu przyszlo do głowy poprosić nie miałby życia) Szkoła uważała, że sumienny uczeń nie potrzebuje dodatkowego wsparcia, wystarczą same chęci i praca big_grin

                              Ale fakt, to jednak było parę lat temu.
                              • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 17.09.12, 08:42
                                Ty to jak buldog jesteś, jak rany....
                                Podałam ci listę argumentów (skierowanych do rodziców, a opartych na przytaczanych badaniach naukowych) dlaczego dziecko powinno czytać na głos. Głośne czytanie słuchaczom (także rodzicom w ramach pracy domowej) jest wymieniane w rozmaitych standardach edukacyjnych, takich jak IRE, stanowe PIRC, które bądź co bądź oparte są o badania poważnych instytucji naukowych. Możesz znaleźć nawet interesujące dyskusje na temat tego, czy czytać na głos powinny zarówno dzieci lewo-jak i prawopółkulowe. Albo dlaczego mniej istotne (dla efektywnej nauki czytania) jest czytanie dzieciom od czytania z dziećmi (głośne obustronne). Jak to wygląda w przypadku pięciolatków, a jak siedmiolatków. I tak dalej, i tak dalej.
                                Więc co cię swędzi, że masz z tym taki problem???? Co usiłujesz udowodnić, że te wszystkie Cornelle i Yale nie mają racji, której ty jesteś dysponentką? Że te wszystkie prace na temat płynnego czytania (reading fluency), rodzicielskiego wspomagania (parent involvement, parent intervention), te porównania pomiędzy efektywnością czytania rówieśnikom (peer reading), nauczycielom czy rodzicom to bzdury, które możesz obalić wzruszeniem ramion? Że nie mają racji badacze jednoznacznie wiążący płynność czytania (fluency) ze zrozumieniem tekstu (comprehension)? Bo ty wiesz lepiej?

                                Na koniec: do mnie argumenty za głośnym czytaniem przemawiają, ale nie będę się upierać, że nie można znaleźć innych opinii i badań, które by je wspierały, a tym bardziej, że pewne kwestie mogą zupełnie inaczej wyglądać w przypadku nauki czytania po angielsku i po polsku. Wreszcie wszyscy pewnie umielibyśmy tu wymienić rozmaite naukowe prawdy, które z czasem były podważane i obalane z hukiem. Oczywiste jest więc, że nikt z wypowiadających się tu - ze mną na czele zresztą - nie ma kwalifikacji do autorytatywnego orzekania co do prawdy ostatecznej.
                                Co nie oznacza lekceważenia ton badań naukowych, programów, projektów i doświadczeń.
                                • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 17.09.12, 09:35
                                  he, he...czytanie ze zrozumieniem się kłania...wink

                                  Moje maile nie są skierowane przeciwko czczonym przez Ciebie zasadom, tylko twierdzeniu, że "nie da się nauczyć angielskiego bez głośnego czytania". I już to tłumaczyłam. Da się. I to nawet bardzo dobrze.

                                  p.s Nie wiedziałam, że akademicy Yale twierdzą coś przeciwnegowink
                                  • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 17.09.12, 09:51
                                    Słuchaj, ciut się rozmijamy.
                                    Akademicy badają, jakie czynniki sprzyjają rozwojowi umiejętności płynnego czytania (definiowanego jako czytanie x słów na minutę, około 50 dla pierwszoklasisty, około 200 dla przeciętnego dorosłego). I owszem, wynika z tych badań jednoznacznie, że czytanie na głos z drugą osobą, najlepiej wspierającym rodzicem, ułatwia ten proces. Dlatego działania takie są wdrażane przez szkoły. Nie wiem, co tu kwestionujesz? Bo mi sie wydaje, że usiłujesz udowodnić, że da się nauczyć dodawania stojąc na rękach. No pewnie się da, tylko większości pójdzie to mniej składnie.
                                    • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 17.09.12, 10:50
                                      O rany.. chyba dwie osoby (najma i mama303) poddały wątpliwość czy da się nauczyć angielskiego bez czytania na głos. Da się. I historia to udowadnia.

                                      Temat wspomagania dzieci w nauce czegokolwiek i metod jest innym tematem.
                        • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 22:37
                          I prawidłowo, bo dzieci są testowane z czytania właśnie przez czytanie książki na głos. W ukladzie 1:1 nauczycielką.
                        • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 19:19
                          fogito napisała:

                          > Ależ się w dziwnym kierunku dyskusja rozwinęła surprised
                          >
                          > Ja tylko wtrącę swoje trzy grosze, że ze znanych mi źródeł - zarówno szkoły bry
                          > tyjskie jak i amerykańskie stosują metodę głośnego czytania najmłodszych i spra
                          > wdzania tegoż czytania.
                          Polskie też stosują. W końcu nauczyciel musi jakoś sprawdzić czy dzieci rzeczywiście ogarniają czytanie - skoro nauczyciel nie jest w stanie czytać w myślach to nie bardzo jest wyjście. Ale nie znaczy to, że nie można się dobrze nauczyć czytać bez kilkuletnich codziennych czytań na głos. Podejrzewam nawet, że większość ludzi uczy się całkiem nieźle bez tego.
                          • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 20:23
                            Słuchaj, mam już troche dosyć tego sporu, bo zjałowiał nieco.
                            Ja sama rozglądałam się po badaniach w sprawie czytania (sama nie lubię głośno czytać, więc sprawdzałam co i jak) i wynika mi z tego, że głośne czytanie ma pewne zalety, a co więcej, jak na razie zwolennikom wyłącznie cichego czytania nie udało się udowodnić swoich racji. Moze je udowodnią, może nie. Jak cię to ciekawi, to możesz poprzedzierać się przez takie strony jak www.readingrockets.org/article/72/, albo poszukać sobie oryginalnych badań na ten temat.
                            • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 20:43
                              www.calapolskaczytadzieciom.pl/nieporozumienia-z-czytaniem

                              No significant difference was found between aloud and silent reading comprehension, which suggests that reading comprehension can be measured accurately under either reading condition. ? 2010 Wiley Periodicals, Inc.

                              onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/pits.20543/abstract

                              www.usingenglish.com/articles/why-does-my-teacher-make-me-read-silently.html
                              Reading out loud slows down your reading speed

                              Because half of your brain is concentrating on pronunciation when you read out loud, you comprehension is much less than when you are reading silently.




                              Some people who have done most of their reading out loud move their lips as if they are speaking even when reading silently.

                              • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 22:02
                                (...)The National Reading Panel concluded that repeated oral reading procedures that included guidance from teachers, peers, or parents had a significant and positive impact on word recognition, fluency, and comprehension across a range of grade levels.

                                (....) The available data do suggest that independent silent reading is not an effective practice when used as the only type of reading instruction to develop fluency and other reading skills, particularly with students who have not yet developed critical alphabetic and word reading skills. In sum, methodologically rigorous research designed to assess the specific influences that independent silent reading practices have on reading fluency and other reading skills and the motivation to read has not yet been conducted.
                                • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 22:17
                                  Czyli okazuje się, że są różne szkoły smile

                                  Poza tym chyba nigdzie nie praktykuje się TYLKO czytania po cichu. Ale na głos dzieci czytają w szkole. Nie muszą codziennie rodzicom.
                                  smile

                                  Każdy może wybrać co uważa za słuszne smile

                                  • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 22:45
                                    Nie ma takiej możliwości, by dzieci, nawet z niezbyt licznej klasy, codziennie czytały przez bodaj pięć minut na głos nauczycielce. Niemożliwe, zwyczajnie. Nawet co drugi, co trzeci dzień - nie da się. Pozostają więc rodzice, i tak mają to ustawione anglosaskie szkoły. U mnie to było chyb a10 minut w pierwszej klasie (a może w pierwszym półroczu???), potem 20 minut. Jako że moje dziecko chodziło wówczas na dodatkowy angielski, a potem w czytanie wkręciło się błyskawicznie i z entuzjazmem, przekraczając średnią i trafiając dość szybko w poziom o półtora roku lepszy niż się z metryki należy, mogłam w drugiej chyba klasie dać sobie luz i przerzucić się na gnębienie polszczyzną.
                                    W ogóle jak się przedzierałam przez badania, opinie i porady a'propos czytania, to uderzyło mnie, ile tego jest i jak wnikliwie studiują i definiują czytanie.... Ciekawe, czy to specyfika kulturowa czy językowa, bo bynajmniej przedmiotem badań nie są wyłącznie dzieci z deficytami czy zapóźnieniami. I waga czytania - jako procesu, bynajmniej nie ma tu mowy o klasyce literatury, to jest odrębna inszość - ciągnie się aż do testów SAT czyli ichniejszej matury. Znajoma obdarzona starszym od mojego dzieckiem, amerykańska Amerykanka z superśrodowiska i z superdyplomem (troskliwa ale bez hopla) zapisała swoją córkę na korepetycje z rozwijania słownictwa - w trosce o wynik SAT właśnie.
                                    • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 22:55
                                      Bez przesady - co 2-3 dni te 5 minut jest chyba realne. 30 osób x 5 minut to 150 minut. W ciągu 3 dni to lekcja z małym kawałeczkiem codziennie. Przy codziennych kilku lekcjach nauczania zintegrowanego nie wydaje mi się niemożliwe.
                                      • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 23:08
                                        He, ale zalecana dawka dzienna to jest 20 minut, więc przemnóż to przez 4, proszę... Tu przecież nie chodzi o sprawdzanie i kontrolę, tylko o trening. Nawet przy użyciu naszych niespożytych szkolnych wolontariuszy zadanie niewykonalne. Zajęłoby to cały dzień szkolny - codziennie.
                                        I ja właściwie nie wiem, o co idzie spór? O to, że szkoły błądzą? Robią to zgodnie z wynikami badań i doświadczeń, na litość, co innego powinno decydować w nauce??? Nieudowodnione hipotezy??? Oczywiście, może się okazać, że jakiś czynnik nie został uwzględniony, że należy coś mniejszego czy całkiem dużego zmienić.
                                        • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 23:15
                                          Tak naprawdę chodzi o to, że nie jest prawdą, że jest to standard w szkołach anglosaskich i nie jest to warunkiem nabycia wysokich kompetencji w czytaniu, co niektórzy starają się sugerować.
                                          • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 23:27
                                            Słuchaj, to jest jakaś dziecinada już teraz.
                                            W amerykańskim systemie to jest norma, w brytyjskim zdaje się takoż, dałam ci linki do badań, wspierający ten kierunek postępowania. W końcu mówimy nie o indywidualnych przekonaniach ale o systemie szkolnym, który szuka optymalnych metod, dodam, bez przeciążania dzieciaków i nadmiernego objuczania rodziców. Dziecko poza czytaniem do tej pory (a to już piąta klasa w końcu) nie ma codziennych prac domowych, wyjąwszy zestaw około 6 zadań z matematyki przydzielanych raz na tydzień i paru projektów - 3, 4 w całej dotychczasowej karierze szkolnej.
                                            Więc nie widzę powodu, aby się stawiać i walczyć ze szkołą. Szkoła uważa, że takie czytanie jest najlepszą drogą - mi to nie wadzi. Ty zaś masz pełne prawo do przeciwnego poglądu, tylko nie wymagaj, bym go przejęła, proszę.
                                            • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 23:34
                                              Dziecinadą jest sugerowanie, że jest to standard w szkołach anglosaskich, skoro nie jest. smile
                                              • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 23:47
                                                Zrób kwerendę. Z mojej wynika, że zdecydowanie jest.
                                        • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 23:48
                                          olena.s napisała:
                                          > Tu przecież nie chodzi o sprawdzanie i kontrolę, tylko o trening.
                                          Trening czytania może być też wtedy gdy dziecko czyta samo. Jeśli chce - może czytać na głos. Jeśli nie zna jakiegoś słowa - może się zapytać czy (starsze) sprawdzić w słowniku. Jeśli zna - przecież wie jak się je wymawia (mam na myśli nativa). Gorzej gdy dziecko juz po prostu czyta, nauczywszy się czytać "nie wiadomo jak" i jego treningiem jest po prostu czytanie kolejnych pozycji. Zmuszanie takiego dziecka do czytania jakiegoś 1,5 "franklina" na tydzień, bo tak przewiduje jakiś szkolny grafik będący w posiadaniu pani nauczycielki, jest idiotyzmem.

                                          > I ja właściwie nie wiem, o co idzie spór? O to, że szkoły błądzą?
                                          Oczywiście, liczenie czytania książek na sztuki jest błędem. Zmuszanie do czytania na głos ludzi , którzy doskonale się bez tego obywają - także.
                                          • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 00:05
                                            > Trening czytania może być też wtedy gdy dziecko czyta samo.
                                            Zapewne, ale z badań i doświadczeń wynika, że jest mniej efektywny. Co więcej, czytanie rodzicom wydaje się (pod pewnymi warunkami) mieć lepszy wpływ niż czytanie kolegom.
                                            Zmuszanie
                                            > takiego dziecka do czytania jakiegoś 1,5 "franklina" na tydzień
                                            Osobiście wolę, żeby dzieciak czytał sobie przyjemne, ciekawe i dobrane do poziomu umiejętności książki niż dydaktyczne czytanki z podręcznika. Półtora Franklina na tydzień to niewiele - zmieści się w moich 20 minutach sprzed paru lat, kiedy dziecko zaczynało wchodzić w samodzielne czytanie. Z okładem sie zmieści.
                                            Natomiast (a poza tym Kartagina powinna zostać zburzona, a lektury obowiązkowe itd) uważam, że lepiej jest, jeżeli dziecko samo sobie wybiera książki, nawet jeżeli jest to tfu., barbie księżniczka albo inne kacze opowieści.
                                            • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 00:27
                                              olena.s napisała:

                                              > > Trening czytania może być też wtedy gdy dziecko czyta samo.
                                              > Zapewne, ale z badań i doświadczeń wynika, że jest mniej efektywny.
                                              Osobiście podejrzewam, że to zalecenie "20 minut na głos rodzicom", pod spełnieniem ktorego rodzic ma postawić cyrograf, sprawia, że dziecko rzeczywiście czyta ten tekst, a nie tylko twierdzi, że czytało.
                                              I stąd może zalecenie "20 minut dziennie na głos" - bo inaczej przeciętny amerykański nauczyciel nie zagoniłby przeciętnego amerykańskiego ucznia do jakiejkolwiek książki. A tak rodzic ma prikaz dopilnować i podpisać się to uczeń czyta wink
                                    • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 23:01
                                      tak mają to ustawione anglosaskie szkoły.

                                      No więc to nie jest prawda. Chyba, że dodasz "niektóre" smile

                                      merykańska Amerykanka z superśrodowiska i z
                                      > superdyplomem (troskliwa ale bez hopla) zapisała swoją córkę na korepetycje z
                                      > rozwijania słownictwa - w trosce o wynik SAT właśnie.


                                      I to mnie właśnie co najmniej dziwi, a czasami przeraża. Aby pozostać w tym samym kręgu językowym, bo to dla niektórych ważne. Nie trzeba zapisywać dzieci na kursy rozwijania słownictwa , wystarczy z dziećmi rozmawiać..wystarczy, że dzieci czytają (po cichu). ....

                                      sorry, olena, ale teraz mnie naprawdę przerazilaś.

                                      • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 23:13
                                        No to mi przykro.
                                        Nie wiem, dziewczyna niegłupia, czytająca (tak, po cichu, ona stara już jest), może nie intelektualistka ale i nie jakaś rozflirtowana impreziara, rodzice bardzo na poziomie - wielka biblioteka, znajomość licznych narzeczy z łaciną włącznie, żadni ekonomowie od wyścigu szczurów, mnóstwo, no mnóstwo rozmów z dziećmi. Ale okazało się po przedwstępnym SAT że zasób słów dziewczyny jest za wąski do uzyskania pożądanego wyniku. Nie wiem, może to kwestia bogactwa angielszczyzny?
                                        • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 23:24
                                          Na potrzeby tego wątku staram się trzymać angielskiej strefy językowej, więc teoria o bogactwie j. ang mnie nie przekonuje (chociaż przyznaję, że ang. pewnie należy do najbogatszych języków pod tym względem).

                                          I nie pojmuję zjawiska kursów rozwijania słownictwa w tzw inteligenckich domach. Nie pojmuję obserwując wielu swoich przyjaciół i ich dzieci. Statystycznie niemożliwe, żebym na samych geniuszy trafiała.
                                          • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 23:45
                                            Mi w tym momencie nie chodzi o to, jak uzyskać leksykalną biegłość, co jest do tego niezbędne, a co - zbędne. Zwracam ci tylko uwagę, że (wyjąwszy jakiegoś ciężko zapóźnionego i zaniedbanego ucznia) w Polsce przed maturą korepetycje ze słownictwa nie są chyba częstym wyborem, o ile ktokolwiek w ogóle takowe bierze. Co oznacza, ze ten akurat zakres kompetencji nie jest tak istotny w Polsce, podczas gdy za wielką wodą - i owszem. Być może więc głośne czytanie jest zwyczajnie istotniejsze, czy wręcz kluczowo ważne w przypadku angielskiego, a mniej ważne w polszczyźnie. A może przeciwnie - w Polsce się nie docenia jakichś umiejętności i ścieżek rozwoju, które przebiegałyby dokładnie tak samo i w naszym języku. A może anglosascy znawcy zalecający czytanie na głos w okresie zyskiwania biegości nie mają racji. Nie wiem, nie mam zamiaru się o to spierać, konstatuję fakty i tyle.
                                            • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 23:56
                                              Być może w PL te znienawidzone lektury sprawiają, że nie trzeba brać korepetycji ze słownictwa....
                                              • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 00:04
                                                Przerażająca wizja:

                                                dzieci muszą czytać na głos rodzicom codziennie 20 minut
                                                czytają tylko to co chcą i jak się uprą to i na Franklinach przelecą do matury
                                                a potem nastolatki zapisują się na kursy wzbogacania słownictwa, żeby zdać egzamin


                                                Chyba jednak preferuję inny rodzaj edukacji. I moi angielskojęzyczni znajomi też.
                                                • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 00:07
                                                  Przerażająca, acz z gruntu fałszywa.
                                                  • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 00:11
                                                    Nie wiem czy fałszywa, ale taki obraz układa się z Twoich postów.....
                                                  • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 00:14
                                                    Tobie. Tobie się układa. Piękno jest w oku patrzącego, prawda, panie tego.
                                                  • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 00:16
                                                    A co się nie zgadza?
                                                  • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 00:39
                                                    Olena, a ilu ty znasz przeciętnych amerykańskich/anglosaskich nastolatków i ile przeciętnych amerykańskich/anglosaskich szkół? Znasz fajną szkołę w Zatoce Perskiej, podejrzewam, że ponadprzeciętną. I zapewne osoby chodzące do tej szkoły też trudno uznać za reprezentatywne dla amerykańskiego szkolnictwa.
                                                    Ja zaś mam pewne podejrzenia, że taki przeciętny amerykański małolat pewnie przeczyta tego "Franklina" w sobotę, rodzic, jeśli musi,podpisze, po czym wszyscy: i uczeń, i rodzice, i nauczyciel uznają, że czytanie zostało odbębnione. A małoletni uzna, że po co ma jeszcze cokolwiek przeczytać skoro już przeczytał "książkę ćwiczebną"?
                                                  • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 01:23
                                                    Oczywiście, mój zakres obserwacji jest ograniczony, i szkoła - choć nie wybiera sobie samych orłów - na pewno nie ma ani uczniów z rodzin dotkniętych bezrobociem, ani bez wykształcenia co najmniej policealnego.
                                                • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 00:31
                                                  No właśnie też się zaczęłam zastanawiać czy te dodatkowe kursy ze słownictwa to nie wynik czytania tylko i wyłącznie "książek ćwiczebnych". Rodzic ma się podpisać to uczeń zalicza te "Frankliny" (bez obrazy dla Franklina, swojego czasu moje obie panny bardzo lubiły) na sztuki i na nic specjalnie więcej nie ma już ochoty. Zresztą po co, skoro normalna książka i tak się okaże zbyt trudna ?
                                                  • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 01:18
                                                    Książki "ćwiczebne" czyli po prostu dostosowane do umiejętności początkującego są czytane przez pewien okres. Oxfordzkiego wydawnictwa nie znam, my mamy głównie Scholastica i tam są inne poziomy (ze 4-5, o ile pamiętam, jak cię interesują szczegóły to wskocz sobie tu). wejdż na wizarda i poszperaj po poziomie wieku, umiejętności etc.
                                                    I moim zdaniem to jest dobra praktyka, bo dziecko zamiast rozpaczliwie walić głową o ścianę i gubić wątek czuje, że umie, ze daje radę, a przy tym ma frajdę, bo to są naprawdę całkiem niezłe książki. Nie pamiętam już w tej chwili tytułów, z wyjątkiem wrażenia szalonej różnorodności tematycznej, fantastycznie śmiesznych historyjek DiCamillo o pewnej rozpuszczonej świni mieszkającej u zwariowanych właścicieli, Kota w Kapeluszu, jakichś dzieł z gatunku sensacji...
                                                    Potem zaś dziecku przestają wystarczać książki dla początkujących, wzrok się lepiej ogniskuje i nie zjeżdża tak łatwo z wiersza, dłuższa i bardziej złożona akcja wciąga, zamiast zbijać z pantałyku. Nie wiem, co was w tym tak dziwi, ale z tego co widzę, dobrze to działa, naprawdę. Myślę, że znacznie lepiej niż wrzucanie dzieciakom w PL czytanek z morałem oraz obowiązkowych (Kartagina!!!) lektur, często drukowanych gęsto małą czcionką. Sądzę, że posługując się metodą mojej szkoły ma się większe szanse wychować miłośników literatury.
                                                    To jest inny system - fakt - ale jak na razie Amerykanie czytają coś, nie pamiętam, 60? 80% więcej niż Polacy? Więc może jednak nie warto z taką wyższością podchodzić do tego głupiego czytania na głos i książek oznaczonych 'poziom pierwszy'? Może jednak Andersen bardziej zaspakaja snobizm rodziców niż zachęca dziecko do czytania?
                                                  • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 02:12
                                                    olena.s napisała:
                                                    > To jest inny system - fakt - ale jak na razie Amerykanie czytają coś, nie pamię
                                                    > tam, 60? 80% więcej niż Polacy?
                                                    Wiesz, jak czytam , że
                                                    "Między połowa ubiegłego roku a grudniem 2011 odsetek osób, które w dniu poprzedzającym badanie przeczytały e-booka wzrósł z 4 proc. do 15 proc. Odsetek osób, które w dniu poprzedzającym badanie przeczytały książki papierowe, spadł za to w ostatniej edycji badania Pew Internet & American Life Project z 95 proc. do 84 proc."
                                                    to jakoś dziwnie nie wierzę w to, że istnieje niemal 100% prawdopodobieństwo, że dowolny Amerykanin, spotkany na ulicy, akurat wczoraj parał się czytaniem książki - w postaci papieru lub e-booka. Myślę, że to po prostu ściema pytanych, błąd w robieniu ankiety lub błąd w tłumaczeniu, choć nie twierdzę, że Polacy czytają więcej niż Amerykanie.
                                                    Tak naprawdę to robienie ankiet pt. "czy czytałeś książkę" nie wydaje mi się miarodajne dla oceny jakiegokolwiek poziomu czytelnictwa gdziekolwiek. Bo nie wiemy, czy delikwent rzeczywiście czytał książkę czy nie czytał i odpowiada, że czytał, bo uważa, że taka odpowiedź jest właściwsza (wszak wszyscy wiedzą, że należy czytać książki wink) . Poziom sprzedaży książek + wypożyczeń z bibliotek są chyba bardziej miarodajne.
                                                  • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 07:47
                                                    Amerykanie mieli większe czytelnictwo od dekad, pamiętam jeszcze jakieś komusze podśmiewajki z naszej strony, że co to za czytelnictwo za wielką wodą, skoro głównie nie obejmuje literatury pięknej najwyższych lotów. I też zresztą leci im na pysk, tylko z coś dwukrotnie wyższego poziomu niż w Polsce, o ile pamiętam. Niemniej żadne państwo nie ma tu co zacierać rączek i mościć się na laurach, spadające czytelnictwo jest i tam, i tu, problem jest i tam, i tu, tylko w Polsce spadek jest absolutnym zjazdem, o ile wierzyć badaniom Biblioteki Narodowej. Ale i Amerykanie bardzo się martwią i mają po temu powody.
                                            • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 01:25
                                              Sama twierdziłaś, że w zalinkowanym przez ciebie tekście to głośne czytanie jest wskazane gdy uczeń nie przejdzie już etapu dekodowania. Chyba nie twierdzisz, że czytanie na głos w wieku 7,8 czy 9 lat jest podstawą leksykalnej biegłości na egzaminie zdawanym parę ładnych lat później? Co , owszem, jest możliwe, jeśli uczeń poza przeczytaniem na głos wielu "Franklinów" przestaje czytać cokolwiek wink
                                              Co do samego SAT-u - zdaje się, że jest tam też trochę testu pt "znajdź błąd w zdaniu" , czego chyba nie ma na maturze z polskiego. Jest też esej, a angielskojęzyczna wiki twierdzi, że przeciętny czas czytania eseju przez sprawdzającego to są 3 minuty i że jakiś pan dr zbadał próbkę esejów, po czym stwierdził, że całkiem łatwo można przewidzieć wynik punktowy na podstawie liczby słów w eseju. Na dokładkę pan dr przeszkolił grupę piszących tak, że napisali oni eseje niekoniecznie mające wielki sens, za to zawierające rzadko używane słowa. Za które to eseje uczniowie ci skosili całkiem sporo punktów.
                                              • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 06:57
                                                Cóż za burzliwa krytyka tego czego się nie zna.... to tak a propos czytania na głos po angielsku wink Skoro niektóre z Was tego nie praktykują to skąd mogą wiedzieć jakie są korzyści?
                                                W czytaniu rodzicom nie chodzi o odbębnianie i podpisywanie tylko o wdrożenie do regularnego czytania na głos od najmłodszych lat czyli właśnie od 4 roku życia. Mój amerykański mąż czyta z synem regularnie już od 4 lat i jest to wielka przyjemność dla obu stron. Często gęsto muszę im przerywać i zaganiać syna do łóżka o 21:00. To nawyk, który fantastycznie procentuje. I nie ma w tym nic dziwnego ani dla męża, ani dla syna, ani dla mnie. Po polsku też czytamy na głos.
                                                I proszę nie porównujcie nieszczęsnych "Franklinów" do książek wydawnictwa oxfordzkiego, bo brzmi to jakbyście chciały na siłę obśmiać takie właśnie czytanie. One nie mają ze sobą nic wspólnego a tematy i słownictwo są w nich naprawdę bogate.
                                                Ja myślę, że każdym kto nie ma czasu, nie chce mu się lub nie wiem co jeszcze... ten nie będzie z dzieckiem czytał. Ale mnie nic do tego, bo każdy robi jak uważa. Ja mam czas, mój zapracowany mąż też i nie narzekamy rezerwując czas na czytanie z synem. Dla nas to jest oczywista oczywistość. I dla syna też. Podobnie jak dla jego kolegów ze szkoły.
                                                • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 07:22
                                                  Myślę, że wiele z nas ma i miało czas na czytanie Z dzieckiem i dziecku. Co nie oznacza przepytywanie dziecka z czytania na głos codziennie przez 20 minut wink
                                                  • joa66 off topic - wyniki 20.09.12, 07:31
                                                    Idąc tropem porównywania różnego szkoł, spróbowałam poszukac danych PISA - niestety znalazłam tylko z matematyki:

                                                    polskie szkoły prywatne w dużych miastach osiągają znacznie lepsze wyniki niż np analogiczne prywatne szkoły amerykańskie w stosunku mniej więcej 600 do 550 na korzyśc polskich:

                                                    smarterpoland.pl/index.php/2012/08/poziom-umiejetnosci-matematycznych-w-szkolach-prywatnych-a-panstwowych-w-miastach-malych-i-duzych/
                                                    Po prostu lepiej porównywać pomidory z pomidorami wink

                                                    p.s. i dodam, że wiekszośc niepublicznych w PL jest równiez przyjazna uczniom
                                                  • olena.s Re: off topic - wyniki 20.09.12, 08:09
                                                    Tylko ciiiicho, bo maksio przyleci i zacznie truć....
                                                    Faktem jest, że PISA nie jest idealnym miernikiem, nawet w sensie międzynarodowym, i dane generalnie można podważać - i to się robi, nawet z najczystszych intencji, o mniej czystych nie wspominając (ale mając je w pamięci). PISA jest dość polityczna, to znaczy aspiruje do wskazywania i zalecania. Testy robi się w określonym momencie edukacji - w USA jest to tuz po zmianie szkoły, w Finlandii są akurat na finiszu szkoły podstawowej, w Polsce siedzą okrakiem - część jest w gimnazjum, część - w liceum. Różne badania używają też różnych mierników kompetencyjnych: czytałam porównanie PISY z jakimś amerykańskim czymś, nie pamiętam co to było? Czy NWEA? W każdym razie oponenci wskazywali, że w jednym teście tekst do czytania był znacznie dłuższy i o większym stopniu komplikacji niż w innym i rezultaty - też dziwnie inne. Nawet (ale teraz to już daj ucho, bo przyleci Maksio, przyleci na pewno! była taka sprawa 10 lat temu, że wyobraź sobie Finowie (!!!!) polecieli do USA badać, jakim cudem tamte szczeniaki lepiej wypadły z matmy niż ich osobiste (Tu chodziło o TIMMS właśnie, i nie pytaj, jaki był rezultat, bo nie wiem). Dalej, nie wiem czy wiesz, jak wybierane są szkoły do PISA? Otóż do 1/3 wstępnie wybranych ma prawo zrezygnować, w zamian wchodzą do badania inne pobliskie placówki o zbliżonej demografii. Dlaczego rezygnują? Czy ma to przełożenie na coś? I wreszcie w ogromnych Stanach do PISY wchodziło wszystkiego coś 160 szkół, a w jednej szkole pisze test wylosowana grupka uczniów. Nie wiem, czy kawałkując wyniki na tak maleńkie fragmenty jak "prywatne szkoły w dużych miastach" uzyskujemy jeszcze wciąż miarodajne wyniki?
                                                    Tak więc dla mnie osobiście PISA to coś, co należy czytać i analizować, ale nie świrować z ich powodu - Finowie mają dobre podejście, mają PISĘ w odwłoku i po prostu starają się jak najlepiej robić swoje.
                                                  • joa66 Re: off topic - wyniki 20.09.12, 08:28
                                                    Maksia sie nie boję, wystarczy go ignorować, a nie wdawać w dyskusje.

                                                    Poniewaz na różnych wątkach rozmawiamy w podobnym gronie pozwolę sobie podsumować:

                                                    PL zdecydowanie gorzej wypada od innych szkół naszej cywilizacji pod względem stosunku do ucznia i budowania jego samooceny (oczywiśćie na skale masową, bo jest wiele szkół, które sa pod tym względem prawie doskonałe). Natomiast w innych kategoriach wypadamy często zdecydowanie lepiej, zwłaszcza w porównaniu z USA czy UK.


                                                    I co robia media i forumowe ciotki? Podkopuja i tak już mocno nadszarpnietą samoocenę polskich uczniów i ich rodziców, wszystko oczywiście w myśl "my się martwimy i zastanawiamy się jak pomóc". I przedstawia nam się obraz "typowego" polskiego ucznia: leniwy, zestresowany, wykuty na pamięć ale nic nie rozumiejący, itd. Wszelkie kontrargumenty sa zbywane teorią o ...specyfice języka angielskiego big_grin, albo przykładami z drogich prywatnych szkół w kontrze do typowych szkoł publicznych. Ostatecznie można jeszcze zasugerować , że niektórym rodzicom się "chce".....
                                                  • olena.s Re: off topic - wyniki 20.09.12, 09:19
                                                    Forumowe ciotki? Podkopuja i tak już mocno nadszarpnietą sam
                                                    > oocenę polskich uczniów
                                                    Wątpię, aby uczniowie masowo czytywali akurat matczyne fora. No wątpię. Argument mocno demagogiczny, kochana.
                                                    Szkoły prywatne/społeczne/świetne a publiczne.
                                                    Masz oczywiście rację, że poziom opieki, warunki materialne, wybór i liczba nauczycieli etc. powodują, że nie da się prosto porównać jednego z drugim. Ale to, co porównać się da, to warunki brzegowe narzucane przez resorty edukacji. Czyli zakres wiedzy i planowany sposób jej kontrolowania - bo do tego i najlepsza amerykańska/chińska/polska i najgorsza francuska/fińska/katarska muszą się dostosować.

                                                    Ot, weźmy nasze dyskusje o lekturach. Jest silna frakcja oczekująca, że lektury będą raczej elitarne niż egalitarne, narzucone w imię dyscypliny i/lub konieczności intelektualnej oraz przynależności kulturowej, zasadniczo - wyłącznie wysoka literatura piękna od najmłodszych lat. Ta frakcja ma silną reprezentację w MEN i zdecydowała o kształcie nauki czytania, doboru lektur, systemu pracy polonistek i funkcjonowania bibliotek w polskich szkołach - wszystkich, od najgorszej rejonówki w najbardziej bezrobotnym kącie Polski, do topowej i najbardziej wyrafinowanej szkoły społecznej.
                                                    Frakcje, które zadecydowały o kształcie szkolnego czytelnictwa w innych systemach mogły kierować się podobnymi lub różnymi celami. W przypadku systemów, z którymi mam do czynienia, celem jest podstępne sprawienie, by czytanie stało się dla maksymalnej liczby dzieci często zażywaną przyjemnością, ponieważ czytanie to umiejętność, dająca potem określone kompetencje społeczne. I znów powoduje to inną organizację całego czytelniczego szkolnego systemu. I z tego wypływają bardzo poważne konsekwencje - bo w jednych szkołach będą pytać o sukno kontuszu pana Podbipięty (świebodzińskie), a w innych o to, jak uczeń wyobraża sobie dalszy rozwój akcji. W jednych uczeń będzie obowiązany znać kanon, klasyczny, szacowny, zbudowany wedle oczekiwań europejskiego humanisty drugiej połowy XX wieku, w drugich - nabędzie innych umiejętności. Kto ma rację? Pokaże to czas, i mam nadzieję że systemy - wszelkie - będą doskonalone tak, by kolejne generacje dzieci wyciągały z nich jak najwięcej.
                                                    A co do polskich zestresowanych matek, to myślę sobie, że powinny dać na luz i przede wszystkim wzmacniać dzieciaka i budować w nim wiarę w jego siły i możliwości, nie przejmując się zanadto gwiazdkami, paskami, porównaniami i ocenami. Starać się zachować w nim otwartość myślenia i ciekawość.
                                                  • joa66 Re: off topic - wyniki 20.09.12, 09:32
                                                    Sama mam mieszane uczucia związane z lekturami obowiązkowymi. Ale na przykład wczoraj zadałam sobie pytanie czy lepiej, żeby dziecko czytało obowiązkowo (albo mu czytano) Andersena, Dickensa, Czechowa itd czy niech czyta co chce, aby tylko wyrobiło normę, a potem zapiszemy go na kurs rozwoju słownictwa, żeby dobrze zdały egzamin ( i to jest podejście osoby jak twierdzisz wykształconej)???


                                                    A co do polskich zestresowanych matek, to myślę sobie, że powinny dać na luz i
                                                    > przede wszystkim wzmacniać dzieciaka i budować w nim wiarę w jego siły i możliw
                                                    > ości, nie przejmując się zanadto gwiazdkami, paskami, porównaniami i ocenami. S
                                                    > tarać się zachować w nim otwartość myślenia i ciekawość.


                                                    Oczywiście. A jak ktoś próbuje porównywać wink, powiedzieć wprost " słuchaj stara, moje dziecko w polskiej szkole nauczyło się więcej, nie tylko regułek, ale też myślenia matematycznego i czytania ze zrozumieniem, niż dzieci amerykańskie czy angielskie w swoich" A dzieciom powiedzieć "wiem, że nauczycielka Wam mówi, że jesteście głupi, ale to nieprawda, bo jesteście lepiej wykształceni niż Wasi rówieśnicy w wielu zachodnich państwach" wink
                                                  • olena.s Re: off topic - wyniki 20.09.12, 10:01
                                                    Celowo zniekształcasz moje wypowiedzi, uuuu, nieładnie. Napisałam coś innego i o czymś innym, kotku.
                                                    Napisałam, że są tu inne mierniki biegłości słownikowej i mają inną wagę - co powoduje, że osoba z wyższym wykształceniem, humanistka, ciepła i spędzająca razem czas rodzinna, dobrobyt, dom pełen książek, mająca przeciętnie zdolną nastolatkę w domu docieka, jak wygląda jej sprawność leksykalna i, jak się okazuje, musi zewnętrznie ją podkręcać. Co w Polsce jest nie do pomyślenia, bo akurat tej umiejętności się u nas nie bada, a już na pewno - nie na maturze.
                                                    Dickens i Andersen: kiedy piszę o swoich obserwacjach, dotyczą one dzieci młodszych, zwłaszcza - uczących się dopiero czytać. I tak, tym dzieciom nie wpycha się na siłę klasyki. Tak, te dzieci wypełniają jakąś normę, ale mogą sobie wybrać, czy wypełniają ją na Franklinie, Marcy Watson, księżniczkach Barbie, Seussie albo innych Tajemnicach Silników Okrętowych. Owszem, mają obowiązek codziennego czytania, a nie mają - czytania określonej pojedynczej książki w dłuższym okresie. Dla mnie - bomba sprzyjająca czytelnictwu i osładzająca obowiązek. Dla ciebie, być może, godny pogardy brak aspiracji kulturowych, bo Ezop to to nie jest (chociaż osobiście wolę Marcy Watson, bardzo zdecydowanie wolę). Co będą dzieciaki czytać potem, i jak szkoła będzie tym kierować - nie mam pojęcia, szczeniak ma dopiero 10 lat.
                                                    Jeżeli jesteś zadowolona ze swojej szkoły to przecież fantastycznie. Doskonale. Możesz gratulować sobie, dziecku, szkole i radować się edukacyjnym sukcesem. Możesz też, oczywiście, atakować matki młodszych dzieci kształcących się w innych standardach, że język nie taki, że zasady durne, że efekty godnie pożałowania. Albo, alternatywnie, opisywać co twoja szkoła działająca wszak w ramach polskiego systemu robiła najlepiej na świecie, z czego mogą skorzystać matki, z czego - nauczycielki, co było doskonałym zagraniem a co- nietrafionym pomysłem, co się sprawdzało u małych, co u dużych. I dzielić się dobrymi doświadczeniami z matkami z Nowego Jorku i Pcimuszka mniejszego. Nie fajniej by było?
                                                  • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 11:29
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Myślę, że wiele z nas ma i miało czas na czytanie Z dzieckiem i dziecku. Co nie
                                                    > oznacza przepytywanie dziecka z czytania na głos codziennie przez 20 minut wink

                                                    A co to znaczy przepytywanie z czytania? Bo zdaje się, że słuchanie jak dziecko czyta. Kwestią pozostaje fakt, że niektórzy robią to codziennie po minimum dwadzieścia minut a niektórzy raz na tydzień lub raz na miesiąc albo wcale. Ja nie zamierzam zrezygnować z czytania dziecku i słuchania jak ono czyta tylko dlatego, że ktoś tego nie robi tak często bo nie ma czasu, lub mu sie nie chce po prostu.
                                                  • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 11:55
                                                    Ja nie
                                                    > zamierzam zrezygnować z czytania dziecku i słuchania jak ono czyta tylko dlate
                                                    > go, że ktoś tego nie robi tak często bo nie ma czasu, lub mu sie nie chce po pr
                                                    > ostu.


                                                    Ha, ha..

                                                    Ja (myślę, że wiele osób też) nie robię tego , bo uważam, że to co najmniej bez sensu. To nie kwestia czasu i chęci, bo z radością je poświęcam dziecku (?). Na coś co uważamy za cenniejsze w edukacji dziecka.
                                                  • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 18:09
                                                    joa66 napisała:


                                                    > Ha, ha..

                                                    sorki, ale nasuwa mi się takie staropolskie przysłowie... nie obraź się - "poznać głupiego po śmiechu jego" smile

                                                    >
                                                    > Ja (myślę, że wiele osób też) nie robię tego , bo uważam, że to co najmniej be
                                                    > z sensu. To nie kwestia czasu i chęci, bo z radością je poświęcam dziecku (?).
                                                    > Na coś co uważamy za cenniejsze w edukacji dziecka.

                                                    Bez sensu to jest kwestionowanie, że czytanie z dzieckiem codziennie jest bez sensu. Z całym szacunkiem. Bo poza aspektem rozwijania języka jest jeszcze aspekt budowania więzi. Zwłaszcza kiedy to czytanie to jest godzinne przytulanie i czytanie. A tak to właśnie u nas wygląda.
                                                  • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 18:19
                                                    wink

                                                    Po prostu inaczej rozumiemy "czytanie Z dzieckiem"
                                                  • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 20:29
                                                    joa66 napisała:

                                                    > wink
                                                    >
                                                    > Po prostu inaczej rozumiemy "czytanie Z dzieckiem"

                                                    Zapewne. Ty masz w oczach terrror a ja przyjemność.
                                                  • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 20:35
                                                    Oj, fogito..... big_grin
                                                  • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 21.09.12, 06:33
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Oj, fogito..... big_grin

                                                    oj, joa wink
                                              • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 07:03
                                                Chyba nie twierdzisz, że czytanie na głos w wieku 7,8 czy 9 lat jest podstawą leksykalnej biegłości na egzaminie zdawanym parę ładnych lat później?

                                                Nie twierdzę. Nie mam pojęcia, nie wypowiadam się. Podałam ten przykład jako uzasadnienie tezy, że w tamecznym systemie proces nauczania (się) czytania jest inaczej badany, opisywany i kontrolowany.

                                                Natomiast nie wciągniesz mnie w pyskówkę na temat tego co lepsze/gorsze - SAT, IB, matura, stara matura - nie mam pojęcia, nie wypowiadam się.
                                          • krecik Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 10:18
                                            > I nie pojmuję zjawiska kursów rozwijania słownictwa w tzw inteligenckich domach
                                            > . Nie pojmuję obserwując wielu swoich przyjaciół i ich dzieci. Statystycznie ni
                                            > emożliwe, żebym na samych geniuszy trafiała.

                                            Bo to zapewne nie jest taki zwykly kurs rozwijania slownictwa, tylko kurs przygotowania do egzaminu.
                                            A zeby zrozumiec, dlaczego tego typu studiowanie rozwijanie slownictwa w jezyku angielskim nie jest niczym niezwyklym, trzeba znac historie tego jezyka i wiedziec, ze istnieja w nim rozmaite rejestry i warstwy jezykowe, zakresy slownictwa nie uzywane praktycznie w ogole w mowie potocznej, poniewaz maja doskonale funkcjonujace "zamienniki". Przyklad: "stop" i "cease", "start" i "commence". Trzeba wiedziec, ze w jezyku polskim nie ma takiego ostrego rozgraniczenia i dlatego np. Polakom jest jest bardzo trudno przeskoczyc pewien poziom kompetencji jezykowej. I zrozumiec, dlaczego slownictwa z rejestrow nieuzywanych na codzien czasami lepiej sie uczyc na specjalnych kursach.

                                            Ag
                                            • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 10:48
                                              To bardzo ciekawe, co piszesz.
                                              Miałabym pytanie - jeżeli można?
                                              Czy twoim zdaniem dwójka nastolatków, rosnąca w dwóch identycznie inteligenckich rodzinach, tyle ze w różnych językach (polskim i angl) uzyska bez specjalnych kursów, tylko na bazie lektur własnych, analogiczną kompetencję językową? Innymi słowy, kto potrzebuje takich kursów?
                                              • krecik Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 11:22
                                                Olena, oczywiscie, ze moga. Ale do tego potrzeba wiele czynnikow. Owi nastolatkowie musza w jednakowym stopniu gustowac w owych lekturach. Musza to byc lektury odpowienio urozmaicone gatunkowo. Musza tez tez byc sami zainteresowani poszerzaniem wlasnych kompetencji i wiedzy.

                                                Ale generalnie powiedzialabym, ze przecietny polski nastolatek, przy polskim kanonie lektur, bedzie mial bardziej urozmaicony zasob slownictwa od brytyjskiego. Nie podejmuje sie porowanania nastolatkow z "inteligenckich" rodzin, bo moim zdaniem, dzieki roznicom kulturowym i ekonomicznym, oznacza to cos nieco innego.

                                                Sama wiesz, ze nie wystarczy czytac, by zdobyc wiedze - trzeba chciec czytac ksiazki, ktore ta wiedze poszerzaja. W otoczeniu mam przyklad rodziny (brytyjskiej), gdzie dwoch synow mialo identyczne mozliwosci rozwoju, ale tylko jeden z nich skorzystal i jest teraz w grammar school. Drugi wolal sie oddac buntowi nastolatka.


                                                Wreszcie - co znaczy "rodzina inteligencka"? W Polsce i w UK, mam wrazenie inaczej sie postrzega edukacje. Edukacja w UK bardziej w chwili obecnej skupia sie na dawaniu ludziom do reki narzedzi do przyszlego rozwoju zawodowego, jest bardziej nakierowana na praktyczne zastosowanie wiedzy, a nie na gromadzenie wiedzy dla samej wiedzy, co zawsze bylo podstawa polskiego systemu ksztalcenia. Dlatego mamy takie a nie inne lektury i jestesmy tacy dumni ze swojej wiedzy na tle innych narodow.

                                                Z moich obserwacji wynika, ze edukacja w UK skupia sie na podstawach. Owszem, zacheca do dalszego, wlasnego rozwoju, ale poniewaz nie dziala w systemie "zakuj - zalicz - zakuj - zdaj", sama szkola do tego rozwoju nie wystarczy. Mozna sie spierac, co lepsze czy gorsze. Moim zdaniem, oba systemy sa inne. Bo nieco inne sa ich zalozenia.


                                                Ag
                                                • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 11:25
                                                  Dzięki za wyjaśnienia. Bardzo ciekawe.
                                                • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 11:33
                                                  Niestety kiedy czytam o metodach 50 książek/książeczek na rok do tego kajecik z podpisami rodziców , przypominają mi się najgorsze tradycje polskiej szkoły.
                                            • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 10:52
                                              krecik, ale to co piszesz (o rejestrach w j. ang) to jest oczywista oczywistość. I wykształcony człowiek ANGIELSKOJęZYCZNY zna te rejestry, bez specjalnych kursów. Przynajmniej moi wykształceni znajomi wykładający w Cambridge, ENS, TCD i innych europejskich uniwersytetach, a taże ich dzieci, mniej lub bardziej dorosłe. Angielskojęzyczne.

                                              Nie wiem, być może faktycznie np profesor literatury angielskiej (i native oczywiście) w Cambridge nie zdałby dobrze SAT, tylko o czym to świadczy?
                                              • krecik Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 10:44
                                                > krecik, ale to co piszesz (o rejestrach w j. ang) to jest oczywista oczywistoś
                                                > ć. I wykształcony człowiek ANGIELSKOJęZYCZNY zna te rejestry, bez specjalnych k
                                                > ursów. Przynajmniej moi wykształceni znajomi wykładający w Cambridge, ENS, TCD
                                                > i innych europejskich uniwersytetach, a taże ich dzieci, mniej lub bardziej dor
                                                > osłe. Angielskojęzyczne.

                                                Przepraszam, ze troche zlosliwie, ale bylabym zobowiazana, gdybys obliczyla jaki procent populacji Wielkiej Brytanii stanowia twoi znajomi wykladajacy na uniwersytecie i ich dzieci. Angielskojezyczne.

                                                Ag
                                                • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 10:55
                                                  Przepraszam, ale olena pisała o swojej wykształconej znajomej i jej córce. I do tego odnosiła się moja uwaga o kursach rozwijania słownictwa.
                                                  • krecik Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 11:34
                                                    Byc moze. Problem w tym, ze podajac przyklad swoich znajomych zanegowalas fakt, iz kwestia rejestrow stanowi tutaj kluczowy czynnik i powod, dlaczego pewne slownictwo po prostu nie jest uzywane i jesli sie specjalnie do tego samemu nie przylozy (np czytajac literature dziewietnastowieczna), trzeba indywidualnie nad tym popracowac - online lub na kursach.

                                                    Ag
                                                  • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 11:45
                                                    Mój post, powołujący się na znajomych, był odpowiedzią na post oleny o jej znajomych i na fałszywą tezę o rejestrach. Każdy język ma różne rejestry i na ogół w każdej kulturze językowej osoby z inteligenckich domów chodzące do dobrych szkól nie mają problemu z rejestrem "wyższym".

                                                    Jeżeli mają to jednak taka szkoła mi się zdecydowanie nie podoba. Bo wiem, że są szkoły, które nie zaniedbują tych spraw a jednoczesnie sa przyjazne i wspierają samodzielne myślenie i poszukiwania. Czyli wiem, że się da.
                                            • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 11:10
                                              "stop" i "cease", "start" i "commence"

                                              btw. To wie nawet moje polskie dziecko w polskiej szkole (oczywiście też o użyciu w kontekście)
                                              • krecik Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 10:58
                                                > "stop" i "cease", "start" i "commence"
                                                >
                                                > btw. To wie nawet moje polskie dziecko w polskiej szkole (oczywiście też o użyc
                                                > iu w kontekście)

                                                Podobnie, jak z twoimi znajomymi wykladowcami uniwersyteckimi - jaki procent uczniow szkol polskich posiada znajomosc rejestrow? Nie tylko dwoch slowek, jednych z prostszych.

                                                Ale co ja tam bede, wrzuc w googla fraze SAT vocabulary i zapodaj swojemu dziecku taka np prosta liste na stronie www.freevocabulary.com/. Niech sobie siadzie i nauczy na sucho. Mozna? Jasne ze mozna. Wszystkiego mozna sie nauczyc w zaciszu domowym z kartka w reku. Ale w takim razie po co chodzic na wszelkie kursy?

                                                Ag
                                                • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 11:10
                                                  Cytuję:


                                                  Znajoma obdarzona starszym od mojego dzieckiem, amerykańska Amerykanka z superśrodowiska i z superdyplomem (troskliwa ale bez hopla) zapisała swoją córkę na korepetycje z rozwijania słownictwa - w trosce o wynik SAT właśnie.

                                                  - wielka biblioteka, znajomość licznych narzeczy z łaciną włącznie, żadni ekonomowie od wyścigu szczurów, mnóstwo, no mnóstwo rozmów z dziećmi. Ale okazało się po przedwstępnym SAT że zasób słów dziewczyny jest za wąski do uzyskania pożądanego wyniku. Nie wiem, może to kwestia bogactwa angielszczyzny?
                                                  • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 11:20
                                                    Ano tak, aniele, tak właśnie jest. Wielka biblioteka, troskliwi rodzice, mamusia prawniczka (bardzo biegła w łacinie), tatuś menadżer naftowy wysokiego szczebla, z dobrych domów, zaangażowani społecznie, dzieci zaopiekowane, troskliwie prowadzone, inwestycje językowe etc. I mimo to starsza ma za słaby słownik na dobry SAT.

                                                    A teraz mnie zastrzel.
                                                  • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 11:23
                                                    Nie muszę do Ciebie strzelać , skoro zawiniła szkoła....
                                                  • krecik Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 11:28
                                                    >I dziecko z takiego domu w dobrej szkole potrzebuje kursów z rozwijania słownictwa?
                                                    >Dla mnie to nie jest normalne.

                                                    Juz ci wytlumaczylam, dlaczego jest to mozliwe. Skoro wybierasz nieprzyjecie tych powodow do wiedomosci, nie bede cie przekonywala.

                                                    Ag
                                                  • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 11:34
                                                    Swój post wysłałam przed przeczytaniem Twojego.
                            • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 21:39
                              Przeczytałam. I wcale z tego nie wynika, że młodociani muszą czytać codziennie 20 minut rodzicom na głos żeby osiągnąć dobrą umiejętność czytania - nawet po angielsku. Nie wynika też, że muszą przeczytać rocznie na głos 50 książek żeby taką umiejętność czytania osiągnąć.
                              Z doświadczeń własnych i rodzinnych wiem, że można nauczyć się czytać szybko , sprawnie i ze zrozumieniem praktycznie bez czytania na głos podczas tej nauki.
                              PS
                              Z doświadczeń rodzinnych wiem też, że zadanie domowe pt. "nauczcie się na jutro czytać stronę x i y" prowadzi raczej do nauczenia się czytanki na pamięć niż nauczenia się czytania wink
                      • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 22:33
                        Kończy się wypuszczeniem chyłkiem sporej liczby kotów, które pryskają na boki i wywołują chaos wśród psów - w związku z czym udaje się przerzucić żywność.
                        Verdana, ja nie chwytam: czy tak samo reagujesz na książki dla najmłodszych o czymkolwiek innym poważnym?
                        Weszłam sobie na katalog biblioteki naszej podstawówki i wrzuciłam hasło 'wojna' dla grupy wiekowej K-3, czyli od pięciolatków do ośmiolatków. Wyskoczyły mi 293 tytuły. Jeżeli ciachnę górną granicę o rok, mam 94 sztuki do wyboru. IIWŚ, secesyjna, wojna jako taka, 5 lat na Syberii o zesłanych za kapitalistyczne pochodzenie z polskiego Wilna, o Lincolnie, o D-Day, Deklaracja Praw Człowieka w obrazkach, Dlaczego Wojna to zły pomysł - wszystko to byś wyrzuciła z półek bo dzieci jeszcze nie przerabiały historii?
                        • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 16.09.12, 23:01
                          Poszłam dalej.
                          hasło 'śmierć' - 45 pozycji. 'Niewolnictwo' - 21. 'Civil rights' - 18. 'Prawa kobiet' - 12. Wszystko to dla dzieci do 2 klasy!
                          Kontrastowo, dla tej samej grupy wiekowej: hasło 'księżniczki' = 194. 'Miś' - 307. O, 'Polska' - 6. 'Sport' - 144. 'Przyjaciele' - 901. 'Szkoła' - 5000. 'Kot' - 411. 'Rodzina' - 636.
                          • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 17.09.12, 09:15
                            Czyli dzieci czytają rzeczy, które rozumieją płytko i pobieżnie - i w głowach utrwala im się zadziwiajaca wizja historii, w których można przy pomocy kotów walczyć z Holokaustem czy czymkolwiek innym. Fajna przygoda!
                            Nie mam nic przeciw opowiadaniom o trudnych sprawach, ale przede wszystkim napisanym w sposób całkowicie zrozumiały, które mozna przeczyać bez komentarza dorosłych, po drugie prawdziwych, a nie przetstawiajacych dramaty w sposób, który skłania dziecko do refleksji, że łatwo sobie było z wojną poradzić.
                            Psy Niemcy trzymali na smyczy, nota bene. I zaden kot nie odwóci uwagi tresowanego psa - po co robi sie dzieciom wodę z mózgu, pokazując im tematy powazne w formie zabawnych historyjek z happy endem?
                            • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 17.09.12, 09:36
                              Bardzo wątpię, aby po lekturze przez 7 latka 14 stronicowej książki utrwaliła mu się jakkolwiek wizja historii. I akurat te książki dziecięce które zahaczają o tematy wojny, emigracji, samotności, śmierci etc., które miałam w ręku nie nadają się nijak do wpisania na listę zatytułowaną 'wesołe historyjki z happy endem'.
                              Zastanów się też, czy bibliotekarka odmawiająca twojemu dziecku wypożyczenia 'za dorosłej' książki nie rozumowała analogicznie do ciebie?
                              • jakw Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 19.09.12, 21:46
                                No nie wiem. Za moich szkolnych czasów raczenie pierwszaków czy drugoklasistów lekturami wojennymi było całkiem na porządku dziennym. I akurat te książki pamiętam bardziej niż inne - chociaż nie miałam ich w ręku od tamtego czasu, czyli od lat przeszło 30-tu.
        • bj32 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 12:34
          "Tekst jest prosty, łatwy, ale sama oceń."
          No właśnie ocenić nie mogę. Bo moje dziecko ma mały zasób słów, co wynika z głębokiego niedosłuchu. Dlatego pytam.
          Ale prywatnie nie jestem pewna, czy czytanie krwawych horrorów o holokauście - obojętnie, czy przez dziecko, czy na głos - jest zdrowe. Wiesz... Dziecko to nie mały dorosły i rozumie trochę inaczej. Nie zrobi się nerwowe?
          • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 12:52
            1. Tekst jest prosty, słowa krótkie, zdania nieskomplikowane.
            2. Dla ciebie tekst zahaczający o Zagładę (skądinąd łagodny, książki o wojnie i okolicach dla dzieci są łagodne - choć jednocześnie prawdziwe, przynajmniej te, które ja czytałam) jest bardziej przerażający niż Harry Potter, ponieważ Zagłada była prawdziwa, a rodzice Harrego to postaci fikcyjne. Dlatego "Koty"automatycznie oceniasz jako nieodpowiednie dla dzieci, a Rowling czy inną 'Królową Śniegu' albo "Janka Muzykanta" aprobujesz.
            Mam wrażenie, że w dziecku rezonans emocjonalny działa inaczej. Zamknięci niewinni ludzie, którym trzeba pomóc, ukrywanie się przed złymi ludźmi, zagrożenie, nędza, nie są bardziej przerażający niż błysk zielonego światła, ginąca matka, straszny śmiech Voldemorta i smutne sieroctwo Harrego. A wnioskując anegdotycznie po moim dziecku - były mniej przerażające.
    • joannab-o Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 15:48
      Ten system ma może wady, ale w porównaniu z polskim systemem "naucz się czytać czytankę str..." jest ideałem.
      W Polsce dziecko, zamiast czytać coraz sprawniej coś ciekawego, oprócz obowiązku mając też motywację polegającą na zaspokojeniu ciekawości (co dalej?), uczy się na pamięć kompletnie nudnych czytanek, "czytając" to samo kilka czy kilkadziesiąt razy w kółko.

      Wątek natchnął mnie do pewnego pomysłu, bo najwyraźniej dzieci uczące się czytać w języku angielskim uzyskują docelowo większą sprawność w tej dziedzinie. Mianowicie pomyślałam, żeby swoją pięciolatkę, która ma edukację domową na poziomie zerówki, najpierw nauczyć czytać po angielsku.
      Mam prośbę smile- opiszecie mi jak wyglądają zupełne początki nauki? Od razu rozpoznawanie słów, tyle że najprostszych na początku? Jeśli tak, to z jak licznego zbioru? No i ile to zajmuje średnio dziecku, które zna litery, co zdążymy zrobić w przeciągu roku, zanim pójdzie do pierwszej klasy, czy to w ogóle ma sens?
      • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 16:10
        bo najwyraźniej dzieci uczące się czytać w języku angielskim uzyskują docelowo większą sprawność w tej dziedzinie

        ???? smilesmilesmile
        • joannab-o Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 17:22
          No wiesz, 250-300 stron w dwie godziny w wypadku dziewięciolatka, który nauczył się czytać w "normalnym" wieku to jest tempo imponujące. Nie jestem całkiem pewna, ale mój młodszy syn w tym wieku czytał ze dwa razy wolniej, a było to i tak przedmiotem podziwu uczonych metodą "naucz się czytać czytankę". Twój nauczył się przed szkołą, a też robił to wolniej (te ok. 600 stron w dwa dni, a jak znam życie to dawał się pochłonąć na dłużej niż dwie godziny jednego dnia). Starszy syn, który czytał płynnie w wieku 4 lat (przysięgam wink) też chyba czytał wolniej jako 9latek.

          To jest jednak logiczne, jeśli mózg jest wyćwiczony w rozpoznawaniu słów zamiast rozczytywania liter, to jest to właśnie jedna z technik szybkiego czytania.
          • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 18:04
            Hmmmm...czytanie calych wyrazów, a nawet całych zdan to umiejętnośc nie związana z językiem tylko raczej ze sposobem nauczania. Język angielski trochę wymusza nauczanie czytania całych wyrazów raczej a nie literowanie.

            Język polski daje więcej możliwości- z niezrozumiałych dla mnie powodów w szkole wybiera się tylko metody sylabizowania, gloskowanie itd. Byc może jest to uzasadnione, nie wiem. Natomiast wiele dzieci polskojęzycznych nauczyło się czytać całymi wyrazami jeżeli udało im się nauczyc czytania przed pójściem do szkoły.

            I to w ogóle jest indywidualna sprawa - nawet tutaj kobiety piszą, że niektóre dzieci w tym samym wieku czytaja proste książeczki, inne zaawansowaną literaturę.


            Osobiście nie widze problemu z uczeniem dziecka czytania całymi wyrazami, pomijając literowanie w jakimkolwiek języku. Przeszkodą może być co najwyżej dostępnośc materiałów, ale nie istota języka.


            • joannab-o Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 18:45

              > Osobiście nie widze problemu z uczeniem dziecka czytania całymi wyrazami, pomij
              > ając literowanie w jakimkolwiek języku. Przeszkodą może być co najwyżej dostęp
              > nośc materiałów, ale nie istota języka.
              Po polsku byłby problem właśnie z brakiem ciekawych tekstów złożonych z prostych słów. A w naszym konkretnym wypadku to córka już próbuje odczytywać po literach i po polsku by ją to za bardzo kusiło.

              Codo p.s. to nie wiem, czy rozumiem, pisałam o przykładzie córki najmy.
              • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 20:27
                Myślę, że można dostać książki spełniające te warunki, z tym, że wymaga to trochę wysiłku. Ja "wyrosłam" juz z tego wieku, wiem nie mam bieżących informacji, ale warto poszukać. I to raczej nie w empiku. smile Niestety czasami trzeba spędzić godzinke lub dwie w dobrej księgarni.

                I była w PL wydana seria (b.duża) z podziałem na poziomy (z 15 lat temu , nie wiem czy były wznowienia). Było takich książeczek pełno w księgarni (pedagogicznej?) w Warszawie, ale nie chyba ma już tego działu.
              • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 20:40
                I jeszcze jedno.. trzeba czytać dziecku tak, żeby ono widziało obrazki i tekst. Niestety w mediach najczęściej widać rodzica w fotelu a dziecko w łóżku- mam nadzieję, że 'prawdziwi" ludzie tak się nie zachowują.
                • joannab-o Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 22:24
                  > I jeszcze jedno.. trzeba czytać dziecku tak, żeby ono widziało obrazki i tekst

                  Czytamy zawsze w ten sposób, ale już wodzenie palcem po tekście mi nie wychodzi, jest kosztem intonacji i płynności. To już trzeba by traktować jako czyste ćwiczenie.
          • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 18:09
            p.s. swoją drogą mnie zaintrygowałaś..zastanawiam się na ile 6 latek może przeczytać Harry'ego Pottera w" dwa dni" literując....
      • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 17:37
        czy to w ogóle ma
        > sens?

        Nie ma absolutnie żadnego, o ile dziecko nie mówi po angielsku.

        opiszecie mi jak wyglądają zupełne początki nauki? Od ra
        > zu rozpoznawanie słów, tyle że najprostszych na początku?

        Bazują na tzw. najczęściej używanych słowach (high frequency words, key words) tu masz stronę, o
        tutaj, jest ich około setki, dziecko powinno pozać je w zerówce i pierwszej klasie (a może połowie pierwszej klasy??)

        Jak jestes taka ambitna, to zwyczajnie dużo czytaj dziecku i z dzieckiem ciekawe książeczki jakie lubi.
        • fogito Re:joannab-o 20.09.12, 18:15
          czytaj dziecku dr Seussa a potem niech ono czyta Tobie. Może uda Ci się zdobyć przez internet, bo ostatnio nawet American Bookstore ich nie ma zbyt wiele. Te najprostsze książeczki bazują na powtarzaniu i wyrazy same wpadają w ucho. To ulubione książki mojego syna. Przestał je czytać dopiero w wieku 7/8 lat. A wcześniej ciągle to samo wkoło Macieju.
          • joannab-o Re:joannab-o 20.09.12, 18:38
            o, odpisałam olenie bez odświeżenia. Seuss po polsku wydany jest z wersją angielską
        • joannab-o Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 18:36

          Że są słowa bazowe wiem, Seussa znamy, można ściągać teksty oparte na zestawie bazowym. Dziecko oczywiście zna angielski, raczej w zakresie high frequency words braków nie ma. Nie lubi jednak jak jej czytam, woli słuchać lepszej wymowy smile, poza tym synowi czytałam lata i nie nauczył się dzięki temu.

          Chodzi mi o pierwsze techniki, konkretne ćwiczenia.
          • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 18:59
            Popatrz na starfall.com i analogiczne strony. Może dziecko jeszcze zwyczajnie nie jest gotowe na czytanie? A czytając dziecku jedź palcem po tekście.
          • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 20.09.12, 20:31
            joannab-o napisała:


            > Chodzi mi o pierwsze techniki, konkretne ćwiczenia.

            Może są takowe, ale chyba nie dla nativów. W każdym razie mój syn uczył się poprzez osłuchanie.
            • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 21.09.12, 08:24
              Ja szczerze mówiąc nie wiem, jak moje dziecko było uczone - podręczników niet, pracy domowej - niet. Ale w efekcie rodzic niewiele wie...
              Popatrz na strony wydawnictw szkolnych, na zasoby sieciowe do homeschooling, na strony takie jak tej miłośniczki wydawnictwa tamarindphonics.blogspot.com/2008/12/key-words-with-ladybird.html. Tylko że to są faktycznie rzeczy dla dzieci uczących się pisać w swoim jezyku, rozumiejących znacznie słów., a nie do końca rozumiem, jaka jest wasza sytuacja. A zasobów do ESL, czyli do English as a Second Language jest mniej.
              • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 21.09.12, 08:36
                A zasobów do ESL, czyli do English as a Second Language jest mniej.

                Akurat w PL jest odwrotnie. W dobrych księgarniach językowych jest sporo takich pozycji (z podziałem na poziomy), często z CD. Trzeba tylko wybrac tematyke, która ewentualnie zainteresuje dziecko.
                • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 21.09.12, 11:36
                  Pisałam o zasobach w sieci, nie w księgarniach.
                  Ja bym zaczęła od przytaczanej już starfall.com, przeznaczonej dla przedszkolaków przebogatej strony darmowej, acz oferującej również produkty księgarniane. A potem szukałabym podobnych - tzn takich, gdzie umiarkowanie animowany tekst jest czytany i podświetlany. To do nauki. A do ćwiczenia popatrzyłabym na wydawnictwa oferujące cykle dla początkujących, podzielone na poziomy. Tylko to niestety jest zabawa kosztowna, bo cały wic polega na tym, że to są małe "dorosłe" książeczki, ale każda jest oddzielna - ma toto więc 10-12 stron z np. 24 słowami w sumie. Bardzo fajne rozwiązanie w przypadku przedszkola czy biblioteki, ale trochę trudniejsze, jak za każdą pozycję masz wywalić z własnej kieszeni odpowiednik 20 złotych.
                  Moja szkoła ma wykupiony dostęp do biblioteki on line tutaj, ale wykupić mogą go tylko biblioteki - niemniej moim zdaniem jest to bardzo sensowna pozycja dla dzieci nieźle znających angielski i juz jako - tako czytających (klasa pierwsza po zerówce czy druga). Książki są tam pokazywane i czytane, przy odrobinie animacji - nie na tyle, żeby odciągnąć uwagę od tekstu, ale żeby utrzymać zainteresowanie dziecka. Sądzę, że jeżeli jest grupka rodziców zainteresowanych, to może warto jest pogadać z biblioteką i wykupić roczny dostęp - kosztuje to coś 500 USD, dostęp do 300 tytułów, liczba użytkowników może być bardzo, bardzo duża. Jest chyba opcja darmowego okresu próbnego, więc możecie się zorientować, czy to może być przydatne i czy jest opłacalne, czy nie.
              • joannab-o Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 21.09.12, 09:15
                > Ja szczerze mówiąc nie wiem, jak moje dziecko było uczone - podręczników niet,
                > pracy domowej - niet.
                Rozumiem. Będiemy korzystać z materiałów homeschooling, zajrzę do linka, dziękuję.
                Sytauacja jest taka, że córka nauczyła sie angielskiego korzystając ze stron internetowych (na początku głównie świetna i obfita Boowa ang Kwala) i oglądając filmy - np. Peppa, Ben and Holly`s little kingdom, Charlie and Lola, ostatnio namiętnie programy braci Kratt o zwierzętach(polecam).
                Gada po angielsku do siebie, do zwierzaków a do ludzi jak się zapomni albo akurat zna słowo po angielsku, a nie zna po polsku. Czasem z błędami, często nie umie utworzyć całej wypowiedzi i podpiera się polskim, ale słownictwo ma bardzo bogate. Cytuje z tych filmów kilkuzdaniowe kawałki bezbłędnie.
                Myślę, że już jest gotowa do nauki czytania, a powinna raczej czytać idąc do pierwszej klasy. Niby nie jest to wymagane, ale pewnie będzie w klasie z większością siedmiolatków, bo reforma działa jak działa. No a czytanie po angielsku samo w sobie jest wartością.
                • paliwodaj Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 01:50
                  watek zdecydowanie sie rozrosl, czasami odbiegajac od tematu glownego, czasami podbarawiajac sie fantazja i domyslami wpisujacych.
                  Ale...w miedzyczasie syn przyniosl wskazowki dla rodzicow, jak postepowac aby dziecko pokochalo czytanie, aby czytanie bylo czescia codziennego zycia, w miedzyczasie realizujac program 20 minut/50 ksiazek.
                  Pozwole sobie przetlumaczyc wink
                  1. czytaj dziecku, niech dziecko czyta tobie, zmienajcie sie w czytaniu
                  2.Dyskutuj z dzieckiem o ksiazkach i artykulach ktore przeczytaliscie
                  3. postaraj sie aby ksiazki i czasopisma znajdowaly sie w wielu miejscach twojego domu, dostepne dla dziecka
                  4. niech dziecko widzi ciebie czytajaca w celach informacyjnych i dla przyjemnosci
                  5. czytaj na glos fragmenty humorystyczne czy interesujace dla dziecka urywki z gazet
                  6.popros starsze dzieci ,aby czytaly glosno mlodszemu rodzenstwu , gdy jestes zajeta
                  7.poprosc dziecko , aby czytalo przepis kulinarny, w czasie gdy gotujesz
                  8. zabierz swoje dziecko do lokalnej biblioteki, regularnie ja odwiedzajcie
                  9. dobierajcie ksiazki do zainteresowan dziecka
                  10. wybierajcie ksiazki ktore dostosowane sa do poziomu czytania twojego dziecka
                  11. pomysl o ksiazkach ktore lubilas czytac jako dziecko, byc moze twoje dziecko tez je polubi
                  12. zasugeruj ksiazki , ktore nawiazuja do ulubionych filmow i programow telewizyjnych dziecka
                  13. dawaj ksiazki jako prezenty, pozwol dziecku samemu wybrac ksiazke w ksiagarni.
                  14. zastanowcie sie nad prenumerata magazynow dla dzieci.
                  15. badz tolerancyjna na malo wartosciowe pozycje jakie czasami wybiera twoje dziecko
                  16. pokaz swojemu dziecku ze uwazasz ze czytanie jest bardzo wazne
                  17. kiedy gdzies wyjezdzacie, zbierz fotografie w albumie, pozwol dziecku podyktowac opisy do tych zdjec, moze to byc doskonaly meterial do czytania w przyszlosci..

                  na koniec pieknie napisane
                  "milosc do czytania moze byc prezentem dla twojego dziecka, ktorego nikt mu nie odbierze"
                  • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 09:19
                    Hmmmm ... czyli prawie wszystko co dzieje się w większości rodzin inteligenckich. Bez instrukcji ze szkoły.
                    • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 09:46
                      Gdyby tak sie działo w 'większości rodzin inteligenckich' to Polacy czytaliby znacznie więcej, niż czytają.
                      I dlaczego w zakresie twoich zainteresowań leżą tylko rodziny inteligenckie?
                      Rady są sensowne, i zebrane do kupy na pewno mogą się przydać.
                      • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 09:48
                        Gdyby tak sie działo w 'większości rodzin inteligenckich' to Polacy czytaliby z
                        > nacznie więcej, niż czytają.


                        Ponieważ nie ma wielu rodzin inteligenckich wink

                        • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 09:58
                          Nędzny unik.
                          'Rodzin inteligenckich' w sensie wyższego wykształcenia przynajmniej jednej osoby (a o ile pamiętam, w zamierzchłej przeszlości ankiet personalnych, dalipan, wystarczała matura plus praca niefizyczna aby się do tej kategorii załapać) jest coraz więcej: ile to już osób studiuje? 60% czy coś koło tego?
                          I nie odpowiedziałaś na moje pytanie: dlaczego interesuje cię wyłącznie jedna, jak twierdzisz - wąziutka - kategoria rodziców i dzieci?
                          • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 10:26
                            Odpowiadam: Nie rozumiem dlaczego mając wzorce w "domu" (PL) niektórzy dostają olśnienia w "Ameryce" smile. Dlaczego nikt nie da za przykład tych "rodzin inteligenckich" tylko ogłasza prawdy objawione z jakiejś amerykańskiej szkolnej instrukcji ?

                            p.s. trochę inaczej rozumiemy chyba pojęcie "rodziny inteligenckiej", to nie jest PRLowski podział na robotników, chłopów i inteligencję , ale to już naprawdę inny temat.
                            • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 10:27
                              p.s. chociaż poniekąd to rozumiem- dla wielu słowo "Ameryka" jest bardziej przekonujące niż "inteligencja"
                            • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 11:07
                              Hi hi.
                              Ja osobiście doznałam olśnienia, albowiem w wyniku działań proczytelniczych szkoły mojego szczeniaka dzieciaki czytają. Z przyjemnością. Dla frajdy. Także na przerwach, gdzie je widuję. I naszła mnie refleksja, że w mojej dawnej szkółce zaczytani w literaturze pięknej uczniowie nie stanowili bynajmniej codziennego widoku. Ba, nawet w liceum nie było od nich gęsto. No, może ktoś tam doczytywał lekturę przed klasówka, okej, ale żeby tak sobie ot? Rzadkość pani, rzadkość.
                              'Wzorce"? Ja w domu miałam wzorce inteligenckie, w twoim rozumieniu inteligenckie, ale nie zakładały one, żeby z szerokim uśmiechem powstrzymywać dreszcz wstrętu, kiedy dziecina z wachlarza propozycji, a jakże, szacownych, klasycznych, różnorodnych, pisanych świetną polszczyzną wybiera kioskowy komiks pt. 'Kacze opowieści'. I zapewne zakładałby on również Bajki Ezopa (brrr). I lektury obowiązkowe, no bo co to za dziecię inteligenckie, które nie przeczytało Kubusia Puchatka? Oraz Plastusia?
                              Mój wzorzec domowy, złożony z faktem, że dzieci nauczyły się czytać przed szkołą jeszcze, nie musiał przewidywać wciągania bachorów do lektury za pomocą podstępnego zalecenia przeczytania przepisu na kruche ciasteczka. Tylko w owej miłej epoce telewizja nadawała średnio 20 minut programów dziecięcych na dobę, a z gier mozna było uprawiać szachy i chińczyka. I czytelnictwo, uważasz jejmość pani, nie spadało podówczas - całkiem przeciwnie niż dziś.
                              Więc tak, i owszem, fakt, że gdzieś zamiast wymuszać rozprawkę na wdzięczny temat książeczki "Oto jest Kasia" uczy się dzieci kochać książki, a co więcej - uczy się na moje oko dość skutecznie - obudził mój żywy zachwyt, i chętnie dzielę się ze współplemieńcami metodami, jakimi moja szkoła się posługuje. A nuż się komuś nada?
                              Zapewne, czynię to tym chętniej, że chciałabym, aby czytały nie tylko wnuczki przedwojennej dworkowo-żoliborskiej inteligencji, ale także fi donc! wnuczki bezrobotnych, PRL-owiskiej inteligencji z awansu, pracowników call centre, sprzątaczek i ochroniarzy.
                              • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 11:15
                                Zapewne, czynię to tym chętniej, że chciałabym, aby czytały nie tylko wnuczki przedwojennej dworkowo-żoliborskiej inteligencji, ale także fi donc! wnuczki bezrobotnych, PRL-owiskiej inteligencji z awansu, pracowników call centre, sprzątaczek i ochroniarzy.
                      • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 10:05
                        A poważnie i mam nadzieję, że juz na koniec - pozycja na kolanach nie jest dobrą pozycją to oglądania rzeczywistości. Czasami warto zdobyć się na refleksję, zwłaszcza kiedy myślimy o własnych dzieciach, a nie łykać bezkrytycznie całe pakiety gotowych rozwiązań - zwłaszcza jeżeli dla kogoś mają posmak nowości.

                        Czytanie ma być przyjemnością. Dlatego ustalanie zewnętrzne dolnych limitów na tę przyjemność, a potem kontrola realizacji kłóci się "trochę" z pojęciem przyjemności. Dla mnie cenniejsze jest to, że dziecko sięgnie po np 30 książek, z tego podzieli się z rodzicami i przyjaciółmi wrażeniami z 15 z nich zamiast księgowania realizacji planu przeczytania 50 utworów.
                        • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 11:24
                          Bo to są dwa podejścia do czytania. Jeden - co zrobić, aby dziecko czytało. I tu podejście "zachodnie", instrukcje itd są przydatne. Wielu moich "inteligenckich" znajomych tak własnie rozbiło i dzieci czytały.
                          Zupełnie innym problemem jest, co robić, aby czytało społeczeństwo. Czyli, co robić, aby te czytajace dzieci czytały takze jako dorośli, a nie powtarzały - jak te niegdyś czytajace dzieci moich znajomych "że odkąd pracują/mają dzieci/ muszą zarabiać", to nie mają czasu, niestety na czytanie. I wtedy okazuje sie, zę metody "szkolne" na czytanie powodują, zę dla dzieci czytanie kojarzy się z odrabianiem lekcji i pewnym przymusem - moze jest i fajne, ale jak można z tego zrezygnować, to zdecydowanie bez żalu.
                          Mam wrażenie, ze wychowanie czytelnika, "do konca życia" jest o wiele trudniejsze i nie sprowadza się do kontrolowania, czy i jak dziecko czyta.
    • yasemin Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 13:56
      Czytając początek wątku (50 książek na rok) myślałam, że to jest wątek o nauczycielce stawiającej dzieciom niemożliwe do spełnienia wymagania i jak sobie z taką wredą poradzić. I to mówię ja, miłośniczka książek. W dzieciństwie czytałam bardzo dużo- ale jak widać "dużo" jest pojęciem bardzo płynnym; zwykle spędzałam bardzo dużo czasu nad książką, starałam się każdą, jaka mnie interesowała, przeczytać u w a ż n i e, nie przyszło mi nigdy do głowy czytać "na czas" albo "po łebkach". Do ulubionych czytadeł wracałam wiele razy. Dlatego pamiętam ogromną większość książek, jakie czytałam i gdy parę lat temu zrobiłam listę przeczytanych w całym życiu książek nie miałam problemu z przypomnieniem ich sobie; wiem, że kilka mogło uciec mi z pamięci, ale nie więcej niż kilka. I wychodzi mi, że najwięcej przeczytałam w klasie czwartej, ale nie wychodzi tego więcej niż 40! Przy czym nie były to tylko cienkie książeczki, ale- i to w większości- powieści około 200 stron (głównie Astrid Lindgren, Marii Kruger, serię o Ani, o Emilce, o Tomku Wilmowskim, parę książek Makuszyńskiego,mity Hawthorne'a i tym podobne) A przecież już w wieku 5 lat czytałam i to "w głowie", byłam dzieckiem bardzo rozwiniętym intelektualnie i nawet pisałam własne opowiadania, nagradzane w konkursach. A czytałam dla przyjemności, nie na ilość. Jeśli jakaś książka po kilku stronach lub rozdziałach nie spodobała mi się, nie wciągnęła mnie- przestawałam ją czytać i sięgałam po inną. Kiedy dorośli kazali czytać więcej i podsuwali wybrane przez siebie lektury- zniechęcało mnie to. Dlatego uważam, że zdecydowanie zły jest pomysł kazać czytać tyle 7-latkom. Trzeba porozmawiać o tym z nauczycielem, niech wybierze jakąś rozsądną ilość książek, jakie każde dziecko jest w stanie w tym wieku przeczytać. Tym, co piszą o dzieciach potrafiących przeczytać po kilkaset stron w ciągu paru godzin i po kilkaset książek w ciągu roku, wierzę, choć mi szczęka trochę opada, bo ja jako osoba dorosła i pragnąca jak najwięcej przeczytać swój rekord - 115 książek-osiągnęłam rok temu, a słyszałam o metodach szybkiego czytania i próbuję je ćwiczyć, jednakże mój wzrok jak na razie nie ogarnia więcej niż ze dwie linijki naraz. W każdym razie osób szybko czytających jest niewielki procent i to trzeba uwzględnić. Tak samo jak to,że nawet jeśli wzrok jest w stanie ogarnąć dużo literek czy słów, nie znaczy, że się rozumie całość. Czasem człowiek musi jeszcze raz przeczytać sobie całe zdanie, by zrozumieć, o co tam chodzi, wrócić do jakiegoś rozdziału, czy fragmentu. Zwłaszcza przy czytaniu trudniejszych książek, na przykład z wątkiem historycznym- teraz też mi się to zdarza czasami.
      Bardzo dobrze, że i ty i nauczycielka popieracie czytanie dużej ilości książek, ale wątpię, czy ten pomysł jest realny.
      • olena.s Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 14:31
        Mam wrażenie, że źle oceniasz.
        '50 książek' oznacza raczej '50 książeczek i/lub książek', co oznacza, że nie jest to jakiś strasznie wygórowany plan.
      • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 14:34
        Oczywiście - książka nie jest tylko po to, aby przeczytać , zaliczyć, zapomnieć - to znaczy sporo książek owszem, tylko do tego sie nadaje, ale z kolei ich czytanie "na ilość" jest nieco bez sensu. Sama takie czytam, ale dla przyjemnosci, nie z obowiązku.
        Ksiązka powinna czasem prowokować do przemyśleń, do tego, aby przez pewien czas żyć w jej klimacie. W dzieciństwie czesto kończyłam książkę i natychmiast zaczynałam ją czytać jeszcze raz. Bo za pierwszym razem byłam ciekawa, jak to sie skończy, a za drugim mogłam czytać uwazniej, zauwazać drobiazki, a poza tym jeszcze raz przezyć wszystko od początku. Ulubione ksiazki czytałam - i czytam wielokrotnie.
        Tymczasem tu uczy się dziecko, zę książka jest produktem jednorazowego użytku. Nie można do niej wracać, bo liczy się tylko ilość. Fatalne.
        Ps. ja z kolei pamiętam książkę po jednorazowym przeczytaniu moze tydzień. Aby naprawdę ją zapamiętać, muszę przeczytać co najmniej dwa-trzy razy. Zatem ten system nauki czytania spowodowałby,że z książek skorzystałamym tyle co nic.
        • paliwodaj Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 16:37
          verdana- skup sie moze na dzieciach 7-8 lat, ktore zaczynaja plynnie czytac, nie wiem ,moze faktycznie specyfika ksiazek dla tej grupy wiekowej jest inna niz w Polsce.
          Co jest do przemyslenia w ksiazce? , przytocze tresc po lebkach : mama gotuje zupe, podchodzi synek dodaje sol, podchodzi corka dodaje sol, podchodzi tatus dodaje sol , wszyscy siadaja do stolu , mowia smaczengo i zaczynaja jesc i "a fuj"
          Nie ma nic do przemyslenie, sa powtorki jezykowe, jest zabawa slowna , jest masa kolorowych obrazkow, jest moze 1 slowo , ktore dla dziecka jest trudne do przeczytania, ktore powinno utrwalic
          Skup sie na tej grupie wiekowej a nie na grupie maturzystow!!!!
          Przeczytanie 50 takich ksiazek, w tym kilku z rodzialami , kilku z zakresu zainteresowan ( np. dinozaury) to naprawde nie wysilek dla dziecka, ktore czyta !
          Dziecko moze wrocic do takiej ksiazki na upartego 2-3 razy , ale nie 100, bo po prostu nie ma tu juz nic ciekawego do odkrycia.
          Powtorze jeszcze raz - kazde normalnie rozwijajace sie dziecko ma w tym wieku jakies zainteresowania , moj moglby czytac o zyciu w oceanach bez konca, jezeli tylko ksiazka jest poparta ciekawymi ilustracjami .
          Rodzica zadaniem jest aby dziecko mialo mozliwosc poznania ile zyska czytajac. Mamy mu to umozliwic
          W domu mamy kilka encyklpedii dla dzieci , pieknie wydanych . Przytocze tytuly, bo o zaletach takich pozycji tu jeszcze nie bylo. I nie, nie chodzi o to zeby dziecko przecyztalo encyklopedie, nie po to sa encyklopedie , aby je czytac od deski do deski
          "My first encyklopedia" "The world Atlas and Encyklopedia" wczoraj to studiowal, przy kazdym panstwie jest opis i zdjecia tego co charakterystyczne z tego obszaru, uzywal tez globusa aby zlokalizowac to na globusie i zawsze konczyl ta sama czynnoscia, jak daleko od nas do tego miejsca i jak daleko od babci.
          Inna z serii Discovery Kids "Earth and Space - questions and answears" te przelecial pobieznie, nie jego pole.
          Nastepny atlas, pozniej - "Library od Animal Kingdom "Mammals" ciagle powraca, pieknie ilustrowane wydanie.
          Kolejny "Children's dictionary" super ilustrowany slownik dla dzieci, polecam tez dla dzieci uczacych sie angielskiego , slowniek angielko-angielski, pojecia jak "significiant, Palm Sunday, Michael Phelps"
          I zamykajacy liste Eyewitness book " Dinosaur" , wogole o dinozaurach to moze czytac 24 godziny na dobe smile


          >Ps. ja z kolei pamiętam książkę po jednorazowym przeczytaniu moze tydzień. Aby
          > naprawdę ją zapamiętać, muszę przeczytać co najmniej dwa-trzy razy
          wierze , w kazdym kolejnym poscie potwierdzasz to co piszesz, zeby skupic sie na temacie potrzebujesz wiele wysilku
          widocznie powinnas porozmawiac z jakims specjalista od zaburzen w czytaniu, to nie jest normalne

          Inna dyskutantka , ktora czepia sie zeby zachecic dziecko do czytania, trzeba PODSTEPEM kazac mu czytac przepisy n a ciasteczka. No sluchaj, z twoim podejsciem wszedzie czajacych sie podstepow, zlych zlosliwych nauczycieli i innych strachow, twoje dzieci maja po prostu ciezkie zycie. Czytnie to nie tylko lektury, czyta sie rozne teksty pisane

          Tu nie trzeba wymyslnych podstepow, raczej wsluchanie sie w potrzeby dziecka i odpowiednia nasza reakcja.
          Np: w szkole polskiej mial - wlasnie - nauczyc sie czytac wiersza "pamiatki z wakacji" bylo "przywiozla slonko zamkniete w bursztynie" przeczytal, zatrzymal sie na tym bur..., bar...
          Czytal GLOSNO, wiec slyszalam ze sie zatrzymal i mowie " bursztynie" , bursztyn to taki kamyk, ktory mozna znalezc nad Baltykiem, chcesz zobaczyc? No i siadamy do komputera i googlujemy "bursztyn", obrazki z zatopionymi owadami, teksty pobieznie ( mowie o moim 7 latku) opisujace jak i kiedy powstal i co mozna z bursztynu zrobic
          Nie trzeba do tego podstepow !!! Dziecko ma wrodzona ciekawosc, chyba ze te ciekawsoc rodzice swoim olewaniem jego potrzeb zabija w zalazku
          • verdana Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 17:32
            To , o czym piszesz, to nie są książki, tylko głupie czytanki. Czytanie tego nie ma w ogóle zadnego znaczenia, poza nauczeniem techniki czytania - a już zmuszanie do przeczytania 50 takich dzieł jest głupotą. Moze lepiej wtedy , aby dziecko wolno przeczytało jedną dobrą ksiażkę, niż dziesięć wypracowań o gotowaniu zupy?
            Zapamietać wszystkie ksiązki, jakie czytali mogą ci, którzy albo mają fenomenalną, fotograficzną pamieć, albo ci, dla których przeczytanie jednej książki na kwartał jest oznaką, zę należą do elitarnej grupy intelektualistów.
            • joa66 Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 18:11
              Do poczytania i refleksji czy proponowane wzorce są dobre :

              As a country, we've got to accept that since the 1960s we have performed woefully in international league tables.
              "We've got to accept there's something wrong with our teaching."


              news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/education/7856001.stm
              One literacy expert said those children who chose to read such magazines - Heat is aimed at an adult audience - and to surf the internet instead of reading books were damaging their development.


              www.telegraph.co.uk/news/uknews/1582951/Children-read-gossip-magazines-over-books.html
              • paliwodaj Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 21:09
                >To , o czym piszesz, to nie są książki, tylko głupie czytanki. Czytanie tego nie ma w ogóle >zadnego znaczenia, poza nauczeniem techniki czytania - a już zmuszanie do przeczytania 50 >takich dzieł jest głupotą. Moze lepiej wtedy , aby dziecko wolno przeczytało jedną dobrą >ksiażkę, niż dziesięć wypracowań o gotowaniu zupy?
                >Zapamietać wszystkie ksiązki, jakie czytali mogą ci, którzy albo mają fenomenalną, fotograficzną >pamieć, albo ci, dla których przeczytanie jednej książki na kwartał jest oznaką, zę należą do >elitarnej grupy intelektualistów

                takie "glupie czytanki" sluza wlasnie doskonaleniu techniki czytania. Przytoczona ksiazka o zupie byla czytana w srodku pierwszej klasy, tak aby doskonalic technike czytania.
                Verdana , ty naprawde nie pojmujesz ze na ksiazki poruszajace problemy swiata tego ( wojna itd) 7-8 latek ma jeszcze czas. Chodzi wlasnie o to zeby ten uczen 1, 2 klasy nauczyl sie czytac, obral technike, prawdopodobnie jedna z kilku proponowanych przez nauczyciela, ktora jest dla niego skuteczna, praktykowal ja na prostych i jak dla ciebie "glupich" opowiadaniach, az wkoncu zaczal nieswiadomie plynnie czytac dla swoich potrzeb, dla przyjemnosci przede wszystkim. W klasie syna sa dzieci na roznym poziomie czytania, sa dzieci ktore ciagle potrzebuja duzo czasu aby czytac kilkustronicowe ksiazki, sa dzieci ktore w pierwszej klasie czytaly ksiazki z rozdzialami.
                Nauczyciel nie narzuca konkretnych tytulow, bo rozne sa mozliwosci dzieci w klasie, jak tez inne ich zainteresowania
            • fogito Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 21:00
              verdana napisała:

              > To , o czym piszesz, to nie są książki, tylko głupie czytanki.

              wink Akurat podany przykład to pewnie i pięciolatek by spokojnie przeczytał. Ale dla takiego dziecka to nie są głupie czytanki. Może należałoby się postawić na jego miejscu wink

              Czytanie tego ni
              > e ma w ogóle zadnego znaczenia, poza nauczeniem techniki czytania - a już zmusz
              > anie do przeczytania 50 takich dzieł jest głupotą. Moze lepiej wtedy , aby dzie
              > cko wolno przeczytało jedną dobrą ksiażkę, niż dziesięć wypracowań o gotowaniu
              > zupy?

              Jeżu kolczasty!!!! Ale przecież mowa o języku angielskim, którego dzieci się inaczej nie nauczą jak tylko poprzez stopniowe podnoszenie trudności językowej. To nie jest to samo co język polski i czytanie "Pana Kleksa" w II klasie

              > Zapamietać wszystkie ksiązki, jakie czytali mogą ci, którzy albo mają fenomenal
              > ną, fotograficzną pamieć, albo ci, dla których przeczytanie jednej książki na k
              > wartał jest oznaką, zę należą do elitarnej grupy intelektualistów.

              Tu nie chodzi o zapamiętywanie książki, tylko o nauczenie się prawidłowego wymawiania kolejnych wyrazów. Tego się dzieci uczą poprzez ćwiczenie od najłatwiejszych do najtrudniejszych słów. Litości - była już o tym mowa tysiąc razy surprised
              Mój syn w wieku 8 lat czyta już takie teksty, których ja czasami nie jestem w stanie prawidłowo odczytać, bo nie jestem nativem. Szczególnie chodzi o tę grupę książek non-fiction, które zajmują się biologią, geografią czy też historią. Takie książki mają już po kilkanaście zdań na 100 stronach i przeczytanie całości może zająć nawet godzinę a nie przysłowiowe 20 minut.
              To nie są żadne głupie czytanki, tylko wiedza w pigułce przygotowana przez naukowców z Oxfordu.
              Ja wiem, że w tytule wątku powinna być informacja, że chodzi o czytanie po angielsku, ale przecież wszyscy już wiemy, ze tak właśnie jest. Powtarzanie więc z uporem maniaka, że lepiej jest aby dzieciak przeczytał coś ambitniejszego i dłuższego mija się z celem. Dzieciak angielskojęzyczny musi przejść w wieku 5-6 lat mnóstwo owych ćwiczebnych czytanek, żeby później móc czytać grubsze książki. Mój syn owe grubsze zaczął czytać w wieku 7 lat. Co nie zmienia faktu, że w szkole nadal zalicza poszczególne poziomy czytelnicze na owych ćwiczebnych książeczkach.

    • mama_kotula Re: czytanie po raz 1000, wiek 7-8 lat 23.09.12, 21:30
      paliwodaj napisała:
      > Jak i co czytaja wasze dzieci, w Polsce i na swiecie w tym wieku?

      Córka czyta wszystko, co jej w ręce wpadnie, poczynając od Mikołajków, poprzez HP, Astrid Lindgren, powieści Agnieszki Tyszki (niestety), książki Leszka Talki o Pitu i Kudłatej, natomiast ostatnio na tapecie seria o Felixie Necie i Nice Rafała Kosika.
      Syn czyta mniej, wybiórczo, w tej chwili również powieści Kosika, na przemian z Opowieściami z Narnii i powieściami fantasy w stylu "Jednym Zaklęciem" i "Niedoczarowany miecz".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka