Dodaj do ulubionych

Czy szkola jest wyscigiem szczurow?

11.06.09, 05:13
Wedlug mnie nie.Dzieci rodza sie z roznymi uzdolnieniami i nie ma
sily,by dzieci malo zdolne nauczyc czegos co zdolnym przychodzi z
niewielkim wysilkiem,albo wrecz jest ich przyjemnoscia.

www.youtube.com/watch?v=Th6LOfayvKw&feature=related
Jakich nauczycieli muzyki moje dzieci by nie mialy,to nie doscigna
tej 6-letniej dziewczynki.To samo jest ze zdolnosciami jezykowymi
czy do przedmiotow scislych.
Jedne beda swietnie radzily sobie z matematyka,ale np z rysunkami
beda mialy klopoty.
Szkola jest dla wszystkich dlatego tez najlepiej pasuja tam dzieci
srednio zdolne ze wszystkiego,bo jesli ktos ma utalentowane dzieci
np tylko muzycznie lub tylko matematycznie,to ma wielki klopot w
domu,bo dziecko bedzie mialo problemy z przystosowaniem sie w szkole
do przecietnie uzdolnionych.
Oczywiscie najwiekszy problem jest w podstawowce,bo gimnazja czy
licea sa juz profilowane i mieszkajac w duzym miescie mozna znalezc
szkole odpowiednia do zdolnosci swojego dziecka.
Moje dzieci nie sa w niczym specjalnie uzdolnione,ale sa we
wszystkim dobre,czyli szkola jakby stworzona byla dla nich.
Na pytanie kim chca byc ,odpowiadaja,ze nie wiedza jeszcze.
Obserwuj wątek
    • maksimum Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 11.06.09, 05:48
      www.youtube.com/watch?v=vUx4t4W4eVY&feature=fvw
      A jesli babcia gra na pianinie,to wnuczka moze sie okazac nastepnym
      Mozartem.
    • lenaa77 Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 11.06.09, 08:35
      Czym dla twojego dziecka jest szkoła zależy od Ciebie, od twojego
      nastawienia. Jeśli chcesz się chwalić przed sąsiadami i ciociami
      świadectwem z czerwonym paskiem, zależy ci na wynikach w nauce, a
      nie nauce to jest wyścigiem szczurów. Jeśli chcesz by twoje dziecko
      było mądrym, ciekawym świata człowiekiem, radzącym sobie w różnych
      życiowych sytuacjach, to szkoła nie jest wyścigiem szczurów. Jest
      miejscem, gdzie dziecko idzie się dowiedzieć czegoś nowego, spotkać
      przyjaciół, porozmawiać z nauczycielem, zdobyć nowe doświadczenia.
      Oceny w szkole są ważne, jeśli mają przełożenie na włożoną w nie
      pracę. Kłopot w tym, że często są celem. Zdolności tracą wartość
      jeśli nie towarzyszy im pasja, ciężka praca i pomysły na to jak je
      wykorzystać.
      • maksimum Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 11.06.09, 15:48
        lenaa77 napisała:

        > Jeśli chcesz by twoje dziecko
        > było mądrym, ciekawym świata człowiekiem, radzącym sobie w różnych
        > życiowych sytuacjach, to szkoła nie jest wyścigiem szczurów.

        Nie zawsze to ,czego sie chce ,wychodzi tak jak na zdjeciu rodzinnym.

        > Jest miejscem, gdzie dziecko idzie się dowiedzieć czegoś nowego,
        spotkać
        > przyjaciół, porozmawiać z nauczycielem, zdobyć nowe doświadczenia.

        Tak powinno byc,ale gdzies w podswiadomosci jest zwykla konkurencja
        i walka o bycie lepszym,gdzie mniej zdolny uczen wiekszym nakladem
        pracy moze uzyskac takie same albo i lepsze stopnie niz uczen
        zdolniejszy.
        No i nie zapominajmy,ze nauczyciele chetniej pomagaja tym mniej
        zdolnym,bo zdolni "i tak dadza sobie rade".

        > Oceny w szkole są ważne, jeśli mają przełożenie na włożoną w nie
        > pracę. Kłopot w tym, że często są celem. Zdolności tracą wartość
        > jeśli nie towarzyszy im pasja, ciężka praca i pomysły na to jak je
        > wykorzystać.

        To jak ja mam ta pasje w dzieciach zaszczepic,jak one nie wiedza kim
        chca w zyciu byc?
    • aluc Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 11.06.09, 11:34
      maksiu, no niestety, radzę rozejrzeć się w takim razie za porządną
      zawodówką, żeby chociaż fach w ręku miały

      • maksimum Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 11.06.09, 15:40
        Dla mnie to,ze dzieci w wieku 12-14 lat nie maja skonkretyzowanych
        planow na przyszlosc nie jest niczym zdumiewajacym.
        Gdyby sie slabo uczyly,to wtedy bylby pozar w szukaniu zawodu i
        upchnieciu dzieciaka gdziekolwiek,ale jesli im dobrze idzie to same
        o tym rozstrzygna pod koniec liceum czy juz na studiach.
        Na razie syna emocjonuje tenis a corke doslownie wszystko.
        • bi_scotti Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 11.06.09, 18:25
          maksimum napisał:

          > Dla mnie to,ze dzieci w wieku 12-14 lat nie maja skonkretyzowanych
          > planow na przyszlosc nie jest niczym zdumiewajacym.

          Az mi sie wiezryc nie chce ale chyba po raz pierwszy zgadzam sie z
          Maksimumem w 100% wink Wlasciwie to ja jakos tam wspolczuje dzieciom
          utalentowanym w jednym kierunku - wielokrotnie sa "skazane" na
          sport, balet czy gre na instrumencie. I nawet jesli to lubia, w
          znacznym stopniu sa ograniczone w swoich wyborach, bo nikt nie
          chce "zmarnowac talentu". Super jest miec caly swiat dla siebie
          otworem, wszystkie drogi wyborow mozliwe i wystarczajaco
          inteligencji i checi do nauki by moc przebierac w tylu roznych
          mozliwosciach. Cool stuff smile
          • maksimum Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 11.06.09, 22:53
            Ku mojemu zdziwieniu syn i corka zalapali sie w podstawowkach do
            orkiestr szkolnych i syn gral poczatkowo na perkusji a pozniej na
            trabce.Corka od poczatku na klarnecie.Miescili sie calkiem dobrze w
            grupie,ale nigdy nie byli solistami w czasie wystepow szkolnych.
            Syn zadecydowal,ze w liceum nie bedzie juz gral,bo chociaz muzykalny
            jest ale z tego zyl nie bedzie.Corka w gimnazjum tez przestala
            muzykowac,choc czesto spiewa w domu i to calkiem niezle.
            Nowa pasja syna w liceum stal sie tenis.Wprawdzie gralem z nim
            rekreacyjnie juz przez kilka lat,ale nigdy nie marzylem,zeby sie
            zalapal do druzyny szkolnej.No i stalo sie.Pierwszy rok w liceum i
            gra z chlopami wyrosnietymi z ostatnich klas jak rowny z
            rownym,nawet ostatnio zaczal przebakiwac,zeby go zabierac na
            turnieje USTA dla malolatow.Postawilem jeden warunek,musi zaczac
            lepiej serwowac,bo z tym co teraz pokazuje,to nie ma co na te
            turnieje jezdzic.On potrafi bardzo dobrze zaserwowac,ale zdarzaja mu
            sie serwy bardzo zle rowniez,wiec szkoda czasu na turnieje,bo czesto
            dojazd w jedna strone trwa 1-2 godziny i wpisowe trzeba zaplacic,a
            jak przegra pierwszy mecz,to sie podlamac mozna.
    • aniucha333 Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 12.06.09, 09:31
      Jakich nauczycieli muzyki moje dzieci by nie mialy,to nie doscigna
      > tej 6-letniej dziewczynki.

      ok, ta dziewczynka gran na keybordzie, ktory ma to:
      1. niezywkle latwy w uzyciu dla nawet rocznego dziecka. Wystarczy
      polozyc lekko palec i to gra smile
      2. Wlaczasz rozne gadzety - perkusje, rytm, podklad a efekt jest
      nieziemski.

      Czyli reasumujac - granie na keybordzie to nie to samo co granie na
      pianinie bo na tym instrumencie trzeba sie zdrowo napracowac zeby
      cos sensownie zagrac. Trzeba miec silne paluszki, umiec palcowac,
      trzymac dobrze raczke a nie walic pprostymi palcami w klawisze czyli
      wszystko to co sie nazywa technika smile No i oczywiscie pianino nie
      jest takie efekciarskie jak keyboard smile

      I jeszcze jedno - co sie dzieje z tymi 'super zdolnymi' azjatkami
      pozniej? Czy ktos jeszcze pamieta te efekciarskie wystepy Vanessy
      Mae albo co wiecej jej gre? hmm, chyba malo kto big_grin A o Nigelu
      Kennedym czy Ann Sophie Mutter wciaz glosno smile Czyli i tak jakby na
      to nie patrzec efekciarstwo jest krotkotrwale a prawdziwi
      instumentalisci i tak zawsze sie odnajda smile


      I taka ostatnia refleksja mi sie Max nasuwa - nie tak dawno podalam
      link na tego malego chlopca z Gdanska - Igora Faleckiego. Dziecko
      wybitnie zdolne, znane na calym swiecie, grajace na perkusji tak ze
      niejeden stary wyga by tak chcial. Twoj komnetarz brzmial ze
      perkusja to latwy instument smile Wydaje mi sie ze ty nie jestes w
      stanie rozroznic efekciarstwa od prawdziwego talentu smile Albo cudze
      chwalisz a swego nie znasz smile

      pozdro
      • maksimum Vanessa Mae,Nigel Kennedy,Igor Falecki. 12.06.09, 14:49
        aniucha333 napisała:

        > ok, ta dziewczynka gran na keybordzie, ktory ma to:
        > 1. niezywkle latwy w uzyciu dla nawet rocznego dziecka. Wystarczy
        > polozyc lekko palec i to gra smile
        > 2. Wlaczasz rozne gadzety - perkusje, rytm, podklad a efekt jest
        > nieziemski.

        Keyboard rzeczywiscie jest latwiejszy w uzyciu niz pianino,ale w
        dalszym ciagu jest duzo trudniejszy od perkusji.
        Ja uczylem swoje dzieci grac na keyboardzie

        www.bgfl.org/bgfl/custom/resources_ftp/client_ftp/ks2/music/piano/index.htm

        i nie jest to takie latwe jak wyglada na obrazku.

        > Czyli reasumujac - granie na keybordzie to nie to samo co granie
        na
        > pianinie bo na tym instrumencie trzeba sie zdrowo napracowac zeby
        > cos sensownie zagrac. Trzeba miec silne paluszki, umiec palcowac,
        > trzymac dobrze raczke a nie walic pprostymi palcami w klawisze
        czyli
        > wszystko to co sie nazywa technika smile No i oczywiscie pianino nie
        > jest takie efekciarskie jak keyboard smile

        To sie wszystko zgadza,ale nie mow mi,ze nauczysz kazde dziecko grac
        tak,jak ta Wietnamka.

        > I jeszcze jedno - co sie dzieje z tymi 'super zdolnymi' azjatkami
        > pozniej? Czy ktos jeszcze pamieta te efekciarskie wystepy Vanessy
        > Mae albo co wiecej jej gre? hmm, chyba malo kto

        en.wikipedia.org/wiki/Vanessa_Mae
        --------
        "In April 2006, Vanessa-Mae was ranked as the wealthiest young
        entertainer under 30 in the UK in the Sunday Times Rich List 2006.
        [2] having an estimated fortune of about £32 million ($64 million)
        stemming from concerts and record sales of over an estimated 10
        million copies world wide, which is an unprecedented achievement for
        a young female violinist."
        ----------
        >big_grin A o Nigelu Kennedym

        en.wikipedia.org/wiki/Nigel_Kennedy
        ---------
        "He made his recording debut in 1984 with the Elgar Violin Concerto,
        but most know Kennedy through the version of Vivaldi's The Four
        Seasons which he recorded in 1989 with the English Chamber
        Orchestra. The release sold over 2 million copies and earned a place
        in the Guinness Book of Records as the then best-selling classical
        work ever"
        ----------
        I on nie tak dawno nagrywal w Polsce.

        > czy Ann Sophie Mutter wciaz glosno smile

        To ta ktora jest najbardziej znana z grania Lutoslawskiego i
        Pendereckiego?

        pl.wikipedia.org/wiki/Anne-Sophie_Mutter

        > Czyli i tak jakby na
        > to nie patrzec efekciarstwo jest krotkotrwale a prawdziwi
        > instumentalisci i tak zawsze sie odnajda smile

        To fakt,ze Wietnamka jest efekciarka,ale nie odbieraj jej talentu.
        Dlatego tez podalem w drugim poscie przyklad 6 letniej
        pianistki,ktora talent odziedziczyla po babci i juz grala w Bialym
        Domu.

        > I taka ostatnia refleksja mi sie Max nasuwa - nie tak dawno
        podalam link na tego malego chlopca z Gdanska - Igora Faleckiego.
        Dziecko wybitnie zdolne, znane na calym swiecie, grajace na perkusji
        tak ze niejeden stary wyga by tak chcial. Twoj komnetarz brzmial ze
        > perkusja to latwy instument smile

        Bo perkusja jest duzo latwiejsza od keyboardu.

        > Wydaje mi sie ze ty nie jestes w
        > stanie rozroznic efekciarstwa od prawdziwego talentu smile Albo cudze
        > chwalisz a swego nie znasz smile

        Twoj ulubieniec Igor Falecki:

        www.youtube.com/watch?v=Ly0j_D-W8Ug&feature=related
        • aniucha333 Re: Vanessa Mae,Nigel Kennedy,Igor Falecki. 14.06.09, 22:48
          Keyboard rzeczywiscie jest latwiejszy w uzyciu niz pianino,ale w
          > dalszym ciagu jest duzo trudniejszy od perkusji.

          nie wiesz co mowisz jesli dalej twierdzisz ze keybord jest
          trudniejszy niz perkusja... no chyba ze mowisz o takiej perkusji
          elektronicznej w keybordzie - nie no to tak big_grin

          > To sie wszystko zgadza,ale nie mow mi,ze nauczysz kazde dziecko
          grac
          > tak,jak ta Wietnamka.

          boze, Max, w USA od dobrych 40 lat ucza metoda Suzuki na skrzypcach
          i na pianinie. Wiekszosc dzieci uczona ta metoda gra jak ta
          Wietnamla jesli nie lepiej. Moze i ona jest tez uczona ta metoda.
          Wiesz jak metoda Suzuki sie nazywa jeszcze metoda ksztalcenia
          talentow! Czyli ze kazdy moze byc talentem jesli sie zacznie
          odpowiednio wczesnie smile

          Jedyna rzecz jaka o tej Vanessie Mae mowia to jest to ze sprzedala
          najwiecej albumow czyli sprzedaz a nie sztuka. Czy jest gdzies
          wspomniane ze nagrala jakis najlepsze wykonanie danego kompozytora??
          I jedyne co moga o niej powiedziec jest to ze jest najlepiej
          zarabiajaca skrzpaczaka? I ty ja porownujesz do Kennedy'ego? To tak
          jak porownac B. Spears z W. Houston smile

          A propos Kennedego - mieszka w Krakowie i jest mezem Polki a takze
          dyr. art. pol. orkiestry kameralnej.



          • maksimum Re: Vanessa Mae,Nigel Kennedy,Igor Falecki.W.Houst 16.06.09, 06:14
            "To tak jak porownac B. Spears z W. Houston smile "
            --------
            Nie przepadam ze W.Houston. A moze Ty wiesz,co sie u niej dzieje?
            Przestala cpac wreszcie?
            • aniucha333 Re: Vanessa Mae,Nigel Kennedy,Igor Falecki.W.Hous 16.06.09, 09:04
              > --------
              > Nie przepadam ze W.Houston. A moze Ty wiesz,co sie u niej dzieje?
              > Przestala cpac wreszcie?

              mimo ze nie jestem w USA od roku nadla jestem na biezaco wink Otoz
              czytalam gdzies niedawno ze nagrywa plyte i planuje wielki comeback.
              Znajac ja na pewno jej sie uda, bo glos ma jak dzwon i talent jak
              malo kto...
        • aniucha333 Re: Vanessa Mae,Nigel Kennedy,Igor Falecki. 14.06.09, 22:54
          I jeszcze jedno a propos perkusji, bo zes mnie mocno zirytowal smile
          Mialam okazje znac b. dobrze kolege ktory skonczyl wydzial perkusji
          na Julliard School w NY. FAcet gral b. dobrze ale ten maly Igor za
          pare lat (jesli juz nie jest) przebije kurcze wszystkich. btw- ten
          maluch byl najpierw pokazywany w ABC, CNN zanim polska TV go
          pokazala. Co za kraj, ale to chyba w mysl tego przyslowia 'Nikt nie
          jest prorokiem we wlasnym kraju' smile
          • maksimum Re: Vanessa Mae,Nigel Kennedy,Igor Falecki. 16.06.09, 06:21
            Przypominasz sobie Beatlesow?
            Bylo tam dwoch dosc dobrych gitarzystow i jeden marny perkusista.
            Bez tych dwoch najlepszych zespol nie mial prawa istniec,a
            perkusiste mozna bylo zmieniac do wyboru do koloru.

            Tak jest w kazdym zespole,ze ten chlopak na bebnach ma najmniej do
            powiedzenia,bo ma najmniej talentu.
            • aniucha333 Re: Vanessa Mae,Nigel Kennedy,Igor Falecki. 16.06.09, 09:07
              > Tak jest w kazdym zespole,ze ten chlopak na bebnach ma najmniej do
              > powiedzenia,bo ma najmniej talentu.

              aha, widze ze ty jeszcze uwazasza perkusistow wg tego starego
              kawalu - leza sobie trzy mozgi w sklepie muz. jedem wielkosci glowy
              slonia - to mozg perkusisty; drugi wielkosci maly - to mozg
              skrzypak; a trzeci wielkosci orzecha wloskiego - to mozg
              perkusisty wink

              otoz, powiem ci tyle, ze to byl zart i zeby grac na perkusji trzeba
              miec niezly mozg i duuuzo talentu big_grin
      • majenkir Re: 12.06.09, 14:58
        Slusznie prawisz, Aniucha smile.
        Fakt faktem, ze efekciarstwo zawsze sie lepiej sprzedawalo (i to w
        kazdej dziedzinie).
        A co do glownego tematu - same zdolnosci to teraz za malo.
        Talent + duzo pracy + jeszcze wiecej szczescia = i moze gdzies
        zaistniejesz....
        • maksimum Re: 12.06.09, 16:57
          majenkir napisała:

          > Slusznie prawisz, Aniucha smile.
          > Fakt faktem, ze efekciarstwo zawsze sie lepiej sprzedawalo (i to w
          > kazdej dziedzinie).

          Bo w takich dziedzinach jak sztuka czy powszechne wybory o
          popularnosci decyduja wszyscy,wiec jakosc jest co najwyzej troche
          ponad srednia krajowa.
          A niby dlaczego Obama zostal prezydentem???????
          Jak jego ogladam,to mnie zeby bola od sluchania tych roznych bzdur.

          > A co do glownego tematu - same zdolnosci to teraz za malo.
          > Talent + duzo pracy + jeszcze wiecej szczescia = i moze gdzies
          > zaistniejesz....

          Tez tak mysle.
        • aniucha333 Re: 14.06.09, 22:37
          > Fakt faktem, ze efekciarstwo zawsze sie lepiej sprzedawalo (i to w
          > kazdej dziedzinie).

          prawda to niestety jest. Ale, po prostu mowie dosc temu
          gadzeciarstwu ktora codziennie wkrada sie do mojego zycia i zycia
          moejgo dziecka; tym pseudo talentom i pseduo umiejestnosciom z
          ktorych i tak nic glebszego nie wynika oprocz paru dolcow na koncie;
          tej wszechogarniajacej mamonie ktora ludzi oslepia. Nie chce tak zyc
          i nie bede sie slinic na widok kolejnego 'talentu' o ktorym i tak
          nikt za pare lat nie bedzie pamietal.

          I jeszcze raz - to do Maxa - perkusja to nie jest latwy instrument.
          Keybord to jest instrument latwy gdzie po tygodniu wiekszosc ludzi
          potrafi wybrzdakac prosta melodie.

          > A co do glownego tematu - same zdolnosci to teraz za malo.
          > Talent + duzo pracy + jeszcze wiecej szczescia = i moze gdzies
          > zaistniejesz....

          to niestety tez prawda...Ale to w sztuce od zawsze tak bylo,
          niestety...
          • mariefurie Re: 15.06.09, 00:41
            aniucha333 napisała:

            >
            > I jeszcze raz - to do Maxa - perkusja to nie jest latwy instrument.
            > Keybord to jest instrument latwy gdzie po tygodniu wiekszosc ludzi
            > potrafi wybrzdakac prosta melodie.
            >


            Co za brednie.
            Płakać czy się śmiać?
            • aniucha333 Re: 15.06.09, 11:25
              > > I jeszcze raz - to do Maxa - perkusja to nie jest latwy
              instrument.
              > > Keybord to jest instrument latwy gdzie po tygodniu wiekszosc
              ludzi
              > > potrafi wybrzdakac prosta melodie.
              > >
              >
              >
              > Co za brednie.
              > Płakać czy się śmiać?

              Prosta melodie w stylu 'Wlazl kotek na plotek' nauczysz sie fajnie
              grac na keybordzie. I wiesz dobrze bo jestes po szkole, ze na
              keybordzie nie trzeba myslec o technice gry tak jak to ma miejsce na
              pianinie. Pianino wymaga wiekszej pracy i techniki. Keybord taki
              przecietny jest b. prosty do grania, 'miekki', etc. Wiec nie mow ze
              tak nie jest.

              Podam ci inny przyklad, jak moje dziecko na skrzypcach metoda Suzuki
              zaczelo sie uczyc, my rodzice musielismy przez miesiac chodzic na
              lekcje zeby nauczyc sie podstaw gry na instrumencie. Kazdy z nas po
              3 lekcjach i kilkunastu minutach cwiczen umial zagrac'Twinkle,
              twinkle'. A mowimy tu o ludziach ktorzy nic z tym instumentem
              wczesniej nie mieli do czynienia (czytaj ja). Wiec albo my rodzice
              uczacy sie metoda Suzuki jestesmy tacy genialni (szczerze watpie smile
              albo skrzypce sa takie proste (nieprawda smile Wiec do czego daze -
              jesli na tak trudnym instrumenencie jak skrzypce mozna sie czegos
              nauczyc na paru lekcjach to co dopiero na keybordzie ktory jest dosc
              prostym i gadzeciarskim instrumentem.
              • anmanika Re: 15.06.09, 14:45
                następna która będzie grała przed prezydentem (obojętnie jakim)wink
                www.youtube.com/watch?v=TZ860P4iTaM
                • aniucha333 Re: 16.06.09, 09:11
                  anmanika

                  genialne big_grin lol
              • maksimum Re: Porownanjmy! 16.06.09, 06:29
                aniucha333 napisała:

                > Prosta melodie w stylu 'Wlazl kotek na plotek' nauczysz sie fajnie
                > grac na keybordzie.

                I jak nie masz talentu,to na tym skonczysz.

                > Podam ci inny przyklad, jak moje dziecko na skrzypcach metoda
                Suzuki
                > zaczelo sie uczyc, my rodzice musielismy przez miesiac chodzic na
                > lekcje zeby nauczyc sie podstaw gry na instrumencie. Kazdy z nas
                po 3 lekcjach i kilkunastu minutach cwiczen umial zagrac'Twinkle,
                > twinkle'. A mowimy tu o ludziach ktorzy nic z tym instumentem
                > wczesniej nie mieli do czynienia (czytaj ja).

                Chodzilas przez miesiac na lekcje i czego sie nauczylas
                poza "Twinkle,twinkle"?
                Bo jesli nauczylas sie 2-3 prostych melodii,tzn ze brak talentu nie
                pozwala Ci na wiecej.

                > Wiec albo my rodzice uczacy sie metoda Suzuki jestesmy tacy
                genialni (szczerze watpie smile
                > albo skrzypce sa takie proste (nieprawda smile Wiec do czego daze -
                > jesli na tak trudnym instrumenencie jak skrzypce mozna sie czegos
                > nauczyc na paru lekcjach to co dopiero na keybordzie ktory jest
                >dosc prostym i gadzeciarskim instrumentem.

                OK! Przekonalas mnie,wiec zagraj jak ta Wietnamka,identycznie ta
                sama melodie i zamiesc to na internecie a my ocenimy,czy juz
                dogonilas ta 8-letnia szpaniare!
                Zeby nie bylo,ze chce Cie czyms zaskoczyc,to daje Ci na to 2
                miesiace czasu.

                • aniucha333 Re: Porownanjmy! 16.06.09, 09:01
                  Chodzilas przez miesiac na lekcje i czego sie nauczylas
                  > poza "Twinkle,twinkle"?
                  > Bo jesli nauczylas sie 2-3 prostych melodii,tzn ze brak talentu
                  nie
                  > pozwala Ci na wiecej.

                  LOL. Bo ja na tym miesiacy nauki skonczylam moja edukacje big_grin Ale ten
                  miesiac byl tylko po to zeby nasze dzieci w domu zobaczyly rodzicow
                  z instumentem (tak zaklada metoda). Efekt byl piorunujacy, bo
                  wiekszosc maluchow jak nas zobaczyla ze skrzypcami w domu to zaczela
                  sie domagac instumentu i tak tez zrecznie zostaly wciagniete w nauke
                  gry na skrzypcach big_grin I to dr Suzuki 60 lat temu wymyslil i to wciaz
                  dziala big_grin Brilliant!

                  > OK! Przekonalas mnie,wiec zagraj jak ta Wietnamka,identycznie ta
                  > sama melodie i zamiesc to na internecie a my ocenimy,czy juz
                  > dogonilas ta 8-letnia szpaniare!

                  Max - ty mnie zle zrozumiales - tu nie o mnie chodzi ale o inne
                  dzieci ktore graja tak dobrze jesli nie lepiej jak ta dziewczynka. W
                  szkole muz. mojego dziecka sa tak zdolne dzieci, ze az milo. I to
                  wiekszosc z nich ma 6-9 lat a graja swietnie. I czym tu sie
                  ekscytowac? Owszem, tym malym Igorem to moge bo to jest nieziemskie
                  co ten chlopczyk robi i to jest geniusz muzyczny. A reszta to dzieci
                  zdolne i chwala im za to.

                  > Zeby nie bylo,ze chce Cie czyms zaskoczyc,to daje Ci na to 2
                  > miesiace czasu.

                  big_grin dzieki za laske big_grin ale mi to rybka bo tu nie o moje gre chodzi big_grin

                  za jakies 2 czy 3 lata umieszcze moja pocieche na youtube to wtedy
                  pogadamy. Bo nie ma co ukrywac, mam czym sie chwalic wink
                  • maksimum Chris & Alex Lu. 16.06.09, 16:16
                    aniucha333 napisała:

                    > LOL. Bo ja na tym miesiacy nauki skonczylam moja edukacje big_grin Ale
                    ten miesiac byl tylko po to zeby nasze dzieci w domu zobaczyly
                    >rodzicow z instumentem (tak zaklada metoda).

                    dr Suzuki nie byl geniuszem,bo geniuszem jestem ja.
                    Zdolnosci muzyczne,jak kazde inne sa DZIEDZICZNE.
                    Te dzieci,ktorych rodzice graja na instrumentach sa materialem na
                    genialnych muzykow.
                    A te dzieci,ktorych rodzice nie maja nic wspolnego z muzyka,mozna
                    nauczyc muzykowania do TYLKO bardzo ograniczonego poziomu.
                    No wiec "geniusz" dr.Suzuki kaze brac rodzicom instrument do reki,by
                    dzieci nasladowaly rodzicow,mimo ze talentu w rodzinie nie ma.
                    To jest cos takiego jak ciaza urojona.
                    Wmowic dzieciakowi,ze moze grac,bo rodzice graja.

                    > Efekt byl piorunujacy, bo
                    > wiekszosc maluchow jak nas zobaczyla ze skrzypcami w domu to
                    zaczela sie domagac instumentu i tak tez zrecznie zostaly wciagniete
                    w nauke gry na skrzypcach big_grin I to dr Suzuki 60 lat temu wymyslil i
                    >to wciaz dziala big_grin Brilliant!

                    Dla jednych jest to brilliant,dla innych nabijanie ludzi w butelke.
                    www.msnbc.msn.com/id/21134540/vp/31332780#31331411

                    Tu masz dwoch geniuszy w jednej rodzinie i nikt nie musial rodzicow
                    uczyc jak grac,bo ich babcia bardzo dobrze gra i u nich masz
                    rzeczywisty talent odziedziczony po przodkach.

                    > W szkole muz. mojego dziecka sa tak zdolne dzieci, ze az milo. I
                    to wiekszosc z nich ma 6-9 lat a graja swietnie. I czym tu sie
                    > ekscytowac?

                    Czy da sie ich porownac do Alexa?

                    > Owszem, tym malym Igorem to moge bo to jest nieziemskie
                    > co ten chlopczyk robi i to jest geniusz muzyczny.

                    Uwierz mi,jemu jest bardzo daleko do geniuszu.

                    > za jakies 2 czy 3 lata umieszcze moja pocieche na youtube to wtedy
                    > pogadamy. Bo nie ma co ukrywac, mam czym sie chwalic wink

                    Widzisz,postepy u dzieci,ktorych rodzice graja na instrumentach sa
                    zasadniczo wieksze niz tych dzieci,ktorych rodzice nie graja.
                    W ciagu kilku pierwszych miesiecy wszyscy dokonuja sporych
                    postepow,a pozniej juz tylko ci najbardziej uzdolnieni.
                    • aniucha333 Re: Chris & Alex Lu. 17.06.09, 09:08
                      > Zdolnosci muzyczne,jak kazde inne sa DZIEDZICZNE.

                      to tak jakby powiedziec ze mowienie w jezyku ojczystym jest
                      dziedziczne (pozornie moze i jest) a potem emigrowac z dzieckiem do
                      Francji (samemu nic nie mowiac po francusku). Po roku dziecko biegle
                      gada po francusku a rodzic ledwo duka. Czyli to co POZORNIE wydaje
                      nam sie dziedziczne (nauka mowienia w danym jezyku) na zasadzie 'bo
                      mama i tata tak mowia' okazuje sie nonsensem bo w tym przykladzie
                      ani matka ani ojciec nie mowili po francusku. Wcale tak nie jest.
                      Dziecko jest PRODUKTEM swojego SRODOWISKA a im bardziej to
                      srodowisko jest ciekawe, interesujace, i bogate tym bardziej rozwija
                      sie taki maluch.

                      Ciemnote a propos dziedziczenia zdolnosci od wiekow wciska sie
                      ludziom i co niektorzy w to wierza (ty np. Max). Moze to kolejna
                      teoria spiskowa majaca na celu utrzymac u koryta potomkow tych
                      ktorzy juz przy tym korycie od lat sa?

                      > To jest cos takiego jak ciaza urojona.

                      ktora, btw, jest tylko u zwierzat a nie u ludzi.

                      > Dla jednych jest to brilliant,dla innych nabijanie ludzi w
                      butelke.

                      taaak, biorac pod uwage ze od lat ludzie sie doktoryzuja na jego
                      metodzie to rzeczywiscie godne polecenia to co piszesz ...


                      > Uwierz mi,jemu jest bardzo daleko do geniuszu.


                      bardzo daleko do geniuszu to jest tym twoim minorities na ktorych
                      widok tak sie slinisz. Ekscytujesz sie nimi a na swoje gniazdo
                      plujesz. Jest to tak oczywiste ze u ciebie to wynika z kompleksow...
                      I ze tez mieszkajac tyle lat w Stanach nie wyleczyles sie jeszcze z
                      tego smile dziwne, b. dziwne...

                      >
                      > Widzisz,postepy u dzieci,ktorych rodzice graja na instrumentach sa
                      > zasadniczo wieksze niz tych dzieci,ktorych rodzice nie graja.
                      > W ciagu kilku pierwszych miesiecy wszyscy dokonuja sporych
                      > postepow,a pozniej juz tylko ci najbardziej uzdolnieni.

                      a wiesz z czego to wynika? Z tego ze rodzice co potrafia na czyms
                      grac wiedza ze trzeba systematycznie cwiczyc i dziecko w tym
                      wspierac. Ci co nie potrafia ciesza sie ze jego dziecko wogole
                      potrafi cos wybrzdakac.
                    • wieczna-gosia Re: Chris & Alex Lu. 17.06.09, 09:33
                      ja uwazam ze Jesli Maks mowi ze Igor ni jest geniuszem, to Igor nie moze byc
                      geniuszem, bo gdyby byl to Maks musialby sie mylic a Maks przeciez MIESZKA W NJU
                      JORKU W USA!!!!!!!


                      Ludzie no ja was w ogole nie poznaje, on przeciez do nas z Ameryki pisze.

                      Czy wszyscy klecza przed monitorem jak czytaja posty Maksa?
                      • aniucha333 Re: Chris & Alex Lu. 17.06.09, 15:28
                        wieczna-gosia

                        oplulam kompa ze smiechu big_grin


                        >
                        > Czy wszyscy klecza przed monitorem jak czytaja posty Maksa?

                        ja, kurcze, jeszcze nie sad
                      • babcia47 Re: Chris & Alex Lu. 21.06.09, 18:31
                        no i zupełnie im umknął ten odkrywczy wtręt:
                        >dr Suzuki nie byl geniuszem,bo geniuszem jestem ja.<
                        juz tylko to powinno rzucić na kolana..smile)
      • hankam Aniucho 18.06.09, 14:45
        Nie o to chodzi.
        Igora Faleckiego nie można chwalić, bo Igor jest z Polskim, czyli z
        definicji wszystko co robi jest dla McSimuma do kitu.
        Tamta sześciolatka jest z Ameryki, o ile pamiętam, a to całkowicie
        zmienia postać rzeczy.
        • wieczna-gosia Re: Aniucho 19.06.09, 08:20
          pozatym jest Azjatka. Dzieci Maxia nie sa Azjatami tylko dlatego ze za pozno
          wyemigrowal z Polski i nie przemyslal kwestii przed zrobieniem dzieci.
          • hankam Re: Aniucho 20.06.09, 11:28
            I tak miałyby przechlapane.
            Byłyby pół-Azjatami (czyli dobrze), ale w drugiej połowie miałyby
            geny podwarszawskie, a to już bardzo niedobrze.
    • iwoniaw Gdy nie ma obsesji porównywania do Kowalskiej 16.06.09, 20:58
      ze strony rodzica, to dziecko faktycznie ma szanse na rozwój swych talentów i
      niepopadnięcia w choroby psychiczne i wyścig szczurów. Jeśli zaś rodzic leczy
      swe frustracje za pomocą edukacji dzieci, to róznie bywa - najczęściej niewesoło.
      • maksimum Czy Whitney Houston ma dzieci? 16.06.09, 23:21
        en.wikipedia.org/wiki/Whitney_Houston
        Bo szkoda by bylo,gdyby taki talent byl bezdzietny.
        • wieczna-gosia Re: Czy Whitney Houston ma dzieci? 17.06.09, 09:28
          ta narkomanka? Jedno ma na pewno.
      • maksimum Re: Gdy nie ma obsesji porównywania do Kowalskiej 16.06.09, 23:33
        Obsesji tej nie ma i nie bedzie,bo Kowalskie sa w gorszych szkolach
        niz moje dzieci.
        Byly razem w podstawowce,a gdy byl egzamin do gimnazjum to ich drogi
        sie rozdzielily.
        Frustracji tez zadnych nie ma,bo kazdy znalazl swoje miejsce i jest
        mu tam dobrze.
        Was po prostu boli,ze zdolniejsze dzieci zdolniejszych rodzicow
        chodza do lepszych szkol i to by bylo na tyle.
        • morekac Re: Gdy nie ma obsesji porównywania do Kowalskiej 17.06.09, 01:13
          maksimum napisał:
          > Was po prostu boli,ze zdolniejsze dzieci zdolniejszych rodzicow
          > chodza do lepszych szkol i to by bylo na tyle.

          Mnie boli czytanie o Kowalskiej.
          • maksimum Re: Gdy nie ma obsesji porównywania do Kowalskiej 17.06.09, 05:42
            morekac napisała:

            > Mnie boli czytanie o Kowalskiej.

            To musisz strasznie cierpiec w Polsce,bo Kowalska stanowi cos w
            rodzaju sredniej krajowej lub troche powyzej sredniej.Przy okazji
            dziewczyny sa pracowite,to co Cie tak naprawde boli?
          • wieczna-gosia Re: Gdy nie ma obsesji porównywania do Kowalskiej 17.06.09, 09:30
            szczegolnie ci zdolniejsi rodzice nas bola....

            poza tym boli nas z zazdrosci ze jwp Maksio z jwUSA do nas pisze a my tu gdzie
            wszystko gorsze lacznie z dziecmi......
            • morekac Re: Gdy nie ma obsesji porównywania do Kowalskiej 17.06.09, 18:15
              nawet kryzys mamy póki co gorszy...
              • babcia47 Re: Gdy nie ma obsesji porównywania do Kowalskiej 21.06.09, 18:37
                smile)) maksiu tak nam wrózył rok temu, ze Polska padnie na pysio i
                nóżkami bedzie przebierać.. a tu siurpryza..kryzys nie tylko
                wczesniej do USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)"
                • maksimum USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 21.06.09, 23:53
                  babcia47 napisała:

                  > smile)) maksiu tak nam wrózył rok temu, ze Polska padnie na pysio i
                  > nóżkami bedzie przebierać.. a tu siurpryza..kryzys nie tylko
                  > wczesniej do USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)"
                  -----------
                  Ty to jestes myslaca kobitka i warto Ci odpisac.
                  Porownaj sobie wartosc zlotowki w euro i dolarze rok temu a teraz.
                  No wiec rok temu euro kosztowalo 3,23 zl a dolar okolo 2 zl.
                  Teraz euro kosztuje 4,52 zl a dolar 3,24 zl.
                  Jesli waluta polska spada o 40% w porownaniu z euro i dolarem,tzn ze
                  twoja pensja w doll i euro jest 40% mniejsza niz rok temu i dlatego
                  juz nie wyjezdzasz na zachod na wakacje ani nie kupujesz
                  zagranicznego stuffu.
                  Bardziej obrazowo dla mniej wtajemniczonych.
                  Jesli w tamtym roku zarabialas 4.000 zl top bylo to 2.000 doll a
                  dzisiaj te same 4.000 zl to juz tylko 1,234 doll.

                  www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081108/BIZNES/991095278

                  "W połowie lipca euro było warte 3,23 złotego, a trzy miesiące
                  później już 3,55 złotego. Podobnie jest zresztą w przypadku dolara i
                  franka szwajcarskiego."
                  ------------
                  Poza tym kryzys nie ulung sie w USA ino w EU,a zaczelo sie u Ajryszow
                  i Wlochow.Poza Europa kryzys duzo wczesniej zaczon sie rowniez w
                  Japonii.
                  ----------
                  Wasze dochody w dolarach,euro i frankach sa mniejsze o 40% niz rok
                  temu ale "kryzysu nie widac".
                  Slowacja przeszla na euro i kryzys u nich widac golym okiem.
                  • makurokurosek Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 22.06.09, 00:32
                    Maksiu, a nie zaświtała ci myśl o spekulacjach. Nie dziwię się że wyjechałeś do
                    USA, cóż nawet skończenie SGH nie daje szansy na zatrudnienie gdy ktoś dyplom
                    otrzymał za kaczuszki
                  • morekac Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 22.06.09, 01:27
                    Cóż, przypominam, że póki co nie mamy euro i nadal wydajemy w
                    złotówkach. Więc porównanie cokolwiek nietrafione, bo siła nabywcza
                    tubylca z Polski niespecjalnie spadła... Co najwyżej nie odwiedzimy
                    pana M. w NY.

                    maksimum napisał:

                    > babcia47 napisała:
                    >
                    > > smile)) maksiu tak nam wrózył rok temu, ze Polska padnie na pysio i
                    > > nóżkami bedzie przebierać.. a tu siurpryza..kryzys nie tylko
                    > > wczesniej do USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)"
                    > -----------
                    > Ty to jestes myslaca kobitka i warto Ci odpisac.
                    > Porownaj sobie wartosc zlotowki w euro i dolarze rok temu a teraz.
                    > No wiec rok temu euro kosztowalo 3,23 zl a dolar okolo 2 zl.
                    > Teraz euro kosztuje 4,52 zl a dolar 3,24 zl.
                    > Jesli waluta polska spada o 40% w porownaniu z euro i dolarem,tzn
                    ze
                    > twoja pensja w doll i euro jest 40% mniejsza niz rok temu i
                    dlatego
                    > juz nie wyjezdzasz na zachod na wakacje ani nie kupujesz
                    > zagranicznego stuffu.
                    > Bardziej obrazowo dla mniej wtajemniczonych.
                    > Jesli w tamtym roku zarabialas 4.000 zl top bylo to 2.000 doll a
                    > dzisiaj te same 4.000 zl to juz tylko 1,234 doll.
                    >
                    > www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081108/BIZNES/991095278
                    >
                    > "W połowie lipca euro było warte 3,23 złotego, a trzy miesiące
                    > później już 3,55 złotego. Podobnie jest zresztą w przypadku dolara
                    i
                    > franka szwajcarskiego."
                    > ------------
                    > Poza tym kryzys nie ulung sie w USA ino w EU,a zaczelo sie u
                    Ajryszow
                    > i Wlochow.Poza Europa kryzys duzo wczesniej zaczon sie rowniez w
                    > Japonii.
                    > ----------
                    > Wasze dochody w dolarach,euro i frankach sa mniejsze o 40% niz rok
                    > temu ale "kryzysu nie widac".
                    > Slowacja przeszla na euro i kryzys u nich widac golym okiem.
                    • maksimum Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 22.06.09, 04:12
                      morekac napisała:

                      > Cóż, przypominam, że póki co nie mamy euro i nadal wydajemy w
                      > złotówkach.

                      Juz was najjasniejszy premier Tusk oswiecil,ze wam euro w 2012
                      wprowadzi i tak jak teraz jezdza Slowacy do was na zakupki,tak wy
                      bedziecie jezdzic na Ukraine.

                      > Więc porównanie cokolwiek nietrafione, bo siła nabywcza
                      > tubylca z Polski niespecjalnie spadła...

                      Towary z importu zdrozaly,wiec nie boj zaby spadla,tylko
                      statystykami sie odpowiednio manewruje by ludzi nie wnerwiac.


                      > Co najwyżej nie odwiedzimy pana M. w NY.

                      Ani mojej rodziny w UK nad czym ubolewam.No i wakacje w Grecji tez
                      odpadaja z budzetu.
                      • babcia47 Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 22.06.09, 13:12
                        > Towary z importu zdrozaly,wiec nie boj zaby spadla,tylko
                        > statystykami sie odpowiednio manewruje by ludzi nie wnerwiac.
                        jest tylko jeden problem mamy nadwyżkę eksportu nad importem a ceny
                        aż tak nie wzrosły, przynajmniej ja tego nie zauwazyłam choć zakupy
                        robię bez przerwy..bardziej obawiam sie napływu kupujących z Niemiec
                        (mieszkam na terenie przygranicznym) bo zwiększenie popytu moze
                        skłonic hanlowców do podniesienia cen..z drugiej strony to nakręca
                        gospodarke na moim terenie, miejsc pracy przybywa zamiast
                        ubywać..nadal bardziej się opłaca wyjechać na wakacje do Chorwacji
                        lub na południe Europy niż nad polski Bałtyk..chocby dlatego, ze
                        biura podrózy obniżają znacznie ceny, kosztem własnego zysku, by
                        utrzymac się na rynku smile). Nie podniecałabym sie równiez tak bardzo
                        tym spadkiem kursów w ciagu ostatniego roku..bo na tak niskim
                        poziomie były przez bardzo krótki czas..mozna powiedziec, ze obecnie
                        wróciły mniej wiecej do poprzedniego poziomu, CHF w 2005 roku stał
                        nawet wyzej niz obecnie przy dużo wyższych stopach procentowych
                        LIBOR..aż cud że nasz eksport przetrwał ten okres obnizek, choc
                        właśnie stocznie, które wówczas podpisały umowy padły i przejechało
                        sie sporo firm na opcjach walutowych..ale tu juz mozna mieć
                        pretensje tylko do tych co takie decyzje podjęli, za ich
                        krótkowzroczność
                        • babcia47 Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 22.06.09, 13:24
                          pozatym spadek kursów był związany z gwałtownym wycofaniem kapitału
                          zagranicznego z polskiej giełdy(duzy popyt na dolary i euro
                          spowodował wzrost kursów) oraz spekulacjami na kusach, niestety
                          chyba związanymi z zapowiedzia bronienia kursu na stabilnym poziomie
                          w okresie poprzedzajacym wejscie do strefy euro..gdybyśmy euro juz
                          mieli nie byłoby pola do spekulacji..powoli kapitał wróci, moje
                          akcje już odrobiły ok 30% w krótkim czasie
                          • maksimum Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 22.06.09, 19:15
                            babcia47 napisała:

                            >..gdybyśmy euro juz mieli nie byłoby pola do spekulacji..

                            To jest typowe pustoslowie EU powtarzane chetnie przez rzad Tuska.
                            Przeciez Slowacja ma euro i tak jak mowisz"nie ma pola do spekulacji"
                            i nagle wpadli w objecia kryzysu.
                            Czy ktos w polskich mediach probuje wytlumaczyc kryzys na Slowacji
                            spowodowany wprowadzeniem euro??
                            Czy tez foreign exchange nazywaja spekulacja,tak jakby kupowanie
                            tanio np akcji i obligacji a sprzedawanie ich drogo tez bylo
                            spekulacja.
                            A czy kupowanie nieruchomosci tanio a sprzedawanie ich wtedy gdy
                            ceny pojda w gore tez jest spekulacja?
                            Wyjdzie na to,ze zaciaganie pozyczek w obcych walutach wtedy gdy
                            jest to korzystniejsze,tez jest spekulacja.
                            Dziwne,ze dajesz sie nabierac na takie puste slogany.


                            > powoli kapitał wróci, moje akcje już odrobiły ok 30% w krótkim
                            >czasie

                            Szczerze watpie.
                            Kapital nie jest ograniczony do EU,jak sie wielu ludziom w Europie
                            wydaje i z pewnoscia powedruje do Chin i Indii,gdzie jest taniej.
                            Nie dziwi Cie to,ze tam wlasnie jest rozwoj gospodarczy podczas gdy
                            w EU,USA i Japonii go nie ma?
                            • makurokurosek Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 22.06.09, 20:44
                              Naprawdę zastanawiam się na jakich zasadach skończyłeś SGH, bo jak widać z ta
                              działką również jesteś na bakier
                            • babcia47 Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 22.06.09, 20:47
                              maksiu..czym innym jest kupowanie gdy jest tanio i sprzedawanie gdy
                              drogo, co za komuny było nazywane spekulacją, zupełnie "od czapy"
                              (dziś mi żal, że nie mam wolnych środków na zakupy, ale ja jestem
                              malusi inwestor)..a czym innym jest granie na spadki..tego Ciebie na
                              SGH nie uczyli? ..czy nie uważałeś na wykładach?
                              > Szczerze watpie.
                              przeżyłam juz kilka "kryzysów", co prawda ten jest najgłębszy..ale
                              zawsze wracały..gdy tylko wyczuły możliwość zarobku..ja tam na
                              zyski, mimo poprzednich "kryzysów" nie narzekam, bo nie należę do
                              panikarzy a srodki mam ulokowane długofalowo..sprzedaje gdy mi się
                              to opłaca smile gdy spada "trzymam" i czekam, jak dotychczas to działa,
                              nawiasem mówiąc czasem wykorzystuję chwilę, gdy ktoś mocno podbija
                              kurs..i moje małe pakieciki idą za dobrą cenę tongue_out
                            • babcia47 Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 22.06.09, 21:15
                              > To jest typowe pustoslowie EU powtarzane chetnie przez rzad Tuska.
                              > Przeciez Slowacja ma euro i tak jak mowisz"nie ma pola do
                              spekulacji" i nagle wpadli w objecia kryzysu.
                              nie zapominaj, ze w styczniu, w czasie kryzysu związanego z
                              odcięciem dostaw gazu słowacka gospodarka praktycznie stanęła i
                              przed krachem juz wówczas wybroniły ją tylko "pozyczki" gazu m.in.
                              od Polski..o sile gospodarki świadczy nie tylko siła nabywcza jej
                              waluty..Słowacja nie jest państwem o rozbudowanym przemysle nie ma
                              tez zbyt duzo surowców naturalnych i te musi kupować, by podtrzymac
                              produkcje wiodacych działów przemysłu np. hutnictwa..ostatnio
                              jej "siłą" były inwestycje zagraniczne, które w okresie kryzysu
                              zostały wycofane lub ich napłw znacznie się zmniejszył..i to
                              wpłyneło na pogłębienie kryzysu..gdyby nie mieli euro, to pewnie
                              teraz by juz utoneli, pozatym zamiast zmniejszać obciążenia dla
                              przedsiebiorców idą w socjal..zamiast stymulować napływ dochodów (z
                              podatków) generują wydatki (z budżetu)..my to juz przerabialiśmy
                              przez kilka dziesiecioleci i jak na tym wyszlismy nawet dziecko wie
                              • maksimum Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 22.06.09, 22:36
                                babcia47 napisała:

                                >..ostatnio
                                > jej "siłą" były inwestycje zagraniczne, które w okresie kryzysu
                                > zostały wycofane lub ich napłw znacznie się zmniejszył..i to
                                > wpłyneło na pogłębienie kryzysu

                                Jak Ci pokazywalem na przykladzie polskiej zlotowki,ktora spada w
                                stosunku do euro i dolara,po co wlasciciel euro lub dolarow ma
                                kupowac w drogiej Slowacji,skoro moze duzo taniej kupic to samo w
                                Polsce,Indiach czy Chinach.
                                Caly sens dewaluacji waluty jest pobudzic gospodarke i dlatego
                                Polska,ktorej waluta traci na wartosci ma gospodarke w miare
                                stabilna w porownaniu ze Slowacja,ktora ma mocna walute.

                                >..gdyby nie mieli euro, to pewnie teraz by juz utoneli,

                                To jest dalszy ciag bezmyslnej propagandy EU,ktora wielu ludzi w
                                Polsce nauczyla sie na pamiec i latwo im zastepuje myslenie.


                                > pozatym zamiast zmniejszać obciążenia dla
                                > przedsiebiorców idą w socjal..zamiast stymulować napływ dochodów
                                (z podatków) generują wydatki (z budżetu)
                                -----
                                Tak sie w EU walczy z kryzysem.

                                >..my to juz przerabialiśmy
                                > przez kilka dziesiecioleci i jak na tym wyszlismy nawet dziecko wie
                                -----
                                Niedlugo Polska przyjmie euro i podazy droga Slowacji.
                                • babcia47 Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 24.06.09, 11:01
                                  po co wlasciciel euro lub dolarow ma
                                  kupowac w drogiej Slowacji,skoro moze duzo taniej kupic to samo w
                                  Polsce,Indiach czy Chinach.
                                  ---
                                  w Słowacji inwestycje polegały na lokowaniu zakładów produkcyjnych
                                  zagranicznych koncernów..wyroby hutniczne i inne półprodukty nie
                                  muszą być transportowane, więc odpada ten koszt, niski koszt siły
                                  roboczej..zarabiali tez sporo na turystyce..
                                  > >..gdyby nie mieli euro, to pewnie teraz by juz utoneli,
                                  skoro polska złotówka tak poleciała, przy wycoffywaniu kapitału
                                  zagranicznego, to co dopiero by sie stało ze słowacka walutą, za
                                  która nie stoi silna gospodarka a sporo towarów musza importowac ze
                                  względu na brak surowców?
                                  > Niedlugo Polska przyjmie euro i podazy droga Slowacji.
                                  Maksiu ty juz nie raz wróżyłeś..tylko jak dotychczas kiepsko Ci to
                                  idzie..
                                  • maksimum Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 25.06.09, 00:10
                                    babcia47 napisała:

                                    babacia47suspicious > >..gdyby nie mieli euro, to pewnie teraz by juz
                                    >utoneli,

                                    Widze,ze sie gubisz.
                                    Gdyby nie mieli euro,to ich waluta moglaby isc na dol(tak jak
                                    zlotowka) i wziecie na ich towary by bylo.A dlatego ze maja euro ich
                                    towary sa drogie ,a polskie tanie bo w zlotowkach.
                                    Gdyby Polska wprowadzila euro,to nie mieliby Slowacy po co
                                    przyjezdzac do Polski,bo bylaby tu taka sama drozyzna jak i u nich.
                                    Niemcy do Polski tez przyjezdzaja z tych samych powodow co Slowacy.

                                    > skoro polska złotówka tak poleciała, przy wycoffywaniu kapitału
                                    > zagranicznego, to co dopiero by sie stało ze słowacka walutą, za
                                    > która nie stoi silna gospodarka a sporo towarów musza importowac
                                    >ze względu na brak surowców?

                                    O to wlasnie chodzi by przy wycofywaniu obcych kapitalow waluta
                                    spadala bo wtedy te same towary sa tansze i bardziej atrakcyjne dla
                                    kupujacych.

                                    > > Niedlugo Polska przyjmie euro i podazy droga Slowacji.

                                    > Maksiu ty juz nie raz wróżyłeś..tylko jak dotychczas kiepsko Ci to
                                    > idzie..

                                    Widze,ze nie rozumiesz dlaczego na Slowacji jest widoczny kryzys,a w
                                    Polsce mozna go zamaskowac spadajaca wartoscia zlotowki.
                                    • babcia47 Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 25.06.09, 01:44
                                      Gdyby nie mieli euro,to ich waluta moglaby isc na dol(tak jak
                                      > zlotowka) i wziecie na ich towary by bylo.
                                      a jakie koszty by ponieśli przy imporcie surowców do produkcji
                                      towarów na eksport, których nie mają????
                                      > O to wlasnie chodzi by przy wycofywaniu obcych kapitalow waluta
                                      > spadala bo wtedy te same towary sa tansze i bardziej atrakcyjne
                                      dla
                                      > kupujacych.
                                      ale spada popyt wewnętrzny, bo sporo surowców (m.in. ropa, gaz)
                                      towarów lub półproduktów jest z importu..a wtedy ni ma dochodów z
                                      podatków pośrednich i robi się dziura budżetowa..nie ma z czego
                                      fonansować przedsiewzięć budżetowych, małą osłodą jest zmniejszenie
                                      kosztów obsługi zadłużenia zagranicznego..bo obligacje państwowe
                                      stają się również mniej rentowne i nie znajdują nabywców lub trzeba
                                      ich zachęcić wysokim oprocentowaniem, iczywiscie dla kupujacych w
                                      tym okresie obligacje są żniwa (tez korzystałam).. tylko jakim
                                      kosztem dla finansów państwowych? Są pewne granice do których spadek
                                      kursu waluty moze być korzystny..ale są ograniczone, dla nas obecnie
                                      przy dodatnim bilansie eksportu jest to korzystne..dla Słowacji,
                                      gdzie wiele działów gospodarki, kiedys wiodacych, jak np przemysł
                                      zbrojeniowy, chemiczny padało juz przed wprowadzeniem euro..byłby
                                      raczej niekorzystny
                                      • maksimum Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 25.06.09, 06:25
                                        babcia47 napisała:

                                        > Gdyby nie mieli euro,to ich waluta moglaby isc na dol(tak jak
                                        > > zlotowka) i wziecie na ich towary by bylo.

                                        > a jakie koszty by ponieśli przy imporcie surowców do produkcji
                                        > towarów na eksport, których nie mają????
                                        --------
                                        Znowu dziecinnada.
                                        Jesli import i export jest za dolary czy euro,to import towarow do
                                        produkcji exportowej nie ma zadnego znaczenia.Znaczenie ma TYLKO
                                        waluta wyplacana w kraju za robocizne czyli zlotowka lub korona.
                                        A jesli waluta krajowa spada na wartosci ,to cena produktu koncowego
                                        tez spada i produkt ten jest tanszy niz gdyby byl produkowany w
                                        sferze dolarowej czy euro.
                                        Kiedys musisz zrozumiec,dlaczego to Niemcy i Slowacy(posiadacze euro)
                                        przyjezdzaja do Polski(taniejaca zlotowka) na zakupy!!!

                                        > > O to wlasnie chodzi by przy wycofywaniu obcych kapitalow waluta
                                        > > spadala bo wtedy te same towary sa tansze i bardziej atrakcyjne
                                        > dla kupujacych.

                                        > ale spada popyt wewnętrzny,

                                        Popyt wewnetrzny jest uzalezniony od podazy pieniadza i wysokosci
                                        stop procentowych.
                                        Jesli Polska ma wlasna walute,to moze kreowac swoj popyt
                                        wewnetrzny,a na Slowacji juz jest to niemozliwe,bo Slowacja nie ma
                                        swojego pieniadza,a bank jest w Brukseli.

                                        > bo sporo surowców (m.in. ropa, gaz)
                                        > towarów lub półproduktów jest z importu..

                                        Ale ze wzgledu na spadek wartosci pieniadza(zlotowki)produkcja i
                                        export rosnie i wiecej przyjezdza Niemcow i Slowakow,bo roznice cen
                                        ich do Polski przyganiaja.
                                        Gdy w Polsce bedzie euro,to ceny w Polsce,Niemczech i Slowacji beda
                                        IDENTYCZNE.

                                        > a wtedy ni ma dochodów z
                                        > podatków pośrednich i robi się dziura budżetowa

                                        Dziura budzetowa to sie robi na Slowacji,bo Slowak pracuje na
                                        Slowacji a pieniadze wydaje w Polsce.

                                        > Są pewne granice do których spadek kursu waluty moze być
                                        korzystny..ale są ograniczone, dla nas obecnie
                                        > przy dodatnim bilansie eksportu jest to korzystne..

                                        Mylisz przyczyny ze skutkami.
                                        Dodatni bilans handlowy jest efektem spadku wartosci waluty.
                                        Zanim Slowacy wprowadzili euro,to Polacy do nich jezdzili na
                                        zakupy,a teraz jest odwrotnie.

                                        > dla Słowacji,
                                        > gdzie wiele działów gospodarki, kiedys wiodacych, jak np przemysł
                                        > zbrojeniowy, chemiczny padało juz przed wprowadzeniem euro..byłby
                                        > raczej niekorzystny

                                        Znowu mnie rozsmieszasz.
                                        To nie chodzi o czolgi i nawozy,tylko setki tysiecy drobnych zakupow
                                        dokonywanych na codzien.Niemcy i Slowacy wykupuja doslownie wszystko
                                        w Polsce.

                                        PS.Przykro mi,ze Balcerowicz tak Ci w glowie namotal.
                                        • babcia47 Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 25.06.09, 17:08
                                          > To nie chodzi o czolgi i nawozy,tylko setki tysiecy drobnych
                                          zakupow
                                          > dokonywanych na codzien.Niemcy i Slowacy wykupuja doslownie
                                          wszystko
                                          > w Polsce.
                                          >
                                          > PS.Przykro mi,ze Balcerowicz tak Ci w glowie namotal.
                                          to raczej ty czerpiesz swoja wiedze ze studiów opartych na ekonomii
                                          socjalistycznej smile) a co do "wykupywania wszystkiego" i skutków
                                          tego..to ja to moge obserwowac na codzień i to od
                                          dziesiecioleci..dzięki temu mój region ma się dobrze ludzie sa
                                          stosunkowo zamozni, więc bzdurzysz..no i zapomniałeś jeszcze o tym,
                                          ze przyjezdżają Czesi, równie chetnie witani,do nas na
                                          zakupy..dzięki temu mamy podatki od sprzedanych towarów, wieksze
                                          zatrudnienie, wzrost drobnej przedsiebiorczości, rozwój drobnego
                                          rzemiosła i usług, które w innych regionach kraju padają..jednak to
                                          dotyczy terenów przygranicznych i nie demonizowałabym wpływu handlu
                                          przygranicznego na finanse całej gospodarki i dochodów budżetu..a co
                                          do cen..to ich składnikiem sa tez a czesto nawet głównie
                                          wynagrodzenia i ich obciązenia, ponadto podatki i akcyza, zależne od
                                          danego kraju..fakt, że kraje EU mają w większości jedną walute nie
                                          znaczy, ze w sasiednim kraju za ten sam towar nie zapłacisz innej
                                          ceny. W przypadku towarów, do produkcji których trzeba zakupić
                                          surowce i półprodukty importowane płacąc za nie w walutach, które
                                          trzeba zakupic po odpowiednio wyzszym kursie stają się również
                                          automatycznie droższe, nie kazdy importer automatycznie jest
                                          eksporterem..do tego w przypadku kupowanych paliw (niezbędnych do
                                          wszelkiej produkcji) oprócz ceny importu dochodzą podatki i
                                          akcyza..raczej niewielu eksporterów jednoczesnie importuje wszelkie
                                          materiały do produkcji..pozatym żeby zapłacić pracownikom oraz inne
                                          należności np. rachunek za energie elektryczną..musza sprzedać
                                          walutę po odpowiednio niższym kursie!!!..o tym jak wpływaja róznice
                                          kursowe przy imporcie towarów lub produktów do ich wytworzenia na
                                          rynek wewnetrzny chyba nie muszę ci mówić? Ostatnio, pomimo
                                          osłabienia złotówki ceny w sklepach obroniły się dzięki
                                          równoczesnemu spadkowi cen paliw bo mimo, ze tak sie
                                          podniecasz wysokościa zarobków i cen w krajach euro w porównaniu do
                                          Polski, to nie ma to wiekszego znaczenia jeżeli zarabia się i wydaje
                                          w tym samym kraju i w tej samej walucie..ale jeżeli się zbiegną
                                          wzrost cen paliw i zbytnie osłabienie złotówki to faktycznie ceny
                                          nam wzrosna i to bardzo..i tylko to wpłynie na mój poziom wydatków,a
                                          wtedy guzik do popytu wewnętrznego będzie miała podaż pieniądza i
                                          stopy procentowe, bo ludzie będą musieli ograniczyć
                                          zakupy..podaz pieniądza i wysokość stóp procentowych może nakrecić
                                          produkcję..ale jeszcze trzeba ja gdzieś sprzedać, zeby na tym
                                          zarobić..dotyczy to handlu wewnetrznego i eksportu..ograniczenia
                                          popytu wewnętrznego związane z bezrobociem, wysokimi cenami
                                          zazwyczaj ciągna się dłużej niz sam kryzys, to że firma zwiększa
                                          produkcje a nawet osiąga wieksze zyski nie przekłada się tez
                                          automatycznie na zwiekszenie zatrudnienia i zarobków pracowników..
                                          • maksimum Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 26.06.09, 18:30
                                            Sporo tematow poruszylas,ale zacznijmy od spraw majwazniejszych.
                                            To co mowisz Ty,Balcerowicz i cala polityka EU jest zgodne z
                                            teoriami monetarystow,ktore glosza,ze podstawa dobrej gospodarki
                                            jest mocny pieniadz.Widac to dokladnie w relacji dolar-euro,gdzie w
                                            momencie tworzenia euro bylo ono w parytecie z dolarem a teraz jest
                                            duzo mocniejsza waluta od dolara.
                                            Zeby miec mocna walute,trzeba miec oczywiscie niska inflacje i to
                                            jest glownym celem ECB.
                                            W Stanach sytuacja jest diametralnie odwrotna.
                                            Glownym celem Federal Reserve jest dbanie o wzrost gospodarczy
                                            kraju,a inflacja i mocna waluta sa sprawami drugorzednymi.
                                            Przy mocnej walucie(euro)musisz miec w miare wysokie st% co
                                            zniecheca do brania kredytow a tym samym spowalnie rozwoj
                                            gospodarczy,ktory jest uzalezniony od wysokosci kredytow.
                                            No wiec efektem tych roznych polityk gospodarczych w Stanach jest
                                            szybszy wzrost gospodarczy,slabsza waluta i mniejsze bezrobocie niz
                                            w EU.
                                            Mocna waluta niestety dla monetarystow spowalnia rozwoj gospodarczy
                                            i zwieksza bezrobocie.
                                            Ja sie nie przejmuje slaboscia dolara w stosunku do euro,bo zarabiam
                                            w dolarach i wydaje w dolarach,a na widok cen w Europie mnie sie
                                            nogi uginaja.
                                            Za to Europejczycy po przyjezdzie do USA wykupuja wszystko hurtem.
                                            Przyjezdzaja z portfelem w kieszeni a wyjezdzaja z 2 walizkami i
                                            kontenerem pelnym samochodow.
                                            Gdyby USA mialy granic z EU jak Polska z Niemcami,to cale EU
                                            robiloby zakupy w USA,bo wiadomo,ze maja mocny pieniadz i wosokie
                                            ceny u siebie.
                                            • babcia47 Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 29.06.09, 13:33
                                              > Za to Europejczycy po przyjezdzie do USA wykupuja wszystko hurtem.
                                              > Przyjezdzaja z portfelem w kieszeni a wyjezdzaja z 2 walizkami i
                                              > kontenerem pelnym samochodow.
                                              Maksiu nie rozśmieszaj mnie! jakie sa to niby te amerykańskie
                                              towary, których europejczycy do tego stopnia pożądają, że wykupują
                                              całymi walizkami i kontenerami? kto niby opłaca cło, transport przez
                                              ocean by sobie takie "cuda" przywieźć? kuzynka, która tam skonczyła
                                              studia, zrezygnowała nawet z zabrania sprzętu elektronicznego, bo
                                              przystosowanie go do uzywania w europejskich warunkach byłoby w
                                              sumie nieopłacalne..o samochodach zapomnij również, bo sprowadzone
                                              za posrednictwem firmy, czesto wyprodukowane lub poskładane już na
                                              naszym kontynencie są duzo tańsze niz sprowadzenie jakiegoś "wraka"
                                              ze stanów droga morską..pozatym nie cieszą się takim wzieciem ze
                                              względu na to, ze sa bardzo paliwożerne a pozatym sa b. wysokie
                                              składki ubezpieczenia, zalezne od pojemności silnika..w USA mozna
                                              sobie takim "smokiem" jeździć, bo paliwo jest relatywnie
                                              tanie..tylko po co, jeżeli ktos przemieszcza się po normalnych
                                              drogach i na krótkich trasach?..za to europejskie samochody klasy C,
                                              szczególnie niemieckie, sa często obiektem pożądania ludzi w
                                              USA..oczywiscie jeżeli potrafia obsłuzyć manualną skrzynie biegów..
                                              • anmanika Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 29.06.09, 14:40
                                                No właśnie, kto by chciał jeździć amerykańskim złomem, nawet bogaci amerykanie
                                                nie chcąwink
        • iwoniaw Nie no, skąd :-D 17.06.09, 11:21
          maksimum napisał:

          > Obsesji tej nie ma i nie bedzie,bo Kowalskie sa w gorszych szkolach
          > niz moje dzieci.

          Używanie słowa "gorszy" nie ma nic wspólnego z porównywaniem, a pisanie w kółko
          o nieznanych forumowiczom ludziach z zawziętością i niechęcią i kojarzenie z
          nimi wzmianek na dowolny temat to żadna obsesja big_grinDD

          Wyjaśnienie dla mniej bystrych rodziców: Maksimum! Określenie "Kowalska"
          była w mym poście uogólnieniem, przenośnią, wskazaniemm na pewnien trend wśród
          rodziców kompensujących sobie własne niepowodzenia próbą wpasowania dzieci w
          świat, do którego sami nawet aspirować nie mogli z przyczyn swych ograniczeń
          różnych. Osoba bez obsesji w życiu nie potraktowałąby tego jako wzmianki na
          temat swych znajomych (zwłaszcza, z którymi się nie porównuje maniakalnie)
      • anmanika Re: Gdy nie ma obsesji porównywania do Kowalskiej 17.06.09, 08:39
        ze strony rodzica, to dziecko faktycznie ma szanse na rozwój swych talentów i
        niepopadnięcia w choroby psychiczne i wyścig szczurów. Jeśli zaś rodzic leczy
        swe frustracje za pomocą edukacji dzieci, to róznie bywa - najczęściej niewesoło.

        O maksiu mówisz?wink

        Bandyta do dziecka:
        - Dawaj 50 zł!
        - A ma pan wydać z 200?
        • anmanika Re: Gdy nie ma obsesji porównywania do Kowalskiej 17.06.09, 14:19
          Dziewiętnastoletnia Polka zdała maturę w Finlandii z najlepszym w kraju
          rezultatem. Żaden obcokrajowiec nie osiągnął nigdy podobnego sukcesu. A tylko
          trzy osoby uzyskały kiedykolwiek identyczny wynik.

          Dziewiętnastoletnia maturzystka, która wyjechała w 1990 roku wraz z rodzicami z
          Gdańska, pobiła wszystkich maturzystów fińskich. Zaskoczyła koleżanki i kolegów
          i stała się tematem numer jeden w fińskich szkołach.

          Finlandia informuje o sukcesie Polki w największych mediach. Okrzyknięto ją
          nawet nowym Einsteinem. Bo Finom nie mieści się w głowie, że obcokrajowiec mógł
          tak dobrze zdać fińską maturę.

          Genialna maturzystka zdawała maturę aż z dziewięciu przedmiotów. Przeciętny Fin
          wybiera zaledwie sześć. Nie dziwi zatem, że informacje o wyniku maturalnym stały
          się w Finlandii sensacją. Poza językiem fińskim aż cztery zdawane przez
          Magdalenę Kobierską przedmioty to języki obce.

          Rodzice są ogromnie dumni z córki. Jak mówi maturalna zwyciężczyni dla „Dziennika”:

          „O tym, że jestem najlepsza, dowiedziałam się od dyrektora mojego liceum
          ogólnokształcącego. (...) Jeszcze nigdy wcześniej jednocześnie nie śmiałam się i
          płakałam”.

          Absolwentka fińskiego liceum nie zamierza jednak pozostawać w Finlandii. Rodzice
          nauczyli ją języka polskiego i przywozili niemal na każde wakacje do Polski.
          Zdecydowała, że chce studiować medycynę. Wysłała zgłoszenie na Uniwersytet
          Jagielloński, bo właśnie Kraków ma być miejscem, w którym zamieszka po powrocie
          do ojczyzny.

          No nienormalna jakaś nie maksiu, w Stanach nie chce studiować tylko w Polsce.
          • maksimum Magdalena Kobierska. 17.06.09, 15:32
            anmanika napisała:

            > Dziewiętnastoletnia Polka zdała maturę w Finlandii z najlepszym w
            kraju rezultatem. Żaden obcokrajowiec nie osiągnął nigdy podobnego
            >sukcesu. A tylko trzy osoby uzyskały kiedykolwiek identyczny wynik.

            Wynik rzeczywiscie dobry,ale jako 19-latka miala przewage co
            najmniej jednego roku nad reszta uczniow.
            W Stanach konczy sie liceum w wieku 17-18 lat.

            > Genialna maturzystka zdawała maturę aż z dziewięciu przedmiotów.
            >Przeciętny Fin wybiera zaledwie sześć.

            System nauczania i konczenia liceum jest calkiem inny niz w USA.
            W Stanach zdaje sie egzaminy z kazdego przedmiotu i niekoniecznie w
            czasie konczenia szkoly.

            > No nienormalna jakaś nie maksiu, w Stanach nie chce studiować
            >tylko w Polsce.

            Zeby studiowac w USA trzeba napisac dobrze SAT i nikogo nie
            interesuje ilosc jezykow obcych znanych lecz jakosc tego
            najwazniejszego jezyka.
            Poza tym ona chce studiowac psychologie czy psychiatrie,a nie
            zamierza np zostac chirurgiem.
            www.terve.pl/content/view/1068/1/
            "Jeśli za coś się bierze, pragnie to robić jak najlepiej.
            Szczególnie interesuje się psychologią i psychiatrią. Wierzę, że
            jeśli dostanie się na Uniwersytet Jagielloński, będzie świetną
            studentką, a potem znakomitym lekarzem."
            ----------
            Bardzo pracowita dziewczyna z troche ponad srednimi zdolnosciami.
            Rzeczywiscie zdolni ludzie wybieraja nauki scisle a nie psychologie
            czy psychiatrie.
            Poza tym,zycie zaczyna sie po studiach,no wiec chcialbym o niej
            uslyszec za 7-8 lat.
            • mama_kotula Re: Magdalena Kobierska. 17.06.09, 16:55
              Maksiu, krynico wiedzy - psychiatra jest lekarzem. Kończy te same studia co chirurg.
              • maksimum Re: Magdalena Kobierska. 17.06.09, 17:01
                mama_kotula napisała:

                > Maksiu, krynico wiedzy - psychiatra jest lekarzem. Kończy te same
                >studia co chirurg.
                ---------
                Moze w Polsce,ale nie w Stanach.
                A jak tam u was jest ze specjalizacja i praktyka w zawodzie?
                Psychiatra operuje na ostatnim roku studiow?

                • mama_kotula Re: Magdalena Kobierska. 17.06.09, 17:06
                  maksimum napisał:
                  > Moze w Polsce,ale nie w Stanach.

                  O przepraszam uniżenie, jakże śmiałam.
                  Ale ona będzie studiować w Polsce, a nie w tym lepszym świecie. Więc na jedno wyjdzie ;>.
                  • maksimum Re: Magdalena Kobierska. 17.06.09, 17:13
                    W Stanach studia z psychologii i psychiatrii sa zupelnie inne niz
                    studia medyczne.W Polsce na pewno tez,tylko o tym nie wiesz.
                    Student musi miec praktyki w szpitalu zanim skonczy studia.To cos
                    tak jak zdawanie na prawo jazdy,musisz sie przejechac samochodem po
                    normalnych ulicach przy normalnym ruchu kolowym,bo inaczej bedzie to
                    fikcja.
                    • maksimum Re: Magdalena Kobierska. 17.06.09, 17:17
                      Nabila sobie dziewczyna punktow z jezykow obcych,choc przecietnie
                      inteligentny czlowiek wie,ze lepiej jest znac 50 tys slow z jednego
                      jezyka niz po 10 tys z 5 jezykow.
                      Nauka poczatkowa wszystkiego jest dosc prosta,a schody zaczynaja
                      sie,gdy trzeba zglebic temat.
                      • maksimum Re: Magdalena Kobierska.Ojciec. 17.06.09, 17:19
                        Ojciec jest nauczycielem muzyki i dyrygentem,ale Magda po ojcu
                        talentu nie odziedziczyla,bo w wieku 19 lat dawalaby koncerty
                        solowe,gdyby tak bylo.
                      • morekac Re: Magdalena Kobierska. 19.06.09, 12:20
                        Podejrzewam, że Maks w żadnym języku nie zna nawet 20 tys słów...

                        Podstawowy zakres słownictwa w większości języków to ok 2 tys słów.
                        Przesadą jest uczenie się 50 tys słów z jakiegokolwiek języka -
                        nawet najbardziej wykształcony człowiek nie ma ich kiedy użyć...
                        Czyli jednak lepiej jest nauczyć się 10 tysięcy słów w 5 językach -
                        można się wtedy w tych językach swobodnie porozumieć - nie zapewnia
                        tego nauczenie się 50 tys słów w jednym języku.
                        • maksimum Re: Magdalena Kobierska. a kryzys myslenia 22.06.09, 04:21
                          morekac napisała:

                          > Podejrzewam, że Maks w żadnym języku nie zna nawet 20 tys słów...

                          Podejrzliwy jestes.

                          > Podstawowy zakres słownictwa w większości języków to ok 2 tys
                          >słów.

                          W dzungli amazonskiej.

                          > Przesadą jest uczenie się 50 tys słów z jakiegokolwiek języka -
                          > nawet najbardziej wykształcony człowiek nie ma ich kiedy użyć...

                          Dlaczego nie powiesz wprost,ze przecietny czlowiek nie jest w stanie
                          przyswoic wiec niz 10 tys slow,ale ten sam przecietny czlowiek nie
                          przyswaja rowniez niuansow kryzysow gospodarczych na swiecie.

                          > Czyli jednak lepiej jest nauczyć się 10 tysięcy słów w 5 językach
                          > można się wtedy w tych językach swobodnie porozumieć - nie
                          >zapewnia tego nauczenie się 50 tys słów w jednym języku.

                          Co innego jest rozmawiac o d.... Maryni,a zupelnie co innego
                          zrozumiec sprawy,ktorych wiekszosc magistrow nie chwyta.
                    • iwoniaw Kotula, czytaj i ucz się! 17.06.09, 17:21
                      Na pewno nie masz pojęcia na temat trybu studiów medycznych w Polsce, w
                      przeciwieństwie do krynicy wedzy forumowej maksimum ;-P

                      BTW, jak czytam jego mądrości, to zaczynam powoli się przychylać do zdania z
                      postu założycielskiego, że tym mniej zdolnym to już nic nie pomoże i nie ma
                      sensu ich edukować big_grin
                      • morekac Re: Kotula, czytaj i ucz się! 17.06.09, 18:18
                        Ale może psychiatra by pomógł? W ostateczności dr G...
                        • wieczna-gosia Re: Kotula, czytaj i ucz się! 17.06.09, 20:05
                          kofane posty maksia czytamy na kolanach.
                      • mama_kotula Re: Kotula, czytaj i ucz się! 17.06.09, 18:33
                        iwoniaw napisała:

                        > Na pewno nie masz pojęcia na temat trybu studiów medycznych w Polsce, w
                        > przeciwieństwie do krynicy wedzy forumowej maksimum ;-P

                        Powinnam się pokajać, jak rozumiem?
                        No to się kajam. Kaj kaj.

                        --
                        I'm weird, but I'm not strange.
                      • wieczna-gosia Re: Kotula, czytaj i ucz się! 17.06.09, 20:04
                        przyblizajac- Magdalena Kobielska po prostu jest idiotka. Z pewnoscia gdyz nie
                        zdawala matury w Stanach tylko w Finlandii przeciez to proste.
                        Maksiu ja jestem ciekawa z jakiego ty jezyka znasz 50 tysiecy slow smile

                        Maksiu lekarz w Polsce konczy studia medyczne bez operowania pacjentow gdyz
                        staze i specjalizacje robi po studiach. Prawdopodobnie proces ksztalcenia jest
                        tak samo dlugotrwaly tyle ze systemy sa inne, o czym swiadczy chociazby fakt ze
                        nostryfikacja dyplomu lekarza w USA JEST mozliwa. lekarz w Polsce po studiach
                        nie moze nic, poza faktem powieszenia sobie dyplomu na scianie.
                        • mama_kotula Wieczna 17.06.09, 22:00
                          Ale tu nie chodzi o lekarza, tylko o psychiatrę przecie big_grin big_grin big_grin
                          • mama_kotula Aa i jeszcze 17.06.09, 22:07
                            Nie powinnaś używać takich długich słów jak "nostryfikacja". Maksiu teraz musi
                            wyszukiwarkę w wikipedii katować przez ciebie, tracąc swój cenny czas. Wstydź się.
                        • maksimum Re: Kotula, czytaj i ucz się! 17.06.09, 23:15
                          wieczna-gosia napisała:

                          > przyblizajac- Magdalena Kobielska po prostu jest idiotka.

                          No i popatrz,do czego niektorych doprowadza samodzielne myslenie.
                          • wieczna-gosia Re: Kotula, czytaj i ucz się! 18.06.09, 09:16
                            no gdziez jej tam do twoich dzieci albo uczniow bruklin tek.
                          • anmanika Re: Kotula, czytaj i ucz się! 18.06.09, 09:33
                            No i kształcą w tej Finlandii samych idiotów:
                            pl.wikipedia.org/wiki/PISA_(badanie)
                            nie to co w USAwink
                • myelegans Re: Magdalena Kobierska. 18.06.09, 03:45
                  maksimum napisał:

                  > Moze w Polsce,ale nie w Stanach.

                  W Stanach tez, robi sie jako specjalizacje po ukonczeniu szkoly medycznej.Na
                  rezydencje z psychiatrii jest ogromna konkurencja
                  • maksimum Re: Magdalena Kobierska. 18.06.09, 06:10
                    myelegans napisała:

                    > Na rezydencje z psychiatrii jest ogromna konkurencja

                    Bo to jest najlatwiejszy kierunek do studiowania.Problem zaczyna
                    sie,gdy trzeba znalezc prace.

                    PS.Na wszystkich najlatwiejszych kierunkach jest ogromna
                    konkurencja,a na scisle ledwo kandydatow starcza.
                    • wieczna-gosia Re: Magdalena Kobierska. 18.06.09, 09:14
                      widzsz myelegans, jakie to proste smile
                      • myelegans Re: Magdalena Kobierska. 18.06.09, 15:01
                        wieczna-gosia napisała:

                        > widzsz myelegans, jakie to proste smile

                        no rzeczywiscie, ze tez mi do glowy nie przyszlo i taka
                        niedoinformowana przeszlabym przez zycie, gdyby nie...
                    • iwoniaw Mój Boże, co za idioci idą na studia w tej Ameryce 18.06.09, 12:44
                      paczpan, konkurencja jest duża na te kierunki, co to po nich pracy nie ma, a te,
                      na których trza się pomyślunkiem wykazać świecą pustkami! big_grin

                      > PS.Na wszystkich najlatwiejszych kierunkach jest ogromna
                      > konkurencja,a na scisle ledwo kandydatow starcza.
    • julka1800 Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 17.06.09, 20:24
      TAK. Zarówno dzieci jak i rodziców.
      Niestety
      • maksimum Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 17.06.09, 23:33
        julka1800 napisała:

        > TAK. Zarówno dzieci jak i rodziców.
        > Niestety

        Mocno bym dyskutowal z tym stwierdzeniem.Dla rodzicow na pewno
        tak,ale glownie w podstawowce.
        Gdy w tym roku szkolnym syn zaczal liceum a corka gimnazjum
        praktycznie przestalem im pomagac i daja sobie doskonale rade.
        Gdy dziecaki jada na korkach i maja problemy z utrzymaniem sie w
        czolowce w swoich klasach,to jest to rzeczywiscie wyscig szczurow.
        Gdy natomiast daja sobie same rade nawet w najlepszych szkolach,to
        ja tu zadnego wyscigu szczurow nie widze.
        Wiadomo ze rodzice chca by dzieci byly w najlepszych szkolach,ale co
        innego jest chciec,a co innego jest zyly sobie wypruwac by
        dzieciakom na korepetycje starczylo.
        • makurokurosek Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 18.06.09, 08:11
          "Gdy w tym roku szkolnym syn zaczal liceum a corka gimnazjum
          > praktycznie przestalem im pomagac i daja sobie doskonale rade."

          Ciekawe jak to sie ma to twojej wcześniejszej w której określiłeś, ze bez twojej
          pomocy dzieci nie są w stanie utrzymać średnich na tym samym poziomie. Syn
          spróbował sie wyrwać i średnia spadła.

          "Wiadomo ze rodzice chca by dzieci byly w najlepszych szkolach,ale co
          > innego jest chciec,a co innego jest zyly sobie wypruwac by
          > dzieciakom na korepetycje starczylo."

          No właśnie maksiu, co innego chcieć a co innego rzeczywisty potencjał dziecka,
          zwłaszcza gdy na korepetycje nie starcza.Nigdy nie sadziłam, ze człowieka stać
          na taką hipokryzję
          • maksimum Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 18.06.09, 18:51
            makurokurosek napisała:

            > "Gdy w tym roku szkolnym syn zaczal liceum a corka gimnazjum
            > > praktycznie przestalem im pomagac i daja sobie doskonale rade."
            >
            > Ciekawe jak to sie ma to twojej wcześniejszej w której określiłeś,
            ze bez twojej pomocy dzieci nie są w stanie utrzymać średnich na tym
            >samym poziomie.
            -------
            Niezle przekrecilas.
            Ja pomagalem synowi w dostaniu sie do liceum,bo bez mojej pomocy
            moglby sie dostac lub tez nie.Jego wiadomosci byly na granicy
            punktowej wejscia do Brooklyn Tech.Dzieki mojej pomocy dostal sie
            tam bez problemu.
            Na poczatku liceum troche mu tylko pomagalem przez pierwsze 2
            miesiace i to wszystko.
            Corka w podstawowce zupelnie sie nie uczyla i byla jedna z
            najlepszych.Do egzaminu do gimnazjum chcialem ja przygotowywac,ale
            nie bardzo chciala i wszystkliego bylo moze z tydzien.
            Pierwsze 2 miesiace w gimnazjum pomagalem jej sporadycznie i byla
            druga w swojej klasie ,a gdy zrezygnowala z mojej pomocy,to jest
            teraz pierwsza w klasie.

            > Syn spróbował sie wyrwać i średnia spadła.

            On ma caly czas taka sama srednia.
            Moze na koniec roku mu podskoczy.
            • iwoniaw Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 18.06.09, 20:23
              > Pierwsze 2 miesiace w gimnazjum pomagalem jej sporadycznie i byla
              > druga w swojej klasie ,a gdy zrezygnowala z mojej pomocy,to jest
              > teraz pierwsza w klasie.

              Zuch dziewczyna, widzi, co ją ogranicza big_grin
            • makurokurosek Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 18.06.09, 23:40
              Ciekawe jak się do tego mają twoje wypowiedzi, z których jasno wynika że twoje
              dzieci muszą robić to co ty chcesz, nie mają prawa do własnych zainteresowań i
              własnych decyzji tak samo jak i muszą zaakceptować wspólną naukę z tobą, a i to
              ty żaliłeś się że codzienne sprawdzanie pracy domowej córki zajmuje ci kilka
              godzin. Wyjątkowo tępe sa te twoje dzieci skoro zarówno do nauki jak i do sportu
              musisz je siłą zaganiać. Syna zmuszasz do matmy zapisując go bez jego wiedzy na
              " kółko matematyczne" które spełnia rolę zajęć wyrównawczych, córkę
              uszczęśliwiasz tenisem i wspólną nauką, a wszystko to po to by spełniły TWOJE
              oczekiwania i uczyły sie w szkołach które im wybierzesz, bo o własnym wyborze
              mogą zapomnieć
              "Re: Dlaczego szkola jest problemem?
              maksimum 23.02.09, 23:22 Odpowiedz
              > Rozumiem, że ten czternastolatek kiepski z matmy sam sie pcha na
              >ekonomię,

              On byl kiedys kiepski z matmy,a teraz jest jednym z najlepszych z
              matmy i na razie nigdzie sie nie pcha,ale mysle ze wybiore dla niego
              ekonomie.

              > dwunastoletnia córka tez sama sie pcha do tenisa. HALO CZY TY MASZ
              >ROZDWOJENIE JAŹNI.

              Ona wrecz nie lubi tenisa,ale tak samo nie lubi innych sportow,wiec
              zmuszam ja do tenisa.Ostatnio gralismy tez w kosza.
              To ze ona nie chce chodzic do parku i grac w tenisa,to nie znaczy,ze
              ja mam to zaakceptowac.Wreszcie ja tu rzadze ,a nie ona.
              "

              "
        • iwoniaw To ty pomagałeś synowi w gimnazjum? 18.06.09, 13:34
          > Gdy w tym roku szkolnym syn zaczal liceum a corka gimnazjum
          > praktycznie przestalem im pomagac

          Tzn. że syn jest większym idiotą od siostry i zgodnie z twoją teorią wyłożoną w
          pierwszym poście nie masz sobie co nim głowy zawracać, gdyż, jak sam napisałeś,
          "nie ma siły", żeby czegokolwiek go nauczyć ;-P
          • anmanika Re: To ty pomagałeś synowi w gimnazjum? 19.06.09, 08:39
            Aż się ciśnie na usta porównanie, że niedaleko pada jabłko od jabłoniwink
            • maksimum USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 22.06.09, 00:25
              Jak policzysz polski dochod narodowy w zlotowkach,to jeszcze to sie
              kupy trzymie,ale jak wykazesz go w euro czy dolarach,to wtedy
              wyraznie widac,jaki was dobrobyt dopadl.
              Szczescie ze Niemce i Slowacy na wyzerke do was przyjezdzaja,bo
              przyszloby paznokcie ogryzac.
              • verdana Re: USA zawitał ale jeszcze tam się "ulung(ł)" 27.06.09, 22:32
                Usmiejecie się - psychologia w USA TEŻ jest na studiach medycznych.
                A pracy po pscyhologii sporo, nie mowiac juz o psychoterapeutach,
                ktorzy zarabiają krocie.
                To się Maksiowi w głowie nie miesci - jakze to, kierunek niescisly,
                a zarobic można. Szkoda wszakże, ze Maksio zarobic im nie da, bo
                bardzo by się przydało.
                I po wypowiedziach w tycm watku z trudem mogę uwierzyć w ukończenie
                przez Maksia Technikum Ekonomicznego, natomiast nie w SGH.
                Tym bardziej, ze Maksio powinien na moje oko konczyc SGH, gdy bylo
                ono jeszcze SGPiS.
    • babcia47 Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 04.07.09, 13:57
      Maksiu Ty tak kochasz różne linki..to masz..siejemy trochę
      tych "dobrych genów" nawet w Hameryce smile)
      www.tvn24.pl/0,1608073,0,1,piekne-polskie-trojaczki-w-amerykanskim-mam-talent,wiadomosc.html
      • maksimum Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 04.07.09, 21:22
        Okapiec Sisters!
        Zobacz ile one maja wystepow za soba:
        www.alizma.com/home.php?go=resume
        a w dalszym ciagu wystepuja w amatorskim "Ameryka ma talent"

        Maja grubo ponad 100 wystepow publicznych i na Ameryka ma talent
        wszyscy jurorzy powiedzieli im ,zeby zaniechaly spiewania,bo glosow
        nie maja.
        Widzialem ich wystep i nie zachwycily mnie.Niezle graja pod
        publiczke i stad maja wziecie.
        Moja 12 letnia corka duuuuuuuuuzo lepiej od nich spiewa.

        Avril Lavigne ma 24 lata i spiewa tak:
        www.youtube.com/watch?v=Uk7iUBt-ME8
        • maksimum Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 04.07.09, 21:46
          Jak dla mnie siostry Okapiec sa niezle znerwicowane o czym swiadczy
          te s.....dalaj pod koniec wystepu.One juz od lat wystepuja
          profesjonalnie publicznie i powinny wiedziec jak sie zachowac na
          amatorskim wystepie.
          One chyba na stale mieszkaja w Las Vegas i pofatygowaly sie na
          America's Got Talent.
          Wedlug mnie w finale niewiele zdzialaja,bo talent maja dosc dobry
          jak na Polske,ale za slaby jak na dobrych amerykanskich amatorow.
    • maksimum Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 15.07.09, 17:21
      A teraz przyjrzyjmy sie z bliska edukacji w EU.

      Jesli bierzesz udzial w wyscigu i wlasnie minales drugiego w
      wyscigu,to na ktorym miejscu jestes?
      www.youtube.com/watch?v=w_mkwB9ayK4&feature=fvw
      Chlopaki wygladaja dobrze,biale,wyrosniete,mozna nawet powiedziec ze
      z pochodzenia moga byc Polakami.
      • iwoniaw Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 15.07.09, 18:51
        > Chlopaki wygladaja dobrze,biale,wyrosniete,mozna nawet powiedziec ze
        > z pochodzenia moga byc Polakami.

        Jak twoje dzieci, no nie?
        • maksimum Re: Czy szkola jest wyscigiem szczurow? 16.07.09, 04:50
          No nie! Moje maja krotkie wlosy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka