Dodaj do ulubionych

trudna 14-stolatka

25.10.12, 11:55
Witam, mam wielki problem z dorastającą córką. Kompletnie przestała się mnie słuchać, nie uczy się (praktycznie ma same 1), jest arogancka, wychodzi z domu gdzie chce, kiedy chce i z kim chce, i tak samo wraca o godzinie która jej odpowiada a nie wyznaczonej przeze mnie, zdarza się, ze nie idzie do szkoły bo jej sie po prostu nie chce wstać, regularnie się spóźnia, rano walka o wstanie, wieczorem walka o pójście spać, myślę tez ze jest uzależniona internetu, potrafi siedzieć w necie do 2 00 (!!!) w nocy. Pożycza od kolegów pieniądze, nie oddaje. Ważny jest tylko wygląd, maluje się, stroi, szaleje za chłopakami. Doszło do tego, że bez mojego pozwolenia jeździ sobie sama komunikacją po naszym miescie (duże, wojewódzkie), czasami na gapę, czasami za wyżebrane pieniądze, nawet kiedyś od kogoś obcego "pożyczyła" bo jej zabrakło. Jest pyskata, demonstracyjnie trzaska drzwiami, rzuca przedmiotami, bo wie, ze mnie to boli, wiele zniszczen mam w domu z tego powodu, krzyczy robiąc mi wstyd przed sąsiadami, przedrzeźnia, robi na złość, specjalnie i z premedytacją zachowuje sie tak żeby mnie zmartwić. Tak mówi i tak robi. I doskonale wie, ze jestem bezsilna. Wiem, że to taki wiek ale te kłopoty pojawiły się dość nagle, od września i pewnie większość uzna, ze są typowe dla okresu dojrzewania, i być moze tak jest ale chyba nie na taką skalę i chyba nie o takim natęzeniu. I moja prośba - nie o porady jak wychowywać, że rozmawiać, ze okazywać miłość, pokazywać dobre wzorce, to wszystko było i jest przerabiane i jak widać bezskutecznie. Chodzi mi o to gdzie mogę się udać po pomoc bo sama nie daje już rady a bardzo boli takie bezradne patrzenie jak dziecko się stacza. Czy są jakieś instytucje, które mogą mi pomóc, wesprzeć w wychowaniu (jestem samotną mamą), jakoś wpłynąć na to moje dziecko? Jak sobie z tym poradzić? wszystkie te "akcje" córki przypłaciłam zdrowiem, nie chcę się całkiem posypać fizycznie i psychicznie a czuję, ze tak będzie bo problem mnie przerasta. Będę wdzięczna za informacje, może ktoś był w podobnej sytuacji i sobie poradził, bardzo proszę o kontakt taką osobę. Dziękuję.
Obserwuj wątek
    • grave_digger Re: trudna 14-stolatka 25.10.12, 14:27
      zabrać komputer i internet i komórkę.
      wyjechać gdzieś z córką. pogadać, odpocząć, pogadać, dowiedzieć się.
      porady można szukać w poradni psychologiczno-pedagogicznej umawiając się na wizytę do psychologa.
      • melea7 Re: trudna 14-stolatka 25.10.12, 17:24
        komputer zabrany, komórki nie mogę bo muszę miec z nią kontakt kiedy jest poza domem. A w komórce internet... Gadałyśmy i wydawało mi się, ze rozumie o co chodzi ale jej z tym dobrze. Wie, że jest bezkarna i wszystko jej wolno, niczego nie musi "bo co? zmusisz mnie? jak?" i śmiech... Sygnały, że będzie trudna były wcześniej ale jeszcze do niedawna udawało mi się utrzymac jako taka dyscyplinę. Takie piekło jest od ok 2-3 mies. Właśnie rozważam wizytę u psychologa ale słyszałam różne opinie, nie zawsze pozytywne. Ze psycholog zawsze stoi po stronie dziecka, że wmawia się rodzicom winę, że obciąża się ich odpowiedzialnością, że dziecko zawsze jest stroną poszkodowaną. I pewnie dużo w tym racjo ale obawiam się trochę prania mózgu, bo może być efekt odwrotny od zamierzonego. I tu moja kolejna prośba o podzielenie się swoimi doświadczeniami jesli czyta to ktoś kto przeprowadzał taka terapię.
        Gdzie ewentualnie w Warszawie znajduje sie taka poradnia (godna polecenia) psychologiczna?
        • grave_digger Re: trudna 14-stolatka 25.10.12, 20:07
          ale kto płaci za tę komórkę i za internet w tej komórce? odciąć dopływa kasy. komórka może tylko być do odbierania połączeń.

          [quote]Ze psycholog zawsze stoi po stronie
          > dziecka, że wmawia się rodzicom winę, że obciąża się ich odpowiedzialnością, ż
          > e dziecko zawsze jest stroną poszkodowaną. I pewnie dużo w tym racjo ale obawia
          > m się trochę prania mózgu, bo może być efekt odwrotny od zamierzonego.[\quote]
          że co? kto ci takich bzdur naopowiadał? suspicious to tobie zrobiono pranie mózgu suspicious
          możesz też iść do pedagog szkolnego prosić o pomoc.

          i nie wierzę, że dopiero 2-3 m-ce temu. bo co się musiało wcześniej dziać, że córka tak reaguje.
          • melea7 Re: trudna 14-stolatka 25.10.12, 21:05
            Teraz nikt, pożycza pieniądze na zasilenia. Ale wcześniej ojciec (mój ex) twierdząc, że lepiej żeby on dał niż ona ma sobie poszukać innego sposobu na zdobycie. I chyba ma trochę racji.
            Mam dwie znajome osoby, które miały problemy z dziećmi, terapie różnego rodzaju, indywidualne, rodzinne, warsztaty. Obydwie twierdzą, że po tym wszystkim dzieciaki stały się mądrzejsze ale problemy pozostały niezmienne, a niektóre się nasiliły bo dzieci usłyszały usprawiedliwienie na swoje zachowania. Stąd moje obawy i prośba o polecenie sparwdzonego miejsca, gdzie miałabym pewnosc na otrzymanie fachowej pomocy. Pewne symptomy pojawiały się wcześniej jak pisałam, ale dość nagle ewoluowały w dzisiejszy ogromny problem o takim nasileniu. Po wakacjach.
            • morekac Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 06:49
              Ale musisz podać miasto, w którym mieszkasz... Przecież nie będziesz jeździła z Wrocławia do Białegostoku.
            • black_halo Re: trudna 14-stolatka 03.11.12, 11:14
              Mozesz wymienic komorke na najprostrzy model bez internetu ...
    • 0dziecko Re: trudna 14-stolatka 25.10.12, 14:57
      za daleko już wszystko zaszło
      rzeczywiście dobry psycholog pomoże WAM wyjść na prostą, bo wywnioskowałam że Ty również sobie nie radzisz
      a dzieci w tym wieku potrafią się tak zachowywać, często jest to wołanie o pomoc, chęć zwrócenia na siebie uwagi, gdyż same nie zdają sobie sprawy w czym leży problem
      • melea7 Re: trudna 14-stolatka 25.10.12, 17:31
        0dziecko napisała:

        > za daleko już wszystko zaszło
        > rzeczywiście dobry psycholog pomoże WAM wyjść na prostą, bo wywnioskowałam że T
        > y również sobie nie radzisz
        > a dzieci w tym wieku potrafią się tak zachowywać, często jest to wołanie o pomo
        > c, chęć zwrócenia na siebie uwagi, gdyż same nie zdają sobie sprawy w czym leży
        > problem
        hmm.. w zasadzie ona problemu nie widzi, nie czuje że ma. Jej jest dobrze. To w sumie duży dzieciak, 14 prawie 15 lat. Dużo rozumie i wie jakie będą konsekwencje takiego lekceważenia np. szkoły ale ma to za przeproszeniem gdzieś, to dla niej zbyt odległa perspektywa by się na dzisiaj tym przejmować. Dzis jest ważne skąd weźmie kasę na bilet i w co się wystoi na randkę. Masz rację zaszło za daleko, tylko pytanie na ile można teraz to cofnąć, odwrócić, naprawić (właciwie ja nawet nie wiem co i jak mam naprawiac, bo nie wiem co źle zrobiłam, wydaje mi się że wychowuję zgodnie z wszelkimi zasadami psychologiczno pedagogicznymi) Okazuje się, że poniosłam totalna klęskę.. Tak, nie radzę sobie i nie ukrywam tego, potrzebuje pomocy.
        • marzeka1 Re: trudna 14-stolatka 25.10.12, 18:09
          Zabrałabym komórkę z dostępem do neta i do kontaktu dała taką najprostszą; Mam syna 14-letniego, w ciągu tygodnia szkolnego może w necie siedzieć 1 godzinę, w czasie weekendu nie ma specjalnych limitów. Ma komórkę, ma w niej neta, ale nie korzysta, bo ma załadowaną kartę za 50 zł, musi mu to starczyć na min. 2 miesiące.
          Odcięłabym od kasy; nie może być tak, że ona NIC nie musi.
          • melea7 Re: trudna 14-stolatka 25.10.12, 22:10
            mogę tylko pogratulować zdyscyplinowania...
    • morekac Re: trudna 14-stolatka 25.10.12, 19:48
      Dla mnie alarmujące są te jedynki - jeśli miała do tej pory w miarę przyzwoite stopnie (czyli powyżej 3,5) , radykalna zmiana zachowania i to pożyczanie/ żebranie pieniędzy. Jesteś pewna, że nie chodzi o jakieś narkotyki czy inne używki?
      Jeśli była słabą uczennicą, to akurat 2 (?) klasa gimnazjum to okres, kiedy nauczyciele dociskają śrubę i być może po prostu potrzebuje pomocy w nauce, bo nawet jeśli będzie siedziała dniami i nocami nad książkami, to efektu nie będzie.

      W gimnazjach są pedagodzy - to chyba najszybsza, niejako doraźna pomoc, możesz też poszukać pomocy w poradni pedagogicznej - nie tylko jako konsultacji z psychologiem, bywają też warsztaty dla rodziców (ze szczególnym uwzględnieniem nastolatków wink ). Takie warsztaty są też organizowane (również bezpłatnie) przez inne instytucje - ale to musisz sobie wyguglać.
      • verdana Re: trudna 14-stolatka 25.10.12, 20:47
        Sytuacja bardzo niepokojąca - podejrzewam narkotyki, skoro wyłudza pieniadze i nagle zmieniła zachowanie. To są bardzo typowe objawy. Oczywiście, to nie musi sie sprawdzić, ale zaczęłabym od badania, czy córka jest "czysta" - zestawy sa chyba do kupienia w aptece.
        Jesli jest - to byc moze ma jakieś kłopoty, o których nie mówi.
        Ale niepokojący wydaje mi sie też Twój strach przed psychologami, zę trzymają stronę dziecka i zwalają winę na rodziców. Oczywiście, zę psycholog ma tu pomóc przede wszystkim dziecku. Ty zaś wolisz nie iść, w obawie, ze zostaną Ci wytknięte jakieś błędy, a przecież to nie Ty sie masz zmieniać, tylko dziecko. Tak nie ma - w przypadku problemów z dziećmi i nastolatkami zazwyczaj zmian potrzebują obie strony. Jesli masz takie nastawienie "Ja zrobiłam dobrze, a córka robi mi na złość", to zaden psycholog czy pedagog nie pomoze, niestety.
        • melea7 Re: trudna 14-stolatka 25.10.12, 21:14
          Myślę, że to nie są narkotyki, raczej tak ekspresyjnie demonstrowany bunt i budowanie autonomii. Za szybko i może dlatego sobie nie radzi. Mieszkamy w środowisku gdzie nie ma problemu narkotyków, córka nie wykazuje zadnego zainteresowania używkami. Pożycza małe kwoty, na bilet miejski na zasilenie konta, na napój. Chyba jeszcze na tyle panuję nad sytuacją, ale wiem że ten typ osobowosci ma skłonności i to mnie włąsnie martwi, ze jeśli nawet nie dziś to na pewno wkrótce dlatego chcę już interweniować, działać, nie czekać aż będzie za poźno. Potrzebne mi tylko wskazówki, namiary gdzie mam szukać pomocy. No właśnie ten psycholog.. od wychowawczyni usłyszałam, ze psycholog nie pomoże bo ona jest uzalezniona od internetu, to jej świat, a wszelkie uzaleznienia leczy się psychiatrycznie, więc juz sama nie wiem. I nie chodzi o moje obawy, wiem, ż enie jestem bez skazy i jak każda matka popełniłam na pewno wiele błędów, i nawet dobrze byłoby gdyby ktoś z boku ocenił jakie to błędy i w czym problem. Chodzi raczej o prawidłowo przeprowadzaną terapię oraz na ile takie są skuteczne.
          • morekac Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 06:51
            Pożycza małe kwoty, na bilet miejski na zasilenie konta, na napój. Chyba jeszcze na tyle panuję nad sytuacją, ale wiem że ten typ osobowosci ma skłonności i to mnie włąsnie martwi,
            Hmm, a kieszonkowe?
            BTW: moje dzieci mają karty miejskie.
      • melea7 Re: trudna 14-stolatka 25.10.12, 21:26
        Uczyła się zawsze bardzo dobrze, czerwony pasek. Tu oceny wynikają z jakiegoś lenistwa, demonstracji, że szkoła nie jest najważniejsza, jakiś totalny nihilizm, którego nie moge pojąć. Jak pisałam komus wcześniej, raczej nie narkotyki (jeszcze). Wychowawczyni daje jej czas do konca roku na poprawe ocen i zachowania. Odbyła z nią ostatnio kilka rozmów, pedagoga ani psychologa na razie nie chce włączać, ale bierzemy pod uwagę jeśli proces będzie się nasilał. Jednak otrzymała zawoalowany komunikat, że tu psycholog szkolny nie pomoże. Guglałam, są rózne miejsca ale nie ma żadnych ocen, opninii na ich temat. A wolałabym takie sprawdzone. Poza tym potrzebna mi pomoc w dyscyplinie a ja nie jestem pewna na ile do córki będą trafiały słowa psychologa. Może tu potrzebna jest "twarda ręka" jakiegoś kuratora?
        • pade Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 01:36
          Nie. Tu jest potrzebna Twoja i tylko Twoja twarda ręka. Oraz wsparcie exa, w sensie nie podważania Twojego zdania.
          Boisz się "postawić się" córce i ona to czuje. Czuje, że jestes słaba, bezradna. Nie ma nic gorszego niż słaby rodzic nastolatka. Córka woła o granice, o zakazy, woła o poczucie bezpieczeństwa, które te nakazy czy zakazy z Twojej strony jej dają.
          TY jestes matką, ona córką. Nie jesteś jej koleżanką, nie musi Cię lubić. Ty masz ją wychować i nie pozwolic, by zeszła na złą drogę.
          Załóż kontrolę rodzicielską na kompie - pozwól na godzinę dziennie, nie więcej. Mój syn tez ma 14 lat i w tygodniu nie może dłużej siedzieć przy kompie. Wyłącz interent w komórce. Córce powiedz, że widzisz, iż świat wirtualny za bardzo ją wchłonął i te ograniczenia mają jej pomóc zejść na ziemię. Bezwględnie stosuj sie do tych zakazów, nie ulegaj. Oznajmij, że nie będziesz spłacała za nią długów.
          Powiedz, że ją kochasz ale nie akceptujesz jej zachowania. Uzbrój się w kamienną twarz-pomoże gdy usłyszysz wrzaski czy wyzwiska, bądź twarda i konsekwentna, to pomoże.
          Trzymam kciuki.
          W każdej poradni psychologiczno-pedagogicznej są psycholodzy. Idź po pomoc, nie zaszkodzi a może pomóc. Ale przede wszystkim nie bój się byc twarda wobec własnego dziecka. Nie okrutna, ale twarda.
          • melea7 Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 00:07
            pade napisała:

            > Nie. Tu jest potrzebna Twoja i tylko Twoja twarda ręka. Oraz wsparcie exa, w se
            > nsie nie podważania Twojego zdania.
            > Boisz się "postawić się" córce i ona to czuje. Czuje, że jestes słaba, bezradna
            > . Nie ma nic gorszego niż słaby rodzic nastolatka. Córka woła o granice, o zaka
            > zy, woła o poczucie bezpieczeństwa, które te nakazy czy zakazy z Twojej strony
            > jej dają.
            > TY jestes matką, ona córką. Nie jesteś jej koleżanką, nie musi Cię lubić. Ty ma
            >


            > Powiedz, że ją kochasz ale nie akceptujesz jej zachowania. Uzbrój się w kamienn
            > ą twarz-pomoże gdy usłyszysz wrzaski czy wyzwiska, bądź twarda i konsekwentna,
            > to pomoże.
            > Trzymam kciuki.
            > W każdej poradni psychologiczno-pedagogicznej są psycholodzy. Idź po pomoc, nie
            > zaszkodzi a może pomóc. Ale przede wszystkim nie bój się byc twarda wobec włas
            > nego dziecka. Nie okrutna, ale twarda.

            Dziękuję szczególnie za ten wpis. Chyba masz rację, boję się córki - jej reakcji, zachowania, nie jestem stanowcza ani konsekwentna. Wstydzę się przed sąsiadami awantur i nie chcę przekroczyć granicy, za którą byłaby przemoc. Tylko niestety nie zawsze mogę być konsekwentna, a moją stanowczość wyśmiewa bo czuje się bezkarna. Bo jak ukarać za to, że wrócila do domu 3 godz poźniej niż było ustalone. Jakie mogą być konsekwencje niepójścia do szkoły poza obnizoną oceną z zachowania, jak twardo egzekwować wyłączenie internetu? Jak to zrobić technicznie? Nie da się. Mogę tylko stac nad nią i "zrzędzić". A ona i tak robi swoje bo wie, że ja nic nie mogę. Chyba że użyję siły, a tego nie zrobię. Problem w tym, ze ona mnie po prostu lekceważy, nie szanuje i nie respektuje moich polecen czy wspólnych ustaleń.
            I jeszcze w jednym masz rację - "kamienna twarz", nie dać ponieść się emocjom, okazać siłę. O tym zapominam, ulegam i nie raz zdarza się że krzyczę. A to jest wyraz mojej bezsilności i słabości. I córka jak radar wyłapuje. I koło się kręci.
            • morekac Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 00:40
              jak twardo egzekwować wyłączenie internetu? Jak to zrobić technicznie?

              Można wyłączyć router z prądu. A wszelkie przenośne źródła internetu skonfiskować.
              • melea7 Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 00:52
                Internet ma tylko w telefonie, laptop zabrany juz na początku września. Jutro komórę wymieniam na taką bez możliwości dostępu do internetu. I tylko tyle (a może aż tyle) mogę zrobić.
                • morekac Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 01:12
                  laptop zabrany juz na początku września.

                  Nic dziwnego, że ma pały. Co to za nauka bez wikipedii ? wink
                  Za co jej to skonfiskowałaś na tak długo i tak wcześnie, skoro kłopoty zaczęły się z nią od września? Może do koleżanek i kolegi jeździ także z powodu komputera?
                  • melea7 Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 22:28
                    Babcia kupiła jej encyklopedię wink A zabrałam poniewaz regularnie łamała umowę, że od września komp będzie w wyznaczone dni i godziny.
                    • morekac Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 06:56
                      A zabrałam poniewaz regularnie łamała umowę,
                      > że od września komp będzie w wyznaczone dni i godziny.
                      To pomóż jej dotrzymywać słowa - w kontroli rodzicielskiej można to spokojnie ustawić (ty musisz być administratorem), a jeśli nie - poszukaj oprogramowania. Ale to na zaś, jak już się poprawi. Zapowiedz, że jak będzie usiłowała złamać hasła, to będzie strasznie.
                    • jakw Re: trudna 14-stolatka 03.11.12, 08:17
                      melea7 napisała:

                      > Babcia kupiła jej encyklopedię wink A zabrałam poniewaz regularnie łamała umowę,
                      > że od września komp będzie w wyznaczone dni i godziny.
                      A czy ten szanowny laptop nie ma przypadkiem funkcji kontroli rodzicielskiej? Dostęp do użytkowników z uprawnieniami administratorskimi masz tylko ty, młoda może zalogować się tylko jako zwykły użytkownik, włączasz kontrolę rodzicielską i ustawiasz dni i godziny, z kórych dziecię może korzystać. I jeśli jej coś na tym na zależy, to masz gwarantowane, że na te godziny się nie spóźni.
                • morekac Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 08:58
                  Melea - pamiętaj o jednym - wszystko, co możesz zabrać w ramach kary, możesz też potem oddać - w ramach nagrody...
                  • pade Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 12:44
                    Dokładnie.
                    Całkowite zabronienie wszystkiego spowoduje jeszcze większy bunt.
                    Ustal kiedy i za co, pozwolisz na korzystanie z kompa.
                    • morekac Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 18:50
                      Całkowite zabranie wszystkiego na zawsze powoduje zanik motywacji do jakiejkolwiek poprawy. Bo i po co się starać?
                • black_halo Re: trudna 14-stolatka 03.11.12, 11:23
                  Widzialam kiedys zabawne zdjecie, ktorym ktos podzielil sie na facebooku: na lodowce przyczepiona zolta karteczke z textem: jesli chcesz dzisiejsze haslo do komputera to musisz:
                  1. wyniesc smieci
                  2. posprzatac pokoj
                  3. wstawic naczynia do zmywarki
                  4. wyprowadzic psa
                  Zrob zdjecia i wyslij mmsem.
                  • morekac Re: trudna 14-stolatka 04.11.12, 10:06
                    Zrob zdjecia i wyslij mmsem.
                    Fajne na raz. Co zrobić, jeśli dziecię zaopatrzy się zawczasu w zdjęcia wysprzątanej kuchni, pokoju i szczęśliwego psa? wink
                    Poza tym warunkiem koniecznym jest doładowanie karty na te mmsy...
            • pade Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 12:42
              Ja to przerabiałam i przerabiam, obecnie z ..9 latką. I to moja, no, nasza wina, że córa sie rozwydrzyła. Nasza, bo nie byliśmy konsekwentni. Np. ojciec obiecywał, że czegoś nie da, czy nie zrobi dla niej, jesli...a potem i tak robił. Groził i nie dotrzymywał słowa. Ja miękłam. No i ta buzia...krzyki, wrzaski. Też się bałam sąsiadów. Teraz się tym nie przejmuję, porozmawiałam z kilkoma sąsiadkami i okazało się, że nikt na policję nie zadzwoni, bo one to samo przerabiały ze swoimi dziećmismile
              Weź się w garść. Spóźnienie ukaraj szlabanem. Po prostu, nie wychodzisz i już. Wyjdzie bez Twojej zgody, nie wpuszczaj do domu przez np godzinę, niech postoi pod bramą. Uświadom czym jest pogotowie opiekuńcze. To straszne, wiem, ale naprawdę musisz być twarda. To Ty jestes dorosła, a ona Cie testuje. Nie nienawidzi Cię, tylko testuje, czy ją kochasz. Tylko tyle i aż tyle.
              Co do netu. Zawołaj informatyka, załozy Ci kontrolę, ustali hasło do wi-fi.
              Z ocenami nic nie zrobisz. Ona poniesie konsekwencje. Jedynie uświadamiaj co jej grozi oraz to, że nauka jest jej obowiązkiem, tak jak Twoim praca.
              Przetrzymaj to, minie, uwierz.
              Wiele razy słyszałam, że jestem wredną matką, bo nie pozwalam iśc na 20 do kina, albo na nocny seans, albo wracać o 24 z imprezy -synowi, 14-letniemu.
              Nie pozwalam, bo ma jeszcze na to czas. Za wcześnie. Jak dojrzeje, pozwolę.

              Wiesz, im bardziej jestem twarda w niektórych kwestiach, tym bardziej moje dzieci mnie szanują. Teraz juz wiedzą, że moje nie, oznacza nie, a nie być może...
              Każde wahanie w głosie, mina zbitego psa działa na Twoją niekorzyść, pamiętaj o tym. Schowaj na razie swoje uczucia głęboko i walcz o dziecko.
              Zastanów się na czym Ci najbardziej zalezy, nauka, obowiązki domowe, punktulane wracanie do domu. Napisz to na kartce, z rozpiską na cały tydzień. Ustal z nią, że jesli się postara, wypełni zadania-pójdzie np. na imprezę czy do kina, włączysz jej net na 2-3 godziny, bedzie mogła zaprosić koleżankę. Uporządkuj jej życie, za nią. Bo ona ma teraz chaos w głowie, a Twoje niezdecydowanie ten chaos pogłebia.
              Kontroluj ją delikatnie. Daj też przywileje. Kup przejazdówkę, dbaj o smaczne śniadania do szkoły. Pokaż, że Ci na niej zalezy i że jesteś na bieżąco z jej sprawami, ale zasady są zasadami i wymagać też musisz.
              • jakw Re: trudna 14-stolatka 03.11.12, 08:35
                pade napisała:

                > Co do netu. Zawołaj informatyka, załozy Ci kontrolę, ustali hasło do wi-fi.
                Od czasu, gdy dzieci Billa Gatesa osiągnęły wiek pozwalający na korzystanie z kompa, windowsy mają wbudowaną kontrolę rodzicielską, pozwalającą na limitowanie czasowe dzieciom dostępu do kompa. Istnieją też programy , które dodatkowo pozwalają ograniczyć dostęp do nieodpowiednich stron internetowych. Grzebać w ustawieniach routerów, wifi czy zajmować się kablologią stosowaną nie trzeba.Wystarczy mieć hasło na użytkownika z uprawnieniami administracyjnymi. I zadbać o to, żeby dziecię dostępu do takiego użytkownika nie miało.
        • morekac Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 06:58
          Poza tym potrzebna mi pomoc w dyscyplinie a ja nie jestem pewna na ile do córki będą trafiały słowa psychologa. Może tu potrzebna jest "twarda ręka" jakiegoś kuratora?

          Chyba na głowę upadłaś, sorki, że to pisze...
          Po pierwsze - jeśli ty się będziesz bała awantur i wstydu przed sąsiadami, to żaden kurator nie pomoże. To jest odepchnięcie problemu od siebie i zwalenie na kogo innego.
          Po drugie - nie słyszałam, żeby dozór kuratorski pomógł komukolwiek... Kurator przychodzi, odbębnia swoje i tyle - to urzędnik państwowy.
          Po trzecie - kurator jest dawany nie na skutek życzeń rodziców, a wskutek decyzji sądu. A teraz pokaż mi sąd, który daje kuratora za jedynki i jeżdżenie bez pozwolenia mamy komunikacją po mieście wojewódzkim, nawet i bez biletu...
        • morekac Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 07:01
          Sprawdź te narkotyki. Dziecko, które z czerwonego paska zjechało na same jedynki, potrzebuje moim zdaniem natychmiastowej pomocy.

          pedagoga ani psychologa na razie nie chce
          > włączać,
          Ale o kuratorze myślisz?
          Sprawdź, co oferuje wasza poradnia i porozmawiaj tam z psychologiem zajmującym się waszą szkołą. Nawet jeśli nie będzie czuł się kompetentny, z pewnością zna adresy...
          • verdana Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 08:00
            DLACZEGO 14 musi sępić pieniadze na zasilanie konta(no, jeszcze to z trudem rozumiem) i na napój?
            Czy ma jakieś własne pieniądze? Ile, skoro nie starcza jej na kupienie czegoś do picia? Dlaczego nie moze dostać pieniędzy na napój w domu?
            Czy córka w tym roku zaczęła gimnazjum?
            Dlaczego matka myśli przede wszystkim o kuratorze, który jest jednak powaznym problemem dla przyszłości dziecka, a nie chce iść do psychologa, bo psycholog moze - o zgrozo- powiedzieć dziecku, ze w czymś moze mieć rację?
            • paliwodaj Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 09:17
              idz do psychologa najpierw sama, porozmawiaj o swoim problemie, moze dostaniesz kilka rad na dobry poczatek.
              Zapewne boisz sie radykalnych zmian, ograniczen, dyscyplinowania corki bo myslisz ze bedzie jeszcze gorzej , gdy sie jej postawisz. Ale kiedys musisz.
              Ogladalam kilka programow z takimi zbuntowanymi 13-14 latkami, nie masz jeszcze najgorzej, tamte czesto mialy za cel seks z kimkolwiek, aby seks, czesto i gesto ubzduraly sobie ze chca miec dziecko teraz i juz. Rob cos z tym jezeli jeszcze mozesz. Absolutnie nie obawiaj sie psychologa, wyczujesz po pierwszym spotkaniu, czy to osoba ktorej zechcesz zaufac.
              Jezeli psycholog uzna ze psychiatra jest tu wskazany, nie wahaj sie idz tez do psychiatry.
              Tylko juz nie czekaj a dzialaj!
            • triss_merigold6 Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 10:07
              Bo pewnie limit jaki ma nie wystarcza jej na zabawę w necie via telefon. Kupowanie telefonu z dostępem do netu małolatowi uważam za idiotyczne. Co do sępienia na picie - nastolatek może dziennie przewalić bezmyślnie dowolną kwotę na drobiazgi, kupi soczek, colę, potem ciastko, potem zapiekankę, cokolwiek i też nie ma powodu, żeby na to pozwalać zwłaszcza przy ograniczonym budżecie. 20 zł dziennie puści lekkim twistem x 20 dni szkolnych to daje kwotę 400 zł. No halo...
              Sama ośmiolatkowi kupuję picie do szkoły w markecie, w paczkach jest taniej. W szkolnym sklepiku to samo picie kosztuje 2x więcej.
        • menodo Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 10:34
          Poza tym potrzebna mi pomoc w dyscyplinie a ja nie jestem pewna na ile
          > do córki będą trafiały słowa psychologa. Może tu potrzebna jest "twarda ręka" j
          > akiegoś kuratora? "

          Taaa, twarda ręka kuratora. A może poprawczak? Odział zamknięty w psychiatryku? Elektrowstrząsy?

          Relacje z nastolatkiem buduje się od niemowlęctwa. Najwyraźniej tobie się nie dało.
          Ale nie dość, że jesteś niewydolna wychowawczo, to nawet nie próbujesz czegokolwiek w sobie zmienić.
          Szukasz recepty na to, aby zmienić swoją córkę, a tymczasem robisz wszystko, aby stać się jej największym wrogiem.
    • jagabaga92 Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 09:52
      Skoro radykalna zmiana na gorsze nastąpiła po wakacjach, a pewnie na wakacjach córka spotykała się z różnymi ludźmi (może gdzieś wyjechała), może wpada w sidła jakiejś sekty?
      • mdro Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 10:14
        A tam sekta. Poczuła się dorosła, pewnie się na to nałożyły jakieś domowe i szkolne problemy. To pierwsza klasa gimnazjum? Pewnie okazało się, że w szkole nie jest tak łatwo, nauczyciele bardziej wymagający, więc np. stwierdziła, że do niczego się nie nadaje, więc przynajmniej zaimponuje grupie czymś innym.

        Jeśli nie pomagają rozmowy, tzn. nie widać choćby chwilowej poprawy, to chyba jednak potrzebna pomoc psychologa. A może jest w rodzinie ktoś, kto jest dla córki autorytetem albo ma z nią dobry kontakt? Dziadkowie, jakaś ciocia? Może na początek rozmowa z kimś takim?
        • jagabaga92 Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 10:42
          Poczuła się dorosła

          Tak radykalny i szybki obsuw w szkole to nie sprawka hormonów...

          Może warto skontrolować, czego 14-latka szuka w Internecie do 2-giej w nocy... A jeśli usuwa historie odwiedzanych stron, to tym bardziej.
    • marysia251 Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 11:05
      Polecam Ci w Warszawie mgr Anetę Zielińską. Przyjmuje w Mediklinika na Mokotowie. Znajdziesz adres na internecie. Miałam z nią kontakt, bardzo zaangażowana i sensowna. Myślę, że najpierw powinnaś pójść sama, apotem z córką.

      Ponadto jest swietna Poradnia Psychologiczno-pedagogiczna na Raszyńskiej. Na ich stronie jest info o róznych warsztatach, poradnictwie dla dorosłych i nastolatków.

      Na pewno w takiej sytuacji powinnaś się zwrócić po pomoc, żeby sytuacja jeszcze dalej nie zabrnęła.

      pozdrawiam
      M.
    • wrzesniowamama07 Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 12:11
      Szczerze mówiąc, czekałam aż ktoś zwróci uwagę na fragment postu:

      Doszło do teg
      > o, że bez mojego pozwolenia jeździ sobie sama komunikacją po naszym miescie (du
      > że, wojewódzkie), czasami na gapę, czasami za wyżebrane pieniądze, nawet kiedyś
      > od kogoś obcego "pożyczyła" bo jej zabrakło.


      Komunikacji miejskiej, w dużym wojewódzkim mieście, zaczęłam używać samodzielnie gdy miałam lat 11 (niespełna). Za przyzwoleniem rodziców. Jak miałam lat 14, dostałam bilet miesięczny, dzięki czemu rodzice byli spokojni, że na gapę nie jeżdżę (dojeżdżałam m.in. do LO). Jeśli dla Ciebie fakt, że 14-latka wsiądzie sama do tramwaju/metra/autobusu świadczy o jej niesubordynacji, to masz giga problem z sobą. Ma mieć skończone 18 lat, żebyś jej na to pozwoliła??? Dziecku jak psu zupa należy się bilet miesięczny, albo - jeśli korzysta tylko okazjonalnie - kasa na bilety. Nie ogarniam takiego podejścia. Jeśli jest ono jednym z przejawów Twojego podejścia do dziecka - długofalowego, nie obecnego - to wcale się nie dziwię, że masz problemy z córką. Ona też ma z Tobą problem, i to duży.
      • paliwodaj Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 16:41
        >Taaa, twarda ręka kuratora. A może poprawczak? Odział zamknięty w psychiatryku? >Elektrowstrząsy?

        >Relacje z nastolatkiem buduje się od niemowlęctwa. Najwyraźniej tobie się nie dało.
        >Ale nie dość, że jesteś niewydolna wychowawczo, to nawet nie próbujesz czegokolwiek w >obie zmienić.
        > Szukasz recepty na to, aby zmienić swoją córkę, a tymczasem robisz wszystko, aby stać się >jej największym wrogiem.

        sorki, ale twojego nicka odczytalam jako MENDA, ale nie wiele chyba sie pomylilam.
        Niewiele wiesz o nastolatkach, uwazasz ze wszyscy sa dokladnie tacy latwi do ulozenia, wydarzenia i ludzie ktorych spotykaja nie maja najmniejszego wplywu ( rozstanie matki z ojcem , towarzystwo) Naprawde potwornie mizerna jest twoja wiedza psychologiczna, co za kompromitacja!
        Na dodatek kopiesz lezacego, matka przyznala sie wielokrotnie ze sobie nie radzi, po co twoj jad?
        Ty na pewno swoim dzieciom dajesz doskonaly przyklad, wlasnie to wiedze po tym zalosnym wpisie
        • morekac Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 17:26
          Ale relacje się buduje od małego - co nie oznacza, że nie można ich poprawić. Tylko pewnie trzeba więcej wysiłku włożyć.
          Chociaż dla mnie osobiści nieco kuriozalne jest podejście: pedagog nie, psycholog nie (bez wcześniejszego spróbowania nawet), ale kurator będzie w sam raz...
          • marzeka1 Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 18:00
            Dlatego kobieta powinna najpierw sama pójść po pomoc dla siebie; jak ktoś wyżej napisał, źle wygląda słaby rodzic nastolatka- nie drażnię, jak nie muszę swoich synów big_grin, ale też nie boję się iść z nimi na konfrontację, a mam ich 2: 14 i 18 lat: 176 i 196 cm, ja- 160; ale i tak słuchają smile Przekaz musi być jasny: nie godzę się na pewne twoje zachowania i tyle.
            Dlatego w tym przypadku, np. zabrałabym komórkę z dostępem do neta, a aby mieć kontakt dała zwykłą, gdzie nie przepuści kasy na neta w telefonie.
          • menodo Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 18:26
            morekac napisała:

            > Ale relacje się buduje od małego - co nie oznacza, że nie można ich poprawić."

            Pewnie że można, ale trzeba chcieć.
            Tymczasem autorka wątku szuka kogoś, kto zdyscyplinuje jej córkę, kogoś "z twardą ręką" - typu kurator. Nie wierzy, że pomocny mógłby psycholog, lepszy dla niej byłby psychiatra - może udałoby się jakieś prochy dziewczynce wcisnąć, żeby nie fikała?
        • robitussin Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 20:43
          > sorki, ale twojego nicka odczytalam jako MENDA, ale nie wiele chyba sie pomylil
          > am.

          Nic a nic się nie pomyliłaś. Osóbka o nicku menodo to wyjątkowo żałosne indywiduum.
          • menodo Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 23:24
            OMG , kobieto, lecz się! Ja ciebie w ogóle nie znam, nie kojarzę nawet twojego nicka; pewnie jesteś jedną z tych uzależnionych od netu forumowych wyjadaczek, które mają swoich wirtualnych wrogów, czytają historie ich wpisów i walczą na zabój - jak nie w tym, to w innym wątku big_grin
            Zał mi cie, ale to się podobno naprawdę da leczyć.
            Bez odbioru.
            • verdana Re: trudna 14-stolatka 29.10.12, 14:00
              Menodo moze ma podły charaktersmile , ale przynajmniej jest inteligentna i wie, co pisze. Zamiast głaskać po główce matke, która uwaza korzystanie z komunikacji miejskiej przez 14-latkę za bunt i boi się psychologa, bo jej najgorszym koszmarem jest myśl, ze ktoś mógłby przyznać rację córce, zwraca uwagę, ze wystarczy poczytać posty matki, by zrozumieć, przynajmniej w częśći, dlaczego ta akurat matka ma kłopoty z dorastającym dzieckiem.
            • robitussin Re: trudna 14-stolatka 29.10.12, 15:07
              > Ja ciebie w ogóle nie znam,

              Wystarczy, że ja znam cię z na tyle dostatecznej ilości dyskusji, by wyrobić sobie na twój temat zdanie.

              > Zał mi cie, ale to się podobno naprawdę da leczyć.

              Co takiego? Że uważam cię za żałosne indywiduum (nie ja jedna zresztą)?
              Mam prawo tak uważać i nie sądzę, by było na to lekarstwo.
              • menodo Re: trudna 14-stolatka 29.10.12, 16:05
                robitussin napisał:

                > > Ja ciebie w ogóle nie znam,
                >
                > Wystarczy, że ja znam cię z na tyle dostatecznej ilości dyskusji, by wyrobić so
                > bie na twój temat zdanie. "

                hehe, znasz mnie? big_grin
                >
    • melea7 Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 23:31
      właściwie nie pisałam w oczekiwaniu na porady z zakresu jak wychować nastolatka a juz na pewno nie oczekiwałam ocen. Odniose się do niektórych wpisów. Ktoś zarzucił mi, że dziecko nie ma kieszonkowego, na picie. Otóż ma. w sumie ok 200 zł. Wydaje to w 2 tyg. We wrześniu miała 600 zł. "Przewaliła" w miesiąc. Im więcej ma tym szybciej wyda, bo wie że zaraz ktoś znowu jej da - dziadkowie, ojciec, ja. Tak było do niedawna, bo została odcięta od kasy, dostaje kwoty symboliczne. Zmienić komórkę na taką bez neta. I tu racja, tak zrobię, jutro będzie miała nowy "piękny" tel. Ktoś inny nie rozumie dlaczego zabraniam dziecku jeździć komunikacją, powinnam byc dumna i wspierać. Tylko nie wie dokąd i kiedy jeździ. Otóż prawie codziennie po szkole wsiada w autobus i jedzie sobie: "do centrum pochodzić", "do chłopaka, który mieszka dwie dzielnice dalej (a rodzice są w tym czasie w pracy)", "przejechać się z dziewczynami". Z wojaży wraca o godz 22 00 i poźniej. Nie musze dodawać, że oczywiście na naukę jest zbyt zmęczona, więc bierze tel w łapę, kładzie się na łóżko i "odpoczywa". Więc mam wspierać swojego globtrotera, kupić karte miejską, dawać na bilety, i jeszcze dać kieszonkowe? A czy ja powinnam zrobić porządek ze sobą, zanim zacznę z dzieckiem? Pewnie tak. Łatwo nie mam, stres zrobił swoje jestem tylko człowiekiem. Ale nie zgodzę się z zarzutem, że tylko ja jestem winna całej sytuacji. Córkę sama wychowuję od 5 lat. Wcześniej miała pełną rodzinę. Niestety wsparcia ze strony exa nie mam, wręcz przeciwnie. Rozwiodłam się z powodu przemocy psychicznej jakiej była poddawana ze strony męża. Rozwód to była to moja decyzją, z którą on pogodzić się może do dzisiaj i traktuje mnie jak wroga. Więc córka przez 9 lat napatrzyła się i nasłuchała wystarczająco by to wypaczyło jej osobowość na zawsze. Nie raz przerażona stała w kącie patrzyła co tatuś robi mamusi, dlaczego mamusia płacze i dlaczego własciwie tatuś mamusię popchnął albo na nią nakrzyczał.. Dziecko nie rodzi się jak czysta kartka. Jest obciążone genetycznie pewnymi skłonnościami, i jeśli okoliczności życiowe będą sprzyjać te skłonności się rozwiną. Niestety w jej zachowaniu widzę wiele cech mojego byłego. Nie tylko rodzice mają wpływ na kształtowanie charakteru czy pewnych cech osobowości. To nie XIX wiek, gdzie wzorcem była rodzina i sąsiad. Teraz w równym lub większym nawet stopniu uczy szkoła, internet, tv. Tak wiec brak wsparcia ze strony ojca, a wręcz przeciwnie, robi wszystko dokładnie na odwrót, ośmiesza mnie, deprecjonuje, przedstawia w złym swietle (córka mi o tym mówiła). Do tego wtrącająca się wciąż babcia ze swoimi metodami bezstresowego wychowania, oraz ciągłą krytyka moich metod wychowawczych przy córce, i absolutne uwielbienie dla wnusi, która dużo doświadczyła w życiu, więc teraz musi mieć jak w puchu nie budują mojego autorytetu. Sytuacja jest bardziej złożona niż by się wydawało. Nie chciałam o tym pisać bo nie chodziło mi o wywnętrznianie się, nie mam takiej potrzeby. Ale może przeczytaja to osoby, które nie wiedzą jak moze być trudno wychowywać dziecko już "pokrzywione", za to lekko przychodzi im przychodzi krytyka. I tak jak ktoś napisał - kopanie lezącego. Problem mnie przerósł, szukam informacji, najlepszych rozwiązań, pomocy zanim będzie za poźno. Mam obawy i obiekcje, bo jestem w momencie kiedy jeszcze mogę naprawić i nie chcę tego zepsuć złym wyborem lub decyzją. Mieszkam w Warszawie, uciekłam tu po rozwodzie, nie mam prawie znajomych (kilka osób z pracy) bo nie mam czasu na życie towarzyskie, żadnej rodziny, nikogo kto mógłby mnie wesprzeć czy pomóc w uzyskaniu informacji, stąd moja obecność na forum. Wiem gdzie popełniłam błąd i gdzie moja wina - brak konsekwencji i brak czasu. A to niestety jest powiązane ze sobą. Dziękuję komuś (przepraszam, nie pamiętam nicka) za konkretne namiary w Warszawie, sprawdzę i pewnie skorzystam.
      • wrzesniowamama07 Re: trudna 14-stolatka 26.10.12, 23:55
        Rozjaśniłaś trochę sprawę z komunikacją, ale wracając do pierwszego posta - naprawdę nie rozumiem, coś się tak uczepiła komunikacji miejskiej. Negatywny jest sam efekt tego, że córka Cię olewa po całości, a czy robi to jeżdżąc tramawajem/autobusem, czy też siedząc pod blokiem - ganc pomada. A Ty podkreślasz to miasto wojewódzkie, jakby to miało znaczenie - w wieku 14 lat nie ma żadnego. Masz problem z córką, bo nie zna granic, nie wie co dobre co złe (jako ofiara przemocy domowej może tego nie wiedzieć) - dlaczego wzbraniasz się przed psychologiem? Zresztą, myślę że gdybym była w takiej sytuacji - może kiedyś będę - pomyślałabym najpierw o psychologu dla siebie.

        • melea7 Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 00:33
          wrzesniowamama07 napisała:

          > Rozjaśniłaś trochę sprawę z komunikacją, ale wracając do pierwszego posta - nap
          > rawdę nie rozumiem, coś się tak uczepiła komunikacji miejskiej. Negatywny jest
          > sam efekt tego, że córka Cię olewa po całości, a czy robi to jeżdżąc tramawajem
          > /autobusem, czy też siedząc pod blokiem - ganc pomada. A Ty podkreślasz to mias
          > to wojewódzkie, jakby to miało znaczenie - w wieku 14 lat nie ma żadnego. Masz
          > problem z córką, bo nie zna granic, nie wie co dobre co złe (jako ofiara przemo
          > cy domowej może tego nie wiedzieć) - dlaczego wzbraniasz się przed psychologiem
          > ? Zresztą, myślę że gdybym była w takiej sytuacji - może kiedyś będę - pomyślał
          > abym najpierw o psychologu dla siebie.
          >
          No własnie takiej postawy ze strony psychologa się boję i przed taką mnie osoby w tym zakresie doświadczone ostrzegały - "ty się matko lecz, dziecko jest w porządku, ty się zmień". I nic z tego poźniej nie wynika. Problem kompletnie nie jest rozwiązany, tylko matka robi się "chora" tym bardziej nie trzeba jej szanować bo nie wie co czyni. Dokładnie takie byly skutki terapii moich znajomych. Nie zapieram sie przed psychologiem, ale chcę znaleźć miejsce skutecznie mogące pomóc a nie dzialające wg schematów, stereotypów, że zawsze rodzic winien całej sytuacji, specjalistę otwartego i zaangazowanego.
          Jest różnica między małym miasteczkiem gdzie są dwie ulice na krzyż i wszyscy się znają, dziecko więc bez trudu można zlokalizować a dużym miastem, gdzie można na wiele godzin zniknąć bez sladu i w tym czasie robic rzeczy o których wolę nie myśleć. Wszystko jedno czym, autobusem, hulajnogą czy samolotem, ale chyba nie jest normalne i nie powinno tak być że 14letnie dziecko samo przez parę godzin jeździ po póltoramilionowym mieście. Nie wiadomo gdzie i z kim. Nie życzę Ci takiej sytuacji ale spróbuj ją sobie wyobrazić ze swoim dzieckiem w roli głównej.
          • tijgertje Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 02:06
            Mela, bronisz sie zebami i pazurami przed psychologiem, ale chyba czegos nie rozumiesz. Psycholog dla ciebie nie oznacza, ze ty jestes chora czy wariatka! Jesli najpierw pojdziesz sama, psycholog moze ci pomoc w innym swietle spojrzec na pewne sprawy. Bo wierz mi, duzo zalezy od nas samych. Dzieci sa jak lustra i bezblednie wyczuwaja, na co sobie moga pozwolic. Twoja corka zapewne nie jest glupia i widzac, jak sie miotasz miedzy nia a reszta rodziny po prostu wykorzystuje sytuacje, bo co jej zrobisz? No wlasnie, co jej zrobisz? Nauczona doswiadczeniem boisz sie wyciagnac jakichkolwiek konsekwencji bo choc sama przed soba nie chcesz sie do tego przyznac, to nie psycholog moze ci wmowic, ze jeses wariatka, sama masz bardzo niska samoocene i naprawde warto nad tym popracowac. Wspolnie z psychologiem mozesz opracowac plan dzialania i nawet bez wiedzy corki uporac sie przede wszystkim z tym, co TY mozesz zrobic, zeby przygotowac wlasciwy grunt do pracy nad corka. jesli ciagle sie przejmujesz opinia innych, to nie licz na to, ze corka bedzie cie szanowac. Jak? sama musisz uwierzyc, ze jestes dobra matka, to co robisz jest wlasciwe i to, co mysla sasiedzi, ex czy tesciowa naprawde nie ma znaczenia.
            Wiesz, ja mam taka nature, ze do poczucia bezpieczenstwa potrzebuje pewnej kontroli nad sytuacja. Tak, ze jak najbardziej mam zadatki na nadopiekuncza mamusie, ktora nastolatka z domu najchetniej by nie wypuszczala. Z tym, ze zdaje sobie z tego sprawe (dzieki psychologowi i psychoterapeucie) i pracuje nad tym. Meza wychowalam na tyle, ze mam pewne minimum i on wie, ze np pora obiadu jest dla mnie niemal swieta. Jesli ma sie spoznic, ma min. pol godziny wczesniej zadzwonic i mnie poinformowac. Jesli tego nie zrobi, nie dostaje obiadu, proste. Sam musi znalezc co jest w garnkach czy w lodowce, jak za duzo roboty, to nie je i tyle. Drzwi od wewnatrz mozemy zamykac tak,z e z zewnatrz ich sie nie da otworzyc. I w przypadku, jakie opisujesz, ze dziecko w nocy wraca kilka godzin pozniej niz umowione, uprzedzilabym, ze jak sie spozni, to drzwi beda zamkniete, a po powrocie zastalaby na drzwiach kartke w stylu : `Corko, kocham cie, ale szanuje dane slowo. Masz komorke, zadzwon po ojca lub babcie, te drzwi do godz. 7.00 beda zamkniete`. Jak babcia sie wtraca, a dziewcze uwaza, ze babcia jest lepsza, to bym mloda spakowala i zawiozla babci na tydzien, wyjechala gdzies i wylaczyla komorke. A przede wszystkim dalabym dziecieciu cos do roboty. Czy ona ma jakies obowiazki w domu? Niech robi zakupy (dokladnie sie rozliczajac ), w tym wieku spokojnie moze ugotowac obiad, zrobic dla was kolacje, umyc okna i wytrzepac dywany. A jak jest zmeczona, to na noc zabierasz komorke i chocby nawet wykrecasz w pokoju zarowke. Jest zmeczona, to niech spi. Burzy sie? Co ojciec na to? Nie chce jej przygarnac na jakis czas zobaczyc jak to fajnie miec na co dzien nastoletnie dziecie? A i dziewczeciu moze by to dobrze zrobilo, bo z tego co piszesz, twoj ex nie z tych, co sie cackaja, wiec i mialaby szanse zeby docenic, ze zrzedzaca matka to nie najgorsze zlo swiata. Zrzedzeniem za to tez nie ulatwiasz sobie zadania. Badz konsekwentna. mowisz cos raz, albo robisz pisemna liste do zrobienia i sie po prostu nie odzywasz, poza `tak kochanie` itp, bez wdawania sie w dyskusje, puszczajac mimo uszu wszystko wypowiedziane glosniej niz jest to niezbedne. jesli reagujesz, nakrecacie sie wzajemnie. idz do tego psychologa, sama. Nie dlatego, ze z toba cos jest nie tak, ale dlatego, ze relacje buduje sie z dwoch stron. Jesli zaczniesz od siebie i dasz corce wyrazny sygnal, ze jestes gotowa na zmiany, jesli beda w stanie pomoc, to i szybciej mozesz sie spodziewac wspolpracy z jej strony, bo wzajemnym obwinianiem sie naprawde do niczego nie dojdziecie. zalezy jak na to spojrzysz. Nie : `co robie zle`, ale `co moge zrobic lepiej`. mam nadzieje, ze rozumiesz roznice.
            • tijgertje Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 02:17
              Acha, z kieszonkowym. wiele dzieciakow ma tak, ze ile dostanie, to wyda i jeszcze im malo bedzie. Duzo latwiej jest kontrolowac finanse dajac dziecku mniej, a czesciej, np raz w tygodniu. jesli to nie dziala, chocby codziennie po kilka zlotych. Bedzie widziec dokladnie ile ma bez perspektywy naglego przyplywu duzej gotowki , wiec i na duze sumy raczej sie nie zapozyczy (chyba, ze wcale nie zamierza oddawac). Oszczednosc nie przychodzi sama, czasem trzeba sie jej uczyc krok po kroku. calkowite odciecie od financow i obcinanie kieszonkowego to nie najlepszy pomysl, jesli ojciec czy babcia jej za twoimi plecami cos moga dac.


              autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
          • wrzesniowamama07 Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 09:08
            Gdybym miała takie problemy z dzieckiem i widziała, że dziecko mi się może stoczyć, nie myślałabym o tym, co przykrego i niewygodnego dla siebie mogę usłyszeć, tylko szukałabym pomocy - odpowiedzi choćby jakie błędy popełniłam, jak ich nie popełniać, jak naprawić relacje. Tak, szukałabym może nie winy, ale odpowiedzialności również po swojej stronie. To po pierwsze.

            Po drugie, z tego co piszesz widać, że jesteś słabym rodzicem. Nie - złym, tylko słabym. Potrzebujesz wzmocnienia w tej roli, potrzebujesz treningu dla siebie. Nikt, a na pewno nie ja, nie mówi że jesteś chora, żeś wariatka - tylko że bez wzmocnienia siebie, wiary w siebie raczej nie masz szans na lepsze relacje z córką.

            To nie jest popularne, co piszę, ale głęboko wierzę w to, że dzieci mają szacunek tylko do rodzica-przewodnika stada. Dwóch przewodników, jeśli relacje między rodzicami są zdrowe. Jeśli nie, bardziej słuchają tego, kto dyktuje zasady, ustala reguły w domu, kto faktycznie decyduje jak życie rodziny wygląda. A Twoja córka nie miała okazji się przekonać, że jesteś "przewodnikiem stada" - wręcz przeciwnie, ma wdrukowany brak szacunku do Twojej osoby przez to, że widziała jak byłaś traktowana. To nie jej wina, to natura. Nie wszystkie dzieci - świadkowie przemocy - gardzą swoimi najbliższymi osobami, które były bezpośrednimi ofiarami, ale bardzo duża część tak. No bo - jak uznać "zwierzchnictwo" kogoś, kto pokazywał swoją słabość? Na zrozumienie może być jeszcze za młoda. Tym bardziej powinnaś jej pomóc dotrzeć do źródła problemu, a nie szukać rozwiązań doraźnych (kurator).
      • menodo Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 00:04
        A nie jesteś przypadkiem trollem? big_grin
        • melea7 Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 00:13
          menodo napisała:

          > A nie jesteś przypadkiem trollem? big_grin

          Ja trollem? Aż tak niewiarygodna jest moja historia, że takie podejrzenie? Niestety nie jestem trollem, jestem rzeczywistą postacią z rzeczywistym problemem. Chyba więcej na tym forum nie uzyskam. Gdyby ktos miał jeszcze jakieś dla mnie cenne informacje, to poproszę o wysłanie na priv. Dziękuję
      • morekac Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 00:19
        Poza jej tzw. 'skłonnościami po tatusiu' - być może ty reagujesz na jej (i zachowania otoczenia) zachowania jak ofiara przemocy i mało asertywnie - co z pewnością pogarsza (-łoby) sprawę. I jeśli tak jest - to nie pomoże tysiąc kuratorów.

        Jeśli Warszawa jest do przyjęcia, to sprawdź ewentualnie
        www.sppp-udr.org/
        • melea7 Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 00:39
          morekac napisała:

          > Poza jej tzw. 'skłonnościami po tatusiu' - być może ty reagujesz na jej (i zac
          > howania otoczenia) zachowania jak ofiara przemocy i mało asertywnie - co z pewn
          > ością pogarsza (-łoby) sprawę. I jeśli tak jest - to nie pomoże tysiąc kurator
          > ów.
          >
          > Jeśli Warszawa jest do przyjęcia, to sprawdź ewentualnie
          > www.sppp-udr.org/

          Jest to prawdopodobne, i pod tym kątem na pewno przydałaby mi się pomoc psychologa.
          Dziękuję za namiar, zbieram i sprawdzam.
          • maksimum Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 02:01
            "Wiem, że to taki wiek ale te kłopoty pojawiły się dość nagle, od września i pewnie większość uzna, ze są typowe dla okresu dojrzewania, i być moze tak jest ale chyba nie na taką skalę i chyba nie o takim natęzeniu."
            ---------
            Z grubsza widac ze nie ma chlopa w domu.
            Mnie jak sie dzieciaki zaczynaly w domu zachowywac nie tak jak ja tego oczekiwalem,to traktowalem je tak jak zupelnie obce osoby,ktore mnie przeszkadzaja w moim wlasnym domu.
            Opierdzielilem je tak jak nikt ich nigdy w zyciu nie opierdzielil i jak im sie cos w domu nie podoba to niech tu nie wracaja,bo ja na nich nie czekam.Zmienie zamki w drzwiach i niech ida na stale do kolegow i kolezanek.Zero kieszonkowego,zadnych komorek.
            Popatrz ze zmiekly bardzo szybko,choc syn byl niezle twardy bo sam komorki nie chcial jak juz chcialem mu zwrocic.
            Kolegow i kolezanki szybko z domu wypedzilem i nastala sielanka.
            Ja potrafie byc przykry jak mnie ktos wkurzy i nie robi mnie to roznicy ze jestem przykry dla obcych ludzi czy wlasnych dzieci.
            Niedawno kazalem im sprzatac taras a pozniej w nagrode zabralem ich na stadion pilkarski ze sztuczna nawierzchnia i sztucznym oswietleniem az do 22 wieczorem.
            Wzielismy dwie pilki i gralismy sami na jednej polowie przez ponad godzine.
            Dzieciaki powiedzialy ze lepszego dnia w zyciu nie mialy.
            Ja tez po raz pierwszy w zyciu gralem na sztucznej murawie przy sztucznym oswietleniu.
            Cos jak stadion narodowy z tym ze trybuny mniejsze.
            • morekac Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 08:59
              Co to za stadion bez wody...
              • marzeka1 Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 13:46
                Nie ogarniam w opisanej sytuacji, JAK można tak zachowującej się, odnoszącej się do matki nastolatce, nieuczącej się itp. dawać kieszonkowe wysokości 200 zł.?? Czy tylko mnie to dziwi? Do tego telefon z netem- i jak znam życie w tej opisanej sytuacji dziewczyna nie ma żadnych domowych obowiązków, typu sprzątanie,zmywanie naczyń (lub pełna obsługa zmywarki), zakupy.
                • fogito Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 14:42
                  Nie widzę szansy na poprawę bez długofalowej pomocy psychologa dla matki i dziecka.
            • fogito Re: poza tematem 27.10.12, 14:41
              maksimum napisał:


              > Ja potrafie byc przykry jak mnie ktos wkurzy i nie robi mnie to roznicy ze jest
              > em przykry dla obcych ludzi czy wlasnych dzieci.

              To wiemy. Ale ty przesadziłeś w drugą stronę. Syn jest bezwolny i sam nie umie podjąć żadnej decyzji.

              >
              w nagrode zabralem ich na stadion
              > pilkarski ze sztuczna nawierzchnia i sztucznym oswietleniem az do 22 wieczorem.

              ? A cóż to takiego dziwnego? W Polsce dzieciaki na takich mają treningi, bo wieczór szybko zapada.

              > Wzielismy dwie pilki i gralismy sami na jednej polowie przez ponad godzine.
              > Dzieciaki powiedzialy ze lepszego dnia w zyciu nie mialy.

              To oznacza tylko, że niewiele szczęścia je w życiu spotyka uncertain

              > Ja tez po raz pierwszy w zyciu gralem na sztucznej murawie przy sztucznym oswie
              > tleniu.

              Wiem, że jestem złośliwa, ale padłam. Wracaj do Polski i graj do woli.

              • maksimum Re: poza tematem 27.10.12, 19:05
                fogito napisała:

                > > Ja tez po raz pierwszy w zyciu gralem na sztucznej murawie przy sztucznym
                > oswietleniu.
                >
                > Wiem, że jestem złośliwa, ale padłam. Wracaj do Polski i graj do woli.

                Takich stadionow w Polsce ,gdzie kazdy moze wejsc z ulicy i grac w pilke przy sztucznym oswietleniu o 9-10 wieczorem tylko w 3 osoby w Polsce nie ma.

                Wiem ze jestes zlosliwa ale zart ci sie nie udal.

                Ja gralem po raz pierwszy na takim stadionie przy sztucznym swietle w pilke nozna,bo wole grac w tenisa i koszykowke,ktore mamy blizej.Pilka nozna mnie nie ciagnie jak wtedy gdy mialem kilkanascie lat.
                A pojechalem z nimi tylko dlatego ze oni nie wiedzieli gdzie ten stadion jest.
                To jest brand new stadion i sa tam dwa boiska.
                Teraz dzieciaki mnie tam ciagaja,zebym stal na bramce.Wzielismy 3 pilki zeby za jedna caly czas nie latac,choc ja chcialem wziac wszystkie 4 jakie mamy do pilki noznej,ale dzieciaki mowily ze przesadzam.

                • morekac Re: poza tematem 27.10.12, 19:16
                  Maksiu, ale co to jest za gra w nogę w 3 (słownie: trzy) osoby?
                  • jakw Re: poza tematem 28.10.12, 11:28
                    morekac napisała:

                    > Maksiu, ale co to jest za gra w nogę w 3 (słownie: trzy) osoby?
                    Bo to Hameryka jest.Tam raczej mają fioła na punkcie innych dyscyplin.
                • fogito Re: poza tematem 27.10.12, 22:12
                  maksimum napisał:


                  > Takich stadionow w Polsce ,gdzie kazdy moze wejsc z ulicy i grac w pilke przy s
                  > ztucznym oswietleniu o 9-10 wieczorem tylko w 3 osoby w Polsce nie ma.

                  Myślę, że niewiele wiesz o Polsce.

                  >
                  > Wiem ze jestes zlosliwa ale zart ci sie nie udal.

                  To nie żart to sarkazm.


                  > Ja gralem po raz pierwszy na takim stadionie przy sztucznym swietle w pilke noz
                  > na,bo wole grac w tenisa i koszykowke,ktore mamy blizej.Pilka nozna mnie nie ci
                  > agnie jak wtedy gdy mialem kilkanascie lat.


                  Tłumaczysz się?

                  > A pojechalem z nimi tylko dlatego ze oni nie wiedzieli gdzie ten stadion jest.
                  > To jest brand new stadion i sa tam dwa boiska.

                  Wow wink

                  > Teraz dzieciaki mnie tam ciagaja,zebym stal na bramce.Wzielismy 3 pilki zeby za
                  > jedna caly czas nie latac,choc ja chcialem wziac wszystkie 4 jakie mamy do pil
                  > ki noznej,ale dzieciaki mowily ze przesadzam.

                  Oni nie mają kolegów w swoim wieku do grania? Smutne.
                  • maksimum Re: poza tematem 28.10.12, 02:41
                    fogito napisała:

                    > Oni nie mają kolegów w swoim wieku do grania? Smutne.

                    Niestety smutne,bo chodza do elitarnych szkol i uprawiaja elitarne sporty.
                    Miejscowe dzieciaki chodza do rejonowek i w wolne dni pala marijuane.
                    Corka ma tu dwie rozgarniete kolezanki ze swojej szkoly to jedna nie uprawia zadnych sportow a druga gra w tenisa w druzynie szkolnej razem z corka.
                    Poza tym moje dzieci sa dosc dobrze wysportowane,to z przecietnymi dzieciakami nie maja w co grac bo jest zbyt duza roznica poziomow.
                    • morekac Re: poza tematem 28.10.12, 07:13
                      Maksiu, to w tenisa grajcie czy siatkówkę - ale w nogę w 3 osoby to tylko karne można strzelać - bo jest obsada na strzelca, bramkarza i sędziego wink
                    • fogito Re: poza tematem 28.10.12, 09:11
                      maksimum napisał:

                      > fogito napisała:
                      >
                      > > Oni nie mają kolegów w swoim wieku do grania? Smutne.
                      >
                      > Niestety smutne,bo chodza do elitarnych szkol i uprawiaja elitarne sporty.

                      To w tych elitarnych szkołach nie ma dzieci, z którymi można się potkać po lekcjach? Może odstraszasz dzieciaki.

                      > Poza tym moje dzieci sa dosc dobrze wysportowane,to z przecietnymi dzieciakami
                      > nie maja w co grac bo jest zbyt duza roznica poziomow.

                      smile Mogą pograć w koszykówkę a czarnoskórymi sąsiadami. Nie dali by rady na pewno.
            • melea7 Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 23:25
              maksimum napisał:



              > Z grubsza widac ze nie ma chlopa w domu.
              > Mnie jak sie dzieciaki zaczynaly w domu zachowywac nie tak jak ja tego oczekiwa
              > lem,to traktowalem je tak jak zupelnie obce osoby,ktore mnie przeszkadzaja w mo
              > im wlasnym domu.
              > Opierdzielilem je tak jak nikt ich nigdy w zyciu nie opierdzielil i jak im sie
              > cos w domu nie podoba to niech tu nie wracaja,bo ja na nich nie czekam.Zmienie
              > zamki w drzwiach i niech ida na stale do kolegow i kolezanek.Zero kieszonkowego
              > ,zadnych komorek.

              > Kolegow i kolezanki szybko z domu wypedzilem i nastala sielanka.
              > Ja potrafie byc przykry jak mnie ktos wkurzy i nie robi mnie to roznicy ze jest
              > em przykry dla obcych ludzi czy wlasnych dzieci.

              Nie wiem czy taka metoda sprawdziłaby sie w przypadku dziewczyny. Poza tym jak próbuję być taka ostra, córka mówi ze się mnie boi. A moim zdaniem dziecko powinno rodzica szanować a nie bać się go.
              • maksimum Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 02:26
                melea7 napisała:

                > A moim zdaniem dziecko powinno rodzica szanować a nie bać się go.

                Szanuja to wtedy jak juz sa w miare dorosle i nie maja odchylen a wczesniej powinny sie wlasnie bac.
                • melea7 Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 21:16
                  No tak, tylko kiedy byłam taka właśnie bardzo stanowcza, ostra, nawet chciałam jej przylać dla dyscypliny a ona widziała, że jestem w takim stanie ze nie żartuję, to się zupełnie zacięła. I nie ruszyła się z miejsca, siedziała jak sparaliżowana, przerażona. Zdałam sobie sprawę, ze przesadziłam, wystraszyłam dziecko a i tak niczego nie osiągnęłam poza poczuciem winy, że być może bezpowrotnie straciłam kontakt z córką. Dlatego mam wątpliwości co do tej metody.
                  • pade Re: trudna 14-stolatka 29.10.12, 09:09
                    Ale przegięcie w żadną stronę nie jest dobre. Nie trać panowania nad sobą, bo możesz jej wtedy przypominać ojca. Nic dziwnego, że jest jak sparaliżowana...

                    Surowym, czy stanowczym, można być nie odzywając się, albo mówiąc szeptem. To kwestia postawy.
                  • black_halo Re: trudna 14-stolatka 03.11.12, 11:55
                    Ale czasem rodzic musi zastosowac radylane rozwiazania. Ile lat temu wstecz moja ciotka wpadla w furie po tym jak natoletni syn wszedl do domu i powiedzial "matka, obiad". Ciotka postawila mu talerz kolo miski dla psa i powiedziala, ze skoro nie umie sie zachowac to przy stole jesc nie bedzie. A potem chwile sie zastanowila i talerz odsunela bo stwierdzila, ze pies nie pies nic zlego nie zrobil wiec z gownem jesc nie bedzie. Przezycie bylo wstrzajace dla wszystkich, zwlaszcza dla nastolatka, przyzwyczajonego do traktowanie domu jak hotelu a matki jako darmowej obslugi. Obiady na podlodze przy koszu na smieci odbywaly sie pare dni dopoki sie kuzyn nie zlamal i nie obiecal poprawy. W czym wydatnie pomoglo solidne lanie wymierzane ojcowskim pasem. Trzydziestoparoletni dzis kuzyn sam przyznaje, ze wtedy po prostu poczul sie zbyt dorosly i te zabiegi wychowawcze pokazaly mu gdzie jego miejsce w hierarchii domowej. Tak juz jest, ze rodzice zawsze musza stac wyzej niz dzieci choc moze sie to nie spodoba psychologom.

                    Zeby nie bylo, nie popieram bicia dzieci, szczegolnie malych ale uwazam, ze nie nalezy wykluczac solidnego lania jako metody wychowawczej. Kiedys rozmawialam z kumplem i tez przyznal, ze jedyne lanie dostal w wieku nastu lat jak ostro przegial.
                    • morekac Re: trudna 14-stolatka 04.11.12, 10:03
                      nie popieram bicia dzieci, szczegolnie malych
                      A te duże mogą oddać...
                      • black_halo Re: trudna 14-stolatka 04.11.12, 10:57
                        > nie popieram bicia dzieci, szczegolnie malych
                        > A te duże mogą oddać...

                        Wiesz, niektorym jest potrzebny realny pokaz sily i to rodzic musi tu rozwazyc czy takie cos bedzie skuteczne. Czasem ten jeden raz moze przywrocic dziecko do pionu i skierowac na wlasciwa droge. Coz w rodzaju sytuacji granicznej kiedy ktos np. cudem uchodzi z zyciem. Dajmy na to motocyklista, ktory zawsze szaleje, 200km/h przez centrum, pewny siebie , jaki to on krol szos i mistrz kierownicy. A potem jeden raz rozwala sie na motorze ale sam wychodzi z tego bez szwanku i juz wiecej tak nie jezdzi. Tak i czasem rodzic musi spowodowac "sytuacje graniczna" czyli pokazac, ze zarty sie skonczyly. Czasem wystarczy podniesienie glosu a czasem bardziej radykalne srodki. Jesli rodzic bije dziecko za byle co to wiadomo, ze jest problem. Jesli dziecko nigdy nie dostalo nawet klapsa to jednak czasem nawet jeden klaps moze zadzialac. Po prostu jesli dziecko widzi, ze maksymalnie przegielo i rodzic jest doprowadzony do ostatecznosci to wie, ze to jest wlasnie sytuacja graniczna. I dalej przeginac nie mozna.

                        Kazdy z nas byl kiedys nastolatkiem, ja tez. Mialam sporo swobody i zaczelam naduzywac zaufania rodzicow. I mialam juz 17 lat wiec sporo a mama zabronila mi isc na kolejna 18stke, dodajac, ze jesli pojde to nie mam po co wracac. A z czym przegielam? Wrocilam pijana o 6 rano. A mialam wrocic o 2 w nocy.
      • morekac Re: trudna 14-stolatka 03.11.12, 09:50
        Otóż ma. w sumie ok 200 zł. Wydaje to w 2 tyg.
        200 zł, jeśli dziecko opłaca z tego bilety, komórkę i picie/jedzenie w szkole to nie jest znowu tak bardzo dużo. I wcale nie jest to trudno przepuścić w 2 tygodnie: karta miejska kosztuje 45 zł, bilety wychodzą drożej (2 tygodnie typu 'jazdy po szkole' to 26-36 zł), doładowanie komórki (te z internetem są strasznie kasożerne) - to minimum 30 zł na miesiąc, do tego picie - pewnie z 50 zł /miesiąc. Nie, żebym pochwalała to całe jeżdżenie po nocach, ale realnie rzecz biorąc wcale te 200 zł to nie jest jakaś niebotyczna kasa do przepuszczenia.
    • melea7 Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 23:08
      Poczytałam, przemyślałam.. Generalnie Wasze opinie się pokrywają. Że twarda mam być, stanowcza, konsekwentna, stawiac granice, egzekwować, jak trzeba ukarać małolatę. I ja to wiem, chociaz takie wyartykułowanie czasami dziala jak dobry motywujący i stawiający na nogi kopniak. Trochę pociesza fakt, ze niektórzy z Was przerabiali na własnej skórze wiek dorastania swoich pociech i też łatwo nie mieli czy mają, a dali radę. Dzisiaj odbyłam z córą długą rozmowę, ustaliłyśmy zasady, jutro spiszemy je na kartce. Z mojej strony wiecej konsekwencji z jej współpraca. Zobaczymy jak to potoczy się dalej. Ktoś, zresztą niejedna osoba podsunęła pomysł by spoźnionego dziecka nie wpuszczać do domu.. hmm, nie wiem czy na tyle potrafiłabym byc twarda by patrzeć jak siedzi na klatce schodowej. No i znowu wraca pytanie: a co sąsiedzi na to... Trudno mi chodzić po wszystkich (mały dom wielorodzinny z doskonałą akustyką) i tłumaczyć, że mam zbuntowaną nastolatkę, która w ramach kary czasami bedzie wieczory spędzała na klatce, a te wrzaski dochodzące z naszego mieszkania to nic takiego, tylko wyraz budzącej się autonomii dziecka..
      Kieszonkowe.. dozowane. Plus jednorazowa większa kwota wplacana przez ojca na konto corki, ale dokladnie tak jest jak ktoś napisał - ile ma tyle wyda a nawet więcej bo pożyczy.
      I niestety to prawda, nie robi w domu nic, zadnych obowiązków. Tu winę całkowicie biorę na siebie, biję się w pierś, nie potrafiłam wyegzekwować, dla świętego spokoju sama wszystko robiłam. Ale jutro robie pierwszy krok by to zmienić, córka ma posprzątać swój pokój, już otrzymała polecenie, zgodziła się to zrobić bez większych protestów.
      Ktos też, i chyba trafnie zauważył, ze dziecko potrzebuje męskiego autorytetu. Tak może być, córka garnie się do silnych mężczyzn, moich znajomych, nauczycieli. Nie jak lolitka, raczej dziecko, które potrzebuje opiekuna.
      Oczywiście, że skorzystam z pomocy psychologa, sprawdzam otrzymane namiary i w zasadzie już podjęłam decyzję. Najpierw pójdę sama na rekonesans. I zobaczymy jaki będzie dalszy plan.
      Dziękuję wszystkim za rady i wpisy.
      • tijgertje Re: trudna 14-stolatka 27.10.12, 23:50
        melea7 napisała:
        rudno mi chodzić po wszystkich (m
        > ały dom wielorodzinny z doskonałą akustyką) i tłumaczyć, że mam zbuntowaną nast
        > olatkę, która w ramach kary czasami bedzie wieczory spędzała na klatce, a te wr
        > zaski dochodzące z naszego mieszkania to nic takiego, tylko wyraz budzącej się
        > autonomii dziecka..

        wiesz, mysle, ze niczego nie musisz sasiadom tlumaczyc. Zalezy tylko co slysza. U nas zasada jest taka, ze im glosniej dziecko jrzyczy, tym ciszej ja mowie i coraz mniej slysze. Mlody wie, ze wrzask nie jest srodkiem komunikacji akceptowanym w domu i jak mu na czyms zalezy, ma to powiedziec spokojnie. Mysle,z e u was rowniez zda egzamin i o sasiadow naprawde nie masz sie co martwic, zapewne w razie czego stana po twojej stronie jesli tylko bedziesz sama sie pilnowac. Jak beda slyszec dziewczyne, a nie ciebie, to nikt sie nie bedzie mial do czego przyczepic. A jak wywiesisz na drzwiach kartke o spoznieniach, to i sasiedzi sami sie poinformuja, jak im bedzie zalezecwink naprawde nie powinnas tak sie przejmowac opinia innych. Masz w ogole powody, zeby zakladac, ze ci na zlosc chca zrobic i beda dzwonic po policje?
        • melea7 Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 22:01
          tijgertje napisała:

          naprawde nie powinnas tak sie przejm
          > owac opinia innych. Masz w ogole powody, zeby zakladac, ze ci na zlosc chca zro
          > bic i beda dzwonic po policje?

          Zgadzam się i nawet uświadomiłam to córce, że tylko ją będa słyszeć sąsiedzi. Chyba nie zdawała sobie z tego sprawy.
          Miałam kiedy sytuację, parę lat temu córka była dużo młodsza i zrobiła mi w nocy histerię nie chcąc iść spać. Zastosowałam metodę Superniani (swoją drogą totalna kompletnie nietrafiona) z karnym jeżem i przeczekanie ataku. Po 15 minutach "syreny", do drzwi zapukał zaniepokojony sąsiad, czy przypadkiem dziecku nie dzieje się krzywda. Nie uwierzył na słowo, ze wszystko ok tylko dziecko dziecko ma humory, musiałam go wpuścić do mieszkania, pokazać córkę. Dopiero wtedy dał mi spokój, wyszedł łypiąc na mnie podejrzliwie. A znał mnie wczesniej, wiedział, ze nie jestem zadna patologia ani wyrodna matka. Od tamtej pory staram się robić tak by nas nie było słychać. Tym bardziej, ze przeprowadziłyśmy się do nowego miejsca.
      • maksimum Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 02:33
        melea7 napisała:

        > Kieszonkowe.. dozowane. Plus jednorazowa większa kwota wplacana przez ojca na k
        > onto corki,

        Widac ze nic sie nie uczysz.Nie na konto corki ale na twoje konto i ty jej dajesz kiedy to uwazasz za stosowne.
        Nie ma czegos takiego ze 14 latka ma dostep do "swoich" pieniedzy niezaleznie od tego jak sie zachowuje.Przynajmniej u mnie tego nie bylo i nie bedzie,a corka ma 15 lat a syn 18.

        > ale dokladnie tak jest jak ktoś napisał - ile ma tyle wyda a nawet
        > więcej bo pożyczy.

        Odwrotnie.Tyle wyda ile ty jej dasz a jak sama pozycza to niech sama oddaje.Ja sie nigdy nie bawilem w oddawanie dlugow dzieci.

        > I niestety to prawda, nie robi w domu nic, zadnych obowiązków.

        Od czasu do czasu trzeba dac kopa w dooope i pozbawic wszystkich pieniedzy i zaczynac prace od podstaw.

        > Oczywiście, że skorzystam z pomocy psychologa,

        Psycholog to jest strata czasu,bo to jest czlowiek taki sam jak ty albo i glupszy i bedzie staral sie stawac po srodku,a w swoim domu ty rzadzisz a nie twoja 14 letnia corka czy psycholog.


        > sprawdzam otrzymane namiary i w
        > zasadzie już podjęłam decyzję. Najpierw pójdę sama na rekonesans. I zobaczymy j
        > aki będzie dalszy plan.
        > Dziękuję wszystkim za rady i wpisy.
        • melea7 Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 21:24
          maksimum napisał:

          >

          > Psycholog to jest strata czasu,bo to jest czlowiek taki sam jak ty albo i glups
          > zy i bedzie staral sie stawac po srodku,a w swoim domu ty rzadzisz a nie twoja
          > 14 letnia corka czy psycholog.
          >
          No i tu się niestety z Tobą zgadzam, nie bardzo mam ochotę by ktoś analizował nasze domowe i prywatne "brudy", grzebał w przeszłości, a potem dopasował pasujący szablon i postawił diagnozę, którą w zasadzie znam. Ale powinnam to zrobić dla córki, bardziej chodzi mi o to by jakiś inny autorytet powiedział głośno to co córka slyszy ode mnie ale się z tym nie zgadza, bo jestem "tylko" matką.
          • morekac Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 22:53
            ś inny autorytet powiedział głośno to
            > co córka slyszy ode mnie ale się z tym nie zgadza,
            Może być tak, że córka słyszy całkiem co innego niż chcesz jej przekazać. I odwrotnie - ty też nie słyszysz tego, co mówi ci córka. Wtedy spojrzenie na całą sprawę osoby niezaangażowanej emocjonalnie może być przydatne.
      • morekac Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 07:10
        Ktoś, zresztą niejedna osoba pod
        > sunęła pomysł by spoźnionego dziecka nie wpuszczać do domu.. hmm, nie wiem czy
        > na tyle potrafiłabym byc twarda by patrzeć jak siedzi na klatce schodowej.

        Też mam wątpliwości, czy to dobry pomysł. Jest nieletnia.

        Plus jednorazowa większa kwota wplacana przez ojca na k
        > onto corki, ale dokladnie tak jest jak ktoś napisał - ile ma tyle wyda a nawet
        > więcej bo pożyczy.
        Dziecko w tym wieku nie może mieć samodzielnego konta. Czyli jakąś kontrolę nad kontem sprawują dorośli. Jeśli ojciec ma taką potrzebę -niech jej wpłaca, ale uważam, że dziecko powinno mieć limit na wypłaty, i to nie za wysoki. Ustal to z nim, sprawdźcie banki - być może powinna mieć jednak dostęp wyłącznie do gotówki dawanej do ręki. Tata może jej coś kupić od czasu do czasu, jeśli będzie potrzebny większy zakup i będzie potrzeba ruszenia kasy z konta - wypłacicie kasę i któreś z was pojedzie z dzieckiem na zakupy. Jeszcze jedno - osoby w tym wieku nie mogą dokonywać nieograniczonych zakupów. Jeśli młoda kupuje droższe gadżety,a nie wyraziłaś na to zgody, ty - jako rodzic - masz prawo odwieźć to do sklepu/odesłać i zażądać zwrotu pieniędzy. Uświadom to dziecku.
        No i niech córka spłaci długi.
        • pade Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 15:16
          Ta ja napisalam.
          Zapowiedziałam synowi, ze będzie siedział na klatce jak się spóźni.
          Spóźniał się notorycznie, a to 10 minut, a to 20, potem pół godziny. Posiedział 10 minut i wpuściłam go do domu. Nic mu sie nie stało, nie przesadzajcie.
          Zobaczył, że punktualność jest sprawa ważną i wracanie do domu kiedy się chce, nie wchodzi w rachubę, to nie hotel.
          Obecnie skracam mu wyjścia o tyle minut, o ile sie spóźnił. Tzn, zrobiłam to dwa razy, bo juz się nie spóźniabig_grin
          Sprawa załatwiona, koniec tematu.
          Co do sąsiadów.
          Co jest wazniejsze? Relacje z dzieckiem czy opinia obcych ludzi?
          Sama sobie odpowiedz autorko.
          • kaka73 Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 17:25
            Rozumiem co przeżywasz - też mamy problemy z naszym 13 latkiem.
            U nas są problemy od zawsze z nadpobudliwością i brakiem koncentracji - dopiero teraz psycholog stwierdził, że to jednak adhd. Syn jest b. inteligentny jednak b.leniwy. Teraz jest w 1 klasie gimnazjum i jest w trudnej klasie gdzie jest 25 chłopaków i kilka dziewczyn.
            My trafiliśmy na poleconą psycholog w sierpniu aby przygotować jakoś syna do gimnazjum i tak naprawdę to odbyliśmy kilka spotkań zarówno razem jako rodzice, syn był na 2 spotkaniach sam i byliśmy raz całą rodziną. Jako rodzina nie mamy problemów, jednak te spotkania to jakby terapia całej rodziny a nie tylko problemów syna. Walczymy razem jesteśmy konsekwentni do bólu, syn ma 50 zł kieszonkowego i nic więcej. Dostępu do neta nie ma sporadycznie tylko może raz w tyg mu pozwalamy. Komórkę ma najprostszą.
            W szkole jak go nie przypilnujemy ma np 4 jedynki z polskiego - każdą za brak zadania.
            Jednak bez ścisłej współpracy rodziców dziecka i nauczycieli będzie ciężko cokolwiek zrobić.
            Mnie przeraża fakt iż nasz syn nie ma żadnych ambicji - nie wiem z czego to wynika - może ma za dobrze w domu?
            Myślę, że dobry psycholog to podstawa. Ja czasami też mam dosyć - na szczęście mam oparcie w mężu i trzymamy sztamę. Powinniście jako rodzice porozumieć się w sprawie córki i wspólnie walczyć o nią pomijając wasze wojny i wcześniejsze problemy.
            Powodzenia
            Mam nadzieję, że wygramy tę walkę.
            • melea7 Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 21:52
              Czy te wizyty i terapia u psychologa rzeczywiście okazały się skuteczne? Jaka różnica przed i po?
              Nie ma możliwości dogadać sie z exem, nie we mnie problem. Nawet dla dobra dziecka. Raz, że mieszka za granicą, dwa że we wszystkim co mogłoby ułatwić mi życie on wyklucza swój udział.
              U mnie też istnieje problem lenistwa i braku koncentracji, dotyczy to zwłaszcza nauki przedmiotów gdzie trzeba po prostu wykuć na pamięc. Wiec podobny typ.
              Współpracuję z wychowawczynią, zna problem i stara się pomóc przynajmniej w obszarach dotyczących szkoły.
          • robitussin Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 20:52
            > Zapowiedziałam synowi, ze będzie siedział na klatce jak się spóźni.
            > Spóźniał się notorycznie, a to 10 minut, a to 20, potem pół godziny. Posiedział
            > 10 minut i wpuściłam go do domu. Nic mu sie nie stało, nie przesadzajcie.

            Tak czy siak - dziwne metody. Pomijam już, że nie bardzo rozumiem, co to znaczy "spóźnić się do domu". Chyba nie było to spóźnienie na jakiś zapowiadany obiad czy coś z tym stylu, bo skoro trzymałaś go jeszcze potem na klatce, pod drzwiami, to nie zależało Ci, żeby był w domu punktualnie o konkretnej godzinie.
            Rozumiem, że mogłabyś się wściec, gdyby przyszedł godzinę później bez żadnego powiadomienia, a Ty nie mogłabyś się z nim skontaktować. Ale karanie za spóźnienie się o 10 czy nawet 20 minut??

            > Zobaczył, że punktualność jest sprawa ważną i wracanie do domu kiedy się chce,
            > nie wchodzi w rachubę, to nie hotel.

            Nie hotel, owszem, ale z drugiej strony co to za instytucja, że trzeba być w niej punktualnie co do minuty? Ty się nigdy nie zagadałaś z koleżanką? Nie zwiał Ci autobus? No tak, ale pewnie wychodzisz z założenia, że co wolno wojewodzie ...
            • pade Re: trudna 14-stolatka 29.10.12, 09:07
              Pomijam już, że nie bardzo rozumiem, co to znaczy
              > "spóźnić się do domu".

              Ojej, no nie wiem jak Ci to wytłumaczyćbig_grin
              To znaczy, że skoro dziecko ma wrócić o godzinie 18, bo o 18 30 ma korepetycje, to ma wrócić punktualnie, a nie 5 minut przed, bo musi jeszcze coś zjeść (tak, je kilka razy dziennie).
              To znaczy, że gdy mówi, że wróci z boiska o 20, to ma byc o 20, bo jest ciemno. Koniec, kropka.
              To znaczy, że jesli ma sie uczyć do sprawdzianu, ale jeszcze chce wyjść, przewietrzyć się, to ma wrócić punktualnie, a nie przedłużać wyjście w nieskończoność.

              Może dla Ciebie punktualność nie ma znaczenia, dla mnie ma. Świadczy o kulturze po prostu.

              Aha, autobus może zwiać, ale trzeba uprzedzić, że się przyjedzie później. To takie dziwne???

              Nie, mój syn nie mieszka w instytucji, mamy dom, w którym każdy domownik szanuje tego drugiego.

              I jeszcze jedno. Chciałabym, by syn nie spóźniał się na randkismile Te 10 minut, czy 15, naprawdę mają dla czekającej dziewczyny znaczenie.

              Zrozumiałas teraz?smile
              • robitussin Re: trudna 14-stolatka 29.10.12, 15:00
                > To znaczy, że skoro dziecko ma wrócić o godzinie 18, bo o 18 30 ma korepetycje,
                > to ma wrócić punktualnie, a nie 5 minut przed, bo musi jeszcze coś zjeść (tak,
                > je kilka razy dziennie).

                Acha, i dlatego, gdy się spóźni, to spędza jeszcze dodatkowe 10 minut na klatce, za karę? smile Gdzie tu logika?

                > To znaczy, że gdy mówi, że wróci z boiska o 20, to ma byc o 20, bo jest ciemno.

                No to nie tyle chodzi o samo spóźnienie, ile o to, żeby był w domu przed zmrokiem.

                > To znaczy, że jesli ma sie uczyć do sprawdzianu, ale jeszcze chce wyjść, przewi
                > etrzyć się, to ma wrócić punktualnie, a nie przedłużać wyjście w nieskończoność

                I jak wyżej - w związku z tym trzymasz go jeszcze dodatkowo na klatce?

                > Może dla Ciebie punktualność nie ma znaczenia, dla mnie ma.

                Ma znaczenie, ale nie w każdej sytuacji jest to znaczenie do tego stopnia pryncypialne.
                Jeśli faktycznie umawiamy się, że dziecko ma być o danej porze, bo przychodzi ciotka na uroczysty obiad albo, że jak dziecko wróci, to od razu wyjeżdżamy razem np. do dentysty itp. to jasne, że liczę na to, że wróci na konkretną godzinę. Jednak takie sytuacje są u nas sporadyczne i zazwyczaj, gdy coś nam się takiego planowanego szykuje, to generalnie tego dnia nie ryzykuję i nie pozwalam na "łażenie po mieście", tylko od razu proszę o powrót po lekcjach do domu. Ale nawet jeśli ktoś się spóźni o te 10 czy 20 minut, to nie robię z tego powodu jakiegoś wielkiego halo. No bez jaj, dom to ma być azyl, a nie internat, gdzie się trzeba odnotować w książce wyjść i przyjść.

                > Aha, autobus może zwiać, ale trzeba uprzedzić, że się przyjedzie później. To ta
                > kie dziwne???

                Nie i z tym nie polemizuję. Też się wkurzam, gdy dzieciaki nie zdążą na konkretny autobus i nie raczą powiadomić, ale nie tyle o samo spóźnienie mam pretensję, ile o brak kontaktu. Jednak to są (a właściwie były) sytuacje marginalne, bo na wstępie zapowiedziałam, że jeśli to się powtórzy, to w ogóle nie będą miały możliwości nigdzie chodzić. I za każdym razem, jeśli coś się dzieje, to meldują odpowiednio wcześniej.

                > Nie, mój syn nie mieszka w instytucji, mamy dom, w którym każdy domownik szanuj
                > e tego drugiego.

                Jasne i dlatego zostawia się spóźnionego dzieciaka pod drzwiami aż skruszeje uncertain Nie, no oczywiscie każdy ma swoje metody, ale dla mnie to po prostu kosmos. W życiu nie przyszłaby mi do głowy taka kara, moi rodzice też takich kar nie stosowali, a jakoś nikt w naszej rodzinie nie spóźnia(ł) się, jeśli faktycznie wie(dział), że musi być na czas.
                Jeśli to po prostu zwykłe wyjście z informację "będę ok. 18:00", a de facto wraca się 10 czy 20 minutu później, to jest to traktowane normalnie.

                > I jeszcze jedno. Chciałabym, by syn nie spóźniał się na randkismile Te 10 minut, c
                > zy 15, naprawdę mają dla czekającej dziewczyny znaczenie.

                Dla Ciebie to naprawdę tożsame sytuacje? Powrót do domu ze szkoły czy spotkania z kolegami i wyjście na umówione spotkanie?

                > Zrozumiałas teraz?smile

                Po części, choć kara - tzn. metoda i jej wymiar - kompletnie mnie nie przekonują.
                • pade Re: trudna 14-stolatka 29.10.12, 18:05
                  Proponowałabym Ci powrót do tamtego wpisu i przeczytanie go jeszcze raz, ze zrozumieniem.
                  Sytuacja, która wydarzyła się raz - nie jest metodą!
                  Uwielbiasz rozkminiać i czepiać się słówek, ale czasami powinnaś odpuścić, bo nie masz racji.
                  • robitussin Re: trudna 14-stolatka 29.10.12, 20:55
                    pade napisała:

                    > Proponowałabym Ci powrót do tamtego wpisu i przeczytanie go jeszcze raz, ze zro
                    > zumieniem. Sytuacja, która wydarzyła się raz - nie jest metodą!

                    Odniosłam się po prostu do tego:
                    "Spóźniał się notorycznie, a to 10 minut, a to 20, potem pół godziny. Posiedział 10 minut i wpuściłam go do domu"
                    Zrozumiałam, że za każdym razem, gdy się spóźniał, a to 10 minut, a to 20 czy więcej, to siedział 10 minut pod drzwiam zanim go wpuściłaś.

                    > Uwielbiasz rozkminiać i czepiać się słówek, ale czasami powinnaś odpuścić, bo n
                    > ie masz racji.

                    Ale w czym konkretnie miałabym mieć rację? Napisałam po prostu, że ja nie akceptowałabym takiej metody karania dziecka i tyle (wyjaśniając swój punkt widzenia). Gdzie tu czyjaś racja? Rób jak uważasz, to przecież nie moja sprawa.
                    • pade Re: trudna 14-stolatka 30.10.12, 07:03
                      posiedział a nie siedział, raz
                      i na tym zakończmy ten temat
              • morekac Re: trudna 14-stolatka 30.10.12, 05:27
                dziecko ma wrócić o godzinie 18, bo o 18 30 ma korepetycje, to ma wrócić punktualnie, a nie 5 minut przed, bo musi jeszcze coś zjeść (tak, je kilka razy dziennie).

                Najwyżej nie zje. To nie niemowlę...
                Przesiedzi jedne korki z pustym brzuchem, to następnym razem wróci na czas.
                • pade Re: trudna 14-stolatka 30.10.12, 07:01
                  już wraca
                  dziękuję za dobre radybig_grin
                • tijgertje Re: trudna 14-stolatka 30.10.12, 08:03
                  Nastepnym razem spozni sie na korki wink
          • melea7 Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 22:05
            Podoba mi się pomysł, skracania następnego wyjścia o czas spóznienia poprzedniego smile Do której max pozwalasz synowi przebywać poza domem? Moja córka zażyczyła sobie do 23 00. W piątek lub sobotę.
            • wrzesniowamama07 Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 22:32
              Nieźle sobie zażyczyła smile

              - tu się nie wypowiadam, bo nie mam pojęcia, jak to wygląda teraz u nastolatków, jakie są pory powrotów. Ale wydaje mi się, że 14-latka i regularne powroty nawet raz w tygodniu o 23.00 to mocna rzecz. Zapytałam właśnie ojca dwóch świeżo dorosłych synów (23 i 20 lat) - on mówi, że jak mieli 14 lat, to w piątek o 22.00 maks w domu, ale jak mieli imprezy, to mogli zostawać do północy czy nawet później, tyle że z opcją że albo ktoś dorosły ich przywoził, albo on po nich jechał). Że późniejsze powroty zaczęły się w liceum, i były obwarowane licznymi zastrzeżeniami. Inna znajoma (21 lat) pisze, że do końca I LO poza imprezami mogła wracać do domu w piątek albo sobotę do 22.00, ale pod warunkiem że wracała z kimś. Z imprez odbierali ją rodzice, albo dostawała na taksówkę, ale to dopiero na koniec liceum.

              • kaka73 Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 22:56
                Cóż ciężko stwierdzić czy są efekty, bo to było raptem kilka spotkań. Myślę, że w wielu aspektach utwierdziła nas, że nasze reakcje względem syna są prawidłowe. Trochę wskazuje na bieżąco jak współpracować na linii dziecko - rodzic -nauczyciel. Po spotkaniu całą rodziną ( a mamy jeszcze 2 młodszych dzieci) po grupowych ćwiczeniach zwróciła na klika ważnych aspektów, których my jako rodzice może nie zauważamy na codzień.
                Początkowo sceptycznie podchodziliśmy (chociaż to polecona psycholog przez moje koleżanki z tej branży), tym bardziej, że rzeczywiście dość głęboko sięgała w nasze korzenie - jednak stwierdziliśmy iż nie mamy nic do stracenia (jedynie kasę) a możemy sobie i synowi pomóc.
                Zobaczymy co dalej - czas pokaże.
              • morekac Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 22:57
                Mnie też się wydaje, że 23 to długo - i zgodziłabym się na to wyłącznie w sytuacji imprezy, z opcją 'odbiór osobisty'.
            • pade Re: trudna 14-stolatka 29.10.12, 09:15
              W piątek lub sobotę syn chodzi z koleżankami do kina. Wtedy któryś z rodziców przywozi dzieciaki do domu i maksymalna godzina to jest 22. O imprezach do tej godziny nawet nie myślęsmile Najdłuższe urodziny trwały do 21. Tyle, że my, rodzice, jesteśmy zgodni co do tego, że to dopiero czternastolatki. Jeszcze maja czas na szwendanie sięsmile

              • pade Re: trudna 14-stolatka 29.10.12, 09:33
                I jeszcze jedno, obowiązki domowe to podstawa.
                Mój syn wynosi śmieci, zamiata kuchnię i przedpokój, codzinnie wychodzi z psem, i robi drobne zakupy. 9-latka gotuje makaron na obiad, ziemniaki, kaszę, zmywa naczynia, ogólnie zajmuje się kuchnią bo to lubi. W sobotę oboje odkurzają u siebie, wycierają kurze i myją podłogi.
                I od tych obowiązków nie ma odstępstw.
                Dodakowo proszę czasami o wytarcie podłogi w przedpokoju lub umycie wanny, itd. za to są dodatkowe plusy. Dzieci dostają tygodniówki ZA wykonanie obowiązków.
                I uwierz, bardzo im ten układ pasuje.
                Ja mam mniej pracy, nie muszę gderać (lista jest na lodówce) a one czują, że mieszkanie jest wspólne, dla wszystkich, i wszyscy dzielimy się obowiązkami - na miarę mozliwości.
      • ga-ti Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 09:14
        Ja tylko odniosę się do sprzątania swojego pokoju. Może Ci się zbuntować, na zasadzie: mój pokój mój azyl, nie musisz o niego wchodzić, mnie tak jest dobrze.
        Może zacznijcie od wspólnego sprzątania wspólnego pokoju, jedna odkurz, druga ściera kurze, umyjcie okno albo od sprzątania kuchni, łazienki. Stref wspólnych, z których obie korzystacie i o które obie dbacie. Może razem coś ugotujcie?
        Trochę śmieszne rady, bo ja tak robię z 4 latką, no ale od czegoś trzeba zacząć.
        Trzymam za Was kciuki!
        • mama303 Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 12:58
          ga-ti napisała:

          > Może razem coś ugotujcie?
          > Trochę śmieszne rady, bo ja tak robię z 4 latką, no ale od czegoś trzeba zacząć

          Wcale nie śmieszne, wspólna praca jest bardzo dobrą radą. Tylko u takiej 14 latki może byc trudne do wyegzekwowania.
        • melea7 Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 22:14
          ga-ti napisała:

          > Ja tylko odniosę się do sprzątania swojego pokoju. Może Ci się zbuntować, na za
          > sadzie: mój pokój mój azyl, nie musisz o niego wchodzić, mnie tak jest dobrze.
          > Może zacznijcie od wspólnego sprzątania wspólnego pokoju, jedna odkurz, druga ś
          >
          Nie, rada nie jest śmieszna. nawet próbowałam zastosować, tylko niestety już nie ten wiek, Teraz córa czuje, że to wspolne sprzątanie i gotowanie z mamą to nie zabawa a metoda edukacyjna. Więc dla zasady nie zgadza się. Czasami zdarza się, że pomoże mi cos upichcić, ale tylko wtedy kiedy sama tego chce i wyjdzie z inicjatywą.
          • wrzesniowamama07 Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 22:40
            Ale Ty jako matka ustanawiasz zasady. Jeśli chce mieć przywileje - internet, komórkę, kieszonkowe, to musi "zapracować" - w sensie: wywiązać się z obowiązków.

            Jeśli nie jesteście zaprzyjaźnione, nie naciskałabym na wspólne gotowanie czy sprzątanie pokoju, ale córka oprócz ogarniania swojego pokoju powinna mieć jasno określone, że np. w sobotę do południa jest sprzątanie chałupy, i do niej należy wypucowanie łazienki, albo kuchni, czy pokoju wspólnego (jeśli taki macie). Niech to będzie jedno pomieszczenie i takie, co do którego nie ma dziecko "obrzydzenia" (ja np. nienawidziłam sprzątać łazienki). Robicie w tym samym czasie, ale obok siebie, najlepiej na początku - nie wchodząc sobie w drogę. Z czasem takie robienie czegoś w tym samym czasie może się przerodzić we wspólną pracę. Albo nie.

            Oczywiście, nie wiem czy Ci to pasuje, ale - stosując wszystkie proporcje - ja właśnie widzę, jak bardzo dziecku pomaga fakt, że coś robi razem z rodzicem (równolegle). Mój 5-latek ma problem z kolorowaniem/rysowaniem - od kilku dni ja mam swoje kolorowanki, on swoje, i 15-20 minut dziennie rysujemy. Efekty są porażające (pozytywnie).
          • morekac Re: trudna 14-stolatka 28.10.12, 22:49
            Może zacznijcie od wspólnego sprzątania wspólnego pokoju, jedna odkurz, druga ś
            >
            I może skończyć się totalną aferą, jeśli zwrócisz uwagę, że coś jest niezrobione zgodnie z twoimi standardami. Lepiej podzielić teren.
          • 71tosia Re: trudna 14-stolatka 30.10.12, 00:31
            w kwestii sprzatania: to ja zwykle uprzejmie proponuje ze jak maja nastolatka taka zarobiona jest to ja chetnie ja wyrecze i pokoj posprzatam, tylko zeby sie nie dziwila ze zrobie to po swojemu. Zwykle gozba grzebania w jej rzeczach mobilizuje corke do sprzatania.
            Co do wrzaskow i ewentualnej interwencji sasiadow to bym sie zupelnie nie przejmowala, po pierwsze wiekszosc sasiadow pewnie ma podobne doswiadczenia z wlasnym potomstwem po drugie to co moga sasiedzi zrobic to tylko wezwac policje. A taki najazd mundurowych, akurat moze zadzialac otrzezwiajaco na corke, i troche utemperowac jej emocje w przyszlych 'dyskusjach' z toba.
    • baszysta Re: trudna 14-stolatka 31.10.12, 11:58
      >Ktos też, i chyba trafnie zauważył, ze dziecko potrzebuje męskiego autorytetu. Tak może być, córka garnie się do silnych mężczyzn, moich znajomych, nauczycieli. Nie jak lolitka, raczej dziecko, które potrzebuje opiekuna.

      14 latka to lolitka juz nie jest, sorki mamusiu za ewentualne rozczarowanie

      a co do wpisu o tym, ze "garnie" sie do starszych:
      czy w dziecinstwie ojciec okazywal jej milosc, mowil, ze "ladnie wyglada w tej sukieneczce", itp? czy dosenial ja, czy ma rozwiniete oczucie wlasnej wartosci?
      bo jesli malo albo w slabym natezeniu to nie zdzw sie meleo, ze przyprowadzi ci starszego kolege w postaci czterdziesto letniego gacha.

      ogolnie jak jest z samoocena twojej 14stki bo jesli jest niska to moze te doladowania nie konieczne sa "wyzebrane", ewentualnie ma zylke do interesow wink
      • aga_sama Re: trudna 14-stolatka 31.10.12, 22:29
        Przepraszam, nie mam czasu na czytanie wszystkich postów, w pierwszym pytałaś, czy są jakieś instytucje zewn., które pomogą Ci zdyscyplinować córkę.
        Otóż są. Ty sama możesz wystąpić o nadzór kuratorski/ wgląd kuratora i sądu i rodzinnego w sytuację rodziny i małoletniej. Wyjście dość drastyczne, ale w przypadku dzieci z rodzin niepatologicznych działa. Najczęściej się opamiętywują.
        Taką radę usłyszałam na warsztatach dla rodziców trudnych dzieci od doświadczonej terapeutki, która nie raz uczestniczyła w takich postępowaniach.
        • melea7 Re: trudna 14-stolatka 31.10.12, 22:49
          Dokładnie coś takiego miałam na myśli, bo o takiej formie "terapeutycznej" dla trudnego dziecka słyszałam tylko nie wiedzialam gdzie i jak to załatwić. Czyli przez sąd rodzinny. Dziękuję, jeśli psycholog nie pomoże (a wciąż jestem sceptyczna co do jego możliwości), to nie będę traciła czasu tylko spróbuję takiej wstrząsowej terapii. Czy możesz zdradzić gdzie uczestniczyłaś w takich warsztatach? Warszawa moze?
          • 71tosia Re: trudna 14-stolatka 31.10.12, 23:12
            Zanim zaczniesz uruchamiac procedure z kuratorem, to zastanow sie nad rozmowa z policja. Znajoma, samotna mama, majac powazne klopoty z nastoletnim synem (wagary, alkohol, dziwne towarzystwo) wlasnie taka taktyke zastaosowala. Sama zglosila sie na policje i poprosila kogos z wydzialu do spraw nieletnich (maja duze doswiadczenie z takimi przypadkami) o wezwanie dla syna, wyjasniajac wczesniej dokladnie na czym polegaja klopoty. Ich obowiazkiem jest tez prewencja, wiec syna wezwali i przeczolgali. Nie mial wczesniej takich doswiadczen, wiec zadzialalo w jego przypadku bardzo dobrze.
            ps Do swojego podtsepu przyznala sie wiele lat pozniej, dopiero gdy syn mial juz wlasna rodzine wink
            • melea7 Re: trudna 14-stolatka 31.10.12, 23:45
              71tosia napisała:

              > Zanim zaczniesz uruchamiac procedure z kuratorem, to zastanow sie nad rozmowa z
              > policja.

              U mnie nie jest jeszcze tak skrajnie źle, chociaz zmierza w tym kierunku. Nie wiem czy policja w ogóle miałaby tu cokolwiek do powiedzenia, jak na razie problemy są w domu, z nauka, z nieposłuszenstwem, brakiem szacunku dla wartości, z lenistwem itd. Ewentualnie te wypady "na miasto" i powroty o dowolnej godzinie najczęsciej późnej nocnej. W nic innego na razie nie może się wtrącić. Ale sprawdzę to, może chociaz te nocne wyprawy udałoby się ukrócić.. Kurator czy policja to już poważnie kroki, wiec nie chcę tutaj działać pochopnie, impulsywnie, bo takie decyzje mogą skutkować na zawsze a ten mój dzieciak już swojej przeszedł.. Trudne to dla mnie wszystko.
              • morekac Re: trudna 14-stolatka 01.11.12, 07:35
                Do mnie bardziej przemawiałaby policja - bo dziewczyna robi rzeczy dla siebie niebezpieczne - to szlajanie się po nocy i pożyczanie na bilety wzbudziłoby moje przerażenie. No i jeśli stosuje jakiekolwiek używki.

                Co do kuratora - co zrobisz, jeśli on czy ona zaneguje twoje metody postępowania z dzieckiem? Bo że wlezie ci z butami w życie, że będziesz się musiała wyspowiadać - to pewne. Może nawet zaleci wam współpracę z psychologiem. tobie zaś zaleci podniesienie kompetencji rodzicielskich i pracę nad sobą wink
                Tylko że jego w przeciwieństwie do psychologa nie będziesz mogła się pozbyć na życzenie czy zmienić na bardziej odpowiadającego.

                Co do
                z nauka, z nieposłuszenstwem, brakiem szacunku dla wartości, z l
                > enistwem itd.
                To ogólnie jest pikuś. Pały można jeszcze poprawić, ewentualnie rok można powtórzyć.
                A gdyby nastolatki łykały każde słowo rodziców jak pelikan rybę, niczego nie negowały, nigdy nie pyszczyły i były pracowite jak pszczółki - to wzbudziłoby to mój lekki niepokój. Na opanowanie tego masz trochę czasu.
              • jakw Re: trudna 14-stolatka 03.11.12, 08:55
                Kurator lub policja samymi nieletnimi zajmuje się zasadniczo wtedy, gdy nieletni owi popełniają przestępstwa. Sam powrót o godzinie dowolnej, łapanie pał jak leci i "pyskowanie" rodzicielce przestępstwem nie jest.
                Chyba że wolisz, żeby kurator zajął się ogólnie wami jako rodziną patologiczną. Wtedy pewnie wystarczy, że zrobicie we 2 kilka głośnych awantur, a sąsiedzi wezwą policję. Tyle, że od kuratora się tak łatwo nie odczepisz. Nie będzie ci odpowiadał psycholog - to go najwyżej zmienisz lub nawet z niego zrezygnujesz. Z kuratora sama zrezygnować nie możesz - o kuratorze decyduje sąd rodzinny. Przy czym musisz mieć świadomość, że kurator to jest urzędnik, który wpadnie pewnie raz na miesiąc, sprawdzi, czy masz równo garnki poukładane, młodej pogrozi palcem za pały i sobie pójdze - ewentualnie stwierdzi, że w tych warunkach to młodej nie da się wychować i zaproponuje jej dom dziecka. Bo bez popełnienia przestępstw przez młodą to nie może jej grozić żadnym poprawczakiem.
                • 71tosia Re: trudna 14-stolatka 03.11.12, 19:08
                  Nie zupelnie, jezeli dzieciak nie wraca o omowionej porze mozna zawsze zglosic ''zaginiecie" , wtedy policja nie ma wyjscia zwykle rozsyla wiadomosc do radiowozow, wiec jest szansa ze mloda zatrzymaja i odwioza do domu. Po ''odnalezieniu" policja wzywa rodzicow i dzieciaka na rozmowe wychowawcza. Zwykle to wystracza by nastolatkowi uswiadomic ze przesadzil wink
      • melea7 Re: trudna 14-stolatka 31.10.12, 23:01
        baszysta napisała:

        > 14 latka to lolitka juz nie jest, sorki mamusiu za ewentualne rozczarowanie

        nie?? z mojej wiedzy wynika, że jeszcze jest, ale może i ta granica się przesunęła..

        > a co do wpisu o tym, ze "garnie" sie do starszych:
        > czy w dziecinstwie ojciec okazywal jej milosc, mowil, ze "ladnie wyglada w tej
        > sukieneczce", itp? czy dosenial ja, czy ma rozwiniete oczucie wlasnej wartosci?
        > bo jesli malo albo w slabym natezeniu to nie zdzw sie meleo, ze przyprowadzi ci
        > starszego kolege w postaci czterdziesto letniego gacha.
        >
        > ogolnie jak jest z samoocena twojej 14stki bo jesli jest niska to moze te dolad
        > owania nie konieczne sa "wyzebrane", ewentualnie ma zylke do interesow wink


        Ex ojcem był niezłym i miał dobry kontakt z córką. Tak, brał na kolana, chwalił, doceniał, dowartościowywał. Córusia tatusia. Teraz z racji odległości jaka nas dzieli, te relacje znacznie się spłyciły. Kupuje sobie jej przychylność pieniędzmi i obiecankami.
        Nie, nie, pożycza kasę, tego akurat jestem pewna. Żyłki do interesów nie ma, za mało sprytna i za bardzo leniwa. Ale rzeczywiscie poczucie wartości ma niskie, pewnie stąd ta potrzeba zaimponowania rówieśnikom. A z dorosłymi mężczyznami tylko takimi lubi przebywać, którzy wykazują się opiekunczością i troską jaką otacza się dziecko. Do "chodzenia" woli chłopaków w swoim wieku.
        • ata-07 Re: trudna 14-stolatka 01.11.12, 01:11
          Dziewczyny..
          To nie jest tak,ze jak nie ma narkotykow, to ok. Nastolatki dzis sa tak pomysłowe,ze ..nie biora narkotykow, ani nawet dopalaczy. Dziś ..kupuja po kilka opakowań lekow na gardło(poczytajcie forum o Acodin), a nawet zwyklej wit.C. Kilka mam, nawet na tym forum miało przejscia z corkami Z tym lekiem..
          To naprawdę straszne... To najnowsza moda. wziąsc ten lek, zapić piwem..

          Miałam podobne problemy... W porę zareagowłam, tj. przejrzalam telefon, gg, faceebooka, nk,nawet kolezanek konta, pamietnik, biurko,itd.. Wierz mi, mało zawału nie dostalam, na co ja namawiały, do tego odchudzanie dochodzilo..
          Jak powiedzialam,ze wiem o jej kolezankach, od razu sama skasowała ich i swoje konta corka, numery w tel też., zerwala kontakt. Teraz jest ok, uczy sie dobrze, ale co przeszlam....

          Przejrzyj jej wszystko, tak, zeby sie nie zorientowala... co dzień czytaj tel, obserwuj. I nic krzykiem, dobrocia wiecej sie dowiesz..Jak bedziesz krzyczec, na drugi raz nic ci nie powie.
          • morekac Re: trudna 14-stolatka 01.11.12, 07:21
            No właśnie, to jest przypadek, kiedy trzeba jednak przetrzepać rzeczy osobiste dziecka.
            • 71tosia Re: trudna 14-stolatka 01.11.12, 23:29
              tez bym bez specjalnych wyzutow sumienia przejrzala dyskretnie komorke i komputer. Pomyslalam tez o zalozeniu ktoregos z programow lokujacych komorke (np gdziejestdziecko) bo dzieciak robi rzeczy dla siebie naprawde niebezpieczne. Co do powrotow w nocy to moze zapowiedz ze nastepnym razem zglosisz ''zaginiecie'' na policji (w przypadku nieletniego mozesz to zrobic zawsze, nie czekajac 24 godzin) i zrob to jak nastepnym razem odstawi zowu taki numer. To powinno ja troche przestraszyc, a w tym wieku pewnych rzeczy sie nie robi wlasnie ze strachu przed rodzicami bardziej niz z innych powodow.
    • ata-07 Re: trudna 14-stolatka 01.11.12, 01:26
      Poczytaj :

      www.forum.narkotyki.pl/temat1,289,1,tematsymbol.html
      m-forum.pl/acodin-nie-bierzcie-tego-t28691.html
      zapytaj.onet.pl/Category/004,001/2,19247798,ACODIN_.html
    • ata-07 Re: trudna 14-stolatka 01.11.12, 01:37
      I jeszcze to ciekawe :

      www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20071204/NEWS01/71203051
      A sa podobno i inne leki teraz "lepsze", trzeba poguglać..

      Pzdr.Jak co, pisz na gazetową.
    • mgla_jedwabna Re: trudna 14-stolatka 06.11.12, 17:46
      nie idzie do szkoły bo jej si
      > e po prostu nie chce wstać, regularnie się spóźnia, rano walka o wstanie, wiecz
      > orem walka o pójście spać, myślę tez ze jest uzależniona internetu, potrafi sie
      > dzieć w necie do 2 00 (!!!) w nocy


      Tego rodzaju przestawiony rytm dnia i nocy jest problemem, który może mieć podłoże organiczne (np. neurologiczne) lub psychologiczne. Zamiast sankcji skup się na pomocy córce, najlepiej specjalistycznej. Jeśli ktoś funkcjonuje lepiej w nocy, przy zredukowanych bodźcach, to może znaczyć, że sytuacja za dnia, przy "normalnej" ilości bodźców go przerasta. Podobnie z sugerowanym "uzależnieniem" od internetu. Często wzmożoną aktywnośc internetową przejawiają osoby, które z aktywnością w tzw. realu sobie nie radzą.

      Czy twoja córka ma coś, co stanowiłoby dla niej podstawy do posiadania pewności siebie? Normalnie jest tym np. poczucie wsparcia przez rodzinę, u ciebie tego raczej nie ma, za to ma sankcje (np. zabieranie komórki) jako odpowiedź na problemy. Malowanie się, strojenie i "szalenie za chłopakami" to norma w tym wieku, martwiłabym się raczej o dziewczynkę, która tego nie przejawia...

      Czy twoja córka ma jakieś hobby, zainteresowania? Jeżdżenie cały dzień komunikacją miejską oraz siedzenie godzinami w necie wskazuje raczej na to, że panna nie wie, co ma ze sobą zrobić. Zasugeruj jej coś ciekawego, przy okazji dziewczyna zyska coś, co pozwoli jej podbudować tzw. self-esteem (bo obecnie ma raczej niskie, to się rzuca w oczy od razu).

      Na początek można poszukac jakiegoś ośrodka z pomocą psychologiczną dla młodzieży, bywają takie również na NFZ.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka