Dodaj do ulubionych

Dziecko z zespolem Downa

10.07.02, 09:54
Czy zdecydowalybyscie sie na urodzenie dziecka z zespolem Downa, jesli w wyniku
badan wod plodowych doszloby do wykrycia tego kalectwa?
Obserwuj wątek
    • Gość: 1441 Re: Dziecko z zespolem Downa IP: warspite.ch.u* 10.07.02, 10:44
      Nie.
      • Gość: Jaga Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.dip.t-dialin.net 10.07.02, 10:46
        Trudno powiedziec! Jedno wiem na pewno,niegdy nie chcialabym byc postawiona przed
        takim wyborem!
    • Gość: Doki Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.turboline.skynet.be 10.07.02, 11:13
      Przeczytaj "Poczwarke" Terakowskiej.

      Ja odebralem te ksiazke chyba nie tak, jak chcialaby tego autorka. Czy to
      wystarczy za ogledna odpowiedz?
      • marina2 Re: Dziecko z zespolem Downa 10.07.02, 11:32

        Tak.Poza tym zdarza sie , ze badania wod plodowych nie sa
        wiarygodne.Statystycznie wiekszosc jest ok,ale moja kolezanka robila takowe i pol
        ciazy przestawiala sie na urodzenie kalekiego dziecka.Jest zdrowe.Niedaleko mnie
        mieszka dziewczynka z zesplem Downa.Jest bardzo cierpliwa i kochana, pieknie
        maluje , ma naprawde czyste serce . M
        • Gość: Doki Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.turboline.skynet.be 10.07.02, 12:09
          To jest wlasnie caly klopot z Downem, ze wystepuje w calym wachlarzu ciezkosci,
          od leciutkiego, mozaikowego, do takiego jak w "Poczwarce".
          Wiec konkretniejsza odpowiedz: badanie wod plodowych to dopiero poczatek
          diagnostyki. Decyzja o przerwaniu ciazy powinna byc NAPRAWDE porzadnie
          podbudowana obiektywnymi przeslankami.
          • Gość: nanga1 Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.bauboden.com, 10.07.02, 12:42
            Ja nie zdecydowalabym sie na urodzenie dziecka z zespolem Downa. Takie dziecko
            wymaga jednak non-stop opieki rodzicow lub innych doroslych. A co sie stanie z
            takim dzieckiem jesli rodzicow zabraknie, umra, zgina w wypadku? Odpowiedzialnosc
            spada na reszte rodziny lub rodzenstwo. Nie chcialabym obarczac tym problemem
            moich innych dzieci.
            • Gość: Doki Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.turboline.skynet.be 10.07.02, 12:49
              No wlasnie, sek w tym, ze mozna zyc samodzielnie z lekka postacia Downa, tylko
              nie zawsze wadomo z gory, czy dane dziecko ma lekka postac Downa, czy nie.
              Mozna nawet pracowac zawodowo.
              Ale niestety, czesto jest tak, jak piszesz i to JEST dramat dla rodzicow (znam
              osobiscie takich).
              Ja widze jeszcze jeden argument: na chore dziecko musi byc cie stac. Potrzebna
              bardziej intensywna opieka, byc moze leczenie, byc moze rezygnacja z kariery, byc
              moze przebudowa domu...
              • marina2 Re: Dziecko z zespolem Downa 10.07.02, 13:14

                Nie neguje tego co piszecie.Mam kolezanke , ktora w wieku 27 lat urodzila jako
                drugie dziecko chlopca z zespolem Downa.Chlopiec bardzo chorowal ciag
                przeziebien.Zmarl po operacji serca - mial 10 miesiecy.Minelo sporo czasu a jego
                rodzice tesknia wciaz za nim.Znam tez dom gdzie malzenstwo dlugo czekalo na
                pierwsze dziecko 9lat.Kiedy zaszli w ciaze byli kolo 40.Kobieta ma bliskich
                krewnych obarczonych zespolem Downa wspolnie z nia zamieszkuje jej Wuj , jej
                Mama -fakt maja dosc duzy dom.Podpatruje czasem jak sobie radza.Wuj chetnie robi
                zakupy , ale nie zawsze orientuje sie w pieniadzach.Zakupy robi w najblizszym
                sklepie wszyscy go znaja i nikt go nie oszuka.Wuj bawi sie z dzieckiem
                kolezanki.Na razie jest Wujem starszym i madrzejszym bardzo sie lubia.Chodza
                razem na plac zabaw i do kina.Wydaje sie ,ze sa bardzo mocno ze soba
                zwiazani.Myslalam o tym jak to bedzie kiedy zabraknie jego matki czy
                siostry .Moze odpowiedz jest w wieziach rodzinnych.Czas pokaze.Na razie nikt nie
                robi z tego problemu .A ja bardzo tym ludziom zazdroszcze spokoju.M
                • Gość: mordyga Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.bauboden.com, 10.07.02, 13:31
                  Takze znam rodzine w ktorej zyje dorosla kobieta z zespolem Downa. Szczesciem dla
                  tej chorej kobiety jest to, ze mieszka w malej miejscowosci, gdzie wszyscy sie
                  znaja i wiedza o jej chorobie. Sasiedzi sa przyzwyczajeni do niej i czesto
                  pozwalaja aby pomogla im w ogrodku przy zbieraniu owocow czy jakis innych
                  nieskomplikowanych pracach. Zdarza sie i tak, ze poznym wieczorem ktos ze
                  znajomych odprowadzi ja do domu ale mimo tego calego zaakceptowania jej choroby
                  przez najblizsze otoczenie, rodzinie jest bardzo trudno. Jej matka jest coraz
                  starsza i najprawdopodobniej opieka nad nia przypadnie jej mlodszej siostrze,
                  ktora mieszka zupelnie gdzie indziej. I tu pojawia sie problem.
                  Najprawdopodobniej siostra bedzie musiala przeniesc sie do rodzinnej miejscowosci
                  gdyz przeprowadzka kalekiej siostry w nowe 'ramy zycia' moze zupelnie sie nie
                  udac.
                • Gość: mordyga Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.bauboden.com, 10.07.02, 13:35
                  Takze znam rodzine w ktorej zyje dorosla kobieta z zespolem Downa. Szczesciem dla
                  tej chorej kobiety jest to, ze mieszka w malej miejscowosci, gdzie wszyscy sie
                  znaja i wiedza o jej chorobie. Sasiedzi sa przyzwyczajeni do niej i czesto
                  pozwalaja aby pomogla im w ogrodku przy zbieraniu owocow czy jakis innych
                  nieskomplikowanych pracach. Zdarza sie i tak, ze poznym wieczorem ktos ze
                  znajomych odprowadzi ja do domu ale mimo tego calego zaakceptowania jej choroby
                  przez najblizsze otoczenie, rodzinie jest bardzo trudno. Jej matka jest coraz
                  starsza i najprawdopodobniej opieka nad nia przypadnie jej mlodszej siostrze,
                  ktora mieszka zupelnie gdzie indziej. I tu pojawia sie problem.
                  Najprawdopodobniej siostra bedzie musiala przeniesc sie do rodzinnej miejscowosci
                  gdyz przeprowadzka kalekiej siostry w nowe 'ramy zycia' moze zupelnie sie nie
                  udac.
    • Gość: mamusia Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.proxy.aol.com 10.07.02, 15:03
      przy pierwszej ciazy nie mialam zadnych watpliwosci i nawet nie robilam badan,
      co do drugiej planowanej mam.
      osobiscie uwazam, ze gdybym musiala poswiecic sie bez reszty uposledzonemu
      dziecku (zeby wychowac go do przynajmniej minimalnej samodzielnosci)to
      ucierpialaby na tym moja pierworodna. a czy ja podolam tak trudnemu
      macierzynstwu ? kochalabym je tak jak kocham emilke, ale ani na chwile nie
      moglabym przestac sie martwic. dostaje obledu jak moja mala zlapia drgawki
      goraczkowe (w ich najprostszej postaci), jak moglabym zyc i funkcjonowac w
      obliczu wady serca np., czesto wystepujacej w ramach zespolu downa.
      i co ? nie zachodzic w druga ciaze ? zrobic badania i wywolac poronienie czyli
      urodzic plod niezdolny do zycia ?
      nie wiem, bardzo chce miec drugie dziecko, moze potem nawet trzecie...
    • Gość: aga_goe oczywiscie!!! IP: *.gwdg.de / 10.10.163.* 10.07.02, 23:16
      Ja bym nie zabila dziecka, tylko dlatego, ze jest chore. To pewnie kwestia
      sposobu myslenia, dla jednych chodzi o abortowanie uposledzonego plodu, a dla
      innych o odebranie zycia uposledzonemu dziecku. Przy czym zdaje sobie sprawe, ze
      wychowanie takiego dziecka wiaze sie z wieloma problemami, bolem, strachem,
      koniecznoscia zmiany trybu zycia, o skali ktorych rodzice dzieci zdrowych (czy
      rodzice in spe) nawet pojecia nie maja. Jednoczesnie przeciez nie mozna miec
      pewnosci, ze urodzone zdrowe dziecko nie zapadnie na podobnie ciezka do
      zniesienia dla bliskich chorobe (fizyczna, psychiczna) badz nie ulegnie
      wypadkowi. Chyba rezygnacja z czesci ambicji zawodowych wlasnie z powodu dziecka
      bylaby dla mnie latwiejsza do "przelkniecia" niz z jakiegokolwiek innego powodu.
      A wspominana przez kogos koniecznosc przebudowy domu - czy mozna mierzyc wartosc
      zycia kosztami remontu? Zyjac w najbogatszej czesci swiata? Chyba balabym sie, ze
      wychowawszy tak dziecko, musialabym bac sie np. lamiac staw biodrowy na starosc.
      Z polskiej literatury na temat Downa z zainteresowaniem przeczytalam ksiazke
      (wlasciwie tylko fragmenty, ale moze kiedys bede miala troche wiecej czasu) Anny
      Sobolewskiej (wykladowca na UW, zona "gazetowego" krytyka literackiego Tadeusza
      Sobolewskiego) o jej corce (chyba o imieniu Tola, ale nie jestem pewna), o
      milosci spajajacej cala rodzine, dojrzewaniu uczuciowym starszej, zdrowej corki i
      o ... ogromie codziennych problemow. Pozwala uwierzyc, ze Down, ktoremu da sie
      szanse narodzin moze byc kochajacym i kochanym czlowiekiem.
      aga (idealistka z wyboru)
      • Gość: mordyga Re: oczywiscie!!! IP: *.bauboden.com, 11.07.02, 08:41
        Wiesz aga, problem jest bardzo skomplikowany i nalezy wziac pod uwage rozne
        aspekty zwiazane z zyciem i wychowywaniem takiego dziecka. Piszesz, o przebudowie
        domu- a myslisz, ze kazda rodzine dotknieta stac na taka przebudowe? Jesli w
        ogole ma dom, czesto ludzie maja jedynie male mieszkania- kompletnie nie
        przystosowane do zycia w nich z dzieckiem z zespolem Downa. Czytalam artykul w
        Polityce (pare miesiecy temu) o kobiecie, nauczycielce z zawodu, ktorej pierwsze
        dziecko mialo Downa i zachodzac w nastepna ciaze stwierdzono, u drugiego dziecka
        takze zespol. Biurokracja zwiazana z pozwoleniem na aborcje trwala tak dlugo, ze
        kobieta w koncu urodzila drugie chore dziecko. Cala rodzina mieszka w 36 m/2 a
        ojciec rodziny jest bezrobotny. I myslisz, ze jakas instytucja pomogla tej
        rodzinie, bank dal kredyt na dom czy wieksze mieszkanie dostosowane dla chorych
        dzieci? A co sie z nimi stanie jesli rodzice, ktorzy teraz sie nimi intensywnie
        opiekuja zgina, mlodo umra? Myslisz, ze ktos tym dzieciom da milosc i lepsze
        warunki do zycia?
        Nie chcialabym nigdy byc komfrontowana z takim problemem ale niestety nie da sie
        czegos takiego przewidziec. Dac odpowiedz na to pytanie jest bardzo trudno.
        • jop Re: oczywiscie!!! 11.07.02, 10:21
          Gość portalu: mordyga napisał(a):

          > Czytalam artykul w
          > Polityce (pare miesiecy temu) o kobiecie, nauczycielce z zawodu, ktorej pierwsze
          > dziecko mialo Downa i zachodzac w nastepna ciaze stwierdzono, u drugiego dziecka
          > takze zespol.

          W kwestii formalnej: te dzieci nie mają Downa, mają wadę genetyczną polegającą
          m.in. na niedorozwoju kości długich. Nigdy nie będą w stanie prowadzić normalnego
          życia, cały czas wymagają pomocy przy podstawowych czynnościach życiowych. Sama
          nie wiem, co gorsze...
        • Gość: aga_goe Re: oczywiscie!!! IP: *.gwdg.de / 10.10.163.* 11.07.02, 11:50
          Wiem, ze rozne dramaty w zyciu moga sie zdarzyc i czlowiek moze zostac postawiony
          przed decyzjami przyprawiajacymi o ciarki. Pisalam o sobie, wylacznie z mojego
          punktu widzenia, poniewaz nie mam pojecia , jak zachowalabym sie bedac kim innym
          i w innych warunkach. Kwestia etyki.
          Na pewno jest to okrutne i nie fair, ze ludzie postawieni w trudnej sytuacji w
          Polsce nie moga liczyc np. na pomoc spoleczna, skoro na takie swiadczenia ida
          ogromne podatki, brakuje terapeutow, zasilkow, psychologow etc. Ale czy to powod,
          zeby pomagac w eliminacji slabych zamiast starac sie cos wywalczyc?
          Co do malego mieszkania, to moja ciocia, trzecie pietro bez windy, zajmuje sie od
          kilku lat swoja sparalizowana po wylewie matka (obciazenie chyba nie mniejsze niz
          przy uposledzonym w stopniu umiarkowanym dziecku), zas jej brat (duzy dom, ogrod,
          pomoc domowa) nie chce pomagac ani finansowo ani nawet matki odwiedzac...
          Jest jeszcze jeden aspekt, ktory chyba sie w powyzszych postach nie pojawil, a
          powinien byc brany przy decyzji o usunieciu ciazy. Chodzi mi o skutki psychiczne
          dla rodziny. Nie wiem dokladnie, jak w Polsce, ale w Niemczech studentow medycyny
          i psychologii juz sie o tym uczy. Jesli chcesz, przepisze jakies dane z
          podrecznika, generalnie chodzi o to, ze ryzyko depresji, wpadniecia w nalogi
          (lekomania!!!), zwiekszone prawdopodobienstwo schizofrenii, natrectwa (rowniez w
          stosunku do pozostalych lub pozniej urodzonych dzieci), duze prawdopodobienstwo
          rozwodu (juz wiadomo, ze aborcja statystycznie nie ratuje trwalosci rodziny) i
          tym podobne przyjemnosci sa stalymi elementami zespolu poaborcyjnego. Nie jestem
          przekonana, aby to byla warta zaplacenia cena za odsuniecie od siebie problemu
          dziecka z Downem.
          pozdr,
          aga
          • Gość: mordyga no nie wiem... IP: *.bauboden.com, 11.07.02, 13:32
            Masz w pelni racje wiazac to pytanie z etyka, moralnoscia czy religia. Jednak jak
            sama piszesz, rodziny ktore zostaly dotkniete takim nieszczesciem pozostaja sam
            na sam z tym problemem. To nie tylko brak zainteresowania takimi przypadkami ze
            strony roznych organizacji ale takze pozostalej rodziny czy spoleczenstwa
            ogolnie. Poza tym moge sobie wyobrazic, ze rodzice posiadajace 2 dzieci i w tym
            jedno z zespolem Downa, napewno beda poswiecali wiecej czasu temu choremu
            dziecku. Czy to zdrowe nie ucierpi na tym, nie bedzie odsuwane ze swoimi
            problemami i zaniedbywane? Moge sobie wyobrazic, ze tak wlasnie moze byc.
            • Gość: Doki Re: no nie wiem... IP: *.turboline.skynet.be 11.07.02, 14:08
              Brat czy siostra z Downem na pewno wywra duzy wplyw na psychike dziecka, ale
              wcale niekoniecznie negatywny.

              Wersja pozytywna: z takiego dziecka wyrosnie wrazliwy na potrzeby innych dorosly,
              rozumiejacy, ze nie wszyscy ludzie sa tacy sami i ze trzeba byc otwartym na te
              innosc i kochac swiat i ludzi.

              Wersja negatywna: produktem takiej rodziny bedzie facet przegrany na wstepie, nie
              rozumiejacy, ze tylko kly i pazury i wyscig szczurow we wspolczesnym swiecie,
              rozczulajacy sie nad jeszcze bardziej przegranymi niz on sam.

              Potrafisz wybrac?
              • Gość: aga_goe nikt nie wie i dlatego... IP: *.gwdg.de / 10.10.163.* 11.07.02, 19:42
                Klikacie na Polonii na strone Martynki. Pewnie nie jest to choroba objeta
                badaniem genetycznym (zwlaszcza jesli jest to pierwsza ciaza czy poprzednie
                dzieci byly zdrowe), ale z pewnoscia duzo bardziej dramatyczna dla rodzicow niz
                Down. Oni sobie jednak radza, walcza o dziecko, szukaja dodatkowych srodkow.
                Gdyby isc tokiem rozumowania zwolennika jak najszybszego wyeliminowania z rodziny
                dziecka chorego, powinni zostawic mala w szpitalu, zeby sie czyms zarazila,
                umarla, a oni mogli poswiecic cala uwage nowemu, zdrowemu i przyszlosciowemu
                dziecku... Przepraszam za brutalne porownanie, ale aborcja tez jest brutalna
                ingerencja i chyba warto uswiadomic sobie jej skutki (zwlaszcza te dla
                psychiki!!!).
                Wychowanie dziecka zdrowego i chorego... Wlasnie po pierwsze nie wiadomo nigdy,
                czy w przypadku urodzenia dwojki dzieci, jedno z nich kiedys nie zachoruje
                (chocby porazenie mozgowe przy porodzie...) czy nie ulegnie wypadkowi, co tez
                zaburzy rownomierna opieke (przeczytac mozna chocby o "zwyklej" nadpobudliwosci,
                to juz spowoduje, ze rodzice beda codziennie siedziec wieczor z jednym dzieckiem
                nad jego lekcjami). Natomiast aborcja z pewnoscia wplynie na opieke nad
                pozostalym przy zyciu dzieckiem. Czy wychowywane przez znerwicowana, depresyjna,
                oziebla uczuciowa badz np. wymagajaca od niego podswiadomie kompensaty za
                abortowane dziecko matke, pomoze dziecku nie byc kiedys zyciowym rozbitkiem?
                Dojdzie do tego przypuszczalnie ukrycie przed dzieckiem prawdy o Downie, a chyba
                kazdy ma prawo wiedziec o chorobach w swojej rodzinie. Drugi potencjalnie trudny
                okres - dziecko (to, ktore przezyje) bedzie spodziewac sie swojego dziecka.
                Statystyka nieublaganie pokazuje, ze dostanie raczej male wsparcie psychiczne od
                matki. Poniewaz w momencie dokonania aborcji trudniej jeszcze przewidziec jej
                skutki niz w przypadku urodzenia dziecka z Downem, podchodze z wielka
                ostroznoscia do jej przeprowadzenia jako rozwiazania problemu.
                aga
    • Gość: Miki Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.chello.pl 11.07.02, 22:13
      Kocham dzieci. Mam 1,5 rocznego synka. Myśle o kolejnym. Chyba jestem zła, bo nie
      urodziłabym dziecka z zespołem Downa.
    • Gość: Ola Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.07.02, 03:25
      Jesli faktycznie badania sa prawidlowe i wyjdzie z nich ze urodzi sie dziecko z
      zespolem Downa to wiemy mniej wiecej czego mozna oczekiwac. A czy takie badania
      sa w stanie wykryc na tym etapie inne wady genetyczne, ulomnosci chromosomu 18
      czy innych? Rodzisz dziecko idealne: donoszone, pieknie rozwiniete, bez zarzutu.
      A potem okazuje sie ze to dziecko jest na przyklad nadpobudliwe, ze ma autyzm,
      wrodzona wade serca, a moze mukowiscydoze? Co wowczas robisz? Nikt z nas nie jest
      uodporniony na choroby, czy wypadki. Co robisz jesli skaczac do wody twoj bliski
      albo ty sam lamiesz sobie kregoslup? Dziecko z zespolem Downa nie jest obrazem
      idealnym , fakt. Trudnosci- olbrzymie. Czy kazdego stac aby ciagnac taki kierat?
      Napewno nie. To naprawde indywidualna sprawa, ale pojawia sie tu pytanie o to
      dziecko idealne, zdrowe na ciele i umysle, konczace dobre studia, samodzielne i
      kochajace nas dozgonnie. Tylko ilu z nas moze to osiagnac, a ile bedzie zawsze na
      cos tam narzekac, ze to nie tak mialo byc.Co zrobic wowczas z takim niezbyt
      idealnym dzieckiem? Zabic? Pozdrawiam.
      • Gość: foxy Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.unused.zigzag.pl 16.07.02, 14:06
        Polecam Wam piekna i madra ksiazke Anny Sobolewskiej pt."CELA-odpowiedz na
        zespol Downa". Poczwarka wcale mi sie nie podobala.CELA to ksiazka o milosci do
        dziecka uposledzonego.Ja teraz inaczej na to patrze,moi znajomi tez maja corke
        z downem i bardzo ja kochaja.Byloby wspaniale, gdyby wszystkie dzieci
        otrzymywaly tyle ciepla i milosci. Oczywiscie potrzeba duzo cierpliwosci i
        pracy z takim dzieckiem,ale chyba po to sie decydujemy na dzieci?
        • Gość: aga_goe Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.gwdg.de / 10.10.163.* 16.07.02, 15:24
          Ciesze sie, ze tez podobala Ci ksiazka Sobolewskiej, bo sama ja na jakims
          wyzszym poscie polecalam. Ta ksiazka rzeczywiscie jest lepsza odpowiedzia na
          pytanie, czy urodzic dziecko z zespolem Downa niz nasze, nieznajacych sprawy z
          autopsji gdybanie o ewentualnych kosztach i ryzyku.
          pozdr,
          aga
    • joannab-o Re: Dziecko z zespolem Downa 17.07.02, 11:32
      Nie czytałam książki, ale czytałam wywiad z autorką w Wyborczej. Chciałam
      dodać do tego, co napisałyście, że w tej rodzinie nie tylko wszyscy są
      autentycznie szczęśliwi, ale nawet rodzice UCZĄ SIĘ od swojego chorego dziecka
      i to nie byle czego, tylko człowieczeństwa i , co jeszcze bardziej
      niespodziewane - prawdziwego poczucia wartości. A to wszystko nie dlatego, że
      dziecko z Downem jest uprzywilwjowane organicznie, tylko dlatego, że rodzice
      nie mogąc od niego niczego oczekiwać i wymagać, naprawdę przyjmują je takim,
      jakie jest, czyli kochają zupełnie bezinteresownie.
      Myślę, że każdy powinien przeczytać tę książkę i dowiedzieć się z niej, jak
      kochać bezinteresownie swoje zdrowe dziecko i co dziecko na tym zyska.
      Doki!
      Znam dwudziestoparoletnią dziewczynę, która opiekowała się przez wiele lat
      starszą siostrą, niemówiącą i prawie całkowicie sparaliżowaną (zdaje sie, że na
      skutek SBS). Niedawno jej babcia spędziła 4 tygodnie w szpitalu po wylewie, a
      ona dojeżdżała CODZIENNIE 30 km., na cały dzień, żeby się nią zajmować.
      Widziałam ją w akcji - to nie było siedzenie przy łóżku i czekanie na
      polecenia - ona była cały czas na nogach, od rana do wieczora poiła, karmiła,
      poprawiała pościel, czesała, myła, masowała, zabawiała, pomagała innym
      pacjentom. Młoda, ładna dziewczyna, która niewątpliwie ma "swoje życie". A
      pierwsze, co zrobiła, kiedy babcia wróciła do domu, to pojechała do przychodni
      zwymyślać lekarza, który nie rozpoznał (a raczej udał, że nie rozpoznał) wylewu
      i wysłał pacjentkę do domu.
      Nawiązuję oczywiście do Twojego postu o skutkach Downa dla rodzeństwa. Inaczej
      widzę te skutki - rodzice albo wychowają takiego wspaniałego człowieka jak
      wyżej - wrażliwego i jednoczesnie silnego, albo (wymagając za dużo bądź za mało
      pomocy w opiece nad chorym dzieckiem) kogoś obojętnego na cudze cierpienie.
      Jeżeli z takiej rodziny wyjdzie nadwrażliwy słabeusz, to będzie to następstwem
      błędów wychowawczych niezależnych od Downa.
      joanna
      • Gość: mordyga Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.bauboden.com, 17.07.02, 14:34
        Chetnie siegne po te ksiazke Sobolewskiej gdyz temat jest rzeczywiscie
        interesujacy.
        • Gość: foxy Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.unused.zigzag.pl 18.07.02, 10:39
          Polecam goraco-wydawnictwo WAB-"CELA-odpowiedz na zespol Downa".
          Właśnie przeczytalam jeszcze jedna swietna ksiazke pt."Dobra milosc-co robic,by
          nasze dzieci mialy udane zycie", dialogi Eichelbergera,Samsona i Sosnowskiej.
          Czy mozecie polecic cos rownie dobrego?
          Świetna ksiazka, nie tylko dla rodzicowsmile
          • Gość: mordyga Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.bauboden.com, 18.07.02, 10:48
            Bardzo cenie Eichelberga. Czytalam jego 2 ksiazki: O co pytaja dzieci i
            Zatrzymaj sie. Nie poruszaja w prawdzie tematu kalectwa ale naprawde warto
            przeczytac jesli pragnie sie wychowac zdrowe psychicznie dziecko.
    • Gość: Blass Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.dialup.mindspring.com 19.07.02, 20:01
      Przeczytalam wszystkie posty w miare dokladnie i zauwazylam, ze wypowiadaja sie
      przewaznie ludzie, ktorzy znaja problem tylko teoretycznie - "znam dziewczyne,
      moja znajoma, sasiadka..."
      Zadalam pytanie na tym forum o badania prenatalne. Jestem w 4. miesiacu ciazy,
      mam 38 lat. Oczywiscie, ze zadaje sobie pytanie, czy zachowalabym ciaze
      wiedzac, ze dziecko bedzie mialo zespol Downa. Podejmujac decyzje, nie bede sie
      kierowac wypowiedziami osob, ktore maja znajomych, albo slyszeli o kims, kto ma
      dziecko z Downem. Nie jest to latwa decyzja, zwlascza dla kogos, kto ja musi
      podjac.
      • aga_goe Re: Dziecko z zespolem Downa 19.07.02, 20:42
        Wiekszosc osob zna tematyke Downa jedynie posrednio chocby z tego powodu, ze ta
        choroba nie wystepuje znowu az tak czesto. Poza tym wydaje mi sie, ze decyzje o
        zyciu Twojego dziecka i ksztalcie swojego powinnas podjac sama. Nikt z forum
        nie podejmie za Ciebie tej decyzji, nie bedzie za Ciebie pielegnowal malucha
        ani leczyl zespolu poaborcyjnego. Forum jest miejscem wymiany doswiadczen,
        pogladow, wspomozenia rada. Oczekujac rady osob doswiadczonych moze zglos sie
        np. do stowarzyszenia rodzicow dzieci z zespolem Downa. I nie zapomnij, ze (jak
        ktos tu juz zreszta napisal) badania prenatalne nie powiedza Ci, ile radosci, a
        ile bolu przysporzy Ci to dziecko.
        aga
        • Gość: julka Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 04.08.02, 19:30
          Zanim podjęłabym taką decyzję chciałabym wiedzieć na ten temat najwięcej. A
          więc na pewno wysłuchałabym doświadczeń innych osób i czytałabym na ten temat,
          co się da. Myślę, że przytaczane na tym forum książki: "Poczwarka" Terakowskiej
          i "Cela" Sobolewskiej - to trochę za mało. Ktoś po przeczytaniu "Poczwarki"
          mógłby pomyśleć: trochę trudne, ale wyjątkowe dziecko o bardzo bogatym życiu
          wewnętrznym. Trzeba tylko trochę cierpliwości, a wszystko skończy się happy
          endem : niedobry mąż utrzymuje rodzinę (czy ktoś gdzieś napisał, jakie trzeba
          mieć pieniądze, gdy się ma upośledzone dziecko???), chociaż nie bierze udziału
          w życiu rodzinnym, aż w pewnym momencie po ośmiu czy dziesięciu latach, dzięki
          niezwykłemu przypadkowi przeciera oczy i raptem zaczyna kochać odrzucone
          dziecko w chwili, gdy właśnie dziewczynka powiększa grono aniołków. Ale
          ponieważ nie jest za późno, to pogodzeni przy łóżku umierającej córki
          małżonkowie decydują się na następne dziecko, które rodzi się całkiem zdrowe.
          Happy ever after. Nie będę tu robiła analizy tej wyjątkowo głupawej książki, bo
          nie o to chodzi. Przeczytałam ją, bo ten problem zawsze mnie interesował. Moja
          przyjaciółka miała córkę z Downem i nie było to takie różowe.To był ciężki
          przypadek Downa - trzeba o tym pamiętać, że nie każdy przypadek jest taki sam.
          Mąż opuścił ją, gdy mała miała 3 latka, nie wytrzymał problemów. Takie sytuacje
          w tych rodzinach zdarzają się, niestety, bardzo często, czy ktoś o tym mówi
          głośno?. Znalazł sobie nową żonę, z którą miał nowe, śliczne i zdrowe dziecko.
          To pierwsze odwiedzał cichaczem tylko z powodu resztki poczucia obowiązku.
          Dziewczynka już nie żyje - umarła z powodu błahej choroby w wieku 17 lat. Jej
          matka bardzo za nią tęskni, ale również wiem o tym, że tęskni za "normalnym"
          macierzyństwem. Niestety, jest już na to za późno. Tak to wygląda w
          konfrontacji z książką Terakowskiej. A "Cela"? To zupełnie co innego - to
          przede wszystkim lżejszy przypadek Downa. Ponadto matka Celi ma to szczęście,
          że na codzień ma zaplecze w najbliższej rodzinie - mężu i starszej, zdrowej
          córce. Ma z kim porozmawiać o problemach, ma z kim cieszyć się z sukcesów Celi.
          No i myślę, że zaplecze finansowe też ma lepsze.
          Mam dwoje zdrowych, dużych już dzieci. Problem podjęcia takiej decyzji już mnie
          nie dotyczy. Ale gdy postawię się w sytuacji konieczności podjęcia takiej
          decyzji robi mi się zimno. Być może fakt, że widziałam z bliska bardzo ciężki
          przypadek Downa, z którym borykała się samotna matka, znajdująca się w bardzo
          trudnej sytuacji finansowej, spowodował, że po prostu bałabym się świadomie
          decydować na urodzenie takiego dziecka.
    • Gość: paula Re: Dziecko z zespolem Downa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.02, 21:59
      Wiem jedno, jestem przeciwna aborcji, z jakichkolwiek przyczyn nie byłaby
      przeprowadzona. Każda istota ma prawo do życia - chora, upośledzona, poczęta w
      wyniku gwałtu. Nie wyobrażam sobie usunięcia ciąży, bez względu na to, jakie
      dziecko mogłoby się urodzić.
      Ale to "teoria",dlatego nie powiem "TAK", ani nie powiem "NIE", jeżeli tym
      słowem miałabym zdeklarować się na całe życie. Bo nie wiem, co ono mi
      przyniesie i jakie decyzje będę zmuszona podjąć, jakich wyborów dokonać.
      Nie wiem, jak się zachowam za kilka lat, co musiałabym położyć na drugiej szali
      rozważając decyzję o ewentualnej aborcji.
      Ale dziś wiem, kiedy jestem młoda, zdrowa, pełna sił, w miarę bezpieczna
      finansowo, kochana, żyję w satysfakcjonującym, szczęśliwym związku, dziś wiem,
      że urodziłabym takie dziecko, że dałabym radę je wychować, wykochać,
      wypielęgnować, że miałabym odwagę i siłę zrobić wszystko, by było szczęśliwe i
      maksymalnie samodzielne. I mam nadzieję, że jeśli kiedyś przyjdzie mi zmierzyć
      się z takim przeznaczeniem będę chciała i będę potrafiła podjąć taką decyzję,
      decyzję zgodną z moimi przekonaniami i sumieniem - że urodzę!
      Nie podejmuję tutaj wątku dotyczącego samego dziecka, czy ono chcialoby żyć,
      czy będzie szczęśliwe, czy poradzi sobie w tym świecie - dla mnie to oczywiste,
      to, jakie będzie miało życie i jaka będzie jakość tego życia zależy od
      rodziców.
      Pozdrawiam
    • Gość: Kaja Re: Dziecko z zespolem Downa IP: 217.11.141.* 11.08.02, 02:21
      nie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka