Dodaj do ulubionych

11-letnie sprawy damsko-meskie

09.02.06, 11:41
Jak pewnie wiekszosc mam wie mam 11-letniego syna.

W "tych" sprawach do tej pory nic sie nie dzialo. Tzn w pierwszej
klasie, "chodzil" z jedna kolezanka, ale to bylo bardzo
specyficzne "chodzenie" bo on uciekal przed nia i vice versa (w 3 klasie
ja "rzucil" ale jakos bez wiekszych "emocji")

No a teraz cos drgnelo. Po obozie moje dziecko, wymienia Sms-y z tajemnicza
Kinga. Cos jakby rumieni sie, chowa komorke (co nigdy sie nie dzialo).
Chichocze i wogole jakis taki "wniebowziety"...

Ja oczywiscie nie ingeruje, nie wypytuje (aczkolwiek skreca mnie z
ciekawosci, jak diabli...), nie komentuje.

Ciekawa jestem jakie sa wasze doswiadczenia ?

Czy 11 lat to juz moze byc cos bardziej niz tylko sztubackie wyglupy ? Jak tu
najlepiej sie zachowywac (szczegolnie z chlopakiem, bo z dziewczynami to
pewnie jakos latwiej, wystarczy przytulic...)

No to jak tam "w tym temacie" u Waszych 11-12 latkow ?
Obserwuj wątek
    • nisar Re: 11-letnie sprawy damsko-meskie 09.02.06, 11:47
      bo z dziewczynami to
      > pewnie jakos latwiej, wystarczy przytulic...)

      He he he (śmiech jest gorzki). Akurat łatwiej.
      Młoda wczoraj po namowach "wyznała mi wielki sekret", że podoba jej się aktor,
      który gra... Boszszsz dlaczego to taka tajemnica? Rozumiem opory gdyby był to
      kolega z klasy, ale tak?
      Podoba jej się chyba faktycznie, policzki w rumieńcach, oczy jak gwiazdy, włos
      rozwiany... Takiej jej jeszcze nie widziałam.

      Co do Twojego syna, przychodzi mi na myśl tylko próba zorganizowania wspólnego
      czasu typu "może poszlibyśmy w niedzielę do kina? Albo właściwie może
      poszedłbyś sam, z jakimś kolegą albo koleżanką..."
      W sumie to fajna okazja (tylko może odrobinkę później, ale może już?) nauczyć
      syna o przepuszczaniu koleżanki w drzwiach, podaniu kurtki, małym bukieciku
      kwiatków albo ulubionym batoniku. Bo co innego jeśli on to robi dla mamy czy
      siostry, a co innego dla TEJ Kingi.
      Fajnie!
      • nchyb Re: 11-letnie sprawy damsko-meskie 09.02.06, 11:59
        > Młoda wczoraj po namowach "wyznała mi wielki sekret", że podoba jej się
        aktor,
        > który gra... Boszszsz dlaczego to taka tajemnica? Rozumiem opory gdyby był to
        > kolega z klasy, ale tak?
        O rety, naprawdę nie rozumiesz? A ja zawsze myślała, że miłość do chłopców z
        plakatu to norma dla większości dziewczynek. I wcale się te dziewczynki nie
        lubią z tą miłością afiszować. No, może złe słowo. Ujawniać. A dlaczego? Z
        uwagi na strach przed wyśmianiem ich uczuć. Dla nich to wielkie uczucie, a tu
        mama, ciocia, czy starsze rodzeństwo wyśmieje. Właśnie stwierdzając, że to
        przecież tylko aktor itp...

        > Podoba jej się chyba faktycznie, policzki w rumieńcach, oczy jak gwiazdy,
        włos
        > rozwiany... Takiej jej jeszcze nie widziałam.
        Ojej, jakbym siebie widziała, gdy wychodziłam z kina zakochana w jakimś
        aktorze, a miałam właśnie 10-15 lat... Inna rzecz, że we wczesnym nastolactwie
        (he,he jak ja lubię takie słówka) to obiekt uwielbienia u mnie zmieniał się
        często, (w zależności od premiery filmów w kinach smile

        Nisar, naprawdę tego nie miałaś?
        • nisar Re: 11-letnie sprawy damsko-meskie 09.02.06, 12:23
          Nchyb, naprawdę. Nigdy nie kochałam się w nieosiągalnych. Zawsze był to ktoś z
          otoczenia.
          Stała w uczuciach nie byłam, o nie. Średnia długość "utrzymania" się miłości to
          tydzień. Przy czym często "kochałam się" w kilku na raz.
          O matko, co za potwór był ze mnie!!!
          • nchyb Re: 11-letnie sprawy damsko-meskie 09.02.06, 13:02
            > Stała w uczuciach nie byłam, o nie. Średnia długość "utrzymania" się miłości
            to
            >
            > tydzień. Przy czym często "kochałam się" w kilku na raz.
            > O matko, co za potwór był ze mnie!!!
            To tak jak ja. Tyle, że ja na przemian kochałam się w nieosiągalnych (jak to
            brzmi - prawie jak nazwa kasty w ndiach) i w kolegach... smile
    • agatka_s Re: 11-letnie sprawy damsko-meskie 09.02.06, 11:54
      Nie no co ty, ja o tej Kindze to jakos wiem przez przypadek, akurat komorka sie
      ladowala u mnie w pokoju a tu SMS "Kinga"...

      Syn jakby go kto zelazkiem przypalil...(jak dostaje SMS-y od kolegow harcerzy
      to tak nie skacze...)

      Nawet balabym sie przyznac ze wiem, a co tu dopiero jakies "randki" organizowac.

      Ze Kinga to dziewczyna z obozu to wiem, bo syn cos wspominal o 3 kolezankach z
      5 klasy ktore poznal na obozie, dwie Anie i Kinga...

      Ło matko to się porobiło...
    • nchyb Mój prawie 12-latek 09.02.06, 11:54
      > Ciekawa jestem jakie sa wasze doswiadczenia ?
      Pierwsze zauroczenie - koleżanka z przedszkola, wiek dzieci ok. 4 lat

      Po niecałych dwóch latach, w nowym przedszkolu, nowe zauroczenie inna
      koleżanką, to zauroczenie przeszło wraz z dziećmi do podstawówki. Byli w
      jednej klasie. W okolicach 3 klasy syn przeniósł zainteresowanie na inną
      koleżankę z klasy (żeby było ciekawiej - chodziła z nimi do tego samego
      przedszkola). I tak jest na etapie zainteresowania się tą koleżanką w dalszym
      ciągu, a to już 5 klasa...

      > Czy 11 lat to juz moze byc cos bardziej niz tylko sztubackie wyglupy ?
      oim zdaniem to nie muszą być wygłupy, ale po prostu uczucia, tyle że na
      poziomie wczesnego nastolatka

      > Jak tu
      > najlepiej sie zachowywac (szczegolnie z chlopakiem
      Ja się nie zachowuję specjalnie. Jak syn mówi, mysłuchuję. Czasami sama
      zapytam, co tam u Kasi słychać i czy dalej to jest ta. Ale bez jakiegoś
      szczegółowego wypytywania się...


      Za to z młodszym, 5-latkiem, nie mam problemu. Od dawna uważa, że to ja jestem
      najpiękniejsza i że ze mną się ożeni. Nie wiem tylko, jak się w tej sprawie
      dogada ze swoim tatą, ale to ich, męskie sprawy... smile
    • judytak Re: 11-letnie sprawy damsko-meskie 09.02.06, 12:22
      spieszę się donieść, że u nas na razie kompletna cisza w temacie :o)
      pewnie to rodzinne, ja też miałam już lat 14, kiedy pierwszy raz się z kimś
      spotykałam, i 15, kiedy się po raz pierwszy zakochałam...

      a dlaczego myślisz, że masz się jakoś "zachowywać"?
      ja nie widzę sensu ani w tym, żeby udawać, że nie widzisz, co widać, ani w tym,
      żeby jakoś szczególnie wypytywać... zawsze można krótkim, życzliwym komentarzem
      dać do zrozumienia, że "ja coś widzę, nic nie mam przeciwko, w razie potrzeby
      chętnie pogadam" :o)

      pozdrawiam
      Judyta
      • agatka_s Re: 11-letnie sprawy damsko-meskie 09.02.06, 12:50

        >
        > a dlaczego myślisz, że masz się jakoś "zachowywać"?
        > ja nie widzę sensu ani w tym, żeby udawać, że nie widzisz, co widać, ani w
        tym,
        >
        > żeby jakoś szczególnie wypytywać... zawsze można krótkim, życzliwym
        komentarzem


        Nie, no ja nie mam zamiaru sie jakos specjalnie zachowywac.

        Poprostu zafrapowal mnie, pierwszy taki przypadek w zyciu mojego dziecka.
        Kiedy tak skakal z ta komorka jak w ukropie, zdalam sobie sprawe, ze dzieciak
        rosnie nie tylko wzwyz (ma juz 156 cm !) ale tez i w (chcialam powiedziec
        wszerz !) "tych sprawach".

        Tak pytam z ciekawosci, bo ja zielona jak szczypiorek jestem w kwestii uczuc w
        wieku wczesno nastoletnim. Rodzenstwa (w szczegolnosci meskiego !) brak, a
        sama z tych bardziej serioznych jestem co to nigdy ani w aktorach ani kolegach
        szkolnych sie nie kochalam. Moja pierwsza fascynacja (wiem ze mi nikt nie
        uwierzy !) to bylo jakies 18 lat, juz po maturze. Zreszta pierwsza fascynacja,
        ktora niestety nie prztrwala dlugo, choc ze tak powiem "skonsumowana" zostala.

        Przed tem mialam inne wazniejsze sprawy niz chlopaki (choc ten czy ow mi sie
        podobal i owszem ale raczej platonicznie), nie zebym powodzenia nie
        miala...tylko jakos niespecjalnie akurat ci chlopcy co im ja sie podobalam,
        podobali sie mnie. Ci co mnie sie podobali (zazwyczaj starsi o kilka lat) to
        akurat mnie mieli w nosie... Ale to nie byly czasy jak dzis. Spoko mozna sie
        bylo obejsc bez obowiazkowego "chodzenia".

        wiec moje pytanie to tak z ciekawosci, nie zebym tu jakis misterny plan miala
        przygotowywac...
    • lika13 Re: 11-letnie sprawy damsko-meskie 09.02.06, 12:39
      U mnie tez cisza jak makiem zasiał i pewnie dlugo będzie bo moje dziecko
      strasznie dziecinnesmile-no chyba ze sie przejadetongue_out
      Ale zdaje sie że to juz ten wiek ,bo czasem wynika problem ze np.Rafał nie może
      przyjść bo ma randkę!
      Pojecia nie mam jak rozmawiać gdy w gre wchodze pierwsze uczucia smileale ja matka
      dociekliwa jestem i pewnie zwyczajnie bym usiadła i zapytała/pogadała inna
      sprawa czy by gadać chciał!smile

      I jeszzce musze dodać żeby nisar smutno nie było że nigdy przenigdy nie
      kochałam sie w żadnym aktorze piosenkarzu itp tylko obiekty namacalne mnie
      interesowałysmile
    • roseanne Re: 11-letnie sprawy damsko-meskie 09.02.06, 14:27
      jedyne co udalo mi sie zauwazyc, to wyciszenie powtarzanego bez konca jeszcze ze
      dwa lata temu ze "wszystkie dziewczyny sa glupie i dalczego one musza byc takie
      glosne"
    • baba_ta_sama Re: 11-letnie sprawy damsko-meskie 09.02.06, 14:53
      Moj jedenastolatek mial "dziewczyne" przez prawie dwa lata (!) Byla jego
      partnerka w klubie tanecznym - dziewczynka sliczna jak z obrazka wink Zawsze
      pamietal o jej urodzinach, imieninach, walentynkach etc wink Od kilku
      miesiecy "para" sie rozleciala za prawa kolegi, ktory zostal wybrany misterem
      klasy i dziewczynka zmienila obiekt uczuc wink Mojego bardzo to nie obeszlo -
      nawet bylam zdziwiona. Powiedzial mi, ze kolega fajny, ona wybrala i trudno -
      pewnie ta fascynacja dosc letnia jednak byla smile
    • dorota711 Re: 11-letnie sprawy damsko-meskie 15.02.06, 23:24
      z tego co pamietam, to wlasnie w wieku okolo 11 lat..piata klasa...zakochalam
      sie... w starszym o rok chlopaku, to bylo calkiem powazne uczucie..gdy go
      widzialam robilo mi sie goraco i jakos tak sciskalo w sercu..pisalam tajemnicze
      nigdy nie wyslane listy, kazde jego slowo przezywalam 100 razy..to uczucie
      rozwijalo sie, potem podobal mi sie coraz bardziej, nie tylko ze wzgledu na
      wyglad, ale tez niepokorny charakter ( w wieku kilkunastu lat to imponowalo)
    • dorota711 Re: 11-letnie sprawy damsko-meskie 15.02.06, 23:26
      uwazam wiec, ze uczucie Twojego syna jak najbardziej powinnas traktowac
      powaznie, ale nie dopytywac sie, ewentualnie zapytac o wrazenia z obozu, czy
      kogos fajnego poznal

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka