Dodaj do ulubionych

Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka

16.10.07, 13:17
Wczoraj po południu mój syn miał ślubowanie klas pierwszych, uroczystość była
piękna i wzruszająca. Przyglądając się dzieciom zastanawiałam się czy na
zebraniu rodzice słuchali wychowawczyni kiedy mówiła jak dzieci mają być
ubrane. 85 procent Maluchów wyglądała tak jak powinien wyglądać pierwszak,
niestety sporo dziewczynek wyglądało jakby szły na wesel. Niedoskonałości
urody poprawiono pudrem i szminką!!! Szczególnie wybijała się dziewuszka w
zwiewnych tiulach, koronkowych rajstopkach i pantofelkach na sporym obcasiku
plus filmowe loki i kwiaty we włosach. Czy u was też na szkolnych
uroczystościach pojawiają się takie dziwadła? Mundurków u nas jeszcze nie ma,
mają być pod koniec miesiąca, tak sobie myślę, że może do wersji galowej(białe
polo, granatowa kamizela) szalone matki swoich księżniczek malować nie będą.
Obserwuj wątek
    • kowaliska Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 16.10.07, 13:28
      drogadodomu napisała:


      > tak sobie myślę, że może do wersji galowej (...) szalone matki swoich
      księżniczek malować nie będą.

      Będą będą.
      Nie jestem za mundurkami, bo uważam że naszego społeczeństwa nie stać ani na
      luksusowe garnitury jak w "koledżu" ani tym bardziej na tandetne szmaty.
      A na mamunie maniaczki i tak nie ma sposobu.
      smile))
      • anmanika Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 16.10.07, 13:35
        Zgadzam się, a jak się nie da, to dodadzą szpanerską komórkę lub
        inne gadzety. Mundurki były dobre w ubiegłym wieku.
        • verdana Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 16.10.07, 13:39
          Beda tym bardziej. Bo ich dziecko MUSI sie wyrózniać - wiec jak
          mundurek bedzie obowiązkowy, to dopiero zaszpanują gadzetami,
          butami, tornistrami.
          • camel_3d Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 12.11.07, 08:54
            verdana napisała:

            > Beda tym bardziej. Bo ich dziecko MUSI sie wyrózniać - wiec jak
            > mundurek bedzie obowiązkowy, to dopiero zaszpanują gadzetami,
            > butami, tornistrami.


            wiadomo, ze najbardziej beda kombinowaly matki blachara i tlenione blondyny z IQ
            pomidora.
      • camel_3d kowaliska 12.11.07, 08:52
        wystarczylby obowiazek bialej koszuli i ciemnych spodni lub spodniczek do kolan.
        Chyba ze uwazasz ze na to tez ci enie stac.
        Takich, ktorzy na dziecko ni emoga wydac 100 PLN na rok jet niewiele.
    • triss_merigold6 Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 16.10.07, 14:01
      Będą malować, spoko.
      Mundurek można załozyć ale wtedy dzieciom odbije na punkcie
      gadżetów, butów, kurtek itd. Coś za coś.
    • 5_monika Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 17.10.07, 09:06
      zgadza się, dziecko takiej mamy musi się wyróżniać, gadżety, fryzura
      itd.
      pzdr
    • scher Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 17.10.07, 09:36
      drogadodomu napisała:

      > zastanawiałam się czy na zebraniu rodzice słuchali wychowawczyni
      > kiedy mówiła jak dzieci mają być ubrane.

      W porządnej szkole nauczyciele nie rzucają słów na wiatr, więc takie
      mamusie zostałyby wezwane na rozmowę z dyrekcją, gdzie grzecznie,
      acz stanowczo przypomniano by im obowiązującą w szkole linię
      wychowawczą.
      • miruka Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 17.10.07, 10:26
        moja córka poszła na ślubowanie w letniej kolorowej sukience (na
        rajstopy bo zimno), mocno różowej bluzce i kokardach w dwóch
        kolorach we włosach ... bo to nie było jej ślubowanie a ona
        występuje w chórku i takie było zamierzenie choreografa, więc w
        przypadku autorki wątku też może taka sytuacja wchodzi w grę?
        • mgla_jedwabna Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 11.11.07, 23:11
          myślałam, że chór ma kierownika, a taki większy dyrygenta, a choreograf jest specjalistą od tańca...

          a poza tym to było na tyle zimno, żeby dziecku założyć rajstopy, a na letnią sukienkę nie?
      • anmanika Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 17.10.07, 10:27
        W naszej szkole mundurki są całkowicie zbędne, dzieci wiedzą same co
        nie jest akceptowane. Poza tym już kilka lat temu była wyraźna uwaga
        na zebraniu, jak dzieci mają byc ubrane do szkoly.
      • acorns Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 17.10.07, 10:45
        > mamusie zostałyby wezwane na rozmowę z dyrekcją, gdzie grzecznie,
        > acz stanowczo przypomniano by im obowiązującą w szkole linię
        > wychowawczą

        No i co to da? Gdyby mnie wezwano na taką rozmowę to gdy w końcu bym
        się tam pojawił, to wyjaśniłbym dyrekcji najpierw dyplomatycznie, a
        jakby nie pomogło to prosto z mostu że dopóki szkoła jest
        obowiązkowa to mogą mi wszyscy na bolca naskoczyć a obowiązującą
        linią wychowawczą w szkole, w domu, na ulicy i wszędzie indziej jest
        moja linia wychowawcza i gwarantuje mi to konstytucja, więc jak chcą
        żeby córka się nie malowała i mniej kolorowo ubierała to mogą mnie
        co najwyżej ładnie o to poprosić a ja wtedy się nad tym zastanowię.
        Bo ja już tak mam że jak mi ktoś coś każe to ja robię dokładnie na
        odwrót po to żeby pokazać kto tu ma władzę ostateczną. Ale grzeczną
        prośbą można dość dużo zdziałać.
        • scher Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 17.10.07, 11:16
          acorns napisał:

          > jakby nie pomogło to prosto z mostu że dopóki szkoła jest
          > obowiązkowa to mogą mi wszyscy na bolca naskoczyć a obowiązującą
          > linią wychowawczą w szkole, w domu, na ulicy i wszędzie indziej
          > jest moja linia wychowawcza i gwarantuje mi to konstytucja

          Kiedy wchodzisz na teren zakładu administracyjnego (szkoły,
          przedszkola, szpitale, przychodnie, sanatoria, muzea, biblioteki,
          urzędy itp.), korzystanie z konstytucyjnych praw i wolności zostaje
          ograniczone prawem wewnątrzzakładowym. Albo się stosujesz, albo
          szukaj innej placówki.

          > żeby córka się nie malowała i mniej kolorowo ubierała to mogą mnie
          > co najwyżej ładnie o to poprosić

          Takie "prośby" nazywają się w teorii prawa aktami władztwa
          zakładowego.

          Albo się uczeń dostosuje, albo nie będzie wpuszczany na tego typu
          uroczystości. Może to także znaleźć odzwierciedlenie w ocenie
          zachowania. Zasad w szkole nie ustala jeden nawiedzony ojciec.
          Szkołą rządzi dyrektor i nauczyciele.
          • ib_k Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 17.10.07, 11:35
            scher napisał:
            >Szkołą rządzi dyrektor i nauczyciele.
            W SZKOLE W S P Ó Ł D Z I A Ł A J Ą RODZICE, NAUCZYCIELE I DYREKCJA
            • scher Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 17.10.07, 11:37
              W której ustawie jest tak napisane?
          • acorns Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 17.10.07, 14:32
            > Albo się uczeń dostosuje, albo nie będzie wpuszczany na tego typu
            > uroczystości. Może to także znaleźć odzwierciedlenie w ocenie
            > zachowania

            No i tylko tyle można. Obniżenie oceny z zachowania to żadna kara. W
            praktyce ucznia sprawiającego problemy wychowawcze szkoła przepuści
            zawsze do następnej klasy. Będzie tak, ponieważ jest obowiązek
            szkolny i ucznia ze szkoły wywalić się nie da. To znaczy da się, ale
            to ciężka sprawa bo ucznia musi przyjąć inna szkoła i na pewno tylko
            za ubiór nie wyrzucą ze szkoły. Krótko mówiąc jeśli ucznia trudnego
            zostawią na drugi rok w tej samej klasie to o rok dłużej się będą z
            nim męczyć smile Niektórzy o tym wiedzą więc ustalają swoje własne
            reguły gry i w praktyce nic im nie można zrobić.
            • scher Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 19.10.07, 11:44
              acorns napisał:

              > > Albo się uczeń dostosuje, albo nie będzie wpuszczany na tego
              > > typu uroczystości. Może to także znaleźć odzwierciedlenie w
              > > ocenie zachowania
              > No i tylko tyle można. Obniżenie oceny z zachowania to żadna kara.

              Niska ocena zachowania jest dolegliwą konsekwencją dla dzieci
              wychowywanych w duchu odpowiedzialności, w normalnych domach, przez
              rozważnych rodziców. Być może twojej córki to nie dotyczy, ale to
              już nie moja wina.

              Co do rodziców twojego pokroju, hołdujących patologicznemu
              liberalizmowi w wychowaniu, pozbawionych za to elementarnej kultury,
              od nauczycieli i innych rodziców w dobrej szkole oczekiwałbym, aby
              subtelnie, ale bardzo dobitnie poddawali ich ostracyzmowi. Jak
              odczują, że rozrzucanie przez nich na szkolnych korytarzach słomy z
              butów jest stanowczo potępiane, to zabiorą dziecko do placówki,
              gdzie spotkają sobie podobnych.
              • acorns Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 19.10.07, 12:38
                > Niska ocena zachowania jest dolegliwą konsekwencją dla dzieci
                > wychowywanych w duchu odpowiedzialności, w normalnych domach,
                > przez rozważnych rodziców

                To jest wychowanie dzieci na zasadzie małpki - małpka była grzeczna,
                to małpka dostanie banana. Ocena z zachowania to jest środek służący
                do manipulowania zachowaniem uczniów. Problem pojawia się w momencie
                gdy uczniowi nie zależy żeby mieć wzorowe.

                > Co do rodziców twojego pokroju, hołdujących patologicznemu
                > liberalizmowi w wychowaniu, pozbawionych za to elementarnej
                > kultury, od nauczycieli i innych rodziców w dobrej szkole
                > oczekiwałbym, aby subtelnie, ale bardzo dobitnie poddawali ich
                > ostracyzmowi

                Mylisz się. Nikt tu nie jest pozbawiony kultury. Ani ja ani Młoda
                nie odezwiamy się nieuprzejmie do kogoś kto jest dla nas uprzejmy.
                Ale jak woźna wyskakuje z mordą na pół szkoły bo Młoda weszła w
                butach, albo jakiś babsztyl drze ryja (bo inaczej tego nazwać nie
                można) bo zaparkowałem tyłem do jej okna to jak mamy reagować? Młoda
                się zamyśliła wtedy a ja miałem do załadowania ciężki telewizor i
                łatwiej było wprost do klatki niż z nim kluczyć między zaparkowanymi
                samochodami. Tak więc na chamstwo odpowiadam chamstwem, a na
                uprzejmość uprzejmością.
          • ziemba1 Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 17.10.07, 19:29
            Po pierwsze - mamy konstytucyjne prawo do wolności i godności, my i nasze dzieci
            - Sejm je złamał wprowadzając prawo naruszające prywatność obywateli - to typowy
            przykład arogancji władzy - nic państwu do tego jak się ubieram ja i moje
            dzieci, dopuki nie chodzimy nago po ulicy - i faszyzm i komuna się skończyły.
            Mundurki to mogą sobie wprowadzać szkoły prywatne. A szkoła państwowa ma
            obowiązek wpuścić ucznia w każdym stroju, ingerować można w jakichś skrajnych
            przypadkach, a nie wtedy, gdy dziecko ma niebieski t-shirt pod obowiązkową białą
            koszulą (są takie przypadki)
            Po drugie - jeśli już robi się coś takiego, to powinno być przyjęte odpowiednio
            długie vacatio legis, żeby logistycznie można było to przeprowadzić; a wzór
            ubioru jednolitego powinien być przyjęty przez większość rodziców, zaś w
            gimnazjum również przez większość uczniów;
            Niedopuszczalne i skrajnie absurdalne jest obniżanie sprawowania o więcej niż
            jeden stopień za nienoszenie tej obowiązkowej szmaty; Jeśli państwo chce
            mundurować, to niech zapłaci i za te kamizelki, i za te białe koszule, granatowe
            spodnie, i za białe podkoszulki też, i za wymianę tego wszystkiego codziennie
            przez 5 dni w tygodniu oraz nabycie nowego kompletu po roku - bo dzieci rosną
            (chyba większość o tym nie pamięta).
            Po trzecie - oprócz mundurków w szkołach pojawiły się kamery, w wielu z nich
            gęściej niż w bankach, czy galeriach handlowych. Zdarza się, że dyrektorów
            ogarnia kompletne paranoja (a może to oznaka chorych skłonności) i instalują
            kamery w ubikacjach (modne w Lubelskiem - np. Puławy gimnazjum nr3).
            Ludzie obudźcie się! Wasze dzieci nie zasługują na pobyt w poprawczaku! 99% z
            naszych dzieci powinno się uczyć w normalnych szkołach, szanujących ich godność!
            • olusia19 Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 18.10.07, 09:13
              Wiesz, jak czytam cos takiego, to mi się słabo robi. Za anarchią
              jesteś? Masz zbyt małe dzieci może i jesteś na wstępie drogi i nie
              wiesz.
              Szkoła państwowa obecnie to banda rozwydrzonych bachorów, zupenie
              nie wychowywanych przez dom, które od rana kombinują jak się nie
              uczyć, jak ukraść, napić się piwa, zaćpać, przekląć, nabluźnić
              nauczycielowi i na końcu zostać menelem. Nikomu się nic nie chce,
              nic nie warto, a ten kto się uczy jest "wykluczony". Stołówka
              wygląda jakby świnie żarły. Nikt dzieci nie uczy jeść, nie uczy
              zachowania, nie uczy odezwania. Te w większości przyszłe menele mają
              menelskich rodziców, przeważnie pijących, bluźniących i nie mających
              żadnego wpływu już na 8-latki, nie mówiąc o starszych dzieciach. Co
              może nauczyć tatuś i mamusia, co k..a mówią co drugie słowo, co
              dzieci im się zdarzyły, a tak w ogóle to smarki rządzą w domu, bo
              tak starym wygodniej. Mundurek jest przeciwko chołocie, żeby to
              jakoś w karby wziąć i ocalić od menelstwa ileś istnień, na pewno
              ileś dzieci przepadnie i menelami zostanie, anarchistami bez Boga i
              nie dla ludzi, ale część rodziców choćby mundurkami zostaje zmuszona
              do zaakceptowania regulaminu, obowiązku, punktualnośći. Może się nie
              orientujesz, ale te cechy są akceptowane potem w pracy, w życiu, a
              nie czub na łbie, grzywa na oczach, pazury jak u dziwki, a we łbie
              pusto jak w tykwie. Tylko komórką najdroższą pyka. Ten co tak pyka
              przeważnie nic nie umie. Dlatego nastąpił u nas w szkole zakaz
              noszenia kommórki. Komórkowców nic innego nie interesuje, tylko jak
              SMSa do koleżanki wysłać. Zeszyty ma jakby pies się nimi bawił,
              zawsze jest spóźniony i niedoinformowany. Oglądam to przez lata
              nauki moich dzieci. Obserwuję i widzę jaki mały procent rodziców ma
              szansę obronić swoje dzieci przed złem. Sejm próbuje wprowadzić
              jakiś ład, w tym moralny i wszyscy, którzy mają coś na sumieniu
              bardzo się tego boją. Natomiast nieporadni rodzice zamiast zająć się
              wychowaniem dzieci walczą ze szmatami.
              • k1234561 Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 18.10.07, 12:33
                Podpisuję sie obiema rękami pod tym co napisała olusia19.
                Racja w 100%.Dobrze aby tą własnie wypowiedz wszyscy forumowicze
                mający dzieci w wieku szkolnym,wczesnoszkolnym i przedszkolnym mogli
                przeczytać ale tak ze zrozumieniem,żeby cos zostało z tego.Może coś
                sie wreszcie zmieni w tych szkołach.Dzieci to nie święte krowy.Jeśli
                my im nie powiemy,nie pokażemy co w życiu ważne,co nie,nie nauczymy
                szacunku do starszych,nie nauczymy podstawowych zasad zachowania w
                różnych miejscach(stołówka,restauracja,kościół,urząd itd)to za lat
                parę strach na ulicę będzie wyjść.Jeśli to rodzice w domu o
                nauczycielu wypowiadają się zle w obecności dziecka,to nie oczekujmy
                że dziecko będzie miało szacunek do tego człowieka.Wiem,że
                nauczyciele bywają różni,ale to nasz rodzicielski obowiązek,aby
                takie sprawy z nauczycielem w 4 oczy załatwić jeśli uważamy że
                potraktował niesprawiedliwie dziecko.Inaczej dojdzie do tego,że
                nauczyciel zwróci uwagę uczniowi,a uczeń na drugi dzień z mamusią
                przyjdzie i ta mamusia będzie żądać od owego nauczyciela przeprosin.
                Takie czasy nam nastaną jak rodzice będa ślepo zapatrzeni w swe
                pociechy.Lepiej zawczasu przeczytać sobie co tak dobrze ujęła
                olusia19 i naprawdę przeanalizować to.
              • acorns Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 18.10.07, 13:07
                Który Ty jesteś rok produkcji? 1920? 1930? Czy może zaraz po wojnie?
                Gadasz jak stara babcia. Wszędzie same menele, ćpuny, qrwy i
                złodzieje i tylko Ty jedna idealna. Słusznie zauważyłaś że
                konformista, który akceptuje i przestrzega odgórnie narzucony
                regulamin, jest obowiązkowy, punktualny, dobrze się uczy, ładnie je,
                grzecznie się odzywa, jest ładnie uczesany, święto..y, nie pije,
                nie pali jest akceptowany i pożądany w pracy. Zapomniałaś tylko
                dodać że tylko na kiepskich stanowiskach typu Manager ds. Wykładania
                Papierów Toaletowych i Chusteczek Higienicznych a Także Podpasek i
                Tamponów na Półki w Tesco. W najlepszym wypadku urzędnik na niskim
                państwowym stołku z pensją 1500 na rekę. Dzieje się tak dlatego, że
                ktoś juz w szkole ogranicza wolność tych młodych ludzi i postawa
                konformistyczna jest postawą pożądaną, a tacy rodzice jak Ty
                ksztaltują u dzieci taką właśnie postawę. Jeśli człowieka od dziecka
                przyzwyczai się do łańcucha, który można mu dowolnie skracać i
                wydłużać dając namiastkę wolności, to potem można to samo robić gdy
                człowiek już dorośnie. Po prostu pracownik idealny. Natomiast uczeń,
                który już nie jest taki grzeczny, miły, ułożony, nie nosi mundurka i
                regulaminowej fryzury bo ma inny gust, nie uczy się wszystkiego bo
                wie że i tak mu to na razie niepotrzebne to już problem. Problem, bo
                nie przestraszył się regulaminu, dyrekcji szkoły, ex ministra
                Giertycha ani obniżonej oceny z zachowania. Będzie też z nim problem
                jak pójdzie pracować do Tesco, bo nie pozwoli sobą pomiatać jakiejś
                smarkatej laluni kierowniczce, która została kierowniczką bo
                obciągnęła z połykiem i z beknięciem dyrektorowi. Dla takich
                niepokornych są lepsze stanowiska albo własny dochodowy biznes,
                gdzie trzeba czasami o coś powalczyć, a skromność i pokora na pewno
                w tej walce nie pomogą.
                • olusia19 Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 19.10.07, 10:07
                  Powodzenia Ci życzę w wychowywaniu dzieci w zupełnej "wolności".
                  Niezależnie od tego którym ja jestem rokiem produkcji, zapewniam
                  Cię, że Ty już produkujesz buble z takim podejściem, pomyśl zanim
                  obudzisz się z obiema ręcyma w nocnikach i objawieniem, która
                  rączka bardziej zalatuje.
                  Akurat pracuję z dziećmi, których rodzice mają tego i nawet
                  luźniejszego typu poglądy "wolnościowe". "Ballada o Januszku" to
                  pestka przy tym, co dzieci teraz potrafią. Niestety najbardziej
                  szkoda właśnie dzieci, niektórych wypaczanych latami, którym żaden
                  psycholog już nie pomoże. To trochę jak z psem: starego psa nowych
                  sztuczek nie nauczysz. Rodzice są od wychowywania i dziwnie są
                  przekonani, że sam instynkt wystarczy. Ty sobie choćby dostępną
                  Nianię obejrzyj, to może Ci się rozjaśni na Twoim poziomie.
                • olusia19 Re: acorns P.S. 19.10.07, 10:39

                  Wydaje się, chyba masz problem ze sobą i to dość zadawniony.
                  Rozpracuj go z jakimś fachowcem.

                  Rozumiem, że jesteś sam sobie okrętem i żeglarzem, uczyłeś się
                  rzeczy które uznałeś wyłącznie za przydatne. Szkoda jednak, że z
                  listy przyswajania umknęła Ci zwykła k u l t u r a.

                  Jeśli masz dzieci, niestety z zakresu kultury nie masz im nic do
                  przekazania. Popracuj nad tym, bo dzieci zawsze szkoda , nawet
                  Twoich.
                  • acorns Re: acorns P.S. 19.10.07, 12:30
                    Źle mnie zrozumiałaś. Nie mówiłem o wychowaniu w zupełnej wolności
                    na zasadzie "róbta co chceta". Zależy mi na wychowaniu świadomej
                    obywatelki a nie nieświadomej niewolnicy. Nawyk respektowania
                    wszystkiego co jest narzucone odgórnie niszczy poczucie wolności.
                    Jeżeli mamy piękny, ciepły, słoneczny weekend a Młoda ma na
                    poniedziałek przeczytać lekturę, która jej zupelnie nie interesuje
                    bo to nie jej klimaty, to trzeba sobie zadać pytanie po co to
                    czytać? Bo na pewno nie dla siebie w tej sytuacji tylko na ocenę. A
                    po co ta ocena? Żeby ładnie wyglądała na świadectwie na które i tak
                    nikt w przyszłości patrzył nie będzie? I tu już masz odpowiedź na
                    pytanie czy Młoda ma czytać lekturę czy spędzić weekend na rozrywce.
                    Dla Ciebie pewnie ta kwestia jest w ogóle bezdyskusyjna, bo jest
                    obowiązek i już. Tak samo masz też z mundurkami. Jaki Młoda miałaby
                    cel żeby ten mundurek nosić? Po pierwsze i najważniejsze to nikt jej
                    o zdanie nie pytał a to w końcu ona ma w tym chodzić. Po drugie
                    mundurek w szkole niczemu tak naprawdę nie służy. Jedyne czemu może
                    służyć w polskich warunkach gdzie nie ma mundurkowej tradycji, to
                    jako element identyfikacji ucznia ze szkołą. No ale to nie może być
                    inicjatywa odgórna tylko oddolna. To uczeń musi chcieć się ze szkołą
                    identyfikować a nie ktoś ma mu to z góry narzucać. Tak więc Młoda
                    nie urodziła się po to żeby spełniać fanaberie ministrów, a ja nie
                    pracuję po to żebym te fanaberie sponsorował. Ja mundurka nie kupię,
                    Młoda go nie założy i co nam zrobią - nic. I to jest właśnie to o co
                    mi chodzi - wychowywanie świadomej obywatelki.

                    Co do kultury to Ty również idealem nie jesteś. Jeździsz sobie po
                    dzieciakach, wyzywasz ich od rozwydrzonych bachorów, przyszłych
                    meneli, smarków, ich rodziców też nie oszczędzasz. Chyba nie
                    będziesz bardzo zdziwiona jak oni w podobny sposób bedą mówić o
                    Tobie?
                    • olusia19 Re: acorns P.S. 19.10.07, 13:09
                      Nie jeżdżę po dzieciach, tylko nazywam sprawy po imieniu. Dziecko
                      mówiące od nauczyciela od...l się i grające w karty, pijące piwo na
                      przerwie i wyrywające stare panie ciężkiego prowadzenia już jest
                      menelem, mimo super komórki, super forsy wokół, super ciuchów i już
                      nie powinno chodzić do szkoły z innmi, bo szkodzi swoją obecnością,
                      chociaż oczywiście ciągle jest dzieckiem. Wypaczonym. Kwestia jego
                      ratunku to już inna sprawa. Ratunku nie udzieli mu ani jego matusia,
                      bo była rwana całą noc, ani tatuś, bo nikt do ojcostwa się nie
                      przyznał. Póki kogoś nie zarżnie, nie ma instytucji, ani prawa,
                      które by go zmobilizowało do innego tzw. porządnego życia. Wg niego
                      owo porządne życie jest wymysłem kretynów: są w nim obowiązki,
                      lektury, książki, zasady. Obrzydliwe...

                      A Ty? No cóż?
                      1. Masz rację.
                      2. Nie czytać lektur, bo to nie te klimaty, szczególnie w słoneczny
                      weekend.
                      3. Masz rację.
                      4. Spędzić weekend na rozrywce i olać tę budę.
                      5. Masz rację.
                      6. Decyzje należą do Młodej, inaczej są łamane zasady konstytucyjnej
                      wolności ustanowionej przez Sejm.
                      7. Masz rację.
                      8. Niech Młody/a samo się wychowuje, bo wie co robi.
                      9. Masz rację.
                      10. "To uczeń musi chcieć się ze szkołą
                      identyfikować a nie ktoś ma mu to z góry narzucać" - jasne!

                      Tego jeszcze nie rozumiesz, boś sam młody, że ww. zasady prowadzą
                      właśnie Młodą do sytuacji gdzie zostanie, jak byłeś łaskaw się
                      wyrazić: "kierowniczką bo obciągnęła z połykiem i z beknięciem
                      dyrektorowi".

                      Druknij sobie to wszystko i przeczytaj za kilka lat, a nie zapomnij
                      sięgnąć do Newsweeka 34/2007 z 26.08.2007 r.[stoi tam o wyluzowanych
                      Młodych].

                      Twoja Młoda, Twoja sprawa.
                      Sam jesteś jeszcze bardzo młody i zbuntowany. Masz rację.

                      A w ogóle, to po kiego grzmota chodzić do tej szkoły?

                      • acorns Re: acorns P.S. 19.10.07, 14:22
                        Szkoła w obecnej postaci nie ma sensu. Coś się niby robi żeby to
                        zmienić, ale to w dalszym ciągu nie jest to. Tu trzeba dogłębnych
                        zmian. Na dzień dzisiejszy przyswajanie wiedzy encyklopedycznej jest
                        już przeżytkiem. Internet i multimedia dają dostęp do tej wiedzy
                        przy pomocy paru kliknięć myszką. Szkoła powinna rozwijać
                        indywidualne zdolności i predyspozycje ucznia zamiast wtłaczać go w
                        określone ramy. Inaczej zabija jego indywidualność. Powinna uczyć
                        jak korzystac ze zdobyczy techniki, a nie funkcjonować jak w latach
                        świetności socjalistycznej Polski. Zamiast dwóch lekcji polskiego w
                        tygodniu, który i tak każdy zna i swobodnie się w tym języku
                        porozumiewa, powinny być dwie lekcje wychowania komunikacyjnego,
                        żeby zasady ruchu drogowego i bezpieczeństwa na drogach były uczone
                        od dziecka. Zwłaszcza na wsiach i małych miasteczkach. Bo potem
                        jedzie taki w nocy czarnym nieoświetlonym rowerem, na czarno ubrany
                        i myśli że ja mam okulary z kamerą na podczerwień i go widzę z
                        daleka. Przykładów jest wiele. W dzisiejszych czasach informatyka to
                        podstawa a nie przedmioty tzw. ścisłe. Poza tym są problemy z nauką
                        angielskiego bo Mloda musi chodzić na lekcje na których się niczego
                        nie uczy, bo kolejny rok nauki i dalej to samo co w zeszłym roku, 2
                        lata temu, 3 lata temu. Nic do przodu. Opłacam więc prywatnie i to
                        dopiero przynosi efekty. Sama widzisz jaki to ma sens. Ja do
                        wszystkiego podchodzę praktycznie a nie idealistycznie. Nie jesteśmy
                        rodziną patologiczną, nikt nie chla wódy, nie zaniedbuje dzieci, nie
                        sprowadza dziwek, meliny w domu nie ma. Nie potrzebne jest więc
                        oderwanie od takiego świata w postaci szkoły. Co Młoda ma ze szkoły?
                        A nic poza spotkaniami towarzyskimi. Więc szkołę traktuje jak
                        knajpę. Oni udają że uczą, ona udaje że się uczy. Do tanga trzeba
                        dwojga.

                        > Twoja Młoda, Twoja sprawa.
                        > Sam jesteś jeszcze bardzo młody i zbuntowany. Masz rację.

                        Po 30-stce jestem. Kiedyś bedę stary i nadal zbuntowany. Dam Ci taki
                        przykład - paliwo. Przyjmujemy cenę litra ropy 3,95 zł. Odliczamy
                        22% VAT i mamy już 3,23 zł za litr. Odliczamy 1,57 zł akcyzy i mamy
                        już 1,66 za litr. Tankuję 70 litrów i w tym momencie płacę 160,30 zł
                        jako haracz dla państwa. OK - mogę płacić, ale ja chcę z Warszawy do
                        Poznania jechać kilkupasmową autostradą a nie przez te wszystkie
                        wiochy, dziury, koleiny i ograniczenia. Jeśli mimo takich pieniędzy
                        od każdego kierowcy, nieraz kilka razy w miesiącu wciąż brak w
                        budżecie środków na budowę sieci autostrad no to ja p[rotestuję
                        przeciw takiemu rządzeniu. Wypieprzyć tych wszystkich pierdzistołków
                        biurowych i zagonić do robót drogowych, wtedy można coś robić. A tak
                        to za darmo moje pieniądze biorą. Pensje mają a autostrad jak nie
                        było tak nie ma, więc są nieefektywni, więc są niepotrzebni. Proste.
                        Dlatego protestuję i paliwo mam z innego źródła po 2 zł. za litr. Ty
                        nie protestujesz i płacisz ile sobie zażyczą.

                        Nie pochwalam chamstwa w postaci bluzgania na nauczycieli. Nie
                        pochwalam zachowań patologicznych z małym wyjątkiem - uczę że jak
                        trzeba to się leje w mordę a nie dywaguje czy to jest moralnie w
                        porządku czy nie. Tak to już jest że po ryju czasem dać trzeba.
                        • olusia19 Re: acorns P.S. 22.10.07, 10:05
                          acorns napisał:

                          > Szkoła w obecnej postaci nie ma sensu.
                          Być może, ale nikt w Polsce niczego innego nie proponuje, więc
                          pozostaje nauczanie indywidualne (dla bogatych), lub obok
                          obowiązkowej szkoły - domowe dla pilnych.

                          Na dzień dzisiejszy przyswajanie wiedzy encyklopedycznej jest
                          > już przeżytkiem.
                          Przeciwnicy takich źródeł, nawet alfabetu w kolejności powtórzyć nie
                          umieją, więc bez komputera nic nie znajdą.

                          Internet i multimedia dają dostęp do tej wiedzy
                          > przy pomocy paru kliknięć myszką.
                          Póki prundu nie wyłączą.... wtedy całą wiedzę w łeb bierze, łącznie
                          z kupnem tabletki w aptece.

                          Szkoła powinna rozwijać
                          > indywidualne zdolności i predyspozycje ucznia zamiast wtłaczać go
                          w określone ramy. Inaczej zabija jego indywidualność. Powinna uczyć
                          > jak korzystac ze zdobyczy techniki, a nie funkcjonować jak w
                          latach świetności socjalistycznej Polski.

                          Powinna, ale jak dotąd rządzą i będą rządzić komuchy, a im ani
                          światły, ani wrażliwy naród nie jest do niczego potrzebny. Im więcej
                          pijanego motłochu, tym łatwiej nim kierować. Patriotyzm - won,
                          moralność - won: piewo, komóra i łatwizna, oraz forsa, forsa, lub
                          obiecanka forsy i masy siedzą pod butem i nawet twierdzą, że im
                          świetnie. Każde myślenie samodzielne i nieskomputeryzowane, oraz
                          niesczipowane jest groźne. Każdy kto jest za uporządkowaniem szkoły,
                          jakkolwiek to rozumieć, to czub, bo w bałaganie dorosłych można
                          więcej ukraść, a w bałaganie szkolnym wychować więcej uległych
                          głupków. Naprawdę niewiele jest domów, gdzie czci się Boga,
                          ojczyznę i przestrzega zasad.

                          Zamiast dwóch lekcji polskiego w
                          > tygodniu, który i tak każdy zna i swobodnie się w tym języku
                          > porozumiewa, powinny być dwie lekcje wychowania komunikacyjnego,
                          > żeby zasady ruchu drogowego i bezpieczeństwa na drogach były
                          uczone od dziecka. Zwłaszcza na wsiach i małych miasteczkach. Bo
                          potem jedzie taki w nocy czarnym nieoświetlonym rowerem, na czarno
                          ubrany i myśli że ja mam okulary z kamerą na podczerwień i go widzę
                          z daleka.

                          Oj, nie zamiast, tylko nie zmiast. Obok, dodatkowo - to owszem. I
                          tak większość "prozumiewa się", nie mówi.Po polskiemu, nie po
                          polsku. Jak nie ma przerywnika, nie ma zdania, patosu, więc także
                          aprobaty.

                          Przykładów jest wiele. W dzisiejszych czasach informatyka to
                          > podstawa a nie przedmioty tzw. ścisłe.

                          Informatyka, bez przedmiotów ścisłych???? To znaczy, pykanie myszą?
                          Widzisz matematyka nie jest trudna, ale dla inteligentnych i akurat
                          przy pomocy tego przedmiotu łatwo zmierzyć poziom ucznia. Miałpio
                          się nie da, trzeba pomyśleć. A myślenie niektórych boli, po prostu i
                          to od najmłodszych lat, co potem im zostaje.

                          Poza tym są problemy z nauką
                          > angielskiego bo Mloda musi chodzić na lekcje na których się
                          niczego nie uczy, bo kolejny rok nauki i dalej to samo co w zeszłym
                          roku, 2 lata temu, 3 lata temu. Nic do przodu. Opłacam więc
                          prywatnie i to dopiero przynosi efekty.

                          Fakt, ja też tak robię, ale anglistów i nauczycieli języków mamy po
                          prostu marnych i nie ma na to innej rady, jak prywatna nauka.
                          Problem zresztą nie jest też jednoznaczny: dzieci w większości są
                          rozleniwione biernym odbiorem w TV i internecie i po prostu nie mogą
                          się przestawić. Języka najnormalniej trzeba się uczyć, żeby umieć
                          coś więcej, niż kilka słów przy pracy w Irlandii , trzeba znać
                          gramatykę, słówka, czyli treba wysiłku, powtarzania, ćwiczeń. Szkoła
                          nie ma instrumentu przymusu, a płacący prywatnie rodzić ma...

                          Oni udają że uczą, ona udaje że się uczy. Do tanga trzeba
                          > dwojga.
                          >
                          Szkoła oprócz nauki, musi niestety walczyć z patologią zachowań, co
                          niezmiernie przeszkadza w nauce, pochłania czas i energię.
                          Ogólny luz, a także frustracje rodziców najszybciej przenikają do
                          dzieci. Jednym się przelewa, inne żyją w nędzy, normalnie nie
                          wystarcza im jedzenia i w czasie ferii, gdzie nie ma obiadu żywią
                          się chlebem, jak go dostaną. Jedna i druga
                          sytuacja budzi frustrację i skrzywienia. Wszechobecna pochwała MIEĆ
                          zamiast BYĆ zniszczy wiele istnień już na początku drogi. W modzie
                          jest słabym gardzić, potrącić, pokazać ja m a m. Szkoła nie ma
                          narzędzi, by coś wyrównać, złagodzić, bo .... na straży zła
                          paradoksalne stoją rodzice, którzy prostacko przez dzieci promują
                          dorobek, lub usuwają się w cień nie mając przebicia. Jedni i drudzy
                          obwiniają szkołę, która bywa bezsilna.
                          Niejednokrotnie szoda, że nie można, jak piszesz "w mordę" dolać.
                          Popapranemu rodzicowi jednak przede wszystkiem.

                          Burza wokół mundurów jest wywołana sztucznie przez media i rodziców.
                          Dzieci w większości pochwalają ten pomysł, bo utożsamia ich to z
                          grupą. Szczególnie młodsze dzieci mają ogromną
                          potrzebę "przynależności". Stąd podobne fryzury, zachowania i ...
                          stroje. Ta przesadzona dbałość o "wygląd" została nakręcona
                          odgórnie, rodzice podchwycili, zwłaszcza ci, którzy gdyby nie
                          obowiązek szkolny, natychmiast dziecko zabraliby do pracy w np. we
                          własnej hurtowni. Pieniędzy mają jak lodu, a wielokrotnie z
                          ledwością ośmioklasówkę kiedyś tam skończyli z trudem, dzięki
                          socjalistycznemu ujęciu szkolnictwa. Niestety z racji na otaczającą
                          rzeczywistość ciągle będą mogli wiele kupić.

                          Na marginesie: trzeba posłuchać opowieści hurtowniczki o bardzo
                          drogim zagranicznym urlopie, żeby uznać potrzebę nauki wszelkich
                          dziedzin, w tym języka polskiego [ zanim nie umrze się ze śmiechu].
                          • acorns Re: acorns P.S. 23.10.07, 21:33
                            Widzę że masz bardzo idealistyczne podejście do nauki. Chciałabyś
                            żeby wszyscy się uczyli dla samej idei uczenia się, coś jak sztuka
                            dla sztuki. Ja natomiast do wszystkiego podchodzę praktycznie.
                            Zależy mi na tym żeby mieć, bo nie ma "być" bez "mieć" ani na
                            odwrót. Wolę umrzeć jako ćwok, ale w dobrobycie zamiast z tytułem
                            profesora w skromnym M2 na warszawskim Targówku. To czego się
                            uczyłem wynikało z potrzeb na daną chwilę. Na dzień dzisiejszy nie
                            czuję się winny że mam więcej niż inni, nie czuję się też w żadnym
                            stopniu zobowiązany wobec biedniejszych od siebie. Każdy jest
                            kowalem swojego losu. Ja nikogo nie potępiam za to jaki jest i na co
                            wydaje swoje pieniądze. Jak jakaś pani hurtowniczka za grubą kasę
                            jeździ po świecie, a nie umie się nawet wysłowić, to jej sprawa. Jej
                            z tym dobrze, nikomu nie szkodzi, więc jest OK.

                            Jeśli ktoś uważa posiadanie drogiej komóry jako cel sam w sobie, to
                            im więcej takich tym lepiej, może otworzę salon z telefonami smile Fakt
                            że szkolni szpanerzy potrafią uprzykrzyć życie biedniejszym
                            dzieciakom, ale i na nich są sposoby i nie trzeba żadnej urawnilowki
                            odgórnie narzuconej. Takiej urawnilowki przeprowadzić się nie da, bo
                            zakazy musiałyby przekroczyć granicę absurdu. Jak nie ubraniami,
                            komórkami, MP3kami, to będą szpanować piórnikami. A ja będę
                            pierwszy, który zamówi u Chińczyków i sprowadzi parę kontenerów
                            piórników, zeszytów i innych szkolnych przyborów, nadam własną
                            markę, rozreklamuję jako wyjątkowo ekskluzywne i niepowtarzalne i
                            sprzedam z 20 krotnym przebiciem. I będą sobie szpanowali piórnikiem
                            za 120 zeta czy zeszytem za 3 dychy smile Wychodzi na to że walcząc ze
                            szpanerami, szkodzisz gospodarcesmile W końcu rodzice szpanerów
                            zarabiają kasę i gdzieś ją muszą wydać. Chcesz pozbawić rynek
                            jednego z najważniejszych bodźców konsumpcyjnych? Bez sensu.
                            Pamiętaj też o tym, że rozwój cywilizacji napędza nie tłum kilku
                            miliardów ludzi, tylko jednostki. Takie jednostki znajdą się zawsze
                            bez względy na poziom tępoty i ogłupienia mas. I oni raczej nie
                            szpanują komórkami, tylko wygrywają w wieku nastoletnim prestiżowe
                            konkursy programistyczne i już są rozchwytywani przez potentatów z
                            tej branży. Oni pracują za duże pieniądze po to, żeby szpanerzy za
                            duża kasę kupili to co oni wyprodukują. W ten sposób gospodarka się
                            napędza.

                            Co do szkolnictwa jako takiego, to sama dostrzegasz jak to wszystko
                            wygląda. Szkoła w obecnej postaci może wypuścić dobrego robotnika na
                            taśmę produkcyjną do fabryki. To mialo sens, ale w czasach PRLu
                            gdzie produkowało się dużo i niepotrzebnie. Produkowanie na magazyn
                            mija się bowiem z celem, no ale tak było i ludzie do obsady taśm
                            produkcyjnych potrzebni byli. Ale nie dziś. I nikt szkoły nie zmieni
                            jeśli nie będzie młodych zbuntowanych. Mundurki powinny być na końcu
                            tych zmian a nie na początku.
                      • marta.uparta sorry Olusia... 14.11.07, 21:49
                        ... ale w jakiej dzielnicy Ty mieszkasz?
                        Uczę w różnych szkołach, od 10 lat, rownież w gimnazjach, i z taką
                        patologią nie spotkałam się nigdzie. Nigdy żaden uczeń nie
                        powiedział mi wulgarnego słowa, chociaż jest wielu którzy podnoszą
                        ciśnienie. Nie wnikam w to, co uczniowie robią po szkole, ale na
                        lekcjach ja postrzegam ich w generalnej większości, jako normalne,
                        sympatyczne dzieciaki, które mają liczne zainteresowania, sa chętne
                        do pracy, łase na nagrody i wyróżnienia. Co więcej, w zdecydowanej
                        większości i rodzice są chętni do współpracy, chociaz to materia
                        nierzadko oporniejsza niz ich latorośle.
                        Nie bronię Twojego przedmówcy, bo on to druga skrajność, ale to
                        straszne jest, że ktoś postrzega tak polskich uczniów w polskich
                        szkołach. Mam nadzieję, że nie jesteś nauczycielem, bo oznacza to,
                        ze całkowicie rozminęłaś się z powołaniem.
                        Pozdrawiam.
                • scher Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 19.10.07, 11:53
                  Twój patologicznie nonkonformistyczny ideał wychowawczy nie ma za to
                  szans, aby zostać szanowanym prezydentem, rektorem uczelni,
                  lekarzem, sędzią, wziętym adwokatem, dyrektorem liczącego się banku,
                  generałem.
                  Ani papieżem.
                  • acorns Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 19.10.07, 12:48
                    > Twój patologicznie nonkonformistyczny ideał wychowawczy nie ma za
                    > to szans, aby zostać szanowanym prezydentem

                    W polityce to akurat ma spore szanse bo gadkę ma dobrą. Ty nie masz
                    nic do gadania w wyborach. Wybierają ci, którzy takie gadki łykają
                    jak młode pelikany smile

                    Co do reszty to nie rozumiem czemu nie mogłaby zostać lekarzem albo
                    prawnikiem jeśli by ją to zainteesowało i się wzięła za naukę tych
                    zawodów. Papugę mamy w rodzinie, więc protekcja jakaś już jest. No
                    ale może zostać na przykład piosenkarką, architektem, może mieć
                    własny biznes, może pracować w agencji reklamowej, może założyć
                    fundację.
              • ziemba1 Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 18.10.07, 17:37
                Między anarchią a szczegółowym narzucaniem stroju i wszechobecnym monitoringiem
                (z ubikacją włącznie) jest wiele możliwych rozwiązań. Widzę, że masz fatalne
                doświadczenia ze szkołami. Ja wiem, że młodzież jest bardzo różna (mam na myśli
                gimnazjum), a wrogie do niej nastawienie, podobnie jak nadmierne pobłażanie
                prowadzi do patologii. Szkoła najeżona kamerami, wymagająca, żeby dzieciom kupić
                prawie wszystkie ciuchy w nowym stylu jest wrogiem ucznia. Sygnalizuje: jesteś
                gnojem, którego nikt o zdanie nie pyta, chcemy cię tu stłamsić, nie masz prawa
                do godności, ani podmiotowości (nomen omen zapisanej w statutach szkół). Duża
                część się podporządkuje, ale inna duża część zapłaci nam tak jak za opresywność
                systemu edukacyjnego płaci młodzież brytyjska. Oni wyglądają w młodo-dorosłym
                życiu na kulturalnych i obytych, ale czar pryska w piątek wieczorem i na
                urlopach w Hiszpanii, Krakowie, czy Pradze. Nie ma większej dziczy w Europie -
                oni odreagowują mundurki, nadmiar norm i schematów społecznych w które są
                wpasowywani od najmłodszych lat. Mój 14-letni chrześniak z Lubelskiego właśnie
                zaczął używać w odniesieniu do szkoły określeń typu "zasr...na buda, Alcatraz,
                itd.". A jeszcze w wakacje mówił po prostu "szkoła". No ale teraz jest
                inwigilowany nawet w ubikacji. Co będzie dalej?
                • olusia19 Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 19.10.07, 09:48
                  Wiecz co? Załatw kuzynkowi wakacje na Mazurach, albo wschodzie
                  Polski, gdzie nauka jest p r z y w i l e j e m. Niech popatrzy:
                  Dzieci muszą iść na jagody i na grzyby, żeby zarobić na zeszyty. Jak
                  przyjedzie do wsi obwoźny ciucholand i kupi ktoś dziecku za 2 - 5 zł
                  bluzkę, to się ją pierze i o s z c z ę d z a. Lekcje dzieci
                  odrabiają jak im czasu wystarczy i bardzo się chcą uczyć, i znam
                  takie, co studia pokończyły i kończą. 13-letnia dziewczynka obiad
                  dla 9 osób gotuje, w międzyczasie upierze i najmłodszej siostry
                  przypilnuje. Dziewczyny umieją upiec pyszne ciasta, zrobić pierogi,
                  zadbać o starą babcię - umyć ją i nakarmić. Nie zastanawiają się
                  nad kolorem paznokci.Chłopcy pomagają w domu, w polu i nikt temu się
                  nie dziwi, nikt nie ociąga. Z tych młodych ludzi pożytek będzie
                  miała rodzina i ojczyzna. Każdy sobie chowa dzieci jak tam chce, ale
                  stara prawda mówi, że człowieka krształtuje BRAK, a nie nadmiar.
                  Dawniej nawet królowie swoich synów posyłali do koniuszych na
                  praktykę, a ci którzy tego nie robili mogli liczyć na przehulanie
                  majątku przez wesołego potomka. Próżniactwo nie było w modzie.
                  Dzieciom z Mazur nie trzeba zakładać podglądu w ubikacji, ani na
                  korytarzu. Uczą się gdzie się da, nawet na przystanku autobusowym,
                  bo w domu krowy czekają. Oni mają zorganizowany czas. Nikt nie
                  chodzi ze słuchawkami na uszach, z łomotem we łbie, od ktorego potem
                  normalnie myśleć nie można, im rodzice takich wynalazków nie
                  fundują, bo nawet wzbudziłoby to zgorszenie innych. Oni obok
                  trudnych warunków życiowych po prostu nie mają przewrócone w głowie.
                  Nie rządzą rodzicami, nie żądają. I to podstawa wychowania.
        • alanta1 Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 17.10.07, 11:24
          acorns napisał:

          > dopóki szkoła jest
          > obowiązkowa to mogą mi wszyscy na bolca naskoczyć a obowiązującą
          > linią wychowawczą w szkole, w domu, na ulicy i wszędzie indziej jest
          > moja linia wychowawcza i gwarantuje mi to konstytucja, więc jak chcą
          > żeby córka się nie malowała i mniej kolorowo ubierała to mogą mnie
          > co najwyżej ładnie o to poprosić a ja wtedy się nad tym zastanowię.

          Zakaz używania makijażu w szkole jest wpisany w regulamin szkolny, za uporczywe
          stosowanie dziecko może mieć obniżoną ocenę z zachowania.

          Do przepisów prawa też stosujesz się jak Ci się podoba ?
          • anmanika Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 17.10.07, 12:58
            Nie karmcie trolla!
          • acorns Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 17.10.07, 14:41
            > Zakaz używania makijażu w szkole jest wpisany w regulamin szkolny,
            > za uporczywe stosowanie dziecko może mieć obniżoną ocenę z
            > zachowania.

            To tak jakbym jechał 180 w terenie zabudowanym, a policjant mógł
            tylko i wyłacznie pogrozić mi paluszkiem smile

            > Do przepisów prawa też stosujesz się jak Ci się podoba ?

            Stosuję się tylko do tych sensownych. Nie bedę na przykład nadkładał
            4 kilometrów tylko dlatego że ktoś sobie w danym miejscu postawił
            zakaz zawracania tak zupełnie od czapy. Jakby wszyscy obywatele byli
            tacy jak ja, to nie byłoby głupich i bezsensownych przepisów bo
            społeczeństwo na taczkach by wywiozło ich autorów. Mieszkam też w
            samowoli budowlanej, której nie można ruszyć, można ją co najwyżej
            zalegalizować i tak też się stanie. Stosując się do przepisów, nie
            mógłbym niczego postawić w tym miejscu gdzie postawiłem.
            • croyance Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 14.11.07, 05:06
              Przez takiego kierowce, ktory nie zastosowal sie do przepisów, bo
              uznal, ze jego ocena sytuacji jest bardziej adekwatna, zginelo
              niedawno w wypadku dwoch moich znajomych, mlode malzenstwo. Facet
              wiedzial, ze jest przepis, ale 'stwierdzil, ze on widzi co sie
              dzieje, i moze'.
              Nie mam szacunku do ludzi gardzacych nauka i prawem, malych
              kombinatorow myslacych tylko o zysku. Nie podoba Ci sie prawo? To je
              zmien, zrob cos w tym kierunku. Ja zyje spokojnie i prawa
              przestrzegam. I boje sie takich rozpychajacych sie lokciami
              cwaniakow, ktorzy 'wiedza lepiej'.
              • croyance Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 14.11.07, 05:06
                'dwoje', nie dwoch
              • acorns Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 15.11.07, 16:05
                Przykro mi z powodu Twoich znajomych. Jednak to chyba nie jest zbyt
                dobry przykład tutaj.

                Ja mam szacunek i do nauki i do prawa, ale tylko i wyłacznie dla
                prawdziwej nauki i dobrego prawa. Nie mam szacunku do krawaciarskich
                specjalizacji bo nie wnoszą nic pożytecznego dla ludzkości. Służą
                tylko i wyłącznie bogaceniu się wielkich korporacji. Prawo
                stanowione przez bandę kmiotów nie jest żadnym prawem. Nie obchodzi
                mnie że jakiś wąsaty przepity radny z układami wszelkimi ustanowił
                ruch jednokierunkowy na swojej ulicy, bo ma na posesji drzewko które
                mu zasłania widok z drugiego kierunku jak wyjeżdża na ulicę, więc
                postawił sobie znak. Tak samo stawiałem budynek gospodarczy bez
                pozwolenia. Nie chcieli się zgodzić na to co chciałem, no to
                zrobiłem wylewkę (wolno mi) a na tej wylewce postawiłem niezwiązane
                na stałe z gruntem moduły po 25-33 m2. i to wszystko pokryłem
                wspólnym dachem. I nic mi nie mogą zrobić, bo nie ma przepisu który
                złamałem. Do 35 albo 36m2 nie związane na stałe z gruntem mogę
                stawiać bez zezwolenia. A nie jest powiedziane że nie mogą stać obok
                siebie i nie może być między nimi przejścia smile W ten sposób mam
                prawie 300m2 w takiej konfiguracji jaką chciałem mieć i zgodnie z
                przepisami. To tylko świadczy o jakości prawa i dlatego nie mam do
                niego totalnie żadnego szacunku.
    • wieczna-gosia Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 17.10.07, 22:42
      pojawiaja sie takie cuda, nic mi to nie przeszkadza, w koncu nie moje to
      dziecko, a kolo stroju galowego za duzo szumu sie robi smile

      Mundurki akurat w mojej szkole przydadza sie dzieciem jezdzacym na basen- ktos
      kto ma dziecko w klasie sportowej nie powinien owemu dziecku ( z wlosami do pasa
      bo juz za rok Komunia) dawac bluzeczki na haftki, rajstopek i spodniczki na
      klamerki, a jak juz daje te rzeczy to albo niech se sam jezdzi to to suszyc i
      ubierac, albo niech na klate przyjmie fakt ze corka po basenie bedzie
      niedosuszona, krzywo zapieta i w mokrych rajstopach.
    • lola211 Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 18.10.07, 09:20
      Mnie nie obchodza inne dzieci, tylko moje wlasne.
      Moja glowa w tym, by corka nie chodzila do szkoly w tiulach.
      Nie rozumiem, co Ciebie tak rusza jakas wymalowana pannica? To jej
      matka bedzie uchodzila za szurnieta, nie Ty.
    • clarq Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 18.10.07, 12:38
      a ja osobiscie jestem calkowitym przeciwnikiem mundurkow.
      jestem takze przeciwnikiem tego calego programu 'zero toleracji', poniewaz poza ladna nazwa to zrobil on ze szkol wiezienie. mam nadzieje, ze nowa ekipa rzadzaca cos z tym zrobi.

      ale do rzeczy. wyroslem w latach 90. kiedy nie bylo ani mundorkow w wiekszosci szkol. zato wspominam bardzo sympatyczna pania nauczycielke z nauczania poczatkowego. dlatego apeluje ludzie, primo jak wychowacie tak bedziecie mieli, secundo nie robcie ze szkol wiezien. czym bardziej bedziecie dzieci ograniczac tym bardziej beda sie wyrywac. za prl widzielismy co sie dzieje jak wladza ludzi ogranicza. nie robmy tych samych bledow.
    • mim288 Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 18.10.07, 16:18
      To jak chodzą ubrane nie moje dzieci (gustownie, czy nie) jest mi
      doskonale obojętne. Mundurków w szkołach publicznych nie popieram.
      Moim zdaniem mundurek to luksus, o którym mozna mysleć, jak juz
      każde dziecko ma kupione wszystkie podręczniki, kurtkę na zime,
      odpiwiednie buty, wszystkie potrzebne przybory szkone, je
      codziennie 4 pełnowartościowe posiłki, ma warunki do nauki w domu
      i ma zapewnioną pomoc nauczycieli, jak czegoś na lekcji nie
      zrozumie, i opieke lekarska na bieżaco - wtedy moze mieć jeszcze i
      mindurek na dodatek. Na razie znaczna część dzieci w polskich
      szkołach publicznych nie ma rzeczy wymienionych przed mundurkiem i
      to jest prawdziwy problem. A propos wypowiedzi miłośników "wartości
      i dyscypliny", wartości i samodyscypliny nie nauczy sie mundurkiem,
      prędzej własnym przykładem, a z tym bywa krucho.
      • pamana Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 21.10.07, 23:53
        Róznice byly,sa i beda nie wystarczy wrzucic dziecko w worek po ziemniakach bo
        sa jeszcze takie rzeczy jak przybory szkolne ktos bedzie mial piornik za 100 a
        ktos za 5 zl i co ? zabronic?

        A roznice finansowe widac przede wszytskim w sklepiku szkolnym.

        Trudno,kazdy jest inny i nalezaloby sie zwrocic uwage na wychowanie w szacunku
        do pracy,pieniadze i prawdy a nie zajmowac sie sprawa od dupy strony.

        U nas mundurkow nie ma jeszcze ,a jesli beda to bede ostatnia jaka za nie
        zaplaci-ze wzgledu na dziecko ,ktore jescze nie ma ochoty na bunt tylko na bycie
        takim samym a pozniej mam nadzieje ze samo spali mundurek.
        p.
        • sweetann5 Re: 24.10.07, 11:14
          tak tak mundurki sa niezbędne (skoro całe 15% przyszło na ślubowanie
          w nieodpowiednim stroju); przydałaby się też chusta na głowę - aby
          zakryć loki, no i chusta na twarz aby zakryć szminkę i puder smile)

    • ania1500 Re do drogadodomu 12.11.07, 00:37
      drogadodomu napisała:

      > Wczoraj po południu mój syn miał ślubowanie klas pierwszych,
      uroczystość była
      > piękna i wzruszająca. Przyglądając się dzieciom zastanawiałam się
      czy na
      > zebraniu rodzice słuchali wychowawczyni kiedy mówiła jak dzieci
      mają być
      > ubrane. 85 procent Maluchów wyglądała tak jak powinien wyglądać
      pierwszak,
      > niestety sporo dziewczynek wyglądało jakby szły na wesel.
      Niedoskonałości
      > urody poprawiono pudrem i szminką!!! Szczególnie wybijała się
      dziewuszka w
      > zwiewnych tiulach, koronkowych rajstopkach i pantofelkach na
      sporym obcasiku
      > plus filmowe loki i kwiaty we włosach. Czy u was też na szkolnych
      > uroczystościach pojawiają się takie dziwadła? Mundurków u nas
      jeszcze nie ma,
      > mają być pod koniec miesiąca, tak sobie myślę, że może do wersji
      galowej(białe
      > polo, granatowa kamizela) szalone matki swoich księżniczek malować
      nie będą.

      dziwadla!,szalone matki!,tutaj to oczywiscie norma,wiesz jaki jest
      problem,ze u nas wszyscy zajmuja sie nie tym czym powinni,ty sadzisz
      ze twoje dziecko wygladalo tak jak powinno a matka dziewczynki z
      kwiatami mysli ,ze jej corka wygladala ok.i to jest normalne bo
      kazdy ma inne podejscie do zycia,ja mysle ze kazdy powinien robic co
      chce, nosic co chce itp.kazdy powinien pilnowac siebie i nie wnikac
      w to czy mamusia jacka dobrze go ubrala a mamusia kasi zle dobrala
      bluzke corce.to nie nasze sprawy,istotne jest to aby twoj syn
      wygladal tak jak tobie sie podoba albo jeszcze lepiej jak jemu sie
      podoba.mundurki to jest koszmar tragedia,niszcza indywidualny styl
      dziecka,sprawiaja,ze te dzieci sa szare i jednolite,kolory w jakich
      sa szyte odbieraja radosc z twarzy tych dzieci.
      a tak na koniec,aby lepiej sie wszystkim dzialo,niech kazdy decyduje
      o sobie,a inni niech nie ingeruja w jego decyzje.
      • camel_3d Re: Re do drogadodomu 12.11.07, 08:56
        >niszcza indywidualny styl
        > dziecka,sprawiaja,ze te dzieci sa szare i

        hehehehe,... te teksty sa dobresmile)) takie naiwne... i slodkie.
        • nilgau Re: Re do drogadodomu 12.11.07, 13:27
          hehehe

          twój tekst jest za to z 3d wzięty, gdzie d jest na 4 litery
    • harrypotter A potem sie dziwia ze pedofile szaleja 14.11.07, 21:59
      Jak taka 13natka sie wypiekni an 18 nasteke i jeszcze ja mamusia w
      tym wspiera.
      Matki 8 latek kupuja im staniki
      Dajcie dzieciom byc dziecmi
      • nilgau Re: A potem sie dziwia ze pedofile szaleja 15.11.07, 23:10
        no akurat pedofile to staników nie lubią bo to już nie jest
        dziecięcewink




    • urbanflow7 Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 26.11.07, 15:06
      smyk.com/index.php?option=com_forum&action=thread&id=2505&Itemid=0 Tak
      jak powiedziałam właśnie na forum smyk, co by się nie działo są ważniejsze
      sprawy na tym świecie niż mundurki! I na pewno lepsze sposoby na rozwiązywanie
      problemów wychowawczych niż mundurki!
      • nilgau Re: Wczoraj stałam się zwolenniczką mundurka 26.11.07, 20:43
        mundurki to był idealny temat zastępczy lansującego się konia

        nic się w szkole nie zmieniło przez to

        no może wszyscy wygladają jak taksówkarze albo informatycy na
        poczatku lat 90-tych - tylko zamiast sweterków są porozciągane
        kamizelewink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka