Dodaj do ulubionych

Dlaczego wróżby sie nie spełniają.

19.07.07, 11:29
Mam klientkę, która ma dylemat, bo była u 3 wrózek w ciągu miesiąca z tymi
samymi pytaniami i 2 wrózki powiedziały jej, że będzie ok, a trzecia, że nie.
I juz sama nie wie co ma robic.


Już brakuje mi słow co mam odpowiadac na takie pytania. W ogóle nie wierzą, że
energia może się zamieszac, a tarot "zwariowac", bo przyszłośc jest jedna wg
klientek uncertain
Obserwuj wątek
    • hexe15 Re: Dlaczego wróżby sie nie spełniają. 19.07.07, 12:51
      Już sam fakt szukania ciągłej pomocy ...?
      Jeżeli to można pomocą nazwać wskazuje na to, ze ta pani, o której mówimy jest
      bardzo niezdecydowana i raczej szuka na sile takiej odpowiedzi, która pasuje w
      koncept jej wyobrażeń o jej własnym szczęściu.
      Inna możliwością jest brak zaufania w pierwszej linii do siebie samej, a bez
      tego nie ma postępów we własnym życiu.

      Z mojego własnego doświadczenia mogę tylko potwierdzić, że jest nie trudno jest
      o różne interpretacje u różnych wróżek.
      Po pierwsze kwestia postawionego pytania.
      Po drugie wewnętrzne nastawienie osoby pytającej danym czasie. Często są
      widoczne życzenia danej osoby w danym czasie.
      Zróżnicowanie stanu JEST --> BĘDZIE, od stanu, czego sobie dana osoba w danym
      czasie życzy.
      Trudno się pracuje z osobami, które tak do końca nie wiedzą, co chcą w
      świadomym życiu, którym nasza podświadomość kieruje.

      To nie tarot wprowadza mętlik, to wewnętrzne nastawienie pytającej wprowadza
      mętlik. Jeżeli chodzi o zmieszanie energii to może się mieszac ta energia, o
      której wcześniej pisałam. Między stanem ŻYCZENIE , A RZECZYWISTOŚC.
      A przyszłość nie jest jedna. Przyszłość jest dokładnie ta, którą sobie
      wypracujemy emocjonalnie i materialnie
      • rawita7 Re: Dlaczego wróżby sie nie spełniają. 19.07.07, 15:29
        Problem w tym, jak rozróżnić, kiedy energia jest zaburzona, a kiedy nie.
        Przyszłość jest w naszych rękach, ale co z teraźniejszością? Frapuje mnie pewne
        historia, której byłam świadkiem i, w której częściowo uczestniczyłam. Moja
        przyjaciółka (osoba całkowicie zrównoważona psychicznie) była na seansie u
        wróżki, którą obie bardzo ceniłyśmy. Nie pamiętam z jakim problemem się do niej
        udała, raczej nie damsko-męskim. W każdym razie przy okazji w kartach wyszło
        czarno na białym, że ukochany mojej koleżanki - osoba, której ufa całkowicie i
        która stanowiła dla niej zawsze ogromne wsparcie - nie kocha jej ani trochę,
        zdradza z dwoma kobietami jednocześnie i ogólnie wykorzystuje. No i nagle
        dramat! Grom z czarnego nieba. Z jednej strony wiadomość ta całkowicie kłóciła
        się z jej odczuciami i zdrowym rozsądkiem. Z moimi zresztą też. Z drugiej
        strony wróżkę uważałyśmy za profesjonalistkę i osobę obdarzonymi wręcz
        nieludzkimi zdolnościami, co wielokrotnie miałyśmy okazję sprawdzić. Tak więc
        wiadomość ta, wprowadziła ostry zamęt. Doszło prawie do kłótni między wróżką a
        klientką. Jedna twierdziła, że nie wierzy i natychmiast zadzwoni do swojego
        chłopaka, któremu ufa bezgranicznie. To, co pokazały karty wydawało się
        nieprawdopodobne psychologicznie. Druga, ze stawia karty od lat, nigdy się nie
        myli, w rozkładzie wszystko jest jasne, a facet i tak, zapytany, się wyprze.
        Tego samego dnia sama postawiłam mojej szlochającej koleżance karty. W tym
        rozkładzie wyszło, że wszystko w jak najlepszym porządku, ale moje
        doświadczenie i umiejętności sa dużo mniejsze niż tamtej wróżki, więc nie
        rozwiało to wątpliwości. Cóż... Cała ta historia miała bardzo niemiłe
        konsekwencje. O mało nie skończyło się rozstaniem dwojga kochających się i
        idealnie dopasowanych ludzi. Zaufanie trzeba było odbudowywać długo, a czas
        pokazał, że wróżba była nieprawdziwa.
        Od całego zdarzenia minęły już dwa lata, najbardziej zainteresowani są razem i
        mają się świetnie, a ja ciągle się głowię - co wtedy pokazały karty? Lęki?
        Podobno ich nie było. Wróżba była gromem z jasnego nieba. Błędna interpretacja?
        Ciężko mi w to uwierzyć. Co prawda sama nie widziałam kart, ale podobno nie
        pozostawiały wątpliwości. Może złe nastawienie wróżki do klientki? Może w ogóle
        źle jej życzyła? Bo tarot sam z siebie chyba takich żartów nie robi?
        Spotkałyście się z takimi sytuacjami? Jak można je wytłumaczyć. Ech, rozpisałam
        się...
        • frygg Re: Dlaczego wróżby sie nie spełniają. 19.07.07, 15:54
          Może karty po prostu "odmówiły" ? Miałam kiedyś taką sytuację kiedy wróżyłam
          jednej dziewczynie. Tarot nagle zwariował! pokazywał nie stworzone rzeczy, które
          kompletnie nie pasowały do tej osoby i nie dało się ich skleić. I nie był to
          problem mojej niedyspozycji czy braku koncentracji.
          Dlatego ja zawsze mam dystans do wróżb, zwłaszcza do tych stawianych przez obcą
          wróżkę.
          Sama mam swoją wróżkę do której chodzę raz do roku, jest uważana za najlepszą
          wróżkę w Poznaniu. Ale i tak nie wszystko jej się sprawdziło.

          A co do tamtej kobiety, która szuka takiej odpowiedzi jaką chce usłyszeć to
          myślę, że mogła być po prostu uzależniona od wróżby. Nie wie czego szuka, ale
          chce poznać przyszłość. Żyje tym co ma być a nie tym co jest. To najgorsze co
          może spotkać kogoś kto korzysta z wróżb lub się nimi zajmuje...
        • hexe15 Re: Dlaczego wróżby sie nie spełniają. 19.07.07, 16:50
          > Problem w tym, jak rozróżnić, kiedy energia jest zaburzona, a kiedy nie.
          > Przyszłość jest w naszych rękach, ale co z teraźniejszością?
          >

          Zgadza się z tym rozróżnianiem energii, która mówi o wewnętrznych życzeniach,
          obawach, a tymi które mówią o rzeczywistości jest trochę skomplikowana sprawa.
          Ja osobiście rozwiązuję ten problem poprzez zadawanie przeze mnie dodatkowych
          uzupełniających pytań. Pracując z kartami tarota dobrze sformułowane pytanie
          jest podstawą pracy,
          Przyszłość wynika z dnia dzisiejszego, a więc jest dla mnie tą podstawową
          energią, na którą zwracam uwagę.
          Frapuje mnie pewne
          >
          > historia, której byłam świadkiem i, w której częściowo uczestniczyłam. Moja
          > przyjaciółka (osoba całkowicie zrównoważona psychicznie) była na seansie u
          > wróżki, którą obie bardzo ceniłyśmy. Nie pamiętam z jakim problemem się do
          niej
          >
          > udała, raczej nie damsko-męskim. W każdym razie przy okazji w kartach wyszło
          > czarno na białym, że ukochany mojej koleżanki - osoba, której ufa całkowicie
          i
          > która stanowiła dla niej zawsze ogromne wsparcie - nie kocha jej ani trochę,
          > zdradza z dwoma kobietami jednocześnie i ogólnie wykorzystuje. No i nagle
          > dramat! Grom z czarnego nieba. Z jednej strony wiadomość ta całkowicie
          kłóciła
          > się z jej odczuciami i zdrowym rozsądkiem. Z moimi zresztą też.

          Trudno jest mi oceniać pracę innych wróżek, mogę jedynie o moich własnych
          doświadczeniach pisać. Osobiście odpowiadam tylko na konkretnie zadane pytanie.
          Mam taką zasadę, że zaglądam tylko w ten kącik życiowy, gdzie dostałam
          pozwolenie osoby, z którą pracuję.


          >Druga, ze stawia karty od lat, nigdy się nie
          > myli, w rozkładzie wszystko jest jasne, a facet i tak, zapytany, się wyprze.

          Stawianie kart od lat nie daje nikomu patentu na nieomylność.
          Mylić się jest rzeczą ludzką i z takim faktem musi się każdy śmiertelnik
          konfrontować.

          > Od całego zdarzenia minęły już dwa lata, najbardziej zainteresowani są razem
          i
          > mają się świetnie, a ja ciągle się głowię - co wtedy pokazały karty? Lęki?
          > Podobno ich nie było. Wróżba była gromem z jasnego nieba. Błędna
          interpretacja?
          >
          > Ciężko mi w to uwierzyć. Co prawda sama nie widziałam kart, ale podobno nie
          > pozostawiały wątpliwości. Może złe nastawienie wróżki do klientki? Może w
          ogóle
          >
          > źle jej życzyła? Bo tarot sam z siebie chyba takich żartów nie robi?
          > Spotkałyście się z takimi sytuacjami? Jak można je wytłumaczyć.

          Trudno jest po dwóch latach stwierdzić co było przyczyną tej sytuacji.
          Możliwości jest wiele . Błędna interpretacji, lęk, obawa niezbyt pozytywne
          nastawienie obu dam do siebie.
          A może taka sytuacja musiała nastąpić, aby rozważana para się do siebie jeszcze
          bardziej przekonała i ich uczucie się jeszcze bardziej pogłębiło.
          Często jest tak, że w obliczu zagrożenia i po zmajstrowaniu wspólnych krysysów
          rozwijamy niesamowite siły spajające nas.




        • canada53 Re: Dlaczego wróżby sie nie spełniają. 19.07.07, 22:55
          Mam jeszcze jedną koncepcję, wróżka mogła po prostu mieć w momencie wróżenia
          myśli zaprzątnięte jeszcze problemami poprzedniego klienta, albo nawet swoimi
          własnymi i mogła tak naprawdę właśnie na to postawić karty, a nie na pytanie
          zadane przez siedzącą przed nią klientkę.
          Oczywiście nawet najdłuższa praktyka nie upoważnia wróżki (ani też nikogo innego
          w jakiejkolwiek innej profesji) do twierdzenia, że nigdy się nie myli. Nawet
          najlepszym i najsławniejszym lekarzom umierają pacjenci, nawet najwytrawniejsi
          kierowcy mogą spowodować wypadek. To, że do tej pory tak się nie stało, jeszcze
          o niczym nie świadczy. Wręcz przeciwnie, im więcej ktoś wróży, tym statystycznie
          większa szansa zrobienia błędu.
          Rzeczą ludzką jest robienie błędów, trzeba tylko mieć odwagę się do nich
          przyznawać. Osobiście, gdyby wróżka mi mówiła, że nigdy się nie myli, bardziej
          by mnie to od niej odstraszyło, niż zachęciło. No bo albo ona coś kręci i
          ukrywa, albo mało w niej tego człowieczeństwa.
      • promyczka2 Re: Dlaczego wróżby sie nie spełniają. 19.07.07, 22:01
        A ja powiem (sory że to powiem smile ale kazdy normalny człowiek jesli mu na czymś
        zależy spyta jeszcze innej wróżki jeśli odpowiedź będzie powiedzmy zaskakujaca
        (bo nie koniecznie musi przecież być niesatysfakcjonująca jednocześnie smile
        Tak myślę mimo iż sama czasem stawiam Tarot i uważam że nie powinno się zadawać
        kilkukrotnie tego samego pytania.
        Jednakżde z moich małych doświadczeń do których udaje mi się czasem namówić np.
        Nauthiz lub inną wróżkę wynika że nie dość że tarot pokazue raczej podobny
        wynik to jeszcze bywa że tymi samymi kartami.
        Co jednak o niczym nie świadczy i tak smile
        • promyczka2 Re: Dlaczego wróżby sie nie spełniają. 19.07.07, 22:13
          Ps: aczkolwiek też miałam przyjemność widzieć u siebie i innych absolutnie
          niezgodne z prawdą absurdalne opowieści Tarota.
          Nie mam pojęcia od czego to zależy ale to, plus niekiedy niepełna sprawdzalność
          przekonały mnie do nie wróżenia innym ludziom.
          Czasem Tarot z niebywałą precyzją pokazuje różne rzeczy a czasami... zuepłna
          abstrakcja.


        • lenik74 Re: Dlaczego wróżby sie nie spełniają. 17.09.07, 21:38
          Zgadzam się. Ja też sprawdzałam wróżbę.
          Moja historia z Tarotem zaczęła się od wizyty u wróżki w
          Poznaniu.Byłam w kiepskiej formie wtedy. Ona mi powiedziała, że nie
          będę z moim mężem i co więcej w ciągu 4 lat ponownie wyjdę za mąż.
          Potem trafiłam do innej wróżki, już u nas na Mazurach i faktycznie
          wróżba była podobna, inny mężczyzna, nowa rodzina itp.
          mineło pół roku, jak na razie nicsmile Chociaż obydwie wróżki są bardzo
          dobre. Sama zaczęłam interesowac się Tarotem, ale od tej pory
          zastanawiam się czy to prawda?
      • alison18 Re: Dlaczego wróżby sie nie spełniają. 17.09.07, 22:48
        Nie czytałam poprzednich wypowiedzi, wiec nie wiem czy ktos juz to
        napisał ale gdzieś przeczytałam madre słowa wink

        "Wiedza o tym, że w przeciągu tygodnia ma się spaść z rusztowania,
        znakomicie koncentruje umysł człowieka.....
        i co? I okazuje się, że wróżba się nie sprawdza. Jakiż to giętki i
        delikatny materiał....."

        no i jeszcze to...

        "Tarot pokazuje nie przyszłość, ale przeróżne drogi. jest nie
        wyrocznią a drogowskazem, nie absolutnym pewnikiem, ale radą, jak
        postąpić, żeby było lepiej. daje nam tyle ile jesteśmy w stanie
        przyjąć, może dlatego osoby zamknięte i zablokowane tak niełatwo
        orzejrzeć.
        jako drogowskaz pokazuje jak będą prawdopodobnie wyglądać nasze
        drogi i jak będzie można nimi podążać. Od nas, i tylko od nas
        zależy, którą wybierzemy."

    • dori7 Re: Dlaczego wróżby sie nie spełniają. 20.07.07, 23:23
      knura napisała:

      > Mam klientkę, która ma dylemat, bo była u 3 wrózek w ciągu miesiąca z tymi
      > samymi pytaniami i 2 wrózki powiedziały jej, że będzie ok, a trzecia, że nie.
      > I juz sama nie wie co ma robic.
      >
      > Już brakuje mi słow co mam odpowiadac na takie pytania. W ogóle nie wierzą, że
      > energia może się zamieszac, a tarot "zwariowac", bo przyszłośc jest jedna wg
      > klientek uncertain

      Najprostsze wyjscie: po prostu nie odpowiadaj. Nie przyjmuj osob, ktore lataja
      od wrozki do wrozki z ta sama sprawa. Nic dobrego z tego nie wyniknie, ani dla
      niej, ani dla Ciebie, bo nameczysz sie, a zapewne zaraz po seansie zostaniesz
      obgadana, ze to i siamto, ze zle wrozysz, bo cos sie nie spelnilo (a trudno,
      zeby sie cokolwiek spelnilo, jak kobieta lata od wrozki do wrozki...), a do tego
      ta znana Iksinska, jak kladla karty, to splunela trzy razy przez lewe ramie, a
      Ty nie, wiec Twoja usluga nie byla profesjonalna suspicious
    • jayanti Re: Dlaczego wróżby sie nie spełniają. 19.09.07, 08:51
      Nikt właściwie nie wie, dlaczego tarot, runy, astrologia itd. mówią prawdę,
      czemu czasem się mylą nawet w rękach najwytrawniejszych wróżek i wróżów,
      Miałam kiedyś ciekawe zdarzenie. W pracy kadrowa zapytała mnie o nr domowego
      telefonu.Znałam go bardzo dobrze, bo często do swego domu dzwoniłam z miasta
      /wielu właścicieli komórek słabo zna nr swojej/, i nagle wydukałam pierwsze pięć
      cyfr a nad pozostałymi dwoma zaczęłam głęboko się zastanawiać, ponaglona
      wydusiłam w końcu i .... podałam nr telefonu kadrowej, a nie własny,Obydwie
      byłyśmy zaskoczone.
      Jeśli koleżanka pytała wróżkę o związek, widać w głębi duszy nie była go
      absolutnie pewna. I to jak nr telefonu kadrowej wyszło w kartach.
      Są osoby, które nie powinny chodzić do wróżek, bo zawsze wyjdzie to, co chcą
      usłyszeć a nie to, co będzie czy być może.
    • lenik74 Mam chyba kryzys 21.09.07, 14:08
      Jest to bardzo dziwne, uczę się Tarota, stawiam karty znajomym i
      ludzie dzwonią i mówią to niesamowite ale wyszło tak jak mówiłaś. A
      ja swoją drogą byłam u dwóch dobrych wróżek i stawiam karty sobie, i
      nic a nic się nie spełnia. Jestem pełna wątpliwości, co jest ze mną
      nie tak? Czy Tarot w moim przypadku pokazuje wydarzenia bardziej
      odległe w czasie?
      • alison18 Re: Mam chyba kryzys 21.09.07, 17:05
        Nie, może po prostu wrozac sobie nie potrafimy na to wszystko
        spojrzec obiektywnie, ja tez mam tak jak ty i raczej staram nie
        wrozyc sobie, jedyne co to wyciagam karty dnia. Jak potrzebuje
        porady, ide do wrozki...
            • lenik74 Re: Mam chyba kryzys 22.09.07, 09:58
              Sama. Jeszcze mi powiedziała że ona nie będzie nazywała się jak się
              nazywa, jak to coś nie wydarzy się w moim życiu w najbliższym
              czasie. Jeszcze tym latem. Bardzo szanuję tę wróżkę, jest wspaniała.
              Więc co jest nie tak???
          • coill Re:lenik74 22.09.07, 12:06
            sprobupoj przestac losowac karty. Niech Zrobi to za Ciebie wrozka.A nawet nie koniecznie,mozebyc znajoma rozumiejąca Tarota jako-tako,tako-zeby w miare dobrze bylo,ale nie musi byc wielka renomowana wrozka i niech pokaze Ci karty przy okazji(jezeli to np na odleglosc).Mialam takowe problemy jak Ty i moj sposob jaki sobie na to wynalazlam- sprawdza siesmile
    • youli Re: Dlaczego wróżby sie nie spełniają. 08.02.08, 22:07
      A co powiecie na to?
      Byłam rok temu w kwietniu u wrózki, powiedziła mi, że do konca lata
      spotkam mojego przyszłego męża. Ze nie powinnam nic robic bo on sam
      mnie znajdzie. Dalej miało być tak, ze miałam zostac w firmie w
      której pracowałam, bo tam miałam duza szanse na awans. Z tym
      mezczyzna miałam w ciagu 2 lat sie pobrac i wyjechac za granice.

      Rady wrozki nie posłuchałam, z pracy sie zwolniłam. O spotkaniu
      przyszłego meza juz prawie zapomniałam, miałam na głowie szukanie
      pracy. Nie majac wiekszego pojecia o tarocie, stwierdziłam, ze
      odnosnie mojej kariery to była rada a nie przepowiednia, ktora sie
      miała sprawdzic bez wzgledu na wszystko. Ja tej rady nie
      posłuchałam. Skołowana problemami wybrałam sie we wrzesniu do
      tarocisty. Ten zrobił numerologie, roztawił karty. Tarot potwierdzal
      numerologie. A w zasadzie ja uzupełniał. Powtórzył to co ta Pani, ze
      za 2 dni, lub 2 tygodnie (do konca lata) spotkam ta moja wielka
      miłosc. Nastepnie w ciagu 2 tygodni powinnam dostac list, przez
      który wyjade w sprawach finansowych za granice na jakis czas. Potam
      wróce i razem z moim narzeczonym, czy to mezem wyjade na stałe.

      Teoretycznie obie wrózby sie na siebie nakładały. Ale nic takiego
      sie nie stało. Nic z tego sie nie spełnilo, no chyba ze
      przepowiednie dotyczace innych osób.
      Na chwile obecna, postanowiłam zapomniec o tym wszystkim i w ogóle
      sie nie kierowac tym co oni mówili i zyc dalej swoim własnym zyciem.
      Zyc tak jakby to nie miało sie zdarzyc. Postanowiłam wyjechac samam
      za granice, ale jade juz od pzdziernika i ciagle cos mi staje na
      przeszkodzie.
      Dlaczego nic sie nie sprawdziło? Czuje sie troche jak w matni, nie
      twierdze ze mi na tej wrozbie zalezało bardzo, bo w sumie wolałabym
      ułozyc sobie zycie w Polsce, ale zeby to zrobic potrzebuje troche
      pieniedzy na wstepie na moje plany i marzenia. Dlatego chce wyjechac
      na jakis czas, a tu ciagle cos mnie hamuje. Jezeli juz hamuje to
      niech sie dzieje wola Boza a nie czysta wegetacja i sucha
      egzystencja. Mam tak czekac 5 lat na to wszystko?
      Co wy o tym sadzicie?
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka