srubokretka
18.10.15, 13:55
Moj 4letni syn od 3 lat niesypiajacy w dzien juz po tygodniiu w szkole zaczal spac. Ja zdziwko, ale nic, moze to przypadek. Za kilka dni to samo. Nic by sie nie stalo, gdyby nie to , ze nauczycielka go budzi po ponad godzinie. Maly jest wtedy rozdrazniony, marudny przez reszte dnia.
W zeszlym tyg. zostal zaszczepiony. Przetrzymalam w domu przez 2 dni. Nic sie nie dzialo, wiec poszedl do szkoly. Jeden dzien nie spal. Przez kolejne dwa spal. Spocony, a ja go do domu na piechote prowadze. Efekt :zatoki (calkowita nowoc dla niego).
Pytam sie dziecka co sie dzieje, czy jest zmeczony, dlaczego spi? On mi na to , ze poznej pani za spanie naklejki rozdaje.... Rece mi opadly.
Wrocilam z pania porozmawiac. Powiedziala mi , ze dzieci musza odpoczywac przez 55minut. Zaproponowalam, ze bede mu dawac ksiazke i on sobie bedzie cicho czytac. Nie mozna ani ksiazek, ani zabawek, bo inne dzieci tez beda chciec. Zaproponowalam , ze bede go na godzine zabierac. Nie spodobal jej sie ten pomysl. (nie dziwie sie , bo to dodatkowe zamieszanie).
Maly szkole uwielbia , nawet w niedziele chce tam chodzic. Pytalam sie juz w innej placowce o czas lezakowania : 20 min., ale klasa jest o sporo liczniejsza.
Program w szkolach powinien byc ten sam, wiec i w naszej powinno byc to 20 minut.
Doradzcie cos, bo ja widze tylko jedno rozwiazanie: garsc landrynek na drugie sniadanie.