Często podczytuje to forum, dużo jest wypowiedzi tu informacji o złych nauczycielach, wychowawcach. Moja córka zarówno w przedszkolu, zerówce jak i w pierwszej i w drugiej klasie (dodam, duże wojewódzkie miasto), trafiała na panie albo olewające, i takie , które wypełniały swoje obowiązki z musu, albo Pani z kl. I i II NADAMBITNA, która wprowadziła dziecko w nerwicę.
Ostatnio zmieniliśmy miejsce zamieszkania, dostałam dom po dziadkach, córa chodzi do szkoły na wsi, są dwie trzecie klasy.
W czasie wakacji córka zaprzyjaźniła się z dziewczynką z 3 klasy. Chciałam, aby dziewczynki chodziły razem do klasy. Mama koleżanki córci, chwaliła ich panią, a niepochlebnie mówiła o tamtej drugiej klasie – dzieci z rodzin patologicznych , wychowawczyni wymagająca.
Moje dziecko NIE trafiło do klasy koleżanki, tylko równoległej. Byłam trochę rozczarowana i od razu po apelu przed spotkaniem z wychowawcą, poszłam do pani dyrektor z prośba o przeniesienie. Dyrektorka powiedziała, że zajmie się sprawą w tygodniu, bo akurat jest bardzo zajęta.
Zdenerwowana poszłam do klasy córki, atmosfera miła, dzieci przytulają się do Pani, Nauczycielka widząc mnie, serdecznie mnie przywitała, uściskała córkę.
Pani okazała się wymagająca, ale miła i sympatyczna, dobrze tłumaczy, dzieci jej ufają. Córka dawniej zadania domowe rozwiązywała tylko ze mną, teraz sama przychodzi i odrabia, wie wszystko, mówi, że pani im tłumaczy jak zrobić zadanie. Nowa Pani córkę nauczyła w ciągu 3 tyg. rzeczowników, czasowników przymiotników, pamięta zasady ortograficzne. W drugiej klasie ogromny problem. Twierdzi, że teraz mają czasami krótkie przerwy na lekcji i bawią się w rzeczowniki i czasowniki, rodzaje, spółgłoski i samogłoski. Coraz lepiej radzi sobie z dodawaniem z przekroczeniem progu dziesiątkowego. Na w-f oprócz ćwiczeń , bawią się w ortografię.
Dziecko ma wiele koleżanek, klasa przyjęła ją bardzo dobrze, jest zachwycona wychowawczynią.
Pani na wywiadówce dokładnie objaśniła, to co będzie wymagać. Uważnie słuchała co, każdy rodzic ma do powiedzenia, jakie ma problemy z dzieckiem. Razem próbowaliśmy rozwiązać problemy w klasie.( 2 osoby w klasie z ADHD, ). O każdym dziecku wypowiada się serdecznie i miło.
Jestem miło zaskoczona, bo u nas w starej szkole wywiadówka trwała 15 min, pani coś przekazała , pokrzyczała na dzieci i do domu.
I problem,
Dzisiaj dostałam telefon od Pani Dyrektor, która poinformowała mnie , że od poniedziałku, dziecko zostało przeniesione do równoległej klasy.
I co teraz ! Dziecko płacze nie ma zamiaru przechodzić do innej klasy. Tamta Pani krzyczy, koleżanka z wakacji ma inne koleżanki i z nią się nie bawi, a dzieci są zarozumiałe.
Wiem, niepotrzebnie poleciałam do dyrektorki! Nie rozumiem jak mogłam to zrobić własnemu dziecku. Siedzę i beczę
POMOCY! Jak mam to teraz odkręcić!