Dodaj do ulubionych

Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POMOZCIE

26.03.04, 12:20
Witam!! Czy ktos zna sie na kartach Tarota??? Ostatnio wrozyla mi kolezanka -
chodzilo o pewnego mezczyzne w ktorym jestem zakochana juz ze 3 lata. On
niestety ma dziewczyne:-( Pytanie bylo proste - czy bede z ta osoba.
Kolezanka wrozyla Tarotem Marsylskim. Karty wyszly takie:

Śmierc(terazniejszosc) Słonce(rezultat koncowy) Mag(przyszlosc)

Moc Sprawiedliwość
(Karty uzupelniajace rezultat czyli Slonce wychodzace z obliczenia)

Prosze jesli ktos sie zna - pomozcie zanalizowac - jakos nie moge uwierzyc ze
wyszlo az tak dobre ulozenie.
Obserwuj wątek
    • eremitka81 Re: Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POM 27.03.04, 12:20
      czy nikt naprawde nie zna sie na kartach Tarota?????? PLIIIIIZZZZZZZZZZZZZZ!!!!
      • eremitka81 Re: Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POM 27.03.04, 19:58
        !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • anahella Re: Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POM 27.03.04, 20:01
          A kolezanka nie zinterpretowala Ci?
          • eremitka81 Re: Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POM 28.03.04, 13:14
            Kolezanka zinterpretowala. Ja takze troche sie na tym znam. Ale moze jest w tym
            ukladzie jakas wskazowka co mam robic albo jakis haczyk - cos czego nie
            zrozumialysmy. Ani ona ani ja nie zajmujemy sie tym profesjonalnie i moze
            czegos po prostu nie odczytalysmy. Zreszta ja z tym chlopakiem mam problem juz
            od dobrych 3 lat. Jakies 10 miesiey temu kolezanak tez mi wrozyla - wychodzilo
            niesamowicie podobnie tyle ze na pierwszym miejscu bylo Umiarkowanie. POtem
            pod koniec roku uklad sie calkowicie zmienil- bylo zupelnie na nie ale teraz
            znow wszystko wskazywaloby na to ze jednak mamy byc razem!!! I dlatego nic z
            tego nie rozumiem!
    • asiula.b Re: Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POM 27.03.04, 22:08
      Na Twoim miejscu nie radziłabym się koleżanki. Nie jest obiektywna i
      rzeczywiście mogły się wkraść przekłamania, lub Tarot zażartował... Radzę Ci
      pójść z tym do obcej wróżki. Wtedy będziesz miała pewność.
      • eremitka81 Re: Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POM 28.03.04, 13:15
        CZy Tarot moze zazartowac z kogos????? Ja sie czasami radze kolezanki w innych
        sprawach i ZAWSZE wszystko sie zgadza - karty niesamowicie mi pomagaja
        podejmowac odpowiednie decyzje!!! Wiec czy to mozliwe aby akurat w tej sprawie
        sobie zartowaly???
        • asiula.b Re: Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POM 28.03.04, 14:18
          może zażartować, niestety. Jeżeli na przykład będziesz o tę samą sprawę pytała
          kilka razy, albo za często radziła się kart - możesz być pewna, że Tarot
          się "zemści".
    • e-karola Re: Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POM 29.03.04, 14:37
      Po co tyle razy sobie wróżysz? Będziesz tak długo wykładała Tarota, aż jednoznacznie powiedzą, że będziesz z nim?
      "Rezultat końcowy" jak piszesz, czyli Słońce, może mówić o tym, że będziesz szczęśliwa, ale nie z tym o kim myślisz.
      Cóż... za jakiś czas znowu koleżanka Ci powróży, albo dalej będziesz się pytała, co oznacza ten układ i bedziesz czekała, aż ktoś powie: "Tak, na 100% będziesz z tym chłopakiem".
      Pozdrawiam,
      e-Karola
    • witch-witch Re: Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POM 29.04.04, 17:30

      Tarot to bardzo powazne karty i nie wolno sobie z nich zartowac. To, ze wyszla
      smierc w terazniejszosci oznacza - koniec dotychczasowej sytuacji a poczatek
      nowej, w tej nowej masz szanse i zbieg okolicznosci sprawi, ze bedziesz mogla
      byc z tym meczczyzna, ktorego kochasz tak ci jest sadzone.
      ---------------------
      "Oprócz zabitych na polu walki lezalo wiele obrazonych."
      /Z zeszytow uczniowskich\
      • eremitka81 Re: Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POM 30.04.04, 13:03
        hmmm......to jest dziwna i beznadziejna zarazem sprawa! mam dwie analizy tego
        rozkladu - dwie ROZNE analizy dodam. Kilka osob uwaza iz jest tak jak TY
        napisalas. Pytalam sie natomiast pewniej osoby ktora zajmuje sie Tarotem od
        kilku lat i ona odpowiedziala mi iz w tym ukladzie wychodzi iz nigdy nie bede
        z tym chlopakiem, nie jest mi on po prostu przeznaczony (wskazuje na to
        polaczenie Smierci - karty transformacji, z pozostalymi kartami) poniewaz
        pojawi sie w moim zyciu ktos nowy, ktos z kim mam wiezy karmiczne i to z TA
        nowa osoba bede szczesliwa. Kolezanka ktora mi wrozyla uwazala na poczatku tak
        jak ty ale gdy przedstawilam jej interpretacje innych osob zmienila zdanie i
        stwierdzila iz on czula ze w tym ukladzie jest cos nie tak (tylko nie wiedziala
        co) i ze pomimo tego iz karty sa pozytywne,uklad ten wcale nie ma pozytywnej
        odpowiedzi na moje pytanie, a ona nie zajmuje sie po prostu profesjonalnie
        Tarotem i rzeczywiscie mogla zle zinterpretowac. Wiec sama nie wiem naprawde co
        o tym myslec........:-(((((((( Gdyby ktos mogl mi to wytlumaczyc....
        • witch-witch Re: Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POM 30.04.04, 13:31

          trudno to analizowac bo to ty masz przemyslec dokladni jakie zadalas pytanie i
          jak masz sytuacje z tym mezczyzna.Smierc oznacza koniec ale to moze byc koniec
          calej dotychczasowej sytuacji iuczuc albo koniec relacji z tamta kobieta albo
          cokolwiek innego. Musisz uwazac na pytanie.
          • eremitka81 Re: Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POM 30.04.04, 15:21
            eghhh... ale pytanie bylo bardzo proste - czy bede z tym mezczyzna??? wiec skad
            takie rozbiezne interpretacje??? chce po prostu wiedziec czy mam szanse czy
            nie, czy z nim bede czy nie
    • etteila Re: Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POM 02.05.04, 00:17
      Eremitko trochę znam się na kartach ..no i Tarota układam pomagając w ten
      sposób innym ludziom. Oto moja interpretacja:
      Jeśli chodzi o tego mężczyznę o którego pytałaś, to moim zdaniem nie jest Ci on
      pisany. Gdybyś faktycznie dopięła swego, obawiam się że byłabyś rozczarowana
      tym związkiem. Pozostałe karty oznaczają, że pisana jest Ci zupełnie inna droga
      na której czeka Cię mnóstwo pozytywnej energii, gdzie doświadczysz mądrości
      życiowej. Jedno jest pewne - nie możesz stać w miejscu. Ta twoja przystań
      uczuciowa jest całkiemm niedaleko, ale musisz się na nią otworzyć.
      Pozdrawiam, gdybyś miała jeszcze jakieś pytania chętnie służę pomocą
    • puma1980 Re: Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POM 10.05.04, 22:33
      niewiem o co ten spór gdyż układ tych kart jest oczywisty, będziesz z tym
      męzczyzną na 100%, związek ten będzie związkiem w którym jedna ze stron ulegnie
      lekkiej manipulacji drugiej osoby.
      • eremitka81 Re: Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POM 11.05.04, 15:07
        hmmmmmm a to ciekawe!!!!! bo widzisz - jest chyba 4:2 ze nie bede z tym
        chlopakiem!!! ciekawe czy beda jeszcze inne odpowiedzi...... a swoja droge to
        jest bardzo ciekawe ze z takiego prostego uklady sa dwie AZ TAK ROZNE analizy
        (czyli "KATEGORYCZNIE NIE" badz tez "NA 100% TAK") i nikt nie moze ostatecznie
        rozstrzygnac tej sprawy ;))))))))
        • pawpos Moja historia z tarotem 11.05.04, 16:52
          Jakby co to zapraszam na priv: sop@plusnet.pl

          A oto moja historia podzielona na dwie części: teoretyczną i praktyczną. Obie
          te części pokazują jednak to samo - siła, która stoi za ezoteryką (w naszym
          przypadku Tarot, wahadełko, i numerologia) - możemy ją nazwać złem - nienawidzi
          ludzi i dąży do jego unicestwienia. Dlaczego? Ponieważ człowiek jest (póki co)
          najdoskonalszym boskim dziełem (m.in. dlatego, że ma świadomość, wolną wolę
          itd. - czego np. zwierzęta i rośliny nie mają. Walka o unicestwienie człowieka
          jest realna a bycie nieostrożnym można przypłacić życiem. Co więcej jeżeli to
          robimy bez Boga to jakbyśmy się nie starali i tak jesteśmy przegrani, ponieważ
          zło jest mocniejsze od nas. Zawsze nas złamie.....

          Najważniejsze jest to co w sercu każdego z nas. Uważam, że lepiej jest szukać i
          wyrywać nieprawość z własnego wnętrza, niż szukać wytłumaczeń. Przy czym chce
          zaznaczyć, że ten komentarz jest Pytam siebie - co ja z tym wszystkim zrobię.
          Za to jestem odpowiedzialny i na to mam wpływ. Kościół (a w zasadzie konkretni
          ludzie w kościele) mają swoją odpowiedzialność.


          NASZA HISTORIA
          Nasza historia dotyczy tzw. sfery duchowej. To ważne - nasza historia
          uświadomiła nam bowiem, że świat duchowy jest realny, nie są to wymysły
          starszej babci, ale całkiem namacalna rzeczywistość, w której istnieją byty, są
          ustalone pewne zasady itd.

          Początek
          Poznaliśmy się z moją żoną 5 lat temu i byliśmy bardzo w sobie zakochani.
          Szybko zdecydowaliśmy na dziecko. Urodził się nam pierwszy synek - Tomcio,
          potem drugi - Kubuś. Żyliśmy dostatnio, dość komfortowo, spokojnie. A
          jednak.... Od czasu do czasu nachodziły nas dziwne sytuacje - ataki złości i
          agresji, złego nastroju bez powodu. Sytuacje te się nasilały - pojawiła się
          obojętność; agresja i złość nasilały się. Dotyczyło to głównie mojej żony, ale
          nie tylko.

          Kłopoty
          W naszym domu moja żona zaczęła odczuwać czyjąś obecność, a w pewnym momencie
          nasze dzieci zaczęły "widzieć" postacie, których myśmy nie widzieli. Wtedy
          jednak nie zwracaliśmy na to uwagi. Moja żona była wróżką
          (www.republika.pl/adibea), więc te sprawy nie były jej tak bardzo obce. Oboje
          dopuszczaliśmy do siebie możliwość istnienia duchowej rzeczywistości, choć ja
          we wróżeniu nie uczestniczyłem. A jednak.... sytuacja stawała się coraz cięższa
          i cięższa. Obojgu nam bardzo zależało na małżeństwie i rodzinie. Staraliśmy się
          bardzo – wspólnie planowaliśmy, spędzaliśmy wspólnie czas bez dzieci,
          korzystaliśmy z rodzinnych i indywidualnych terapii.

          W kocu sytuacja nabrzmiała do tego stopnia, że kilka razy rozmawialiśmy o tym,
          że w zasadzie nie jesteśmy już razem. Oboje bardzo to przeżywaliśmy, ale nie
          mogliśmy znaleźć rozwiązania - bo też nie znaliśmy przyczyny. Tłumaczyliśmy to
          sobie wpływem doświadczeń z dzieciństwa itd. Koniec końców pod koniec 2002 było
          już tak źle, że np. ja nie byłem w stanie praktycznie pracować - przychodziłem
          do pracy i praktycznie byłem w stanie wykonywać jedynie mechaniczne czynności -
          i to z trudem. Trudno mi było się zmobilizować, skoncentrować. Mój poziom
          energii był bardzo niski –byłem jakby "odłączony". Później dowiedziałem się, że
          okultyści nazywają to stanem "duchowej śmierci", zresztą biblia nazywa to mniej
          więcej tak samo.

          Wtedy "przez przypadek" poznałem kilku Chrześcijan i postanowiłem prosić Boga o
          ratunek. Nie potrafiłem sobie poradzić z całą sytuacją i Chrystus wydawał się
          być jedynym ratunkiem. Zresztą słusznie. Gorąco modliłem się o kilka rzeczy:
          aby Ojciec zaopiekował się nami, dał nam mądrość co robić i siłę aby zrobić to
          co zrobić należało.

          Wtedy stało się. Spotkaliśmy "przez przypadek" ludzi związanych z okultyzmem
          (różnymi jego odmianami) i okazało się, że nasze doświadczenia nie są im obce.
          Okazało się, że stany nerwowe, problemy ze snem itp. zdarzają się praktycznie
          wszystkim. Najczęściej kończyło się to jakimś złem: zdradą, rozwodem, myślami
          samobójczymi lub wręcz próbami samobójstwa.

          Wtedy postanowiliśmy z tym skoczyć. Zaufaliśmy słowu bożemu, które mówi:
          1) okultyzm jest niczym innym jak wykorzystywaniem sił demonicznych - one na
          początku dają hojnie, prędzej czy później jednak przychodzi zapłacić rachunek
          2) korzystanie z wróżb oraz kontaktowanie się z duchami zmarłych jest jedną z
          nielicznym rzeczy za które będziemy potępieni.
          3) konsekwencje takich praktyk "ciągną" się za kolejnymi 3-4 pokoleniami
          4) ratunkiem jest wyraźne zwrócenie się kontra, zaprzestanie praktyk i
          zniszczenie (spalenie) wszystkich "akcesoriów". Co więc uczyniliśmy -
          spaliliśmy wszystko.

          Z perspektywy dzisiejszej – okultyzm został praktycznie wyciśnięty z naszego
          życia - jak tubki od pasty. Nasz udział w całym tym procesie był naprawdę
          niewielki. Sprawy same się działy. Kolejni
          ludzie, kolejne świadectwa, kolejne decyzje. Sytuacja dzisiejsza Dziś nasze
          małżeństwo i rodzina przeżywa bardzo dobry czas. Większość rzeczy sobie
          wybaczyliśmy. Jak lubię to nazywać - "inaczej oddychamy".

          Zawierzenie naszej rodziny Chrystusowi i w konsekwencji zaprzestanie wróżenia
          było praktycznie jedyną rzeczą, którą zrobiliśmy. Ponieważ w tzw. międzyczasie
          zdobyliśmy jakiś fragment wiedzy nt. wpływu okultyzmu na życie postanowiliśmy
          wykorzystywać zdobyte doświadczenia do tego aby przestrzegać innych. Osobom,
          które korzystają lub zajmują się tym grozi bowiem śmiertelne niebezpieczeństwo.
          Nie chcę brzmieć jak "nawiedzony", ale wiele w międzyczasie widziałem i widzę.

          Nie wiem w 100% dlaczego dzieją się te rzeczy. Wiem jednak, że jedną z przyczyn
          może być udział lub przywiązanie do np. horoskopów. Istnieje też możliwość, że
          w przeszłości ktoś z rodziny (nawet kilka pokoleń wstecz) takimi praktykami się
          zajmowali.

          Dodatkowo: sprawy, których dotykamy są duchowe - nie z naszego świata. One
          funkcjonują inaczej niż sprawy na Ziemi, wśród nas. Jeśli więc chcemy np. od
          czegoś uwolnić się wtedy musimy skorzystać z sił duchowych – nasze "ziemskie"
          metody nie bardzo działają. W naszym przypadku "duchowym" wybawcą był Chrystus.

          Do tej pory nie spotkałem nikogo, kto byłby wybawiony w inny sposób.

          PODSTAWY BIBLIJNE
          Przedstawiam całość aby oddać kontekst:

          Księga Wyjścia (exodus) 20 rozdział
          Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: (2) Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię
          wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. (3) Nie będziesz miał cudzych bogów
          obok Mnie! (4) Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co
          jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w
          wodach pod ziemią! (5) Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im
          służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze
          występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych,
          którzy Mnie nienawidzą. (6) Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym,
          którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań. (7) Nie będziesz wzywał
          imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie
          tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy. (8) Pamiętaj o dniu szabatu,
          aby go uświęcić. (9) Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe
          zajęcia. (10) Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie
          możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój,
          Ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani
          cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. (11) W sześciu dniach bowiem
          uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym Zaś
          dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty.
          (12) Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg
          twój, da tobie. (13) Nie będziesz zabijał. (14) Nie będziesz cudzołożył. (15)
          Nie będziesz kradł. (16) Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa
          jako świadek. (17)


          • asiula.b Re: Moja historia z tarotem 11.05.04, 19:37
            Wiesz, wydaje mi się że przesadzasz. I to nie odrobinę, ale nawet bardzo.
            Większość wróżek jakie znam (jeżeli nie wszystkie) są osobami głęboko
            wierzącymi, namawiającymi do modlitwy, do zwracania się do swoich aniołów i
            samego Boga. Ponad to w przytoczonym przez Ciebie fragmencie nie znajduję NIC
            co potępiałoby Tarota, kabałę itp.
            Za Twoje kłopoty małżeńskie jesteś odpowiedzialny Ty i Twoja żona. No chyba że
            to ona nieumiejętnie obchodziła się z magią (potrzeba dużo szacunku i pokory).
            Tarot nie wyrządza krzywdy, ale sam człowiek. Ale łatwo zwalić winę na karty.
            • pawpos Re: Moja historia z tarotem 12.05.04, 23:43
              Witaj,

              Nie próbuję Cię przekonać do swojej racji - tylko przytaczam historię. Jeśli
              zaś chodzi o "właściwe" stosowanie Tarota... Zapytaj o to mistrza autora wielu
              podręczników i talii - Jana Witolda Suligę - suljan@poczta.onet.pl - on właśnie
              rzucił tym wszystkim.

              Za problemy w mojej rodzinie faktycznie jestem odpowiedzialny ja - ja bowiem
              odwróciłem się od Boga pomagając mojej żonie wróżyć. Na szczęście już to
              naprawiłem. Winy nie zrzucam na karty. A Ty wróżysz?

              To się niestety zgadza - podobno nawet księżą się tym zajmują....

              Cytat (niestety) wkleił mi się zły - podaję prawidłowy:

              Księga kapłańska, rozdział 29
              (31) Nie będziecie się zwracać do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie
              będziecie zasięgać ich rady, aby nie splugawić się przez nich.

              Nie chcę Cię przekonywać. Jeśli masz wątpliwości - proś Boga o wyjaśnienie tej
              sprzeczności

              Pawel
              • szantrapa Re: Moja historia z tarotem 13.05.04, 08:11
                Wcale nie przesadza... Wrozenie z tarota to nic innego jak kontaktowanie sie ze
                swiatem astralnym a wiec nizszymi energiami .Na nasze wszystkie pytania znamy
                odpowiedzi ,wystarczy je tylko poszukac w sobie lub poprosic Boga o odpowiedz a
                nie radzic sie cholera wie jakich bytow astralnych :)
                • pawpos Re: Moja historia z tarotem 13.05.04, 08:39
                  Witaj,
                  Tylko skąd wiedzieć kto jest z niższej a kto z wyższej?
                  ja tam słucham dobrego doradcy - Chrystusa.
                  On on nam radzi:

                  (Ew. Jana 13:1, Biblia Tysiąclecia)
                  (6) Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie
                  przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

                  (księgo powtórzonego prawa)
                  18: 10 "Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień
                  swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; (11) nikt,
                  kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. (12)
                  Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych
                  obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza."

                  Bóg nas bardzo mocno przestrzega przed kontkatem z energiami ..... Może jednak
                  ma jakiś powód?

                  Pawel
    • agrentowy4321 Re: Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POM 09.03.23, 15:31
      Ile czasu trzeba?
    • irona.sonata Re: Analiza kart Tarota! jesli ktos sie zna - POM 30.04.23, 04:23
      Raz tak a raz inaczej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka