Ciekawy artykuł w najnowszej Polityce. Fragmenty:
Kolejny rocznik młodych Koreańczyków zdał właśnie jedną z najbardziej wymagających matur na świecie. Ośmiogodzinny egzamin może przesądzić o całej ich przyszłości.
W dniu zero abiturientów wsparł aparat państwa. (…
urzędy publiczne , banki i seulska giełdę otwarto dopiero o 10 rano- ten sposób o godzinę przesunięto porę porannego szczytu (…
w porze odsłuchiwania zadań z języka angielskiego, na krajowych lotniskach nie lądowały i nie startowały samoloty (…
(…
matki masowo klęczące i modlące się pod szkołami zapraszano do świątyń – buddyjskich, protestanckich czy katolickich- na okolicznościowe czuwania.
Szkoły średnie są płatne i czy to państwowe czy prywatne przygotowują na całkiem niezłym poziomie. Jednak by zwiększyć szanse na maturze, wiele dzieci posyłanych jest do (…
wieczorowych i weekendowych akademii, oferujących kursy dodatkowe. (…
Kim Ki-hoon, który jest rozchwytywanym nauczycielem angielskiego z rocznymi dochodami osiągającymi równowartość 12 mln zł.
(…
w 2012 Amerykanie wydali równowartość 45 mld zł na gry wideo, a w tym samym czasie Koreańczycy (jest ich 51 mln czyli sześc razy mniej niż mieszkańców USA) przeznaczyli na korepetycje 6 mld zł więcej.
(…
profesorowie nawet na najlepszych uczelniach narzekają, że studenci nie potrafią studiować. (…
Globalna działalność skłania koreańskie koncerny, by szukać u pracowników cech, których koreańska szkoła nie premiuje – przede wszystkim pomysłowości i samodzielnego myślenia.