mmarusia
16.04.08, 22:17
Dzis w szatni szkolnej na moja corke naskoczyl zirytowany ojciec
jednej z kolezanek mojej Zuzi.Krzyczal na nia,straszyl
sadem,dyrektorem i wyrzuceniem ze szkoly.Nikt nie zareagowal,a jedna
w matek jeszcze dolozyla swoje 10gr Zuzi...Wszystko przez to,ze
wczoraj na dlugiej przerwie podczas zabawy na boisku szkolnym Zuzia
niechcacy skoczyla na ta kolezanke.
Czekalam na corke z aucie,a ona przychodzi zaplakana i mowi,ze juz
do szkoly nie pojdzie !! Troche minelo,zanim sie uspokoila i
powiedziala o co chodzi.Wybieglam z auta i dorwalam tego
faceta.Wykrzyczalam mu,ze do sadu to ja moge go podac za znecanie
sie nad moim dzieckiem i jak cos ma do mojego dziecka to ma mnie
powiedziec.Wiecie co,wczoraj bylo zebranie i nikt nic nie powiedzial
mi wprost,a potem czepiaja sie mojego dziecka !! Czy ci ludzie sa
normalni???!!! Poszlam do pani wychowawczyni i spytalam czy cos wie
o jakis konfliktach (Zuzia rzekomo uwziela sie na ta Karolinke,niby
znalazla sobie kozla ofiarnego).Pani absolutnie zaprzeczyla ! Nie ma
do mojej corki zadnych uwag.Zuzia jest najlepsza uczennica w
klasie,bardzo aktywna,bierze udzial w konkursach....Moja corka sie
boi wracac ze szkoly.Boi sie tego faceta...Zuzia trenuje
akrobatyke.Tamta dziewczynka tez.Ten facet tez przychodzi na
akrobatyke po corke.On naprawde spowodowal spory stres u mojej
corki.Poki co ,zapewnialysmy ja z pania,ze to sie juz nie
powtorzy,ze pani bedzie z nia chodzila do szatni...No,ale pani nie
zawsze bedzie z nia chodzic,ja rowniez nie,bo pracuje...Czy mam
koniecznie zazadac spotkania z pania i tymi dwojga rodzicami? Czy co
zrobic?
Dlaczego ludzie to robia ?? Przeciez dzieci sa takie
kruche,wrazliwe.....Takie sprawy zalatwia sie z rodzicami.Dzieci
nawet jak sie kloca to na drugi dzien juz sie razem bawia,a rodzice
sa sobie wrogami.Zuzia nie kloci sie z ta Karolinka.Mysle jednak,ze
przez tego ojca dziewczynki moga na siebie patrzec wrogo.No i co mam
zrobic?