Dodaj do ulubionych

nastolatek "a pęd do wiedzy"

05.09.08, 22:59
wpisałam ten wątek na forum nastolatki, ale tam mała frekwencja, może tutaj
ktoś doradzi i pomoże, może wypowiedzą się też
"starsze dzieci"




----------------------
wiem,że jest mnostwo dzieci,ktore chętnie i bez problemów się uczą, ale moje
dziecko do takich niestety nie należysad
Odrabia prace domowe /pisemne/ i na tym jego zapał się kończy, bo "przecież
Pani nie kazała się tego uczyć". O czymś takim jak nauka na bieżąco słyszał i
tyle.
Przyznam szczerze,że bardzo mnie to niepokoi, bo o ile w podstawówce nauka
opierała się głównie na pisemnych pracach domowych /i pewnie stąd ten nawyk do
odrabiania prac pisemnych/ o tyle w gimnazjum wiedzy do przyswojenia i
zapamiętania jest dużo, a syn tak sam z siebie nie zabiera się do nauki.

Czy mam go odpytywać?przypominać?"zachęcać" do nauki? zupełnie nie wiem jak
sobie z tym poradzić. Czy jest szansa,że nastolatek "zapragnie"zdobywać wiedzę
ot tak po prostu, czy przyjdzie taki dzień?
Obserwuj wątek
    • allija Re: nastolatek "a pęd do wiedzy" 06.09.08, 01:43
      dopoki dziecko ma oceny zadawalajace tzn wyzsze niż 1 czy 2 to do
      nauki nie wtracam się. Przychodzi czas, ze dziecko ma pęd do tego co
      go interesuje, reszte traktuje raczej luźno. Z reguły gimnazjalista
      juz w miarę wie co go interesuje bardziej a co mniej.
      Poczekałabym do zebrania, pierwszego czy raczej drugiego, jeśli nie
      ma tragedii w ocenach to nie ma co podnosic alarmu.
      Jesli w podstawówce syn pracował samodzielnie to wie co robi. Jeśli
      nie to chyba pora żeby zaczął sam mysleć o swojej nauce.
    • nchyb Re: nastolatek "a pęd do wiedzy" 06.09.08, 14:17
      > wiem,że jest mnostwo dzieci,ktore chętnie i bez problemów się
      uczą, ale moje
      > dziecko do takich niestety nie należysad

      szczerze mówiąc, poza pierwszą drugą klasą podstawówki, gdy jeszcze
      szkoła nie zdążyła zniechęcić dzieci do nauki - to ja raczej nie
      znam gimnazjalistów, którzy sami z siebie chcieliby się uczyć. Dla
      nauki jako takiej i z wszystkiego. Owszem, znam hobbystów, którzy z
      danego przedmiotu poziomem wiedy zakasują niejednego profwesora, ale
      te dzieci to wiedząś nie z powodu wykuwania i nauki, ale dlatego, że
      to właśnie je interesuje.

      Co do lekcji, to w sumie masz fajnie, że syn sam z siebie odrabia
      lekcje, większości znanych mi nastolatków trzeba o tym przypominać :-
      )

      > sobie z tym poradzić. Czy jest szansa,że
      nastolatek "zapragnie"zdobywać wiedzę
      > ot tak po prostu, czy przyjdzie taki dzień?
      Zdarza się, u mnie to przyszło na studiach smile
      • verdana Re: nastolatek "a pęd do wiedzy" 06.09.08, 15:43
        Uczyć się rzeczy kompletnie niepotrzebnych i w dodatku nudnych, to
        nire jest żaden "ped do wiedzy". To może być najwyzej ped do stopni.
        Dziecko, ktore samo czyta interesujące ksiązki, chce się dowiedzieć
        czegos z interesujacej go dziedziny, ma zainteresowania - to dziecko
        ma ped do wiedzy. A nie to, ktore sumiennie odrabia lekcje,
        niezaleznie czy to go interesuje, czy nie i czy zapamięta to dłużej,
        niż do pierwszej klasowki.
        • e-d-y-t-a Re: nastolatek "a pęd do wiedzy" 07.09.08, 10:21
          Mam syna który jest obecnie w pierwszej gimnazjalnej.U niego ,,pęd do wiedzy''
          to przede wszystkim siedzenie przed komputerem i nauka języka oprogramowania-coś
          takiego.Drukuje potem uczy się tego i próbuje robić gierki.Szanuje jego
          zainteresowania ale nie chcę żeby przez to ucierpiała nauka.Dużo zapamiętuje ze
          szkoły, łatwiejsze prace domowe już odrabia w klasie żeby tylko mieć więcej
          czasu w domu.Nie wiem czy to jest normalne.Do tej pory uczył się dobrze-średnia 4,8
          • agatka_s Re: nastolatek "a pęd do wiedzy" 07.09.08, 10:45
            Ja zgadzam się z przedmówczyniami,że szkoła i to co jest tam
            wymagane, a wiedza która jest w autentycznym kręgu zainteresowań
            nastolatka, to bardzo rzadko to samo.

            Niemniej do szkoły chodzić należy i to co tam jest wymagane
            wypełniać należy-tak aby po pierwsze nie mieć kłopotów (bo po co ?),
            a jak ktoś "cwańszy" to tak aby poprostu mieć więcej czasu na to co
            delikwenta naprawdę interesuje. Myśle, że jeśli dziecko ma różne
            zainteresowania poszukuje ważnej dla niego wiedzy, a w szkole jest
            OK-to nawet jeśli to nie są jakieś wybitne osiągnięcia szkolne to
            rodzic nie ma czym się martwić.

            Gorzej natomiast jeśli nastolatek nie ma żadnych zainteresowań, nie
            ma jakiegokolwiek "pędu".... (czas dosłownie przecieka przez palce)
            Wtedy moim zdaniem przynajmniej to czego wymaga szkoła staje sie
            jakimś absolutnym minimum. Wydaje mi się że wtedy rodzic powinien
            jednak ciut kontrolować i wymagać od takiego delikwenta.
            • joa66 Re: nastolatek "a pęd do wiedzy" 07.09.08, 10:59
              zgadzam się z agatą...tak naprawdę to ważne jest co nastolatek robi
              z tym czasem kiedy "się nie uczy". Jeżeli ma jakieś zainteresowania,
              pasje, które rozwija, to chyba wystarczy, że w szkole nie ma
              problemów. Mój syn jest w piewrszej klasie gimnazjum i trudno mi
              jszcze powiedzieć jak nauka będzie teraz wyglądała - w podstawówce
              tak naprawdę wystarczyło mu to, że ma dobrą pamięć i dużo czyta na
              różne tematy.

              Chciaż jest jeden wyjątek...uważam, że trzeba gonić dzieci do nauki
              języków obcych..ja na razie nie gonię , bo jestem za leniwa na to
              gonienie i zostawiam sprawę szkole, ale naprawdę uważam, że
              znajomośc języków jest ważna i podobnie jak w matematyce nie da
              się "opuścić" partii materiału i iść dalej.
              • agatka_s Re: nastolatek "a pęd do wiedzy" 07.09.08, 11:15
                joa66 napisała:

                >>
                > Chciaż jest jeden wyjątek...uważam, że trzeba gonić dzieci do
                nauki
                > języków obcych..ja na razie nie gonię , bo jestem za leniwa na to
                > gonienie i zostawiam sprawę szkole, ale naprawdę uważam, że
                > znajomośc języków jest ważna i podobnie jak w matematyce nie da
                > się "opuścić" partii materiału i iść dalej.



                ja goniłam, dosyć długo nawet, tak mniej więcej do piątej klasy
                (byłam wredną tyranką, przyznaje się do tego bez bicia). Potem
                nastąpiła metamorfoza-syn nagle odkrył że ten angielski mu się
                przydaje, no i nagle odkrył też że całkiem dobrze sobie w nim radzi
                (ja to nazywam taki "mentalny klik" mu zaskoczył). Teraz już nie
                muszę gonić, sam chce. Nawet chętnie rozmawia ze mna po angielsku w
                domu, co jeszcze 2 lata temu było nie do pomyślenia. No i to że
                teraz część przedmiotów ma wykładanych po angielsku (biologia i
                chemia) też widze ze go mobilizuje.
    • jola_ep Re: nastolatek "a pęd do wiedzy" 07.09.08, 15:26
      > Czy mam go odpytywać?przypominać?"zachęcać" do nauki?

      Moja córa właśnie zaczęła karierę w gimnazjum. W szkole podstawowej przede wszystkim jej nauka ograniczała się do odrabiania pracy domowej. Jest ambitna i zależy jej na dobrych ocenach ("dobre" nie oznacza piątek ani tym bardziej szóstek). Dotąd lawirowała tak, aby jak najmniej się napracować, ale osiągnąć zamierzony cel smile

      A teraz już w pierwszym tygodniu nauki - pamięciówka. A konkretnie pierwiastki chemiczne i ich symbole. Moje dziecię próbowało podejść z lewej i prawej - i nic. Chęci nie wystarczało do tego, aby usiąść i zakuwać. Wcale jej się nie dziwię.

      Więc w ramach współczucia dla mojego dziecka zaczęłam czytać o mnemotechnice. Próbowaliście?

      Na razie ograniczyło się do programiku w wersjii free, gdzie moje dziecko wpisało te pierwiastki, a program przygotował optymalną ilość powtórek (jak najmniej się napracować dla uzyskania efektu w miarę trwałego utrwalenia wiedzy).

      Na razie działa. A potem - nie wiem. Może mapy pamięci?

      > Czy jest szansa,że nastolatek "zapragnie"zdobywać wiedzę
      > ot tak po prostu, czy przyjdzie taki dzień?

      Moja córa od dłuższego czasu zdobywa wiedzę, ot tak. Po prostu. Z tym, że nie bardzo jest wiedza "szkolna". Raczej szuka informacji na tematy, które ją aktualnie fascynują - choćby Kiss'y (czyli lalki do ubierania na ekranie).

      Pozdrawiam
      Jola
      • bi_scotti Re: nastolatek "a pęd do wiedzy" 07.09.08, 17:45
        Ped do wiedzy a ciekawosc swiata to niby to samo a jednak co innego.
        Ja sie zawsze skupialam na rozbudzaniu i wspieraniu ciekawosci
        swiata, ped do wiedzy mi sie zawsze dziwnie kojarzyl z klasowymi
        prymusikami wiec nie bardzo mi na tym zalezalo. Szkole skonczyc
        warto i na dodatek na tyle dobrze by miec wybor w kwestii kolejnych
        etapow nauki i zycia ale szkola to taki troche marginalny i na
        szczescie przejsciowy etap zycia. Mialam matematyczke w liceum,
        ktorej maksyma bylo, ze tak nalezy robic (zadania matematyczne ale
        nie tylko wink)) zeby zrobic ale sie nie narobic! I takie podejscie do
        nauki w szkole sugerowalam zawsze moim dzieciom. Bylo to na tyle
        skuteczne, ze choc nigdy zadne z Nich nie bylo tzw. A student (u nas
        nie ma stopni w cyfrach tylko w literach) to wszystkie na studia
        poszly, kazde rozwija swoja pasje i wydaja sie byc szczesliwymi
        jednostkami ciekawymi swiata choc pedzacymi do wiedzy raczej w
        umiarkowanym tempie i czesto bez demonstrowania specjalnego zapalu smile
        • jola_ep Re: nastolatek "a pęd do wiedzy" 07.09.08, 20:51
          > Ped do wiedzy a ciekawosc swiata to niby to samo a jednak co innego.

          Dla mnie są powiązane: pęd do wiedzy jest wynikiem ciekawości świata smile

          > ped do wiedzy mi sie zawsze dziwnie kojarzyl z klasowymi
          > prymusikami

          A mi się kojarzy z poszerzaniem wiedzy na temat, który mnie interesuje smile I to chcałabym rozwijać w moim dziecku: pokazywać, że jak coś nas interesuje, to warto coś więcej o tym wiedzieć. Czytać, przeszukiwać Internet, uczyć się czegoś nowego. I mieć z tego frajdę smile Jeśli lubi Kiss'y, to może poprzestać na ściągnięciu lalek. Ale może też poszukać tutoriali, które pokażą jak zrobić własną. A że większość stron jest w języku angielskim, to może warto przy okazji trochę podszlifować język. Bo automaty tłumaczące nie są jeszcze najlepsze itd. Można porzestać na prostej ciekawości. A można kopać głębiej i głębiej - i z tym właśnie kojarzy mi się pęd do wiedzy.

          Przy okazji - co masz do prymusików? Sama nim byłam big_grin

          > zeby zrobic ale sie nie narobic!

          Podoba mi się taka maksyma smile
          (właśnie dlatego zastanawiam się, jak w praktyce mnemotechnika wpływa na to, aby pozostać maksymalnie wiernym tej maksymie smile )

          Pozdrawiam
          Jola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka