Dodaj do ulubionych

14-latka i koncert?

15.03.07, 15:28
Puszczacie swoje dzieciaki w tym wieku same na koncerty (nie chodzi o
filharmonię!)? Ja mam duże obawy i nie chcę jeszcze sie zgodzić, tymczasem
córka argumentuje, ze jej rówieśnica wybiera się w maju sama na drugi koniec
Polski i rodzice nie maja nic przeciwko temu. A co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • sir.vimes Re: 14-latka i koncert? 15.03.07, 15:44
      A co to za koncert?

      • kowaliska Re: 14-latka i koncert? 15.03.07, 15:58
        Slayera w Katowicach. Mieszkamy w Krakowie. To jest ostry metal i jakoś sie
        boję, nie tyle muzyki (sama słucham) ile towarzystwa na jakie można się natknąć.
        • olianka Re: 14-latka i koncert? 15.03.07, 18:16
          Odpada - co ona będzie robić w nocy w Katowicach? Na dworcu będzie siedzieć?
          Koncert to nic, ale niebezpiecznie będzie po koncercie.
        • sir.vimes Re: 14-latka i koncert? 15.03.07, 18:19
          Nie może pojechać ze starszymi kuzynami, rodzeństwem, sprawdzonymi kolegami lub
          np. z twoimi znajomymi, słuchającymi ostrzejszej muzyki? Koniecznie chce sama?

        • acorns Re: 14-latka i koncert? 15.03.07, 21:16
          No to znaczy że chce jechać na Mystic Festival w czerwcu. Nie martw się. Nic
          gorszego niż spotkanie ze mną i moimi kumplami jej się nie przytrafi raczejsmile
          Bo też się wybieram. Nic strasznego się tam nie dzieje. Jeśli jedzie pierwszy
          raz na koncert to niech dobrze zasznuruje glany i jeszcze dodatkowo obklei
          naokoło taśmą Pattexa bo na Slayerze będzie niezły ścisk i żeby jej tych glanów
          z nóg nie zdarli. No i niech się nie pcha w kocioł pod sceną bo ją tam
          przemłócą jak snopek zboża. W kocioł to się wbijają kafary po metr
          dziewięćdziesiąt i 110 kilo żywej wagi.

          Metale są raczej pokojowo nastawieni do świata i nic jej nie zrobią. Metal to
          nie jest dresiarska muzyka, więc o agresywnego typa raczej ciężko. Chodzę na
          koncerty nie dlatego że jakoś bardzo lubię metal tylko ze względu na atmosferę.
          Fajnych ludzi można tam poznać. Na Twoim miejscu puściłbym ją, ale jeśli
          pojedzie z jakąś ekipą. Bo samemu to wiesz jak jest.
    • olianka Re: 14-latka i koncert? 15.03.07, 15:45
      W tym wieku jeździłam na koncerty punkowe, ale pod opieką starszego o cztery
      lata brata.
      Jeśli koncert jest niedaleko i będzie ze znajomymi, będzie miała jak wrócić itp.
      - puściłabym.
      • kowaliska Re: 14-latka i koncert? 15.03.07, 15:59
        Nie ma mowy o opiece starszych. Towarzystwo postrzelonych (tak jak ona)
        równolatek to żadna opieka.
        • blessyou1 Re: 14-latka i koncert? 15.03.07, 16:48
          Co do towarzystwa na jakie może się natknąć- na koncertach metalowych jest
          lepiej niż np na disco polo smile
          Zawsze słyszałam od ludzi którzy bywaja na takich imprezach że jest bardzo
          bezpiecznie.
          Problemem jest co po koncercie - bo przeciez konczy się w nocy.
          Ja swojej nie puściłabym na pewno w tym wieku.
          • sir.vimes Re: 14-latka i koncert? 15.03.07, 18:25
            No dokładnie - koncert to mniejszy problem. Ale czy będzie umiała poradzić sobie
            sama z wynajęciem pokoju w hotelu itp?

            A może niech któryś rodzic, starsze rodzeństwo przywiezie towarzystwo z koncertu?
    • kowaliska Re: 14-latka i koncert? 15.03.07, 18:36
      Dzięki za opinie. Do innego miasta absolutnie jej nie puszczę, a jeśli będzie
      coś u nas na miejscu, to się zastanowię.
      • sir.vimes Re: 14-latka i koncert? 15.03.07, 18:40
        Teraz doczytałam, że sama słuchasz metalu.
        Czemu razem nie pojedziecie?
      • bi_scotti Re: 14-latka i koncert? 15.03.07, 18:40
        Przeciez pomiedzy Krakowem a Katowicami pociagi kursuja wlasciwie cala dobe -
        co to za problem poczekac na dworcu nawet i godzine na nastepny a Ty Ja mozesz
        potem z dworca odebrac jesli sie umowicie na okreslony pociag. Ja bym puscila
        bez zadnych obiekcji, sama jezdzilam w tym wieku do Jarocina z Warszawy.
        Rodzice mi ufali i nigdy sie nie zawiedli. Nie ufasz swojej corce?
        • marzeka1 Re: 14-latka i koncert? 15.03.07, 19:15
          Myśle,że to nie kwestia zaufania, ale zwyczajnej obawy o córkę i tyle. Mało przydatne jest powoływanie się na własną młodość, bo czasy naprawdę się zmieniły (porównaj dawną 7 klasę podstawówki- a w tym wieku jest jej córka, a dziesiejsze gimnazjum- nie da się tego porównać). Nie puściłabym swego dziecka, zwyczajnie bałabym się, inaczej byłoby gdyby był starszy brat/kuzyn itp.
          • bi_scotti Re: 14-latka i koncert? 16.03.07, 04:20
            W wieku 14 lat skonczylam 8 klase i zaczelam I liceum, bo tak bylo "w moich
            czasach" wink)) To byly tez czasy tzw. git-ludzi i roznego rodzaju huliganstwa i
            wandalizmu czesto pewnie gorszego niz dzis ale nie omawianego w mediach wiec
            nie istniejacego w swiadomosci spolecznej. Dziecku albo sie ufa albo nie, czasy
            nie maja tu nic do tego. Albo sie zaklada, ze sie wychowalo rozsadna,
            odpowiedzialna za swoje czyny i decyzje 14-latke, albo sie nie wychowalo. No i
            potem to juz sa tylko konsekwencje powyzszego: sensownie wychowana 14-latke
            mozna poslac sama na koniec swiata a innej sie nie wysle, bo sie nie ma
            zaufania do wlasnych osiagniec wychowawczych. Proste.
            • blessyou1 Re: 14-latka i koncert? 16.03.07, 09:28
              Bi_scotti chyba jestes nadal bardzo młodą osobą bo reagujesz jak typowa
              nastolatka.
              Nie nalezy mylic zaufania z zagrożeniami - bo o tym mowa.
              To trochę niedojrzałe podejście (wybaczsmile mówic "mamusia nie pozwala to znaczy
              nie ma do dziecka zaufania"
              Otóż nawet odpowiedzialna i dobrze wychowana dziewczyna może spotkać się z
              sytuacją której nie sprosta bo jest na to za młoda. Oprócz właściwego
              wychowania liczy się dojrzałośc która jest całkiem inna u 16-17latki niż u 14
              latki.
              Zdarzyło mi się widzieć gimnazjalistki w nocnym klubie i na pewno nie był to
              dowód odpowiedzialności tych dziewcząt ani zaufania i mądrości rodziców.
              Argumentacja w stylu "ja to robiłam i nic mi sie stało" jest troche bez sensu
              Tak samo jak sugestia, że rodzice którzy nie pozwalają na ryzykowne eskapady
              nie wychowali właściwie swoich dzieci.
              • bi_scotti Re: 14-latka i koncert? 16.03.07, 13:42
                blessyou1 napisała:

                > Bi_scotti chyba jestes nadal bardzo młodą osobą bo reagujesz jak typowa
                > nastolatka.

                Powyzszy komentarz pozostaje mi przyjac wylacznie jako komplement, bo gdybym na
                to spojrzala inaczej musialabym to potraktowac jako osobista wycieczke i sie
                obrazic a tego nie chce w piatek rano smile
                Wracajac do tematu - uczymy dzieci samodzielnosci (przede wszystkim w
                podejmowaniu decyzji i byciu odpowiedzialnymi za same siebie) od pierwszych
                godzin ich zycia albo ich nie uczymy. To jest wybor kazdego rodzica, potem sa
                juz tylko konsekwencje takich wyborow w postaci zaufaniu lub jego braku.
                Zaufania zarowno do wlasnych metod wychowawczych jak i samego dziecka. Gdybym
                ja miala stanac przed moim 14letnim dzieckiem z poczuciem, ze nie jestem w
                stanie Jej zaufac w kwestii wyjazdu na koncert 100 km od domu to uznalabym to
                za moja wlasna porazke wychowawcza. Bo ja sobie sama pewne wymagania jako mama
                stawialam i stawiam - jakiego czlowieka na jakim etapie chce przed soba
                widziec. Z tego, co czytam, wiekszosc z Was uwaza 14-letnie dziewczyny za
                niedojrzale do zadbania o siebie, swoje bezpieczenstwo i swoja dobra zabawe 100
                km od domu bez kogos straszego/doroslego w zasiegu reki. Przyjmuje do
                wiadomosci, ze taka jest wiekszosc obecnych rodzicow ale uwazam to za blad.
                Niemniej przyznaje, ze jezeli do tej pory traktowalo sie wlasne dziecko jak
                male i bezbronne kurczatko to trudno je nagle wypuscic spod skrzydel w wieku 14-
                lat. Na to zeby ufac swojemu dziecku i swobodnie je puscic na koncert 100 km
                (to przeciez jak na wyciagniecie reki !!!!) od domu, pracuje sie latami. Takie
                jest moje zdanie. Ufano mnie, ufalam, ufam i planuje ufac ja jako matka -
                rodzinne doswiadczenia wskazuja, ze to u nas dziala. Jesli u innych nie, to ja
                na to mam znikomy wplyw smile
                • scher Re: 14-latka i koncert? 16.03.07, 20:50
                  bi_scotti napisała:

                  > Na to zeby ufac swojemu dziecku i swobodnie je puscic na koncert 100 km
                  > (to przeciez jak na wyciagniecie reki !!!!) od domu, pracuje sie latami.

                  Uważasz, że takiej dziewczynce grozi jedynie jej własna niedojrzałość i
                  głupota? Że to tylko kwestia zaufania do dziecka?
                  • bi_scotti Re: 14-latka i koncert? 16.03.07, 22:14
                    scher napisał:

                    > Uważasz, że takiej dziewczynce grozi jedynie jej własna niedojrzałość i
                    > głupota? Że to tylko kwestia zaufania do dziecka?
                    >
                    Uwazam, ze czlowieka przygotowuje sie do zycia w swiecie jaki jest wokol nas i
                    reagowania rozsadnie na potencjalne zagrozenia. Uwazam, ze moja 14-latka (gdy
                    jeszcze byla 14-latka) byla przygotowana na rozne ewentualnosci w roznych
                    okolicznosciach jak rowniez ogolnie miala pojecie jak postapic w sytuacjach
                    nieprzewidywalnych. Co nie zmienia faktu, ze ja sama nie wiem jak bym sie
                    zachowala w sytuacjach, ktore dotad mnie nie spotkaly, moge jedynie spekulowac
                    i to dotyczy kazdego z nas niezaleznie od wieku.
                    Mam wrazenie, ze roznie interpretujemy pojecie "zaufania" - ja nie sprowadzam
                    tego tylko do tego, ze nie mam watpliwosci, ze moje dziecko nie spije sie, nie
                    nacpa czy nie pojdzie okradac sklepu w sytuacji gdy bedzie w grupie
                    kolezenskiej - dla mnie to przede wszystkim ufnosc w zdrowy rozsadek mojego
                    dziecka i umiejetnosc dokonywania sensownych wyborow w roznych sytuacjach.
                    Uwazam rowniez, ze wiekszosc rodzicow ma sklonnosc do obawiania sie zagrozen z
                    zewnatrz gdy statystycznie najwieksze krzywdy spotykaja dzieci w domu, w
                    szkole, od osob znanych i czesto bliskich. Paranoja przestrzegania
                    przed "obcym" w zaden sposob nie chroni dzieci i mlodziezy przed wszelkiego
                    rodzaju krzywda doznawana od bliskich - statystycznie wielokrotnie czestsza niz
                    cokolwiek wyrzadzanego przez tych enigmatycznych obcych. Uwazam rowniez, ze
                    zalozenie, ze swiat byl kiedys lepszy czy bezpieczniejszy jest z jednej strony
                    naiwnoscia, z drugiej przykrym objawem starzenia sie smile))
                    Dlatego jestem zdania, ze albo rodzic wie co robi wychowujac swoje dziecko i
                    uczac je zycia w obecnym swiecie, albo sam nie jest pewien swoich dzialan.
                    Jesli sie wie, co sie robi, czego sie uczy i obserwuje sie swoje dziecko to na
                    poziomie 14-latka winno sie juz miec na tyle zaufania do mlodego czlowieka zeby
                    nie miec watpliwosci, ze moze jechac na koncert niedaleko od domu. Skoro jednak
                    watpliwosci sie pojawily to z czegos to sie bierze - jak juz napisalam, gdybym
                    ja miala watpliwosci, uznalabym to za porazke wychowawcza, bo znaczyloby to, ze
                    przygotowalam moje wlasne dziecko do zycia mniej sensownie niz uczynili to
                    kiedys moi rodzice i niz sama uwazam za porzadane. Zaznacze tylko, ze dla
                    mojego dziecka wyjazd w grupie kolegow dokadkolwiek poza nasze miasto nie bylby
                    pierwszym w zyciu dopiero w wieku 14 lat smile Zaskakuje mnie gdy czytam, ze
                    rodzice tak dlugo zwlejekaja z uczeniem swoich dzieci samodzielnego poruszania
                    sie w swiecie poza granicami najblizszej okolicy. Ale to sa, oczywiscie, moje
                    wlasne poglady i spostrzezenia. Przyznam, ze troche mi zal tej 14-nastki
                    zwlaszcza jesli grupa Jej znajomych bedzie na tym koncercie a Ona nie.
                    A tymczasem w przyszlym tygodniu juz wiosna smile
                    • joa66 Re: 14-latka i koncert? 25.03.07, 12:05
                      a nie myślisz, że wątpliwości są normalne?

                      To brak wątpliwości jest dziwny...nie mówię teraz o decyzji, pozwolenia lub
                      nie...nawet kiedy mamy totalne zaufanie do dziecka, jego rozsądku, normalnym
                      uczuciem jest miec wątpliwości - nawet jeżeli zdecydujemy pozwolic mu jechać.
                      hmmm.....wątpliwości to nie porażka wychowawcza , to dowód wyobraźni,
                      przewidywania, inteligencji.
        • agnieszka_azj Re: 14-latka i koncert? 16.03.07, 23:29
          bi_scotti napisała:

          > Przeciez pomiedzy Krakowem a Katowicami pociagi kursuja wlasciwie cala dobe -
          > co to za problem poczekac na dworcu nawet i godzine na nastepny a Ty Ja
          mozesz
          > potem z dworca odebrac jesli sie umowicie na okreslony pociag.

          Czternastolatka w nocy sama na dworcu i w pociągu ???
          Sama niechętnie bym się w taką podróż wypuściła, miałam kiedyś niesympatyczną
          przygodę w pociągu, a miałam już 25 lat.

          To nie jest sprawa zaufania do czternastolatki, tylko do innych ludzi.
    • scher Re: 14-latka i koncert? 16.03.07, 08:06
      14 lat? Zdecydowanie za wcześnie.
    • carmelaxxx Re: 14-latka i koncert? 16.03.07, 13:53
      a nie mozesz wraz z corka zorganizowac calej ekipy ktora zmiescilaby sie do
      minibusa wynajac takowy wraz z kierowca ktory by ioch potem bezpiecznie do domu
      odwiozl ?
    • maadzik3 Re: 14-latka i koncert? 17.03.07, 20:28
      W miejscu zamieszkania chyba bym puscila bez obaw (jeszcze zalezy od koncertu),
      na drugi koniec Polski samego - raczej nie, ale do 14-tki mamy dalekosmile))
      M.
    • maadzik3 Re: 14-latka i koncert? 17.03.07, 20:33
      Aha, trase Katowice-Krakow mam rozpracowana w szczegolach (mieszkam w
      Katowicach) i w nocnych pociagach bywa nieprzyjemnie. W wiekszym gronie bym
      puscila (i znanym mi), samej - raczej nie. Czemu nie pojedziecie razem?
      M.
      • nchyb Re: 14-latka i koncert? 28.03.07, 10:44
        > Katowicach) i w nocnych pociagach bywa nieprzyjemnie
        nie tylko w pociągach.
        Katowicki dworzec nocą i o wczesnym poranku ie należy do przyjemnych miejsc.

        Jako kilkunastolatka jeździam do Jarocina, na koncerty. Koncerty nie były
        zagrożeniem, lęku nie budziły. Ale nocowaliśmyu cioci koleżanki i wracaliśmy
        dopiero w biały dzień.
        Nie chciałaby, żeby moje dziecko nocą czekało samo nadworcu. Co innego koncert
        na miejscu, co innego powrót z koncertu późną nocą, bez opieki...
    • default Re: 14-latka i koncert? 28.03.07, 08:53
      Moja uparła się iść na koncert Aerosmith w wieku lat 13. Koncert co prawda na
      miejscu, w W-wie, ale obawiałam się, że w takim tłumie podnieconej młodzieży
      coś się może stać - nawet niekoniecznie napad, ale mi dziewczyninę stratują.
      Rozwiązanie podsunęła mi przyjaciółka, posiadająca firmę ochroniarską - z moją
      córką i jej koleżanką poszedł ochroniarz. Dziewczynom nawet się to spodobało,
      zwłaszcza, że ochroniarz młody i przystojny wink
      • kowaliska Re: 14-latka i koncert? 28.03.07, 11:11
        Pomysł genialny.
        Niestety, nie mam znajomego ochroniarza, a nie wyobrażam sobie, żeby wynajmować
        ochronę na taką okoliczność.
        Przydałby się jej starszy brat, ale nikt nie chce pożyczyćsad
        • liloom Re: 14-latka i koncert? 31.03.07, 08:13
          Szkoda ze nie mozesz ze swoja pojechac na ten koncert, dla mnie to by bylo
          najlepsze rozwiazanie. Ja bylam ze swoja 13-latka na koncercie i przyznam sie,
          ze nawet zwolnilam ja w tym dniu ze szkoly. Potem kolezanki mowily ze jestem
          cool, to byla straszna radocha (dla mnie). Wiec moze jednak dasz rade?
          Puszczenie jej samej wogole nie wchodzi w rachube, to nie kwestia zaufania, ale
          odpowiedzialnosci za wlasne dziecko i troski. Dorosle osoby nie daja sobie
          czasem rady w roznych sytuacjach, a co dopiero osoba nastoletnia. Oczywiscie, ze
          sa rodzice, ktorzy puszczaja, pozwalaja itd itp, ale co mnie to tak naprawde
          obchodzi. To nie ma nic wspolnego z samodzielnoscia dziecka. Nie chodzi przeciez
          co dziecku strzeli do glowy, ale dookola sa inni, ktorym cos strzelic moze.
          Koncert na ktorym bylam z corka byl z tych spokojniejszych, a i tak ciesze sie,
          ze jej nie puscilam samej. Wariatow pelno dookola, czy naprawde musze wlasne
          dziecko wrzucac na gleboka wode?
          Jedz z nia.
    • paulaula Re: 14-latka i koncert? 04.04.07, 22:28
      W zeszłym roku na urodziny zafundowałam córce wyjazd na koncert jej idolki
      Avril Lavigne do Katowic. Pojechałam z nią i nie widziałam tam żadnej
      niepełnoletnie panny bez opieki, dużo dziewczyn było z ojcami. Ja uważłam, że
      oszalałam jadąc z nią 200km i płacąc tyle za bilety, a na miejscu spotkałam
      odziców znad morza, bo to był pierwszy i jedyny jej kocert w Polsce. Było
      super, córka była zachwycona i szczęśliwa, że ma w porządku mamę. Na dodatek
      koleżanki zazdrościły jej nie tylko wyjazdu, ale jak się okazało i roziców,
      którzy obdarzyli ją najlepszym z możliwych prezentów. Do szkoły jednak musiała
      ość i w dniu koncertu i na drugi dzień, choć wróciliśmy przed pierwszą w nocy.
      Ja samej córki na pewno nie puściłabym, zresztą ona nawet nie poprosiłaby o to.
    • skowroneczek Re: 14-latka i koncert? 06.04.07, 10:27
      JA bym pojechała z córką. Poczytaj to:
      krzysztofleski.salon24.pl/10629,index.htmlpzdr.
      • myszmusia Re: 14-latka i koncert? 06.04.07, 11:27
        byłam tam wczoraj z córką. I dobrze ,że byłam a jeszcze lepiej i bezpieczniej jakby była z tatą.Wejście faktycznie było straszne - mam np. obtarta rękę o ściane, gdybym nie ja na taą ściane trafiła a właściwie została rzucona tylko ona to ręka mogłaby byc nie obtarta a np. złamana. Fakt to nie kwestia odpowiedzialności tylko po prostu tłumu. Odpowiedzialnościa to musza sie wykazac rodzice zapewniając dziecku po prostu bezpieczeństwo.Ja bym na twoim miejscu po porstu z córka pojechała
        • kowaliska Re: 14-latka i koncert? 06.04.07, 15:19
          Problem w tym, że ja jej bezpieczeństwa nie zapewnię. Jestem drobnej postury
          (150 cm wzrostu) - córka jest ode mnie wyższa i silniejsza.
          Chyba sama potrzebowałabym opieki ;p
          • myszmusia Re: 14-latka i koncert? 06.04.07, 17:37
            ja mam 160 cm i mniej niz 50 kg wink odpowiedzialnośc rodzica nie zależy od gabarytówwinknie sądzisz,że np. wlaśnie na dworcu bezpieczniej z nawet drobna mamą niż samemu mimo wszystko jeszcze dziecku?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka