Dodaj do ulubionych

I klasa - zaborczy kolega

07.03.06, 14:21

Moj syn jest 1 klasista.Chodzi z nim kolega z zerowki.W zerowce sie
zaprzyjaznili pomimo tego ze sa bardzo rozni...Na poczatku roku szkolnego tez
trzymali sie razem ale co raz czesciej zauwazalam ze kolega ten jest bardzo
zaborczy.Jesli kotos podchodzil do mojego syna ten regaowal od razu
mowiac:odejdz od niego to tylko moj kolega.W koncu moj syn poznal innych
fajnych kolegow a tamten zakipial od tamtej pory moj syn jest przez niego
przezywany i obrazany.Moje dziecko jest bardzo wrazliwe i przezywa to.Co
robic?
Obserwuj wątek
    • hankam Re: I klasa - zaborczy kolega 07.03.06, 15:05
      Hmmm, tamten kolega to jakby moja córka. I też jest bardzo wrażliwa,
      powiedziałabym, że ciężko przewrażliwiona. Udało jej się zaprzyjaźnić z
      dziewczynką z klasy i chciałaby mieć na nią monopol. Straszliwie cierpi (w
      przypadku mojej córki oznacza to robienie w szkole awantur), gdy tamta akurat
      woli się bawić z kimś innym, coś u mojej córki skrytykuje (wystarczy 'mam
      ładniejszy piórnik'), albo nawet po prostu nie ma jej w szkole.
      Niestety, najbardziej chce sie przyjaźnić z dziećmi popularnymi, które łatwo
      zawierają kontakty (i łatwo z nich rezygnują). Przeżywałyśmy to już kilka razy,
      teraz chyba sprawa jest najpoważniejsza.
      Bardzo się tym martwię. Bo teraz jest w pierwszej klasie i jest to koleżanka, a
      co będzie, jak się za parę lat zakocha? Też nie wiem, co robić. Rozmawiamy, ale
      moja córka jest nieporadna w kontaktach, nieśmiała i STRASZLIWIE pragnie być
      akceptowana.
      • klaryma Re: I klasa - zaborczy kolega 07.03.06, 15:50
        Ja też przeżywam szkolne przyjaźnie i nieprzyjaźnie mojej córki. Co robić,
        chyba w takich sprawach nie da się skutecznie ingerować. Można "wspomóc"
        dziecko, ułatwiając kontakty poza szkołą z tymi, na których mu najbardziej
        zależy. Można tłumaczyć, mozna wspierać dziecko w podtrzymywaniu znajomości z
        kilkoma (a nie tylko i wyłączniez jednym dzieckiem). To chyba wszystko, poza
        tym można tylko stac z boku i pozwolić dziecku uczyc się życia w grupie, bo to
        jest chyba właśnie taka nauka - jak sobie radzic z zaborczością, co to jest
        lojalnośc, czym przyjaźń różni sie od koleżeństwa. Myślę, ze przez takie
        dylematy nasze dzieci tego właśnie się uczą.
    • lika13 Re: I klasa - zaborczy kolega 07.03.06, 15:54
      Oj miałam tak samosad
      Dochodziło do straszliwych scysji i nawet wizyty u psycholog szkolnej nie pomogły.
      Chłopcy w rezultacie dostali zakaz kontaktów ze sobą,bo inaczej juz sie nie dało.
      Przez cała drugą klasę mój syn był szykanowany przez odrzuconego kolege i był to problem bo mój z kolei jest raczej głośny i gwałtowny a tamten działał jak wąż(nawet psycholog szkolna był zaniepokojona takim postepowaniem u 8latka) i wszyscy nauczyciele mu wierzyli,a moje ziecko +ja cały czasmusieliśmy udowadniać ze nie jesteśmy wielbładem.
      Nie zazdroszczęsad
      Dla mnie kolejne etapy były takie -rozmowa z matką dziecka,potem wychowawczyni potem psycholog szkolny-mam nadzieję ze tak daleko nie zajdziesz.
    • zonaniezona1 Re: I klasa - zaborczy kolega 07.03.06, 18:13
      Zawsze starałąm się nie ingerować w przyjaźnie mojego syna.Dopóki nie ma
      patologicznych zachowań (jeszcze nigdy nie było) Bo najgorsze są
      nadinterretacje rodziców. A dzieci po prostu muszą nauczyć się życ w
      społeczeństwie, gdzie są rózni ludzie.

      Aha jak mój syn w 2 klasie usłyszał od kolegi ... Ty słabiaku ...to
      odpowiedział ..Ty smętny nieuku smile)) A potem musiałyśmy z koleżanką ich
      rozdzielać smile Swoją drogą , jak powiedziałyśmy ,ze mamy dosyć ich kłotni i
      zaczęłyśmy sie spotykać same...chłopcy nagle się bardzo polubili smile i sami z
      siebie się przeprosili.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka