Dodaj do ulubionych

rodzina mojego męża

IP: *.chello.pl 16.12.03, 15:39
Dziewczyny, sorka ze na tym forum, ale tu się czuję prawdziwie "domowo". Jak
co roku - Święta ... I jak co roku .... moja kilkudniowa gehenna. Nie lubię
rodziny mojego męża. Próbowałam. Nic z tego. Nic na to nie poradzę. Chociaż
NIGDY, przenigdy nie wyrażę się o nich do nikogo źle (no może mamie się w
mankiet "wypłaczę" ale to wszystko), staram się być miła i serdeczna (pomagam
przy Wigilii, interesuję się zdrowiem, pielgrzymuję po całej rodzinie, mocno
zresztą skłóconej przez moją Teściową), wysłuchuję ton opowieści na temat
chorób, problemów Teściów i sukcesów finansowych kolegów/rodzeństwa męża (w
podtekście "kochane dzieci, jak mnie jest przykro że wy nie macie tych 200 m
w najdroższym apartamentowcu tylko X.....), mądrości na temat wychowania
dziecka (moje wychowanie jest fatalne i kwestionowane przy lada okazji,
oczywiście na szczęście to olewam w sposób najmądrzejszy: MILCZĘ i nie
komentuję, i robię, no ok - aniołem nie jestem - czasem dość
spektakularnie "swoje"). Mam dość tej niezdrowej atmosfery przy stole
(siostra męża jest z nimi skłócona do tego stopnia, że wyzywają się od k....
ch.... i nagrywają na dyktafon strasząc sądami-razem mieszkają, wszyscy z
wyższym wykształceniem, w co trudno uwierzyć). To straszne, ale rok w rok
zabija to moją wrodzoną radość na Święta, co gorsze, mój mąż (NIE BUNTOWAŁAM
GO NIGDY!!!!!!) też nienawidzi tam jeździć i już teraz kombinuje jak szybciej
wrócić. Najgorzej że i moi i jego rodzice są z 1 miasta, a Teściowa rozlicza
nas za pobyty z dzieckiem u moich rodziców co do minuty (jak wychodzi "nie po
równo" to się obraża i wygaduje głupoty w stylu: no tak.... do biedniejszych
dziadków to rodzice nie chcą dziecka przyprowadzić .... w rzeczywistości moi
starzy żyją znacznie skromniej - nauczycielska emerytura - ale oni po prostu
nie mówią non stop o pieniądzach i nie narzekają, że nie mają nowego dywanu,
czy czegoś tam). Znów będę siedzieć z karpiem utkniętym w przełyku, a wokół
będą fruwać komentarze "oooooo jaki ładny płaszczyk masz,,,, ech a człowiek
sobie od 10 lat nic nie kupił w szmatach chodzi", znów zamiast kolęd będzie
grał telewizor a do ciast wjedzie wino. Znów naburmuszone miny siostry,
której powinniśmy (30 lat, pracująca leniwa dama) - jej zdaniem - pomagać
finansowo i znaleźć męża (wspomniała kiedyś że mój mąż miał tyle kolegów na
studiach, że mógł ją w porę z kimś zapoznać) i zaofiarować mieszkanie w
stolicy (bo ona się przez nas na tej prowincji dusi - mamy 40 m 2 dzieci,
dodam, przez całe wakacje - jest nauczycielką, kiedy ja z dzieciakami jestem
u Rodziców - ma klucze i możliwość szukania tu pracy, ale wtedy czatuje i nie
ma czasu) Czy to się jakoś (jak)uda zmienić? Przecież kiedyś dziecko
dostrzeże te zasznurowane uśmiechem twarze Co robić?
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: rodzina mojego męża 16.12.03, 16:55
      Uciekać gdzie pieprz rośnie!!!! Zapowiedzieć że wyjeżdżacie na święta w góry,
      po czym zaszyć się u twoich rodziców i siedzieć jak mysz pod miotłą (jeśli to
      małe miasteczko może być problem)

      wariant drugi:
      olać obrażanie i spędzić święta po swojemu - tam gdzie macie ochotę. Skoro mąż
      też nie znosi tej atmosfery, niech się odważy i wyrąbie prawdę w oczy (on, nie
      ty). Obrażą się? Chwała Bogu, będziesz ich miała z głowy. Chyba nie ma czego
      żałować? bo z tego co piszesz wynika, że te święta to jakaś gehenna.

      wariant trzeci:
      - zaprosić twoich rodziców do siebie i spędzić wigilię spokojnie i w normalnej
      atmosferze. Teściom złożyć życzenia.

      Niestety nie wychowasz dosrosłych ludzi i nie łudź się, że coś się zmieni. Nie
      da się rozwiązać sytuacji bez nadepnięcia komuś na odcisk (trudno, takie jest
      życie), tylko że uważam, że niekoniecznie w imię świętej rodzinnej tradycji to
      po twoich odciskach rokrocznie wszyscy mają deptać. Odwagi!
      • Gość: agatka_s Re: rodzina mojego męża IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.12.03, 17:43
        Ja tam akurat lubię swoja rodzinę i święta z nią, ale kilka razy w swoim zyciu
        nie specjalnie miałam ochotę na wspólne święta (no cóż zdarza sie i w
        najporządniejszych rodzinach...). Wyjeżdzałam wtedy na narty i problem był z
        głowy, ja nie traciłam zdrowia (psychicznego), a nikt nie czuł się urażony
        (moja pasja do nart jest znana wszem i wobec). Potem tym bardziej sie
        kochaliśmy.

        Jak nie lubisz nart, to może wyjedź do ciepłych krajów ?
    • Gość: misia Re: rodzina mojego męża IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.03, 12:32
      Wiesz to nie jest taka łatwa sytuacja.
      Spróbujemy spojrzeć na to z realnej strony.
      Wyjechać z dziećmi w góry? Może Spędzić święta z Twoimi rodzicami?
      Czy może znowu spotkać się z rodziną męża i milczeniem zbywać nieprzyjemne
      epitety?
      Z tego co widzę macie troszkę grosza,więc stać by Was było na jakiś
      wyjazd.Również widzę ,że jesteś już zdesperowana tą myślą o wspólnych Świętach
      z teściami więc może podejmijcie to wyzwanie i spędźcie je z dala od nich?
      Nie będę pisała o swoich własnych doświadczeniach ,gdyż Ty po trosze masz
      problem.Więc co by tu zrobić?
      Może ogłoście bliskim że tą Wigilię spędzacie sami razem z dziećmi,1-szy dzień
      Świąt spędźcie może z z Twoimi rodzicami, a w 2-gi dzień Świąt zapukajcie do
      drzwi teściów( trzeci dzień Świąt może trochę zmęczy teściową i będzie trochę
      milsza?).
      No tak, Ty znasz ją najlepiej.
      To mogę tylko zasugerować.A jak zrobisz to zależy tylko od Ciebie i Twojego
      męża.Właściwie Boże Narodzenie to czas zadumy,pokory,spokoju i miłości.
      Radosnych Świąt !
      Z całego serca , no i ... pomysłu na spędzenie tych dni.
      • agat1 Re: rodzina mojego męża 17.12.03, 14:33
        Uciekać, jak najprędzej, nie dać się zdominowac i już. Jesteście przecież
        dorosłymi ludźmi, macie swoje dzieci, od teściów - jak rozumiem - nie jestescie
        zależni, więc po co cierpieć? A teściowa niech sobie gada co chce, puszczaj jej
        uwagi mimo uszu. Mam wrażenie, że Ty za bardzo się nią przejmujesz, a ona
        doskonale o tym wie i stara się to wykorzystać.
        Nam teściowa próbowała wejsc na głowę, ale udało nam się dojść do porozumienia
        dopiero wtedy, kiedy ja twardo stanęłam przy swoich poglądach, teraz jak robi
        uwagi, udaję, że nie slyszę albo nie rozumiem. Mam w nosie, co gada o mnie.
        Oczywiście my mamy o niebo lepiej, wszystko jest w porządku, nie ma awantur,
        ale wiem, że teściowa lubi, żeby wszystko było po jej myśli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka