Dodaj do ulubionych

Prosze pilnie o pomoc

04.09.07, 23:22
Podam link do opisanej treści, aby nie powielać.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47465&w=68529996
Jeżeli ktoś, może i ma doświadczenie, proszę o pilne info jak
postapić i pomóc dziecku.
Obserwuj wątek
    • samson.miodek Re: Prosze pilnie o pomoc 05.09.07, 00:37
      Zglosic problem dyrekcji i domagac sie zmianu stanu rzeczy.Zapewniac
      corke ze robisz wszystko co jest mozliwe by to zmienic.Wychowawczyni
      powiedziec glosno i dobitnie zeby wszyscy slyszeli , ze jak chce
      prowadzic wojskowy rygor to pomylila adresy i koszary sa gdzie
      indziej.Poinformowac tez dyrekcje ze jezeli natychmist czegos z tym
      nie zrobia to o wszystkim dowie sie kuratorium.
      I nie martwic sie ze bedziesz postrzegana jako matak furiatka co to
      wyolbrzymia sprawy.Dziecko przezywa pojscie do szkoly bardzo, a to
      co ja spotkalo zasluguje na napietnowanie i nauczycielka powinna
      dostac nagane
      • zetbeel samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 16:10
        Tak zrobilam, poinformowalam dyrekcję, ale przy odbiorze dziecka,
        pani tłumaczyła dzieciom, ze cyt" Jej słowa są święte" i muszą tego
        przestrzegać. I że od jutra nie będzie wogóle siedziec ze swoją
        przyjaciółka. czyli słowa dyrekcji nic nie znaczą. Więc jutro będe
        wraz z małzonkiem z pismem w kuratorium, opisując calośc sytuacji.
        Wiem, że jest tam także psycholog, więc poprosze o rozmowę w
        obecności psychologa i dziecka.
        Albo pani, przestanie popełniać powazne błędy wychowawcze, albo
        zajmie się tym kuratorium i prasa.
        Przestraszony sześciolatek, nie może znienawidzieć szkoly, powinien
        ja polubić i chętnie do niej iść.
        Przeciez samo pujście do szkoły dla dziecka to ogromny stres, a co
        dopiero karanie, krzyk, metody z zakładu wychowawczego.
        Nie ma w kalsie przestepców a tylko małe zastraszone dzieci.
        mamy bardzo dobry kontakt z dzieckiem, wie, że ma w domu wsparcie
        rodziców, stąd nie boi się glośno mówić i dyskutować. Boimy się
        zastraszenia dziecka, ponieważ to może ujemnie wpłynąć na jej dalszy
        rozwoj i edukację.
        Przeczytaj link do wątku, tam opisalam szczegóły.



        • samson.miodek Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 17:13
          A co to pani to juz za zycia w gronie swietych sie znajduje?Jak
          dziecko lubi nauczycielke to faktycznie bedzie tak ze co pani powie
          to "swiete" ale to sama zobaczysz z biegiem roku szkolnego.Ale jakos
          po poczatku jaki Twoja corke spotkalo jakos nie widze zebys sie
          miala martwic ze to co pani powie to swiete.Dziecko bedzie wyk to co
          pseudo nauczycielka chce bo sie bedzie jej bala.
          Walcz a jak sa jeszcze inni rodzice i chetni do wlaczenia sie w ta
          walke to byloby dobrze.Zagladnij na poczte - wyslalam Ci mejla tam.
          RAno zapowiedz nauczycielce ze jak bedzie sadzala corke z chlopcami
          wbrew corki woli to zlozysz skarge ze dziecko w szkole jest
          molestowane.Bo to co TWoje dziecko przezywa to jest w czystej
          klinicznej postaci molestowanie mlodego czlowieka.RZuc kilka takich
          ostrych slow to moze pani troche przysiadzie I od razu tez zapowiedz
          ze bedziesz monitorowala i jakiekolwiek proby odgrywania sie na
          dziecku bardzo zle sie skoncza dla kobiety.
          Skonczyly sie czasy kiedy nauczyciel mial racje a rodzic nie mial
          nic do gadania.
          Jestem z Toba i koniecznie mi donies, albo tutajalbo na mejla w
          razie moga skasowac watek.
          pozdrawiam
          • zetbeel Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 17:22
            jeszcze raz bardzo dziekuję. Zaraz sciągam pocztę.
          • zetbeel Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 18:36
            Podaję link do dalszych wypowiedzi
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47465&w=68529996
            Dyskusję w szkole już zakończyłam na rozmowie z pania dyrektor.
            Ze strony pani nauczycielki nic się nie zmieniło, zero zmian, a
            wrecz ustawienie się na "postawienie na swoim" i usilne
            udowodnienie, że tak ma być, łącznie z zastraszaniem mojego dziecka,
            że rozdzieli je całkowicie i jutro nie będą siedzieć obok siebie.
            Dla mnie, to szantaż emocjonalny dziecka.
            Najwyższy czas rozpocząć rozmowę w kuratorium.

            • scher Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 20:56
              zetbeel napisał:

              > Najwyższy czas rozpocząć rozmowę w kuratorium.

              Kuratorium nie jest władne nakazać nauczycielce zmiany sposobu
              ustawiania uczniów na zbiórce.
              • zetbeel scher 05.09.07, 22:24
                Przepraszam, żle kliknełam.
                Tu juz nie chodzi tylko o zbiorkę
          • scher Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 20:40
            samson.miodek napisała:

            > RAno zapowiedz nauczycielce ze jak bedzie sadzala corke z
            > chlopcami wbrew corki woli to zlozysz skarge ze dziecko w szkole
            > jest molestowane.Bo to co TWoje dziecko przezywa to jest w czystej
            > klinicznej postaci molestowanie mlodego czlowieka.

            Chcesz, żeby nauczycieli oraz inni rodzice mieli ją za idiotkę?
            • scher Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 20:41
              scher napisał:

              > Chcesz, żeby nauczycieli oraz inni rodzice

              Nauczyciel-e.
              • zetbeel scher znam twoje odczyty 05.09.07, 22:29
                smile
            • samson.miodek Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 22:12
              Z tego co kobieta pisze dziecko przezywa to strasznie.Nie widze
              powodow, zeby wprowadzac az taki rygor od pierwszego dnia.Pamietam
              jak u mnie dziecko szlo do zerowki - na poczatku byl pierwszy dzien
              i tylko polowa klasy zeby sie dziecko przyzwyczailo, zadnych wedlug
              wzrostu.Albo zmuszanie ze koniecznie teraz zaraz ma siedziec z
              chlopcami.Nie wydaje ci sie to troche wyolbrzymione?Czy cos by sie
              stalo jak pierwsze dni te adaptacyjne dzieci siedza z kim chca,
              potem pani mowi jak bedzie dalej - jak ktoras tu wspomniala ze w
              ciagu roku co jakis czas przesadzala dzieciaki( u mojej corki
              nauczycielka co 2 miesiace rozsady klasowe tez robila)i bedzie
              sadzala tez chlopcow i dziewczynki i ze to wcale nie jest jakas
              kara, ani nic.Wszystko z glowa, nie na wariata nie sprawiac wrazenia
              szkoly przetrwania.No i z postow wynika ze nie tylko ona tak
              uwaza.Inni tez maja troche wiecej niz male ale.I wiesz co?Mam gdzies
              co sobie inni o mnie pomysla, jezeli ktos krzywdzi moje dziecko to
              bardzo stanowczo bede interweniowac.
            • zetbeel Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 22:27
              Sprawy sa poważniejsze. A większośc rodzicow idzie do kuratorium.
              Sprawa powazniej wygląda. I nie tylko chodzi o ustawianie dzieci,
              ale o łamanie praw dziecka i praw czlowieka.
              scher szkoda, że zmieniłeś nick
        • scher Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 20:55
          Najpierw wydało mi się, że masz stuprocentową rację, po twoich
          dzisiejszych wypowiedziach zaczynam nabierać wątpliwości. Między
          innymi dlatego, że nie widzę nic złego w samej zasadzie ustawiania
          dzieci w parach wg wzrostu. Czy nie jest to tak, że więcej
          zamieszania narobiliście wy, rodzice stojący i komentujący z boku?
          Czy nie jesteście nadopiekuńczy, czy wasze dzieci nie są zbytnio
          rozpieszczone? Czy nie rozdmuchaliście marginalnej sprawy do rangi
          poważnego problemu?

          > Tak zrobilam, poinformowalam dyrekcję, ale przy odbiorze dziecka,
          > pani tłumaczyła dzieciom, ze cyt" Jej słowa są święte" i muszą
          > tego przestrzegać. I że od jutra nie będzie wogóle siedziec ze
          > swoją przyjaciółka.

          Czy porozmawiałaś z nauczycielką jak człowiek z człowiekiem? Tak bez
          agresji i pieniactwa? Co powiedziała? Jakie były jej argumenty?

          > Albo pani, przestanie popełniać powazne błędy wychowawcze, albo
          > zajmie się tym kuratorium i prasa.

          Czy tobie chodzi o dobro dziecka, czy też o pieniaczenie się i
          pokazanie nauczycielce "kto tu rządzi"?
          • zetbeel Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 22:37
            scher napisał:
            > Czy porozmawiałaś z nauczycielką jak człowiek z człowiekiem? Tak
            bez
            > agresji i pieniactwa? Co powiedziała? Jakie były jej argumenty?

            Tak w bardzo spokojnej atmosferze i w formie prośby.
            stwierdzeniem było, mi tak jest wygodniej, a na pytanie , co z
            dobrem płaczących dzieci. odpowiedz tak ma być i będzie, ja tu
            ustalam zasady.
            Cala dzielnica mowi o tej nauczycielce, tam trafia dziecko, ktorego
            rodzic nic nie wie. A nastepnie każde jest zabierane po miesiącu lub
            kilku dniach, lub przenoszone do innej grupy zerowej.

            • scher Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 06.09.07, 00:06
              zetbeel napisał:

              > Cala dzielnica mowi o tej nauczycielce, tam trafia dziecko,
              > ktorego rodzic nic nie wie. A nastepnie każde jest zabierane po
              > miesiącu lub kilku dniach, lub przenoszone do innej grupy zerowej.

              Jeżeli tak się sprawy mają, to może faktycznie będziesz pierwszą
              odważną, która zrobi z panią porządek...
              • zetbeel scher 06.09.07, 11:19
                Dzisiaj rano były pierwsze postepy.
                Dzieci jak zwykle same się podobierały w pary (tak jak chciały)
                stojąc przed wejściem do szkoły. Pani wyszła i bez żadnych słów, czy
                chwytania za ramiona dzieci i na siłę ustawiania z chlopcami)
                zaprosiła je do szkoły. Weszliśmy wszyscy rodzice, za dziećmi. Aż
                miło było popatrzeć na usmiechnięte twarze maluchów.
                Rozebrały się i wchodziły do klasy tak jak chciały, usiadły obok
                siebie do stoliczków i tylko machały rączkami, z usmiechem.
                Pojedyńcze dzieci tylko płakały ze strachu. I mam nadzieję, że pani
                zrobi coś dla tych dzieci, aby przestały się bać i płakać.
                Skoro zdążyła wszystkie przestraszyć, to zdąży to naprawić i zdobyć
                zaufanie dzieci. Ale musi sama chcieć. Czasami mam wrażenie, że nie
                bardzo lubi dzieci, a rygor jaki stosuje to jej podstawa. Mają
                słuchać ze strachu, a to jest bardzo przykry obraz.
                My rodzice mamy tego dosyc i w obawie o dzieci, ruszymy wtedy
                wszystko. Wszyscy bacznie będziemy obserwować nasze dzieci, łącznie
                z zabawą na podworku. To musi się skończyc. Pani twierdzi, ze zawsze
                miala takie metody i rodzice milczeli (nie wiem może ze strachu) ale
                w tym roku, chyba ma pecha, ponieważ ma dużo dzieci, rodzicow
                kochajacych je i to nam zalezy na prawidlowej edukacji i rozwoju
                dziecka, i wiedzy co sie dzieje z dziecmi w szkole a szczegolnie w
                klasie zerowej, a nie na zastraszaniu ich i szantażowaniu
                emocjonlanym.
                Popatrz jak nie wiele trzeba było zrobić dla tych dzieci, aby były
                zadowolone, a nie płaczące i uciekające z szeregu, o zdenerwowaniu
                rodzicow nie wspomnę.
                Mam nadzieje, że to nie było tylko jednorazowe zachowanie się pani,
                podyktowanie obecnością przedstawiciela szkoły, nadzorującego
                zachowanie się pani, względem dzieci i rodzicow.
                Fakt, że w klasie kiedy dawałam inhalator dziecka dla pani, nie
                obyło się bez zlośliwości. Poinformowała nas, że jak będą rozmowiać
                to i tak je po przesadzi. Metoda kiepska na szantaż rodzicow, my nie
                jestesmy dziecmi, a jesli dzieję się krzywda dziecku w szkole ze
                strony jednej pani, a szkoła nie zainterweniuje, wtedy porusze
                wszelkie instytucje dla dobra juz nie tylko naszego dziecka, ale
                wszystkich dzieci.
                Uczyłam się wiele lat, i nie znam klasy i osoby, której by nie
                zdarzylo się rozmawiać na lekcji. A przecież to są przestraszone
                sześcioletnie maluszki, trzeci dzień w szkole.

                Więc jak widzisz metoda zastraszania nie tylko dzieci, że ich
                rozsadzi, ale i rodziów jest głęboko zakorzeniona u Pani. Tyle, że
                ta pani bardzo się pomyliła i chyba miala "pecha" w tym roku.
                Nie należymy z małżonkiem do rodzicow, którym nie zalezy na dobru
                dziecka, jego prawidlowym rozwoju i edukacji.
                Zależy nam na wspólpracy ze szkołą dla dobra dziecka. Interesuje nas
                co się dzieje z dzieckiem w szkole i to co się wogole dzieje, jezeli
                chodzi o dzieci.
                Dla nas zerówka i przyszłe 3-4 lata są najważniejsze dla rozwoju
                emocjonalnego dziecku, od tego zależy jej dalsza edukacja i postępy.
                Jest bardzo zdyscyplinowanym dzieckiem, i poslusznym, jeżeli
                przedstawi sie jej rozsądne argumenty i uzna je za rozsądne, ale
                pani jeżeli nie wyrobi sobie zaufania i autorytetu u dzieci to
                niczego nie osiągnie pracując z tymi dziećmi, a szczegolnie liczy
                się wspólpraca z rodzicami dzieci. Przeciez w ten sposob można wiele
                dobrego osiągnąć jak dla dzieci tak dla nauczyciela.
                Takie jest nasze zdanie. Wrogośc do rodzicow dzieci i dzieci nie
                wróży żadnej współpracy, co będzie punktowała na nie korzystne
                efekty nauczania naszych dzieci.
                Krzykiem i karą, oraz rygorem rodem z zakładu wychowawczego dla
                trudnej mlodziezy osiągnie tylko strach u dzieci przed pania i
                podporządkownie ze strachu. Tylko nie zdaje sobie sprawy jak bardzo
                może zaszkodzić dzieciom na całe lata edukacji. Co wtedy zrobi
                nauczyciel przejmując zestresowaną, agresywną, nie lubiącą szkołę
                grupę dzieci w pierwszej klasie.
                I wierz mi nie dopuścimy do tego.
                Twierdzenie pani, cyt"bo ja tak chcę i tak musi być" do tego zero
                jakichkolwiek argumentów nie przemawia do nas rodzicow.
                Jeżeli stosuje się metody wychowawcze, to niestety muszą być do tego
                argumenty a przedewszystkim dobro dziecka z poszanowaniem jego praw
                dziecka i czlowieka.
                Karanie i wyrzywanie się psychiczne na dziecku, ktore otwarcie
                dyskutuje i mówi co mysli, do czego może doprowadzić? jak myślisz?.
                Myslalam, że Polska to kraj demokratyczny i prawa dzieci są
                szanowane. Ale jak widać, mozna je łamać latami i nikt nie
                interweniuje, lub interweniuje, kiedy jest za późno.
                Bardzo się ciesze, że Pani dyrektor szkoły podjęła szybkie
                dzialanie, a pierwsze efekty, były widoczne rano.
                Pamiętamy slowa Pani dyrektor (zebranie rodzicow w czerwcu na auli),
                żeby dzieci, które się znaja i przyjażnią zapisać do tej samej
                grupy, ponieważ będzie im łatwiej zaakceptować nowe warunki, panią
                itd. Bardzo nam się to spodobała i stąd zapadla decyzja zapisania
                dziecka do tej szkoły, ponieważ jego dobro jest szanowane i
                przestrzegane. Co nie sprawdziło się w pierwszych dniach w szkole.

                Osobiście, z małżonkiem będziemy nadzorować wszystko co się dzieje w
                klasie tej pani przez rok na okrągło. A jeżeli zauważę, że problemy
                dziecka narastają, że uwstecznia się w rozwoju, lęki i krzyki nocne
                dziecka, że nie pójdzie do tej pani i nie będzie siedziało i stalo
                w parze z chlopcem, nie znikną, wierz mi porusze wszystkie
                instytucję zobowiązane do nadzoru szkoły i chroniące prawa dziecka i
                czlowieka. Prawo i konstytucja zostały ustalone po to, aby je
                przestrzegać i nauczać od najmlodszych lat. A nie uczyć od podstaw
                jego łamania. Dziecko wyrośnie na czlowieka, który będzie od małego
                wiedział, że prawo mozna łamać i to jest akceptowane.
                Jeżeli najpierw się łamie prawa dziecko i to utrwala, to kiedyś
                dziecko będzie łamało prawo innego człowieka.
                Nie dziwię się, że w szkołach rośnie agresja, jezeli nauczyciel w
                klasie zerowej sam powoduje jej narastanie i kumulowanie się w
                psychice malego czlowieka. To czego wymagać od niego w przyszlości
                Najpierw się dziecko uczy i tłumaczy, a nie krzyczy, kara, szantaż
                emocjonalny itd. Przeciez takie postepowanie to samoczynnie powoduje
                agresję u tak małego dziecka, więc czego mozna się spodziewać w
                przyszłości i dalszej edukacji.
                Powiedz mi dlaczego dzieci w Polsce tak bardzo nie lubia szkoły, bo
                ja juz poznaję powody dlaczego. I winię za to nauczyciela, choć mam
                nadzieję, że nie wszyscy nauczyciele tak postepują.
                Dla nas to pierwszy kontakt, ze szkołą, więc wyobraż sobie nasze
                obawy o przyszłość dziecka w tej szkole.
                Podsumowując ciesze się, że jednak Pani dyrektor potrafiła odrecznie
                działać, bo po wczorajszym odbiorze dziecka i twierdzeniu, że i tak
                zrobi po swojemu, zwątpilismy w moc dyrektora szkoły.
                Stąd nastepny krok to kuratorium i inne instytucje, łącznie
                posuniemy się do informacji medialnych.
                A przeciez wystarczy trochę dobrej woli ze strony pani, ktora zawsze
                musi mieć na uwadze dobro dziecka, anie pokazywanie rodzicom, że ja
                tu rządzę. Dla mnie w szkole rządzi dyrektor, a nie pani
                nauczycielka.



                Tak ustwilismy sobie tryb życia od urodzenia się dziecka, aby
                poświęcać jemu jak najwięcej czasu, znać jego problemy itd.
          • owocoskala Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 07.10.07, 18:17
            > Czy nie jesteście nadopiekuńczy, czy wasze dzieci nie są zbytnio
            > rozpieszczone? Czy nie rozdmuchaliście marginalnej sprawy do
            rangi
            > poważnego problemu?
            No wiesz mi się wydaje że ten problem dotyczy bardziej tego co
            trudno przekazać, że dzieci sa traktowane jak stado kurczaków
            prowadzonych na rzeź. Owszem może się zdarzyć że w pierwszych
            dniach szkoły (zerówki) jakieś pojedyncze dziecko zapłacze ale nie
            że duża część klasy zalewa się łzami... U córki w 0 był taki jeden
            chłopiec który bał się rozstac z mamą, przez miesiące ktoś z
            rodziny z nim siedział w ławce. Ta opisywana szkoła jakas
            niehumanitarna jest.
        • magdajeden Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 07.09.07, 19:45
          zabieraj dziecko jak najszybciej z tej klasy a zaraz potem zawiadamiaj wszystkie
          mozliwe media plus kuratorium. czytałam wątek z linka, bardzo wspólczuje twojej
          córce i tobie - to jakis koszmar
    • ewadorotaola Re: Prosze pilnie o pomoc 05.09.07, 21:44
      U nas bylo podobnie, dziewczynki siedzialy z chlopcami, raz w
      tygodniu byla zmiana zeby kazde dziecko moglo sie zaprzyjaznic z
      innym dzieckiem.Pod koniec pierwszego polrocza Pani pozwolila
      siedziec z kim dziecko chce. Ciesze sie ze tak bylo ze moja corka
      nie widziala tylko swojej przyjaciolki tylko polubila rowniez inne
      dzieci.
      Po za tym dziecko jest skupione na nauce a nie na rozmowie z
      przyjaciolka. Daj czas dziecku a mysle ze po kilku dniach bedzie ok,
      kuratorium do takiej sprawy? to chyba nie porozumienie.
      • zetbeel ewadorotaola 05.09.07, 22:45
        Problem w tym, że moje dziecko nie chce juz iśc do tej szkoły,
        bardzo się boi swojej pani, która nie tłumaczy niczego, a tylko
        krzyczy i kara bez jakichkolwiek wyjaśnien. I nie tylko na nasze
        dziecko, ale i na pozostałe. Dzisiaj byłam osobiście świadkiem
        takiej sytuacji.
        Dziecko przeżywa emocjonalnie, co może się odbić na jej przyszłym
        rozwoju i edukacji.
        Nie mogę pozwolic, aby zmarnowano to, co osiągneliśmy u dziecka do
        tej pory.

    • nangaparbat3 Zetbeel 05.09.07, 22:48
      Jesli jeszcze tego nie zrobiłas, natychmiast przepisz dziecko do innej klasy lub
      szkoły.
      Problem nie polega na metodach stosowanych przez panią (skadinad dziwaczne i
      złe), ale na jej postawie wobec dzieci - z daleka czuc wrogość.
      Skarge do kuratorium trzeba zlozyć i tak, pani sie nie zmieni od tego, ale moze
      ją posadzą w bibliotece? az strach pomysleć, ile szkody moze narobic taka osobą
      pracujac z dziećmi.
      • zetbeel nangaparbat3 05.09.07, 23:13
        Jezeli, moje dziecko budzi się w tej chwili co godzine i strasznie
        płacze, że nie pójdzie do szkoły, cała poduszka zapłakana, dostalo
        goraczki, więc stres u dziecka jest bardzo powazny.
        Nie idzie uspokoić dziecka.
        A tak się cieszyła idąc do szkoły, do momentu czterokrotnej musztry
        na korytarzu, tak długo aż zapamiętaja kto za kim stoi.
        Dla mnie to jest okrutne.
        Przeczytaj podany link wczesnie, do opisu calej sytuacji.
    • alina66 Re: Prosze pilnie o pomoc 07.09.07, 08:44
      mój syn miał taką panią w klasach I-III. Też powinna być kapralem, a
      nie nauczycielką.
      Przeniosłam go do innej szkoły dopiero po trzeciej klasie i bardzo
      żałuję.
      Gdyby to było dzisiaj, przeniosłabym po pierwszym starciu. Tej pani
      nie zmienisz, jak przestanie ich ustawiać w pary, to i tak jej
      agresja i kapralskie metody wyjdą w innych sprawach.
    • mika_007 Re: Prosze pilnie o pomoc 07.09.07, 12:27
      a ja uważam,że trochę przesadzasz
      to nie musztra -to pewne zasady
      a co by było gdyby dzieci miały robić jakieś przedstawienie?
      tam też jest ustawianie i "treningi" gdzie kto ma stać,gdzie
      przejsć,co mówić
      może dzięki takiemu ustawianiu pani łatwiej usadzic dzieci
      mniejsze z przodu,większe z tyłu

      ja nie robiłabym rabanu tylko wytłumaczyła dziecku,że to szkoła a
      nie przedszkole

      a co będzie jak pójdzie do IV klasy -skończą się przelewki zacznie
      się więcej nauki -też będzie płakała?
      a jak pójdzie do gimnazjum to również odmówi chodzenia do szkoły -
      tam jeszcze więcej musztry nakazów i zakazów

      masz wrażliwe dziecko bądź nie przystosowane
      widząc Twoją bezradoność samo jest bezradne
      Twoim zadaniem jest wytłumaczyć dziecku,że to nic złego,że w
      szkołach panują różne zasady,bo zaraz będzie zmuszone do noszenia
      mundurka i co? też będzie płakało,że krój/materiał/kolor się nie
      podoba?

      life is brutal -trzeba się nauczyć żyć w grupie i przestrzegać
      pewnych reguł
      • radiata Makabra 07.09.07, 13:13
        Nie zgadzam się z ani jednym zdaniem!!! Po co wogóle sadzać dzieci w ławkach w
        zerówce! Szkoła ma być przyjemnością a nie przykrym obowiązkiem. Sama mam dzieci
        już w liceum,nigdy nikt ich nie stresował, nie karał ani nie musztrował! Do
        większości nauczycieli mówili ciociu czy wujku! Szkoła, szczególnie podstawowa
        musi być frajdą dla dzieci- wtedy nauczyciel będzie miał autorytet, będzie miał
        posłuch a obie strony przyjemność z przebywania we własnym towarzystwie.
        Ja bym na waszym miejscu przeniosła córkę,bo ta Pani się nie zmieni. Ona
        kompletnie źle interpretuje swoję rolę i obowiązki. A będzie ich uczyć rok czy
        dłużej?
        No i cieszcie się, że macie wrażliwe dziecko! Wedle mika lepiej żeby było
        brutalnym gburem znęcającym się nad słabszymi. A zasady panują również w domu,na
        ulicy, w kościele - przestrzeganie mądrych zasad jest oczywiste, wymyślanie
        idiotycznych tylko uczy, że zasady są po to żeby je omijać.
        • mika_007 Re: Makabra 07.09.07, 18:29
          jasne,niech dzieciaki od razu wiedzą,że wszystko im wolno
          jedne będą grzeczne i spokojne bo wyniosły to z domu,inne nie
          ale potem nie dziwmy się,że jest łobuzeria,fala,że jedne dzieci biją
          i znęcają się nad drugimi
          takie pobłażanie na maxa ma też swoje minusy
          całą edukacje szkolną będzie szukała milusich nauczycieli?
          jak na studia dziecko pójdzie to też?
          nikt nie mówi,że ktoś się znęca,ale dzieci nie powinny nauczycielowi
          wchodzić na głowę

          w mojej szkole też jest taka nauczycielka-kapo
          nie powiem,miła może nie jest (jeśli ktoś przegina) ale jej klasa
          bardzo dobrze się uczy,dzieci jej słuchają,a ich wszelkie występy są
          idealne
          znam dzieci z tej klasy,rodziców-większość wręcz "bije się" o to
          żeby ich dzieci trafiły do klasy tej nauczycielki
          • reszka2 Re: Makabra 07.09.07, 22:50
            Rzeczywiście, szczyt marzeń - żeby występy były idealne, a klasa się
            dobrze uczyła.

            Chyba potrafisz mika spostrzec różnicę pomiędzy wsadzeniem
            nauczycielowi kosza na śmieci na głowe, a niepotrzebym musztrowaniem
            i tak zestarchanych zerówkowiczów.
            Nie mówię - trafi na pewno na niemiłych i durnych nauczycieli, ale
            czy koniecznie w zerówce? Przecież to dzieci.

            Właśnie żeby czegos takiego uniknąć moje dziecko chodziło do zerówki
            w przedszkolu. Po zakończeniu swobodnie czytał ze zrozumieniem,
            liczył biegle do tysiąca - bo tam wychowawczyni podąża z dzieckiem,
            a nie na odwrót.
            • mika_007 Re: Makabra 08.09.07, 14:09
              dla mnie to robienie z igły widły
              gdyby pani szarpała,biła,krzyczała czy w inny sposób źle traktowała
              wtedy interwencja byłaby słuszna
              dziecko jest po prostu przerważliwione,a mama zamiast wytłumaczyć
              histeryzuje

              znam 3 klasy zerowe -w każdej pani rozsadza dzieci np. dlatego żeby
              chłopcy byli bardziej skupieni (czyt. nie rozrabiali) a dziewczynki
              żeby nie rozmawiały ,w każdej klasie dzieci są ustawiane-może nie
              tak namiętnie jak w wątku ale w/g wymagań pani
              nigdy nikt z tego problemu nie robił
              dzieci które płaczą płaczą o wszystko (jak córka autorki wątku) bo
              cięzko się przystosowują
              były przypadki,że mama siedziała z dzieckiem na zająciach w
              oddzielnej ławce
              inne dzieci przyjęły to za fakt -tak jest w szkole i już
              moja córka szła właśnie w takie traktowanie prosto z domu (nie
              chodziła do przedszkola) i była przygotowana,że będzie musiała
              przestrzegać konkretnych zasad
              gdybym chciała luzu i lekkiego traktowania-oddałabym ja do zerówki
              przedszkolnej
              szkoła to szkoła -kiedyś zerówka nie była obowiązkowa i to
              pierwszaki wpadały w dryl na dzień dobry
              a nauczyciele byli bardziej ostrzy jak dziś
              przeżyłyśmy? przeżyłyśmy

              nadal twierdzę,że więcej zdziałałaby rozmową z córką
              niech zapyta wychowawczyni czemu ustawia i rozsadza dzieci
              teraz pani ich przesadza-kolejna też będzie jeśli zajdzie taka
              potrzeba i co wtedy? ja też do kuratora?
          • sion2 mika_007 08.09.07, 11:13

            Nie masz racji, bez sensu porownujesz dzieci 6-letnie z 10-letnimi.
            Przeciez to 4 lata nauki pomiedzy, rozwoju dziecka, dojrzxewania i
            powiekszania zdolnosci adaptacyjnych. To tak jakbys pisala: po co
            przytulac roczne dziecko jak mu sie dzieje cos zlego, przeciez jak
            pojdzie do zerowki w wieku 6 lat, nikt go przytulal nie bedzie.

            Miedzy 6 a 11 rokiem zycia wystepuje naturalny antagonizm miedzy
            chlopcami i dziewczynkami, te dwie grupy nie wspolpracuja ze soba,
            dziewczyny gardza chlopcami a chlopcy "babami", posadzenie w tym
            wieku na sile chlopca z dziewczynka jest kara i upokorzeniem dla
            dziecka, wie to kazdy kto choc rok studiowal psychologie dziecka,
            wie na pewno to wychowawczyni tej dziewczynki wiec znalazla
            doskonaly sposob na unikanie gadania na lekcji: posadzic chlopcow z
            dziewczynkami, nie liczy sie w ogole z uczuciami dzieci, z ich
            potrzebami, a zwlaszcza z poczuciem bezpieczenstwa

            ja bym nie liczyla na zadna poprawe pani, zabrala dziecko z tej
            klasy a sprawe zglosila do kuratorium
            • zetbeel Re: sion2 06.10.07, 23:56
              I tak zrobilam. Tyle, że corka jest jeszcze na chorobowym, to nie
              przeniesliśmy jej do innej grupy, ale to zrobimy.
              Nie widzę przyszlości corki w tej szkole, bardzo zawiedziono, nasze
              zaufanie, a przyszłość naszego dziecka, jest dla nas najwazniejsza,
              szczególnie edukacja.
      • magdajeden Re: Prosze pilnie o pomoc 07.09.07, 19:49
        mika ale bzdury opowiadasz, dzieci potrzebują spokojnego i delikatnego
        wprowadzenia w nową sytuację
      • jacksparrow1 Re: Prosze pilnie o pomoc 08.09.07, 14:28
        mika, w pierwszy dzien?Zrobidz dzieciom szkole przetrwaniai i
        uwazasz ze to ok?
        Ustawianie do przedstawienia to jedno,a to co ta kobieta tym
        zerowkowiczom zaserwowala to musztra z militarnej szkoly
        jakiejs.Chyba nauczycielka za duzo oglada amerykanskich filmow o
        szkoleniach.
        • mika_007 Re: Prosze pilnie o pomoc 08.09.07, 15:37
          punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
          wrażłiwa mama/dziecko tak samo sie przejmą podobnym zachowaniem
          nawet jeśli dziecko będzie w gimnazjum

          może to nie wyglądało aż tak źle tylko mama się przejęła i wyszło
          nie wiadomo co

          mówią,że strach ma wielkie oczy -coś w tym jest

          też kiedyś uważałam,że jedna nauczycielka jest sadystką
          dla mnie sadystka,a inni rodzice wręcz na kolanach błagają żeby
          dzieci były w jej klasie
          i oni uważają,że jest w porządku

          kazdy widzi to inaczej

          tak czy siak rozmawiać z dzieśmi trzeba
          • zetbeel Re: mika_007 07.10.07, 00:04
            mika_007 napisała:
            > może to nie wyglądało aż tak źle tylko mama się przejęła i wyszło
            > nie wiadomo co

            Nie tylko ja, ale była wielka burza wszystkich rodzicow, jak zaczęła
            przed szkołą ustawiać placzące i uciekające dzieci z par z chlopcami.
            Oburzyli się prawie wszyscy rodzice, na to co robila pani wych. i
            zaczęła sie dyskusja pani z rodzicami nie dająca żadnych efektow,
            prawie wszyscy chcieli iść do dyrektora. Ja nie czekalam i poszłam.
            Nawet dyrektorka stwierdziła, że to powazne błędy wychowawcze i co z
            tego skoro, jak poszli rodzice poprzesadzała dzieci tak jak chciala.
            Pedagog prosila abym przekazala pani, aby dzieci zostawić narazie w
            parach tak jak chcą i co z tego nic. Pani dalej robiła swoje.
            Więc sprawa musiala trafic do kuratorium, skoro ani dyrektor, ani
            pedagog w tej szkole nie ma posłuchu u pani wychowawczyni i pani
            robi swoje, nie dbając o żadne dobro małego dziecka
      • zetbeel Re: mika_007 06.10.07, 23:40
        mika_007 napisała:

        > a ja uważam,że trochę przesadzasz
        > to nie musztra -to pewne zasady
        > a co by było gdyby dzieci miały robić jakieś przedstawienie?
        > tam też jest ustawianie i "treningi" gdzie kto ma stać,gdzie
        > przejsć,co mówić


        Teatrzyk i występy co calkiem inna sytuacja, ktorą dziecko doskonale
        rozumie, niz musztra z wychodzeniem na korytarz i wchodzeniem do
        klasy tak długo, aż zapamiętają kto z kim, gdzie i za kim stoi, do
        tego w pierwszy dzień w szkole tj. 04.09.07

        > może dzięki takiemu ustawianiu pani łatwiej usadzic dzieci
        > mniejsze z przodu,większe z tyłu

        Tylko pani jest łatwiej, jak posadzi dziewczynki z chlopcami według
        wzrostu. Ale czy tym przestraszonym maluchom jest latwiej zrozumieć
        to w pierwszy dzień w szkole, że jest musztra i muszą stać z
        chlopcami, chodzić z nimi i siedziec (i na odwrót)
        Trzabyło zobaczyć płacz tych dzieci i zdenerwowanych rodzicow, jak
        pani brala reka za ramie i na siłę ustawiała przed szkołą w pary tak
        jak sobie zarzyczyła (na drugi dzień rano)
        A jak myslisz, komu było trudniej w szkole w ten pierwszy dzień?
        Czy liczą się tylko ulatwienia dla pani w pierwszy dzień w szkole, a
        zupełnie nie lczą się dzieci, ich uczucia i emocje?
        Czy nie liczy się obecny rozwoj dzieci, gdzie dziewczynki nie
        tolerują chlopców i odwrotnie (poza tymi, ktore bawią się razem na
        podworku)
        Przecież to tylko sześciolatki, widzące pierwszy raz obcą osobę-
        panią, z którą miały spędzić pięć godzin, w obcych murach, krzyczącą
        na nich i ustawiającą wbrew ich woli w pary z chlopcami.

        >
        > ja nie robiłabym rabanu tylko wytłumaczyła dziecku,że to szkoła a
        > nie przedszkole

        To oddział przedszkolny, klasa zero, a nie szkoła.
        Dobro mojego dziecka, jego psychika, rozwoj i dalsza edukacja, jest
        najwazniejsza dla niego. A nie wyzwalanie w nich stresu, płaczu i
        doprowadzanie do agrsji. dziecko ma także prawo do wlasnego zdania i
        wyrażania wlasnej woli.

        > a co będzie jak pójdzie do IV klasy -skończą się przelewki zacznie
        > się więcej nauki -też będzie płakała?

        W czwartej klasie, będzie miała inna dojrzałość i 10 lat, obecnie ma
        sześć, nie mozna porównywać dojrzałości dziesięciolatka do
        dziesięciolatka.
        To bardzo duża różnica, pod każdym względem.


        > a jak pójdzie do gimnazjum to również odmówi chodzenia do szkoły -
        > tam jeszcze więcej musztry nakazów i zakazów

        To także inna dojrzałość i lata pobytu w szkole.


        >
        > masz wrażliwe dziecko bądź nie przystosowane

        Z testow i badań, mam wybitnie uzdolnione dziecko, w pelni
        samodzielne i inteligentne, stąd zajmuje się nia psycholog, ze
        względu na jej intensywny rozwoj.
        Błąd popelnilam, że nie zgodziliśmy się od razu na pierwszą klasę
        jak proponował nam psycholog dziecka i psycholog szkolny, pedagog
        itd. Może by uniknęła kontaktu z tak nie odpowiedzialną osobą, jaką
        jest obecna wychowawczyni.

        Dla której nie liczy się dobro dziecka, a tylko własne dobro.
        Uczyla dziewczynki, że mają pilnować chlopcow , bo rozrabiaja i sama
        sobie nie poradzi.
        Sądzilam, że dziecko wyslalam do szkoly a nie do pracy jako
        opiekunka dla chlopcow. Skoro pani sobie sama nie radzi, to powinna
        zrezygnować z prowadzenia klasy zerowej oddzialu przedszkolnego w
        szkole i zająć się edukacją dzieci starszych. Może by ją nauczyły,
        podstaw psychologi dzieci.

        > widząc Twoją bezradoność samo jest bezradne

        Moja bezradnośc polega na tym, że skierowalam sprawę do
        kuratotium=metody wychowawcze plus wypadek i prokuratury-nie
        powidomienie nikogo o wypadku dziecka na boisku-placu, oraz nie
        udzielenie żadnej pomocy dziecku.
        Może i trudno mi sobie poradzić z ta sprawą, ale spotykam się z
        czymś takim pierwszy raz, no cóż zawsze jest, ten pierwszy raz.
        Ale skorzystam łącznie z TV krajowej, teraz czekam tylko na
        odpowiedz z kuratorium. Jeżeli nie zrobia nic w tej sprawie, zwrócę
        się do TV i Rzecznika praw dziecka.
        Skoro ta pani wychowawczyni, nie potrafi zrozumieć co robi złego dla
        dzieci, to może wytłumaczą jej to inne instytucje, a wtedy mam
        nadzieję, że zrozumie.


        Nawet wypowiedzi psychologów są bardzo niekorzystne dla tej pani.
        Ona nie zna wogole psychiki małych dzieci i ich potrzeb rozwojowych,
        stąd popełnia poważne błędy wychowawcze, a tego nie wolno robić
        nauczycielowi.
        Otrzymała rowniez opinię psychologa, odnosnie dziecka, że wymaga
        nauczania dostosowanego do potrzeb plus testy, zgodzila się
        prowadzić dziecko i ustwić tak program nauczania, aby się nie
        nudzilo w szkole, a juz na pierwszych zajęciach się nudziło, a jak
        skończylo swoją pracę, to kazała jemu siedzieć i czekac aż zakończą
        inni, mimo, że chcialo robić nastepne zadanie w ćwiczeniach, nie
        przeszkadzając innemu.
        Jeżeli będe bezradna, a kuratorium nie zrobi niczego, zwrócę się o
        pomoc do TV krajowej.
        Tak nie mozna traktować dzieci.



        > Twoim zadaniem jest wytłumaczyć dziecku,że to nic złego,że w
        > szkołach panują różne zasady,bo zaraz będzie zmuszone do noszenia
        > mundurka i co? też będzie płakało,że krój/materiał/kolor się nie
        > podoba?

        Jest bardzo obowiązkowe, więc jaki problem z mundurkiem, skoro to
        strój szkolny. Idzie do szkoly zakłada i na koniec lekcji, chowa do
        plecaka. Czy widzisz jakiś problem w tym, bo ja nie. A strój to
        stroj. Pamiętam mundurki, kiedy się uczyłam i jakos nigdy nie było z
        tym problemów.


        >
        > life is brutal -trzeba się nauczyć żyć w grupie i przestrzegać
        > pewnych reguł

        O ile są zgodne z zasadmi psychologii dzieci, pedagogiki, i prawami
        dziecka w Polsce.
        Jeżeli nie są zgodne, i są łamane, to należy je zmienić jak
        najszybciej. Wymysły tej pani nie mogą lamać praw dziecka.
        Ponieważ nie ma nic gorszego jak zniechęcic dziecko do szkoły.
        Metody, które popierasz, nawet psycholodzy skrytykowali, to powazne
        błędy wychowawcze, a skoro pani o tym nie wie, nalezy jej to
        wytłumaczyć, a jeżeli tlumaczenie nie pomaga i dalej robi swoje, to
        należy skierowac sprawę do instancji wyższych.
    • mrowka75 Re: Prosze pilnie o pomoc 08.09.07, 11:28
      nawet jak załatwisz sprawę pozytywnie w kuratorium i owa Pani
      odstąpi od swoich zasad to ja bym doradzała zmiane klasy, lub
      szkoły. Bo coś mi się wydaje,że to nie jest jedyna "chora" zasada
      tej Pani i dzieci nadal będa traktowane jak żołnierzyki - tym
      bardziej,ze wspominałaś tez o innych problemach. Po co dziecko ma
      się totalnie zrazić do szkoły, tym bardziej sądząc po
      nieelastyczności tej pani Twoje dziecko moze być póxniej na różne
      sposoby ścigane. Może dogadajcie się z mamą przyjaciółki Twojej
      córeczki i przenieście je razem do innej klasy/szkoły. Pozdrawiam i
      życze pwodzenia.
    • zetbeel przekroczenie granic 10.09.07, 15:41
      Przepraszam, że dopiero dzisiaj piszę ale dziecko trafiło do
      szpitala, wypadek w szkole.

      W dniu 06.09.2007
      Pisałam jak to wygląda rano, ale przy odbiorze dziecka w szkole,
      stwierdziłam przy pani wychowawczyni, że dziecko ma wysoką gorączkę.
      Pani stwierdziła, że to pewnie od upadku ze zjeżdżalni. Przykladając
      rękę do czoła dziecka, zobaczyłam po lewesj stronie guz z duzym
      obrzekiem, pod okiem także czerwone i bardzo duzy obrzęk. dziecko
      zasłaniało rączkami oczy twierdząc, że nie może patrzeć.
      Na moje pytanie jak upadła, pani stwierdziła, że bardzo ją bolał
      kręgoslup, i lewy bok, że masowala jej. Ze koleżanka zjeżdzając za
      nią pokopała ją nóżkami. Zabrałam dziecko obolałe ze szkoły.
      Przychodząc do domu, sprawdziłam temperaturę miała 38,4.
      Córka powiedziała, że tak nie było. Siedziała na zjeżdżalni w
      miejscu, gdzie się siada i chciała zjechać, jej koleżanka, weszła do
      niej i chciała pierwsza zjechać i przesuwając ją zepchnęła, ja na
      bok i spadła z samej góry zjeżdżalni, leżąc na ziemi bardzo płakała
      a pani rozmawiała z drugą panią i dopiero druga koleżanka Patrycja i
      Monika pobiegły do Pani, poinformować o upadku Oli. Pani wolo szła
      do niej. Po podejściu do dziecka, zaczęła jej masować cały obolaly
      bok i kazała jej pospacerować z nią popodwórku.

      Po uslyszeniu tych informacji. Natychmiast o godz. 14.08 zawiozlam
      dziecko do szpitala. Po zrobieniu USG i RTG zatrzymana dziecko w
      szpitalu.
      Stwierdzono ślady płynu właśnie w tym lewym boku, ogólne potluczenie
      ciala, nadcisnienie sródczaszkowe z obrzekiem mózgu, stłuczenia
      brzucha.
      Zostało przyjete na oddział chirurgi. Tam bardzo szybko zajęto się
      dzieckiem.

      Jeżeli stalo się to rano, kiedy dzieci po pierwszym śniadaniu poszly
      na podworko, to dlaczego szkoła nie poinformowała nas o wypadku
      dziecka, dlaczego nie wezwano pogotowia ratunkowego, dlaczego pani
      udzielała poprzez masaż lewego boku dziecku pomocy, skoro nie jest
      ani ratownikiem medycznym, ani pielęgniarką, ani lekarzem.
      Dlaczego od ok. 11 przetrzymywano dziecko w szkole, które caly czas
      narzekalo na ból i raziło je swiatło, dlaczego kazano jej po masażu
      pani spacerować po boisku szkolnym.
      Tego nie mogę zrozumieć. Mogę zrozumieć, że z dziećmi róznie bywa,
      ale nie zrozumiem nie udzielenia fachowej pomocy dziecku.
      Dziecko jest nadal leczone i nadal istnieje podejrzenie pęknięcia
      sledziony.
      Ze względy na to, że przebywalam całodobowo z dzieckiem w szpitalu,
      jutro skladam zawiadomienie do prokuratury o popelnieniu
      przestępstwa i o nie udzielenie pomocy dziecku, narażając jego życie
      i zdrowie.
      Mało tego po tym wpypadku pani i tak przesadziła córkę obok chlopca
      i dwukrotnie żądała od dziecka przeproszenia jego za to, że nie chce
      siedzieć z nim.
      Jakim trzeba być okrutnym człowiekiem w stosunku do dzieci stosując
      takie metody.
      Od jutra zaczynam powiadomienie do prokuratury, kuratorium, i
      wszelkie instytucje w ochronie praw mojego dziecko i innych.
      Nie byłam w szkole, ponieważ od odebrania dziecka ze szkoły i
      natychmiastowego zawiezienia do szpitala i pobuyu z nim całodobowego
      w szpitalu nie robiłam nic, najważniejsze dla mnie było cały czas
      dobro dziecko i jego stan zdrowia, stąd przebywanie z nim w
      szpitalu. Ale teraz nie odpuszczę już niczego.
      Jestem ciekawa dlaczego pani wychow. nie poinformowała dyrektora
      szkoły od razu o wypadku, czy myslała, że takie obrażenia same miną.
      Pani wych. przekroczyła już wszystkie granice jakie mozna.
      Wiedziała, że dziecko jest z orzeczeniem o niepełnosprawności (wady
      wrodzone wewnętrzne, astma itd), opinie psychologa że dziecko
      znacznie wykracza poza swój rozwój wiekowy, wiedziała, że dziecko ma
      komórkę w plecaku, w razie zlego samopoczucia aby do nas zadzwonić.
      Twierdziła, że ma 2 komórki i zawsze do nas zadzwoni.

      Dlaczego ze złośliwości nie zrobiła niczego, a tylko zmuszała
      dziecko jeszcze po wypadku do przeprosin, dlaczego nie udzieliła
      pomocy.
      Serce mi się ściska jak pomyślę, jaki to trzeba być człowiekiem, aby
      mścić się na dziecku za to, że prosilismy tylko o nie sadzanie jej z
      chłopcem i ustawianie w parze.

      • scher Re: przekroczenie granic 10.09.07, 18:44
        Zaniedbania nauczycielki raczej są ewidentne, szkoła powinna
        niezwłocznie powiadomić rodziców, powinien być też sporządzony
        protokół powypadkowy.

        Z prokuratura jednak przesadziłaś. Nie ma mowy o przestępstwie w
        podanych okolicznościach.
        • zetbeel scher przekroczenie granic 10.09.07, 19:14
          scher napisał:
          > Zaniedbania nauczycielki raczej są ewidentne,

          To poważne zaniedbania. Nauczyciel nie jest osoba kompetentną do
          orzekania o stanie zdrowia dziecka po wypadku. Dla mnie od tego jest
          lekarz z pogotowia lub ratownik medyczny, lub pielęgniarka szkolna,
          ale napewno nie nauczyciel.
          Uwarzam, że powinna wezwać pogotowie, a nie masować dziecko w bardzo
          bolących miejscach, bardzo płaczące i narzekające na ból.
          Jutro jestem rano u dyrektora a następnie jadę do prokuratury.
          To wszystko przekroczyło, już naszą wyrozumiałość i spokojne rozmowy
          z panią, a nawet prośby.

          > szkoła powinna
          > niezwłocznie powiadomić rodziców, powinien być też sporządzony
          > protokół powypadkowy.

          Nie zrobiono niczego.

          A na moje pytanie przy odbiorze dziecka ze szkoły, że dziecko ma
          wysoką gorączkę,
          odpowiedz: może od tego, że spadła ze zjeżdżalni i cofnęła się do
          klasy zamykając drzwi.
          Najlepiej niech to wyjasni kuratorium i prokurator.
          Dowiem się jutro na miejscu, jak będe w prokuraturze.
          Życie i zdrowie mojego dziecka jest najcenniejsze i nikt nie ma
          prawa narażać je na utratę, swoją głupotą, zacięciem i
          udowadnianiem, że wie wszystko ponad wiedzę lekarzy czy ratowników
          medycznych.

          Czy tak trudno było wezwać pogotowie?? tego nie mogę zrozumieć.







          > Z prokuratura jednak przesadziłaś. Nie ma mowy o przestępstwie w
          > podanych okolicznościach.

          Nie udzielenie pomocy podczas wypadku i zagrożenie zycia i zdrowia
          dziecka. Brak udzielenia jakiejkolwiek pomocy dziecku.
          To jest dla ciebie przesadzenie?
          Jutro jadę do prokuratury złożyć oficjalne zawiadomienie na pismie.
          • scher Re: scher przekroczenie granic 10.09.07, 20:39
            zetbeel napisał:

            > To poważne zaniedbania.

            Zgadzam się.

            > Nie udzielenie pomocy podczas wypadku i zagrożenie zycia i zdrowia
            > dziecka. Brak udzielenia jakiejkolwiek pomocy dziecku.

            Ale nie ma znamion przestępstwa, bo nauczycielka nie miała zamiaru
            nie udzielić pomocy (masowała i pocieszała dziecko). Co najwyżej
            można mówić o poważnym błędzie i złej ocenie sytuacji. Prokurator
            odmówi wszczęcia postępowania, zobaczysz.
            • reszka2 Re: scher przekroczenie granic 10.09.07, 22:02
              Nie znam się na prawniczym pie...iu, ale uczycielka nie jest
              właściwa osobą jesli chodzi o ocenę stanu dziecka. W jej przypadku
              udzielenie pomocy powinno polegać na wezwaniu wykwalifikowanych
              ratowników. A skoro tego nie zrobiła - to pomocy nie udzieliła.

              Masaż w przypadku pęknięcia śledziony? Kto wie, może pogorszył stan
              zdrowia córki. A juz na pewno głaskanie po główce nie jest pomocą w
              obrzęku mózgu. Najgorsza oczywiście była zwłoka w czasie.
              • zetbeel reszka2 10.09.07, 22:09
                reszka2 napisała:
                > Najgorsza oczywiście była zwłoka w czasie.
                Tak wlaśnie ocenili to lekarze, że nalezalo zaraz po wypadku
                przywieżć dziecko do szpitala, czyli od ok. 11 do godz. prawie 14
                (dodatkowa lekcja religii)mineło zbyt duzo czasu.

            • zetbeel Re: scher przekroczenie granic 10.09.07, 22:04
              scher napisał:
              > Ale nie ma znamion przestępstwa, bo nauczycielka nie miała zamiaru
              > nie udzielić pomocy (masowała i pocieszała dziecko). Co najwyżej
              > można mówić o poważnym błędzie i złej ocenie sytuacji. Prokurator
              > odmówi wszczęcia postępowania, zobaczysz.

              Nie wiem czy masz rację, czy nie, ale dowiem się jutro w
              prokuraturze.
              Nie jestem fachowcem w tej dziedzinie, ale wiem jedno, że nie
              zawiazienie dziecka do szpitala, lub nie wezwanie pogotowia, grozilo
              jemu smiercia lub trwałym kalectwem.
              Poczytaj sobie o nadcisnieniu środczaszkowym i obrzeku mózgu, oraz o
              pojawieniu się płynu wewnątrz jamy brzusznej po lewej stronie i sam
              stwierdz czy masaż i pocieszanie to prawidlowa pomoc pani
              wychowawczyni w szkole, ktora była adekwatna do obrażen. Przecież
              ten masaż mógł tylko zaszkodzić dziecku.
              A skoro nie wiedziala, czy ma obrażenia, mogła skorzystać z telefonu
              w szkole i zadzwonić po pogotowie, aby ocenili to fachowcy zajmujący
              się medycyną ratunkową.
              Nie wierzę, że nauczyciel nie ma wytycznych w szkole, jak postapić w
              razie takich wypadkow u dziecka. Może pani wych. przecenila swoja
              wiedzę ponad lekarzy.
              A może szkola nie lubi wzywać pogotowia i notowac wypadkow w szkole?
              Przeciez jest priorytetem teraz "bezpieczna szkola".
              Może?? i jest bezpieczna, ale z bezmyslnym i nieodpowiedzialnym
              postepowaniem pani wychowawczyni.


              • scher Re: scher przekroczenie granic 11.09.07, 05:50
                Nie neguję rażącego błędu nauczycielki.
      • samson.miodek Re: przekroczenie granic 10.09.07, 19:11
        zetbell. wlos sie jezy na glowie.Mam nadzieje ze to co najgorsze to
        juz za toba i dziecku juz nic nie grozi.I mam nadzieje ze uda sie
        Wam usunac nauczycielke ze szkoly.Szkoda tylko ze nie z wilczym
        biletem.Donos koniecznie o przebiegu wypadkow.
        • reszka2 Re: przekroczenie granic 10.09.07, 22:04
          Matko Boska, trzymam kciuki za was. Mam nadzieję, ze wszystko będzie
          dobrze.
          • zetbeel Re: przekroczenie granic 10.09.07, 22:14
            reszka2 napisała:

            > Matko Boska, trzymam kciuki za was. Mam nadzieję, ze wszystko
            będzie
            > dobrze.


            Nie jest dobrze, dodatkowo są problemy z oczami a szczegolnie z
            lewym okiem, Jutro ocena okulistyczna.
        • zetbeel samson.miodek 05.10.07, 19:41
          Przepraszam, że tak długo, mialam problem z pocztą.
          Odpisałam na e-mail
          Bardzo dziekuję.
      • mika_007 Re: przekroczenie granic 10.09.07, 22:21
        za takie zaniedbanie powinna być pociągnięta to odpowiedzialności
        każdy wypadek moze grozić kalectwem lub śmiercią,a osoba
        niekompetentna nie jest w stanie ocenić co dziecku jest
        że nie wspomnę o tym,że nauczyciel w takiej okolicznosci ma
        obowiązek natychmiastowego wezwania rodzica do szkoły razem z karetką
        (nie wiem czy to nie rodzic musi wyrazić zgodę na ew. zabranie
        dziecka do szpitala)

        pismo do dyrektora,do kuratorium
        na policji powinnaś się dowiedzieć co i jak -jeśli przyjmą
        zgłoszenie to ktoś musi ocenić czy pójdzie to dalej do prokuratury
        • scher Re: przekroczenie granic 11.09.07, 05:52
          Ja bym ją zgłaszał do komisji dyscyplinarnej. Grozi nawet utrata
          prawa do wykonywania zawodu.
          • zetbeel scher prośba 11.09.07, 09:42
            scher napisał:

            > Ja bym ją zgłaszał do komisji dyscyplinarnej. Grozi nawet utrata
            > prawa do wykonywania zawodu.

            Czy możesz mi bliżej napisać, gdzie znajduje się taka komisja
            dyscyplinarna.
            • scher Re: scher prośba 11.09.07, 21:23
              Przy Wojewodzie jest rzecznik dyscyplinarny.
              • zetbeel Re: scher bardzo dziekuję 12.09.07, 12:08
                jak pisalam pani dyrektor dowiedziała się wczoraj o wypadku dziecka
                odemnie.
                Pani wych. nawet nie zgłosiła tego wypadku dyrekcji szkoły.
                Uważając, że uszkodzenia zewn. nie były takie widoczne, szkoda, że
                nie wzięła pod uwagę uszkodzeń wewnętrznych, dokonując konsultacji
                dziecka samodzielnie, bez lekarza, czy ratownika med.
    • zetbeel Pani dyrektor 11.09.07, 09:59
      Byłam rano w szkole.
      Pani dyrektor wogole nie wiedziała o tym wypadku. Dowiedziała się
      odemnie i z dokumentacji medycznej jaką posiadam ze szpitala,
      odnośnie skutków tego wypadku.
      Rodzice stojący z dziećmi wiedzieli wszystko, ponieważ dzieci
      opowiadały w domu. Pytali mnie o córkę.

      Wszystko to co mówiła corka potwierdziło się dzisiaj rano, ponieważ
      rodzice dzieci opowiadali mi, co ich dzieci mówiły w domu.
      Pani dyrektor odręcznie po rozmowie ze mna, rozmawiała z
      wychowawczynia w mojej obecności, ktora twierdziła, że przeciez
      dziecko nie wykazywało tak poważnych objawów do skutków jakie
      powstały.
      Czy nauczyciel jest lekarzem??? aby sam ocenial objawy u dziecka,
      wiedząc, że dziecko nie jest swiadome skutków wypadku.

      • dorcia1234 zetbeel 11.09.07, 10:32
        Powiem ci tylko że ja wielokrotnie wolałam wezwać pogotowie do dziecka ( i nawet narazić sie na krytyczne uwagi ze strony lekarza ) niż ryzykować. Nie pracuje co prawda w szkole ale dzieci odpowiadam za dzieci które mi zostały powierzone. Tak jak napisałaś, nie jesteśmy lekarzami i nie nam oceniać zdrowie podopiecznych. Po takim upadku dziecko powinno znaleźć się bezpośrednio pod opieką pielęgniarki i powinni zostać powiadomieni rodzice. Czytając twoje posty jestem przerażona,( sama jestem mamą debiutującej w szkole sześciolatki ) ta pani, no cóż, minęła się z powołaniem. Trzymam kciuki za twoją córcię, mam nadzieję że wszystko będzie dobrze. I chyba zmieniłabym szkołę, nawet gdyby uczyła dzieci już inna pani - twojej córce może się ta szkoła źle kojarzyć.
        Pozdrawiam cieplutko
        Dorota
        • zetbeel dorcia1234 11.09.07, 11:11
          dzięki pani Doroto.
          Własnie opisuję całe zdarzenie do kuratorium z wypadku i wszelki
          nieprawidlowości wychowawcze, jakie zdąrzylismy jako rodzice
          zauważyć i usłyszeć od dzieci. Wczoraj wieczorem wyslalam e-mail do
          kuratorium, a jutro oficjalne pismo.
          W tej chwili już sprawa nie przejdzie bez echa, jesteśmy oburzeniu
          tym wszystkim co się dzieje w klasie zerowej, a szczegolnie tym, że
          uwagi i rozmowy pani dyrektor szkoły, są lekcoważone i nadal pani
          wych. stosuje swoje metody wychowawcze, a o tym że sama ocenia
          objawy po upadku dziecka ze zjeżdzalni (tj. z miejsca gdzie się
          siada przed zjechaniem)to juz nie wspomnę.

          Nie mogę zrozumiec, że nie zadzwoniła do nas rodziców znających
          dobrze własne dziecko, skoro jak twierdzi według niej objawy nie
          były niepokojące

          Wychowawczyni dzisiaj opowiadała o wypadku cos, co wogole mija się z
          prawdą, broniąc swojej pozycji. twierdzi, że dopiero jak zjechało ze
          zjeżdzalni na dół to spadlo na pisek (przeciez takie kłamstwo mija
          się z prawdą w stosunku do obrażeń i tego co mówiły inne dzieci
          rodzicom w domu.

          Kiedy powiedziałam, że wogole nie widziala wypadku, i tylko mówi o
          swoich sugestiach co do wypadku, ponieważ caly czas rozmawiała z
          Panią z drugiej grupy zerowej, co potwierdziły dzieci i mamy dzieci,
          które opowiadały w domu o tym. A dopiero jak przybiegła do niej
          dziewczynka i powiedziała, to przestała rozmawiac i spokojnym
          krokiem podeszła do dziecka, druga dziewczynka cały czas pocieszała
          corkę, która strasznie płakała i cały czas skarzyło się na bol w
          lewym boku i glowy, pózniej kiedy ja przyszłam po dziecko do szkoły
          i przy pani powiedzialam, że dziecko ma wysoką goraczkę, sprawdzając
          ręka czoło zauważyłam bardzą dużą czerwoną plamę na czole z lewej
          strony z obrzękiem i obrzęk czerwony wzdłuż lewego oka, oraz nadal
          skarzyła sie na bol w lewym boku to pani wych. skomentowała to, że
          cyt" może od tego że spadla ze zjeżdżalni ma goraczkę i to było
          wszystko i weszła do klasy zamykając za sobą drzwi.

          Tak, masz rację, że teraz juz my nie będziemy ufać pani wych.
          ponieważ ta pani podważyła je w stosunku do siebie sama.
          Dobrze, że mamy wspaniały kontakt z dzieckiem, ktore darzy nas
          ogromnym zaufaniem i nie obawia się powiedzieć prawdy, nawet jak
          zrobi coś złego. Jest smiałe i dojrzałe, ale obawy są, że sposoby
          wychowawcze tej pani, przytłumią w dziecku odwagę i swobodne
          wypowiadanie się.
        • zetbeel dorcia1234 11.09.07, 11:25
          jeżeli pani wych. sama podejmuje się oceny objawów po wypadku, to
          automatycznie przejmuje na siebie odpowiedzialność za skutki tego
          wypadku. Inaczej bylo by jak by wezwała pogotowie lub pielęgniarke
          lub higienistke szkolna, wtedy odpowiedzialnośc przejmuje osoba do
          tego wyznaczona w szkole.
          Skoro pani wych. uwarzała, że ma taką wiedzę medyczną do oceny stanu
          zdrowia dziecka po upadku to niestety ponosi za to wszystko
          odpowiedzialność.
          Masaż dziecku lewego boku i kręgoslupa, mógł tylko pogorszyć jej
          stan zdrowia, ale nie pomóc
          Musi byc bardzo odważną osobą, podejmując takie decyzje, oceny i
          masazu u dziecka, pozwalając dziecku placzącemu i narzekającemu na
          ból spacerować na placu i dalej się bawić. A skutki upadku z kazda
          godzina narastały.
          • ela_tuptus Re: zetbeel 11.09.07, 11:54
            moja sugestia choć nie łatwa. Jak będziesz pisała pismo
            spróbuj "wyłaczyć" emocje. Dobrze żeby pismo zawierało jak najwięcej
            faktów i jaknajmniej emocji.
            Druga sprawa to rozdziel opis wypadku od wcześniejszych spraw.
            • zetbeel ela_tuptus 11.09.07, 12:58
              Bardzo ci dziękuję za podpowiedz. Napewno skorzystam z rady.

              Emocje są bardzo duże, szczegolnie, jeżeli chodzilo o zycie naszego
              dziecka, a teraz o dalsze jego zdrowie i skutki zdrowotne po wypadku.
              Nam by do głowy nie przyszło, że mozna być tak nieodpowiedzialnym,
              szczególnie pracując z dziećmi, posiadając doświadczenie i wiedząc
              co czasami potrafią dzieci, wiedząc, że czasami nawet drobne upadki
              mogą się skończyc fatalnie, a co dopiero upadek z wysokości.
              Zawsze myślałam, że nauczyciel jest bardziej przeczulony na wszystko
              znając to z doświadczenia.
              Ja opisałam osobno same zdarzenie wypadku i zero pomocy ze strony
              nauczyciela, oraz osobno postepowanie wychowawcze w stosunku do
              dzieci.
              Ja pisze wszystko co się wydarzyło (wypadek i metody wychowawcze), a
              pismo będzie pisane przez prawnika, ktory rozmawiał z dzieckiem i z
              nami, nagrywając całą rozmowę z faktami, ktore sie w calości
              potwierdziły.
              Jeżeli pani dyrektor nie dokona zmian na dobre dla tych dzieci,
              wtedy dowie się cała opinia publiczna, ponieważ skorzystam z pomocy
              TV krajowej.
              Nie wiem dlaczego ta pani wych. lekceważy zalecenia i rozmowy z
              panią dyrektor. Może rzeczywiście jest wszechwładna w szkole.
              Więc dobrze bedzie jak wypowie się opinia publiczna w kraju, może
              inne instytucje i pomoc TV dokona zmian, skoro zalecenia pani
              dyrektor są kompletnie lekcoważone.
              Nie wiem, dla mnie pani dyrektor sprawia wrażenie osoby bardzo
              odpowiedzialnej za swoją prace, ale cos musi być skoro pani wych.
              nie musi słuchać dyrektora.
              Więc posłucha, opini publicznej, jakie są zadania szkoły w czasie
              przebywania dziecka pod opieką szkoły, a może znajdzie się ktoś, kto
              nauczy tą pania postepowania wychowawczego z malutkimi
              sześciolatkami.
              Wiem, że kazdy nauczyciel musi trzymać porzadek w klasie, ponieważ
              do szkoły trafiają różne dzieci, ale zawsze we wszystkich
              dzialaniach trzeba miec na uwadze dobro dziecka, a nie swoją wygodę
              i powierzanie pilnowania chlopcow sześcioletnim dziewczynkom i
              odwrotnie.
              Moje dziecko nie idzie do szkoly, aby sprawować rolę opiekunki tylko
              uczyć się i poznawać wszelkie zasady jakie panują w szkole.
              Ja nie wysłałam sześcioletniego dziecka do zakładu poprawczego, czy
              wojska a do zerówki szkolnej, czyli oddziału przedszkolnego.
              Brak nadzoru i opieki a szczegolnie nie udzielenie żadnej pomocy
              dziecku, przeszlo juz wszystkie granice naszej wyrozumiałości,
              spokojnych rozmów i cierpliwości.
              Widocznie spokojne rozmowy i argumenty z naszej strony, nie są brane
              pod uwagę, a tylko dobro i wygoda tej pani.
              Liczyliśmy jako rodzice, że pani w końcu po rozmowie z dyrektorem
              zacznie, bardziej patrzeć na dobro tych dzieci i nie wyrabianie w
              nich agresji, poprzez nieodpowiednie postepowanie i kary zamiast
              wyjasnien i tłumaczeń. Aby ukarać dziecko, nalezy najpierw z nim
              rozmawiac i tłumaczyć skutki zlego postepowania. Natomiast karając
              dziecko bez jakichkolwiek wyjasnień, rodzi agresję i brak zaufania,
              oraz utrwala w dziecku, że nie ma żadnej sprawiedliwości, oraz budzi
              brak zaufania dziecka do nauczyciela. Jak nauczyć dziecko,
              przestrzegać zasad w szkole, skoro sam nauczyciel ich nie
              przestrzega.
              Dwukrotne nakazywanie dziecku przeproszenia kolegi za to, że nie
              chce corka z nim siedzieć, tylko po to aby uspokoić placzacego
              chlopca.
              Dzisiaj pani stwierdziła, że 2 krotne przeprosiny corki miały
              uspokoić chlopca. Tyle, że nie brala pod uwagę tego, jak corka
              pytała, za co ma przeprosic skoro nie zrobila niczego zlego, a
              siedziec nie bedzie z chlopcem. Corka nie przeprosiła, ponieważ nie
              czuła się niczemu winna, jak twierdziła rozmawiając z nami w domu.
              Moja corka obecnie twierdzi, że pani jest niesprawiedliwa i nakazuje
              przepraszać za nic. A ona nie bedzie przepraszać, nie robiąc niczego
              złego.
              • ela_tuptus Re: ela_tuptus 11.09.07, 14:41
                i jeszcze jedna sprawa. musisz zachować tzw. drogę służbową. czyli I
                krok -pismo do dyrekcji, II kuratorium - to w ramach szkoły. Nie
                wiem jak to jest z policją/prokuratorem w takiej sytuacji.
                nie trudno zrozumieć, ze w takiej sytuacji gorą są emocje.
                Dlatego dobrze skonsultować to z osobą trzecią.
                Zastanówcie się czy od razu chcecie, żeby Was reprezentował prawnik.
                moze to wywołać niepotrzebne emocje po drugiej stronie.
                Postaraj sie myśleć o celu jaki chcesz osiągnąć i nie zakładaj że
                jeśli nie pisma to TV. To pozwala choć troszkę uspokoic emocje.
                A to choć trudne jest bardzo potrzebne.
                życze zdrowia dla córeczki
            • reszka2 Re: zetbeel 11.09.07, 13:00
              O, dokładnie to miałam napisać, ela.

              Musisz oddzielić, zetbeel, upokarzające i niezgodne z wiedzą
              pedagigiczną metody wychowu, bo nie o wychowaniu w przypadku tej
              pani myślimy, z brakiem odpowiedniej reakcji po wypadku. Brak
              prawidłowej reakcji po wypadku mógł być "dziełem" nawet
              najsympatyczniejszej nauczycielki, a ja zawsze byłam zdania, że
              wszyscy, a zwłaszcza osoby pracujące z dziećmi pwoinny mieć jakieś
              kursy udzielania pierwszej pomocy zrobione...
              • reszka2 P.S. 11.09.07, 13:01
                Jak się czuje córka?
                • zetbeel Re: P.S. 18.09.07, 21:36
                  Córka zaraz po wyjściu, trafila ponownie do szpitala.
                  Pojawiły się problemy z nóżkami, mrowienie kończyn, zawroty głowy,
                  nie może utrzymać równowagi i nadal utrzymujący się światłowstręt.
                  Jak narazie, to tylko sam szpital.
                  Bardzo martwimy się.
                  • bezsensu70 Re: P.S. 18.09.07, 21:40
                    a co mówią badania neurologiczne? Bo opisane objawy mogą wskazywać też na
                    nerwicę dziecięcą. W końcu dziecko też przeżywa całą sytuację związaną z
                    nieudanym początkiem szkoły.
                    • maja1116 Re: P.S. 18.09.07, 21:57
                      No nie, współczuję Ci bardzo, przeczytałam 2 wątki ,jestem w
                      szoku ,aż sie popłakałam, babsztyl ,ja nie wiem co bym jej zrobiła
                      żeby mojemu dziecku coś się stało.mam ze swoimi czasami jakies
                      przekręty drobne w szkole, ale od razu idę z tym nie czekam nawet z
                      pierułami, a tu masz Ci los , aż taka tragedia!!! życzę zdrowia
                      córeczce !!!!!!!!!!!1
                      • zetbeel maja1116 18.09.07, 23:13
                        dzięki.
                        W tej chwili najwazniejszy jest powrot córki do zdrowia i szybka
                        pomoc najlepszych specjalistow i bardzo dobrej diagnostyki
                        My poprostu boimy się o nią, i o to co się z nią dzieje.
                        Ale mamy nadzieję, że wszystko wroci do normy, bez uszczerbku na
                        dalsze jej zdrowie.

                    • zetbeel Re: P.S. 18.09.07, 23:07
                      Nie ma nerwicy dziecięcej, ponieważ ciągle pyta kiedy pojdzie do
                      szkoly, nie może się doczekac mimo wypadku. Bardzo lubi szkolę.
                      W szpitalu także pytała lekarza, kiedy pojdzie do szkoły.
                      Lekarze stwierdzili, że to objawy po wypadkowe. W szpitalu na
                      chirurgi, nie zrobiono, zadnych badań neurologicznych, a tylko 5
                      minutową konsultacje. Dzisiaj miala pierwsze badania neurologiczne
                      w innym szpitalu, i od jutra nastepne.
                      Neurolodzy twierdzą, że to objawy powypadkowe. Wiecej będziemy
                      wiedziec, jak będą wyniki z rezonansu i innych badań
                      specjalistycznych. W tej chwili juz przechodzi pod opieke innych
                      specjalistow, ponieważ objawy z nóżkami postepuja. Nie może wchodzic
                      na schody i schodzić z nich. Wczesniej z bolem ale wchodzila,
                      dzisiaj juz nie.
                      • zetbeel Re: P.S. 18.09.07, 23:18
                        Córka bardzo boi się wychwawczyni, twierdząc że cyt" pani bedzie na
                        nia bardzo zla, będzie krzyczec i napewno ją ukara"
                        Ale samą szkołę, jako szkołę bardzo lubi i teskni za nia, a
                        najbardziej za swoją przyjaciółką.
      • owocoskala Re: Pani dyrektor 07.10.07, 18:39
        że przeciez
        > dziecko nie wykazywało tak poważnych objawów do skutków jakie
        > powstały.
        Ale kojarzyła że dziecko ma wysoką gorączkę prawdopodobnie po
        wypadku?! To sie raczej nie dzieje po stłuczeniu kolanka. Kłamała
        co do okoliczności wypadku (lub nawet się nie zainteresowała jak to
        się stało). Ta bezduszna jejmość w ogóle nie powinna pracować z
        dzićemi w żadnym wieku.
    • zetbeel Re: jacksparrow1 06.10.07, 22:45
      Ciąg dlaszy sprawy, link:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47465&w=68529996&a=69905581
    • zetbeel Re: Prosze pilnie o pomoc 06.11.07, 00:52
      Dzisiaj corka pierwszy raz poszla do szkoły, po 2 misiącach od
      wypadku.
      Tak wspaniale ja przyjęła pani, że płakała od prawie 14:00 do prawie
      23:00
      Wczesniej pani wych. tłumaczyła córce, że ten stoliczek jest dla
      niegrzecznych dzieci, które nie sluchają pani tzw. osla ławka.

      Dzisiaj, kiedy przyprowadziłam corkę pod klase, rozebrala się i
      weszła ze mną do klasy, ponieważ bardzo się bała i prosiła mnie,
      abym z nią weszła.
      Pani odrazu kazała jej usiąść w tej oslej ławce z chłopcami, którzy
      byli nie grzeczni i jak stwierdziła, musi ich widzieć. Do tego dała
      jej pracę domową oła do pokolorowania i wypełnienia całej
      literki "O" jak osioł. Cora tak strasznie w domu płakala,
      że "dlaczego siedzi z chłopcami w oslej ławce i do tego ten osioł do
      kolorowania i pisanie literki "O" jak osioł, całą linijkę.
      Pytała ciągle, dlaczego jej pani tak nienawidzi, dlaczego ja uważa
      za takiego osła, skoro umie czytać, pisac, liczyć i niecałe
      mnożenie, a przeciez dzieci dopiero się uczą literek."
      Więc jak widać metody się zmieniły z krzyki i przumusu na psychiczne
      dręczenie z usmiechem.
      Kuratorium nam odpisalo, że pani dyrektor udzieliła wskazówek, oraz,
      że szkoła nie posiada orzeczenia o niepelnosprawności dziecka, stąd
      nie mogła podjąć kroków w celu zapewnienia potrzeb i mozliwości
      dziecka.
      Nadmieniam, że w dniu 05.09.2007 dostarczylismy pani pedagog
      wszystkie dokumenty dotyczące dziecka tj. orzeczenie o
      niepelnosprawności (wada serca i nerek plus astma), opinię
      psychologa prowadzącego dziecko od niemowlaka, ze względu na szybki
      rozwoj corki, zwolnienie z ćwiczen wysiłkowych na cały rok i
      wszelkie inne dokumenty.
      Oczywiście po calej tej sprawie, dokumenty znajdują się, ale
      stwierdzono, że nie dostarczylismy orzeczenia i szkola nie mogla nam
      pomóc, mimo wszelkich rozmów prowadzonych z panią pedagog,
      psycholog, dyrektor.
      Więc zastosowalam się do procedur wg. szczebli i obecnie po takim
      przywitaniu dziecka w szkole ( dręczenie psychiczne) i nadal zero
      zmian dla dziecka, kieruję sprawę dalej i nie zostawię tej sprawy.
      Na koniec będa media krajowe.
      • sylki zetbeel 06.11.07, 09:04
        nie rozumiem
        dlaczego twoja córka dalej chodzi do tej szkoły
        przecież dla nie to horror
        dlaczego nie przeniosłaś jej jeszcze gdzie indziej
        zrób to jak najszybciej,
        i tak juz stało sie duzo złego

        bardzo wam współczuje
        jestem w szoku, że takie nauczycielki
        mają prawo do uczenia kogokolwiek
        pozdrawiam
        i życze szybkiego załatwienia sprawy za pania
        • zetbeel Re: sylki 06.11.07, 10:44
          sylki napisała:

          > nie rozumiem
          > dlaczego twoja córka dalej chodzi do tej szkoły
          > przecież dla nie to horror
          > dlaczego nie przeniosłaś jej jeszcze gdzie indziej
          > zrób to jak najszybciej,
          > i tak juz stało sie duzo złego
          >
          > bardzo wam współczuje
          > jestem w szoku, że takie nauczycielki
          > mają prawo do uczenia kogokolwiek
          > pozdrawiam
          > i życze szybkiego załatwienia sprawy za pania


          sylki, bardzo ci dziekuję za wsparcie. po dwuch miesiącach
          chorobowego po wypadku, nadal jest leczona neurologicznie,
          okulistycznie (skutki po wypadku) musiala wrocić do szkoły ze
          względów psychologicznych, aby nie czuła się winna, tak stwierdził
          psycholog, mówiąc, że dzieci niewinne zdarzeniu się wypadku
          (zepchnięta przez inne dziecko ze zjeżdżalni) dla ich dobra powinny
          nawet na krótko wrocić do swojej klasy zerowej.
          Stąd wczoraj pierwszy dzień w szkole.
          Dzisiaj rozmawialam z panią dyrektor co się zmieniło w szkole, skoro
          pani wychowawczyni nadal stosuje swoje metody, tyle, że zmieniła
          jedną metodą z krzyku na dzieci, na metodę psychologicznego wpływu
          na nie, jak wyżej wymieniona osla ławka i osioł do kolorowania z
          uzupelnieniem linijki "O" jak osioł i dalsze zmuszanie, ale już
          tylko córki do siedzenia z chłopcami, natomiast dziewczynka, która
          spowodowala wypadek corki nagrodzona siedzeniem przy stoliczku z
          dziewczynkami.
          Jak pisalam, ta sama dziewczynka, krotko po wypadku corki, skopała
          inną dzoiewczynkę, ponieważ pani wypuściła z klasy same 2 czy 3
          dziewczynki do sklepiku, aby mogły sobie coś kupić. I w tym czasie
          druga dziewczynka została skopana, przez tą samą, która spowodowala
          wypadek.
          Pokrzywdzona druga dziewczynka trafiła do szpitala z powiększoną
          śledziona o 15 cm. Dla mnie to jest nie do pomyslenia, aby dzieci
          sześcioletnie same chodziły do sklepiku, w szkole bez opieki
          nauczyciela.
          Natomiast pani dyrektor mówiła, mówiła i nie odpowiedziała co się
          zmieniło z tytułu bezpieczeństwa dzieci w szkole i postepowania z
          dziecmi?
          Dlatego nasza decyzja o dalszym postepowaniu nie zostanie zawieszona
          z naszej strony.
          Czekam teraz na wspólne spotkanie z dyrektorem, pedagogiem,
          psychologiem i panią dyrektor, aby nas oficjalnie powiadomiły, jakie
          powzięto kroki.
          I sprawę kierujemy dalej, powiadamiając już Komisję dyscyplinarną
          przy UW, Rzecznika praw dziecka i media.
          Może się coś zmieni, dla dzieci, bo moim zdaniem dyrektor niewielkie
          ma mozliwości zmian na lepsze, niewiedząc co się dzieje w klasie u
          tej pani. Dla nas zapowiedziana wizytacja dyrektora, to żadna
          wizytacja. W ten jeden dzień mozna się postarać, być miłym dla
          dzieci.
          Jezeli kontrola kuratorium nie spowodowala zmian na lepsze dla
          dzeci, to sprawę należy ruszyć medialnie.
          My bardzo liczylismy na zmienę postwy pani nauczycielki, kuratorim i
          dyrektora na nią, ale się przeliczylismy.
          Zmieniło się tylko z relacji w pierwszym dniu pobytu córku to, że w
          tym dniu nie krzyczała na nią, ale zmieniła tylko metodę z krzyku na
          wpływ psychologiczny i tym przekroczyła nasze granice wytrzymałości,
          rozmów i kompromisu, a przedewszystkim naszą chęć prowadzenia
          dalszych rozmów, ku lepszemu dla dzieci.
          Odręcznie kilka uwag było w tym dniu, mimo, że corka bardzo ładnie
          pisze w zeszycie w 3 linijki (od prawie trzech), oświadczona nam, że
          nie potrafi trzymać ołówka, że kontakty społecznie corki są złe
          tzn. corka nie chce się bawić z wszystkimi dziećmi, ( odpowiedz
          corki, że nie lubi wszystkich dzieci, ponieważ one brzydko mówia i
          biją się podczas zabawy i nie bedzie się z nimi bawiła).
          Oświadczyła rownież, że osobiście napisze opinie, że corka się
          nadaje do 1 klasy (opinia z trzech pierwszych dni pobytu, który
          opisała plus wczorajszy dzień-nowametoda psychologiczna i dwa
          miesiące nie widziała nawet córki-chorobowe po wypadku)
          Reasumują, czy na podstawie takiej pierwszej aklimatyzacji dziecka w
          szkole, mozna wystawiać opinię o dziecku.
          Jesteśmy w stanie powołac bieglych psychologów i psychologa
          prowadzącego dziecka od niemowlaka, ze względu na szybki rozwój o
          wydanie opini o dziecku przed rozpoczęciem edukacji (mamy opinię
          plus testy) i obecnego stanu zdrowia dziecka po 4 dniach edukacji u
          pani wychowawczyni i 2 miesięcy chorobowego.
          W tej chwili, jesteśmy w stanie z powództwa cywilnego wystapić do
          Sądu, z powolaniem biegłych.
          Wierzcie mi, po wczorajszym dniu, gdzie liczylismy na zmiany, sprawy
          nie zostawimy.
          Ostatecznie przekazujemy całą dokumentację, łącznie z tym duzym
          osłem i literką "O" jak osiołsmile, prowadzoną między szkołą a
          kuratorium, mediom, regionalnym i ogólno krajowym z wyrażeniem zgody
          na publikację jej.
          Może opinia publiczna, i inne instytucje ocenią czy takie
          postępowanie jednego nauczyciela, może umozliwić normalną naukę
          dziecka w szkole, może wreszcie sześciolatek, będzie miał stworzone
          chociaz normalne warunki do nauki bez stresu i miłe nastawienie do
          dalszej edukacji, co dla nas jest bardzo wazne, aby corki lubiała
          szkołe, a nie plakała i w klasie zero traktować zaczęła ją jak zło
          konieczne.
          My chcielismy tylko normalnych warunków w edukacji dziecka, a nie
          obozu karnego, w którym stosuje się metody krzyku, zmuszania,
          musztry, zastraszania i nowej metody psychologicznego wpływu na
          dziecko wyjaśniającego, że jest osłem jak duże"O" na kartce do
          zrobienia w domu i pisania całej linijki "O" jak osioł.
          To dopiero metoda polubienia nauki w szkole.
          Wiem, że wiele się zmienia w polskiej oświacie, ale nie wiedziałam,
          że aż tak.
          Dlaczego jeden czlowiek, może tak bezkarnie postepować, tłumacząc,
          że takie ma metody i ich nie zmieni.
          • reszka2 Re: sylki 06.11.07, 22:33
            Wiesz co, zetbeel, od początku śledzę historię twojej córki, ale
            posyłanie dziecka w miejsce, gdzie doznało juz tak wielkich krzywd -
            pod każdym względem - to porada chorego umysłu. I ty w to
            uwierzyłaś??? Za przeproszeniem - naiwna jestes, czy co??? To jest
            sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, co to miało udowodnić? Co miała
            uzyskac córka w kontkacie ze swoim oprawcą?

            Taaa, akurat dyrektor czy kuratorium będzie miało na paniusię wpływ.
            Juz to widzę.


            Twoim zas pierwszym obowiązkiem jest chronienie córki, a nie
            stosowanie na niej szczepionki uodparniającej w postaci kolejnych
            traumatycznych spotkań z psychopatką.
            • zetbeel Re: sylki 07.11.07, 00:19
              reszka2 wierz mi, że dobro corki jest dla mnie najważniejsze i
              zawsze będzie.
              Posłuchałam psychologa, może nie potrzebnie, niewiem??
              Czy moja córka ma odejśc ze szkoły, tylko dlatego, że akurat ta
              wychowawczyni jest kompletnie nie odpowiedzialna osobą.
              Raczej wychowawczyni powinna odejśc, a nie dziecko, własnie dla
              dobra dzieci i nie tylko mojego.
              Mam pelne prawo przebywać na lekcjach z dzieckiem, więc w każdej
              chwili poinformuję dyrektora o tym, że od jutra do końca roku, bede
              przebywac z dzieckiem na zajęciach.
              I wierz mi zyskają na tym wszystkie dzieci, ponieważ nie osmieli się
              przy mnie, tak zachowywać i traktować dzieci.
              A do końca roku, pani wychowawczyni będzie miała mój osobisty nadzór
              nad swoimi metodami jakie stosuje wobec dzieci i nie omieszkam o tym
              informować każdego rodzica, którego dziecko skrzywdzi, oraz wszelkie
              instytucje i albo pani dyrektor się zmieni, za brak nadzoru, albo
              wychowawczyni odejdzie.
              Ktoś napewno za to wszystko co się dzieje w tej klasie zerowej
              odpowie, ponieważ tak jak pisalam sprawy nie zostawię.
              W szkole także liczona, że zabiore dziecko, bo tak najlatwiej, nie
              zabiorę, a będe sprawowac opiekę nad dzieckiem w czasie edukacji do
              końca roku szkolnego 2007/2008.
              Godziny od 8 -13 jestem w stanie tak wygospodarować że, bez problemu
              będę przebywać w szkole, wraz z dzieckiem.

              • sylki Re: sylki 07.11.07, 00:37
                ja bym zabrała z tamtąd córke na twoim miejscu
                a babie bym dokopała swoja droga
                to jest tylko 6 latka, i nie sadze żeby uraz jej minął nawet gdy ty
                bedziesz w pobliżu

                a co do zdania psychologa to dziwne jest, bo nawet dorosły nie
                chciałby przebywać w pobliżu oprawcy, a co dopiero dziecko.

                pozdrawiam
              • reszka2 zetbeel 07.11.07, 16:44
                Ja wiem, że robisz co w ludzkiej mocy, żeby pomóc córce.
                Ale pomysł narażania jej na kontakt z psychopatką przez nastepne
                kilka miesięcy, tylko po to, aby ewidentna prawda o tym, kto jest
                winny danej sytuacji była na wierzchu - jest z piekła rodem. Możesz
                próbować doprowadzić do odsunięcia tej kobiety od pracy z dziećmi
                mając już córkę w bezpiecznym i przyjaznym miejscu.
                W temacie "czyje na wierzchu" odpuściłabym.

                Pozwoliłabym sobie na komfort niesłuchania rad specjalistów, jesli
                nie sa zgodne z logiką. Pisałaś, że psycholog radził pójście do tej
                samej klasy, aby - nie zacytuję dosłownie - dziecko nie "złapało
                lęku" czy coś. I widzisz, jakie miało to skutki. Zostało jej
                udowodnione że nie jest dzielną dziewczyną, tylko że jest tym, kim
                jest - małą, skrzywdzoną dziewczynką, którą paniusia może przetrzeć
                podłogę psychologicznie, a jej pozostaje płakać od 14 do 23. I co to
                dało?
                Myślisz, że będzie w stanie cokolwiek skorzystać z lekcji z tą
                panią, nawet z tobą w charakterze ochrony?

                Mi się osobiście ten pomysł nie podoba.
                Pani wygląda na taką, co będzie potrafiła się mścić, a zwłaszcza jak
                poczuje oddech prawników na karku. Bo kuratorium obimba sprawę, pani
                dostanie upomnienie, a wy potwierdzenie upomnienia.
                • zetbeel Re: reszka2 07.11.07, 19:21
                  Masz rację jak i poprzedni. Dzisiaj przekroczyła się granica.
                  Byłam w domu bardzo niespokojna bez powodu, więc poszlam do szkoły.
                  Dzieci nie bulo w sali. Sala zamknięta.
                  Dzieci miały sesję zdjęciową grupowego zdjęcia i pojedyńcze z
                  kolezankami.
                  My na początku roku nie wyrazilismy zgody na filmowanie i robienie
                  zdjęć dziecku bez naszej zgody.
                  Pani wychowawczyni, zapewniła nas, że corka bedzie stała obok niej i
                  abyśmy jej to wytłumaczyli w domu.
                  Corka wiedziała o tym.
                  Na czas sesji zdjęciowej w szkole klas, miala miec zapewnioną opiekę.
                  Kiedy poszlam na aulę i nigdzie nie widzialam dziecka, panie stały
                  zaraz przy wejściu, zauważyłam w końcu corkę, ktora siedziała,
                  posadzona przez panią wychowawczynię do konta po lewej stronie auli,
                  nakazała jej cały czas tam siedzieć, skulic się i dopuki nie zrobią
                  zdjęć, miala tam siedzieć. Kiedy ją zobaczyłam i podeszłam do niej,
                  głowę miała między kolanami skuloną w dół i kwiliła płaczą.
                  Natychmiast ją zabralam i zapytałam pań stojących przy wejściu tj.
                  wychowawczyni, wicedyrektor czynikt nie widzi dziecka, ktore kwili w
                  kącie. Pani wychowawczyni byla zajęta zdjęciami z dziecmi i rozmową,
                  wicedyrektor rozmawiała z drugą panią. Wyszlam z corką z auli, ktora
                  jak zobaczyła mnie, poczuła się bezpieczna i bardzo głośno płakała.
                  Weszlam do gabinetu pani dyrektor i zapytałam czy nie mozna bylo
                  zapewnić dziecku innych zajęć, chocby w swietlicy, wtedy siedzące w
                  tym gabinecie dwie panie i dyrektor, ruszyły na mnie z krzykiem, że
                  przeciez była pod opieką wychowawczyni. Jedna z pań zajmujaca sie
                  sprawami gospodarczymi, wręcz wrzeszczała wtrącając się w rozmowę,
                  między mną a dyrektorem szkoły. Zaznaczam, że grzecznie zapytalam
                  dyrektora, dlaczego dziecku nie zapewniono opieki na czas sesji
                  zdjęciowej w szkole, a nakazano siedzieć w kącie skulonej, tak aby
                  jej nie bylo widac na zdjęciach, ponieważ były robione dla innych
                  dzieci.
                  W tym momencie pani dyrektor, kazala natychmiast wyjśc dziecku z
                  gabinetu i zamknęła drzwi i dalej wszyscy krzyczeli jednoczesnie.
                  przeprosiłam panie i, powiedzialam, że rozmowę uważam za zakonczoną,
                  ale jedna z tych pań dalej krzyczała. Wyszlam i zeszlam z corką i
                  resztą klasy do sali dzieci.
                  Zapytalam wychowawczynię czy nie mogła dziecka zostawić w świetlicy,
                  lub zorganizowac jej inne zajęcia pod opieką innego nauczyciela.
                  Stwierdzila, że nie ponieważ panie w swietlicy nie wiedzą jak sie
                  opiekowac dzieckiem i nie miala innego wyjścia.
                  Wyjściem i rozwiązaniem szkoły bylo wsadzenie dziecka w kąt we wnęce
                  w tym kącie i nakazanie się skulić, aby jej nie widziano.
                  Zabralam dziecko ze szkoły do domu.
                  Jutro jadę do lekarza z dzieckiem, ponieważ caly czas się dusi
                  ( astma, wada serca i nerek) i dostała goraczkę.
                  Mialyście rację, pani dyrektor nie należalo wierzyć i psychologowi
                  także. Więcej nie pozwolę na takie traktowanie dziecka.
                  Moja corka nie pójdzie więcej do tej szkoły.
                  Ale nie odpuszczę juz nikomu.
                  Jutro powiadamiam media krajowe i lokalne.
                  Kopiuję cała dokumentację z korespondencji z kuratorium i szkołą.
                  Przepraszam za błędy, ale jestem tak zdenerwowana, że coś we mnie
                  pękło. Liczylam na rozmowy i zmiany, ale to błąd.
                  Jeżeli nawet ktoś w tej szkole ma układy, to sadzę, że media nam
                  pomogą.
                  W tej chwili mam już dosyć wszystkiego.
                  • reszka2 Re: reszka2 07.11.07, 22:21
                    Wiesz, jak to czytam, to chce mi sie ryczeć razem z Twoją córką.
                    Obwiam sie, że ta akurat szkoła jest niereformowalna. Sprawę opieki
                    nad dzieckiem na czas zdjęć można było załatwić na 10.000 sposobów
                    które nie doprowadzałyby jej do płaczu. Panie w świetlicy nie
                    potrafią się zajmowac dziećmi? A to paradne. To po co tam są?
                    Zobaczysz, zrobią z ciebie matkę-wariatkę, co sie czepia. W tym
                    kraju płacz dziecka nikogo nie wzrusza - ot, wariatka, córka
                    wariatki.Popłacze i przestanie.
                    Kuj żelazo, póki gorące. Tylko na spokojnie.
                    • zetbeel Re: reszka2 08.11.07, 00:23
                      reszka2 byłam, tak zdenerwowana, pisząc, że brakuje mi poprostu słów.
                      Jeżeli we wszystkich szkołach się tak obchodzą z dziećmi z klasy
                      zerowej, tonie dziwię się, że dzieci w Polsce mają ze wszystkim
                      problemy, a szczegolnie ze samymi sobą. Podstawy idą ze szkoly.
                      Niech mówią sobie co chcą, ale ja nie pozwolę na takie traktowanie
                      dziecka.
                      Inni rodzice, sie panicznie boja tej pani, przed szkołą dyskutują,
                      ale w obawie o swoje dziecko na obecnym etapie, milczą ze strachu i
                      nawet ich rozumiem. To ich dzieci i ich sprawa, czy będa miec
                      później problemy z dziećmi.

                      reszka2 napisała:
                      > Kuj żelazo, póki gorące. Tylko na spokojnie.

                      W szkole bardzo spokojnie postępuję, grzecznie pytam itd.
                      Ale jak dzisiaj zobaczyłam corkę, to malo mi serce nie wyleciało.
                      Takiego widoku wlasnego zrozpaczonego dziecka, kwilącego w kącie nie
                      da się spokojnie oglądac i nie życzę nikomu, nawet wrogowi.
                      • ania1500 Re: reszka2 08.11.07, 19:28
                        w tej szkole sie juz nie da nic zmienic,jedyne wyjscie zmienic
                        szkole i to jak najszybciej.
                        • zetbeel Re: reszka2 09.11.07, 18:51
                          Już od poniedziałku, nie pojdzie do tej szkoły.
    • wierzba_b Re: Prosze pilnie o pomoc 08.11.07, 22:08
      Zetbeel, zabierz córkę ze szkoły natychmiast. I nigdy więcej jej tam nie
      prowadź. A ze sprawą uderz do prasy, najlepiej do jakiegoś poczytnego brukowca
      typu Fakt. Z kopiami dokumentacji medycznej i zdjęciem tej baby, może być
      grupowe szkolne, wytną sobie.
      • zetbeel Re: Prosze pilnie o pomoc 09.11.07, 18:48
        wierzba_b napisała:

        > Zetbeel, zabierz córkę ze szkoły natychmiast. I nigdy więcej jej
        tam nie
        > prowadź.
        >A ze sprawą uderz do prasy, najlepiej do jakiegoś poczytnego
        brukowca
        > typu Fakt. Z kopiami dokumentacji medycznej i zdjęciem tej baby,
        może być
        > grupowe szkolne, wytną sobie.


        Córka jest po badaniach i pierwsze zalecenie to nie posyłać corki,
        juz od poniedziałku do tej szkoły i natychmiast poszukać innej
        szkoły. Do czasu znalezienia szkoły, córka ma przebywać w domu.
        Nie wolno jej już narażać, na dalsze pogłębianie stresu.
        Całośc opisową znamy i odbieramy za 2-3 dni.

        Mam cały komplet dokumentacji z korespondencji z kuratorium i
        szkoły, dok. medycznej itd.
        Sprawa będzie nie tylko opisana, ale kserokopie wszystkich
        dokumentow, zostaną wysłane do MENiS, i wielu innych instytucji, nie
        pomijając komisji dyscyplinarnej.
        Starania Pani Dyrektor, niczego nie dały, zmieniło się tylko to, że
        nie krzyczy glośno, a stosuje metodę psychologiczną tzn. usmiech na
        buzi do dzieci, poglaskanie i szept do ucha dziecka, którego zaden
        czlowiek nie chcial by usłyszeć. Metody są bardzo różne.
        Nie opisalam wszystkiego co się dzieje, a tylko fragmenty.
        Jak by rodzice widzieli jak ich dzieci są traktowane
        psychologicznie, to myslę, że pani by sama odeszla ze szkoły.
        Nie mają mozliwości widzenia, ponieważ jest zakaz wchodzenia
        rodzicow do szkoły, poza rodzicami dzieci przewlekle chorych.
        Dzieci oddaje się na dworze i odbiera i to jest zle.
        Traktowanie dzieci, jest okropne.
        Bezpieczenstwo zerowe- Pani potrafi nawet nieść z świetlicy gorący
        kubek kawy, między dziećmi, które siedzą na betonie i przebierają
        się, chodząc między siedzącymi dziećmi, leżącymi plecakami,
        kurtkami, bluzkami, butami i omijając te dzieci idzie między nimi z
        kawą, wystarczyło by aby któreś nie widząc pani szybciej wstała, a
        kawa znalazla by się na jego glowie.
        Dużo by pisać, jeżeli chodzi o postępowanie i bezpieczeństwo.
        Ja osobiście tego nie mogę zaakceptować.
        A sprawy nie zostawię, łącznie z MENiS

    • panda87 Re: Prosze pilnie o pomoc 30.12.07, 23:36
      czy wiadomo jak się to wszystko skończyło?
      • p3nisista [...] 31.12.07, 19:04
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka