troompka
16.07.15, 10:26
co byscie zrobily, kiedy kolega waszego dziecka pusciłby do niego wiązanke w stylu "zamknij morde i wy&^%dalaj stąd, mówie ci sp*&^dalaj". Wiazanke puscil 14 latek w stosunku do 11 latka, ktorego wczesniej zaprosil do domu. Mieszkamy po sasiedzku wiec (niestety) słyszałam dokładnie cała sytuacje. Chodziło o to, ze tamten grał, a młody się wygłupiał z jego młodszym bratem, smiali sie głosno i generalnie przeszkadzali w grze. Przyznam ze bylam w szoku, bo dopiero co "przywyczailam sie", ze dzieciaki zwracaja sie do siebie per "debilu" i to niby jest ok......mamo, wszyscy tak do siebie mowią.
Powiedziałam synowi, ze ma absolutny zakaz chodzenia do niego do domu, a i na podwórku ma unikac z nim kontaktów. Acha-ojciec tamtego chlopca byl w domu i nie ma sznas, aby tego nie slyszal, zwlaszcza ze slyszalam to ja bedac w sasiednim ogródku.
Chlopak nie ma na osiedlu kolegow w swoim wieku wiec przychodzi do nas, mimo ze moj syn jest mlodszy. Nie ma jakos oporow w swoim zachowaniu kiedy jest u nas, natomiast u niego ma byc cicho i nie wolno niczego dotykac.....
Kusi mnie, zeby (jak przyjdzie dzis) powitac go taka sama wiązanką (jak mi do popoludnia nie przejdzie zlosc, to pewnie tak zrobie).
A teraz, zwlaszcza matki nastoletnich synow, powiedzcie czy to tez jest normalne?, czy mozna zaproszonemu do domu koledze wykrzyczec sp^%$dalaj, a na drugi dzien sie z nim bawic?