Mieszkam we Francji od prawie 20 lat i mam tutaj rodzinę. Wszystkie z moich dzieci mają francuskie imiona i nigdy nie było problemu, gdy jechali na obozy lub na zwyczajne wakacje do Polski, ale moja znajoma ostatnio poskarżyła się, że jej Zoe i Andrea były przezywane przez inne dzieci podczas pobytu na kolonii. Pomyślałam, że po prostu trafiły na złe towarzystwo, bo słyszałam tylko o przypadkach naśmiewania się z akcentu, ale po podpytaniu innych Polek mieszkających w okolicy okazało się, że większość spotkała się już z podobną sytuacją. Teraz dziękuję sobie, że zdecydowałam się nazwać dzieci tak, żeby ich imiona nie brzmiały dla Polaków jakoś bardzo obco (Victor, Nicolas, Gabriel i Lisa), ale z drugiej strony aż przeszedł mnie deresz, gdy uświadomiłam sobie, że gdybym tego nie zrobiła, to moje dzieci prawdopodobnie też by czegoś takiego doświadczyły...
A wy? Spotkaliście się z czymś takim?