Dodaj do ulubionych

wyjazd bez dziecka

06.06.07, 10:35
zdarza wam się wyjeżdżać gdzieś bez dziecka?( zakładam że tak smile) czy
mówicie dziecku gdzie jedzieci i dlaczego go ze sobą nie zabieracie? jak to
powiedzieć dziecku?

Jak syn był młodszy nie było problemów, jechał do babci i tyle. Teraz jest
starszy i jako ogromną niesprawiedliwość odbiera fakt że ja z mężem chcę
gdzieś pojechać sama...ja z drugiej strony też zauważam rację w tym co mówi i
mam wyrzuty sumienia nie zabierając go ze sobą.
Niestety mamy tak "posraną" sytuację że córka męża mieszka na drugim końcu
polski i nie możemy jej ze sobą zabrać bo jest to fizycznie nie możliwe.A
skoro ona nie jedzie to najbardziej sprawiedliwym rozwiązaniem jest że nie
jadą dzieci wogóle.

stoję przed dylematem co zrobić, czy mówić że jadę ( będzie mu przykro że nie
chcę go zabrać) czy nic nie mówić i pojechać ukradkiem zostawiając go u babci
( ale to jeszcze bardziej nie w porządku i jest ryzyko że będzie chciał np
wrócić do domu i sprawa i tak się sypnie i będzie mu jeszcze bardziej przykro)

jak rozwiązać tą sytuację???
Obserwuj wątek
    • verdana Re: wyjazd bez dziecka 06.06.07, 10:50
      Ukradkiem na pewno nie. Co to za życie dla dziecka, skoro nie wie, co bedzie
      działo sie jutro. I nie napisaas, ile dziecko ma lat, bo od tego sporo zależy.
      A co powiedzieć? Dla mnie oczywiste było powiedzenie
      a. Prawdy. jedziemy tu i tu, bedziemy chodzic po gorach, dla Ciebie to jeszcze
      za trudne
      b. Także prawdy, może dla trochę starszego dziecka. Chcemy pobyć trochę sami,
      Ty przeciez tez lubisz, jak idziesz na spacer z jednym z nas i można sobie
      pogadać. małżenstwo to taka instytucja, gdzie dorosli czasami potrzebuja trochę
      wspólnie ze soba pobyć.
      Natomiast nie rozumiem tej osobliwie rozumianej "sprawiedliwosci". Jesli córka
      nie jedze, bo nie może, to czy ma to oznaczać, ze syn będzie pozbawiony czegoś
      w imię "równośći". przeciez w ten sposob nigdy z Wami nigdzie nie pojedzie! To
      co jest jasne dla jednego dziecka (nie mieszkam z tata, wiec nie ma go na moich
      urodzinach, nie pojedziemy razem na weekend), w przypadku drugiego staje sie
      sztucznym pozbawianiem go tego, co mu się należy. Ojcec jest w domu, moze go
      zabrać, ale nie zabiera, bo... ? Bo córka, ktora nie mieszka z nim nie jedzie?
      A jeśli z córką nie moze codziennie porozmawiać, byc na niektorych
      uroczystosciach - to nie bedzie rozmawiał z synem i nie pojdzie np. na jego
      komunię czy zakonczenie roku w imię "sprawiedliwosci"?
      To głęboko niesprawiedliwe wobec dziecka, z ktorym sie mieszka.
      • anhes Re: wyjazd bez dziecka 06.06.07, 13:40
        heh... syuacja jest trochę bardziej skomplikowana bo syn, nie jest synem mojego
        męża. Dla mnie ne początku takie rozwiązanie też było dziwne ale z
        doświadczenie już wiem że to najlepiej funkcjonuje. Córka męża jest dla mnie
        ważna i jest mi przykro gdy widę, że jej jest przykro, że mój syn gdzieś był z
        nami a ona nie.Syn się nie buntuje, ten temat mamy już przerobiony.

        Syn ma 9 lat. Uważasz że wytłumaczenie mu że że chcę pobyć z mężem jest ok? nie
        będzie wzbudzało w dziecku poczucia zazdrości że mąż jest ważniejszy od niego??
        • verdana Re: wyjazd bez dziecka 06.06.07, 13:56
          Dla mnie jest całkowicie OK. Ja tak mówiłam dzieciom, rodzice mnie mowili -
          problemu nie było.
          Natomiast pozbawianie dziecka czegoś dlatego, zę jego siostra mieć tego nie
          może nie jest OK. Ja bym tę kwestie jeszcze raz przemyslała - bo Twój syn jest
          pozbawiany waznych dla niego rzeczy bez żadnego powodu.
          Sądzę, ze to dobrze funkcjonuje dla Twojego męża i jego córki - ale na pewno
          nie dla Twojego dziecka. Nie powinnaś uzależniać tego, co on może od tego, co
          jest możliwe dla córki z pierwszego małżeństwa męża. Wyjazdy z rodzicami są
          bardzo ważne.
          • anhes Re: wyjazd bez dziecka 06.06.07, 14:18
            ale rozumiesz- to nie jest jego siostra...

            i nie podpuszczaj miniewink bo pogodziłam się na razie z tą sytuacją i tak jest
            dobrze winktzn nie jest tak że on z nami nigdzy nie jeżdzi bez córki męża.
            Jeżdzimy do mojej babci czy ciotek...ale na takie wyjazdy nierodzinne staramy
            się by jeździli oboje.

            To jest trudna sytuacja chyba bez wyjścia po prostu, tak czy siak jedno dziecko
            ma krzywdę.

            By sytuację jeszcze bardziej zagmatwać - mamy jeszcze jedno wspólne dziecko-
            póki co niemowlę smile
            • joa66 Re: wyjazd bez dziecka 06.06.07, 14:23
              Rozumiem, że ten wyjazd ma być tylko dla Was.

              Ale tak w ogóle dlaczego nie jest możliwe, żeby córka męża jeździła z Wami?

              Czy tylko względy organizacyjne (odległość)?

              Przecież z tym można sobie poradzić.

              Oczywiście nie musisz odpowiadać smile , ale może warto się nad tym zastanowić?
            • edycia_s Re: wyjazd bez dziecka 06.06.07, 14:23
              anhes napisała:

              > By sytuację jeszcze bardziej zagmatwać - mamy jeszcze jedno wspólne dziecko-
              > póki co niemowlę smile

              A niemowle jedzie czy nie jedzie? Bo jesli jedzie, to jawna niesprawiedliwosc smile
              Jesli nie jedzie, to Wam zazdroszcze smile
              E.
    • anhes Re: wyjazd bez dziecka 06.06.07, 16:03
      niemowlę jedzie bo jest cycowe i nie ma innej opcji uncertain

      córka męża jeżdzi z nami, nie jedzie teraz bo mieszka 200 w kierunku przeciwnym
      niż się wybieramy. Droga z niemowlakiem 200 kg w jedną stronę a potem jazda 600
      w drugą i potem to samo w drugą stronę spowodowałaby że cztery dni
      spędzilibyśmy w samochodzie i nikt nie miałby z tego przyjemności.Jeżdzimy
      wszyscy na wakacje, często sie spotykamy ( co drugi weekend jeżdzimy do niej)
      • aka10 Re: wyjazd bez dziecka 06.06.07, 18:11
        A jak zrobisz,gdy nemowlak podrosnie i stanie sie dzieckiem? Wtedy to Wasze
        wspolne dziecko bedzie mialo przywilej jezdzenia z Wami,a Twoj syn nadal bedzie
        spedzal czas u babci,tylko dlatego,ze jego przybrana siostra,mieszkajaca 200 km
        od Was nie moze? Taka jest rzeczywistosc, dziecko meza z poprzedniego zwiazku
        nie moze z Wami jezdzic z powodu odleglosci,ale z cala pewnoscia ma zapewniane
        inne rozrywki i moze wyjazdy ze swoja biologiczna matka.Twoj syn powinien miec
        takie samo prawo,jako,ze mieszka ze swoja mama.Pozdrawiam.
        Ps.Rozumiem,ze malemu jest przykro,ze tylko jego mlodsze rodzenstwo z Toba
        jedzie.Ja bym nie potrafila swojego wlasnego dziecka w ten sposob traktowac.
        Nawet,gdyby to w jakis sposob komplikowalo sytuacje.
        • anhes Re: wyjazd bez dziecka 06.06.07, 19:58
          nie nie jest mu przykro ze jego młodsze rodzeństwo jedzie...zresztą nie wiem
          właściwie bo to pierwsza taka sytuacja ale zakładam że nie. Jezeli jest mu
          przykro to dlatego że ja jadę a on nie.

          Ja zdaję sobie sprawę że sytuacja może wyglądać dość hm... kontrowersyjnie ale
          jak juz napisałam nie ma dobrego rozwiązania tej sytuacji. Jak nasze wspólne
          dziecko podrośnie to też będzie zostawało u babci jeżeli nie będą mogły jechać
          wszystkie dzieci. Córka męża ma taką samą możliwość dodatkowych atrakcji jak
          mój syn ze swoim tatą to czy je mają czy nie jest odrębną kwestią.

          Bo przecież gdyby w domu mieszkała dwójka dzieci i załóżmy jedno z nich np
          odrabiałoby zajęcia szkolne w sobotę to czy ktoś zdecydowałby się je zostawić z
          babcią np w domu i pojechać sobie np nad jezioro z drugim dzieckiem? wydaje mi
          się że nie.

          trudne to wszystko...

          prowincjonalnie
          PUDZIANEK
          • aka10 Re: wyjazd bez dziecka 06.06.07, 20:25
            "Ja zdaję sobie sprawę że sytuacja może wyglądać dość hm... kontrowersyjnie
            ale
            jak juz napisałam nie ma dobrego rozwiązania tej sytuacji. Jak nasze wspólne
            dziecko podrośnie to też będzie zostawało u babci jeżeli nie będą mogły jechać
            wszystkie dzieci. "

            Wg. mnie,jest dobre rozwiazanie w takiej sytuacji. Ty masz swojego syna i jego
            mlodsze rodzenstwo i jezdzicie po prostu razem. Corka Twego meza ma swoja matke
            i jezdzi z nia. Oprocz tego jezdzicie razem z cala trojka.
            Jesli syn wyraznie pokazuje,ze mu przykro,ze Ty jezdzisz bez niego,to ja bym na
            pewno zmienila dotychczasowe zasady.Nawet,gdyby sie to mezowi nie podobalo.
            Dziecko nie jest przeciez winne zaistnialej sytuacji.
            • anhes Re: wyjazd bez dziecka 06.06.07, 21:49
              ale mój syn ma swojego ojca i też jeździ z nim smile

              A prawda jest taka że dzieci jeżdżą tylko i wyłącznie z nami wink

              Jak jestem z moim mężem sześć lat matka jego córki wyjechała gdzieś raz.Akurat
              wtedy gdy mała była u nas...
              • aka10 Re: wyjazd bez dziecka 06.06.07, 22:08
                "Jak jestem z moim mężem sześć lat matka jego córki wyjechała gdzieś raz.Akurat
                wtedy gdy mała była u nas..."

                No,ale to chyba nie Twoj problem,a juz na pewno nie Twojego syna.
    • myszmusia Re: wyjazd bez dziecka 06.06.07, 20:30
      jak macie takie dylematy to po prostu nie jedzcie - tak przez analogię do sytuacji z dzieckiem odrabiającym zajęcia w szkole w sobotęwink
      Nie zostawiłabym dziecka ,które ma zajęcia dlatego ,ze ja mam kaprys wyjechac i to z drugim dzieckiem.
      Fajnie,ze mam jedno dzieckosmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka