ania-pat1
26.11.15, 14:40
Mam pytanie do rodziców 3 i 4 klasistów. Czy w 3 klasie obserwowaliście nagromadzenie sprawdzianów i czy to ma sens? Córka nieźle sobie radzi więc nie jestem sfrustrowaną matką z powodu słabych wyników, ale szczerze powiem zastanawia mnie taka sytuacja. Sprawdziany są na czas, mają charakter kartkówek (do 15 - 20 min) lub prac klasowych 60 min i dłuższe. W każdym tygodniu przynajmniej 3 nieraz dwa w jednym dniu. Nauczyciele twierdzą, że to dla dobra uczniów, żeby okrzepli, bo 4 klasa to ho, ho .... dopiero będzie. Moja opinia - to może lepiej, że czwarta i po co dzieciom fundować w już czwartą w trzeciej. Dla przykładu córka w zeszłym tygodniu miała: dyktando (na 2 strony), klasówkę z gramatyki z angielskiego (policzalne, niepoliczalne - z some, any - pytania, przeczenia, potwierdzenia, much i many w pytaniach) kartkówkę z pisowni wyrazów dot. żywności (ang), sprawdzian z francuskiego ( czynności w trybie oznajmującym i rozkazującym), sprawdzian na czas z tabliczki mnożenia do 100 i ponad sto mnożenie typu 15 X 7), sprawdzian z zadań tekstowych na mnożenie i dodawanie, do tego w ramach zadań domowych wypracowanie na temat miasta (do wyboru z 7) na min. 20 zdań, wypowiedź ustną na temat innego miasta, bieżące zadania z angielskiego, bieżące zadania z matematyki - geometria (liczenie obwodów, rysowanie figur, wyliczanie długości boków na podstawie różnych danych). Wydaje mi się to przegięciem ... Córkę mam nad ambitną - dla której 22 pt na 24 możliwe to powód do rozpaczy, a dodatkowo dyslektyczkę (stres pogłębia deficyty). Czy waszym zdaniem takie ciągłe sprawdziany to norma? Czy to faktycznie pomaga? Bo ja obserwuję raczej pogłębiające się podejście - muszę umieć żeby napisać sprawdzian. To przeczy mojej filozofii, że człowiek uczy się dla siebie.