Dodaj do ulubionych

Jestem przerażona...

03.05.03, 11:31
dyskusjami o biciu dzieci. A konkretnie, tym ogólnym przyzwoleniem (nie mówię
że wszystkich), atmosferą rozgrzeszenia i brakiem silnych emocji.
Dałam mojemu dziecku w życiu kilka klapsów, (zazwyczaj w sytuaci kiedy nie
bylo czasu i warunkow na perswazje) jednego całkiem niedawno, ale dla mnie
zawsze kończy się to MOIM płaczem i poczuciem wstydu.
Pojawiają się tu na forum rozmaite powody - a to zniszczenie rzeczy rodzicow,
a to kłamstwo, a to ociąganie się dziecka z porannym ubieraniem itp. jako
usprawiedliwione powody do bicia. W supermarketach widze ludzi, ktorzy bija
dzieci za to, że te domagają się głośno zabawek albo słodyczy.
Byłam bita przez ojca i cały czas pamiętam to upokorzenie - przynieś pasek,
zdejmij spodnie, dwa, trzy, pięć klapsów za konkretne "przewinienia" typu
śpiewanie kiedy rodzice oglądali dziennik w tv, użycie brzydkiego słowa,
zużycie całego dezodorantu matki. Kiedy dzwonię do mamy i opowiadam że mój
syn był niegrzeczny słyszę "daj mu klapsa". Gdybym się zastosowała,
musiałabym dawać klapsa 5 razy dziennie, bo zawsze a to coś się rozleje, a to
nie chce usiąść prosto przy stole, a to rozrzuca swoje rzeczy.
Czy tak mało osób zauważa, że klaps jest OSTATECZNOŚCIĄ po wyczerpaniu
wszystkich innych metod (rozmowa, wyjście, odwrócenie uwagi, wcześniejsze
wstanie...) i powinien byc dramatem dla rodziców? Dla mnie każdy klaps dany
dziecku był porażką. Nawet w sytuacji, kiedy moje dziecko lezalo na srodku
ulicy i wrzeszczalo ze dalej nie pojdzie, tez bylo mi wstyd.
Antonina
Obserwuj wątek
    • Gość: anma Re: Jestem przerażona... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.05.03, 12:45
      Czuję podobnie jak Ty....
      Przeczytałam gdzieś kiedyś , ze klaps jest dowodem bezsilności rodziców,
      dowodem, ze nie radzą sobie z sytuacją, ze nie moga opanować nerwów, że w
      danej sytuacji nie moga znaleźc innego sposobu na rozwiązanie problemu. I
      zgadzam się z tą opinią. Ja równiez kilka razy dałam klapsa mojemu synkowi. I
      za każdym razem czułam się po tym potwornie źle... Było mi wstyd przed sobą,
      ze nie potrafiłam zapanować nad emocjami i zareagowac inaczej, stanowczo ale
      bez przemocy. Bo cóż to za sztuka uderzyć słabszego i małego? Jesteśmy ludźmi,
      więc popełniamy błędy. I czasem takim błędem jest klaps zamiast perswazji,
      rozmowy, itd. Ja staram się już tego błędu nie popełniać. Przeprosiłam moje
      dziecko za to ze je uderzyłam jednocześnie tłumacząc, co zrobiło źle, ze ja
      się zdenerwowałam i nie zapanowałam nad sobą.
      Błądzic jest rzeczą ludzką, ale uznawać błąd za normę już nie.
      Pozdrawiam
      • Gość: Misia Re: Jestem przerażona... IP: *.dip.t-dialin.net 03.05.03, 15:19
        Przeczytalam kiedys pewne zdanie,ktore strasznie gleboko zapadlo mi w pamieci:
        "Traktuj dziecko jak Twojego najlepszego przyjaciela"
        i teraz zawsze,kiedy zdarzaja nam sie konflikty przywoluja sobie to zdanie w
        pamieci i juz wiem,ze nie wyrzadze dziecku krzywdy,nie ponize,nie zranie
        psychicznie bo to przeciez moj najlepszy,najdrozszy przyjaciel.....
    • Gość: Doki rzeczowy rezerwuje sobie IP: *.208-200-80.adsl.skynet.be 03.05.03, 19:56
      Otoz rezerwuje sobie prawo do srodkow wyjatkowych. I daje
      to prawo innym. Rozumiem dlaczego USA musialy wszczac
      wojne w Iraku. Nie mialbym skrupulow zabijajac np
      wlamywacza w moim domu.
      Podobnie uderzyc moje dziecko nalezy do srodkow
      wyjatkowych. Nie nalezy takic srodkow stosowac co dnia.
      Ale trzeba wiedziec, ze sa i kiedy po nie siegnac. Bo
      czasem jest to najlepsze rozwiazanie.
      • antonina_74 Re: rezerwuje sobie 03.05.03, 21:22
        Doki, ja Cie bardzo szanuje za Twoje wypowiedzi tutaj - ale zapytam: a nie
        czujesz sie koszmarnie po zastosowaniu tych wyjatkowych srodkow?
        Bo ja sie zasadniczo zgadzam, wybieganie na ulice, paluszki w kontakcie,
        jasne... mnie tez sie zdarzylo i nie jestem swieta.
        Ale wyobraz sobie taka sytuacje, zapalasz sobie papierosa a tu podchodzi
        trzymetrowy facet z dlonia wielka jak Twoja glowa (dla zachowania proporcji) i
        daje Ci z calej sily klapsa - a do tego jest to ktos kogo kochasz i ufasz mu, a
        on Ci daje klapsa bo znalazles sie w sytuacji zagrazajacej Twojemu zdrowiu smile
        Pozdrawiam,
        Antonina
        • Gość: Doki Re: rezerwuje sobie IP: *.212-200-80.adsl.skynet.be 03.05.03, 21:59
          antonina_74 napisała:

          > Doki, ja Cie bardzo szanuje za Twoje wypowiedzi tutaj -
          ale zapytam: a nie
          > czujesz sie koszmarnie po zastosowaniu tych wyjatkowych
          srodkow?

          Koszmarnie nie. Przykro mi, gdy mala doprowadzi mnie do
          tego, ze nerwy puszcza i walne. Raz, jeden jedyny raz w
          zyciu moje dziecko doprowadzilo mnie do takiego stanu, ze
          gdybym mial w domu bron palna, tobym jej uzyl. To bylo
          cenne doswiadczenie i dobrze je sobie zapamietalem. Sam
          nie przypuszczalem, ze jestem zdolny do takiej
          wscieklosci. Nota bene, corce tez pomoglo, chyba
          spostrzegla, ze przeholowala i potem zachowywala sie
          przykladnie.

          > zapalasz sobie papierosa a tu podchodzi
          > trzymetrowy facet z dlonia wielka jak Twoja glowa (dla
          zachowania proporcji) i
          > daje Ci z calej sily klapsa - a do tego jest to ktos
          kogo kochasz i ufasz mu, a
          > on Ci daje klapsa bo znalazles sie w sytuacji
          zagrazajacej Twojemu zdrowiu smile

          Zly przyklad. Za papierosa sam bym sobie dal w pysk. Nic
          nie usprawiedliwia wkladanie do ust zwitka z tlacym sie
          tytoniem czy marihuana, to objaw durnoty najwyzszego
          rzedu. Ale wiem, o co ci chodzi. Nigdy nie uderzylem
          mojego dziecka "z calej sily". Bardziej chodzi o
          zaakcentowanie, ze zarty sie skonczyly. Ona potem placze
          i na moment komunikacja jest zerwana. Ale na razie jakos
          tak sie uklada, ze to z nas, ktore nie mialo racji (nie
          zawsze jest to dziecko!) wyciaga reke do zgody.
          • Gość: antonina_74 Re: rezerwuje sobie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.03, 22:08
            Gość portalu: Doki napisał(a):
            Raz, jeden jedyny raz w
            > zyciu moje dziecko doprowadzilo mnie do takiego stanu, ze
            > gdybym mial w domu bron palna, tobym jej uzyl. To bylo
            > cenne doswiadczenie i dobrze je sobie zapamietalem. Sam
            > nie przypuszczalem, ze jestem zdolny do takiej
            > wscieklosci. Nota bene, corce tez pomoglo, chyba
            > spostrzegla, ze przeholowala i potem zachowywala sie
            > przykladnie.

            Juz pytam tylko z ciekawosci - co takiego zrobila???
            pozdrawiam,
            A.
            • Gość: Doki Re: rezerwuje sobie IP: *.212-200-80.adsl.skynet.be 03.05.03, 22:18
              Gość portalu: antonina_74 napisał(a):


              > Juz pytam tylko z ciekawosci - co takiego zrobila???
              > pozdrawiam,

              A nie, jednym tylko czynem nie da sie wyprowadzic mnie z
              rownowagi (poki co). Zaczela od rana, nie chcac wstac.
              Potem zrobila awanture o kolejne elementy garderoby,
              ktore poprzedniego wieczoru sama sobie wybrala, a
              potem... juz nie pamietam co, bo mialem wrazenie, ze
              glowa znalazla mi sie w chmurze... Po prostu przez caly
              poranek sobie nagrabila.
    • Gość: Anna Re: Bicie to zawsze porazka. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.05.03, 04:43
      Bicie jest zawsze porazka dla rodzica i bagazem przykrych wspomnien i
      doswiadczen dla dziecka. Mysle, ze rodzice bija aby w pierwszej kolejnosci
      rozladowac swoj stres, ktory wynika z roznych przyczyn,ale przede wszystkim z
      bledow i niekonsekwencji jakie popelniamy my rodzice w stosunku do naszych
      dzieci. Jaki wiek jest wedlug was odpowiedni aby nie podnosic juz reki na
      dziecko ( swoje oczywiscie bo cudzego nikt przeciez nie smialby tknac zeby nie
      wiem co zrobilo)? Czy przezywajaca burze hormonalna nastolatka bylaby juz za
      duza? A moze zbuntowany wyzszy o pol glowy od ojca nastolatek ? Co jest
      wyznacznikiem takiego momentu kiedy klaps nie jest juz wiecej "srodkiem
      wychowawczym"? Czy jest nim chwila kiedy sila fizyczna naszych dzieci jest
      wyzsza niz nasza? I czy w takim razie dzieci powinny rozladowywac swoje stresy
      dajac nam klapsa kiedy ich zdenerwujemy? Czy pozwolilbys/pozwolilabys aby
      ktos inny niz ty sam/sama dawal twojemu dziecku takie wychowawcze klapsy
      ( powiedzmy opiekunka, nauczyciel, sasiadka)?
      • Gość: Doki Re: Bicie to zawsze porazka. IP: *.212-200-80.adsl.skynet.be 04.05.03, 07:34
        Gość portalu: Anna napisał(a):

        Czy pozwolilbys/pozwolilabys aby
        > ktos inny niz ty sam/sama dawal twojemu dziecku takie wychowawcze klapsy
        > ( powiedzmy opiekunka, nauczyciel, sasiadka)?

        Odpowiadam: od razu to sobie z opiekunka uzgodnilismy. Miala nasza zgode na stosowanie kar cielesnych, trzymala maluchy krotko i bardzo dobrze. Byla to kobieta, ktora zajmowala sie opieka nad dziecmi innych przez 20 lat, wiedziala co robi bez nowomodnych teorii psychologicznych i bylem spokojny, ze nie naduzyje naszego zaufania.
    • Gość: aleksandrynka Re: Jestem przerażona... IP: 212.160.130.* 04.05.03, 22:39
      Dla mnie klaps nie jest nawet ostatecznością, nie dopuszczam takiego zachowania
      do szeregu moich metod wychowawczych jakimi dysponuję (a niejednokrotnie
      przekonałam się, że dobrze sobie z dziećmi radzę). Tym bardziej, że dzięki
      wspaniałym profesorom (wśród których fantastyczna pani Jola Zmarzlik, gorąco
      pozdrawiam!) z mojej szkoły mogłam zrozumieć mechanizm przemocy, uczucia
      zarówno krzywdzonego dziecka, jak i krzywdzącego rodzica. A obie te rzeczy są
      bardzo ważne, ponieważ zbyt często mówi nam się, jak dzieci NIE wychowywać, a
      zdecydowanie rzadziej daje nam się wskazówki JAK to robić... Ja właśnie
      spodziewam sie dziecka, wczesniej w wychowywaniu wprawiałam się na bracie i
      maluszkach, które niańczyłam smile)). Wiem, że to nie to samo, ale jestem
      przekonana, że nie dam mojemu dziecku klapsa. Wiem, co to za paskudztwo,
      sądzę, że dam sobie radę, że będę potrafiła zapanować nad emocjami (a w moim
      przypadku to nie tak prosta sprawa!). Nasłuchałam się o skutkach bicia,
      naczytałam, sama pamietam jak to jest, kiedy dostaje się w twarz, i nie ma
      szansy oddać, zemścić się, pozostaje uczucie upodlenia, bezsilności i
      nienawiści. Dlatego oszczędzę tego swojemu dziecku i sobie samej. Proszę mi
      nie mówić, że życie zweryfikuje te ideały, bo jestem osobą silną i upartą. I
      nad wyraz konsekwentną. Nałogowe palenie przez 8 lat? Nie ma sprawy, koniec z
      dnia na dzień, bo jest mnie teraz dwie sztuki... Taka właśnie jestem. Wszystko
      dla dobra dziecka. Klaps się w tym nie mieści.
    • Gość: Iza Re: Jestem przerażona... IP: *.introl.pl 05.05.03, 10:19
      Klaps nie mieści się w ramach moich metod wychowawczych. Wszelkie konflikty
      udaje się rozwiązać polubownie lub przeczekując, choć czasem nerwy buzują, oj
      buzują. Moje dziecko choć spokojne też miewa humory. Ale gdy np. mała ucieka,
      wystarczy ją mocniej trzymać i nie puścić. Rano ubierałam ją, potem siebie,
      gdy skończyłam siebie, ona biegała już w pampersie. A tu już trzeba wychodzić
      do pracy, małą odwieź do pracy... Potem w atmosferze jej protestu ubieram raz
      jeszcze, liczę do 10, zagaduję, zmieniam temat i okazuje się, że wychodzimy
      już z uśmiechem, bo obie nie pamiętamy co przed chwilą było (chyba podziałało,
      bo od półtorej miesiąca ataku rannego nie było).

      Mój protest przeciw biciu bierze się z doświadczenia. Dostawałam klapsy za
      rozlaną zupę, za inne zdanie, za spóźnienie. Zawsze była we mnie wściekłość i
      chęć już ja Wam pokażę, jeszcze zobaczycie, i tak się zemszczę - takie myśli
      wtedy mnie nachodziły. Niewiele wtedy mogłam, bo byłam za mała, i bezsilna,
      ale teraz jestem samodzielna, szybko uciekłam z domu i z wielką niechęcią tam
      wracam, a kontakty z rodzicami mama fatalne. Do dziś im to pamiętam, to i cały
      zimny chów. I nie pozwolę im na to by przechodzili to raz jeszcze na swojej
      wnuczce. Nie ciągnie ich do niej, ich sprawa, ale nigdy nie pozwoliłabym by,
      np. uderzyli moje dziecko.
      • antonina_74 Re: Jestem przerażona... 05.05.03, 10:39
        Zgadzam sie - ja tez do tej pory nie polubilam mojego ojca, niby go kocham i
        szanuje, ale mimo wszystko lepszy kontakt mam z mama - od niej obrywalam po
        prostu rzadziej...
        Ale moja mama, taka wyrywna do dawania klapsow, ma absolutny zakaz bicia wnuka.
        I tyle. Podobnie, jak wszelkie ciocie, opiekunki, itp. Dlatego na szczescie,
        Kuba ma dobry kontakt z babcia, a to tez w zyciu bardzo wazne.
        Pozdrawiam,
        A.
    • ice_gabi Re: Jestem przerażona... 06.05.03, 14:38
      Mam dwoje bardzo 'żywych' i lubiących rozrabiać dzieci (4
      i 6l). I czesto dopada mnie poczucie bezsilnosci w
      zwiazku z ich zachowaniem. W sklepie, na ulicy, w
      miejscach publicznych.
      Dobrze wiem, ze klaps pogorszylby tylko sytuację. Parę
      razy przylapalam sie na podnoszeniu ręki. Kilka razy
      skonczylo sie na klapsie. Czułam sie wtedy fatalnie.
      Brałam dzieci na bok i mowilam szczerze: 'kiedy tak
      szalejecie i nie sluchacie o co Was prosze, poprostu nie
      wiem co mam zrobic. Nie chcialam Was/Ciebie uderzyc.
      Przepraszam'. Nie jest to latwe. Ale zawsze wtedy od razu
      pada: przepraszam, juz bedziemy grzeczni, i calusy, itp.
      I jest mi jeszcze bardziej glupio.
      Na szczescie zdarza sie to bardzo rzadko.
      Przewidując sytuacje klopotliwe, wolę umowic sie
      wczesniej: np. przed wyjsciem do sklepu ustalamy jakie
      bedą konsekwencje zlego zachowania i wtedy i ja i dzieci
      bardziej sie staramy. Dzieci - bo wiedzą co je spotka w
      razie wpadki(np nie bedą chodzic ze mna do sklepu przez X
      dni), ja - bo tylko przypominam co ustalilismy. Wazne,
      zeby w razie co konsekwentnie wytrzymac ustaloną karę.
      Taki moj maly sposob na unikanie klapsów i na radzenie
      sobie z bezsilnoscią.

      Gabi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka