Witajcie!
O Tarocie jest opustoszałym miejscem, ale dobrym, by zapisać swoje refleksje, do czego zachęcam też innych zainteresowanych tematem. W gąszczu próśb o wróżbę, jest na gazeta.pl sporo cennych informacji dla zainteresowanych Tarotem: wiele wypowiedzi powoduje u mnie efekt istnej Eureki, ale są też takie, które wywołują moje głębokie zdziwienie i jak w życiu realnym: każdy musi sam oddzielić to, co dla niego jest ziarnem, a co niekoniecznie.
Mnie zaskoczyły niektóre spojrzenia na niebezpieczną parę
Maga i Diabła - wielu widzi Maga jako kogoś, kto ma w rękawie 4 asy i od niego zależy, co z nimi zrobi; nie cofa się przed manipulacją, by osiągnąć swój cel, a wynik wcale nie musi być (w dłuższej perspektywie) ani dla niego samego, ani otoczenia, czymś dobrym. To jedynka, więc czyni swoją wolę, na swoim celu jest skupiony. Jednak są też głosy, które przedstawiają Maga jako mędrca, geniusza i też w tym coś jest - jeden nazwie to sprytem, przebiegłością, a inny pochwali poziom IQ, bo od geniusza do szaleńca niedaleko.
Drugie moje zdziwienie, to głos, że
Diabeł, to żadne ograniczenia, a wręcz przeciwnie, rozwój. Pomyślałam sobie WTF? Co z krótkim łańcuchem, na którym trzyma spętanego nim (wedle jego własnej niestety woli), człowieka... Pomyślałam nad tym chwilę i też mam pewne skojarzenie: opisywanie karty
Diabła, jako żadne tam ograniczenia, a rozwój, potrafi chyba tylko
Mag, bo przedstawianie nam czerni, jako bieli (lub odwrotnie), to domena Kuglarza. Podsuma tego duetu (I + XV), to
Wieża - energia Wieży jest w stanie uwolnić z diabelskiej energii, co nie znaczy, że nie można sobie zaraz potem spowrotem zarzucić obrożę na szyję.
Masz podobne, lub całkowicie inne zdanie? Nie wahaj się go wyrazić