Dodaj do ulubionych

Zwalnianie z WF

19.09.08, 15:50
A teraz wyjaśnijcie co strasznego się stanie gdy dziecko/młodzieży będzie
chciało lewe zwolnienie z wf?
Rodzice mają to do siebie, że nie pamiętają jak to było w ich wieku, lata
temu. WF w polskiej szkole wcale nie wpływa na wysportowanie ciała, na jego
rzeźbę. Młode dziewczyny w wieku licealnym słusznie oburzają sie, że wola mieć
zwolnienie niż śmierdzieć przez sześć godzin na pozostałych lekcjach. Słusznie
twierdzą, że nie mają ochoty grać w piłkę, bo łamią się od tego tipsy, one
wolały by areobik.
Nie piszcie, że to jest śmieszne, bo zapewne taka starsza paniusia matka
swojej córki, wołami by się nie dała zaciągnąć na takie zajęcia po których nie
może się odświeżyć, a musi siedzieć obklejona potem do 17. Nie chodzenie na wf
to znacząca strata dla zdrowia. Znam parę osób, które załatwiły sobie
zwolnienia i wcale z tego powdu nie ucierpiały, wręcz przeciwnie nie musiały
brać udziały w zajęciach, które niewiele wnosiły do ich kondycji.
Obserwuj wątek
    • 0golone_jajka Re: Zwalnianie z WF 19.09.08, 16:24
      Ja mogę się wypowiedzieć za siebie - faceta. Dla mnie branie lewego zwolnienia z WFu to by była totalna porażka, wstyd i hańba. WF był dla mnie super.
      A dziewczyna w gimnazjum czy liceum nie powinna mieć tipsów! Potem sieroty wyrastają z takich dziewczyn, co piłki złapać nie umieją. A jedyną ich rozrywką jest szwendanie się po centrach handlowych. Dramat.
      • bi_scotti Re: Zwalnianie z WF 19.09.08, 16:51
        To sa zapewne te "paniusie", ktore same byly zwalniane z WF gdy byly
        leniwymi nastolatkami. I teraz by im sie juz nie chccialo pobiegac
        za pilka, pojezdzic na lyzwach w zimie czy pocwiczyc na sali. W
        ogole nie rozumiem pomyslu zwalniania ZDROWEGO dziecka/nastolatka z
        WF. Wrecz uwazam, ze WF powinno byc jak najwiecej i powinno byc jak
        najwiecej dyscyplin sportowych wprowadzanych w szkole. Jezeli w
        szkole nie ma prysznicow, rodzice powinni domagac sie ich instalacji
        albo organizowania WF na ostatnich lekcjach ale zwalnianie mlodziezy
        z zajec fizycznych w czasach gdy coraz wiecej ludzi jest otylych i
        niesprawnych to zwyczajna krzywda. A tak przy okazji - wielu
        trenerow twierdzi, ze aerobic nie jest najlepszy na kolana tak wiec
        te dziewczyny z tipsami lepiej zrobia jak tipsy odlepia i zwyczajnie
        pograja w siatkowke albo kosza!
        • gazdziikowa Re: Zwalnianie z WF 19.09.08, 17:28
          bi_scotti napisała:
          A tak przy okazji - wielu
          > trenerow twierdzi, ze aerobic nie jest najlepszy na kolana tak wiec
          > te dziewczyny z tipsami lepiej zrobia jak tipsy odlepia i zwyczajnie
          > pograja w siatkowke albo kosza!

          i to jest właśnie brak zrozumienia ducha sportu, równie dobrze można by
          sprzątać, to też spala kalorie. Jednak jeżeli robisz coś czego nie lubisz to
          uwalniasz hormony stresu, a nie endorfiny, które towarzyszą wysiłkowi, przy
          którym zgrzejemy sie z przyjemnością.
          Dlaczego ktoś kto ma tipsy, albo długie paznokcie pomalowane we wzorki, od razy
          jest kwalifikowany do grupy średnio rozgarniętej?
          • izzo Re: Zwalnianie z WF 20.09.08, 11:05
            gazdziikowa napisała:

            > Dlaczego ktoś kto ma tipsy, albo długie paznokcie pomalowane we wzorki, od razy
            > jest kwalifikowany do grupy średnio rozgarniętej?
            Może dlatego, że ktoś, kto jest co najmniej średnio rozgarnięty, jak to
            nazwałaś, nie przywiązuje uwagi do wzorków na swoich paznokciach? I własne
            paznokcie nie przeszkadzają mu (w tym przypadku jej) w normalnym funkcjonowaniu?
            Bo nikomu co najmniej średnio rozgarniętemu nie trzeba tego tłumaczyć?
        • 0golone_jajka Re: Zwalnianie z WF 20.09.08, 11:33
          A jakie to są słuszne powody nielubienia WFu? Tipsy? Bo przyznam, że brak prysznica mogę zrozumieć, ale wystarczy ćwiczyć tak by się nie zalać potem - co może być latem trudne, ale nie niewykonalne.
          • sir.vimes czyli obijać się 22.09.08, 09:26
            po prostu. To niecałe 45 ruchu powinno służyć właśnie oblaniu się potem,
            zmęczeniu ciała, nabraniu energii.. Poza tym fajnie jest móc rzucić się za piłką
            na boisko i wiedzieć , że nie będzie trzeba obnosić śladów błota do końca dnia.

            Jakikolwiek sport sprowadzony do tego by uważać jak się nie spocić i jak nie
            ubrudzić - to porażka.

            Najlepszym wyjściem jest WF na baseniewink


            ale wystarczy ćwiczyć tak by się nie zalać potem - co może
            > być latem trudne, ale nie niewykonalne.
      • guderianka Re: Zwalnianie z WF 19.09.08, 18:05
        to co piszesz-jest mi zupełnie obce
        Zawsze lubiłam wf-lubiłam rywalizację, ruch, przyjemne zmęczenie,
        dotlenienie umysłu
        Moja córka też lubi. Mogłaby mieć zwolnienie i to nawet "prawe" a
        nie "lewe" bo jest niepełnosprawna. Ale chciała uczestniczyć w WF i
        bardzo sobie te lekcje chwali. Musiałam pisać oświadczenie do
        nauczyciela i przynieść pozowolenie od lekarza
        • gazdziikowa Re: Zwalnianie z WF 19.09.08, 18:19
          ale trzeba powiedzieć, że nie każdy lubi rywalizację, a ruch jak najbardziej.
          Nie podoba mi się, ze profesorowie biją na alarm, mówiąc mamy niesprawną
          młodzież, powinno być więcej wf. A wf jest dość sporo wiec to nie tutaj leży
          problem. Trudno społeczeństwo nauczyć kultury fizycznej, kiedy w szkole podaje
          się wf w niestrawnej formie.
          Ruch ma sprawiać przyjemność, nie każdy ma zacięcie sportowca i ducha
          rywalizacji. Nie liczy sie szybkość, ani wytrzymałość za którą dostajesz tróje
          bo na tyle cię stać. Kompletnym nieporozumieniem jest ocena z wf. A jeszcze
          większym zmuszanie ludzi do grania w gry zespołowe, albo skok przez kozła.
            • mmaupa Re: Zwalnianie z WF 20.09.08, 01:00
              Mozna zaproponowac np. joge, taniec (moim zdaniem to bardziej przydatna
              umiejetnosc od skakania przez kozla), sztuki walki, silownie... Kazdy cwiczy w
              swoim zakresie, nie ma tego "wyzej, szybciej, dalej" i wymuszonej rywalizacji.
              • guderianka Re: Zwalnianie z WF 20.09.08, 08:36
                MOżna-i to kwestia nauczyciela i jego podejścia a nie lekcji wf i
                negowania samego jej istnienia. Np. ja w liceum miałam aerobik na co
                którejś lekcji WF przygotowywany przez uczennice. Super zabawa
                Wymuszona rywalizacja?A znasz inną? smile Samo życie wymusza
                rywalizację-nie demonizuj lekcji WF. Każda lekcja to
                swoisty "wyścig", podobnie egzaminy do szkół wyższych, staranie o
                pracę, w niektórych przypadkach o partnera wink
              • green_sofia Re: Zwalnianie z WF 20.09.08, 12:01
                A może najpierw nauczyć się podstawowych dyscyplin sportowych - bo przecież
                podstaw uczy WF a potem brać się za jakieś wysublimowane jak joga czy sztuki
                walki. Co z tego że czternastolatka będzie świetną joginką jak pojedzie na
                wakacje ze znajomymi i ani w siatkówkę plażową nie zagra, ani w quadranta o
                koszykówce czy spływie kajakowym nie wspominając.
                Poza tym zajęcia sportowe bez rywalizacji to dla mnie jakaś pomyłka?
                Większość dziedzin sportu właśnie się na rywalizacji opiera i trzeba się z tym
                pogodzić. To tak jakby zarządzić lekcje matematyki bez mnożenia.

                I nie wmawiajcie mi że wuefiści to jacyś kaci, znęcający się nad otyłymi
                dziewczynami czy panienkami w tipsach. Mój wuef za czasów liceum to był
                niesamowity wycisk- nie potrafiłyśmy po schodach chodzić przez pierwsze półrocze
                ale wszytskie skończyłyśmy liceum odznaczając się wysoką sprawnością fizyczną. I
                mam koleżanki z kilkoma nadprogramowymi kilogramami które nie potrafiły
                przewrotu zrobić, ale tak się zaparły i przy pomocy bardziej sprawnych dziewczyn
                i przy nacisku wuefistów robią dwutakt w tempie, atakują w siatkówce, serwują z
                wyskoku i skaczą przez skrzynię. I choć nie raz klęły przed wuefem (bo ja nigdy,
                ale ja kocham wuef) to po maturze usłyszałam zdanie że najbardziej dumne są z
                czwórki z wuefu na świadectwie. I z tego że pokonały własne słabości.

                Ta wuefowa rywalizacja to często jest najpierw rywalizacja z własnym organizmem
                a dopiero potem z innymi. I to właśnie jest sport.
                • mmaupa Re: Zwalnianie z WF 20.09.08, 16:28
                  Co z tego, ze czternastolatka bedzie grala swietnie w kosza, skoro nie bedzie
                  wiedziala, jak sie obronic przed napastnikiem? Co z tego, ze czternastolatek
                  swietnie gra w siatke, skoro na studniowce podpiera sciany, bo poza wymuszonym
                  polonezem nie potrafi nic zatanczyc?

                  Bycie swietna joginka czternastolatka doceni po kilku latach wink

                  Jak chcesz przygotowywac dzieciaki do splywu kajakowego - na sucho? Jakos nigdy
                  nie mialam problemu z "nieprzygotowaniem kajakowym" - wsiadasz, wioslujesz,
                  zadna filozofia.

                  Nie uwazam sie bynajmniej za kompletna lamage, ale WFu w liceum nienawidzilam
                  (nie, nie mam nadwagi, nie nosze tipsow). Dopiero na studiach, gdzie nie bylo
                  obowiazkowego WF, zobaczylam, ze sport moze byc przyjemny. Obecnie jestem w
                  uniwersyteckiej druzynie tanecznej, tancze nawet 20h tygodniowo, poza tym jezdze
                  na rowerze, uprawiam joge, jezdze na splywy kajakowe, plywam. Zadnej z tych
                  dyscyplin nie nauczylam sie w szkole, gdzie katowano nas siatkowka, koszem,
                  lekkoatletyka i tymi nieszczesnymi kozlami. Wuefistka obrzydzila nam sport - a
                  nie o to chodzi na tej lekcji.

                  Zgadzam sie co do tego, ze sport to rywalizacja ze samym soba. Ale na lekcjach
                  nie jest to przedstawiane w ten sposob (co z tego, ze Magda rzuca pilke do kosza
                  lepiej niz 2 tyg. temu, skoro i tak jest gorsza od Karoliny?). Jesli pani od
                  matmy oddaje klasowki, to nie wyczytuje na glos, ze Kowalska ma 5, a Nowak 2. Na
                  wuefie rywalizacja jest zbyt oczywista - dzieci chetniej patrza na cudze wyniki,
                  niz na wlasne.
                  • guderianka Re: Zwalnianie z WF 20.09.08, 19:35
                    Nie uwazam sie bynajmniej za kompletna lamage, ale WFu w liceum
                    nienawidzilam

                    To,że ty nienawidziłaś nie oznacza, że przynosi on wszystkim same
                    szkody

                    dzieci chetniej patrza na cudze wyniki
                    > ,
                    > niz na wlasne.
                    W każdej dyscyplinie życia . W każdej
                    A panie wyczytują na głos oceny wink
                    • jola_ep Re: Zwalnianie z WF 20.09.08, 19:57
                      > To,że ty nienawidziłaś nie oznacza, że przynosi on wszystkim same
                      > szkody

                      Wszystkim nie.
                      Jako efekt wf-u w szkole mam głęboki uraz do sportów zespołowych. U nas głównie w siatkę gralli, zawsze wybierali do drużyny i ja zawsze byłam na końcu. Najmniejsza w klasie, z siłą fizyczną też nie najlepiej. Nauczyciel z zasady nie uczył jak grać, tylko tych nalepszych, na zajęciach SKS-u. Wyniosłam głębokie przekonanie, że do sportu się nie nadaję. I co z tego, że dobrze mi wychodziła gimnastyka. To akurat nie była dziedzina rywalizacji.

                      W każdym przedmiocie trafi się nauczyciel, który zniechęca. Tylko łatwiej się żyje bez zamiłowania do poezji, a nieco trudniej, gdy mierzi nas ruch fizyczny...

                      To oczywiście da się przełamać. W tej chwili lubię grać nawet w siatkę, ale wyłącznie z moją najbliższą rodziną - nauczyli mnie, że to może być frajda, a nie tylko przedmiot oceny. Ale 10 lat mi zajęło, zanim zaczeło mi się to podobać. Na studiach wytrzymałam jedne zajęcia na hali. Potem poszłam po zwolnienie lekarskie. Przeniosłam się na basen. I to była bardzo mądra decyzja. Przynajmniej nauczyłam się trochę pływać (uczyłam się trzy razy wolniej od innych, a i tak po dziś dzień kraulem nie pływam). W nosie to mam. Kryta żabka świetnie mi wychodzi, może dlatego, że jej akurat nie uczyli wink Odkąd wyzwoliłam się od szkoły, nauczyłam się cenić rywalizację z samą sobą, stysfakcję z tego, co potrafię (choć dużo dłużej to osiągam) i wiedzę o tym, w czym jestem dobra.

                      Myślę, że czasem naprawdę lepiej sięgnąć po to zwolnienie. Oczywiście nie poddawać się od razu smile Bo czasem dodatkowe zajęcia pozalekcyjne pozwolą naszym dzieciakom w miarę doganiać innych. Zawsze jednak trzeba dbać o ruch naszych dzieci. Tylko to bardzo, bardzo trudne. Czasem lepiej zmusić dziecko, aby uczciwie na wf klasowy chodziło i umyć ręce od jego rozpaczy - gdy nie tylko wrodzone warunki fizyczne mu są kulą nogi, ale i wuefista trafił do bani.

                      Pozdrawiam
                      Jola
                      • guderianka Re: Zwalnianie z WF 21.09.08, 08:33
                        Czasem lepiej zmusić dziecko, aby uczciwie na
                        > wf klasowy chodziło i umyć ręce od jego rozpaczy - gdy nie tylko
                        wrodzone waru
                        > nki fizyczne mu są kulą nogi, ale i wuefista trafił do bani.


                        Jolu, life is brutal. Zawsze coś będzie kulą u nogi, zawsze ktoś
                        będzie w czymś lepszy a ktoś słabszy, ktoś gorzej oceniany a ktoś
                        lepiej. Uważasz,że najlepszym wyjściem jest wypisanie zwolnienia? I
                        tak przez całą podstawówkę ? A potem przez lo? A potem może dziecko
                        zechce byś napisała mu zwolnienie do pracy bo szef jest do banii
                        albo zdradzi żonę bo coś mu w niej nie pasuje?
                        Trzeba brać sie za bary ze swoimi słabościami-zamiast pisać świstki
                        zwalniające. Jeśli wf do bani -to dobry rodzic zamiast wypisać
                        zwolenienie powinień iść porozmawiac z nauczycielem, przedstawić
                        problem swojego dziecka, zaproponować rozwiązanie itp.
                        SZUKAĆ rozwiązania a nie wypisywać zwolnienia..
                        • jola_ep Re: Zwalnianie z WF 21.09.08, 10:55
                          > Jolu, life is brutal.

                          O właśnie. Dlatego nie mogę iść na łatwiznę i kazać dziecku chodzić na lekcje, bo to przecież "wstyd jak nie chodzi".

                          > Zawsze coś będzie kulą u nogi, zawsze ktoś
                          > będzie w czymś lepszy a ktoś słabszy, ktoś gorzej oceniany a ktoś
                          > lepiej.

                          Ale z tego, że dziecko ma uraz do biologii nie wyniknie tyle szkody dla niego, gdy będzie miał uraz do sportu (w ogólności: do ruchu).
                          Poza tym to właśnie nauczyciel wf ma największą "moc" trafiania w najczulsze punkty dorastającego dzieciaki: jego wygląd i warunki fizyczne, bycie "łamagą". Czy kiedykolwiek stałaś sobie i czekałaś, aż kapitanowie drużyny wybiorą drużynę i wiedziałaś, że będziesz na końcu, że ciebie wezmą, gdy już nikt inny nie zostanie? To daje silny sygnał dla dziecka: jesteś na końcu, niepotrzebny, nie chcemy ciebie. Tu nie chodzi o matematykę, czy polski, ale przynależność do grupy rówieśniczej.

                          > Uważasz,że najlepszym wyjściem jest wypisanie zwolnienia?

                          Tak. Uważam, że są sytuacje, gdy jest to najlepsze wyjście. Jest jednocześnie najtrudniejsze. Bo każe rodzciowi zmierzyć się z własnym poczuciem porażki: jak to, MOJE dziecko nie jest wysportowane, nie potrafi sobie poradzić, inni mogą. Zobacz, sama doskonale rozumiesz, że rodzic może sie tak czuć ("nie ma czym się chwalić")

                          Po drugie, coś trzeba zrobić. Wypisanie z lekcji wf-u oznacza, że sami przejmujemy odpowiedzialność za jego rozwój fizyczny.
                          Wtedy trzeba np. iść z nim na basen, zapisać na dodatkowe zajęcia i je tam prowadzić/wozić, biegać z nim, grać w piłkę, jeździć na rowerze itp.

                          > Trzeba brać sie za bary ze swoimi słabościami-zamiast pisać świstki zwalniające.

                          Nie jestem zwolennikiem natychmiastowego wypisywania. Na początku warto spróbować, czy da się zorganizować dziecku zajęcia poza lekcyjne, które mu pomogą. Ja po pierwszych zajęciach wf-u w nowej szkole wiedziałam, ze muszę córę zapisać na dodatkowe zajęcia. Ale znaleźć taką ofertę jest bardzo, bardzo trudno. Stanęło na sztukach walki. Dzięki temu córa przełamała lęk przed fikołkami. Na wf-e to była dla niej taruma, w domu nie mogłam nawet ją namówić na próbę, bo była sztywna z przerażenia, a na treningu zrobiła ukemi już na pierwszych zajęciach. To się nazywa odpowiednie podejście smile

                          Fajnie się sprawdzają takie odpowiednio dobrane zjęcia, bo pozwalają dziecku poczuć, że też jest dobre.

                          > zwolnienie powinień iść porozmawiac z nauczycielem

                          Problem tylko w tym, że zazwyczaj jak "wf do bani" to i z nauczycielem nie da się pogadać. Niektórzy to jak beton...
                          Spróbować zawsze warto. Ale głową ściany nie przebijesz.

                          Pozdrawiam
                          Jola
                          • guderianka Re: Zwalnianie z WF 21.09.08, 13:49
                            > O właśnie. Dlatego nie mogę iść na łatwiznę i kazać dziecku
                            chodzić na lekcje,
                            > bo to przecież "wstyd jak nie chodzi".

                            Nie, jolu-to nie chodzi o wstyd. Ty piszesz o wstydzie-nie wiadomo
                            dlaczego. Ja piszę o tym,że takie jest życie, że pewne przedmioty i
                            zajęcia się podobają a inne nie. Wręcz za nienormalne
                            uznałabym,gdyby jakieś dziecko uwielbiało WSZYSTKIE przedmioty wink

                            > Ale z tego, że dziecko ma uraz do biologii nie wyniknie tyle
                            szkody dla niego,
                            > gdy będzie miał uraz do sportu (w ogólności: do ruchu).

                            A czemuż? Uraz do bilogii==pały z bilogii==usadzenie na koniec
                            roku==niechęc do dalszej nauki==niemumiejętność wyłtumaczenia swym
                            przyszłym potomkom podstawowych procesów bilogicznych(cykl życia
                            roślin, gatunki zwierząt, podstawy genetyki i rozrodczości itp)

                            C
                            > zy kiedykolwiek stałaś sobie i czekałaś, aż kapitanowie drużyny
                            wybiorą drużynę
                            > i wiedziałaś, że będziesz na końcu, że ciebie wezmą, gdy już nikt
                            inny nie zos
                            > tanie?

                            Jasne,że tak. Jestem niska i całe życie szkolne byłam karakanem
                            najmniejszym w klasie. Najgorzej ze wszystich grałam w koszykówkę i
                            nie cierpiałam tego.No i ? Zostałam wybrana ostatnia lub
                            przedostatnia. Grałam beznadziejnie. No i ? Miałam płakać? Mieć
                            traumy przez całe życie? wink Daj spokój proszę wink


                            Tu nie chodzi o matematykę, czy polski, ale przynależność do grupy
                            > rówieśniczej.

                            Przynalezność do grupy równieśniczej i poczucie integracji jest
                            zaburzone poprzez uczestnictwo w lekcji wf-u ? wink Jolu-nie poszłaś
                            za daleko ? W mojej klasie przynalżność była zaburzona przez cechy
                            osobowości, zainteresowania, pieniadze. A nie przez wf winkWiększe
                            przepraście miedzy dziećmi/młodzieżą tworzą ich zaintersowania
                            pozaszkolne i cechy charakteru a nie to czy ktoś dobrze skacze przez
                            kozła czy źle wink

                            Bo każe rodzciowi zmierzyć się z własnym poczuciem porażki: jak
                            > to, MOJE dziecko nie jest wysportowane, nie potrafi sobie
                            poradzić, inni mogą.
                            > Zobacz, sama doskonale rozumiesz, że rodzic może sie tak czuć
                            ("nie ma czym się
                            > chwalić")

                            Jaka porażka??Rodzic, którego właśnie przedstawiłaś w takim razie to
                            jakiś palant, który ma wobec dziecka okreslone aspiracje i
                            wymagania, zaspokaja swoje chore ambicje. Normalny rodzic będzie
                            bezwarunkowo akceptował swoje dziecko bez wzgledu na to,czy ma z wf
                            2 czy 6.!

                            > Po drugie, coś trzeba zrobić. Wypisanie z lekcji wf-u oznacza, że
                            sami przejmuj
                            > emy odpowiedzialność za jego rozwój fizyczny.
                            > Wtedy trzeba np. iść z nim na basen, zapisać na dodatkowe zajęcia
                            i je tam prow
                            > adzić/wozić, biegać z nim, grać w piłkę, jeździć na rowerze itp.

                            zgadzam się

                            Spróbować zawsze warto. Ale głową ściany nie przebijesz.
                            >
                            1. Sęk w tym,że wielu narzeka a niewielu próbuje
                            2. Owszem-można przebić. Wielokrotnie się o tym przekonałam. Ale nie
                            jedną głową-ale duża ilością głów. Ale nalezy działać kolektywnie,
                            zebrać wszystkich rodziców, przekonać sie czy problem na wf to tylko
                            mój problem czy też nasz. I razem działać. Ale po co?Lepiej wypisać
                            zwolnienie..
                            • verdana Re: Zwalnianie z WF 21.09.08, 15:47
                              No, ja tez bylam najgosz. Uwagi pani od wf-u na lekcjach
                              spowodowaly, ze już nigdy w życciu nie czulam się atrakcyjna. Nigdy
                              nie siedze na plazy w kostiumie, zawsze w pełnym ubraniu. Zawsze
                              sadziłam, ze nikomu w życiu taka rozlazła, niewysportowana , zbyt
                              gruba i niezgrabna osoba spodobac sie nie może. Dlatego tez na
                              zabawy takze nie chodzilam. oczywiscie, to nie byla tylko pani od wf-
                              u, ale wf to co najmniej 60% tego myslenia.
                              Jezeli ostatnią wybieraja Cie do gry w koszykowkę - zaden problem.
                              jesli ostatnią wybieraja Cię do wszystkiego, to już dla
                              dorastajacego dziecka jest problem. I powoduje zaburzone relacje z
                              rówieśnikami. Szczególnie u chlopców, gdzie sport i sila fizyczna
                              bardzo się licza.
                              Znienawidziłam na wf-ie wszelki sport i nigdy w życiu nie zdołalam
                              się przelamać. Jakie odnioslam zatem zyski z wf-u?
                              Bylam rowniez najgorsza z fizyki. I nic z tego nie wyniklo.
                              • guderianka Re: Zwalnianie z WF 21.09.08, 17:57
                                Oprócz koszykówki była jeszcze siatkówka i bieganie (przeciętna
                                byłam )

                                Może twój problem wynika z czegoś innego niż tylko z tego co
                                powiedział kiedyś pani od wf?

                                Twój głos może zmienić świat niepełnosprawnych. Podpisz się pod petycją
                            • jola_ep Re: Zwalnianie z WF 21.09.08, 17:18
                              > A czemuż?

                              Ja nie lubię biologii, więc poszłam na matematykę smile
                              Wf zaś zakorzenił we mnie głębokie przekonanie, że nie umiem, nie nadaję się, nie potrafię. Więc po co próbować?

                              Pisałam, że byłam najmniejsza i najgorsza. Sęk w tym, że ja byłam wsportowanym dzieckiem - tak widzę to teraz, z prespektywy czasu. Tylko z tą siatkówką nie trafiłam. Za to byłam dobra z gimanstyki, potrafiłam doskonale wspinać się po drzewach, całe dnie spędząłam na podwórku. Byłam zaprzyjaźniona z rowerem, godzinami potrafiłam łazić po lesie. Pod koniec liceum zafascynowała mnie joga i całkiem nieźle mi wychodziło smile
                              Wf dał mi tyle, że przystopował mnie. Jak pisałam - 10 lat mi zajęło, zanim odkryłam, że odbijanie piłki może być fajne. Pamiętam jakim szokiem było dla mnie widok mojego męża grającego ze swoim bratem: bo oni się tym bawili, cieszyli, chociaż obiektywanie patrząc grali jak łamagi.

                              > Jasne,że tak. Jestem niska i całe życie szkolne byłam karakanem
                              > najmniejszym w klasie. Najgorzej ze wszystich grałam w koszykówkę i
                              > nie cierpiałam tego.No i ? Zostałam wybrana ostatnia lub
                              > przedostatnia. Grałam beznadziejnie. No i ? Miałam płakać?

                              Bo ty jesteś twardziel, a inni mogą być wrażliwi. Mi to dało bardzo silny przekaz, że do sportu to ja się nie nadaję.
                              Poza tym, czy nie miałaś innych dziedzin z zakresu wychowania fizycznego, w których byłaś dobra?

                              > Przynalezność do grupy równieśniczej i poczucie integracji jest
                              > zaburzone poprzez uczestnictwo w lekcji wf-u ? wink

                              Raczej nie zdarza się, że ktoś wyśmiewa na lekcji matematyki czyjeś dokonania. A na wf-e i owszem sad
                              Sprawność fizyczna w pewnym wieku jest ważna, szczególnie u chłopaków. Jesli ktoś ma silną pozycję w grupie, pewnie nie jest to aż tak istotne. Ale jeśli tak nie jest, to taki wf może zaszkodzić.

                              > jedną głową-ale duża ilością głów

                              Z tą dużą ilością głów masz rację smile

                              Co jednak, gdy innym rodzicom nauczyiel odpowiada? U mojej córy nie był wymagający, stawiał dobre oceny, czego chcieć wiecej? Mojej córze pomogły dodatkowe zajęcia z aikido. Na lekcji co najwyżej mogła się przekonać, że np. nie umie biegać. Bo pan robił sprawdzian po zimie i nie przyszło mu do głowy, że trzeba jakoś wcześniej przygotwać dzieciaki. W poprzedniej szkole dowiedziała się, że potrafi biegać: bo tam pani uczyła, trenowała, pokazywała jak rozkładać siły i robiła sprawdzian dopiero po paru tygodniach treningu z biegania.

                              Nie mówię, aby lekką ręką wypisywać zwolnienia. Wręcz przeciwnie. Sądzę jednak, że są sytuacje, gdy warto. Zanim wefista nie zaszczepi zbyt silnie w dziecku przekonania, że nie potrafi, jest łamagą i na wszelki wypadek powinno unikać ruchu.

                              Moja córka w gimnazjum ma teraz fajną nauczycielkę wychowania fizycznego. A ja nadal nie potrafię namówić ją na basen. Może gdybym kiedyś wypisała jej zwolnienie byłoby inaczej.

                              Pozdrawiam
                              Jola
                              • guderianka Re: Zwalnianie z WF 21.09.08, 18:04
                                > Bo ty jesteś twardziel, a inni mogą być wrażliwi. Mi to dało
                                bardzo silny przek
                                > az, że do sportu to ja się nie nadaję.
                                > Poza tym, czy nie miałaś innych dziedzin z zakresu wychowania
                                fizycznego, w któ
                                > rych byłaś dobra?

                                I może w tym tkwi sedno sprawy a nie w panu czy też pani od wf? Może
                                to,że dziecko nie ma poczucia wartości, pewności siebie wynika z
                                czegoś więcej niż z tyrania przez kolesia od wf-u?
                                Poza tym-zazwyczaj jest się w czymś lepszym a w czymś gorszym to
                                naturalne. Sama napisałaś ,że ty też miałaś dyscypliny, w których
                                byłaś dobra. Ja byłam najlepszą pływaczką w klasie lo-ale to tylko
                                dlatego ze 7lat trenowałam pływanie a inni nie. I nigdy nie miałam
                                okazji pokazać swych umiejętności, lub uzyskac dzieki nim wyższa
                                ocenę. Miałam tylko świadomość (aż ?)No i byłam wygimnastykowana-
                                skoki, fikołki, salta itp

                                > Raczej nie zdarza się, że ktoś wyśmiewa na lekcji matematyki
                                czyjeś dokonania.

                                raczej sie zdarza wink I na wf i na polskim podczas czytania lub
                                recytacji wiersza i na biologii podczas pomylenia żołędzia z
                                żołądziem itp wink

                                > Sprawność fizyczna w pewnym wieku jest ważna, szczególnie u
                                chłopaków. Jesli kt
                                > oś ma silną pozycję w grupie, pewnie nie jest to aż tak istotne.
                                Ale jeśli tak
                                > nie jest, to taki wf może zaszkodzić.

                                Nie wiem. Po prostu nie wiem. Jestem babą i mam dwie baby w domu.
                                Chłopak z mojego lo, kiepski z wf, rachityczny, melancholik miał
                                wielkie poważanie w klasie bo był piekielnie inteligentny.A ten co
                                był najlepszym z wf nie był zbyt lubiany

                                Nie mówię, aby lekką ręką wypisywać zwolnienia. Wręcz przeciwnie.
                                Sądzę jednak,
                                > że są sytuacje, gdy warto

                                Zgadzam się z tym absolutnie! wink
                                • jola_ep Re: Zwalnianie z WF 21.09.08, 18:30
                                  > I może w tym tkwi sedno sprawy a nie w panu czy też pani od wf?

                                  Wrażliwość jest cechą wrodzoną.
                                  Chodzi mi o pewność siebie w sporcie. Podobno 80% możliwości jest wrodzona - nie zależy od nas. Jest to więc dziedzina, w której nasza praca nie daje żadnej gwarancji na efekt.

                                  Naprawdę dużo zależy od nauczyciela. Tu nie dyskutuję o sytuacji, gdy jest dobry (wtedy np. zrezygnuje z upokarzającej eliminacji), albo w miarę normalny.

                                  Chodzi mi o zaszczepienie radości z ruchu. A jak się kojarzy tylko ze sprawdzianami, w których znowu jesteśmy ostatni, to jakoś o tę radość trudno.

                                  (znowu, zależy oczywiście od nauczyciela)

                                  > Sama napisałaś ,że ty też miałaś dyscypliny, w których
                                  > byłaś dobra.

                                  Ale one nie miały zastosowania w szkole. Jeśli więc w miarę wysportowanym dziecku wf może zabić radochę z ruchu, to co z takim, który nie wysportowany z urodzenia czy zwyczajów rodzinnych?

                                  Lubisz grać w siatkę? (koszykówkę, czy w czym tam byłaś ostatnia)

                                  > Nie mówię, aby lekką ręką wypisywać zwolnienia. Wręcz przeciwnie.
                                  > Sądzę jednak,
                                  > > że są sytuacje, gdy warto
                                  >
                                  > Zgadzam się z tym absolutnie! wink

                                  To po co my w zasadzie dyskutujemy? smile

                                  Pozdrawiam
                                  Jola
                                  • guderianka Re: Zwalnianie z WF 21.09.08, 20:29
                                    > Lubisz grać w siatkę? (koszykówkę, czy w czym tam byłaś ostatnia)


                                    Lubię grać w siatkę smile
                                    W kosza nie bardzo uncertain W zasadzie nie cierpię uncertain Ale włosów z tego
                                    powodu z głowy nie rwę


                                    > To po co my w zasadzie dyskutujemy? smile

                                    By dojść właśnie do tego punktu
                                    I by wyjaśnić sobie że lenistwo,długie tipsy i smród potu nie były
                                    powodem do zwalniania z lekcji wf wink
                • gazdziikowa Re: Zwalnianie z WF 21.09.08, 20:14
                  To właśnie wysublimowane i wyspecjalizowane zajęcia takie jak joga, tai chi,
                  aikido, pływanie, sprawiają, że dzieci lepiej radzą sobie na wf.
                  Na takich zajęciach dzieci/młodzież uczą się jak oddychać (większość wf jakby
                  nie miała o tym pojęcia, a może nie che im się tego uczyć?), jak rozłożyć siły.
                  Paradoksalnie to właśnie umiejętności wyniesione z tych zajęć pozwalają im
                  później zabłysnąć przed grupą i stwierdzić, ze pan z wf robi zła rozgrzewkę i
                  nie ma pojęcia o rozciąganiu.

                  Dzieci zapisują się na sztuki walki bo chcą się czegoś nauczyć. Gdyby czekały na
                  to, aż wreszcie opanują podstawowe dysypliny (nie wiem o jakie podstawy chodzi?)
                  czy w ogóle podstawy to do niczego by nie doszły. Nawet te podstawy okazują sie
                  byś słabe.

                  Zajęcia sportowe bez rywalizacji to pomyłka? I to jest jedno z błędnych i
                  szkodliwych założeń, że trzeba kochać rywalizację, bez tego nie ma sportu. W
                  jodze, tai chi, to pojęcie nie istnieje.
                  Można biegać dla przyjemności, dla zwiększenia swojej kondycji, ale nie trzeba
                  lubić sie z kimś ścigać, żeby to sprawiało przyjemność.

                  Wf często zachowują się tak jakby brak opanowania dwu taktu, czy serwowania był
                  jakimś wielkim dramatem. To nie jest sport.
                  • guderianka Re: Zwalnianie z WF 21.09.08, 20:32


                    I to jest jedno z błędnych i
                    > szkodliwych założeń, że trzeba kochać rywalizację, bez tego nie ma
                    sportu

                    Nie trzeba kochać rywalizacji. Wystarczy zaakceptować fakt,że jest
                    ona nieodłączną częścią sportu

                    > Zajęcia sportowe bez rywalizacji to pomyłka? I to jest jedno z
                    błędnych i
                    > szkodliwych założeń, że trzeba kochać rywalizację, bez tego nie ma
                    sportu. W
                    > jodze, tai chi, to pojęcie nie istnieje.




                    Bo joga i tai chi to NIE JEST sport


                    > Wf często zachowują się tak jakby brak opanowania dwu taktu, czy
                    serwowania był
                    > jakimś wielkim dramatem. To nie jest sport.

                    To jest sport ale na poziomie rekreacyjnym bardziej niż wyczynowym
                    A takie zachowanie nie jest wyjątkiem i nie dotyczy tylko wf-każdy
                    nauczyciel uważa nauczany przez siebie przedmiot za taki, bez
                    którego poznania dogłębnego będzie w życiu trudno. Nawet katecheta wink
                    • mmaupa Re: Zwalnianie z WF 21.09.08, 21:00
                      Tzw "zajecia na macie" tez nie sa sportem, a na lekcjach WF jak najbardziej
                      wystepuja smile. Poza tym np. taniec na poziomie szkolno-wuefowym nie ma elementow
                      rywalizacji, mimo ze sportem niewatpliwie jest.

                      Uwazam, ze nie mozna porownywac zajecia WF do matematyki czy biologii, raczej do
                      plastyki i muzyki. Chodzi o "zaprzyjaznienie" sie z ruchem, zaciekawienie nim,
                      zwrocenie uwagi na mozliwosci wlasnego ciala. Plastyce nie polega (a
                      przynajmniej nie powinna polegac) na narysowaniu martwej natury na zaliczenie,
                      tylko na pobudzeniu kreatywnego myslenia, innego sposobu postrzegania swiata.
                      Jesli nauczyciel muzyki kaze uczniom po kolei stawac przed klasa i spiewac
                      piosenke na zaliczenie (a nasz tak robil), to tylko upokarza tych, ktorym slon
                      nadepnal na ucho, albo np. maja mutacje. A przeciez nie musi tego robic! Jasne,
                      life is brutal, wszedzie jest rywalizacja itd. Ale czasami nie ma ona
                      najmniejszego sensu. Wyobrazam sobie, ze gdyby byly jakies medyczne podstawy do
                      zwolnienia z muzyki, to polowa klasy zalatwilaby je sobie od reki, po czym
                      wybralaby sie na koncert, do opery, albo na probe wlasnego zespolu rockowego.
                      • izzo Re: Zwalnianie z WF 22.09.08, 14:17
                        mmaupa napisała:

                        >Wyobrazam sobie, ze gdyby byly jakies medyczne podstawy do
                        > zwolnienia z muzyki, to polowa klasy zalatwilaby je sobie od reki, po czym
                        > wybralaby sie na koncert, do opery, albo na probe wlasnego zespolu rockowego.
                        >
                        A właściwie jakie są medyczne wskazania do zwolnienia dziecka, całkowicie
                        zdrowego, z lekcji wychowania fizycznego? Co wpisuje lekarz na takim lewym
                        zwolnieniu, czyli de facto fałszywym dokumencie? Pytam z ciekawości, bo nigdy
                        nie uczestniczyłam w takim procederze. Ba, nawet u nas na studiach żeby student
                        mógł być zwolniony z zajęć wfu (może wybrać dowolną z oferowanych różnych
                        dyscyplin) musi stawić się raz na semestr na komisję lekarską, gdzie musi
                        przedłożyć historię choroby. A tu tak lekką ręką lekarz wypisuje zwolnienie na
                        rok? Bez żadnego uzasadnienia? Bez żadnych badań popierających tę decyzję?
                        • izzo Re: Zwalnianie z WF 22.09.08, 14:24
                          i, co mnie przeraża najbardziej, bez żadnych konsekwencji wobec siebie z tytułu
                          wykonywania tego zawodu. To dotyczy chyba u nas zresztą wszystkich lekarzy.
                        • mmaupa Re: Zwalnianie z WF 22.09.08, 14:50
                          A nie wiem. Nie jestem lekarzem, na WF chodzilam. Ale pewnie cos w stylu alergia
                          na pylki (raczej pilki, he he), jakies nietypowe skrzywienie kregoslupa, cos z
                          oczami moze?
                    • gazdziikowa Re: Zwalnianie z WF 22.09.08, 13:01
                      Wszystko zależy od tego po co jesteśmy na zajęciach, nawet jeżeli trenujemy
                      sztuki walki czy kajakarstwo to niekoniecznie dlatego, żeby rywalizowac z
                      rówieśnikami. Na zajęcia można chodzić z chęci nayczenia się czegoś i dla samej
                      przyjemności wykonywania ćwiczenia. Wiosłuję i nie oznacza to, że z kimś
                      ryzwalizuję, chodże na sztuki walki, bo odpowiada mi sam trening, a nie to, że
                      mam kogoś pobić w robieniu pompek czy brzuszków.

                      Przykład jogi, tai chi i sztuk walki, mówi tylko tyle, że zalicza się do ruchu,
                      to też są dyscypliny, tylko, że odrzucają rywalizację.
                      Sport wcale nie musi sie wiązać z rywalizacją, to zależy od nastawienia, nikt
                      przecież nikogo nie zmusi, żeby sie ścigać. Biegać można jeszcze z innych powodów.

                      Sport nie musi mieć misji uczenia współpracy, zamiast rywalizacji. Nie chodzi o
                      żadną misję związaną z pomaganiem innym (są przecież sporty indywidualne i tam
                      trudno o jakąkolwiek współpracę)
                      ...Chodzi o to, żeby ruch był związany z przyjemnością, jak ktoś chce i lubi
                      rywalizować niech to robi, ale nie powinno się do tego zmuszać wszystkich.

                    • acorns Re: Zwalnianie z WF 22.09.08, 17:46
                      > Nie trzeba kochać rywalizacji. Wystarczy zaakceptować fakt,że jest
                      > ona nieodłączną częścią sportu

                      Jeśli idę na basen i pływam ale się z nikim nie ścigam to uprawiam sport czy
                      nie? Podobnie w przypadku biegania czy pływania kajakiem.
                  • sir.vimes Rozgrzewka - fakt. Rywalizacja - też. 22.09.08, 09:54
                    najczęściej nauczyciel/ka rzucała któremuś z ulubieńców / ulubienic - poprowadź
                    rozgrzewkę. I tyle.

                    > Na takich zajęciach dzieci/młodzież uczą się jak oddychać (większość wf jakby
                    > nie miała o tym pojęcia, a może nie che im się tego uczyć?), jak rozłożyć siły.
                    > Paradoksalnie to właśnie umiejętności wyniesione z tych zajęć pozwalają im
                    > później zabłysnąć przed grupą i stwierdzić, ze pan z wf robi zła rozgrzewkę i
                    > nie ma pojęcia o rozciąganiu.

                    > Zajęcia sportowe bez rywalizacji to pomyłka? I to jest jedno z błędnych i
                    > szkodliwych założeń, że trzeba kochać rywalizację, bez tego nie ma sportu. W
                    > jodze, tai chi, to pojęcie nie istnieje.
                    > Można biegać dla przyjemności, dla zwiększenia swojej kondycji, ale nie trzeba
                    > lubić sie z kimś ścigać, żeby to sprawiało przyjemność.

                    Oczywiście, że rywalizacja nie jest konieczna. Lepiej byłoby z większa uwagą
                    uczyć WSPÓŁPRACY - co dużo bardziej się przyda, bo zawodowym sportowcem z
                    przeciętnej klasy góra jeden egzemplarz zostanie (a dla nich rywalizacja jest
                    ważna) natomiast na spływ kajakowy czy żaglówkę pewnie kilka osób choć raz w
                    życiu się wybierze...
                    Już nie wspominając o tym, że idiotyczne jest to parcie do rywalizacji na WF.
                    Pamiętam żenującą ekscytację WFistki, która dzieliła ludzi na pary i te pary
                    rywalizowały na zasadzie "gorszy-lepszy" np. w rzucie piłką. No rzeczywiście,
                    niezwykłe, że Kasia 140/36 kg rzuciła bliżej niż Ania 160/60kg ... Zdumiewające...

        • acorns Rywalizacja 22.09.08, 17:43
          > Zawsze lubiłam wf-lubiłam rywalizację

          No właśnie. Ty lubiłaś, Twoja córka też. Ale moja na przykład doszła jakiś czas temu do etapu że w tym co robi szuka przyjemności a rywalizacja i presja na wynik, czyli szybciej, dalej, wyżej odbiera jej tę przyjemność. Ona chętnie pogra w siatkówkę, ale tak dla przyjemności a czy jej drużyna wygra czy przegra to najmniejszy problem. WF w formie rywalizacji drużynowej to dla niej żadna przyjemność. Pamiętam też WF w mojej podstawówce. Nikt nas nigdy nie uczył grać w nic. Tylko facet rzucał piłkę i tyle go widzieliśmy. Drużyny dobierały się same i ci nie do końca zintegrowani z klasą, słabsi byli po prostu odrzucani. Jak facet się tam pojawił to zaraz się ich czepiał dlaczego nie grają i z urzędu przydzielał ich do drużyn. To co i wtedy urządzaliśmy to był mobbing w czystej postaci. Nikt do nich nie podawał i lepiej było dla nich żeby nie plątali nam się pod nogami. Pamiętam jak facet postawił jednego z tych "wyobcowanych" na bramce. Chłopaki mu grozili wpie...m jak przez niego przegrają. No i jak taki człowiek który rywalizację miał w dupie miał się tam dobrze czuć?
    • zebra12 Nie dubluje 19.09.08, 18:07
      Mój wątek dotyczył technicznej strony zwolnienia z WF-u CHOREGO dziecka.
      A tutaj chodzi o zwalnianie w ogóle z zajęć wuefu zdrowych dzieci.
      Ja widzę różnicę!
      • bi_scotti Re: Nie dubluje 19.09.08, 19:02
        zebra12 napisała:

        > Mój wątek dotyczył technicznej strony zwolnienia z WF-u CHOREGO
        dziecka.
        > A tutaj chodzi o zwalnianie w ogóle z zajęć wuefu zdrowych dzieci.
        > Ja widzę różnicę!

        Oczywiscie, ze roznica jest. Jesli czlowiek jest chory no to jest
        chory i nie moze roznych rzeczy, np. WF.
        Wracajac zas do WF i rodzicow, ktorzy nie lubia tego przedmiotu -
        jest wyjscie: znalezc szkole prywatna, w ktorej nie ma WF. Na szkole
        publiczna wszyscy podatnicy sie skladaja z przeswiadczeniem
        (wiekszosci), ze pewien kanon przedmiotow jest niezbedny dla pelnego
        acz ogolnego wyksztalcenia czlowieka. W tym ogolnie przyjetym
        kanonie miesci sie WF i pare innych przedmiotow, ktore tez roznych
        rodzicow moga obchodzic malo lub wcale. Ale jesli posyla sie dziecko
        do publicznej szkoly to trzeba sie do istniejacych programow
        dostosowac. Oczywiscie, mozna walczyc (demokratycznie!) o ich
        zmiane, mozna przeniesc dziecko do szkoly prywatnej, mozna w koncu
        uczyc dziecko wylacznie w domu ale sama idea falszywego zwolnienia
        jest kompletnie niewychowawcza i pomijajac sprawe cwiczen
        fizycznych, jest po prostu nieetyczna. Swoja droga, smutne jest to,
        ze znalazlby sie jakikolwiek lekarz, ktory takie lewe zwolnienie
        bylby chetny podpisac sad
      • smerfeta7 Re: Nie dubluje 20.09.08, 21:42
        Moja córka, jest całkowicie zwolniona z WF i basenu, który jest w
        ramach drugiej godziny zajęć WF w tygodniu, ze względów zdrowotnych.
        Mimo zwolnienia była próba na 1 WF, czy sobie poradzi zdrowotnie.
        Niestety proba skończyła sie pogorszeniem stanu zdrowia, wizyta u
        lekarza i dodatkowymi lekami, więc podjęlismy decyzję, aby nie
        ćwiczyła wogole i nie ćwiczy.
        Nie mozemy ryzykować jej zdrowiem.
        Poczatkowo płakała w domu, było jej bardzo przykro, że nie może
        ćwiczyć razem z dziećmi, ale po WF zrozumiała, że nie da sobie rady
        zdrowotnie.
        Po drugie dziecko chore, zwolnione z WF całkowicie, ćwiczące naraża
        swoje zdrowie, nauczyciela i dyrekcję na problemy w razie jak by sie
        coś stało na lekcji.
        Chore dzieci zwolnione z WF, powinny ćwiczyć pod okiem
        rehabilitanta, lekarza, który wie co zrobić w razie klopotów
        zdrowotnych. Ale w Polsce tylko zwalnia się dzieci, nie zapewniając
        im niczego.
        Dopiero rodzic, musi sam poszukać rehabilitanta, zaplacic, aby
        zapewnić odpowiedni dla zdrowia ruch dziecku.
        Dla mnie WF w wielu szkołach to wielka porażka od wielu, wielu lat,
        nawet trudno ten wytwór nazwac WF.







    • bomba001 to jest szerszy temat... 20.09.08, 08:10
      bo to troche ewenement polski niestety.
      faktem jest, ze ponoc w krakowie, gdzie mieszkam 60% dzieci jest zwolnione z wf!
      warto sie przyjrzec dlaczego tak jest.
      1. no jednak brak kultury ruchu u nas, taka mentalnosc. ale trzeba ja zmienic.
      2. no po prostu nieciekawe zajecia. to rzucenie pilki "pograjcie sobie" to jest
      cos strasznego, a ja to pamietam z moich lekcji. czasami stresujace zajecia.
      oceny z wf to bzdura. powinno byc zaliczenie, i tyle. roznorodne zajecia do
      wyboru, to jest super. i nie stale na caly okres nauki, ale zmiana np po semestrze.
      3. problemy logistyczne szkol- wf musi byc na pierwszych (ale nie o 7.00
      zajeciach), lub na ostatnich. szkoly powinny pracowac z klubami etc w razie
      problemow lokalowych.
      ja sobie nie wyobrazam zwalniania moich dzieci. zachecam do ruchu tak jak moge,
      syn chodzi do szkoly sportowej i na dodatkowe zajecia. ruch uwielbiasmile) corka
      mam nadzieje pojdzie w jego slady.
      klasy sportowe maja lepsze wyniki w nauce niz klasy normalne- te dzieci sobie po
      prostu lepiej radza, to, ze ruch aktywizuje mozg jes juz faktem, a nie domyslem.
      i dzieciaki sa po prostu fajniejsze: zdrowa rywalizacja, ale i wspolpraca.
      pomijam juz moralny aspekt lewego zwolnienia a co, potem zwolnie go z chemii, bo
      jej nie lubi????
      • carmelaxxx Re: to jest szerszy temat... 20.09.08, 19:17
        ja piernicze to co czytam to koszmar jakis. wprawdzie moje dziecko ma zaledwie 7
        lat ale w zyciu nie pomyslalabym ze mozna dziecko zwolnic z wf. nawet nie
        wiedzialam ze tak mozna. jesli ktokolwiek zwalnia dziecko z wfu nawet z powodow
        zdrowtnych to wstyd sie tym chwalic. W klasie syna jest dziewczynka chora na
        epilepsje i cos tam jeszcze ma, jej ruchy nie sa plynne jak zdrowego dziecka ale
        bierze udzial w zajeciach w takimzakresie jak tylkomoze i nikt jej nie
        ogranicza. jest jedynie zabezpieczona specjalnym piankowym "kaskiem" na glowie.
        • jola_ep Re: to jest szerszy temat... 20.09.08, 19:28
          > jesli ktokolwiek zwalnia dziecko z wfu nawet z powodow
          > zdrowtnych to wstyd sie tym chwalic.

          Poważnie? Powinno ćwiczyć ze szkodą dla swojego zdrowia, aby mamuśka i tatuś wstydu nie zaznali?

          Pozdrawiam
          Jola
        • smerfeta7 Re: to jest szerszy temat... 20.09.08, 21:52
          carmelaxxx napisała:
          >jesli ktokolwiek zwalnia dziecko z wfu nawet z powodow
          > zdrowtnych to wstyd sie tym chwalic.

          wedlug tego co piszesz, czy to wstyd mieć chore dziecko, ktore nie
          może ćwiczyć????
          Czy powinnam się wstydzić wlasnego chorego dziecka???
          czy powinnam narazić jego zdrowie i zycie??? aby sie nie wstydzic???
          Co to za brednie.
          Nigdy bym nie pomyslała, że mozna tak wogole mysleć.
          Wedlug ciebie, to niewazne jest zdrowie dziecka, ale wstyd że nie
          ćwiczy.
          co ty carmelaxxx za bzdury wypisujesz.
          Dla mnie zdrowie i zycie mojego dziecka jest najcenniejsze, a nie
          wstyd.
          Guzik mnie obchodzi co pomysla inni, że moje dziecko nie ćwiczy na
          WF, dla mnie liczy sie tylko i wyłącznie jego zdrowie i zycie.
          Może dla ciebie wstyd jest wazniejszy, ale nie dla mnie.
          • guderianka Re: to jest szerszy temat... 21.09.08, 08:35
            > carmelaxxx napisała:
            > >jesli ktokolwiek zwalnia dziecko z wfu nawet z powodow
            > > zdrowtnych to wstyd sie tym chwalic.

            Inaczej zrozumiałam te słowa. Nikt nie powinien się chwalic tym,że
            dziecko jest zwolnione z wf ze wzgledu na stan zdrowia.Bo to żaden
            powód do chwalenia
            • verdana Re: to jest szerszy temat... 21.09.08, 10:09
              Moim zdaniem ogólnie rzecz biorac, z wf-u nie powinno się zwalniać.
              Ale rozumiem, dlaczego niektorzy zwalniają.
              Niestety, poziom wielu nauczycieli wf-u jest żenujący (nie
              wszystkicj, sa doskonali też). I o ile skoro nauczyciel matematyki
              czy geografii powie dziecku "Jestes denny z mojego przemiotu" wielu
              szkód nie wyrzadzi, to nauczyciel wf-u potrafi. Potrafi powiedzieć
              dziewczynie, ze jest za gruba, ze wygląda paskudnie,z e usza się jak
              krowa. Mowi to w obcenosci klasy, czesto niszcząc samoocene
              dziewczyny na lata.
              W zeszlym roku moj syn, lat 13, rok mlodszy i o glowe nizszy od
              kolegów, bardzo drobny miał zagrożenie z wf-u. Polecielismy do
              nauczyciela przekonani, ze syn nie ćwiczy, olewa itd. Dlaczego miał
              zagrożenie - owszem, cwiczył pilnie, nie opuszczał, miał strój,
              alejak stwierdził wf-ista "ma za małą masę mieśniowa". To samo
              powtorzyl - przy kolegach - synowi, twierdzac, ze takie mięśnie to
              porazka, ze musi je "zbudować", jesli chce miec dobry stopien z wf-
              u.
              Na szczęście moj syn nie przejmuje się swoim wygladem, usmiał się
              stwierdzając, ze nauczyciel ma zbyt mała mase mózgową. Natomiast,
              gdyby moj nastoletni syn się przejął, natychmiast zwolniłabym go z
              wf-u, zanim by zaczął budowac mase mięśniową na sterydach.
              • sir.vimes Uwagi wuefistów zapamiętane 22.09.08, 10:01
                przez kilka osób , które mam pod ręką

                "ruszasz się jak ciężarna słonica"
                "ale żałosna mimoza" (to do mnie - poryczałam się jak dostałam w twarz piłką)
                "depilujesz nogi? facet powinien być facetem" (do chłopca w 1 LO)
                "popis jak na paraolimpiadzie"

                i długo można ciągnąć te wspomnienia.

                Sporo nauczycieli WF naprawdę nie nadaje się do pracy z dziećmi.
          • carmelaxxx Re: to jest szerszy temat... 21.09.08, 10:53
            smerfeta bzdury pisze? heh uwazam zedla chorego dziecka specjalne cwiczenia
            przygotowane z nauczycielem dadza bardzo duzo. sa rozne cwiczenia ktore chore
            dzieci moga wykonywac wraz z klasa , mozna dojsc do porozumienia z nauczycielem
            . Dziecko moze byc zwolnione z niektorych cwiczen ale bez przesady nie musi byc
            zwolnione z np propstych cwiczen gimnastycznych.
            • smerfeta7 Re: to jest szerszy temat... 21.09.08, 18:48
              carmelaxxx napisała:

              > smerfeta bzdury pisze? heh uwazam zedla chorego dziecka specjalne
              cwiczenia
              > przygotowane z nauczycielem dadza bardzo duzo. sa rozne cwiczenia
              ktore chore
              > dzieci moga wykonywac wraz z klasa , mozna dojsc do porozumienia z
              nauczycielem
              > . Dziecko moze byc zwolnione z niektorych cwiczen ale bez przesady
              nie musi byc
              > zwolnione z np propstych cwiczen gimnastycznych.


              carmelaxxx to także bzdura. wszystko zalezy od tego na co dziecko
              choruje.
              Zostało zwolnione, przez Panią profesor lecząca dziecko od urodzenia.
              lekarz wie co robi i zawsze wybiera dobro dziecka, czyli jego
              zdrowie.
              Nie bądz mądrzejsza od lekarza i rehabilitanta, ktory także
              twierdzi, że kategoryczny zakaz ćwiczen na WF.
              Widocznie WF w szkolach to dla lekarzy i rehabilitantów jedno
              wielkie zero. Po drugie skąd nauczyciel WF moze wiedzieć, ktore
              ćwiczenia mogą zaszkodzić dziecku, a ktore pomóc.
              czy nauczyciele WF są szkoleni jako lekarze i rehabilitanci, mogący
              cwiczyć dzieci chore.
              Przecież mogą bardziej zaszkodzić dziecku niz pomóc, nawet cwicząc
              gimnastykę z dzieckiem.
              Lekarze zwalniają dzieci z WF w wyjątkowych przypadkach, a nie dla
              widzimisie rodzica.
              jezeli jeden WF miałby spowodowac chorobowe dziecka na 14 dni czy
              szpital, to wolę zwolnienie z WF i systematyczną naukę w szkole.
              Ćwiczac na WF moje dziecko traci zdrowie i naukę, czyli zaleglości
              we wszystkim, a na zwolnieniu z WF nie traci nic i jest nabieżąco z
              nauka.



                • verdana Re: to jest szerszy temat... 21.09.08, 21:01
                  Niektore dzieci niepelnosprawne moga ćwiczyć, niektore nie. Bo
                  nauczyciel nie jest ani lekarzem, ani rehabilitantem - może nie do
                  konca wiedzieć, co dziecku wolno, a czego nie. Czy to tak trudno
                  zrozumieć?
                  Mojej corce absolutnie nie wolno grac w tenisa, w siatkowke, robić
                  przewrotow, żadnych zwisów, żadnych sportow kontaktowych. Niewiele
                  co zostaje, a nauczyciel wprowadzajac nowe cwiczenie nie musi
                  wiedzieć, czy corce wolno, czy nie.
                  Tyle, ze corka olala zalecenia lekarzy i cwiczyla - i na wf-ie i w
                  klubie. Prawdopodobnie skonczy się to operacją. Teraz żaluje, ze
                  pozwolilam w ogóle na wf.
                  • guderianka Re: to jest szerszy temat... 21.09.08, 21:09
                    verdana-a co -jeśli można wiedzieć się stało ? To efekt ogólnie
                    ćwiczenia na wf czy jakiś wypadek na tej lekcji ?

                    > Niektore dzieci niepelnosprawne moga ćwiczyć, niektore nie. Bo
                    > nauczyciel nie jest ani lekarzem, ani rehabilitantem - może nie do
                    > konca wiedzieć, co dziecku wolno, a czego nie. Czy to tak trudno
                    > zrozumieć?


                    Jasne
                    Ale trzeba rozróżnić dwie kwestie-i chyba to jeszcze w tym wątku nie
                    padło
                    A mianowicie dawanie zwolnienia z uzasadnionych przyczyn zdrowotnych
                    (zarówno fizycznych jak i psychicznych) oraz dawanie zwolnienia z
                    powodów trywialnych-bo dziecko jest leniwe, bo tipsy , bo nie lubi
                    nauczyciela itp
                    • verdana Re: to jest szerszy temat... 21.09.08, 21:47
                      Nie, to głupota corki. Nie wiem, jak mnie, d.. ogólnej,
                      nienawidzacej wf-u trafila się fanatyczka sportu.
                      Córka ma zespół ciesni nadgarstka i tzw. łokiec tenisisty. Neurolog
                      powiedział, ze jest najmlodszym przypadkiem, z jakim sie w zyciu
                      zetknął. Nie powinna ćwiczyć tak, by forsowac łokcie i nadgarstki,
                      nie powinna za duzo pisac (a nic innego nie robi), no i na pewno nie
                      powinna uprawiać sportow, poza tymi, ktore nie angazują rąk
                      (plywanie ewentualnie, a i to ostroznie).
                      Wobec tego moja corka trenowala karate. W szkole grala w tenisa.
                      Uwielbiała siatkowkę. Nawet w czasie okresu nie mozna jej bylo
                      namowić, zeby sie zwolnila.
                      Mature napisala tylko dlatego, ze miała wstrzyknięta blokadę.
                      A na studiach wybrała judo.
                      Ja tam nie zwalniam syna nawet jak jest ciężko przeziebiony i robie
                      za wyrodna matkę. Ale o ile uznaję zwalnianie z blahych przyczyn za
                      glupote, to niektore pozazdrowotne przyczyny moge zrozumieć.
                      Najwazniejsza z nich to wyjatkowa niechęć do wf-u i strach przed
                      nim. Trzeba jednak wtedy samemu zapewnić dziecku zajecia ruchowe.
                      Druga - to durny nauczyciel - starszy syn mial z wf-u dwóje, mimoże
                      cwiczył. Bo "nie osiągal wynikow" - gdyby nie zmienil szkoły,
                      dalabym zwolnienie. "Nie lubi nauczyciela" to zaden powod, ale boi
                      się nauczyciela - to powod słuszny. Znam wypadek zwolnienia
                      (slusznego) licealisty z francuskiego, bo nauczycielka byla
                      straszna, a chlopak miał dysleksję.
                      I trzecia, nietypowa, ktora akurat przerabiałam. Wf na 12 i 13
                      lekcji, czyli konczacy się w okolicach 19.30. Po czym dojazd do domu
                      i odrabianie lekcji. Sama dyrekcja zachęcala do zwalniania.
                      • guderianka Re: to jest szerszy temat... 22.09.08, 07:35
                        No to nieźle córka się załatwiła

                        Nie wiem czy to głupota ale dzieci nie mają chyba poczucia ani
                        wyobrażeń o konsekwencjach, dopóki nie dostaną po tyłku. To chyba
                        cecha młodości..Moja córka-fakt że młodsza od twojej-gdy miała 7lat
                        wyrzucała tabletki, które powinna łykać co wieczór. Bo tak.
                        Kolezanki córka-18letnia, niepełnosprawna (bez biodra,nogi,pęcherza,
                        odbytu )nie wycewnikowała się i okłamywała matkę, że to zrobiła.
                        Bo..bo rozmawiała z koleżanką
                        Chyba nie ma rady na takie "przypadki" uncertain
                        Zgadzam się by zwalniać z wf gdy jest on na 12-13 lekcji. Oczywiście
                        chętnych do takiego zwolnienia wink
            • sir.vimes Hehe. często to właśnie 22.09.08, 10:04
              te "proste ćwiczenia" są kategorycznie zakazane.
              Znam przypadek nauczycielki, która zwolnione dziecko próbowała przymuszać do
              tych ćwiczeń" bo "chore tez musi się ruszać". Sprawa chyba skończyła sie w
              sądzie (pewna nie jestem, w każdym razie pani wylądowała na bruku, bo lekarz,
              rehabilitanci , rodzice i dyrekcja szkoły jakoś nie podzielali jej zdania)
    • sir.vimes Nieprzyzwoite jest uniemożliwianie dzieciom 22.09.08, 09:22
      nie tylko licealistkom umycia się po lekcji WF.


      > Nie piszcie, że to jest śmieszne, bo zapewne taka starsza paniusia matka
      > swojej córki, wołami by się nie dała zaciągnąć na takie zajęcia po których nie
      > może się odświeżyć, a musi siedzieć obklejona potem do 17.

      To fakt.

      Ale dla niektórych ludzi nawet chęć bycia czystym u dziecka to już próżność i
      kapryszenie.

      Nie wiem czy teraz tez to jest częste ale jak chodziłam do podstawówki w mojej
      szkole i u kuzynek były prysznice- tylko nieudostępniane dzieciom (także tym z 8
      klasy). Bo zepsują. Albo nie poradzą sobie same.

      Jaka przyjemnością dla zmysłów było siedzieć po lekcji WF w zamkniętej klasie
      nie trzeba chyba tłumaczyć.
    • aluc Re: Zwalnianie z WF 22.09.08, 14:44
      no cóż, jestem po dokładnie drugiej stronie barykady - mogłam być w
      podstawówce zwolniona z wf z powodów zdrowotnych, ale wybłagałam,
      żeby mnie zwolniono tylko z biegów, których szczerze nie znosiłam i
      byłam w stanie przyznać, że wybitnie na zdrowie mi szkodzą

      manie zwolnienia z wf to był za moich czasów szkolnych dyshonor, a
      nie przywilej

      co do się niemycia - pamiętam, jak na studiach, przy pełnej
      dostępności pryszniców w stanie całkiem całkiem i dostatecznej
      ilości wolnego czasu, kąpała się po wf mniej więcej jedna trzecia
      uczestniczek, a kończyłyśmy spocone jak myszy

      poza tym umyć się po wf tak, żeby nie śmierdzało, można nad
      umywalką, prysznic do tego potrzebny nie jest

      jakość nauczycieli to jest osobna sprawa, ale ja jakoś nauczycieli
      wf też miałam okropnych
    • acorns Pierwszy i ostatni WF mojej córki w tym roku 22.09.08, 17:27
      W zeszłym tygodniu Młoda miała pierwszy WF w tym roku w nowej szkole. Przyszła
      nowa nauczycielka i na pierwszej lekcji zrobiła dziewczynom test sprawnościowy
      czyli skok przez kozła, rzut piłką lekarską, fikołki w przód, w tył, jakieś tam
      ćwiczenia na drabince, rzuty osobiste do kosza i bieg 8 okrążeń wokół boiska –
      jakieś 1600 metrów razem. No i taka sama wysokość kozła była dla dziewczyn
      najmniejszych jak i dla największych. Tak samo piłka lekarska. Dla niektórych
      dziewczyn była ona po prostu za ciężka. No i podczas tego rzutu piłką lekarską
      jedna z dziewczyn, Sylwia po prostu rozpłakała się, zostawiła tą piłkę i poszła
      na ławkę. Sylwia jest mała, drobna i nienawidzi konkurowania, porównywania się z
      innymi. Taka już jest. Moja córka widząc co jest grane oczywiście poszła
      przytulić Sylwię, pocieszyć ją. Pani wuefistka wyglądająca jak skrzyżowanie
      Terminatora z zawodnikiem sumo zaczęła gwizdać i kazała jej wracać z powrotem.
      Moja córka na to że nie jest jej kundlem żeby na nią gwizdać i poszła do Sylwii.
      Pani wpisała jej uwagę. No ale sytuacja się tam jakoś wyklarowała, kontynuowały
      te testy sprawnościowe, przy rzutach osobistych znów porażka bo nie każda miała
      tyle siły żeby podrzucić piłkę choćby w okolice kosza, znów jakiś płacz był bo
      dziewczyny zaczęły się z którejś koleżanki śmiać na co pani nawet nie zwróciła
      uwagi. Na następnej godzinie dziewczyny zgrzane, spocone zostały wygonione na
      boisko na zimno i na kropiący deszcz i miały biegać 8 okrążeń. Pani chciała
      zobaczyć ile która wytrzyma. Moja córka jak się mocno zmęczy to dostaje ataku
      kaszlu i żyga, raz tak miała w 4 klasie właśnie po bieganiu kiedy to puściła
      pawia przy wszystkich. Ona już wie o tym więc jak poczuła zmęczenie to przestała
      biec. Pani wpisała jej do dziennika ocenę mierną. Młoda oczywiście miała to w
      dupie jak zwykle, ale po WFie spocona i zmęczona chciała pójść pod prysznic, ale
      okazało się że są prysznice ale nie działają. Ponadto w przebieralni śmierdzi
      takim syfem że Młoda wróciła przepocona, oblepiona kurzem, śmierdząca jak jakiś
      lump i wqrwiona strasznie. Przyprowadziła jeszcze tę koleżankę Sylwię, brudną,
      spoconą i podobnie śmierdzącą i kazały mi iść do szkoły i zobaczyć jak to
      wszystko tam wygląda. No i byłem, widziałem, prysznice są ale nie działają,
      zresztą i tak jest tam zimno, podobnie w przebieralniach. Ponadto śmierdzi
      wilgocią, potem i stęchlizną jakąś, jak ubrania poleżą tam przez 2 lekcje to
      prześmiardują, na sali gimnastycznej jest kurz i śmierdzi. Pogadałem z panią że
      jej się chyba pomyliły ćwiczenia w kompanii karnej z WFem w gimnazjum i
      powiedziałem że chyba ma coś z główką nie w porządku że wypuszcza zgrzane i
      spocone dziewczyny na boisko. Pani na to że ona kończyła AWF i ona lepiej wie
      jak ma lekcje prowadzić i że to wina rodziców że dzieciaki nie mają kondycji. Co
      prawda to prawda no ale nad kondycją się pracuje a nie na dzień dobry zraża się
      młodzież do WF a potem oczekuje efektów w momencie jak ludzie idą tam jak na
      miejsce kaźni.

      Moja córka zażądała ode mnie zwolnienia z WFu z powodu fatalnych warunków
      socjalnych (brak pryszniców, zimno, smród, syf) i niekompetentnej nauczycielki.
      Załatwię jej bez problemu. Ona chodzi na basen, na tenisa, squasha, konno jeździ
      choć nieregularnie, czasami się ustawia ze znajomymi na siatkówkę, więc
      aktywność ruchowa jakaś tam jest. WF nie jest jej do niczego potrzebny zwłaszcza
      w takiej formie i w takich warunkach.
        • acorns Re: Pierwszy i ostatni WF mojej córki w tym roku 22.09.08, 21:30
          > Zaraz Cię forum zakrzyczy, bo przecież powszechnie wiadomo że bez
          > tych dwóch godzin tygodniowo każde dziecko pójdzie na zatracenie
          > smile))

          Ja tylko napisałem jak to wygląda w praktyce. WF to powinna być taka tylko
          gimnastyka i powinien być jakoś sensownie prowadzony a nie na zasadzie "macie
          piłkę i grajcie" bo jak niby ma grać taka Sylwia ze wzrostem ok 140 cm. i
          niecałymi 30 kg wagi z dziewczynami po 165 cm wzrostu i ważącymi nieraz i około
          50 kilo? Wyobraź sobie że musisz sobie pograć w kosza z zawodnikami wyższymi od
          Ciebie o ponad głowę i ważącymi ze 30 kilo więcej? To przecież jest walka o
          przetrwanie, pomijając już to że taka drobniutka Sylwia nie ma na tyle siły żeby
          rzucić piłkę w okolice kosza. Do dupy z takim WFem. I jeszcze ten brak
          pryszniców i smród. Uczniowie powinni mieć możliwość chociażby opłukania sie z
          potu o WFie. Kto nie skorzysta to jego problem, niech sobie śmierdzi. Ale moja
          córka nie chce śmierdzieć i nie chce żeby jej ciuchy śmierdziały jakimś syfem. W
          podstawówce w IV klasie mieli prysznice i mogła się umyć, ale potem była już
          tylko zimna woda. Jak się wyprowadziliśmy na wieś to mieli najczęściej WF w
          ośrodku kultury botam była i siłownia i boisko i prysznice normalne więc nie
          było problemów. A teraz po kolejnej przeprowadzce jest syf totalny i w związku z
          tym ona nie chce chodzić na taki WF.
          • green_sofia Re: Pierwszy i ostatni WF mojej córki w tym roku 22.09.08, 21:42
            Chciałabym zwrócić uwagę na te różnice wzrostu i wagi o których piszesz. To
            przecież jest oczywiste ( w większości przypadków) że jak ktoś ma o 20 cm mniej
            od innego zawodnika to gwiazdą drużyny nie będzie. Ale czy to tragedia? Nie.
            Tutaj pojawia się kwestia inteligencji społecznej dzieci, umiejętności
            odnalezienia się w grupie. U mnie w szkole takim osobom na wuefie się pomagało.
            Jak Asia wzrostu 153 (liceum) grała w kosza to lepsze dziewczyny nawet kosztem
            wyniku meczu podawały do niej- niech dziewczyna spróbuje, poćwiczy. Zadna z nas
            nie chciała aby Asia czuła się gorsza. W d*pie miałyśmy czy wygramy, ważna była
            grupa, byłyśmy drużyną i każda z nas była ważna. I to nie jest wina WF że jakieś
            dziecko z powodu słabszej kondycji jest wyśmiewane. To jest wina społeczności
            klasy. Jeśli jest wyśmiewane na WF prawdopodobnie w innych dziedzinach szkolnego
            życia też.
            Co do tego wzrostu to też nie jest tak do końca- ja mam 160cm i grała w
            licealnej lidze koszykówki- swojego czasu byłam naprawdę niezła, choć komicznie
            prezentowałam się przy innych dziewczynach z drużyny.

            Byłam noga z biegania- ZAWSZE ostatnia albo przedostatnia. Dziewczyny się
            śmiały a ja razem z nimi.

            Kolejną rzeczą są te prysznice- pomijam że u mnie byly, ale i tak wystarczyła
            umywalka. Jeśli w jakiejś szkole nie ma to po pierwsze należy naciskać na
            dyrekcję aby je założyla- a nuż to coś da. A poza tym jest w szkole kilka toalet
            w której jest kilka umywalek. Co to za problem pójść do toalety i podmyć pachy,
            zostając w staniku.

            Ja przez rok byłam zwolniona z WF ze względu na operację kolana i świadomość że
            moja klasa gra teraz w piłkę albo skacze przez skrzynię, a ja nie mogę byla dla
            mnie mordęgą ;D
            • acorns Re: Pierwszy i ostatni WF mojej córki w tym roku 22.09.08, 22:10
              > Tutaj pojawia się kwestia inteligencji społecznej dzieci,
              > umiejętności odnalezienia się w grupie. U mnie w szkole takim osobom
              > na wuefie się pomagało.

              No to prawda że to od dzieciaków zależy. Jak klasa jest zgrana to fajnie ale jak
              są tacy co chodzą swoimi ścieżkami lub są nielubiani, to pojawia się problem.
              Poza tym niektórzy po prostu nie lubią porównywać się z innymi i nie należy ich
              do tego zmuszać.

              > Co to za problem pójść do toalety i podmyć pachy,
              > zostając w staniku.

              Ale ona nie chce się myć w pod pachami w staniku w umywalce tylko cała, nago i
              pod prysznicem, po czym otworzyć swoją szafkę, ubrać się i na lekcje iść czysta
              i nie śmierdząca.
            • sir.vimes W świetle tego 22.09.08, 23:07
              co niektórzy w tym wątku pisali o rywalizacji jako najwspanialszym aspekcie
              sportu ma to znaczenie i to kluczowe.


              o
              > przecież jest oczywiste ( w większości przypadków) że jak ktoś ma o 20 cm mniej
              > od innego zawodnika to gwiazdą drużyny nie będzie. Ale czy to tragedia? Nie.
      • izzo Re: Pierwszy i ostatni WF mojej córki w tym roku 22.09.08, 21:38
        Współczuję takiej sytuacji jak ta opisana wyżej. Dziwię się tylko, że
        "załatwienie" zwolnienia jest pierwszym i jedynym odruchem. Warunki jakie są w
        danej szkole każdy może sprawdzić wcześniej - są dni otwarte, są inni rodzice.
        Jest dla mnie nie do pomyślenia, że nie wiem, w jakich warunkach uczy się moje
        dziecko. Jeśli w tragicznych - zmieniam mu w razie możliwości szkołę.
        Jest ponadto w szkole system oceniania z każdego przedmiotu - można się o to
        dopominać. Jeśli jest nowy nauczyciel tym bardziej należy się z nim dogadać,
        ewentualnie "przytemperować", nawet za pośrednictwem dyrektora. Nie wiem, jak
        jest w danym gimnazjum, ale we wszystkich szkołach, jakie znam, są sprawdziany,
        ale wynik ze sprawdzianu nie jest jedynym elementem oceny z tego przedmiotu.
        Drugim elementem, nie mniej ważnym, jest tzw. postęp, tj. czy uczeń poprawił się
        z danej konkurencji w ciągu roku, zatem nawet jeśli uczeń startuje z kiepską
        kondycją, moze w ciągu roku wypaść całkiem nieźle. Ponadto w szkole (czy raczej
        szkołach) moich dzieciaków, zwykłych, publicznych, honorowane są zaświadczenia z
        zajęć sportowych, na które uczęszcza dziecko poza szkołą i za to też są
        dodatkowe punkty, wpływające na ocenę.
        Nauczycielka oczywiście głupio postąpiła, niemniej jeden taki incydent nie
        powinien być podstawą, moim zdaniem, do zwolnienia. A jeśli nie mają państwo
        żadnego wpływu ani na sposób traktowania dziecka przez nauczyciela, ani na
        warunki w szkole, chyba lepiej byłoby zmienić szkołę, bo to naprawdę kiepska
        szkoła jest.
        • acorns Kasa, kasa i jeszcze raz kasa 22.09.08, 22:01
          > Warunki jakie są w danej szkole każdy może sprawdzić wcześniej - są
          > dni otwarte, są inni rodzice. Jest dla mnie nie do pomyślenia, że
          > nie wiem, w jakich warunkach uczy się moje dziecko. Jeśli w
          > tragicznych - zmieniam mu w razie możliwości szkołę.

          Z tymi prysznicami i przebieralniami to nie jest zła wola dyrekcji szkoły. Po
          prostu są takie a nie inne warunki lokalowe, szkoła nie ma pieniędzy na remonty,
          wszystko kosztuje i to dużo a sala gimnastyczna i całe jej zaplecze jest
          traktowane zawsze po macoszemu. Wiadomo że w pierwszej kolejności wyposażane
          będą sale dydaktyczne. Jakby kasa była to by i nawet złote krany w tych
          prysznicach mogli powstawiać. Niby są inne szkoły, ale Młoda musiałaby do nich
          dojeżdżać a nie chce jej się a mi nie chce się jej wozić i odbierać jej. Ta do
          której chodzi jest najbliżej.

          > Nauczycielka oczywiście głupio postąpiła, niemniej jeden taki
          > incydent nie powinien być podstawą, moim zdaniem, do zwolnienia.

          Nie o nauczycielkę chodziło tylko o fatalne warunki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka