antonina_74
03.05.03, 11:31
dyskusjami o biciu dzieci. A konkretnie, tym ogólnym przyzwoleniem (nie mówię
że wszystkich), atmosferą rozgrzeszenia i brakiem silnych emocji.
Dałam mojemu dziecku w życiu kilka klapsów, (zazwyczaj w sytuaci kiedy nie
bylo czasu i warunkow na perswazje) jednego całkiem niedawno, ale dla mnie
zawsze kończy się to MOIM płaczem i poczuciem wstydu.
Pojawiają się tu na forum rozmaite powody - a to zniszczenie rzeczy rodzicow,
a to kłamstwo, a to ociąganie się dziecka z porannym ubieraniem itp. jako
usprawiedliwione powody do bicia. W supermarketach widze ludzi, ktorzy bija
dzieci za to, że te domagają się głośno zabawek albo słodyczy.
Byłam bita przez ojca i cały czas pamiętam to upokorzenie - przynieś pasek,
zdejmij spodnie, dwa, trzy, pięć klapsów za konkretne "przewinienia" typu
śpiewanie kiedy rodzice oglądali dziennik w tv, użycie brzydkiego słowa,
zużycie całego dezodorantu matki. Kiedy dzwonię do mamy i opowiadam że mój
syn był niegrzeczny słyszę "daj mu klapsa". Gdybym się zastosowała,
musiałabym dawać klapsa 5 razy dziennie, bo zawsze a to coś się rozleje, a to
nie chce usiąść prosto przy stole, a to rozrzuca swoje rzeczy.
Czy tak mało osób zauważa, że klaps jest OSTATECZNOŚCIĄ po wyczerpaniu
wszystkich innych metod (rozmowa, wyjście, odwrócenie uwagi, wcześniejsze
wstanie...) i powinien byc dramatem dla rodziców? Dla mnie każdy klaps dany
dziecku był porażką. Nawet w sytuacji, kiedy moje dziecko lezalo na srodku
ulicy i wrzeszczalo ze dalej nie pojdzie, tez bylo mi wstyd.
Antonina