zetbeel 04.09.07, 23:22 Podam link do opisanej treści, aby nie powielać. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47465&w=68529996 Jeżeli ktoś, może i ma doświadczenie, proszę o pilne info jak postapić i pomóc dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
samson.miodek Re: Prosze pilnie o pomoc 05.09.07, 00:37 Zglosic problem dyrekcji i domagac sie zmianu stanu rzeczy.Zapewniac corke ze robisz wszystko co jest mozliwe by to zmienic.Wychowawczyni powiedziec glosno i dobitnie zeby wszyscy slyszeli , ze jak chce prowadzic wojskowy rygor to pomylila adresy i koszary sa gdzie indziej.Poinformowac tez dyrekcje ze jezeli natychmist czegos z tym nie zrobia to o wszystkim dowie sie kuratorium. I nie martwic sie ze bedziesz postrzegana jako matak furiatka co to wyolbrzymia sprawy.Dziecko przezywa pojscie do szkoly bardzo, a to co ja spotkalo zasluguje na napietnowanie i nauczycielka powinna dostac nagane Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 16:10 Tak zrobilam, poinformowalam dyrekcję, ale przy odbiorze dziecka, pani tłumaczyła dzieciom, ze cyt" Jej słowa są święte" i muszą tego przestrzegać. I że od jutra nie będzie wogóle siedziec ze swoją przyjaciółka. czyli słowa dyrekcji nic nie znaczą. Więc jutro będe wraz z małzonkiem z pismem w kuratorium, opisując calośc sytuacji. Wiem, że jest tam także psycholog, więc poprosze o rozmowę w obecności psychologa i dziecka. Albo pani, przestanie popełniać powazne błędy wychowawcze, albo zajmie się tym kuratorium i prasa. Przestraszony sześciolatek, nie może znienawidzieć szkoly, powinien ja polubić i chętnie do niej iść. Przeciez samo pujście do szkoły dla dziecka to ogromny stres, a co dopiero karanie, krzyk, metody z zakładu wychowawczego. Nie ma w kalsie przestepców a tylko małe zastraszone dzieci. mamy bardzo dobry kontakt z dzieckiem, wie, że ma w domu wsparcie rodziców, stąd nie boi się glośno mówić i dyskutować. Boimy się zastraszenia dziecka, ponieważ to może ujemnie wpłynąć na jej dalszy rozwoj i edukację. Przeczytaj link do wątku, tam opisalam szczegóły. Odpowiedz Link Zgłoś
samson.miodek Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 17:13 A co to pani to juz za zycia w gronie swietych sie znajduje?Jak dziecko lubi nauczycielke to faktycznie bedzie tak ze co pani powie to "swiete" ale to sama zobaczysz z biegiem roku szkolnego.Ale jakos po poczatku jaki Twoja corke spotkalo jakos nie widze zebys sie miala martwic ze to co pani powie to swiete.Dziecko bedzie wyk to co pseudo nauczycielka chce bo sie bedzie jej bala. Walcz a jak sa jeszcze inni rodzice i chetni do wlaczenia sie w ta walke to byloby dobrze.Zagladnij na poczte - wyslalam Ci mejla tam. RAno zapowiedz nauczycielce ze jak bedzie sadzala corke z chlopcami wbrew corki woli to zlozysz skarge ze dziecko w szkole jest molestowane.Bo to co TWoje dziecko przezywa to jest w czystej klinicznej postaci molestowanie mlodego czlowieka.RZuc kilka takich ostrych slow to moze pani troche przysiadzie I od razu tez zapowiedz ze bedziesz monitorowala i jakiekolwiek proby odgrywania sie na dziecku bardzo zle sie skoncza dla kobiety. Skonczyly sie czasy kiedy nauczyciel mial racje a rodzic nie mial nic do gadania. Jestem z Toba i koniecznie mi donies, albo tutajalbo na mejla w razie moga skasowac watek. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 17:22 jeszcze raz bardzo dziekuję. Zaraz sciągam pocztę. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 18:36 Podaję link do dalszych wypowiedzi forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47465&w=68529996 Dyskusję w szkole już zakończyłam na rozmowie z pania dyrektor. Ze strony pani nauczycielki nic się nie zmieniło, zero zmian, a wrecz ustawienie się na "postawienie na swoim" i usilne udowodnienie, że tak ma być, łącznie z zastraszaniem mojego dziecka, że rozdzieli je całkowicie i jutro nie będą siedzieć obok siebie. Dla mnie, to szantaż emocjonalny dziecka. Najwyższy czas rozpocząć rozmowę w kuratorium. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 20:56 zetbeel napisał: > Najwyższy czas rozpocząć rozmowę w kuratorium. Kuratorium nie jest władne nakazać nauczycielce zmiany sposobu ustawiania uczniów na zbiórce. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel scher 05.09.07, 22:24 Przepraszam, żle kliknełam. Tu juz nie chodzi tylko o zbiorkę Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 20:40 samson.miodek napisała: > RAno zapowiedz nauczycielce ze jak bedzie sadzala corke z > chlopcami wbrew corki woli to zlozysz skarge ze dziecko w szkole > jest molestowane.Bo to co TWoje dziecko przezywa to jest w czystej > klinicznej postaci molestowanie mlodego czlowieka. Chcesz, żeby nauczycieli oraz inni rodzice mieli ją za idiotkę? Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 20:41 scher napisał: > Chcesz, żeby nauczycieli oraz inni rodzice Nauczyciel-e. Odpowiedz Link Zgłoś
samson.miodek Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 22:12 Z tego co kobieta pisze dziecko przezywa to strasznie.Nie widze powodow, zeby wprowadzac az taki rygor od pierwszego dnia.Pamietam jak u mnie dziecko szlo do zerowki - na poczatku byl pierwszy dzien i tylko polowa klasy zeby sie dziecko przyzwyczailo, zadnych wedlug wzrostu.Albo zmuszanie ze koniecznie teraz zaraz ma siedziec z chlopcami.Nie wydaje ci sie to troche wyolbrzymione?Czy cos by sie stalo jak pierwsze dni te adaptacyjne dzieci siedza z kim chca, potem pani mowi jak bedzie dalej - jak ktoras tu wspomniala ze w ciagu roku co jakis czas przesadzala dzieciaki( u mojej corki nauczycielka co 2 miesiace rozsady klasowe tez robila)i bedzie sadzala tez chlopcow i dziewczynki i ze to wcale nie jest jakas kara, ani nic.Wszystko z glowa, nie na wariata nie sprawiac wrazenia szkoly przetrwania.No i z postow wynika ze nie tylko ona tak uwaza.Inni tez maja troche wiecej niz male ale.I wiesz co?Mam gdzies co sobie inni o mnie pomysla, jezeli ktos krzywdzi moje dziecko to bardzo stanowczo bede interweniowac. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 22:27 Sprawy sa poważniejsze. A większośc rodzicow idzie do kuratorium. Sprawa powazniej wygląda. I nie tylko chodzi o ustawianie dzieci, ale o łamanie praw dziecka i praw czlowieka. scher szkoda, że zmieniłeś nick Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 20:55 Najpierw wydało mi się, że masz stuprocentową rację, po twoich dzisiejszych wypowiedziach zaczynam nabierać wątpliwości. Między innymi dlatego, że nie widzę nic złego w samej zasadzie ustawiania dzieci w parach wg wzrostu. Czy nie jest to tak, że więcej zamieszania narobiliście wy, rodzice stojący i komentujący z boku? Czy nie jesteście nadopiekuńczy, czy wasze dzieci nie są zbytnio rozpieszczone? Czy nie rozdmuchaliście marginalnej sprawy do rangi poważnego problemu? > Tak zrobilam, poinformowalam dyrekcję, ale przy odbiorze dziecka, > pani tłumaczyła dzieciom, ze cyt" Jej słowa są święte" i muszą > tego przestrzegać. I że od jutra nie będzie wogóle siedziec ze > swoją przyjaciółka. Czy porozmawiałaś z nauczycielką jak człowiek z człowiekiem? Tak bez agresji i pieniactwa? Co powiedziała? Jakie były jej argumenty? > Albo pani, przestanie popełniać powazne błędy wychowawcze, albo > zajmie się tym kuratorium i prasa. Czy tobie chodzi o dobro dziecka, czy też o pieniaczenie się i pokazanie nauczycielce "kto tu rządzi"? Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 05.09.07, 22:37 scher napisał: > Czy porozmawiałaś z nauczycielką jak człowiek z człowiekiem? Tak bez > agresji i pieniactwa? Co powiedziała? Jakie były jej argumenty? Tak w bardzo spokojnej atmosferze i w formie prośby. stwierdzeniem było, mi tak jest wygodniej, a na pytanie , co z dobrem płaczących dzieci. odpowiedz tak ma być i będzie, ja tu ustalam zasady. Cala dzielnica mowi o tej nauczycielce, tam trafia dziecko, ktorego rodzic nic nie wie. A nastepnie każde jest zabierane po miesiącu lub kilku dniach, lub przenoszone do innej grupy zerowej. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 06.09.07, 00:06 zetbeel napisał: > Cala dzielnica mowi o tej nauczycielce, tam trafia dziecko, > ktorego rodzic nic nie wie. A nastepnie każde jest zabierane po > miesiącu lub kilku dniach, lub przenoszone do innej grupy zerowej. Jeżeli tak się sprawy mają, to może faktycznie będziesz pierwszą odważną, która zrobi z panią porządek... Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel scher 06.09.07, 11:19 Dzisiaj rano były pierwsze postepy. Dzieci jak zwykle same się podobierały w pary (tak jak chciały) stojąc przed wejściem do szkoły. Pani wyszła i bez żadnych słów, czy chwytania za ramiona dzieci i na siłę ustawiania z chlopcami) zaprosiła je do szkoły. Weszliśmy wszyscy rodzice, za dziećmi. Aż miło było popatrzeć na usmiechnięte twarze maluchów. Rozebrały się i wchodziły do klasy tak jak chciały, usiadły obok siebie do stoliczków i tylko machały rączkami, z usmiechem. Pojedyńcze dzieci tylko płakały ze strachu. I mam nadzieję, że pani zrobi coś dla tych dzieci, aby przestały się bać i płakać. Skoro zdążyła wszystkie przestraszyć, to zdąży to naprawić i zdobyć zaufanie dzieci. Ale musi sama chcieć. Czasami mam wrażenie, że nie bardzo lubi dzieci, a rygor jaki stosuje to jej podstawa. Mają słuchać ze strachu, a to jest bardzo przykry obraz. My rodzice mamy tego dosyc i w obawie o dzieci, ruszymy wtedy wszystko. Wszyscy bacznie będziemy obserwować nasze dzieci, łącznie z zabawą na podworku. To musi się skończyc. Pani twierdzi, ze zawsze miala takie metody i rodzice milczeli (nie wiem może ze strachu) ale w tym roku, chyba ma pecha, ponieważ ma dużo dzieci, rodzicow kochajacych je i to nam zalezy na prawidlowej edukacji i rozwoju dziecka, i wiedzy co sie dzieje z dziecmi w szkole a szczegolnie w klasie zerowej, a nie na zastraszaniu ich i szantażowaniu emocjonlanym. Popatrz jak nie wiele trzeba było zrobić dla tych dzieci, aby były zadowolone, a nie płaczące i uciekające z szeregu, o zdenerwowaniu rodzicow nie wspomnę. Mam nadzieje, że to nie było tylko jednorazowe zachowanie się pani, podyktowanie obecnością przedstawiciela szkoły, nadzorującego zachowanie się pani, względem dzieci i rodzicow. Fakt, że w klasie kiedy dawałam inhalator dziecka dla pani, nie obyło się bez zlośliwości. Poinformowała nas, że jak będą rozmowiać to i tak je po przesadzi. Metoda kiepska na szantaż rodzicow, my nie jestesmy dziecmi, a jesli dzieję się krzywda dziecku w szkole ze strony jednej pani, a szkoła nie zainterweniuje, wtedy porusze wszelkie instytucje dla dobra juz nie tylko naszego dziecka, ale wszystkich dzieci. Uczyłam się wiele lat, i nie znam klasy i osoby, której by nie zdarzylo się rozmawiać na lekcji. A przecież to są przestraszone sześcioletnie maluszki, trzeci dzień w szkole. Więc jak widzisz metoda zastraszania nie tylko dzieci, że ich rozsadzi, ale i rodziów jest głęboko zakorzeniona u Pani. Tyle, że ta pani bardzo się pomyliła i chyba miala "pecha" w tym roku. Nie należymy z małżonkiem do rodzicow, którym nie zalezy na dobru dziecka, jego prawidlowym rozwoju i edukacji. Zależy nam na wspólpracy ze szkołą dla dobra dziecka. Interesuje nas co się dzieje z dzieckiem w szkole i to co się wogole dzieje, jezeli chodzi o dzieci. Dla nas zerówka i przyszłe 3-4 lata są najważniejsze dla rozwoju emocjonalnego dziecku, od tego zależy jej dalsza edukacja i postępy. Jest bardzo zdyscyplinowanym dzieckiem, i poslusznym, jeżeli przedstawi sie jej rozsądne argumenty i uzna je za rozsądne, ale pani jeżeli nie wyrobi sobie zaufania i autorytetu u dzieci to niczego nie osiągnie pracując z tymi dziećmi, a szczegolnie liczy się wspólpraca z rodzicami dzieci. Przeciez w ten sposob można wiele dobrego osiągnąć jak dla dzieci tak dla nauczyciela. Takie jest nasze zdanie. Wrogośc do rodzicow dzieci i dzieci nie wróży żadnej współpracy, co będzie punktowała na nie korzystne efekty nauczania naszych dzieci. Krzykiem i karą, oraz rygorem rodem z zakładu wychowawczego dla trudnej mlodziezy osiągnie tylko strach u dzieci przed pania i podporządkownie ze strachu. Tylko nie zdaje sobie sprawy jak bardzo może zaszkodzić dzieciom na całe lata edukacji. Co wtedy zrobi nauczyciel przejmując zestresowaną, agresywną, nie lubiącą szkołę grupę dzieci w pierwszej klasie. I wierz mi nie dopuścimy do tego. Twierdzenie pani, cyt"bo ja tak chcę i tak musi być" do tego zero jakichkolwiek argumentów nie przemawia do nas rodzicow. Jeżeli stosuje się metody wychowawcze, to niestety muszą być do tego argumenty a przedewszystkim dobro dziecka z poszanowaniem jego praw dziecka i czlowieka. Karanie i wyrzywanie się psychiczne na dziecku, ktore otwarcie dyskutuje i mówi co mysli, do czego może doprowadzić? jak myślisz?. Myslalam, że Polska to kraj demokratyczny i prawa dzieci są szanowane. Ale jak widać, mozna je łamać latami i nikt nie interweniuje, lub interweniuje, kiedy jest za późno. Bardzo się ciesze, że Pani dyrektor szkoły podjęła szybkie dzialanie, a pierwsze efekty, były widoczne rano. Pamiętamy slowa Pani dyrektor (zebranie rodzicow w czerwcu na auli), żeby dzieci, które się znaja i przyjażnią zapisać do tej samej grupy, ponieważ będzie im łatwiej zaakceptować nowe warunki, panią itd. Bardzo nam się to spodobała i stąd zapadla decyzja zapisania dziecka do tej szkoły, ponieważ jego dobro jest szanowane i przestrzegane. Co nie sprawdziło się w pierwszych dniach w szkole. Osobiście, z małżonkiem będziemy nadzorować wszystko co się dzieje w klasie tej pani przez rok na okrągło. A jeżeli zauważę, że problemy dziecka narastają, że uwstecznia się w rozwoju, lęki i krzyki nocne dziecka, że nie pójdzie do tej pani i nie będzie siedziało i stalo w parze z chlopcem, nie znikną, wierz mi porusze wszystkie instytucję zobowiązane do nadzoru szkoły i chroniące prawa dziecka i czlowieka. Prawo i konstytucja zostały ustalone po to, aby je przestrzegać i nauczać od najmlodszych lat. A nie uczyć od podstaw jego łamania. Dziecko wyrośnie na czlowieka, który będzie od małego wiedział, że prawo mozna łamać i to jest akceptowane. Jeżeli najpierw się łamie prawa dziecko i to utrwala, to kiedyś dziecko będzie łamało prawo innego człowieka. Nie dziwię się, że w szkołach rośnie agresja, jezeli nauczyciel w klasie zerowej sam powoduje jej narastanie i kumulowanie się w psychice malego czlowieka. To czego wymagać od niego w przyszlości Najpierw się dziecko uczy i tłumaczy, a nie krzyczy, kara, szantaż emocjonalny itd. Przeciez takie postepowanie to samoczynnie powoduje agresję u tak małego dziecka, więc czego mozna się spodziewać w przyszłości i dalszej edukacji. Powiedz mi dlaczego dzieci w Polsce tak bardzo nie lubia szkoły, bo ja juz poznaję powody dlaczego. I winię za to nauczyciela, choć mam nadzieję, że nie wszyscy nauczyciele tak postepują. Dla nas to pierwszy kontakt, ze szkołą, więc wyobraż sobie nasze obawy o przyszłość dziecka w tej szkole. Podsumowując ciesze się, że jednak Pani dyrektor potrafiła odrecznie działać, bo po wczorajszym odbiorze dziecka i twierdzeniu, że i tak zrobi po swojemu, zwątpilismy w moc dyrektora szkoły. Stąd nastepny krok to kuratorium i inne instytucje, łącznie posuniemy się do informacji medialnych. A przeciez wystarczy trochę dobrej woli ze strony pani, ktora zawsze musi mieć na uwadze dobro dziecka, anie pokazywanie rodzicom, że ja tu rządzę. Dla mnie w szkole rządzi dyrektor, a nie pani nauczycielka. Tak ustwilismy sobie tryb życia od urodzenia się dziecka, aby poświęcać jemu jak najwięcej czasu, znać jego problemy itd. Odpowiedz Link Zgłoś
owocoskala Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 07.10.07, 18:17 > Czy nie jesteście nadopiekuńczy, czy wasze dzieci nie są zbytnio > rozpieszczone? Czy nie rozdmuchaliście marginalnej sprawy do rangi > poważnego problemu? No wiesz mi się wydaje że ten problem dotyczy bardziej tego co trudno przekazać, że dzieci sa traktowane jak stado kurczaków prowadzonych na rzeź. Owszem może się zdarzyć że w pierwszych dniach szkoły (zerówki) jakieś pojedyncze dziecko zapłacze ale nie że duża część klasy zalewa się łzami... U córki w 0 był taki jeden chłopiec który bał się rozstac z mamą, przez miesiące ktoś z rodziny z nim siedział w ławce. Ta opisywana szkoła jakas niehumanitarna jest. Odpowiedz Link Zgłoś
magdajeden Re: samson.miodek Bardzo dziekuje. 07.09.07, 19:45 zabieraj dziecko jak najszybciej z tej klasy a zaraz potem zawiadamiaj wszystkie mozliwe media plus kuratorium. czytałam wątek z linka, bardzo wspólczuje twojej córce i tobie - to jakis koszmar Odpowiedz Link Zgłoś
ewadorotaola Re: Prosze pilnie o pomoc 05.09.07, 21:44 U nas bylo podobnie, dziewczynki siedzialy z chlopcami, raz w tygodniu byla zmiana zeby kazde dziecko moglo sie zaprzyjaznic z innym dzieckiem.Pod koniec pierwszego polrocza Pani pozwolila siedziec z kim dziecko chce. Ciesze sie ze tak bylo ze moja corka nie widziala tylko swojej przyjaciolki tylko polubila rowniez inne dzieci. Po za tym dziecko jest skupione na nauce a nie na rozmowie z przyjaciolka. Daj czas dziecku a mysle ze po kilku dniach bedzie ok, kuratorium do takiej sprawy? to chyba nie porozumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel ewadorotaola 05.09.07, 22:45 Problem w tym, że moje dziecko nie chce juz iśc do tej szkoły, bardzo się boi swojej pani, która nie tłumaczy niczego, a tylko krzyczy i kara bez jakichkolwiek wyjaśnien. I nie tylko na nasze dziecko, ale i na pozostałe. Dzisiaj byłam osobiście świadkiem takiej sytuacji. Dziecko przeżywa emocjonalnie, co może się odbić na jej przyszłym rozwoju i edukacji. Nie mogę pozwolic, aby zmarnowano to, co osiągneliśmy u dziecka do tej pory. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Zetbeel 05.09.07, 22:48 Jesli jeszcze tego nie zrobiłas, natychmiast przepisz dziecko do innej klasy lub szkoły. Problem nie polega na metodach stosowanych przez panią (skadinad dziwaczne i złe), ale na jej postawie wobec dzieci - z daleka czuc wrogość. Skarge do kuratorium trzeba zlozyć i tak, pani sie nie zmieni od tego, ale moze ją posadzą w bibliotece? az strach pomysleć, ile szkody moze narobic taka osobą pracujac z dziećmi. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel nangaparbat3 05.09.07, 23:13 Jezeli, moje dziecko budzi się w tej chwili co godzine i strasznie płacze, że nie pójdzie do szkoły, cała poduszka zapłakana, dostalo goraczki, więc stres u dziecka jest bardzo powazny. Nie idzie uspokoić dziecka. A tak się cieszyła idąc do szkoły, do momentu czterokrotnej musztry na korytarzu, tak długo aż zapamiętaja kto za kim stoi. Dla mnie to jest okrutne. Przeczytaj podany link wczesnie, do opisu calej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
alina66 Re: Prosze pilnie o pomoc 07.09.07, 08:44 mój syn miał taką panią w klasach I-III. Też powinna być kapralem, a nie nauczycielką. Przeniosłam go do innej szkoły dopiero po trzeciej klasie i bardzo żałuję. Gdyby to było dzisiaj, przeniosłabym po pierwszym starciu. Tej pani nie zmienisz, jak przestanie ich ustawiać w pary, to i tak jej agresja i kapralskie metody wyjdą w innych sprawach. Odpowiedz Link Zgłoś
mika_007 Re: Prosze pilnie o pomoc 07.09.07, 12:27 a ja uważam,że trochę przesadzasz to nie musztra -to pewne zasady a co by było gdyby dzieci miały robić jakieś przedstawienie? tam też jest ustawianie i "treningi" gdzie kto ma stać,gdzie przejsć,co mówić może dzięki takiemu ustawianiu pani łatwiej usadzic dzieci mniejsze z przodu,większe z tyłu ja nie robiłabym rabanu tylko wytłumaczyła dziecku,że to szkoła a nie przedszkole a co będzie jak pójdzie do IV klasy -skończą się przelewki zacznie się więcej nauki -też będzie płakała? a jak pójdzie do gimnazjum to również odmówi chodzenia do szkoły - tam jeszcze więcej musztry nakazów i zakazów masz wrażliwe dziecko bądź nie przystosowane widząc Twoją bezradoność samo jest bezradne Twoim zadaniem jest wytłumaczyć dziecku,że to nic złego,że w szkołach panują różne zasady,bo zaraz będzie zmuszone do noszenia mundurka i co? też będzie płakało,że krój/materiał/kolor się nie podoba? life is brutal -trzeba się nauczyć żyć w grupie i przestrzegać pewnych reguł Odpowiedz Link Zgłoś
radiata Makabra 07.09.07, 13:13 Nie zgadzam się z ani jednym zdaniem!!! Po co wogóle sadzać dzieci w ławkach w zerówce! Szkoła ma być przyjemnością a nie przykrym obowiązkiem. Sama mam dzieci już w liceum,nigdy nikt ich nie stresował, nie karał ani nie musztrował! Do większości nauczycieli mówili ciociu czy wujku! Szkoła, szczególnie podstawowa musi być frajdą dla dzieci- wtedy nauczyciel będzie miał autorytet, będzie miał posłuch a obie strony przyjemność z przebywania we własnym towarzystwie. Ja bym na waszym miejscu przeniosła córkę,bo ta Pani się nie zmieni. Ona kompletnie źle interpretuje swoję rolę i obowiązki. A będzie ich uczyć rok czy dłużej? No i cieszcie się, że macie wrażliwe dziecko! Wedle mika lepiej żeby było brutalnym gburem znęcającym się nad słabszymi. A zasady panują również w domu,na ulicy, w kościele - przestrzeganie mądrych zasad jest oczywiste, wymyślanie idiotycznych tylko uczy, że zasady są po to żeby je omijać. Odpowiedz Link Zgłoś
mika_007 Re: Makabra 07.09.07, 18:29 jasne,niech dzieciaki od razu wiedzą,że wszystko im wolno jedne będą grzeczne i spokojne bo wyniosły to z domu,inne nie ale potem nie dziwmy się,że jest łobuzeria,fala,że jedne dzieci biją i znęcają się nad drugimi takie pobłażanie na maxa ma też swoje minusy całą edukacje szkolną będzie szukała milusich nauczycieli? jak na studia dziecko pójdzie to też? nikt nie mówi,że ktoś się znęca,ale dzieci nie powinny nauczycielowi wchodzić na głowę w mojej szkole też jest taka nauczycielka-kapo nie powiem,miła może nie jest (jeśli ktoś przegina) ale jej klasa bardzo dobrze się uczy,dzieci jej słuchają,a ich wszelkie występy są idealne znam dzieci z tej klasy,rodziców-większość wręcz "bije się" o to żeby ich dzieci trafiły do klasy tej nauczycielki Odpowiedz Link Zgłoś
reszka2 Re: Makabra 07.09.07, 22:50 Rzeczywiście, szczyt marzeń - żeby występy były idealne, a klasa się dobrze uczyła. Chyba potrafisz mika spostrzec różnicę pomiędzy wsadzeniem nauczycielowi kosza na śmieci na głowe, a niepotrzebym musztrowaniem i tak zestarchanych zerówkowiczów. Nie mówię - trafi na pewno na niemiłych i durnych nauczycieli, ale czy koniecznie w zerówce? Przecież to dzieci. Właśnie żeby czegos takiego uniknąć moje dziecko chodziło do zerówki w przedszkolu. Po zakończeniu swobodnie czytał ze zrozumieniem, liczył biegle do tysiąca - bo tam wychowawczyni podąża z dzieckiem, a nie na odwrót. Odpowiedz Link Zgłoś
mika_007 Re: Makabra 08.09.07, 14:09 dla mnie to robienie z igły widły gdyby pani szarpała,biła,krzyczała czy w inny sposób źle traktowała wtedy interwencja byłaby słuszna dziecko jest po prostu przerważliwione,a mama zamiast wytłumaczyć histeryzuje znam 3 klasy zerowe -w każdej pani rozsadza dzieci np. dlatego żeby chłopcy byli bardziej skupieni (czyt. nie rozrabiali) a dziewczynki żeby nie rozmawiały ,w każdej klasie dzieci są ustawiane-może nie tak namiętnie jak w wątku ale w/g wymagań pani nigdy nikt z tego problemu nie robił dzieci które płaczą płaczą o wszystko (jak córka autorki wątku) bo cięzko się przystosowują były przypadki,że mama siedziała z dzieckiem na zająciach w oddzielnej ławce inne dzieci przyjęły to za fakt -tak jest w szkole i już moja córka szła właśnie w takie traktowanie prosto z domu (nie chodziła do przedszkola) i była przygotowana,że będzie musiała przestrzegać konkretnych zasad gdybym chciała luzu i lekkiego traktowania-oddałabym ja do zerówki przedszkolnej szkoła to szkoła -kiedyś zerówka nie była obowiązkowa i to pierwszaki wpadały w dryl na dzień dobry a nauczyciele byli bardziej ostrzy jak dziś przeżyłyśmy? przeżyłyśmy nadal twierdzę,że więcej zdziałałaby rozmową z córką niech zapyta wychowawczyni czemu ustawia i rozsadza dzieci teraz pani ich przesadza-kolejna też będzie jeśli zajdzie taka potrzeba i co wtedy? ja też do kuratora? Odpowiedz Link Zgłoś
sion2 mika_007 08.09.07, 11:13 Nie masz racji, bez sensu porownujesz dzieci 6-letnie z 10-letnimi. Przeciez to 4 lata nauki pomiedzy, rozwoju dziecka, dojrzxewania i powiekszania zdolnosci adaptacyjnych. To tak jakbys pisala: po co przytulac roczne dziecko jak mu sie dzieje cos zlego, przeciez jak pojdzie do zerowki w wieku 6 lat, nikt go przytulal nie bedzie. Miedzy 6 a 11 rokiem zycia wystepuje naturalny antagonizm miedzy chlopcami i dziewczynkami, te dwie grupy nie wspolpracuja ze soba, dziewczyny gardza chlopcami a chlopcy "babami", posadzenie w tym wieku na sile chlopca z dziewczynka jest kara i upokorzeniem dla dziecka, wie to kazdy kto choc rok studiowal psychologie dziecka, wie na pewno to wychowawczyni tej dziewczynki wiec znalazla doskonaly sposob na unikanie gadania na lekcji: posadzic chlopcow z dziewczynkami, nie liczy sie w ogole z uczuciami dzieci, z ich potrzebami, a zwlaszcza z poczuciem bezpieczenstwa ja bym nie liczyla na zadna poprawe pani, zabrala dziecko z tej klasy a sprawe zglosila do kuratorium Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: sion2 06.10.07, 23:56 I tak zrobilam. Tyle, że corka jest jeszcze na chorobowym, to nie przeniesliśmy jej do innej grupy, ale to zrobimy. Nie widzę przyszlości corki w tej szkole, bardzo zawiedziono, nasze zaufanie, a przyszłość naszego dziecka, jest dla nas najwazniejsza, szczególnie edukacja. Odpowiedz Link Zgłoś
magdajeden Re: Prosze pilnie o pomoc 07.09.07, 19:49 mika ale bzdury opowiadasz, dzieci potrzebują spokojnego i delikatnego wprowadzenia w nową sytuację Odpowiedz Link Zgłoś
jacksparrow1 Re: Prosze pilnie o pomoc 08.09.07, 14:28 mika, w pierwszy dzien?Zrobidz dzieciom szkole przetrwaniai i uwazasz ze to ok? Ustawianie do przedstawienia to jedno,a to co ta kobieta tym zerowkowiczom zaserwowala to musztra z militarnej szkoly jakiejs.Chyba nauczycielka za duzo oglada amerykanskich filmow o szkoleniach. Odpowiedz Link Zgłoś
mika_007 Re: Prosze pilnie o pomoc 08.09.07, 15:37 punkt widzenia zależy od punktu siedzenia wrażłiwa mama/dziecko tak samo sie przejmą podobnym zachowaniem nawet jeśli dziecko będzie w gimnazjum może to nie wyglądało aż tak źle tylko mama się przejęła i wyszło nie wiadomo co mówią,że strach ma wielkie oczy -coś w tym jest też kiedyś uważałam,że jedna nauczycielka jest sadystką dla mnie sadystka,a inni rodzice wręcz na kolanach błagają żeby dzieci były w jej klasie i oni uważają,że jest w porządku kazdy widzi to inaczej tak czy siak rozmawiać z dzieśmi trzeba Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: mika_007 07.10.07, 00:04 mika_007 napisała: > może to nie wyglądało aż tak źle tylko mama się przejęła i wyszło > nie wiadomo co Nie tylko ja, ale była wielka burza wszystkich rodzicow, jak zaczęła przed szkołą ustawiać placzące i uciekające dzieci z par z chlopcami. Oburzyli się prawie wszyscy rodzice, na to co robila pani wych. i zaczęła sie dyskusja pani z rodzicami nie dająca żadnych efektow, prawie wszyscy chcieli iść do dyrektora. Ja nie czekalam i poszłam. Nawet dyrektorka stwierdziła, że to powazne błędy wychowawcze i co z tego skoro, jak poszli rodzice poprzesadzała dzieci tak jak chciala. Pedagog prosila abym przekazala pani, aby dzieci zostawić narazie w parach tak jak chcą i co z tego nic. Pani dalej robiła swoje. Więc sprawa musiala trafic do kuratorium, skoro ani dyrektor, ani pedagog w tej szkole nie ma posłuchu u pani wychowawczyni i pani robi swoje, nie dbając o żadne dobro małego dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: mika_007 06.10.07, 23:40 mika_007 napisała: > a ja uważam,że trochę przesadzasz > to nie musztra -to pewne zasady > a co by było gdyby dzieci miały robić jakieś przedstawienie? > tam też jest ustawianie i "treningi" gdzie kto ma stać,gdzie > przejsć,co mówić Teatrzyk i występy co calkiem inna sytuacja, ktorą dziecko doskonale rozumie, niz musztra z wychodzeniem na korytarz i wchodzeniem do klasy tak długo, aż zapamiętają kto z kim, gdzie i za kim stoi, do tego w pierwszy dzień w szkole tj. 04.09.07 > może dzięki takiemu ustawianiu pani łatwiej usadzic dzieci > mniejsze z przodu,większe z tyłu Tylko pani jest łatwiej, jak posadzi dziewczynki z chlopcami według wzrostu. Ale czy tym przestraszonym maluchom jest latwiej zrozumieć to w pierwszy dzień w szkole, że jest musztra i muszą stać z chlopcami, chodzić z nimi i siedziec (i na odwrót) Trzabyło zobaczyć płacz tych dzieci i zdenerwowanych rodzicow, jak pani brala reka za ramie i na siłę ustawiała przed szkołą w pary tak jak sobie zarzyczyła (na drugi dzień rano) A jak myslisz, komu było trudniej w szkole w ten pierwszy dzień? Czy liczą się tylko ulatwienia dla pani w pierwszy dzień w szkole, a zupełnie nie lczą się dzieci, ich uczucia i emocje? Czy nie liczy się obecny rozwoj dzieci, gdzie dziewczynki nie tolerują chlopców i odwrotnie (poza tymi, ktore bawią się razem na podworku) Przecież to tylko sześciolatki, widzące pierwszy raz obcą osobę- panią, z którą miały spędzić pięć godzin, w obcych murach, krzyczącą na nich i ustawiającą wbrew ich woli w pary z chlopcami. > > ja nie robiłabym rabanu tylko wytłumaczyła dziecku,że to szkoła a > nie przedszkole To oddział przedszkolny, klasa zero, a nie szkoła. Dobro mojego dziecka, jego psychika, rozwoj i dalsza edukacja, jest najwazniejsza dla niego. A nie wyzwalanie w nich stresu, płaczu i doprowadzanie do agrsji. dziecko ma także prawo do wlasnego zdania i wyrażania wlasnej woli. > a co będzie jak pójdzie do IV klasy -skończą się przelewki zacznie > się więcej nauki -też będzie płakała? W czwartej klasie, będzie miała inna dojrzałość i 10 lat, obecnie ma sześć, nie mozna porównywać dojrzałości dziesięciolatka do dziesięciolatka. To bardzo duża różnica, pod każdym względem. > a jak pójdzie do gimnazjum to również odmówi chodzenia do szkoły - > tam jeszcze więcej musztry nakazów i zakazów To także inna dojrzałość i lata pobytu w szkole. > > masz wrażliwe dziecko bądź nie przystosowane Z testow i badań, mam wybitnie uzdolnione dziecko, w pelni samodzielne i inteligentne, stąd zajmuje się nia psycholog, ze względu na jej intensywny rozwoj. Błąd popelnilam, że nie zgodziliśmy się od razu na pierwszą klasę jak proponował nam psycholog dziecka i psycholog szkolny, pedagog itd. Może by uniknęła kontaktu z tak nie odpowiedzialną osobą, jaką jest obecna wychowawczyni. Dla której nie liczy się dobro dziecka, a tylko własne dobro. Uczyla dziewczynki, że mają pilnować chlopcow , bo rozrabiaja i sama sobie nie poradzi. Sądzilam, że dziecko wyslalam do szkoly a nie do pracy jako opiekunka dla chlopcow. Skoro pani sobie sama nie radzi, to powinna zrezygnować z prowadzenia klasy zerowej oddzialu przedszkolnego w szkole i zająć się edukacją dzieci starszych. Może by ją nauczyły, podstaw psychologi dzieci. > widząc Twoją bezradoność samo jest bezradne Moja bezradnośc polega na tym, że skierowalam sprawę do kuratotium=metody wychowawcze plus wypadek i prokuratury-nie powidomienie nikogo o wypadku dziecka na boisku-placu, oraz nie udzielenie żadnej pomocy dziecku. Może i trudno mi sobie poradzić z ta sprawą, ale spotykam się z czymś takim pierwszy raz, no cóż zawsze jest, ten pierwszy raz. Ale skorzystam łącznie z TV krajowej, teraz czekam tylko na odpowiedz z kuratorium. Jeżeli nie zrobia nic w tej sprawie, zwrócę się do TV i Rzecznika praw dziecka. Skoro ta pani wychowawczyni, nie potrafi zrozumieć co robi złego dla dzieci, to może wytłumaczą jej to inne instytucje, a wtedy mam nadzieję, że zrozumie. Nawet wypowiedzi psychologów są bardzo niekorzystne dla tej pani. Ona nie zna wogole psychiki małych dzieci i ich potrzeb rozwojowych, stąd popełnia poważne błędy wychowawcze, a tego nie wolno robić nauczycielowi. Otrzymała rowniez opinię psychologa, odnosnie dziecka, że wymaga nauczania dostosowanego do potrzeb plus testy, zgodzila się prowadzić dziecko i ustwić tak program nauczania, aby się nie nudzilo w szkole, a juz na pierwszych zajęciach się nudziło, a jak skończylo swoją pracę, to kazała jemu siedzieć i czekac aż zakończą inni, mimo, że chcialo robić nastepne zadanie w ćwiczeniach, nie przeszkadzając innemu. Jeżeli będe bezradna, a kuratorium nie zrobi niczego, zwrócę się o pomoc do TV krajowej. Tak nie mozna traktować dzieci. > Twoim zadaniem jest wytłumaczyć dziecku,że to nic złego,że w > szkołach panują różne zasady,bo zaraz będzie zmuszone do noszenia > mundurka i co? też będzie płakało,że krój/materiał/kolor się nie > podoba? Jest bardzo obowiązkowe, więc jaki problem z mundurkiem, skoro to strój szkolny. Idzie do szkoly zakłada i na koniec lekcji, chowa do plecaka. Czy widzisz jakiś problem w tym, bo ja nie. A strój to stroj. Pamiętam mundurki, kiedy się uczyłam i jakos nigdy nie było z tym problemów. > > life is brutal -trzeba się nauczyć żyć w grupie i przestrzegać > pewnych reguł O ile są zgodne z zasadmi psychologii dzieci, pedagogiki, i prawami dziecka w Polsce. Jeżeli nie są zgodne, i są łamane, to należy je zmienić jak najszybciej. Wymysły tej pani nie mogą lamać praw dziecka. Ponieważ nie ma nic gorszego jak zniechęcic dziecko do szkoły. Metody, które popierasz, nawet psycholodzy skrytykowali, to powazne błędy wychowawcze, a skoro pani o tym nie wie, nalezy jej to wytłumaczyć, a jeżeli tlumaczenie nie pomaga i dalej robi swoje, to należy skierowac sprawę do instancji wyższych. Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 Re: Prosze pilnie o pomoc 08.09.07, 11:28 nawet jak załatwisz sprawę pozytywnie w kuratorium i owa Pani odstąpi od swoich zasad to ja bym doradzała zmiane klasy, lub szkoły. Bo coś mi się wydaje,że to nie jest jedyna "chora" zasada tej Pani i dzieci nadal będa traktowane jak żołnierzyki - tym bardziej,ze wspominałaś tez o innych problemach. Po co dziecko ma się totalnie zrazić do szkoły, tym bardziej sądząc po nieelastyczności tej pani Twoje dziecko moze być póxniej na różne sposoby ścigane. Może dogadajcie się z mamą przyjaciółki Twojej córeczki i przenieście je razem do innej klasy/szkoły. Pozdrawiam i życze pwodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel przekroczenie granic 10.09.07, 15:41 Przepraszam, że dopiero dzisiaj piszę ale dziecko trafiło do szpitala, wypadek w szkole. W dniu 06.09.2007 Pisałam jak to wygląda rano, ale przy odbiorze dziecka w szkole, stwierdziłam przy pani wychowawczyni, że dziecko ma wysoką gorączkę. Pani stwierdziła, że to pewnie od upadku ze zjeżdżalni. Przykladając rękę do czoła dziecka, zobaczyłam po lewesj stronie guz z duzym obrzekiem, pod okiem także czerwone i bardzo duzy obrzęk. dziecko zasłaniało rączkami oczy twierdząc, że nie może patrzeć. Na moje pytanie jak upadła, pani stwierdziła, że bardzo ją bolał kręgoslup, i lewy bok, że masowala jej. Ze koleżanka zjeżdzając za nią pokopała ją nóżkami. Zabrałam dziecko obolałe ze szkoły. Przychodząc do domu, sprawdziłam temperaturę miała 38,4. Córka powiedziała, że tak nie było. Siedziała na zjeżdżalni w miejscu, gdzie się siada i chciała zjechać, jej koleżanka, weszła do niej i chciała pierwsza zjechać i przesuwając ją zepchnęła, ja na bok i spadła z samej góry zjeżdżalni, leżąc na ziemi bardzo płakała a pani rozmawiała z drugą panią i dopiero druga koleżanka Patrycja i Monika pobiegły do Pani, poinformować o upadku Oli. Pani wolo szła do niej. Po podejściu do dziecka, zaczęła jej masować cały obolaly bok i kazała jej pospacerować z nią popodwórku. Po uslyszeniu tych informacji. Natychmiast o godz. 14.08 zawiozlam dziecko do szpitala. Po zrobieniu USG i RTG zatrzymana dziecko w szpitalu. Stwierdzono ślady płynu właśnie w tym lewym boku, ogólne potluczenie ciala, nadcisnienie sródczaszkowe z obrzekiem mózgu, stłuczenia brzucha. Zostało przyjete na oddział chirurgi. Tam bardzo szybko zajęto się dzieckiem. Jeżeli stalo się to rano, kiedy dzieci po pierwszym śniadaniu poszly na podworko, to dlaczego szkoła nie poinformowała nas o wypadku dziecka, dlaczego nie wezwano pogotowia ratunkowego, dlaczego pani udzielała poprzez masaż lewego boku dziecku pomocy, skoro nie jest ani ratownikiem medycznym, ani pielęgniarką, ani lekarzem. Dlaczego od ok. 11 przetrzymywano dziecko w szkole, które caly czas narzekalo na ból i raziło je swiatło, dlaczego kazano jej po masażu pani spacerować po boisku szkolnym. Tego nie mogę zrozumieć. Mogę zrozumieć, że z dziećmi róznie bywa, ale nie zrozumiem nie udzielenia fachowej pomocy dziecku. Dziecko jest nadal leczone i nadal istnieje podejrzenie pęknięcia sledziony. Ze względy na to, że przebywalam całodobowo z dzieckiem w szpitalu, jutro skladam zawiadomienie do prokuratury o popelnieniu przestępstwa i o nie udzielenie pomocy dziecku, narażając jego życie i zdrowie. Mało tego po tym wpypadku pani i tak przesadziła córkę obok chlopca i dwukrotnie żądała od dziecka przeproszenia jego za to, że nie chce siedzieć z nim. Jakim trzeba być okrutnym człowiekiem w stosunku do dzieci stosując takie metody. Od jutra zaczynam powiadomienie do prokuratury, kuratorium, i wszelkie instytucje w ochronie praw mojego dziecko i innych. Nie byłam w szkole, ponieważ od odebrania dziecka ze szkoły i natychmiastowego zawiezienia do szpitala i pobuyu z nim całodobowego w szpitalu nie robiłam nic, najważniejsze dla mnie było cały czas dobro dziecko i jego stan zdrowia, stąd przebywanie z nim w szpitalu. Ale teraz nie odpuszczę już niczego. Jestem ciekawa dlaczego pani wychow. nie poinformowała dyrektora szkoły od razu o wypadku, czy myslała, że takie obrażenia same miną. Pani wych. przekroczyła już wszystkie granice jakie mozna. Wiedziała, że dziecko jest z orzeczeniem o niepełnosprawności (wady wrodzone wewnętrzne, astma itd), opinie psychologa że dziecko znacznie wykracza poza swój rozwój wiekowy, wiedziała, że dziecko ma komórkę w plecaku, w razie zlego samopoczucia aby do nas zadzwonić. Twierdziła, że ma 2 komórki i zawsze do nas zadzwoni. Dlaczego ze złośliwości nie zrobiła niczego, a tylko zmuszała dziecko jeszcze po wypadku do przeprosin, dlaczego nie udzieliła pomocy. Serce mi się ściska jak pomyślę, jaki to trzeba być człowiekiem, aby mścić się na dziecku za to, że prosilismy tylko o nie sadzanie jej z chłopcem i ustawianie w parze. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: przekroczenie granic 10.09.07, 18:44 Zaniedbania nauczycielki raczej są ewidentne, szkoła powinna niezwłocznie powiadomić rodziców, powinien być też sporządzony protokół powypadkowy. Z prokuratura jednak przesadziłaś. Nie ma mowy o przestępstwie w podanych okolicznościach. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel scher przekroczenie granic 10.09.07, 19:14 scher napisał: > Zaniedbania nauczycielki raczej są ewidentne, To poważne zaniedbania. Nauczyciel nie jest osoba kompetentną do orzekania o stanie zdrowia dziecka po wypadku. Dla mnie od tego jest lekarz z pogotowia lub ratownik medyczny, lub pielęgniarka szkolna, ale napewno nie nauczyciel. Uwarzam, że powinna wezwać pogotowie, a nie masować dziecko w bardzo bolących miejscach, bardzo płaczące i narzekające na ból. Jutro jestem rano u dyrektora a następnie jadę do prokuratury. To wszystko przekroczyło, już naszą wyrozumiałość i spokojne rozmowy z panią, a nawet prośby. > szkoła powinna > niezwłocznie powiadomić rodziców, powinien być też sporządzony > protokół powypadkowy. Nie zrobiono niczego. A na moje pytanie przy odbiorze dziecka ze szkoły, że dziecko ma wysoką gorączkę, odpowiedz: może od tego, że spadła ze zjeżdżalni i cofnęła się do klasy zamykając drzwi. Najlepiej niech to wyjasni kuratorium i prokurator. Dowiem się jutro na miejscu, jak będe w prokuraturze. Życie i zdrowie mojego dziecka jest najcenniejsze i nikt nie ma prawa narażać je na utratę, swoją głupotą, zacięciem i udowadnianiem, że wie wszystko ponad wiedzę lekarzy czy ratowników medycznych. Czy tak trudno było wezwać pogotowie?? tego nie mogę zrozumieć. > Z prokuratura jednak przesadziłaś. Nie ma mowy o przestępstwie w > podanych okolicznościach. Nie udzielenie pomocy podczas wypadku i zagrożenie zycia i zdrowia dziecka. Brak udzielenia jakiejkolwiek pomocy dziecku. To jest dla ciebie przesadzenie? Jutro jadę do prokuratury złożyć oficjalne zawiadomienie na pismie. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: scher przekroczenie granic 10.09.07, 20:39 zetbeel napisał: > To poważne zaniedbania. Zgadzam się. > Nie udzielenie pomocy podczas wypadku i zagrożenie zycia i zdrowia > dziecka. Brak udzielenia jakiejkolwiek pomocy dziecku. Ale nie ma znamion przestępstwa, bo nauczycielka nie miała zamiaru nie udzielić pomocy (masowała i pocieszała dziecko). Co najwyżej można mówić o poważnym błędzie i złej ocenie sytuacji. Prokurator odmówi wszczęcia postępowania, zobaczysz. Odpowiedz Link Zgłoś
reszka2 Re: scher przekroczenie granic 10.09.07, 22:02 Nie znam się na prawniczym pie...iu, ale uczycielka nie jest właściwa osobą jesli chodzi o ocenę stanu dziecka. W jej przypadku udzielenie pomocy powinno polegać na wezwaniu wykwalifikowanych ratowników. A skoro tego nie zrobiła - to pomocy nie udzieliła. Masaż w przypadku pęknięcia śledziony? Kto wie, może pogorszył stan zdrowia córki. A juz na pewno głaskanie po główce nie jest pomocą w obrzęku mózgu. Najgorsza oczywiście była zwłoka w czasie. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel reszka2 10.09.07, 22:09 reszka2 napisała: > Najgorsza oczywiście była zwłoka w czasie. Tak wlaśnie ocenili to lekarze, że nalezalo zaraz po wypadku przywieżć dziecko do szpitala, czyli od ok. 11 do godz. prawie 14 (dodatkowa lekcja religii)mineło zbyt duzo czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: scher przekroczenie granic 10.09.07, 22:04 scher napisał: > Ale nie ma znamion przestępstwa, bo nauczycielka nie miała zamiaru > nie udzielić pomocy (masowała i pocieszała dziecko). Co najwyżej > można mówić o poważnym błędzie i złej ocenie sytuacji. Prokurator > odmówi wszczęcia postępowania, zobaczysz. Nie wiem czy masz rację, czy nie, ale dowiem się jutro w prokuraturze. Nie jestem fachowcem w tej dziedzinie, ale wiem jedno, że nie zawiazienie dziecka do szpitala, lub nie wezwanie pogotowia, grozilo jemu smiercia lub trwałym kalectwem. Poczytaj sobie o nadcisnieniu środczaszkowym i obrzeku mózgu, oraz o pojawieniu się płynu wewnątrz jamy brzusznej po lewej stronie i sam stwierdz czy masaż i pocieszanie to prawidlowa pomoc pani wychowawczyni w szkole, ktora była adekwatna do obrażen. Przecież ten masaż mógł tylko zaszkodzić dziecku. A skoro nie wiedziala, czy ma obrażenia, mogła skorzystać z telefonu w szkole i zadzwonić po pogotowie, aby ocenili to fachowcy zajmujący się medycyną ratunkową. Nie wierzę, że nauczyciel nie ma wytycznych w szkole, jak postapić w razie takich wypadkow u dziecka. Może pani wych. przecenila swoja wiedzę ponad lekarzy. A może szkola nie lubi wzywać pogotowia i notowac wypadkow w szkole? Przeciez jest priorytetem teraz "bezpieczna szkola". Może?? i jest bezpieczna, ale z bezmyslnym i nieodpowiedzialnym postepowaniem pani wychowawczyni. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: scher przekroczenie granic 11.09.07, 05:50 Nie neguję rażącego błędu nauczycielki. Odpowiedz Link Zgłoś
samson.miodek Re: przekroczenie granic 10.09.07, 19:11 zetbell. wlos sie jezy na glowie.Mam nadzieje ze to co najgorsze to juz za toba i dziecku juz nic nie grozi.I mam nadzieje ze uda sie Wam usunac nauczycielke ze szkoly.Szkoda tylko ze nie z wilczym biletem.Donos koniecznie o przebiegu wypadkow. Odpowiedz Link Zgłoś
reszka2 Re: przekroczenie granic 10.09.07, 22:04 Matko Boska, trzymam kciuki za was. Mam nadzieję, ze wszystko będzie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: przekroczenie granic 10.09.07, 22:14 reszka2 napisała: > Matko Boska, trzymam kciuki za was. Mam nadzieję, ze wszystko będzie > dobrze. Nie jest dobrze, dodatkowo są problemy z oczami a szczegolnie z lewym okiem, Jutro ocena okulistyczna. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel samson.miodek 05.10.07, 19:41 Przepraszam, że tak długo, mialam problem z pocztą. Odpisałam na e-mail Bardzo dziekuję. Odpowiedz Link Zgłoś
mika_007 Re: przekroczenie granic 10.09.07, 22:21 za takie zaniedbanie powinna być pociągnięta to odpowiedzialności każdy wypadek moze grozić kalectwem lub śmiercią,a osoba niekompetentna nie jest w stanie ocenić co dziecku jest że nie wspomnę o tym,że nauczyciel w takiej okolicznosci ma obowiązek natychmiastowego wezwania rodzica do szkoły razem z karetką (nie wiem czy to nie rodzic musi wyrazić zgodę na ew. zabranie dziecka do szpitala) pismo do dyrektora,do kuratorium na policji powinnaś się dowiedzieć co i jak -jeśli przyjmą zgłoszenie to ktoś musi ocenić czy pójdzie to dalej do prokuratury Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: przekroczenie granic 11.09.07, 05:52 Ja bym ją zgłaszał do komisji dyscyplinarnej. Grozi nawet utrata prawa do wykonywania zawodu. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel scher prośba 11.09.07, 09:42 scher napisał: > Ja bym ją zgłaszał do komisji dyscyplinarnej. Grozi nawet utrata > prawa do wykonywania zawodu. Czy możesz mi bliżej napisać, gdzie znajduje się taka komisja dyscyplinarna. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: scher prośba 11.09.07, 21:23 Przy Wojewodzie jest rzecznik dyscyplinarny. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: scher bardzo dziekuję 12.09.07, 12:08 jak pisalam pani dyrektor dowiedziała się wczoraj o wypadku dziecka odemnie. Pani wych. nawet nie zgłosiła tego wypadku dyrekcji szkoły. Uważając, że uszkodzenia zewn. nie były takie widoczne, szkoda, że nie wzięła pod uwagę uszkodzeń wewnętrznych, dokonując konsultacji dziecka samodzielnie, bez lekarza, czy ratownika med. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Pani dyrektor 11.09.07, 09:59 Byłam rano w szkole. Pani dyrektor wogole nie wiedziała o tym wypadku. Dowiedziała się odemnie i z dokumentacji medycznej jaką posiadam ze szpitala, odnośnie skutków tego wypadku. Rodzice stojący z dziećmi wiedzieli wszystko, ponieważ dzieci opowiadały w domu. Pytali mnie o córkę. Wszystko to co mówiła corka potwierdziło się dzisiaj rano, ponieważ rodzice dzieci opowiadali mi, co ich dzieci mówiły w domu. Pani dyrektor odręcznie po rozmowie ze mna, rozmawiała z wychowawczynia w mojej obecności, ktora twierdziła, że przeciez dziecko nie wykazywało tak poważnych objawów do skutków jakie powstały. Czy nauczyciel jest lekarzem??? aby sam ocenial objawy u dziecka, wiedząc, że dziecko nie jest swiadome skutków wypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
dorcia1234 zetbeel 11.09.07, 10:32 Powiem ci tylko że ja wielokrotnie wolałam wezwać pogotowie do dziecka ( i nawet narazić sie na krytyczne uwagi ze strony lekarza ) niż ryzykować. Nie pracuje co prawda w szkole ale dzieci odpowiadam za dzieci które mi zostały powierzone. Tak jak napisałaś, nie jesteśmy lekarzami i nie nam oceniać zdrowie podopiecznych. Po takim upadku dziecko powinno znaleźć się bezpośrednio pod opieką pielęgniarki i powinni zostać powiadomieni rodzice. Czytając twoje posty jestem przerażona,( sama jestem mamą debiutującej w szkole sześciolatki ) ta pani, no cóż, minęła się z powołaniem. Trzymam kciuki za twoją córcię, mam nadzieję że wszystko będzie dobrze. I chyba zmieniłabym szkołę, nawet gdyby uczyła dzieci już inna pani - twojej córce może się ta szkoła źle kojarzyć. Pozdrawiam cieplutko Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel dorcia1234 11.09.07, 11:11 dzięki pani Doroto. Własnie opisuję całe zdarzenie do kuratorium z wypadku i wszelki nieprawidlowości wychowawcze, jakie zdąrzylismy jako rodzice zauważyć i usłyszeć od dzieci. Wczoraj wieczorem wyslalam e-mail do kuratorium, a jutro oficjalne pismo. W tej chwili już sprawa nie przejdzie bez echa, jesteśmy oburzeniu tym wszystkim co się dzieje w klasie zerowej, a szczegolnie tym, że uwagi i rozmowy pani dyrektor szkoły, są lekcoważone i nadal pani wych. stosuje swoje metody wychowawcze, a o tym że sama ocenia objawy po upadku dziecka ze zjeżdzalni (tj. z miejsca gdzie się siada przed zjechaniem)to juz nie wspomnę. Nie mogę zrozumiec, że nie zadzwoniła do nas rodziców znających dobrze własne dziecko, skoro jak twierdzi według niej objawy nie były niepokojące Wychowawczyni dzisiaj opowiadała o wypadku cos, co wogole mija się z prawdą, broniąc swojej pozycji. twierdzi, że dopiero jak zjechało ze zjeżdzalni na dół to spadlo na pisek (przeciez takie kłamstwo mija się z prawdą w stosunku do obrażeń i tego co mówiły inne dzieci rodzicom w domu. Kiedy powiedziałam, że wogole nie widziala wypadku, i tylko mówi o swoich sugestiach co do wypadku, ponieważ caly czas rozmawiała z Panią z drugiej grupy zerowej, co potwierdziły dzieci i mamy dzieci, które opowiadały w domu o tym. A dopiero jak przybiegła do niej dziewczynka i powiedziała, to przestała rozmawiac i spokojnym krokiem podeszła do dziecka, druga dziewczynka cały czas pocieszała corkę, która strasznie płakała i cały czas skarzyło się na bol w lewym boku i glowy, pózniej kiedy ja przyszłam po dziecko do szkoły i przy pani powiedzialam, że dziecko ma wysoką goraczkę, sprawdzając ręka czoło zauważyłam bardzą dużą czerwoną plamę na czole z lewej strony z obrzękiem i obrzęk czerwony wzdłuż lewego oka, oraz nadal skarzyła sie na bol w lewym boku to pani wych. skomentowała to, że cyt" może od tego że spadla ze zjeżdżalni ma goraczkę i to było wszystko i weszła do klasy zamykając za sobą drzwi. Tak, masz rację, że teraz juz my nie będziemy ufać pani wych. ponieważ ta pani podważyła je w stosunku do siebie sama. Dobrze, że mamy wspaniały kontakt z dzieckiem, ktore darzy nas ogromnym zaufaniem i nie obawia się powiedzieć prawdy, nawet jak zrobi coś złego. Jest smiałe i dojrzałe, ale obawy są, że sposoby wychowawcze tej pani, przytłumią w dziecku odwagę i swobodne wypowiadanie się. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel dorcia1234 11.09.07, 11:25 jeżeli pani wych. sama podejmuje się oceny objawów po wypadku, to automatycznie przejmuje na siebie odpowiedzialność za skutki tego wypadku. Inaczej bylo by jak by wezwała pogotowie lub pielęgniarke lub higienistke szkolna, wtedy odpowiedzialnośc przejmuje osoba do tego wyznaczona w szkole. Skoro pani wych. uwarzała, że ma taką wiedzę medyczną do oceny stanu zdrowia dziecka po upadku to niestety ponosi za to wszystko odpowiedzialność. Masaż dziecku lewego boku i kręgoslupa, mógł tylko pogorszyć jej stan zdrowia, ale nie pomóc Musi byc bardzo odważną osobą, podejmując takie decyzje, oceny i masazu u dziecka, pozwalając dziecku placzącemu i narzekającemu na ból spacerować na placu i dalej się bawić. A skutki upadku z kazda godzina narastały. Odpowiedz Link Zgłoś
ela_tuptus Re: zetbeel 11.09.07, 11:54 moja sugestia choć nie łatwa. Jak będziesz pisała pismo spróbuj "wyłaczyć" emocje. Dobrze żeby pismo zawierało jak najwięcej faktów i jaknajmniej emocji. Druga sprawa to rozdziel opis wypadku od wcześniejszych spraw. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel ela_tuptus 11.09.07, 12:58 Bardzo ci dziękuję za podpowiedz. Napewno skorzystam z rady. Emocje są bardzo duże, szczegolnie, jeżeli chodzilo o zycie naszego dziecka, a teraz o dalsze jego zdrowie i skutki zdrowotne po wypadku. Nam by do głowy nie przyszło, że mozna być tak nieodpowiedzialnym, szczególnie pracując z dziećmi, posiadając doświadczenie i wiedząc co czasami potrafią dzieci, wiedząc, że czasami nawet drobne upadki mogą się skończyc fatalnie, a co dopiero upadek z wysokości. Zawsze myślałam, że nauczyciel jest bardziej przeczulony na wszystko znając to z doświadczenia. Ja opisałam osobno same zdarzenie wypadku i zero pomocy ze strony nauczyciela, oraz osobno postepowanie wychowawcze w stosunku do dzieci. Ja pisze wszystko co się wydarzyło (wypadek i metody wychowawcze), a pismo będzie pisane przez prawnika, ktory rozmawiał z dzieckiem i z nami, nagrywając całą rozmowę z faktami, ktore sie w calości potwierdziły. Jeżeli pani dyrektor nie dokona zmian na dobre dla tych dzieci, wtedy dowie się cała opinia publiczna, ponieważ skorzystam z pomocy TV krajowej. Nie wiem dlaczego ta pani wych. lekceważy zalecenia i rozmowy z panią dyrektor. Może rzeczywiście jest wszechwładna w szkole. Więc dobrze bedzie jak wypowie się opinia publiczna w kraju, może inne instytucje i pomoc TV dokona zmian, skoro zalecenia pani dyrektor są kompletnie lekcoważone. Nie wiem, dla mnie pani dyrektor sprawia wrażenie osoby bardzo odpowiedzialnej za swoją prace, ale cos musi być skoro pani wych. nie musi słuchać dyrektora. Więc posłucha, opini publicznej, jakie są zadania szkoły w czasie przebywania dziecka pod opieką szkoły, a może znajdzie się ktoś, kto nauczy tą pania postepowania wychowawczego z malutkimi sześciolatkami. Wiem, że kazdy nauczyciel musi trzymać porzadek w klasie, ponieważ do szkoły trafiają różne dzieci, ale zawsze we wszystkich dzialaniach trzeba miec na uwadze dobro dziecka, a nie swoją wygodę i powierzanie pilnowania chlopcow sześcioletnim dziewczynkom i odwrotnie. Moje dziecko nie idzie do szkoly, aby sprawować rolę opiekunki tylko uczyć się i poznawać wszelkie zasady jakie panują w szkole. Ja nie wysłałam sześcioletniego dziecka do zakładu poprawczego, czy wojska a do zerówki szkolnej, czyli oddziału przedszkolnego. Brak nadzoru i opieki a szczegolnie nie udzielenie żadnej pomocy dziecku, przeszlo juz wszystkie granice naszej wyrozumiałości, spokojnych rozmów i cierpliwości. Widocznie spokojne rozmowy i argumenty z naszej strony, nie są brane pod uwagę, a tylko dobro i wygoda tej pani. Liczyliśmy jako rodzice, że pani w końcu po rozmowie z dyrektorem zacznie, bardziej patrzeć na dobro tych dzieci i nie wyrabianie w nich agresji, poprzez nieodpowiednie postepowanie i kary zamiast wyjasnien i tłumaczeń. Aby ukarać dziecko, nalezy najpierw z nim rozmawiac i tłumaczyć skutki zlego postepowania. Natomiast karając dziecko bez jakichkolwiek wyjasnień, rodzi agresję i brak zaufania, oraz utrwala w dziecku, że nie ma żadnej sprawiedliwości, oraz budzi brak zaufania dziecka do nauczyciela. Jak nauczyć dziecko, przestrzegać zasad w szkole, skoro sam nauczyciel ich nie przestrzega. Dwukrotne nakazywanie dziecku przeproszenia kolegi za to, że nie chce corka z nim siedzieć, tylko po to aby uspokoić placzacego chlopca. Dzisiaj pani stwierdziła, że 2 krotne przeprosiny corki miały uspokoić chlopca. Tyle, że nie brala pod uwagę tego, jak corka pytała, za co ma przeprosic skoro nie zrobila niczego zlego, a siedziec nie bedzie z chlopcem. Corka nie przeprosiła, ponieważ nie czuła się niczemu winna, jak twierdziła rozmawiając z nami w domu. Moja corka obecnie twierdzi, że pani jest niesprawiedliwa i nakazuje przepraszać za nic. A ona nie bedzie przepraszać, nie robiąc niczego złego. Odpowiedz Link Zgłoś
ela_tuptus Re: ela_tuptus 11.09.07, 14:41 i jeszcze jedna sprawa. musisz zachować tzw. drogę służbową. czyli I krok -pismo do dyrekcji, II kuratorium - to w ramach szkoły. Nie wiem jak to jest z policją/prokuratorem w takiej sytuacji. nie trudno zrozumieć, ze w takiej sytuacji gorą są emocje. Dlatego dobrze skonsultować to z osobą trzecią. Zastanówcie się czy od razu chcecie, żeby Was reprezentował prawnik. moze to wywołać niepotrzebne emocje po drugiej stronie. Postaraj sie myśleć o celu jaki chcesz osiągnąć i nie zakładaj że jeśli nie pisma to TV. To pozwala choć troszkę uspokoic emocje. A to choć trudne jest bardzo potrzebne. życze zdrowia dla córeczki Odpowiedz Link Zgłoś
reszka2 Re: zetbeel 11.09.07, 13:00 O, dokładnie to miałam napisać, ela. Musisz oddzielić, zetbeel, upokarzające i niezgodne z wiedzą pedagigiczną metody wychowu, bo nie o wychowaniu w przypadku tej pani myślimy, z brakiem odpowiedniej reakcji po wypadku. Brak prawidłowej reakcji po wypadku mógł być "dziełem" nawet najsympatyczniejszej nauczycielki, a ja zawsze byłam zdania, że wszyscy, a zwłaszcza osoby pracujące z dziećmi pwoinny mieć jakieś kursy udzielania pierwszej pomocy zrobione... Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: P.S. 18.09.07, 21:36 Córka zaraz po wyjściu, trafila ponownie do szpitala. Pojawiły się problemy z nóżkami, mrowienie kończyn, zawroty głowy, nie może utrzymać równowagi i nadal utrzymujący się światłowstręt. Jak narazie, to tylko sam szpital. Bardzo martwimy się. Odpowiedz Link Zgłoś
bezsensu70 Re: P.S. 18.09.07, 21:40 a co mówią badania neurologiczne? Bo opisane objawy mogą wskazywać też na nerwicę dziecięcą. W końcu dziecko też przeżywa całą sytuację związaną z nieudanym początkiem szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
maja1116 Re: P.S. 18.09.07, 21:57 No nie, współczuję Ci bardzo, przeczytałam 2 wątki ,jestem w szoku ,aż sie popłakałam, babsztyl ,ja nie wiem co bym jej zrobiła żeby mojemu dziecku coś się stało.mam ze swoimi czasami jakies przekręty drobne w szkole, ale od razu idę z tym nie czekam nawet z pierułami, a tu masz Ci los , aż taka tragedia!!! życzę zdrowia córeczce !!!!!!!!!!!1 Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel maja1116 18.09.07, 23:13 dzięki. W tej chwili najwazniejszy jest powrot córki do zdrowia i szybka pomoc najlepszych specjalistow i bardzo dobrej diagnostyki My poprostu boimy się o nią, i o to co się z nią dzieje. Ale mamy nadzieję, że wszystko wroci do normy, bez uszczerbku na dalsze jej zdrowie. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: P.S. 18.09.07, 23:07 Nie ma nerwicy dziecięcej, ponieważ ciągle pyta kiedy pojdzie do szkoly, nie może się doczekac mimo wypadku. Bardzo lubi szkolę. W szpitalu także pytała lekarza, kiedy pojdzie do szkoły. Lekarze stwierdzili, że to objawy po wypadkowe. W szpitalu na chirurgi, nie zrobiono, zadnych badań neurologicznych, a tylko 5 minutową konsultacje. Dzisiaj miala pierwsze badania neurologiczne w innym szpitalu, i od jutra nastepne. Neurolodzy twierdzą, że to objawy powypadkowe. Wiecej będziemy wiedziec, jak będą wyniki z rezonansu i innych badań specjalistycznych. W tej chwili juz przechodzi pod opieke innych specjalistow, ponieważ objawy z nóżkami postepuja. Nie może wchodzic na schody i schodzić z nich. Wczesniej z bolem ale wchodzila, dzisiaj juz nie. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: P.S. 18.09.07, 23:18 Córka bardzo boi się wychwawczyni, twierdząc że cyt" pani bedzie na nia bardzo zla, będzie krzyczec i napewno ją ukara" Ale samą szkołę, jako szkołę bardzo lubi i teskni za nia, a najbardziej za swoją przyjaciółką. Odpowiedz Link Zgłoś
owocoskala Re: Pani dyrektor 07.10.07, 18:39 że przeciez > dziecko nie wykazywało tak poważnych objawów do skutków jakie > powstały. Ale kojarzyła że dziecko ma wysoką gorączkę prawdopodobnie po wypadku?! To sie raczej nie dzieje po stłuczeniu kolanka. Kłamała co do okoliczności wypadku (lub nawet się nie zainteresowała jak to się stało). Ta bezduszna jejmość w ogóle nie powinna pracować z dzićemi w żadnym wieku. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: jacksparrow1 06.10.07, 22:45 Ciąg dlaszy sprawy, link: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47465&w=68529996&a=69905581 Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: Prosze pilnie o pomoc 06.11.07, 00:52 Dzisiaj corka pierwszy raz poszla do szkoły, po 2 misiącach od wypadku. Tak wspaniale ja przyjęła pani, że płakała od prawie 14:00 do prawie 23:00 Wczesniej pani wych. tłumaczyła córce, że ten stoliczek jest dla niegrzecznych dzieci, które nie sluchają pani tzw. osla ławka. Dzisiaj, kiedy przyprowadziłam corkę pod klase, rozebrala się i weszła ze mną do klasy, ponieważ bardzo się bała i prosiła mnie, abym z nią weszła. Pani odrazu kazała jej usiąść w tej oslej ławce z chłopcami, którzy byli nie grzeczni i jak stwierdziła, musi ich widzieć. Do tego dała jej pracę domową oła do pokolorowania i wypełnienia całej literki "O" jak osioł. Cora tak strasznie w domu płakala, że "dlaczego siedzi z chłopcami w oslej ławce i do tego ten osioł do kolorowania i pisanie literki "O" jak osioł, całą linijkę. Pytała ciągle, dlaczego jej pani tak nienawidzi, dlaczego ja uważa za takiego osła, skoro umie czytać, pisac, liczyć i niecałe mnożenie, a przeciez dzieci dopiero się uczą literek." Więc jak widać metody się zmieniły z krzyki i przumusu na psychiczne dręczenie z usmiechem. Kuratorium nam odpisalo, że pani dyrektor udzieliła wskazówek, oraz, że szkoła nie posiada orzeczenia o niepelnosprawności dziecka, stąd nie mogła podjąć kroków w celu zapewnienia potrzeb i mozliwości dziecka. Nadmieniam, że w dniu 05.09.2007 dostarczylismy pani pedagog wszystkie dokumenty dotyczące dziecka tj. orzeczenie o niepelnosprawności (wada serca i nerek plus astma), opinię psychologa prowadzącego dziecko od niemowlaka, ze względu na szybki rozwoj corki, zwolnienie z ćwiczen wysiłkowych na cały rok i wszelkie inne dokumenty. Oczywiście po calej tej sprawie, dokumenty znajdują się, ale stwierdzono, że nie dostarczylismy orzeczenia i szkola nie mogla nam pomóc, mimo wszelkich rozmów prowadzonych z panią pedagog, psycholog, dyrektor. Więc zastosowalam się do procedur wg. szczebli i obecnie po takim przywitaniu dziecka w szkole ( dręczenie psychiczne) i nadal zero zmian dla dziecka, kieruję sprawę dalej i nie zostawię tej sprawy. Na koniec będa media krajowe. Odpowiedz Link Zgłoś
sylki zetbeel 06.11.07, 09:04 nie rozumiem dlaczego twoja córka dalej chodzi do tej szkoły przecież dla nie to horror dlaczego nie przeniosłaś jej jeszcze gdzie indziej zrób to jak najszybciej, i tak juz stało sie duzo złego bardzo wam współczuje jestem w szoku, że takie nauczycielki mają prawo do uczenia kogokolwiek pozdrawiam i życze szybkiego załatwienia sprawy za pania Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: sylki 06.11.07, 10:44 sylki napisała: > nie rozumiem > dlaczego twoja córka dalej chodzi do tej szkoły > przecież dla nie to horror > dlaczego nie przeniosłaś jej jeszcze gdzie indziej > zrób to jak najszybciej, > i tak juz stało sie duzo złego > > bardzo wam współczuje > jestem w szoku, że takie nauczycielki > mają prawo do uczenia kogokolwiek > pozdrawiam > i życze szybkiego załatwienia sprawy za pania sylki, bardzo ci dziekuję za wsparcie. po dwuch miesiącach chorobowego po wypadku, nadal jest leczona neurologicznie, okulistycznie (skutki po wypadku) musiala wrocić do szkoły ze względów psychologicznych, aby nie czuła się winna, tak stwierdził psycholog, mówiąc, że dzieci niewinne zdarzeniu się wypadku (zepchnięta przez inne dziecko ze zjeżdżalni) dla ich dobra powinny nawet na krótko wrocić do swojej klasy zerowej. Stąd wczoraj pierwszy dzień w szkole. Dzisiaj rozmawialam z panią dyrektor co się zmieniło w szkole, skoro pani wychowawczyni nadal stosuje swoje metody, tyle, że zmieniła jedną metodą z krzyku na dzieci, na metodę psychologicznego wpływu na nie, jak wyżej wymieniona osla ławka i osioł do kolorowania z uzupelnieniem linijki "O" jak osioł i dalsze zmuszanie, ale już tylko córki do siedzenia z chłopcami, natomiast dziewczynka, która spowodowala wypadek corki nagrodzona siedzeniem przy stoliczku z dziewczynkami. Jak pisalam, ta sama dziewczynka, krotko po wypadku corki, skopała inną dzoiewczynkę, ponieważ pani wypuściła z klasy same 2 czy 3 dziewczynki do sklepiku, aby mogły sobie coś kupić. I w tym czasie druga dziewczynka została skopana, przez tą samą, która spowodowala wypadek. Pokrzywdzona druga dziewczynka trafiła do szpitala z powiększoną śledziona o 15 cm. Dla mnie to jest nie do pomyslenia, aby dzieci sześcioletnie same chodziły do sklepiku, w szkole bez opieki nauczyciela. Natomiast pani dyrektor mówiła, mówiła i nie odpowiedziała co się zmieniło z tytułu bezpieczeństwa dzieci w szkole i postepowania z dziecmi? Dlatego nasza decyzja o dalszym postepowaniu nie zostanie zawieszona z naszej strony. Czekam teraz na wspólne spotkanie z dyrektorem, pedagogiem, psychologiem i panią dyrektor, aby nas oficjalnie powiadomiły, jakie powzięto kroki. I sprawę kierujemy dalej, powiadamiając już Komisję dyscyplinarną przy UW, Rzecznika praw dziecka i media. Może się coś zmieni, dla dzieci, bo moim zdaniem dyrektor niewielkie ma mozliwości zmian na lepsze, niewiedząc co się dzieje w klasie u tej pani. Dla nas zapowiedziana wizytacja dyrektora, to żadna wizytacja. W ten jeden dzień mozna się postarać, być miłym dla dzieci. Jezeli kontrola kuratorium nie spowodowala zmian na lepsze dla dzeci, to sprawę należy ruszyć medialnie. My bardzo liczylismy na zmienę postwy pani nauczycielki, kuratorim i dyrektora na nią, ale się przeliczylismy. Zmieniło się tylko z relacji w pierwszym dniu pobytu córku to, że w tym dniu nie krzyczała na nią, ale zmieniła tylko metodę z krzyku na wpływ psychologiczny i tym przekroczyła nasze granice wytrzymałości, rozmów i kompromisu, a przedewszystkim naszą chęć prowadzenia dalszych rozmów, ku lepszemu dla dzieci. Odręcznie kilka uwag było w tym dniu, mimo, że corka bardzo ładnie pisze w zeszycie w 3 linijki (od prawie trzech), oświadczona nam, że nie potrafi trzymać ołówka, że kontakty społecznie corki są złe tzn. corka nie chce się bawić z wszystkimi dziećmi, ( odpowiedz corki, że nie lubi wszystkich dzieci, ponieważ one brzydko mówia i biją się podczas zabawy i nie bedzie się z nimi bawiła). Oświadczyła rownież, że osobiście napisze opinie, że corka się nadaje do 1 klasy (opinia z trzech pierwszych dni pobytu, który opisała plus wczorajszy dzień-nowametoda psychologiczna i dwa miesiące nie widziała nawet córki-chorobowe po wypadku) Reasumują, czy na podstawie takiej pierwszej aklimatyzacji dziecka w szkole, mozna wystawiać opinię o dziecku. Jesteśmy w stanie powołac bieglych psychologów i psychologa prowadzącego dziecka od niemowlaka, ze względu na szybki rozwój o wydanie opini o dziecku przed rozpoczęciem edukacji (mamy opinię plus testy) i obecnego stanu zdrowia dziecka po 4 dniach edukacji u pani wychowawczyni i 2 miesięcy chorobowego. W tej chwili, jesteśmy w stanie z powództwa cywilnego wystapić do Sądu, z powolaniem biegłych. Wierzcie mi, po wczorajszym dniu, gdzie liczylismy na zmiany, sprawy nie zostawimy. Ostatecznie przekazujemy całą dokumentację, łącznie z tym duzym osłem i literką "O" jak osioł, prowadzoną między szkołą a kuratorium, mediom, regionalnym i ogólno krajowym z wyrażeniem zgody na publikację jej. Może opinia publiczna, i inne instytucje ocenią czy takie postępowanie jednego nauczyciela, może umozliwić normalną naukę dziecka w szkole, może wreszcie sześciolatek, będzie miał stworzone chociaz normalne warunki do nauki bez stresu i miłe nastawienie do dalszej edukacji, co dla nas jest bardzo wazne, aby corki lubiała szkołe, a nie plakała i w klasie zero traktować zaczęła ją jak zło konieczne. My chcielismy tylko normalnych warunków w edukacji dziecka, a nie obozu karnego, w którym stosuje się metody krzyku, zmuszania, musztry, zastraszania i nowej metody psychologicznego wpływu na dziecko wyjaśniającego, że jest osłem jak duże"O" na kartce do zrobienia w domu i pisania całej linijki "O" jak osioł. To dopiero metoda polubienia nauki w szkole. Wiem, że wiele się zmienia w polskiej oświacie, ale nie wiedziałam, że aż tak. Dlaczego jeden czlowiek, może tak bezkarnie postepować, tłumacząc, że takie ma metody i ich nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
reszka2 Re: sylki 06.11.07, 22:33 Wiesz co, zetbeel, od początku śledzę historię twojej córki, ale posyłanie dziecka w miejsce, gdzie doznało juz tak wielkich krzywd - pod każdym względem - to porada chorego umysłu. I ty w to uwierzyłaś??? Za przeproszeniem - naiwna jestes, czy co??? To jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, co to miało udowodnić? Co miała uzyskac córka w kontkacie ze swoim oprawcą? Taaa, akurat dyrektor czy kuratorium będzie miało na paniusię wpływ. Juz to widzę. Twoim zas pierwszym obowiązkiem jest chronienie córki, a nie stosowanie na niej szczepionki uodparniającej w postaci kolejnych traumatycznych spotkań z psychopatką. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: sylki 07.11.07, 00:19 reszka2 wierz mi, że dobro corki jest dla mnie najważniejsze i zawsze będzie. Posłuchałam psychologa, może nie potrzebnie, niewiem?? Czy moja córka ma odejśc ze szkoły, tylko dlatego, że akurat ta wychowawczyni jest kompletnie nie odpowiedzialna osobą. Raczej wychowawczyni powinna odejśc, a nie dziecko, własnie dla dobra dzieci i nie tylko mojego. Mam pelne prawo przebywać na lekcjach z dzieckiem, więc w każdej chwili poinformuję dyrektora o tym, że od jutra do końca roku, bede przebywac z dzieckiem na zajęciach. I wierz mi zyskają na tym wszystkie dzieci, ponieważ nie osmieli się przy mnie, tak zachowywać i traktować dzieci. A do końca roku, pani wychowawczyni będzie miała mój osobisty nadzór nad swoimi metodami jakie stosuje wobec dzieci i nie omieszkam o tym informować każdego rodzica, którego dziecko skrzywdzi, oraz wszelkie instytucje i albo pani dyrektor się zmieni, za brak nadzoru, albo wychowawczyni odejdzie. Ktoś napewno za to wszystko co się dzieje w tej klasie zerowej odpowie, ponieważ tak jak pisalam sprawy nie zostawię. W szkole także liczona, że zabiore dziecko, bo tak najlatwiej, nie zabiorę, a będe sprawowac opiekę nad dzieckiem w czasie edukacji do końca roku szkolnego 2007/2008. Godziny od 8 -13 jestem w stanie tak wygospodarować że, bez problemu będę przebywać w szkole, wraz z dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
sylki Re: sylki 07.11.07, 00:37 ja bym zabrała z tamtąd córke na twoim miejscu a babie bym dokopała swoja droga to jest tylko 6 latka, i nie sadze żeby uraz jej minął nawet gdy ty bedziesz w pobliżu a co do zdania psychologa to dziwne jest, bo nawet dorosły nie chciałby przebywać w pobliżu oprawcy, a co dopiero dziecko. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
reszka2 zetbeel 07.11.07, 16:44 Ja wiem, że robisz co w ludzkiej mocy, żeby pomóc córce. Ale pomysł narażania jej na kontakt z psychopatką przez nastepne kilka miesięcy, tylko po to, aby ewidentna prawda o tym, kto jest winny danej sytuacji była na wierzchu - jest z piekła rodem. Możesz próbować doprowadzić do odsunięcia tej kobiety od pracy z dziećmi mając już córkę w bezpiecznym i przyjaznym miejscu. W temacie "czyje na wierzchu" odpuściłabym. Pozwoliłabym sobie na komfort niesłuchania rad specjalistów, jesli nie sa zgodne z logiką. Pisałaś, że psycholog radził pójście do tej samej klasy, aby - nie zacytuję dosłownie - dziecko nie "złapało lęku" czy coś. I widzisz, jakie miało to skutki. Zostało jej udowodnione że nie jest dzielną dziewczyną, tylko że jest tym, kim jest - małą, skrzywdzoną dziewczynką, którą paniusia może przetrzeć podłogę psychologicznie, a jej pozostaje płakać od 14 do 23. I co to dało? Myślisz, że będzie w stanie cokolwiek skorzystać z lekcji z tą panią, nawet z tobą w charakterze ochrony? Mi się osobiście ten pomysł nie podoba. Pani wygląda na taką, co będzie potrafiła się mścić, a zwłaszcza jak poczuje oddech prawników na karku. Bo kuratorium obimba sprawę, pani dostanie upomnienie, a wy potwierdzenie upomnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: reszka2 07.11.07, 19:21 Masz rację jak i poprzedni. Dzisiaj przekroczyła się granica. Byłam w domu bardzo niespokojna bez powodu, więc poszlam do szkoły. Dzieci nie bulo w sali. Sala zamknięta. Dzieci miały sesję zdjęciową grupowego zdjęcia i pojedyńcze z kolezankami. My na początku roku nie wyrazilismy zgody na filmowanie i robienie zdjęć dziecku bez naszej zgody. Pani wychowawczyni, zapewniła nas, że corka bedzie stała obok niej i abyśmy jej to wytłumaczyli w domu. Corka wiedziała o tym. Na czas sesji zdjęciowej w szkole klas, miala miec zapewnioną opiekę. Kiedy poszlam na aulę i nigdzie nie widzialam dziecka, panie stały zaraz przy wejściu, zauważyłam w końcu corkę, ktora siedziała, posadzona przez panią wychowawczynię do konta po lewej stronie auli, nakazała jej cały czas tam siedzieć, skulic się i dopuki nie zrobią zdjęć, miala tam siedzieć. Kiedy ją zobaczyłam i podeszłam do niej, głowę miała między kolanami skuloną w dół i kwiliła płaczą. Natychmiast ją zabralam i zapytałam pań stojących przy wejściu tj. wychowawczyni, wicedyrektor czynikt nie widzi dziecka, ktore kwili w kącie. Pani wychowawczyni byla zajęta zdjęciami z dziecmi i rozmową, wicedyrektor rozmawiała z drugą panią. Wyszlam z corką z auli, ktora jak zobaczyła mnie, poczuła się bezpieczna i bardzo głośno płakała. Weszlam do gabinetu pani dyrektor i zapytałam czy nie mozna bylo zapewnić dziecku innych zajęć, chocby w swietlicy, wtedy siedzące w tym gabinecie dwie panie i dyrektor, ruszyły na mnie z krzykiem, że przeciez była pod opieką wychowawczyni. Jedna z pań zajmujaca sie sprawami gospodarczymi, wręcz wrzeszczała wtrącając się w rozmowę, między mną a dyrektorem szkoły. Zaznaczam, że grzecznie zapytalam dyrektora, dlaczego dziecku nie zapewniono opieki na czas sesji zdjęciowej w szkole, a nakazano siedzieć w kącie skulonej, tak aby jej nie bylo widac na zdjęciach, ponieważ były robione dla innych dzieci. W tym momencie pani dyrektor, kazala natychmiast wyjśc dziecku z gabinetu i zamknęła drzwi i dalej wszyscy krzyczeli jednoczesnie. przeprosiłam panie i, powiedzialam, że rozmowę uważam za zakonczoną, ale jedna z tych pań dalej krzyczała. Wyszlam i zeszlam z corką i resztą klasy do sali dzieci. Zapytalam wychowawczynię czy nie mogła dziecka zostawić w świetlicy, lub zorganizowac jej inne zajęcia pod opieką innego nauczyciela. Stwierdzila, że nie ponieważ panie w swietlicy nie wiedzą jak sie opiekowac dzieckiem i nie miala innego wyjścia. Wyjściem i rozwiązaniem szkoły bylo wsadzenie dziecka w kąt we wnęce w tym kącie i nakazanie się skulić, aby jej nie widziano. Zabralam dziecko ze szkoły do domu. Jutro jadę do lekarza z dzieckiem, ponieważ caly czas się dusi ( astma, wada serca i nerek) i dostała goraczkę. Mialyście rację, pani dyrektor nie należalo wierzyć i psychologowi także. Więcej nie pozwolę na takie traktowanie dziecka. Moja corka nie pójdzie więcej do tej szkoły. Ale nie odpuszczę juz nikomu. Jutro powiadamiam media krajowe i lokalne. Kopiuję cała dokumentację z korespondencji z kuratorium i szkołą. Przepraszam za błędy, ale jestem tak zdenerwowana, że coś we mnie pękło. Liczylam na rozmowy i zmiany, ale to błąd. Jeżeli nawet ktoś w tej szkole ma układy, to sadzę, że media nam pomogą. W tej chwili mam już dosyć wszystkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
reszka2 Re: reszka2 07.11.07, 22:21 Wiesz, jak to czytam, to chce mi sie ryczeć razem z Twoją córką. Obwiam sie, że ta akurat szkoła jest niereformowalna. Sprawę opieki nad dzieckiem na czas zdjęć można było załatwić na 10.000 sposobów które nie doprowadzałyby jej do płaczu. Panie w świetlicy nie potrafią się zajmowac dziećmi? A to paradne. To po co tam są? Zobaczysz, zrobią z ciebie matkę-wariatkę, co sie czepia. W tym kraju płacz dziecka nikogo nie wzrusza - ot, wariatka, córka wariatki.Popłacze i przestanie. Kuj żelazo, póki gorące. Tylko na spokojnie. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: reszka2 08.11.07, 00:23 reszka2 byłam, tak zdenerwowana, pisząc, że brakuje mi poprostu słów. Jeżeli we wszystkich szkołach się tak obchodzą z dziećmi z klasy zerowej, tonie dziwię się, że dzieci w Polsce mają ze wszystkim problemy, a szczegolnie ze samymi sobą. Podstawy idą ze szkoly. Niech mówią sobie co chcą, ale ja nie pozwolę na takie traktowanie dziecka. Inni rodzice, sie panicznie boja tej pani, przed szkołą dyskutują, ale w obawie o swoje dziecko na obecnym etapie, milczą ze strachu i nawet ich rozumiem. To ich dzieci i ich sprawa, czy będa miec później problemy z dziećmi. reszka2 napisała: > Kuj żelazo, póki gorące. Tylko na spokojnie. W szkole bardzo spokojnie postępuję, grzecznie pytam itd. Ale jak dzisiaj zobaczyłam corkę, to malo mi serce nie wyleciało. Takiego widoku wlasnego zrozpaczonego dziecka, kwilącego w kącie nie da się spokojnie oglądac i nie życzę nikomu, nawet wrogowi. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1500 Re: reszka2 08.11.07, 19:28 w tej szkole sie juz nie da nic zmienic,jedyne wyjscie zmienic szkole i to jak najszybciej. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: reszka2 09.11.07, 18:51 Już od poniedziałku, nie pojdzie do tej szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
wierzba_b Re: Prosze pilnie o pomoc 08.11.07, 22:08 Zetbeel, zabierz córkę ze szkoły natychmiast. I nigdy więcej jej tam nie prowadź. A ze sprawą uderz do prasy, najlepiej do jakiegoś poczytnego brukowca typu Fakt. Z kopiami dokumentacji medycznej i zdjęciem tej baby, może być grupowe szkolne, wytną sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
zetbeel Re: Prosze pilnie o pomoc 09.11.07, 18:48 wierzba_b napisała: > Zetbeel, zabierz córkę ze szkoły natychmiast. I nigdy więcej jej tam nie > prowadź. >A ze sprawą uderz do prasy, najlepiej do jakiegoś poczytnego brukowca > typu Fakt. Z kopiami dokumentacji medycznej i zdjęciem tej baby, może być > grupowe szkolne, wytną sobie. Córka jest po badaniach i pierwsze zalecenie to nie posyłać corki, juz od poniedziałku do tej szkoły i natychmiast poszukać innej szkoły. Do czasu znalezienia szkoły, córka ma przebywać w domu. Nie wolno jej już narażać, na dalsze pogłębianie stresu. Całośc opisową znamy i odbieramy za 2-3 dni. Mam cały komplet dokumentacji z korespondencji z kuratorium i szkoły, dok. medycznej itd. Sprawa będzie nie tylko opisana, ale kserokopie wszystkich dokumentow, zostaną wysłane do MENiS, i wielu innych instytucji, nie pomijając komisji dyscyplinarnej. Starania Pani Dyrektor, niczego nie dały, zmieniło się tylko to, że nie krzyczy glośno, a stosuje metodę psychologiczną tzn. usmiech na buzi do dzieci, poglaskanie i szept do ucha dziecka, którego zaden czlowiek nie chcial by usłyszeć. Metody są bardzo różne. Nie opisalam wszystkiego co się dzieje, a tylko fragmenty. Jak by rodzice widzieli jak ich dzieci są traktowane psychologicznie, to myslę, że pani by sama odeszla ze szkoły. Nie mają mozliwości widzenia, ponieważ jest zakaz wchodzenia rodzicow do szkoły, poza rodzicami dzieci przewlekle chorych. Dzieci oddaje się na dworze i odbiera i to jest zle. Traktowanie dzieci, jest okropne. Bezpieczenstwo zerowe- Pani potrafi nawet nieść z świetlicy gorący kubek kawy, między dziećmi, które siedzą na betonie i przebierają się, chodząc między siedzącymi dziećmi, leżącymi plecakami, kurtkami, bluzkami, butami i omijając te dzieci idzie między nimi z kawą, wystarczyło by aby któreś nie widząc pani szybciej wstała, a kawa znalazla by się na jego glowie. Dużo by pisać, jeżeli chodzi o postępowanie i bezpieczeństwo. Ja osobiście tego nie mogę zaakceptować. A sprawy nie zostawię, łącznie z MENiS Odpowiedz Link Zgłoś
panda87 Re: Prosze pilnie o pomoc 30.12.07, 23:36 czy wiadomo jak się to wszystko skończyło? Odpowiedz Link Zgłoś
p3nisista [...] 31.12.07, 19:04 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś