Dodaj do ulubionych

Zauczyć się na śmierć

27.11.13, 20:39
Ciekawy artykuł w najnowszej Polityce. Fragmenty:

Kolejny rocznik młodych Koreańczyków zdał właśnie jedną z najbardziej wymagających matur na świecie. Ośmiogodzinny egzamin może przesądzić o całej ich przyszłości.

W dniu zero abiturientów wsparł aparat państwa. (…wink urzędy publiczne , banki i seulska giełdę otwarto dopiero o 10 rano- ten sposób o godzinę przesunięto porę porannego szczytu (…wink w porze odsłuchiwania zadań z języka angielskiego, na krajowych lotniskach nie lądowały i nie startowały samoloty (…wink


(…wink matki masowo klęczące i modlące się pod szkołami zapraszano do świątyń – buddyjskich, protestanckich czy katolickich- na okolicznościowe czuwania.

Szkoły średnie są płatne i czy to państwowe czy prywatne przygotowują na całkiem niezłym poziomie. Jednak by zwiększyć szanse na maturze, wiele dzieci posyłanych jest do (…wink wieczorowych i weekendowych akademii, oferujących kursy dodatkowe. (…wink Kim Ki-hoon, który jest rozchwytywanym nauczycielem angielskiego z rocznymi dochodami osiągającymi równowartość 12 mln zł.

(…wink w 2012 Amerykanie wydali równowartość 45 mld zł na gry wideo, a w tym samym czasie Koreańczycy (jest ich 51 mln czyli sześc razy mniej niż mieszkańców USA) przeznaczyli na korepetycje 6 mld zł więcej.

(…wink profesorowie nawet na najlepszych uczelniach narzekają, że studenci nie potrafią studiować. (…wink Globalna działalność skłania koreańskie koncerny, by szukać u pracowników cech, których koreańska szkoła nie premiuje – przede wszystkim pomysłowości i samodzielnego myślenia.


Obserwuj wątek
    • joa66 Re: Zauczyć się na śmierć 27.11.13, 20:41
      p.s. te uśmieszki to nie moje - niedoskonałość systemu - były kropki w nawiasach .
    • jakw Re: Zauczyć się na śmierć 27.11.13, 20:59
      joa66 napisała:

      > (…wink profesorowie nawet na najlepszych uczelniach narzekają, że studenci
      > nie potrafią studiować. (…wink
      Ciekawe, u nas profesorowie mają chyba podobne zdanie wink
      • jotde3 Re: Zauczyć się na śmierć 27.11.13, 21:10
        jakw napisała:

        > joa66 napisała:
        >
        > > (…wink profesorowie nawet na najlepszych uczelniach narzekają, że stu
        > denci
        > > nie potrafią studiować. (…wink
        > Ciekawe, u nas profesorowie mają chyba podobne zdanie wink

        fakt smile tylko oni (profesorowie ) są de best wink
      • joa66 Re: Zauczyć się na śmierć 27.11.13, 21:13
        ja jako matka maturzysty zostałam zainspirowana masowymi modłami pod szkołą big_grin
        • jotde3 Re: Zauczyć się na śmierć 27.11.13, 21:16
          joa66 napisała:

          > ja jako matka maturzysty zostałam zainspirowana masowymi modłami pod szkołą big_grin

          śmiał bym sie z tego z toba gdyby nie dzisiejszy alfik syna . trudno mi było znaleść sobie miejsce wink
          • joa66 Re: Zauczyć się na śmierć 27.11.13, 21:25
            mój ma próbne matury w tym tygodniu. Ale ja już zahartowana.

            A tak na poważnie - to smutny artykuł.
            • jotde3 Re: Zauczyć się na śmierć 27.11.13, 21:33
              joa66 napisała:

              > mój ma próbne matury w tym tygodniu. Ale ja już zahartowana.
              >
              > A tak na poważnie - to smutny artykuł.

              nic mi nie przeszkadza wypowiadać sie mimo że go nie czytałem wink heheh
              ale moim zdaniem nie ma nic smutnego w ciężkiej pracy na początku życia i w nadziejach rodziców ( jeśli o tym jest artykuł ) .
              właśnie wróciliśmy z 2 treningów pod rząd - judo a potem zapasy . razem 3 godziny .
              głaskanie po dupie mężczyzny z niego nie zrobi .
              • joa66 Re: Zauczyć się na śmierć 27.11.13, 21:45
                nie ma nic smutnego w ciężkiej pracy na początku życia

                ale są granice tej ciężkiej pracy - kilkanaście godzin dziennie plus weekendy i wakacje to za dużo. Po prostu.
                • jotde3 Re: Zauczyć się na śmierć 27.11.13, 21:53
                  joa66 napisała:

                  > nie ma nic smutnego w ciężkiej pracy na początku życia
                  >
                  > ale są granice tej ciężkiej pracy - kilkanaście godzin dziennie plus weekendy i
                  > wakacje to za dużo. Po prostu.

                  moj robi ok 1,5 dodatkowych bez zadań domowych ( teraz jak już umie na tyle że sie nie przedłuża ) i 2 razy w tygodniu ma po 3 godziny treningi . myśle że oni robią więcej .
                  kilkanaście to od 11 do 19 , ale czy razem wszystiej obowiązkowej aktywności ?i w jakim są wieku ? 11 da ło by sie zrozumieć u starszych .
                  • myelegans Re: Zauczyć się na śmierć 27.11.13, 23:17
                    Tak jest rowniez w Chinach i Indiach w wyzszych warstwach i kastach, z tego co donosza znajomi i wspolpracownicy. Populacja taka duza, atrakcyjnych miejsc pracy malo, wszyscy chca sie dostac do miedzynarodowych koncernow i korporacji, ze zeby sie wybic konkurencja jest bardzo ostra od samego poczatku. W Indiach ostry nacisk na technologie, nauke, informatyke, biotechnologie, przemysl farmaceutyczny, studia inzynierskie. Maja swietne uczelnie techniczne.

                    Wielu przyjezdza pozniej na undergraduate lub podyplomowe do Stanow na najlepsze uczelnie, rodzice placa, kupuja mieszkania i maja nadzieje, ze dzieci sie ustawia i sie ustawiaja i to niezle sie ustawiaja.

                    Stawiam, ze w nastepnej 10 latce zdominuja technike, bo maja ogromne zaplecze intelektualne i tansza sile robocza. Juz teraz wiekszosc oprogramowania do wszystkiego co wychodzi ze Stanow robia informatycy z Indii, bo sa po prostu lepsi i tansi.
                    • olena.s Re: Zauczyć się na śmierć 28.11.13, 05:30
                      To jest bardzo ciekawe co mówisz, bo tu gdzie jesteśmy partactwo Hindusów jest wręcz przysłowiowe. Wszyscy mają kursy, studia, MBA, ale jak dostają tabelę w excelu, to wyciągają kalkultor i liczą ręcznie, nie umieją dostrzec zalet nowych rozwiązań organizacyjnych, których możliwości Europejczykom rzucają się w oczy od pierwszego kopa. Przy czym są absolutnie przekonani, że są świetni.
                      Ciekawe, skąd biorą sie takie sprzeczne doświadczenia? Może to kwestia geografii albo kasty? Może u was ląduje np. gó...e północ, a u nas południe, albo do was ciągną ciągną specjalności po wyjątkowo dobrze prowadzonych kierunkach (lub do nas, po wyjątkowo źle prowadzonych)?. Skądś się ten rozziew musi brać.
                      Natomiast niewątpliwie nauka ambicje szkolne mają bardzo wysokie. Pisa najlepiej napisała szkoła hinduska, nawyższy bodaj SAT też osiągnął jakiś hinduski chłopak.
                      Tu masz taki skeczyk, nieidealny obraz, ale się pewnie i tak ubawisz
                      • iwoniaw Re: Zauczyć się na śmierć 28.11.13, 11:19
                        Cytatolena.s napisała:

                        > To jest bardzo ciekawe co mówisz, bo tu gdzie jesteśmy partactwo Hindusów jest
                        > wręcz przysłowiowe. Wszyscy mają kursy, studia, MBA, ale jak dostają tabelę w e
                        > xcelu, to wyciągają kalkultor i liczą ręcznie, nie umieją dostrzec zalet nowych
                        > rozwiązań organizacyjnych, których możliwości Europejczykom rzucają się w oczy
                        > od pierwszego kopa. Przy czym są absolutnie przekonani, że są świetni.
                        > Ciekawe, skąd biorą sie takie sprzeczne doświadczenia?



                        No właśnie, bardzo ciekawe, bo identyczną jak Oleny opinię słychać także w europejskich firmach zależnych od supportu technicznego dostępnego całą dobę, z różnych miejsc świata, zależnych od strefy czasowej (tzn. jeśli masz potrzebę, dzwonisz do tego, u którego w danej chwili są bussiness hours) - i wszyscy się modlą, żeby awaria nie wypadła przypadkiem w chwili, gdy dzień roboczy jest u Hindusów. Reszta Azji też nie ma zbyt entuzjastycznych opinii w porównaniu z resztą świata, nawiasem mówiąc. Co innego taka Rosja np.

                        Zresztą w artykule też to wychodzi - firmy koreańskie szukają ludzi spoza swojego systemu edukacyjnego do pracy kreatywnej, bo ci po 12h wkuwania dziennie od pieluch i wymagającej maturze, przy której samoloty nie latają i giełda wstrzymuje oddech, jakoś nie dają rady w konfrontacji z wychowankami leniwych i konsumpcyjnych społeczeństw amerykańskich i europejskich.
                        No i te studia zagraniczne - skoro system jest tak świetny, to niby dlaczego te tysiące azjatyckich abiturientów rozwijają skrzydła w Ameryce czy na innym Oxfordzie, a nie u siebie?
                        Z powyższych powodów nie zachłystywałabym się tak systemem, którego jedyną zaletą jest docenianie ciężkiej pracy, ale nie rozumie on w ogóle idei uniwersytetu i istoty sztuk wyzwolonych, dzięki którym powstała nasza cywilizacja - kultura i technologia, do których te społeczeństwa aspirują.
                        • olena.s Re: Zauczyć się na śmierć 28.11.13, 22:35
                          Może być też tak, że do USA trafia najwyższa warstwa edukacyjna, a do call centrów, firm inżynieryjnych w Zatoce itp - pozostałe 98 procent.
                      • myelegans Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 15:54
                        smile Olena nie wiem czym to jest spowodowane, ale ich jest po prostu DUZO, wsrod nich sa lepsi i gorsi, Ci ktorzy osiagaja sukces lub nie. Ja mam dobre doswiadczenia, bo przewinelo sie przez moje rece sporo mlodych, wyksztalconych Hindusow i merytorycznie sa niejednokrotnie lepsi niz Amerykanie, czy Europejczycy, no i jest ich DUZO.
                        Outsourcing w technologii idzie do Azji, bo caly swiat potrzebuje po orostu tanszych produktow i cena uslug jakie by one nie bly jest nieporownywalna.
              • a.nancy Re: Zauczyć się na śmierć 29.11.13, 15:55
                > ale moim zdaniem nie ma nic smutnego w ciężkiej pracy na początku życia

                a moim zdaniem jest
                • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 29.11.13, 16:22
                  a.nancy napisała:

                  > > ale moim zdaniem nie ma nic smutnego w ciężkiej pracy na początku życia
                  >
                  > a moim zdaniem jest

                  Ale jest wielkim smutkiem jak dorosla osoba nie jest przyzwyczajona do zadnej pracy.
                  Przy globalizacji intesywnosc pracy Polaka musi dorownywac intesywnosci pracy Niemca czy Chinczyka,a oni nie beda sie pogladali na Polaka ze odstaje.
          • mamma_2012 Re: Zauczyć się na śmierć 28.11.13, 09:02
            Jesli nie trolujesz, to chyba powinieneś sie leczyć i to wcale nie jest żart.
          • mamma_2012 Re: Zauczyć się na śmierć 28.11.13, 09:03
            Jesli nie trolujesz, to chyba powinieneś sie leczyć i to wcale nie jest żart
    • menodo Re: Zauczyć się na śmierć 28.11.13, 12:16
      Jakoś nie jestem w stanie zachwycić się tym systemem ani "produktami" takiej edukacji, ani nawet ewentualnymi ( nieoczywistymi zresztą) sukcesami ludzi wychowanych w świecie wartości, na których ten system jest oparty.
      • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 28.11.13, 16:24
        Chinczycy klada wszystkich na lopatki hands down.
        Fakt ze ucza sie w soboty i w niedziele ale faktem jest ze pracuja rowniez w soboty i w niedziele.
        Amerykanski SAT to tylko 4,5 godziny.
        Hindusi zdarzaja sie dobrzy,ale to calkim inna kultura pracy niz u Chinczykow.
        Nie moge sie doczekac kiedy Chinczycy wejda do polityki amerykanskiej szerokim frontem i skonczy sie to nieudacznictwo Obamy i partii demokratycznej.
        • iwoniaw Re: Zauczyć się na śmierć 28.11.13, 16:47
          CytatNie moge sie doczekac kiedy Chinczycy wejda do polityki amerykanskiej szerokim
          > frontem i skonczy sie to nieudacznictwo Obamy i partii demokratycznej.


          Ależ po co czekać, w PRC Chińczycy realizują 100% chiński front z chińskim podejściem i chińskimi zasobami! Nie męcz się w USA, po co ci to? big_grin
          • azjaodkuchni Re: Zauczyć się na śmierć 28.11.13, 18:09
            Od zawsze uważałam, że 80 % azjatyckich dzieciaków byłaby lepszymi uczniami gdyby :
            1. dano im się wyspać
            2. dano im się bawić
            3. doświadczałoby by świata a nie ryło na pamięć
            W Singapurze jest świetne science center prawie za darmo zaledwie 10 minut od mieszkania chińskiej koleżanki naszego dzieciaka tylko ona nigdy tam nie była. Ma 11 lat i rodzice się dziwią, że science było tylko B. sad
            Więcej kwiatków opiszę jutro jak się wyśpię ... ale dodam, że w naszej singapurskiej szkole najlepszym absolwentem w tym roku był Turek, a w zeszłym Hiszpanka.
            • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 28.11.13, 20:02
              azjaodkuchni napisała:

              > Więcej kwiatków opiszę jutro jak się wyśpię ... ale dodam, że w naszej singapur
              > skiej szkole najlepszym absolwentem w tym roku był Turek, a w zeszłym Hiszpanka.

              To moze dodaj ze to nie sa Turcy czy Hiszpanie z ulicy lecz dzieci dyplomatow lub biznesmenow.
              • azjaodkuchni Re: Zauczyć się na śmierć 29.11.13, 13:50
                Dzieci dyplomatów uczą się zwykle w szkołach międzynarodowych nie dlatego, że te szkoły są lepsze tylko zmieniając kraj co kilka lat rodzice chcą mieć jeden program,a trudno znaleźć szkołę singapurską w Niemczech czy Finlandii.
                Osiągnięcia rodziców nie zawsze przekładają się na wysoki potencjał dzieci...dzieci lekarzy nie zawsze zostają lekarzami, a dzieci prezydentów prezydentami.
                • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć PPP 29.11.13, 16:18
                  azjaodkuchni napisała:

                  > Osiągnięcia rodziców nie zawsze przekładają się na wysoki potencjał dzieci...dz
                  > ieci lekarzy nie zawsze zostają lekarzami, a dzieci prezydentów prezydentami.

                  Ja tez znam takie przypadki,ze ojciec lekarz a syn PPP(przynies,podaj,pozamiataj).
                  Wtedy zaczynasz weryfikowac kwalifikacje lekarza i okazuje sie PPP(po prostu przypadek-ze zostal lekarzem.)
                  • iwoniaw Czy w druga stronę to też działa? 29.11.13, 18:01
                    Czy jeśli dzieci ograniczonego i tępawego ojca bez żadnych sukcesów życiowych mają dobre stopnie, a nawet wybijają się na tle rówieśników, to też tylko przypadek, który życie zweryfikuje zaraz po dyplomie Harvardu?
                    • maksimum Re: Czy w druga stronę to też działa? 29.11.13, 19:58
                      Takie sytuacje zdarzaja sie tylko w bajkach.
                      Zaraz zaczniesz sie wypowiadac,jakie to genialne sa dzieci adoptowane.
                      • iwoniaw Re: Czy w druga stronę to też działa? 29.11.13, 20:59
                        Co się zdarza tylko w bajkach? Genialne dzieci przygłupich rodziców?

                        O adoptowanych nie rozmawiamy, więc skąd ci się nagle wziął wątek?
                        • maksimum Re: Czy w druga stronę to też działa? 29.11.13, 23:09
                          iwoniaw napisała:

                          > Co się zdarza tylko w bajkach? Genialne dzieci przygłupich rodziców?
                          >
                          > O adoptowanych nie rozmawiamy, więc skąd ci się nagle wziął wątek?

                          Dlaczego o adoptowanych nie rozmawiamy?

                          Widzialas kiedys inteligentnego menela?

                          Jesli dzieci adoptowane sa z patologicznych rodzin,to powinny byc genialne dzieki genialnemu wychowaniu w rodzinach zastepczych.
                          • azjaodkuchni Re: Czy w druga stronę to też działa? 30.11.13, 04:36
                            Oj Maksiu Maksiu po takim tatusiu Twój syn będący w top 1% powinien być studentem ( co najmniej) Harvardu, a tu tylko szkoła pielęgniarka... czyli marniutko, więc może nie jesteś taki mądry jak Ci się wydaje.
                            • maksimum Re: Czy w druga stronę to też działa? 30.11.13, 16:39
                              azjaodkuchni napisała:

                              > Oj Maksiu Maksiu po takim tatusiu Twój syn będący w top 1% powinien być student
                              > em ( co najmniej) Harvardu,

                              Kto by przypuszczal,ze az taka glupia jestes?
                              W USA jest kilka tysiecy uniwersytetow,bo gdyby bylo tylko 100 to na pewno dostalby sie na Harvard a i tak studiowal w NYC.

                              nces.ed.gov/fastfacts/display.asp?id=84
                              > a tu tylko szkoła pielęgniarka...

                              Moj syn nie studiuje na pielegniarstwie.

                              > czyli marniutko, więc może nie jesteś taki mądry jak Ci się wydaje.

                              I pomyslec,ze jak se baba cos ubzdura,to jej tego ze lba nie da rady wybic.
                          • iwoniaw Re: Czy w druga stronę to też działa? 30.11.13, 20:31
                            Maksiu, o czym ty do mnie piszesz? Skąd ci się nagle w wątku zaczęły roić dzieci adoptowane i menele? Ty w ogóle czytasz, o czym jest ten wątek?
                            • maksimum Re: Czy w druga stronę to też działa? 30.11.13, 23:46
                              Watek jest o tym,ze w Korei,Japonii i Chinach dzieci ucza sie duzo wiecej niz w Polsce i maja duzo lepsze wyniki.
                              Nie zawsze wyniki nauczania koreluja z iloscia spedzonego czasu nad ksiazka,bo wazna jest rowniez genetyka.
                              Jak Japonczyk jest madrzejszy od Polaka to ma rowniez madrzejsze dzieci.
                              A Polacy nie dosc ze sa ze sie tak wyraze przecietni to na dodatek malo pracowici.
                              • morekac Re: Czy w druga stronę to też działa? 01.12.13, 10:23
                                Rozumiem, że może czujesz się głupszy jako genetyczny Polak w tym swoim NY wobec bystrzaków z różnych stron świata, ale - rozkład inteligencji w każdej populacji jest normalny - większość jest całkowicie przeciętna.
                                Inna sprawa, co który system robi z jednostkami wybitnymi i ich potencjałem i jak rozwijany jest potencjał przeciętniaków.
      • joa66 Re: Zauczyć się na śmierć 28.11.13, 21:37
        A ja jestem ciekawa na ile taka forma (korepetycje weekendowe, wieczorowe, wakacyjne, itp, nauka kilkanaście godzin na dobę ) jest stosunkowo nowa (ostatnie kilkanaście, 20-30 lat), wykreowana przez aspirujące i konkurencyjne społeczeństwo, na ile poświęcanie całego czasu dziecka na naukę to kwestia znacznie starsza.
        • 71tosia Re: Zauczyć się na śmierć 28.11.13, 21:51
          stosunkowo nowa, w Japonii system ''juku" czyli wlasnie tych szkol/kursow ksztalcacych po szkole zaczal sie intensywnie rozwijac w latach 70, a oni chyba byli wynalazcami tego systemu. I chyba w Japonii jest on najbardziej powszechny, praktycznie nie spotyka sie dzieciakow uczacych sie tylko w szkole.
          • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 29.11.13, 05:36
            71tosia napisała:

            > stosunkowo nowa, w Japonii system ''juku" czyli wlasnie tych szkol/kursow kszta
            > lcacych po szkole zaczal sie intensywnie rozwijac w latach 70, a oni chyba byli
            > wynalazcami tego systemu. I chyba w Japonii jest on najbardziej powszechny, pr
            > aktycznie nie spotyka sie dzieciakow uczacych sie tylko w szkole.

            U Chinczykow ta metoda jest bardzo popularna i to od dawna.W NYC te chinskie szkoly weekendowe i wakacyjne tez istnieja od dawna.Na poczatku byly wylacznie chinskie,ale pozniej biali zaczeli do nich uczeszczac.Czesto zdarza sie tak,ze jak dzieciak czegos nie kuma po angielsku to nauczycielka tlumaczy mu po chinsku.
            Chinka namowila corke na taka szkole wakacyjna i corka poszla juz 2 tyg po rozpoczeciu szkoly,wiec dali nam znizke,ale jak corka dostala sie do bardzo dobrej szkoly z ciezkimi egzaminami wstepnymi,to wywiesili jej nazwisko w oknie.
            Ktoregos dnia znajoma dzwoni(nazwijmy ja Kowalska) i gratuluje,ze corka dostala sie do Brooklyn Technical HS. A ja na to :skad wiesz? No bo szkolka chinska sie pochwalila ze miala taka dobra uczennice.
        • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 29.11.13, 05:43
          joa66 napisała:

          > A ja jestem ciekawa na ile taka forma (korepetycje weekendowe, wieczorowe, waka
          > cyjne, itp, nauka kilkanaście godzin na dobę ) jest stosunkowo nowa (ostatnie k
          > ilkanaście, 20-30 lat), wykreowana przez aspirujące i konkurencyjne społeczeńst
          > wo, na ile poświęcanie całego czasu dziecka na naukę to kwestia znacznie starsza.
          ------
          W duzych krajach jak USA czy Chiny konkurencja byla zawsze a to wlasnie konkurencja wymaga poswiecanie coraz wiecej czasu na nauke czy prace.
          W krajach odizolowanych od swiata jak kraje Europy Wschodniej tego nie bylo,bo nawet wyjezdzac nie bylo mozna.
          W krajach gdzie jezyk angielski jest na niskim poziomie tej konkurecji tez nie bylo,ale obecnie jest globalizacja i lepsze prace za lepsza place sa w krajach zachodnich.Trzeba znac jezyk i najlepiej studiowac wlasnie tam.
    • 71tosia Re: Zauczyć się na śmierć 28.11.13, 19:12
      zarowno system, ktory nie zmusza do pracy jest glupi ale i ten tez nie jest dobry, dziecko zauczone rzadko bywa kreatywne w doroslym zyciu.
      Podobnie jest w Japonii (dotyczy to szczegolnie Tokyo i duzych miast), moze nie ma takiej histerii, ale norma sa codzienne kursy przed szkola i po szkole, niektore dzieciaki pracuja od 6 rano do nocy, bez wolnych dni i to latami od przedszkola do studiow. Generalnie taki system wypluwa dobrze przygotowanego profesjonalnie , acz przemeczonego, pracownika z zerowa kreatywnoscia. Zapewne, w niektorych dziedzinach tycy pracownicy sa cenieni, ale nie w tych gdzie wiedze sie tworzy a nie tylko odtwarza.
      • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 28.11.13, 20:07
        71tosia napisała:

        > Podobnie jest w Japonii (dotyczy to szczegolnie Tokyo i duzych miast), moze nie
        > ma takiej histerii, ale norma sa codzienne kursy przed szkola i po szkole, ni
        > ektore dzieciaki pracuja od 6 rano do nocy, bez wolnych dni i to latami od prze
        > dszkola do studiow.

        To dotyczy srednich i slabych,bo najlepsi tyle nie kuja.

        > Generalnie taki system wypluwa dobrze przygotowanego profe
        > sjonalnie , acz przemeczonego, pracownika z zerowa kreatywnoscia. Zapewne, w
        > niektorych dziedzinach tycy pracownicy sa cenieni, ale nie w tych gdzie wiedze
        > sie tworzy a nie tylko odtwarza.

        A ile osob tworzy wiedze?
        1 na 1.000 ?
        Wiadomo ze w Polsce to wszyscy sa naukowcami i doktorami na wlasny uzytek,ale tych bardzo dobrych i tworzacych jest wlasnie 1 na 1.000.
        Takich co mieszcza sie w 1% najlepszych to ja mam w domu.
        • 71tosia Re: Zauczyć się na śmierć 28.11.13, 21:23
          nie, to dotyczy praktycznie wszystkich uczniow w Tokyo, ktorych rodzice maja ambicje edukacyjne a tych jest wiekszosc. Inna rzecz ze czesto uczen nawet bardzo zdolny i ambitny, ktory dostanie sie na wymarzona renomowana uczelnie odpuszcz sobie, jako student leniuchuje nie mniej niz polski student wink
          Kreatywnosc jest rownie czesto przydatna w Japonii co w Stanach.
          • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 30.11.13, 23:58
            71tosia napisała:

            > Inna rzecz ze czesto uczen nawet bardzo
            > zdolny i ambitny, ktory dostanie sie na wymarzona renomowana uczelnie odpuszc
            > z sobie, jako student leniuchuje nie mniej niz polski student wink

            W to zupelnie nie wierze.
            Syn jest na NYU i widze ile studiuje i nie ma zabojczej sredniej.

            • azjaodkuchni Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 07:02
              A jaki kierunek studiuje Maksiu junior, bo jakiś czas temu czytałam, że już miał studiować na Harward, ale w wyniku nieszczęśliwych okoliczności nie został wybrany ( czyli nie przeszedł przez sito egzaminacyjne) i wylądował w szkole pielęgniarskiej?

              Szkoły koreańskie, japońskie i chińskie znam z opowieści, ale od trzech lat mam dziecko w szkole singapurskiej. Nie jest przepracowane, nie chodzi do szkoły doszkalającej ,nie mam korepetycji jest szczęśliwe i zadowolone ( a na dodatek według Maksia ma głupią matkę) i plasuje się w czołówce swojej szkoły oraz ma osiągnięcia w olimpiadach międzynarodowych. No cud po prostu.... wink
              Prawda jest taka, że by wypracować to można kilka procent w teście, ale jeśli dzieciak nie ma potencjału to nawet 24 godzinne rycie nie pomoże. Bardzo chcę nauczyć moje niespełna 12 letnie dziecko szukania rozwiązań gdy coś wydaje się nierozwiązalne. Azjatom z kolei wydaje się, że jeśli dłużej się pracuje to znaczy, że człowiek nauczy się więcej. Według mnie wiele singapurskich dzieciaków byłoby lepszymi uczniami gdyby ktoś zamiast dać im 100 zadań do rozwiązania dał jedno i naprowadzał gdy dzieciak błądzi. Niesety z tymi ludźmi tak się nie da, bo nawet jeśli szkoła tak funkcje to dzieciaki przysypiają na lekcji ze zmęczenia bo potem douczanki , korepetycje, pianino i pływanie.
              • ewa_mama_jasia Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 10:13
                od trzech lat mam dziecko w szkole singapurskiej. Nie jest przepracowane, nie chodzi do szkoły doszkalającej ,nie mam korepetycji jest szczęśliwe i zadowolone i plasuje się w czołówce swojej szkoły oraz ma osiągnięcia w olimpiadach międzynarodowych

                Bo w przypadku szkół singapurskich to pewnie jest maksymalne wykorzystanie czasu w szkole. Dziecko się wybija ponad poziom, przechodzi na poziom wyższy. Nie nudzi się na lekcjach, poznając z klasą to, co już od dawna zna. A w Polsce tak nie ma. Nie na darmo piszą ludzie, ze indywidualnie przerabiające program danej klasy dziecko zrobiło go w 2 miesiące. A w klasie - przez 10.
                • jakw Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 11:41
                  ewa_mama_jasia napisała:
                  >
                  > Bo w przypadku szkół singapurskich to pewnie jest maksymalne wykorzystanie czas
                  > u w szkole. Dziecko się wybija ponad poziom, przechodzi na poziom wyższy. Nie n
                  > udzi się na lekcjach, poznając z klasą to, co już od dawna zna. A w Polsce tak
                  > nie ma. Nie na darmo piszą ludzie, ze indywidualnie przerabiające program danej
                  > klasy dziecko zrobiło go w 2 miesiące. A w klasie - przez 10.
                  W każdym systemie przy indywidualnym toku nauki z nauczycielem uczeń opanuje materiał szybciej niż w 30-osobowej klasie.
                  • azjaodkuchni Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 13:37
                    Mimo wykorzystania czasu w szkołach i podziału rocznika na poziomy prawie 85 % 10 latków ma korepetycje w różnej formie. Im dzieci starsze tym procent doszkalanych dzieci większy. Taka kultura. A ja w tym wszystkim jak barwny motyl bo moje dziecko korepetycji nie ma i dokąd utrzymuje się w czołówce szkoły mieć nie będzie.
                    • 71tosia Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 13:55
                      w kulturze azjatyckiej bardziej się ceni wysiłek niż rezultat, zadziwona bylam np. egzaminami z angielskiego gdzie sprawdzano znajomosc idiomów, które przeciętny Amerykanin używa może kilka razy w zyciu u uczniów którzy nie byli w stanie powiedzieć kilku prostych zdan po angielsku. No ale taki egzamin ma wlasnie sprawdzić jak ciężko uczen pracowal a nie czy zna jezyk wink
                      • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 15:08
                        71tosia napisała:

                        > w kulturze azjatyckiej bardziej się ceni wysiłek niż rezultat,

                        Tak wlasnie jest,bo jak pozniej pojdziesz do pracy to masz z siebie dawac wszystko a nie kombinowac,a rezultat uzalezniony jest od zdolnosci.
                    • joa66 Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 15:23
                      azja - czy przykład Twojego dziecka nie prowokuje innych rodziców do refleksji? Zwłaszcza bliskich kolegów, którzy widzą jak wygląda dzień Wasz dzień?
                      • azjaodkuchni Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 15:48
                        No nie bardzo bo nikt mi nie wierzy... jedna mama powiedziała wprost, że wcale mi się nie dziwi iż nie chcę zdradzić gdzie douczam dzieciaka, bo wszyscy by tam pognali.... fakt, że wracam z dzieciakiem codziennie do domu na piechotę dla zdrowia został odnotowany i coraz więcej dzieciaków z naszej klasy nie dostaje kasy na bilet autobusowy, bo to zdrowo być na powietrzu. To, że bywamy w małpim gaju czyli na placu zabaw dla starszaków też zostało zauważone, ale na to czasu niestety już nie ma... Widzisz Azjaci są generalnie śmieszni troszkę. Akceptują fakt, że dziecko zimnego kraju zakłada łyżwy i jeździ, ale nie mogą uwierzyć, że to samo dziecko pływa zupełnie nieźle podczas gdy ich dzieciaki ledwo są w stanie się utrzymać na wodzie. Informacja, że w Polsce też mamy baseny i pójście tam nie jest karalne wywołuje grymas twarzy, bo singapurskie dzieciaki zaczęły uczyć się pływać gdy za bycie w drużynie pływackiej szkoły można dostać 1 czy 2 pkt do gimnazjum. Baseny w Singapurze są wszędzie wejście na basen kosztuje około 1 dol za dzień, ale zaledwie 10 % małych singapurczyków umie pływać, bo egzaminu z tego nie ma.
                        • joa66 Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 15:57
                          A znasz dzieci (rodziny) singapurskie, które się z tego wyłamały i to nie z powodów finansowych? Czy istnieje jakaś "nowa fala" w rodzicielstwie/edukacji? W czasach globalizacji byłoby to normalne.
                          • azjaodkuchni Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 16:55
                            Joa nie ... singapurski dzieciak ma zdać dobrze Psle iść do dobrego gimnazjum potem do junior college, potem na studia ( najlepiej na rządowe stypendium) i zarabiać taką kasę by rodziców na stare lata utrzymać. Posyłać dziecko na korepetycje to tak powiedzieć ...dbam o moje dziecko, daję to co najlepsze. Psle przeżywają bardziej matki niż dzieci, ale jak dobrze pójdzie to matka odbiera gratulacje. Pamiętaj, że 80 % mieszkańców wyspy ma korzenie chińskie nawet jeśli mają paszport singapurski lub malajski.
                            • azjaodkuchni Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 17:15
                              Maksiu podział na poziomy w przedmiocie jeszcze dwa lata temu obowiązywał po 1 klasie podstawówki. Pierwsze klasy były takie same, a potem już nie było dwóch jednakowych klas. Moje dziecko zaczęło od klasy normalnej ( jak wszystkie nowe dzieci ) po roku poszło do klasy lepszej, a po dwóch do najlepszej, którą skończyło na same A ( jako jedno z 10 dzieci w szkole). W roczniku jest jeszcze klasa dla dzieci ciut poniżej średniej, słabych i bardzo słabych. Można chodzić ( od klasy 5) z innym składem na matmę, angielski i science wcześniej liczy się średnia.
                              Obecnie ministerstwo zaleca by pierwsze podziały na poziomy następowały po 2 lub 3 klasie, bo klasa 1 to jednak za wcześnie.

                              Nie mam pojęcia jak potoczy się kariera mojego dziecka, ale nie podniecam się ani nazwą szkoły ( chociaż nasza ładnie się nazywa) ani jednym telefonem ani egzaminem z którego i tak nic nie wniknęło . I Cię Maksiu nie obrażam, więc jeśli masz ochotę ze mną dyskutować, to nie pluj jadem.
                              --
                              azjaodkuchni.blogspot.sg/
                        • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 19:27
                          azjaodkuchni napisała:

                          > ale zaledwie 10 % małych singapurczyków umie pływać, bo egzaminu z tego nie ma.

                          Siegnalem wstecz pamiecia i corka przeplynela caly basen samodzielnie w wieku 6 lat a syn mial prawie 9.
                          Teraz mieszkamy przy plazy i latem syn plywa w oceanie prawie codziennie i malo kto mu dorownuje.
                          • azjaodkuchni Re: Zauczyć się na śmierć 03.12.13, 15:48
                            Ty, ja i x ludzi widzi zalety ruchu dla młodego człowieka. Singapurczyk nie. Skoro nie ma puntów za sport to nie warto sobie nim głowy zawracać. Lepiej się matmy pouczyć. Efektem takiego myślenia jest nadwaga singapurskich dzieci ( najbardziej utyty naród Azji , bo dobrobyt im bokami wyłazi) i działania rządu zmuszające do zdawania corocznego testu z w-f, przyznawania punktów za sport na poziomie drużyny szkolnej. Facet od pływania powiedział, że w zeszłym roku do drużyny przyjął wszystkie dzieci które się zgłosiły , a w tym roku miał wybór i wziął te pływające. Za rok będzie pewnie lepiej, bo za drużynę szkolną zaczęli dawać kilka punktów, więc się singapurczyki wzięli za naukę pływania. Bo za miejsce w Raffles każda matka dałaby się pokroić.
                            Mam pytanie jak oceniasz program specjalny w którym była Twoja córka? I na jakim etapie nauki jest teraz?
                            • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 03.12.13, 17:14
                              azjaodkuchni napisała:

                              > Mam pytanie jak oceniasz program specjalny w którym była Twoja córka? I na jaki
                              > m etapie nauki jest teraz?

                              Program byl o tyle dobry,ze jest sie odseparowanym od srednich i niekumatych.
                              To byla tylko podstawowka czyli od pre-K do 5 klasy.
                              Z biegiem lat zaczynaly wyplywac roznice miedzy tymi dziecmi,bo mozna byc bardzo dobrym w wieku 5 lat a juz przecietnym w wieku 8 lat.
                              Mimo wszystko polowa dzieci z klasy corki dostala sie do najlepszego gimnazjum na Brooklynie.
                              A to gimnazjum jest jednym z najlepszych w USA.

                              insideschools.org/middle/browse/school/850
                              "Eighty percent of McAuliffe grads receive offers from the specialized high schools, mainly at Brooklyn Tech and Stuyvesant, Berman said."

                              Moje dzieci przeszly przez IS 187 McAuliffe a pozniej zdaly egzamin do Brooklyn Tech.
                              • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 03.12.13, 17:27
                                en.wikipedia.org/wiki/Brooklyn_Technical_High_School
                                " In 2011, Brooklyn Tech was ranked by U.S. News & World Report among the top 50 of the nation’s Best High Schools for Mathematics and Science.[12]"

                                My mieszkalismy niedaleko IS-187 C.McAuliffe gimnazjum i dzieciaki chodzily tam pieszo w 20 minut. Do Brooklyn Tech. juz dojezdza corka pociagiem jakies 40 minut.

                                Beda wspominac te mlode lata cale zycie,ze chodzily do najlepszych szkol.
                                Syn jest teraz na NYU i tez mu sie podoba.

                                Nie ma w Polsce takich szkol jak IS-187 czy Brooklyn Tech. ze o NYU nie wspomne.
                                To jest calkiem inny poziom nauczania.
                                • azjaodkuchni Re: Zauczyć się na śmierć 03.12.13, 18:30
                                  Szkoły rzeczywiście fajne smile ale myślisz, że dzieciaki za 10, 15 ,20 lat będą podkreślać, że chodziły do takiej a nie innej szkoły? Mój ogólniak był dobry, a jednak nie wszyscy sukces osiągnęli. I tak pewnie jest ze wszystkimi szkołami na świecie, bo życie płata różne figle.
                                  --
                                  azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                  • jotde3 Re: Zauczyć się na śmierć 04.12.13, 10:41
                                    azjaodkuchni napisała:
                                    Mój ogólniak był dobry, a
                                    > jednak nie wszyscy sukces osiągnęli. I tak pewnie jest ze wszystkimi szkołami n
                                    > a świecie, bo życie płata różne figle.

                                    czy naprawde trzeba być geniuszem żeby rozumieć że chodzi o PRAWDOPODOBIEŃSTWO ?
                                    i jak ktoś sie cieszy że dziecku idzie to sie cieszy że zwieksza sie prawdopodobieństwo że jego szanse w życiu sie zwiekszają .
                                    • azjaodkuchni Re: Zauczyć się na śmierć 04.12.13, 15:49
                                      jotde3 ty rozumiesz ja też, ale niektórym się wydaje, że jak dzieciak trafi do szkoły poza top 5 % to głąb i już nic z niego nie będzie, a tzw. dobra szkoła to jedyny przepis na sukces. Przelać cały wątek
                                      • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 04.12.13, 16:27
                                        azjaodkuchni napisała:

                                        > jotde3 ty rozumiesz ja też, ale niektórym się wydaje, że jak dzieciak trafi do
                                        > szkoły poza top 5 % to głąb i już nic z niego nie będzie, a tzw. dobra szkoła
                                        > to jedyny przepis na sukces. Przelać cały wątek

                                        Jesli ma zdolnosci by byc w najlepszej szkole tzn ze powinien w niej byc a nie obijac sie w rejonowce.
                                        Moje dzieci nie chodzily do najlepszych szkol w USA.
                                        Gimnazjum bylo jednym z najlepszych w USA,liceum w top-50 ale mysle ze gdzies kolo #40 w USA,a NYU jest #20 w USA.
                                        To nie sa szkoly najlepsze,ale w scislej czolowce.
                                        Jak bedziesz przepychac dzieciaki przez jakiestam szkoly,to zamiast nauka zajma sie jakimis glupotami i wtedy bedziesz miec problem.
                                        Szkola musi byc absorbujaca by dawac z siebie bardzo duzo i motywowac do bycia lepszym.
                                    • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 04.12.13, 16:34
                                      jotde3 napisał:

                                      > czy naprawde trzeba być geniuszem żeby rozumieć że chodzi o PRAWDOPODOBIEŃSTWO ?
                                      > i jak ktoś sie cieszy że dziecku idzie to sie cieszy że zwieksza sie prawdopodo
                                      > bieństwo że jego szanse w życiu sie zwiekszają .

                                      Oczywiscie.
                                      Jak dzieciak ma zdolnosci to powinien je maksymalnie wykorzystac a nie obijac sie po rejonowkach tylko po to by miec wiecej czasu na balangi,bo rodzice tak robili.
                                  • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 04.12.13, 16:32
                                    azjaodkuchni napisała:

                                    > Szkoły rzeczywiście fajne smile ale myślisz, że dzieciaki za 10, 15 ,20 lat będą p
                                    > odkreślać, że chodziły do takiej a nie innej szkoły?

                                    Pojdziesz gdzies na przyjecie,czy pojedziesz na wakacje,po 2 godzinach tematy sie skoncza i zaczyna sie pytanie gdzie chodziles do szkoly.
                                    Dlaczego ja mialbym zapomniec ze chodzilem do podstawowki w Ozarowie,ale juz do szkoly sredniej w Warszawie i studiowalem na SGPiS.
                                    • verdana Re: Zauczyć się na śmierć 04.12.13, 16:47
                                      Jeśli chodzisz na przyjęcia, gdzie po 2 godzinach tematy sie kończą, a wszyscy zaczynają opowiadać o szkołach, jakie kończyli, to albo jest to przyjęcie w Domu Seniora, albo wszyscy kończyli bardzo marne szkoły, albo szkoły jednak niczego nie zmieniają. Najwyraźniej można skończyć nawet SGH, a obracać sie w towarzystwie, które ma tyle zainteresowań, ze wystarczy góra na dwie godziny konwersacji.
                                      • azjaodkuchni Re: Zauczyć się na śmierć 04.12.13, 17:47
                                        Veranda lubię to ! smile Szczerze mówiąc nie przywiązuję wagi do jakich szkół chodzili moi znajomi. Nie wiem do jakich szkół chodzili współpracownicy męża... wszystko i tak wychodzi w praniu czyli w pracy. Kiedyś mąż rekrutował jakiegoś hindusa po świetnych szkołach i niestety prostego zadania nie potrafił zrobić, więc pracy nie dostał. Mocno był zdziwiony.
                                        • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 04.12.13, 18:01
                                          azjaodkuchni napisała:

                                          > Veranda lubię to ! smile Szczerze mówiąc nie przywiązuję wagi do jakich szkół chod
                                          > zili moi znajomi.

                                          Ja tez nie przywiazuje wagi,ale to bardzo szybko samo wychodzi.


                                      • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 04.12.13, 17:59
                                        verdana napisała:

                                        > Jeśli chodzisz na przyjęcia, gdzie po 2 godzinach tematy sie kończą, a wszyscy
                                        > zaczynają opowiadać o szkołach, jakie kończyli,

                                        To byl przyklad,bo najczesciej rozmowy zaczynaja sie od tego kto do jakiej szkoly chodzil i od razu widac ze wspolnego tematu nie nawiaza.



                                        • iwoniaw No i przeceniłaś Verdano :-D 04.12.13, 18:12
                                          towarzystwo maksia. Z tymi 2 h to była tylko taka figura retoryczna, nie myślą nawet o tym, by jakikolwiek temat aż tyle dać radę pociągnąć big_grin
                                          • azjaodkuchni Re: No i przeceniłaś Verdano :-D 05.12.13, 03:17
                                            No patrzcie państwo a mnie uczyli, że inteligentny człowiek z każdym będzie w stanie parę zdań zamienić.
                • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć AP-honors 01.12.13, 14:55
                  ewa_mama_jasia napisała:

                  > Bo w przypadku szkół singapurskich to pewnie jest maksymalne wykorzystanie czas
                  > u w szkole. Dziecko się wybija ponad poziom, przechodzi na poziom wyższy.

                  Tak jest w NYC w szkolach moich dzieci.
                  Sa 3 poziomy nauczania kazdego przedmiotu:normalny,honors,AP.
                  Jak ktos sie wybija z jakiegos przedmiotu to idzie na wyzszy poziom.
                  Corka z 8 przedmiotow ma 4 AP i 1 honors.

                  > Nie nudzi się na lekcjach, poznając z klasą to, co już od dawna zna. A w Polsce tak
                  > nie ma. Nie na darmo piszą ludzie, ze indywidualnie przerabiające program danej
                  > klasy dziecko zrobiło go w 2 miesiące. A w klasie - przez 10.

                  W tej singapurskiej prawdopodobnie tego nie ma i mamuska cieszy sie ze ma geniusza w domu.
              • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 14:48
                azjaodkuchni napisała:

                > A jaki kierunek studiuje Maksiu junior,

                Nie powiem ci bo glupia baba jestes i jak ci sie koncza argumenty w dyskusji to zaczynasz wyjezdzac prywatnie.Czy ty przypadkiem nie pracujesz w warzywniaku u Chinczyka?

                > Szkoły koreańskie, japońskie i chińskie znam z opowieści, ale od trzech lat mam
                > dziecko w szkole singapurskiej. Nie jest przepracowane, nie chodzi do szkoły d
                > oszkalającej ,nie mam korepetycji jest szczęśliwe i zadowolone ( a na dodatek w
                > edług Maksia ma głupią matkę) i plasuje się w czołówce swojej szkoły oraz ma os
                > iągnięcia w olimpiadach międzynarodowych. No cud po prostu.... wink

                Jakby tu prostej osobie wytlumaczyc zeby jej nie obrazic.
                Moje dzieci nie chodza do szkoly nowojorskiej ale do najlepszej szkoly w NYC lub tej w scislej czolowce,a twoje dziecie chodzi do szkoly singapurskiej.
                Gdyby moje dzieci chodzily do szkol nowojorskich to nie byloby sie czym chwalic.

                > Azjatom z kolei wydaje się, że jeśli dłużej się pracuje to znac
                > zy, że człowiek nauczy się więcej.

                A jak jest z praca doroslych?
                Jesli pracuje dluzej tzn ze nie zrobi wiecej?


                > Według mnie wiele singapurskich dzieciaków byłoby lepszymi uczniami gdyby

                Dlatego nikt nie bierze twojego zdania pod uwage.

                • azjaodkuchni Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 15:24
                  Maksiu argumenty mi się nie kończą ... tylko skoro podajesz nazwę uczelni to nie wiedziałam, że kierunek jest taki ściśle tajny. Wstydzisz się czy co?
                  Nie pracuję u Chińczyka poza tym nie muszę sobie żył wypruwać by za douczanki dzieciaka zapłacić. Ty w swoim zapiekleniu zapominasz, że moje dziecko ma niespełna 12 lat i jest w podstawówce, które w założeniu mają nauczyć podstaw a w Singapurze wszystkie lecą taki samym programem. ( czyli klasa dobra w szkole A ma to samo co klasa dobra w szkole B) Jak się moje dziecko do Raffels secondary dostanie to się ucieszę w gronie rodzinnym a na forum nadal będę pisać szkoła mojego dziecka, bo chronię prywatność swoją i dziecka.
                  Mój mąż pracuje z Azjatami i powiem Ci w tajemnicy, że markowanie pracy mają opanowane do perfekcji. Długo się przyzwyczajali do europejskiego szefa, który oczekuje nie tyle siedzenia w biurze co efektu. Nauczyli się jednak i teraz bardzo sobie cenią, że jak chcą wyjść wcześniej, przyjść później czy pracować z domu to nie muszą tłumaczyć ważne by zrobili to co do nich należy na czas.

                  Jedna z moich koleżanek która z racji pracy na uniwerku miała kontakt ze stypendystami przyjeżdżającymi na rok opowiadała, że studentki miały problem z zaliczaniem roku, bo... nauczycielka nie widziała ich w bibliotece, więc na pewno się nie uczyły. Biblioteki zaś otwarte w czasie sesji 24 h na dobę służyły głownie do konwersacji i spania. Dobry student powinien przyjść z kawą i kocem obłożyć się książkami a potem zasnąć ze zmęczenia. Pięciokrotna wizyta w bibliotece " na śpiąco" zaliczała historię literatury.
                  • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 19:15
                    azjaodkuchni napisała:

                    > moje dziecko ma niespełna 12 lat i jest w podstawówce, które w założeniu mają nauczyć >podstaw a w Singapurze wszystkie lecą taki samym programem.

                    W NYC wyglada to troche inaczej.
                    1-Podstawowka to 5 klas od 6-11 roku zycia.
                    2-Gimnazjum 3 lata (12-14)
                    3-Liceum 4 lata (15-18)

                    W podstawowkach sa programy dla specjalnie uzdolnionych i moja corka wlasnie w takim programie byla i tam jest program duzo bardziej rozszerzony.
                    Jak chcesz isc do dobrego gimnazjum to w 5 klasie podstawowki zdajesz egzamin do tych najlepszych gimnazjow,ktorych w 2 mln Brooklynie jest raptem 7.
                    Z gimnazjum do liceum to samo,czyli egzamin wstepny sie liczy a nie zadne stopnie czy olimpiady.

                    > Jedna z moich koleżanek która z racji pracy na uniwerku miała kontakt ze stypen
                    > dystami przyjeżdżającymi na rok opowiadała, że studentki miały problem z zalic
                    > zaniem roku, bo... nauczycielka nie widziała ich w bibliotece, więc na pewno s
                    > ię nie uczyły. Biblioteki zaś otwarte w czasie sesji 24 h na dobę służyły głown
                    > ie do konwersacji i spania. Dobry student powinien przyjść z kawą i kocem obłoż
                    > yć się książkami a potem zasnąć ze zmęczenia. Pięciokrotna wizyta w bibliotece
                    > " na śpiąco" zaliczała historię literatury.

                    Tak to niektorzy ludzie maja wykombinowane,ze akademik masz do spania i zycia prywatnego,a uczysz sie w bibliotece.Syn tez czesto tak robi.
            • 71tosia Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 13:49
              dla większość japonczykow czas na studiach jest jedynemw zyciu gdy maja trochę wolności. To okres miedzy szkola, gdzie ciężko się pracuje by dostać się na studia a praca w korporacji, gdzie tez lekko nie jest. Bezrobocie w Japonii praktycznie nie istnieje, wiec zatrudnienie znajdzie nawet slaby inżynier czy lekarz. Tak wiec na studiach odpoczywają i imprezują nie mniej niż nasi studenci. Metode unikania pracy szybko opanowaja do perfekcji wink.
              • maksimum Re: Zauczyć się na śmierć 01.12.13, 15:04
                71tosia napisała:

                > Bezrobocie w Japonii prakt
                > ycznie nie istnieje, wiec zatrudnienie znajdzie nawet slaby inżynier czy lekarz
                > . Tak wiec na studiach odpoczywają i imprezują nie mniej niż nasi studenci. Met
                > ode unikania pracy szybko opanowaja do perfekcji wink.

                Na bardzo slabych uczelniach w USA to moze studiowac nawet syn Lecha Walesy,ale na dobrych imprezowania jest bardzo malo,szczegolnie jak np moj syn jest rowniez zaangazowany w sport na uczelni i na treningi i mecze chodzi w soboty i niedziele.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka