Dodaj do ulubionych

Naciagana astrologia

26.01.07, 23:16
Szkoda ze nie ma sensownych badan statystycznych roznych ludzi i ich wydarzen
versus ich aspekty z poszczegolnych technik
Interesowaloby mnie czy sa faktycznie jakies zgodnosci

przygladalam sie waznym wydarzeniom ze swojego zycia data po dacie wstecz.
I doszlam do wniosku ze w zasadzie KAZDE Z NICH mozna zobaczyc czy to w
tranzytach albo w pogresjach czy w dyrekcjach czy w midpunktach a jak nie to
relokacja i wariantami powyzszych i jeszcze paru innych.

Moj wniosek to pewna watpliwosc czy w ogole to wszystko ma sens poza natalna,
bo W ZASADZIE zawsze mozna znalezc jakies wytlumacznie w gwiazdach bo
statystycznie jest MASA zmiennych w kazdej z tych technik i zawsze jakas
konfiguracja to " wytlumaczy" dla nas wygodnie.Zawsze mozna naciagnac przy
takiej ilosci zmiennych.
Obserwuj wątek
    • rigel79 Re: Naciagana astrologia 26.01.07, 23:38
      Polecam ostatni komentarz Pana Piotra Piotrowskiego o Janie Mazochu ( link jest
      na tym forum ). Nie sądzę, by szafował swoimi astrologicznymi umiejętnościami,
      traktując ludzkie życie jako grę. A jednak w momencie stanu krytycznego i
      zagrożenia życia skoczka, odważył się napisać, że cały ten dramat znajdzie
      szczęśliwe zakończenie.
      Myślę, że wiele jest takich przypadków, w których trzeba powiedzieć TAK albo
      NIE ( jeśli klient pyta ) i nie ma NACIĄGANIA.
      Jeszcze nie mam takich umiejętności, ale myślę, że dobry astrolog czasami
      spotyka się z sytuacją w której musi coś konkretnie powiedzieć do klienta, a
      nie "pływać". Ja niestety nie mogę się w tej kwestii do końca wypowiedzieć, bo
      nie jestem "dobry", ale inni smile ... ?

      Pozdrawiam
      • grazynka_70 Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 01:53
        rigel79 napisał: #> Polecam ostatni komentarz Pana Piotra Piotrowskiego o Janie
        Mazochu ( link jest na tym forum ). Nie sądzę, by szafował swoimi
        astrologicznymi umiejętnościami,
        > traktując ludzkie życie jako grę. A jednak w momencie stanu krytycznego i
        > zagrożenia życia skoczka, odważył się napisać, że cały ten dramat znajdzie
        > szczęśliwe zakończenie.
        ...
        >Ja niestety nie mogę się w tej kwestii do końca wypowiedzieć, bo
        > nie jestem "dobry", ale inni smile ... ?

        rigiel79 musze przyznac ze przerazila mnie pewnosc z jaka odnosisz sie do
        wnioskow osob slawnych, (lub ktorzy sie o taka staraja) jako autorytetow ha
        ha...
        wybacz ale nie wypowiem sie dalej w tej delikatnej kwestii z grzecznosci

        Poza tym , zycze ci wiecej pewnosci siebie. Kazdy moze promowac sie jako dobry.
        Ty tez. A w dziedzinie astrologii ze to szczegolnie proste gdyz jak ten wpis
        okresla jest tyle zmiennych ze kazda rzecz znajdzie wygodne naciagniecie i
        wytlumaczenie. A ze rzetelny i skromny jestes to pewno dlugo sie jeszcze nie
        okreslisz jako dobry. Ale zapewniam cie z doswiadczenia ze jest wiele osob
        ktore i z mniejsza wiedza niz ty i doswiadczeniem astrologicznym juz udzielaja
        konsultacji i wieszcza to i owosmile)) Prosze nie pytaj czy to ok i co o tym sadze.
        Sle ci uklony i szacuneczek szczery


        • rigel79 Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 04:17
          Moja "ekstremalna pewność" to remedium na "ekstremalną wolność zadawania pytań".
          Posłużyłem się specjalnie jaskrawym przykładem w którym liczy się konkret. Nie
          mieszałbym ani autorytetów, ani wiary.

          Ja też czytałem Krishnamurtiego i de Mello, Nietzschego, Stirnera i nie uważam,
          bym za pomocą innych ciekawych opinii określał siebie jako "nie-mającego-
          zdania".

          Ale pytanie o podkładanie kosmogramu pod bieżące wydarzenia dla
          celów "samosprawdzającej się wyroczni" całkiem ciekawe. To temat z cyklu "czy
          zebra jest w czarne czy w białe paski". Myślę, że nie można jednoznacznie na
          nie odpowiedzieć. Są znawcy i oszuści. Drugich jest więcej, ale to nie oznacza,
          że brakuje tych lepszych.

          Pozdrawiam
      • grazynka_70 Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 02:01
        "Powiedział Brat mój obudzony. Nie wierz, jakiejś rzeczy dlatego że jest
        kolportowana,
        dlatego że jest przedmiotem tradycyjnej wiary, dlatego że takie jest zdanie
        większości,
        dlatego że można ją znaleźć w świętych tekstach, dlatego że odpowiada ona twoim
        inklinacjom, dlatego że jest autorytetem, lub że jest przyodziana prestiżem
        twego mistrza.
        Powiedział Brat mój Synu Człowieczy. Powierzam Tajemnicę tym, którzy są godni
        moich
        Tajemnic."

        Tekst z płyty: "Msza Wędrującego"
        Anna Chodakowska - wg Edwarda Stachury
    • zocha.w Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 00:32
      grazynka_70 napisała:

      > Moj wniosek to pewna watpliwosc czy w ogole to wszystko ma sens poza natalna,
      > bo W ZASADZIE zawsze mozna znalezc jakies wytlumacznie w gwiazdach bo
      > statystycznie jest MASA zmiennych w kazdej z tych technik i zawsze jakas
      > konfiguracja to " wytlumaczy" dla nas wygodnie.Zawsze mozna naciagnac przy
      > takiej ilosci zmiennych.

      Masz rację, jak ktoś chce, to zawsze znajdzie sobie aspekt, którym wytłumaczy
      to, co mu akurat pasuje. Dopasować można sobie wiele. W ubiegłym roku czytałam
      artykuł jednego astrologa o wypadku w hali katowickiej (zawalenie się dachu).
      Posiłkował się horoskopem Katowic. I wszystko mu pasowało. Tylko że hala, zwana
      katowicką, leży w granicach administracyjnych Chorzowa. No cóż... Nie wiedział
      o tym.
      Zmiennych jest rzeczywiście dużo. Myślę, że trzeba mieć "czuja", w które
      miejsce horoskopu spojrzeć, którą technikę akurat zastosować. Ale 100 procent
      pewności nie mamy chyba nigdy. Bo rzadko mamy dostęp do rzeczy, "o których się
      nawet filozofom nie śniło" (to wątek z forum Biegnąca z wilkami). A co dopiero
      nam? Ale mimo to zajmujmy się astrologią.
      • neptus Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 08:22
        Matkobosko, ludzie spać nie mogą! wink))

        Jest znaną rzeczą, ze wszystko najlepiej sie sprawdza po fakcie. Ale sprawdza
        sie tez i prognoza, tylko nie zawsze tak, jak sobie to wyobrażamy.

        Przykład: umówiłam sie kiedys na randkę... potem patrze w horoskop: zerowa
        koniunkcja Merkury-Wenus-Pluton na MC wydarzenia. No to juz wiem, o czym sobie
        pogadamy - bedzie pieprznie. smile)) No i chała. Facet cały czas ględził o
        pieniądzach. W dodatku facet, który normalnie całkiem sensownie gada.

        Prognoza była całkiem poprawna. Wybrałam tylko niewłaściwy wariant i
        zapomniałam, ze Wenus/Pluton to takze kasa. Nie jesteśmy doskonali, chociaż
        sama siebie uważam za niezłego astrologa. Gdyby chodziło o kogoś innego, a
        zwłaszcza, gdyby to było ważne, przyjrzałabym sie innym układom, pomyślała o
        innych wariantach... tu pierwsze spojrzenie i pierwsze skojarzenie wystarczyło.
        Dlatego nie ufam astrologom, którzy czytaja z horoskopu, ktory pierwszy raz
        widzą. Nie widza wszystkiego i łatwo o podobny błąd.

        A jednak Grażynka nie ma racji. Życie z horoskopem spowodowało, ze we mnie i w
        moim zyciu zaszły ogromne zmiany. Nie tylko przez analizę i zrozumienie
        radiksu. Także dzięki temu, ze nauczyłam sie rozumieć i wykorzystywać tranzyty.
        Doskonale wiem, co jest podczas nich moim wyborem i jesli któryś nie został
        wykorzystany, wiem, że pewne mozliwości odrzuciłam swiadomie. I jeszcze powiem,
        ze ogromnie mnie bawi, kiedy wszystko dzieje sie tak, jak zostało przewidziane.
        Nie patrzę, oczywiście, cały czas w horoskop, a drobne sprawy obserwuję raczej
        dla treningu. Ale kiedy mam ważne tranzyty, staram się jak najwięcej na tym
        skorzystać. Nie wszystko da sie dokładnie przewidzieć ale to sie koryguje w
        trakcie. To, co najważniejsze działa tak, jak powinno.
        • neptus Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 08:26
          Zocha ma 100% racji. Nigdy nie mamy pewności, czy wsystko, co trzeba
          uwzgledniliśmy i nie zajdzie coś, co zmieni wynik prognozy. Ale przeciez nie
          tworzymy wyroczni. Nie chodzi o przewidywanie faktów ale o to, jak sie ustawić
          do zmieniających sie warunków, aby je najlepiej wykorzystać. Jak sie zrealizuje
          tranzyt, zalezy od nas samych.
        • grazynka_70 Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 11:48
          neptus napisała:
          > A jednak Grażynka nie ma racji. Życie z horoskopem spowodowało, ze we mnie i
          w
          > moim zyciu zaszły ogromne zmiany. Nie tylko przez analizę i zrozumienie
          > radiksu. Także dzięki temu, ze nauczyłam sie rozumieć i wykorzystywać
          tranzyty.

          Nie mam watpliwosci co do tego ze astrologia moze pomoc w zyciu chocby w
          zrozumieniu swoich cech psychologicznych. Radix urodzeniowy dla mnie ma b duzo
          sensu. I sie potwierdza. Co do tranzytow to mozemy na sile jakos zmieniac
          postawe i dostosowywac sie, ale tak naprawde czesto ich dzialanie bywa
          zaskakujace, chocby Urana itd Nie o to mi chodzi. Nie podwazam sensu astrologii
          jako takiej.

          Jednak ogladajac przez lata te wydarzenia u mnie z przeszlosci, poddajac je
          analizie przez znajomych astrologow, odczuwam ze jakos za bardzo... mozna
          naciagac i zawsze znalezc przyczyne jak nie tu to i tam. Jakos statystycznie
          wydalo mi sie wyrazne ze zawsze znajdzie sie wytlumaczenie jakies z rozmaitych
          technik, jak to i tamto nie pomoze to chocby zmniana znaku midpunktu itd itp.
          Sek w tym, ze czesto i wielkie tranzyty i progresje nie daly u mnie zadnych
          wydarzen. Nic. Stad ostatnio moje watpliwosci czy czasem nie mozna wszedzie
          naciagnac co sie chce.
          • zocha.w Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 12:06
            grazynka_70 napisała:

            > Sek w tym, ze czesto i wielkie tranzyty i progresje nie daly u mnie zadnych
            > wydarzen. Nic. Stad ostatnio moje watpliwosci czy czasem nie mozna wszedzie
            > naciagnac co sie chce.

            Wiesz, kiedy najczęściej tranzyty czy progresje dają wydarzenia? Wtedy, kiedy
            idziemy niezbyt dobrą drogą i trzeba nas porządnie szturchnąć, żebyśmy zmienili
            kurs. Gdy trzymasz dobry kierunek, nie muszą Cię przywoływać do porządku. Ja z
            tranzytów i progresji wyciągam wnioski, czy idę dobrze. Jeżeli okazuje się, że
            źle, szybko robię korektę.
            Ktoś może tu powiedzieć, jak w takim razie ma się do tego np. śmierć osoby
            bliskiej na - powiedzmy - ciężkim tranzycie Plutona czy Saturna w naszym
            horoskopie. To nic nie ma do naszej drogi. Tak, ale tranzyt pokazuje, jak
            ciężko nas to dotknęło, mówi o naszych trudnych przeżyciach. Mówi o tym, na ile
            i jak pogodziliśmy się z daną sytuacją, jak odbiła się ona na nas. I może
            trzeba wtedy zmienić myślenie o pewnych sprawach? Trudne tranzyty wołają o
            jakąś korektę, niezależnie od naszych przeżyć.
            • princesswhitewolf Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 23:18
              zocha.w napisała:
              >Wiesz, kiedy najczęściej tranzyty czy progresje dają wydarzenia? Wtedy, kiedy
              >idziemy niezbyt dobrą drogą i trzeba nas porządnie szturchnąć, żebyśmy zmienili
              >kurs. Gdy trzymasz dobry kierunek, nie muszą Cię przywoływać do porządku. Ja z
              >tranzytów i progresji wyciągam wnioski, czy idę dobrze. Jeżeli okazuje się, że
              >źle, szybko robię korektę.

              Slyszalam juz ta teorie od pewnej mojej wirualnej znajomej, nawiasem mowiac
              swietnej babki i b dobrego astrologa.
              Sek w tym ze to by znaczylo ze lobuzy zawsze beda mieli wydarzeniowe aspekty
              pchania w pozytywnym kierunku aby ich naprostowac, a jednak niestety rzadko tak
              bywa.
              Poza tym ciezko ocenic wg tej koncepcji co nam sluzy a co nie. Czasem sa ta
              bardzo wzgledne sprawynp. jeden tranzyt Plutona na asc wygnal mnie do USA, a jak
              zlazl, wrocilam do UK. Co lepsze? a bo ja wiem, oba kraje maja + i -
              ciezko czasem stwierdzic co lepszewink
          • iokepine Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 12:09
            grazynka_70 napisała:
            >Jakos statystycznie
            > wydalo mi sie wyrazne ze zawsze znajdzie sie wytlumaczenie jakies z rozmaitych
            > technik, jak to i tamto nie pomoze to chocby zmniana znaku midpunktu itd itp.
            > Sek w tym, ze czesto i wielkie tranzyty i progresje nie daly u mnie zadnych
            > wydarzen. Nic. Stad ostatnio moje watpliwosci czy czasem nie mozna wszedzie
            > naciagnac co sie chce.


            W astroloogii jest dużo zmiennych i ponieważ astrolodzy jako grupa nie maja
            takich środków do dyspozycji, jak jakakolwiek dzoedzina nauki utrzymywana przz
            państwo zcy firmy, każdy sobie rzepkę skrobie i wyciąga wniosi na podstawie
            własnych informacji, których niewielką część przekazuje dalej.

            To, że istnieje wiele zmiennych nie oznacza przypadkowości.
          • anahella Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 16:40
            grazynka_70 napisała:


            > Jednak ogladajac przez lata te wydarzenia u mnie z przeszlosci, poddajac je
            > analizie przez znajomych astrologow, odczuwam ze jakos za bardzo... mozna
            > naciagac i zawsze znalezc przyczyne jak nie tu to i tam. Jakos statystycznie
            > wydalo mi sie wyrazne ze zawsze znajdzie sie wytlumaczenie jakies z rozmaitych
            > technik, jak to i tamto nie pomoze to chocby zmniana znaku midpunktu itd itp.


            Grazynko, mozna naciagac w kazdej dziedzienie. Im mniej wie astolog, tym
            bardziej serwuje klientowi nic nie znaczace zdania wypowiedziane jezykiem
            astorlogicznym. A co to klienta obchodzi czy wtedy byl tranzyt przez midpunkt,
            czy przez ascendent? Wazne jest to w relacji nauczyciel-uczen a nie
            astorlog-klient.


            > Sek w tym, ze czesto i wielkie tranzyty i progresje nie daly u mnie zadnych
            > wydarzen. Nic. Stad ostatnio moje watpliwosci czy czasem nie mozna wszedzie
            > naciagnac co sie chce.


            W sumie i ja to moge o sobie powiedziec. Nie kazdy tranzyt, nie kazda progresja
            u mnie zadzialala, ale nie moge powiedziec, ze cos sie wydarza bez odbicia w
            tranzytach i progresjach.

            Pewien astrolog - Rosjanin wmawial mi, ze w moim zyciu nastapily wielkie zmiany
            w drugiej polowie roku 1989. Ja mu odparlam: "naturalnie, zmienilo sie cale moje
            zycie, bo w Polsce skonczyl sie komunizm". Ale on drazyl, ze musialo to byc cos
            osobistego. Nie bylo nic osobistego, byla zmiana stosunkow ekonomincznych w
            kraju i ja tylko z nimi poplynelam. Wieksze zmiany byly pozniej, na innych
            tranzytach. Astrolog nie chcial zrozumiec, ze moj horoskop z punktu widzenia MC
            jest zwiazny z moim krajem. Ze sama zmiana systemu w mojej ojczyznie (MC w Raku)
            sama w sobie nie zaowocowala wydarzeniami osobistymi. Musialam poczekac troche,
            az do Polski wejdzie obcy kapital (Ksiezyc u szczytu VIII) i wtedy nastapily
            zmiany w dziedzinie zawodowej.
    • dori7 Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 12:07
      grazynka_70 napisała:

      > przygladalam sie waznym wydarzeniom ze swojego zycia data po dacie wstecz.
      > I doszlam do wniosku ze w zasadzie KAZDE Z NICH mozna zobaczyc czy to w
      > tranzytach albo w pogresjach czy w dyrekcjach czy w midpunktach a jak nie to
      > relokacja i wariantami powyzszych i jeszcze paru innych.
      >
      > Moj wniosek to pewna watpliwosc czy w ogole to wszystko ma sens poza natalna,
      > bo W ZASADZIE zawsze mozna znalezc jakies wytlumacznie w gwiazdach bo
      > statystycznie jest MASA zmiennych w kazdej z tych technik i zawsze jakas
      > konfiguracja to " wytlumaczy" dla nas wygodnie.Zawsze mozna naciagnac przy
      > takiej ilosci zmiennych.

      Zapomnialas o absolutnie podstawowej zasadzie astrologii, zarowno
      prognostycznej, jak i urodzeniowej - trzykrotnosci pojawienia sie informacji.
      Nie wystarczy, ze cos pojawi sie "w tranzytach albo w pogresjach".

      Spojrz przykladowo na horoskop Jane Austen na zapowiedzi w prasie jej pierwszej
      powiesci:
      kuferek.blox.pl/2006/11/Portret-damy-horoskop-Jane-Austen.html#ListaKomentarzy
      Sukces, ktory nadszedl po latach, widac i w tranzytach, i w progresjach, i w
      solariuszu.
      • sagittarian Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 14:05
        w duzej mierze zgodze sie z autorka. nowy glos na forum, nowe spojrzenie, zaraz
        sporo odpowiedzismile

        kilka razy na tym forum kwestionowalem znaczenie "prognostyki" i zawsze daje
        wyraz swojemu dystansowi do tych zjawisk. Watek o "napasci astrologicznej"
        zalozylem z ciekawosci i choc przewija sie tam wszedzie Uran - moze to dziala na
        zasadzie o jakiej piszesz w tytule?

        Uwazam, ze radix jako matryca, uchwycenie danego scisle okreslonego wykresu
        ukladu planet, domow itd. jest najwazniejszy. Biorac pod uwage, ze poruszamy sie
        w dziedzinie ezoterycznej, nie uznawanej przez oficjalne kregi naukowe i zreszta
        wszyscy mamy swiadomosc ze jej interpretacje sa tylko i wylacznie 1) domyslami
        2) obserwacja statystycznych podobienstw badanych przypadkow, charakterow 3)
        wywiedziona z wiekow przemyslen, wierzen, archetypow wypadkowa

        Dlatego tez skupienie sie na ( i tak niepewnej) interpretacji statycznego obrazu
        jakim jest radix i doglebne badanie, daje wieksza szanse na zblizenie sie do
        tresci i sedna znaczenia. Wskutek tranzytow, progresji cala lamiglowka jest
        zapladniana taka iloscia niewiadomych, ktora porownalbym tylko do 2 i
        potegowania w gore. Zalozmy ze radix jest 2 (jako tako wybadana) to pozniejsze
        dywagacja tworza z tego 128, 256 czy raczej 1/128, 1/256 prawdopodobienstwa ze w
        ogole wiemy o czym mowimy.

        Poruszalem tutaj kiedys temat pomiarow calosci figur jakie tworza planety, nie
        tylko ich katow, postulowalem przy tym mozliwosc ze byc moze trojkaty jakie sie
        rysuja wskutek tego (z ziemia jako przyrpostokatna w 90st, itd)powinny byc
        analizowane calosciowo, takze z uwzglednieniem dlugosci ramion oraz katow
        pozostalych, nie tylko tego przy ziemi. Przeszlo bez echa, nawet zignorowane ale
        uwazam ze takie tematy poruszac trzeba a nie zamykac sie w dogmatach.

        arianty jakie wydaje sie nam oczywiste - w rodzaju aspekt jest taki a taki,
        powiedzmy ze scisly. Juz odnosimy to do penych formulek. w gre wchodza takie a
        nie inne domy i katy horoskopu, znowu wedlug formulek precyzujemy dochodzenie. I
        nie kwestionuje ze to ma wartosc, bo oczywiscie ze ma. Z tym jednak
        zastrzezeniem, ze calosc kombinacji, wariacji, ustawien planet wzgledem siebie
        jest tak bogata, ze zakladanie iz drobny wycinek tego - np. aspekt jest
        jednoznaczna definicja, ktora potem mozna odnosic do tranzytow - jest ogromnym
        uproszczeniem.

        Lopatologicznie mozna to odniesc do pogody chociazby i statystycznego jej
        analizowania. Co roku i za kazdym razem badacze sa zaskakiwani anomaliami, ktore
        nijak maja sie do statystyk, przewidywan. Znaczy to wlasnie tyle, ze zbior
        czynnikow determinujacych jest poza naszym zasiegiem. co z tego ze od lat
        stuleci temperatura, pogoda w listopadzie byla jakas tam. skoro nagle jest
        calkiem inna, sniegu nie ma, 12 stopni na nowy rok itp.

        Podobnie z tranzytami - wydaje nam sie ze "zaobserwowane" prawidlowosci MUSZA
        DZIALAC a prawda jest taka ze NIE MUSZA. Dlatego wlasnie zgadzam sie ze galaz
        prognostyczna astrologii to wielka niewiadoma. Spojrzcie: pogoda, tektonika,
        komety, wybuchy supernovych, aktywnosc slonca - wszystko wymyka sie
        klasyfikacjom i przewidywaniom tylko na podstawie waskich i krotkich obserwacji.
        dlaczego nie mialy by sie wymykac tranzyty, progresje i dyrekcje????
        • grazynka_70 Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 23:37
          Sagittarian, porownanie z pogoda jest bardzo trafne i w sumie dalo mi
          domyslenia. Tyle zmiennych ze trudno przewidziec, jednak i tak warto obserwowac,
          myslesmile. I meterolodzy obserwuja pogode mimo czestych pomylek, a my patrzymy na
          gwiazdysmile Bardzo dziekuje za twoj wpis, bo dotknales sedna o co mi chodzi.
      • grazynka_70 Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 23:01
        dori7 napisała:
        > Zapomnialas o absolutnie podstawowej zasadzie astrologii, zarowno
        > prognostycznej, jak i urodzeniowej - trzykrotnosci pojawienia sie informacji.
        > Nie wystarczy, ze cos pojawi sie "w tranzytach albo w pogresjach".
        niektore wydarzenia widac ale

        dori no naprawde nie ma paru wielkich wydarzen w moim zyciu jakos zaznaczonych
        ani w tranzytach ani progresjach ani dyrekcjach. Meczy mnie to ha ha ale zawsze
        moze byc rozwiazanie ze ja czegos nie widzewinkpozdrawiam
        • dori7 Re: Naciagana astrologia 28.01.07, 00:53
          grazynka_70 napisała:

          > dori no naprawde nie ma paru wielkich wydarzen w moim zyciu jakos zaznaczonych
          > ani w tranzytach ani progresjach ani dyrekcjach. Meczy mnie to ha ha ale
          > zawsze moze byc rozwiazanie ze ja czegos nie widzewinkpozdrawiam

          Bardzo mozliwe.
    • anahella Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 16:30
      Statystyki mialy by sens gdyby astrologia dzialala na zasadzie "tranzyt planety
      X przez Y = wydarzenie Z". Ale to tak nie dziala. U mnie Ksiezyc wlada MC, wiec
      moja kariera zawodowa jest ksiezycowa, u kogos innego MC bedzie dzialalo zgodnie
      z natura Neptuna czy Marsa. Za duzo zmiennych u wyjscia do badan, zeby dalo sie
      to tak ogarnac.
      • grazynka_70 Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 22:59
        nahella napisała:

        > Statystyki mialy by sens gdyby astrologia dzialala na zasadzie "tranzyt planety
        > X przez Y = wydarzenie Z". Ale to tak nie dziala. U mnie Ksiezyc wlada MC, wiec
        > moja kariera zawodowa jest ksiezycowa, u kogos innego MC bedzie dzialalo zgodni
        > z natura Neptuna czy Marsa. Za duzo zmiennych u wyjscia do badan, zeby dalo sie
        > to tak ogarnac.

        na studiach mialam przez rok statystyke i czytalam tez ze statystycy robili
        czasem ankiety nawet i z tysiacami zmiennych. Mysle sobie ze gdyby tak
        zorganizowac ilus tam astrologow i kazdy by analizowal jeden aspekt w
        dziesiatkach statystyk, wprowadzac do bazy danych moze by to dalo jakies
        rezultaty... eh marze?sad ale fajnie by bylo....

        no ale to z tym rosyjskim astrologiem z 1989 roku to dobre ha ha ha
          • grazynka_70 Re: Naciagana astrologia 28.01.07, 00:04
            queenmaya napisała:

            > Statystycznie to jest tak, że pan i jego pies mają średnio 3 nogi.

            czy kiedys zastanawialas sie dlaczego w ksiazkach pisza ze np kwadratura Urana i
            Saturna ma takie a nie inne dzialanie? Z obserwacji. A jakie to obserwacje?
            Statystyczne oczywiscie, tyle ze niekoniecznie podliczane jakos i median
            wyliczany z tego
            Wbrew pozorom astrologiczna widza jest poparta obserwacjami powtarzalnosci
            statystycznej
            • anahella Re: Naciagana astrologia 28.01.07, 00:42
              grazynka_70 napisała:

              > queenmaya napisała:
              >
              > > Statystycznie to jest tak, że pan i jego pies mają średnio 3 nogi.
              >
              > czy kiedys zastanawialas sie dlaczego w ksiazkach pisza ze np kwadratura Urana
              > i
              > Saturna ma takie a nie inne dzialanie? Z obserwacji.

              Nie. Ze zrozumienia natury Urana i Saturna. Z mitologii, z filozofii z historii
              kultury, z psychologii.


              > Wbrew pozorom astrologiczna widza jest poparta obserwacjami powtarzalnosci
              > statystycznej

              Skoro nie ma takich statystyk, to skad to wiesz?
              • grazynka_70 Re: Naciagana astrologia 28.01.07, 01:51
                anahella napisała:
                > Wbrew pozorom astrologiczna widza jest poparta obserwacjami powtarzalnosc
                > i statystycznej
                Jak sie ma filozofia do astrologii? epistemologia czy ontologia tutaj cos ma
                do tego?
                Sumerowie tez poslugiwali sie astrologia i bynajmniej nie oparta o mity greckie
                a archetypy i jakosci planet nie do konca odpowiadaly tym greckim. To samo z
                Wedyjska astrologia. Jest nieco inna w znaczeniu planet. Polecam objasnienia
                Wedyjskie charakterystyki planet w Keplerze
                Moj znajomy astrolog uwaza tez ze wcale nie obserwacje regularnosci
                wystepowania danych aspektow ( czyli obserwacja niekoniecznie podliczana jakos
                ankietami, ale humanistyczna- takie sa w kazdej ksiazce astrologicznej, to tez
                rodzaj powtarzalnosci i obserwacji wiec, statystyka) to ze jeden zzyna od
                drugiego opisy w ksiazkach astrologicznych jest przyczyna ze opisy
                poszczegolnych aspektow sa podobne. Ja jednak jestem pelna wiary ze jednak jest
                to poparte obserwacjami a nie zzynaniemsmile

                Co do archetypow Piotr Palagin ciekawie napisal o pewnych funkcjonujacych w
                spoleczenstwie archetypach rodem z mitologii w jednej ze swoich ksiazek.
                Ale podejscie ze to archetypy w naszej podswiadomosci sprowadza astrologie do
                takiej samej sztuki dywinacyjnej jak numerologia czy tarot gdzie nie obiektywne
                zjawiska na niebie ale nasza podswiadomosc wszystko kreuje typu zycie jest
                snem a wiec nasza spoleczna podswiadomosc powoduje jak planety na nas
                oddzialywuja. To juz inne wejzenie na astrologie. Nie nobilituje zadnego z
                dwoch. Nie wnioskuje co lepsze. Dywaguje tylko.


                • grazynka_70 Polaczenie 2 szkol myslenia 28.01.07, 02:03
                  anahella
                  aha jeszcze cos
                  moja znajoma ma taka teoriesmile na polaczenie tych dwoch szkol myslenia:

                  1. Szkola Proby wyjasnienia Pragmatycznie magnetycznopsychologicznego itp
                  oddzialywania cial niebieskich
                  i
                  2.Szkola Psychologiczno-ezoteryczna archetypow mitologicznych/podswiadomosci
                  w jedno:

                  cyt"Synchrnonizacja glownych fal mozgowych (czestotliwosci) z ziemskim polem
                  magnetycznym, ktore z kolei jest poalryzowane przez Zodiak
                  stad i i korelacja ktora im silniejsze "pole" tym wiekszy stopien korelacji.
                  Czlowiek ma pole magnetyczne ktore to przenosi ale i czlowiek to ten ktorego
                  mozg i on sam sa tylko obiektem poddanym temu oddzialywaniu"

                  Ta to ci dopiero wymyslilasmileAle mysle jest w tym jakis senssmile... Pozdrawiam
                • anahella Re: Naciagana astrologia 28.01.07, 02:22
                  grazynka_70 napisała:

                  > Ale podejscie ze to archetypy w naszej podswiadomosci sprowadza astrologie do
                  > takiej samej sztuki dywinacyjnej jak numerologia czy tarot gdzie nie
                  > obiektywne
                  > zjawiska na niebie ale nasza podswiadomosc wszystko kreuje typu zycie jest
                  > snem a wiec nasza spoleczna podswiadomosc powoduje jak planety na nas
                  > oddzialywuja.

                  Nie przesadzasz?
        • anahella Re: Naciagana astrologia 28.01.07, 00:40
          grazynka_70 napisała:


          > na studiach mialam przez rok statystyke i czytalam tez ze statystycy robili
          > czasem ankiety nawet i z tysiacami zmiennych.

          Ok, super, ale to tylko teoria. Nie da sie analizy astrologicznej wsadzic w
          algorytm, nie zastapisz astrologa maszyna liczaca.
          Mysle, ze piszac to bardzo splycasz temat.

          > Mysle sobie ze gdyby tak
          > zorganizowac ilus tam astrologow i kazdy by analizowal jeden aspekt w
          > dziesiatkach statystyk, wprowadzac do bazy danych moze by to dalo jakies
          > rezultaty... eh marze?sad ale fajnie by bylo....

          Chcesz wyrwany aspetk analizowac? Masz od tego horoskopy w gazetach.

          >
          > no ale to z tym rosyjskim astrologiem z 1989 roku to dobre ha ha ha

          A co konkretnie?
          • grazynka_70 Re: Naciagana astrologia 28.01.07, 01:35
            anahella napisala:
            > Ok, super, ale to tylko teoria. Nie da sie analizy astrologicznej wsadzic w
            > algorytm, nie zastapisz astrologa maszyna liczaca.

            no sa programy astrologiczne i to pisza je nawet najbardziej znamienici
            astrolodzy. Oczywiscie ze badania takie by splycily wiele spraw, ale moze by i
            zwrocily uwage na pewne regularnosci. czemu nie probowac? zawsze wartosciowe sa
            nowe wnioski niz te zastane. Lub nawet jesli mam sie przekonac ze te zastane sa
            wlasciwe to dobrze jest miec to potwierdzone w sposob naukowy. Moze sie skusze
            kiedys cos zainicjowac.

            > Chcesz wyrwany aspetk analizowac? Masz od tego horoskopy w gazetach.
            W gazetach nie ma mowy o aspektach konkretnych. Raczej dominuja jakies ogolniki
            na podst pozycji slonca w znaku.
            To skad klasycy astrologii w ksiazkach pisza ze opozycja saturn-ksiezyc znaczy
            to i to? Kazda podrecznik astrologiczna jest pelen wlasnie takich wyrwanych
            aspektow.Samemu musimy wszystko dodac w glowie i widziec subtelnosci i niuanse
            danej sytuacji
            Te podrecznikowe sytuacje,nie sa wyssane z palca ale wlasnie ze statystycznych
            obserwacji astrologow. Nie podliczonych ale zaobserwowanych i opisanych
            humanistycznie. Astrolog obejrzal dana np Koniunkcje z 500 razy i wysnul jakies
            tam ogolne wnioski jak sie zachowuje takowa w znaku/ domu itp

            > A co konkretnie?
            Cala historia jest zabawna. To dziwne? wiele mi przypomina. Nie bede tego
            rozwijac dalej bo to poza tematem
            • pani.jazz Re: Naciagana astrologia 28.01.07, 09:32
              > no sa programy astrologiczne i to pisza je nawet najbardziej znamienici
              > astrolodzy. Oczywiscie ze badania takie by splycily wiele spraw, ale moze by i
              > zwrocily uwage na pewne regularnosci. czemu nie probowac?

              Masz pieniadze, czas i umiejetnosci? To zrob to, a nie roztrzasaj na forum. Potem pochwal sie wnioskami, a my Ci przyklasniemy. Zostaniesz wpisana w annaly polskiej i nie tylko astrologii jako pierwsza statystyczka, ktora postanowila calkowicie z wlasnej naukowej ciekawosci i zupelnie bezinteresownie zajac sie tak wazna sprawa dla swiata glownie spoza kregu astrologow.
              • grazynka_70 Re: Naciagana astrologia 28.01.07, 12:33
                pani jazz, no to po co cokolwiek roztrzasac na forum? Forum jest po to aby
                podzielic sie wnioskami. Mnie duzo ten watek nauczyl.Przeczytaj inne moje wpisy
                Temat taki sam dobry jak i inny. Poza tym PaniJazz, zajmuje sie od kilkunastu
                lat astrologia. Znowu nie doczytalas innych wypowiedzi i uznajesz to za jakis
                kolejny wrogi watek dla astrologi. Bardzo pochopny wniosek
                A nawiasem mowiac to swoje na swoja mala skale badania od pewnego czasu
                prowadze, ale jak wiadomo to nie bedzie rzetelne bo jak trafnie spostrzezono
                zmiennych jest tysiace
                • pani.jazz Re: Naciagana astrologia 28.01.07, 12:42
                  > pani jazz, no to po co cokolwiek roztrzasac na forum? Forum jest po to aby
                  > podzielic sie wnioskami.

                  Nie dzielisz sie zadnymi, choc, jak piszesz:
                  > A nawiasem mowiac to swoje na swoja mala skale badania od pewnego czasu
                  > prowadze.
                  A szkoda w takim razie, ze nie dzielisz sie tym, co sama zrobilas, skoro mozesz, nawet jesli nie bedzie to oparte na setkach tysiecy przykladow.
                  To wlasnie nazywam niepotrzebnym roztrzasaniem: mozna inaczej, ale sie marudzi i kombinuje, jak zrobic, zeby nie zrobic.

                  > Temat taki sam dobry jak i inny.
                  Nie powiedzialam, ze zly. Powiedzialam, ze niepotrzebnie rozstrzasany na taka skale, skoro nic z niego nie wynika.

                  > Poza tym PaniJazz, zajmuje sie od kilkunastu
                  > lat astrologia.

                  So?

                  > Znowu nie doczytalas innych wypowiedzi i uznajesz to za jakis
                  > kolejny wrogi watek dla astrologi. Bardzo pochopny wniosek

                  Znowu? Nie doczytalam?
                  Bardzo pochopny wniosek.
                  A ten watek jako wrogi astrologii? A co ja sama to moze obchodzic? Czy jej zaszkodzi? W waskim gronie bywajacych na tym forum, na pewno nie. A do szerszego grona sie raczej nie wyniesie.
          • sagittarian Re: Naciagana astrologia, algorytmy, statystyka 28.01.07, 12:11
            anahella napisała:
            > Ok, super, ale to tylko teoria. Nie da sie analizy astrologicznej wsadzic w
            > algorytm, nie zastapisz astrologa maszyna liczaca.
            > Mysle, ze piszac to bardzo splycasz temat.

            watek jest dobry - nastepuje pomieszanie z poplataniem. anahello, jak mozna
            kwestionowac metody statystyczne w calej astrologii? Przeciez to wlasnie stad (w
            prostej linii) wywodzi sie definiowanie pewnych ukladow, zaobserwowanych przez
            lata i wielu ludzi i odfiltrowanych na zasadzie dwoch nizin "krzywej
            statystycznej". Jesli przez lata badan obserwuje sie cechy np. Urana, Saturna,
            Ksiezyca to wlasnie dlatego ze odrzuca sie te najrzadziej powtarzajace a
            przyjmuje jako definicje te regulranie i czesto obserwowane.

            Przeciez to statystyka odsiewa watpliwosci jakie ktos moglby wywodzic od np.
            opozycji Marsa i Plutona , ze jest to wskaznik szczescia malzenskiego, talentu
            malarskiego, otwartcyh uczuc, opanowanych emocji. Jesli w 12 przypadkach na
            10000 ktos moze tak wnioskowac, jest to odsiewane w zderzeniu z 9000 opisow
            sugerujacych calkiem inne znaczenie. przeciez to oczywiste

            I jeszcze zauwaz, ze nie odchodzac od astropsychologii i astrologii
            humanistycznej, mysle ze tak czy inaczej wlasciwy kierunek rozwoju zmierza
            sciezka matematyczna, harmoniczna. I na podstawie coraz scislejszego opanowania
            zjawisk dajacych sie ujac w funkcje, mozna bedzie scislej definiowac
            odzwierciedlenie ich w czlowieku czyli astrologii humanistycznej. Bez dazenia do
            algorytmow powinnismy sie cofac do jaskin, zabobonow, rysunkow na scianach i na
            tej podstawie upraszczac wszystkie roznice do prostych szufladek.

            "jak na gorze, tak na dole" wyznacza kierunek poszukiwan. Jesli jestesmy w
            stanie dostrzec i zbadac podobne do ukladu planetarnego zasady wystpeujace na
            poziomie atomu, kwarku, elektronu, protonu - sadze ze tam w gorze bedzie to
            mialo zastosowanie. Ujmujac najprosciej: intuicja mi mowi ze wszystko kreci sie
            i jest tlumaczone naturalnym rytmem przeciwienstw gdzie kluczowa role gra (w
            naszej percepcji) liczba 2. Ruch wirowy, opozycja, przeciwienstwo, rownowaga,
            dazenie do rownowagi to jest klucz. W zyciu codziennym kazdy czlowiek to wyraza
            znajdujac upodobanie w muzyce, tancu i rytmie. wszystko jest symetryczne, kreci
            sie wokol 2,4,8,16 oraz 1/2 1/4 1/8 1/16 i mysle ze tedy droga do dotkniecia
            sedna i czlowieczenstwa i praw natury
    • queenmaya Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 22:59
      grazynka_70 napisała:

      > Szkoda ze nie ma sensownych badan statystycznych roznych ludzi i ich wydarzen
      > versus ich aspekty z poszczegolnych technik
      > Interesowaloby mnie czy sa faktycznie jakies zgodnosci

      Tego typu żądania zgłaszają tzw. racjonaliści i kiedy nie uzyskują
      satysfakcjonującej odpowiedzi nadymają się dumnie i sączą z pogardą, że to jest
      dowód potwierdzający ich przekonanie, że astrologia jest przesądem.
      Tranzyty działałyby w ten sposób, gdyby człowiek był maszyną, a jego los byłby
      odgórnie i na zawsze zdeterminowany. Tak jednak nie jest. Mamy wolność wyboru, a
      co najważniejsze - wolność rozwoju. Jeśli się rozwijasz, wtedy nawet najcięższe
      tranzyty cię nie nękają.
      Tranzyty, szczególnie planet ciężkich, należy traktować jako życiowe egzaminy.
      Jeśli wszystko jest dobrze, nic się nie stanie, jeśli jest źle, życiorys jest do
      poprawki i nierzadko trzeba zaczynać wszystko od nowa.
      Jeśli chodzi o dopasowywanie minionych wydarzeń do tranzytów, to oczywiście jest
      to łatwe. Zwykle to, co się dzieje archetypowo pasuje do natury planety i jej
      aspektu. Jednak w drugą stronę nie jest tak łatwo. Jak pisała Neptus - może się
      zdarzyć to lub tamto albo jeszcze coś innego, ale ty nie wiesz, co to będzie
      konkretnie, bo ten przykładowy Pluton może się zrealizować na kilka różnych
      sposobów. Tak więc po fakcie widać, jak się zrealizował, przed faktem musisz
      zgadywać i możesz nie trafić.
      To forum nazywa się "jak na górze, tak na dole". To, co w gwiazdach to i na
      ziemi. Ale ponieważ gwiazdy nie rządzą i niczego nie powodują, lepiej przyjąć,
      że chodzi tu nie o przyczynę i skutek, lecz o synchroniczność. Po więcej wiedzy
      odsyłam do Junga lub na skróty do Wikipedii.
      • grazynka_70 Re: Naciagana astrologia 27.01.07, 23:33
        queenmaya napisała:
        >
        > Tego typu żądania zgłaszają tzw. racjonaliści i kiedy nie uzyskują
        > satysfakcjonującej odpowiedzi nadymają się dumnie i sączą z pogardą, że to jest
        > dowód potwierdzający ich przekonanie, że astrologia jest przesądem

        Dlaczego zaraz tak niemilo i o dumie. Nikt nie pisze ani z duma ani z pogarda i
        nic sie nie saczy. Bez przesady z jakimis zaraz czarno- bialymi wizjami typu Kto
        nie jest z nami jest przeciw nam. Czyli albo akceptujesz calosc astro albo
        jestes dumny. To bardzo waska wizja jacy sa ludzie w stosunku do astrologii,
        Queensmile Junga przestudiowalam dosc dobrze na studiach.
        Poza tym reszta co piszesz jakos nie odnosi sie w ogole do tematu o jakim pisze.
        Czy to wyklad czym sa tranzyty? Prosze przeczytaj dobrze, ale jeszcze raz jakbys
        nie doczytala:
        Ja nie kwestionuje horoskopu urodzeniowego. Owszem przekonuje mnie. Ja pisze o
        statystyce i o moim marzeniu rzetelnego jakos zorganizowania danych astrologii
        mimo tysiecy zmiennych. Naprawde fajnie by bylo aby podac racjonalne dane
        statystytyczne i wyniesc astrologie na oltarz nauki na rowni z psychologia.
        Fakt nie lubie majtac nozkami w powietrzu. Lubie jak cos ma tez potwierdzenie
        obiektywne i powtarzalnesmile Subiektywizmy zostawiam dla siebie
        • dori7 Re: Naciagana astrologia 28.01.07, 00:59
          grazynka_70 napisała:

          > Ja nie kwestionuje horoskopu urodzeniowego. Owszem przekonuje mnie. Ja pisze o
          > statystyce i o moim marzeniu rzetelnego jakos zorganizowania danych astrologii
          > mimo tysiecy zmiennych. Naprawde fajnie by bylo aby podac racjonalne dane
          > statystytyczne i wyniesc astrologie na oltarz nauki na rowni z psychologia.
          > Fakt nie lubie majtac nozkami w powietrzu. Lubie jak cos ma tez potwierdzenie
          > obiektywne i powtarzalnesmile Subiektywizmy zostawiam dla siebie

          To zrob tysiac horoskopow.
            • neptus Re: Naciagana astrologia 28.01.07, 02:28
              Naciągane to sa Twoje argumenty. nie nalezy. Z tego, co wypisujesz, to chyba
              nie bardzo jestes zorientowana w temacie. Psychologia tez sie posługuje
              archetypami, a do technik dywinacyjnych
              • grazynka_70 Re: Naciagana astrologia 28.01.07, 12:29
                neptus, chyba ugryzlo ci kawal wypowiedzi, ale nie jestem pewna. Moze mialo to
                byc takie zdanie.

                Jesli wczytasz sie dokladnie neptus od gory do dolu to zauwazysz ze ie trzymam
                jakiejs strony. To nie jest kolejny wpis pt. Napasc na astrologie i jej kolejny
                przeciwnik. O nie. Po prostu pisze o moim doswiadczeniu i ze nie zawsze widze
                potwierdzalnosc wydarzen w technikach astrologii prognostycznej i ze fajnie
                byloby to statystycznie moze pobadac. Ot tyle. Nic wiecej. Horoskopy
                urodzeniowe bardzo mnie przekonaly w praktyce.

                Archetypami to poslugiwal sie Jung i jego szkola, to on koncepcje zbiorowej
                podswiadomosci i archetypow spopularyzowal. Jung nie jest jak najbardziej
                postacia z historii psychologii. Martwie sie ze wyciagasz pochopne
                wnioski.Skonczylam kiedys pedagogike i zajecia z psychologii mialam we
                wszelkich wariantach. Astrolodzy maja tendencje do myslenia czarno bialego.
                Wrog ( ignorant)- przyjaciel ( psycholog- astrolog). A niestety bywaja
                astrolodzy ktorzy miewaja watpliwosci. Zycie ma wiele kolorowsmile Nie kazdy kto
                poddaje cos w watpliwosc musi byc zaraz niezorientowanym laikiem. Astrologia
                dlugo sie zajmuje, ale miewam watpliwosci.

                Tylko kwestionowanie i watpliwosci sa wrotami do wiedzy. Nie klaniam sie w pas
                wszystkiemu co slawy napisza. Sama chce dojsc do czegos. Znasz sokratejska
                nauke przez dyskurs i poddawanie w watpliwosc i bycie przekonywanym
                argumentami, jeszcze lepiej doswiadczeniem.


                Jak sagittarian slusznie napisal wiele ma to do pogody... Dalo mi t o do
                myslenia
                Wielu jeszcze wpisze cos zapewne tez wnioskujac po tytule tylko i nie czytajac
                doglebnie dyskusji.
                smile Ja mysle ze temat zostal wyczerpany z mojej strony i pozdrawiam.
            • dori7 Re: Naciagana astrologia 28.01.07, 12:52

              grazynka_70 napisała:

              > No kto wie, moze i zrobilam wiecej przez kilkanascie lat

              Szczerze? Nie piszesz, jakbys przez dziesiec ostatnich lat co trzeci-czwarty
              dzien poswiecala kilkanascie godzin na rzetelna analize horoskopu i wczytanie
              sie w zyciorys jego wlasciciela badz rozmowe z nim podczas konsultacji. Przede
              wszystkim zalozenie "naciagania" calej prognostyki poprzez dostrzezenie
              wydarzenia w wylacznie jednej technice prognostycznej raczej nie pasuje do
              doswiadczonego astrologa z wieloletnim stazem...
              • grazynka_70 Re: Naciagana astrologia 28.01.07, 17:25
                dori7 ojej to tysiace to bedzie az kilkanascie godzin co 3-4 dzien?
                Statystycznie podliczylaswink?
                Nie tyle to az nie ale faktem jest ze na pewno 2-3 godziny na tydzien, wiec nie
                tysiace a setki moze.
                Przeciez to nie wazne dla mnie co tam sobie dori mysli czy szczerze czy nie. Czy
                uwazam ze mam duza wiedze po paru wpisach czy mala. To jej problem. Nie mam
                pojecia skad tyle wrogosci z powodu ze zamarzylam glosno ze chcialoby sie
                zrzeszyc i statystycznie badac. Jezus czy ja cos zlego zrobilam piszac ze mi sie
                nie zawsze sprawdzaja?
                Poza tym zdecydowanie nieuwaznie czytasz. Od poczatku przesledz. Jeszcze raz
                nieuwazna czytelniczko.Od poczatku trabie ze analizuje: urodzeniowy, tranzyty,
                progresje, dyrekcje, czyli podstawowa triada, poza tym jeszcze to wszystko
                relokowane sprawdzalam jesli chodzi o mnie sama, dodaj jeszcze midpunkty, ale do
                tych cos sie ostatnio zniechecilam. No dlatego stwierdzilam zalozenie naciagania
                bo naprawde widze ze w zasadzie przy wielkosci technik mozna cos zawsze znalezc
                i przypisac. Sama sie zlapalam na naciaganiu i przypisywaniu. Podczas gdy
                powazne aspekty prognostyczne nie raz nic nie daly
                Ahhh szkoda tu mojego czasu... Jakas wrogosc zaraz. Ja po prostu szczera jestem.
                I dziele sie przemysleniami. A zaraz mnie o ignorancje posadza ktos kto nie
                czyta uwaznie. Pa
                • sagittarian Re: Naciagana astrologia 28.01.07, 19:11
                  widzisz grazynka_70m ustanowisz zaraz rekord - raz sie wypowiedzialas zaraz
                  bedziesz napietnowana za "obalanie dogmatow". I jeszcze myla mnie z Toba!
                  Widzisz obalanie dogmatow jest BEEE, nie wolno zadac zadnego kreatywnego pytania.
                  Ja szczerze mowiam mam to gdzies i teksty w rodzaju "wodolejstwo" szczegolnie
                  serwowane przez ludzi ktorzy mieli w zwyczaju wiazac tranzyty z awaria floopy
                  disku albo potknieciem o kamien, po prostu mnie smiesza jak kabaret.
                  Masz swoje zdanie i jestes odporna, ok, tak trzymac. Mam zwyczaj nie zwracac
                  uwagi na czyjes fochy co i Tobie polecam
    • jerry.uk Re: Naciagana astrologia 28.01.07, 19:57
      Grazynka, poczytałem wypowiedzi w tym wątku i muszę powiedzieć że ciekawie
      mówisz, bez napastliwości. Tymczasem zebrałaś kilka napastliwych wypowiedzi.
      Przykre.

      Cieszyłbym się, gdyby ktoś opracował w ogóle jakikolwiek POMYSŁ jak
      statystycznie badać astrologię. Dobrze byłoby do badań wciągnąć rzesze ludzi,
      tak jak rzesze badaczy przyciągnął program SETI.
      Próbą zbadania Ascendentu w relacji do wyglądu jest baza ascendentów na
      jerry.excel.pl/asc/ ale niewielu ludzi przesłało swoje foteczki.
      Zajmuję się astrologią finansową i tam badania są bardzo zaawansowane. Łatwo
      jest bowiem znaleźć datę danej inwestycji, poza tym kiedy chodzi o pieniądze, to
      astrologowie są bardziej ostrożni jeśli chodzi o ferowanie wyroków i wolą mieć
      podkładkę w postaci badań statystycznych.
        • sagittarian Re: Naciagana astrologia 29.01.07, 11:37
          anahello ta napastliwosc wynika z serwowanej regularnie megalomanii i zadecia
          pewnych osob. Grazynce, jak mniemam juz sie odechcialo pisac....

          Mam taka zasade ze w kwestiach na ktorych sie znam doskonale i mierze sie w nich
          np.: zawodniczo nie robic z siebie monstrum-Boga i kazdy ktoremu trudnosc
          sprawia zroumienie tego co podobno "proste" albo uprawiajacy dziedzine na swoj
          sposob - nie bedzie mial mojego nosa wetknietego w gescie krucjaty "bo ja wiem
          lepiej"

          To sa postawy przedszkolakow. Tutaj niestety wylaza, jest to tym glupsze ze
          dziedzina jaka sie dyskutuje jest ezoteryczna czyli wszystko opiera sie na
          domyslach. algorytmow o jakich wspomnialas brak tak naprawde.

          Rzeczywiscie zdarzaja sie napastliwe wypowiedzi od tych pretendujacych do roli
          jakis guru, ktorzy dali sobie prawo do pouczania innych i komentowania. Jest to
          smieszne i malostkowe i nic wiecej. Im bardziej ktos tu sie oburza i im krocej
          kwituje przejawy czyjegos myslenia, zaslaniajac rzekomym autorytetem - tym
          bardziej zalosna persona tak naprawde jest. Moze by takie rodzynki zabanowac?
          • anahella Re: Naciagana astrologia 29.01.07, 17:30
            sagittarian napisał:

            > anahello ta napastliwosc wynika z serwowanej regularnie megalomanii i zadecia
            > pewnych osob. Grazynce, jak mniemam juz sie odechcialo pisac....

            I jakims dziwnym trafem pisze identycznie jak Ty, drogi Xxero, vel Trigga...
            A w kwestii banow: wybacz, ale nie bede sluchac w tym temacie goscia, ktory
            zostal wywalony drzwiamim i uparcie wraca oknem.
            • grazynka_70 Saggitarian 29.01.07, 23:58
              sagittarian napisał:

              > anahello ta napastliwosc wynika z serwowanej regularnie megalomanii i zadecia
              > pewnych osob. Grazynce, jak mniemam juz sie odechcialo pisac....

              tak saggitarian dokladnie. Dla mnie to juz przerodzilo sie z normalnego wpisu w
              o jakichs tam watpliwosciach moich i spostrzezeniach ze warto moze i
              zorganizowac sie i statystyke zaprowadzic w jakies niezdrowe doskakiwanie do
              gardla i wynoszenie sie kto jest bardziej doswiadczonym astrologiem. Jestem w
              sumie nowa na forum dosc, wnioskuje ze to jakis drazliwy tu temat ta sprawa
              statystyk i sprawdzalnosci chyba.

              No tak, tu juz nie miejsce dla mnie ale dla psychiatry te skorpioniaste teorie
              spiskowe widze gdzie ja to sagittarian, ty to jerry a jerry to tiggra a tiggra
              to oxovo czy jak mu tam. Zwiewam stad.
        • jerry.uk Re: Naciagana astrologia 29.01.07, 17:27
          rok temu, czy może dwa ja też coś napomknąłem o statystyce w astrologii i wtedy
          Maria też rozpostarła skrzydła i zaczęła dziobać. Na mnie to nie robi wrażenia,
          bo ja nie przejmuję się krytyką i robię swoje, no ale tu niestety Grażynka
          została wylana z kąpielą. A kto wie, może jej inicjatywa i nowe prądy myślenia
          przydałyby się naszej, nieco przykurzonej, polskiej astrologii.

          co do przyjmowania opinii, polecam fragment z Hagakure:

          "Jeżeli ktoś przekazuje ci swoją opinię, powinieneś przyjąć ją z głęboką
          wdzięcznością, nawet, jeśli jest dla ciebie bezwartościowa. W przeciwnym razie
          nigdy więcej nie powie ci on tego, co widział lub słyszał na twój temat.
          Najlepiej jest zarówno otrzymywać, jak i przekazywać opinie w życzliwej,
          przyjacielskiej formie."
          • anahella Re: Naciagana astrologia 29.01.07, 17:46
            Jerry, super, niech wiec zajmie sie robieniem statystyk, a nie opowiadaniem ze
            astrologia prognostyczna to bzdura.

            Ja zdaje sobie sprawe, ze tak uraniczna dziedzina jak astrologia generuje
            nadetych dziwakow (pisze tu glownie o sobie), ktorym chcialoby sie pokonac
            jakies granice, ale niekoniecznie wlasnym wysilkiem. Wiekszosc fajnych inicjatyw
            astrologicznych upadla wlasnie dlatego, ze wsrod nas jest banda ekscentrykow,
            ktora nie bedzie sie merkuriuszowo fraternizowala z branza, czy wenusowo
            wspolpracowala.

            Skoro autor(ka?) watku zna sie na statystyce, to moze przeciez przygotowac jakis
            skrypt do wpisywania danych i wydarzen, aby internauci wpisywali dane i
            wydarzzenia. A tak naprawde, to watek z jego (jej?) strony jest jojczeniem, ze
            taki fajny pomysl jest a nikt sie za niego nie bierze. No to niech sie wezmie.
            Ja jej wnioskow nie zazdroszcze bo jak na razie ich nie ma. Nie bede ich tez
            zazdoscic jak bedzie miala, bo z natury zazdrosna nie jestem.

            Ja swoje obserwacje astrologiczne prowadze na znanych mi horoskopach, a nie
            tylko na swoim. Wybacz, ale powazny astrolog nie bedzie mowil, ze cos nie
            dziala, bo na jednym (jego osobistym) przykladzie nie zadzialalo. Przeciez, na
            litosc boska, nie kazdy tranzyt Saturna przez MC odsyla WH na emeryture, a
            Jowisz nie zawsze daje awans.

            Jestes doswiadczonym astrologiem, i wiesz to wszystko, wiesz tez ze nie na
            kazdym tranzycie cos sie dzieje. Wiesz, ze sa takie przypadki, ze cos sie w
            zyciu dzieje, a w horoskopie nic. Sa takie, ze w horoskopie kupe aspektow, a w
            zyciu nic. Na pewno kazdy z nas sie spotkal z czyms takim.

            Robilam ostatnio ciekawy horoskop: mezczyzna do bolu saturniczny. W koncu sie
            ozenil w wieku 36 lat z chyba pierwsza w jego zyciu narzeczona, ktora poznal rok
            wczesniej. Co mial w tranzytach na dzien slubu? Nic. Zglupialam. Facet przez
            prawie 20 lat marzyl o partnerce i jak mu sie trafia i prowadzi ja do oltarza,
            to jakies aspekty swiatel i wenus. Ale przyjrzalam sie dokladnie osobistemu
            jeszcze raz i zrozumialam: on jest taki saturniczny, tak daje sie wodzic za noc
            saturnowi, ze wazne wydarzenia u niego maja miejsce kilka miesiecy
            po tranzytach Saturna. Czyli Saturn mowi: "wez ty chlopie poczekaj ciutke,
            przemysl sprawe, zebys mial przekonanie, ze dobrze robisz". Ciekawa jestem jak
            to ujac w statystyki. Albo jak ujac w statystyki horoskopy do bolu uraniczne,
            kiedy to wydarzenia zlatuja z nieba i tak naprawde czlowiek jest non stop
            zaskakiwany.
          • iokepine Re: Naciagana astrologia 29.01.07, 17:48
            jerry.uk napisał:

            > "Jeżeli ktoś przekazuje ci swoją opinię, powinieneś przyjąć ją z głęboką
            > wdzięcznością, nawet, jeśli jest dla ciebie bezwartościowa. W przeciwnym razie
            > nigdy więcej nie powie ci on tego, co widział lub słyszał na twój temat.
            > Najlepiej jest zarówno otrzymywać, jak i przekazywać opinie w życzliwej,
            > przyjacielskiej formie."


            Polecam Ci w takim razie Wojtku, swoją życzliwą opinię: rób swoje, natomiast
            pogódź sie z tym, że adminki mają prawo reagować na trollowanie - i robią to.
          • queenmaya Re: Naciagana astrologia 30.01.07, 01:59
            Badania statystyczne robił niejaki Gauquelin. I co mu wyszło? Uzyskał wyniki nie
            do końca zgodne z tradycją. Jak więc to się skończyło? Brać astrologiczna w
            większości się na to elegancko wypięła. Ciekawa jestem, kto to zna i stosuje w
            swojej praktyce?
            Sporo roboty, którą można nazwać statystyczną wykonali Huberowie. W Polsce też
            chyba niespecjalnie są kochani i poważani. Bo ich astrologia jest jakby
            odrobinkę inna, niż nasza święta, niepodważalna tradycja.
            Coś tam ze statystyką kombinował też Andrzej Brodziak, lekarz. Też mu coś tam
            wyszło jeśli chodzi o zdrowotność oraz przyczyny zgonów zależnie od znaków
            zodiaku, ale chyba też tego nikt nie zna.
            Astrologia to nie nauka ścisła.
            Zaobserwowałam podobne zjawiska jak Anahella: u niektórych osób niektóre ważne
            tranzyty, np. srogiego Saturna nie wywołują zupełnie żadnych efektów (na
            przykład u mnie ostatnio, a mam Saturna na wierzchołku półkrzyża) i odwrotnie,
            czasem coś się dzieje, chociaż ani w tranzytach, ani w progresjach ani w
            solariuszu ani nigdzie indziej tego nie widać (to też u mnie ostatnio).
            W astrologii wiele zależy od tego, jak pilnie uczeń się uczy. Jeśli odrabia
            uczciwie swoje lekcje, to tranzyty mu nic nie robią.
            Jeden zalicza wszystkie możliwe wpadki na drodze do szczęścia, a inny żadnej. I
            weź to uwzględnij w statystyce. Bez sensu.
            Życie nie poddaje się statystyce. Bo życie to życie. Tu nie ma reguł.
          • queenmaya Re: Naciagana astrologia 30.01.07, 03:07
            I jeszcze jedno Jerry - jeśli chodzi o astrologię finansową czy inną tego typu,
            to tu badania statystyczne są jak najbardziej na miejscu, bo to jest najbardziej
            ścisła i naukowa odmiana astrologii. Tu musisz mieć konkretne, namacalne i
            niepodważalne wyniki.
            Jeśli natomiast chodzi o astropsychologię, to jest to bez sensu.
            Zresztą czy my tu w Polsce i na tym forum jesteśmy jakimiś pępkami świata, że
            nam się wydaje, że robimy coś jako pierwsi na świecie, że nikt tego przed nami
            nie próbował i że to właśnie my odkryjemy jakąś Amerykę?
            Przecież to jest zawracanie głowy. Chyba że chcemy wyważyć otwarte drzwi.
            Ja nie lubię dyskusji na ten temat, bo mam jak najgorsze doświadczenia z
            potyczek z racjonalistami i innymi wyznawcami bałwana naukowego. Dziś już się z
            nimi nie użeram, bo jakoś tak się dziwnie składa, że odczepili się ode mnie i
            poszli gdzie indziej, ale był taki czas, kiedy byłam przez nich stale nękana i
            dręczona, więc od razu dostaję wysypki gdy słyszę słowo "statystyka" i "badania
            naukowe". Brrr...
            • lezbobimbo Re: Naciagana astrologia 30.01.07, 04:16
              queenmaya
              > Ja nie lubię dyskusji na ten temat, bo mam jak najgorsze doświadczenia z
              > potyczek z racjonalistami i innymi wyznawcami bałwana naukowego. Dziś już się z
              > nimi nie użeram, bo jakoś tak się dziwnie składa, że odczepili się ode mnie i
              > poszli gdzie indziej, ale był taki czas, kiedy byłam przez nich stale nękana i
              > dręczona, więc od razu dostaję wysypki gdy słyszę słowo "statystyka" i "badania
              > naukowe"

              Moze mialas tranzyt Merkurego na Marsie albo co wink
              • queenmaya Re: Naciagana astrologia 30.01.07, 16:50
                lezbobimbo napisała:

                > queenmaya
                > > Ja nie lubię dyskusji na ten temat, bo mam jak najgorsze doświadczenia z
                > > potyczek z racjonalistami i innymi wyznawcami bałwana naukowego. Dziś już
                > się z
                > > nimi nie użeram, bo jakoś tak się dziwnie składa, że odczepili się ode mn
                > ie i
                > > poszli gdzie indziej, ale był taki czas, kiedy byłam przez nich stale nęk
                > ana i
                > > dręczona, więc od razu dostaję wysypki gdy słyszę słowo "statystyka" i "b
                > adania
                > > naukowe"
                >
                > Moze mialas tranzyt Merkurego na Marsie albo co wink


                Raczej na odwrót - Marsa na Merkurym smile
                Kiedyś wydawało mi się, że można coś komuś wytłumaczyć i udowodnić, ale kiedy
                się przekonałam, że ci ludzie w ogóle nie są zainteresowani prawdą, a wyłącznie
                chcą się popisać swoją pełną wrogości pogardą dla pseudonauki zrozumiałam, że to
                jest walka z wiatrakami. Inni nie jej wygrali, więc i ja nie wygram. Dlatego
                przestałam w ogóle o tym myśleć, a jak się czegoś nie karmi energią swojej
                uwagi, to ta rzecz usycha i odpada. Tak więc sceptycy odpadli ode mnie i poszli
                do kogoś innego.
    • astromaniak Re: Naciagana astrologia 29.01.07, 12:39
      przeczytałem tu kilka wypowiedzi, bo z lenistwa więcej mi się nie chciało.
      Generalnie wypada wam że astrologia nie działa lub nie chce działać lub działa
      kiedy chce. Pragnę zauważyć że lenistwo to nie tylko mnie ogarnia ale jak mi się
      chyba słusznie zdaje również inne osoby. Otóż w prognostyce astrologicznej
      istnieje pisana zasada, iż aby potwierdzić możliwość zamanifestowania się jakich
      okreslonych sytuacji z horoskopu urodzeniowego, należy znaleźć jeszcze
      przynajmniej dwa takie elementy horoskopach dynamicznych i prognostycznych,
      które będą wskazywać na możliwość spełnienia się zapowiedzi z radixu w
      określonym czasie. Fakt że jest to męczące zajęcie nawet dla starych astrologów.
      • astromaniak Re: Naciagana astrologia 29.01.07, 12:54
        cd. Może to wygladać tak
        zaczynamy od solariusza i znajdujemy w nim punkt cieżkosci czyli to co w nim
        jest istotne i zgodne z zasadami interpretacji solariusza, nastepnie sprawdzamy
        progresje i dyrekcje i ustalamy co w danym okresie jest akcentowane. Wspolne
        akcenty tych horoskopów dają się wyczuwać i pozwalają wskazać jaki bedzie trend
        i na jakich płaszczyznach będzie się realizować przeznaczenie. Tranzyty (orba
        2lub 3 stopnie) niech dadzą wam ostatecznyc wynik.
        • astromaniak Re: Naciagana astrologia 29.01.07, 13:01
          Drodzy państwo, nie wspomniałem wam o rzeczy najważniejszej, a mianowicie nie
          wystarczy zbadać li tylko horoskopu osoby pytajacej, należy bezwzględnie
          analizować również horoskopy osób z którym ta osoba jest w jakis sposób
          związana. Zdziiwieni będziecie swoimi umiejetnosciami, gwarantuję wam to.
          • sagittarian Re: Naciagana astrologia 29.01.07, 14:20
            jak te wszystkie dane i jeszcze wirygodne wylapac? ludzie czesto sami nie maja
            pojecia o swojej godzinie, co dopiero o godzinie malzonka, dziewczyny, ojca,
            brata... te z aktow urodzenia nie sa wiarygodne i nie wiem czemu astrodata bank
            sygnuje je jako AA. To tak samo jak policjant zapisujacy w notesie godzine
            zdarzenia. Powiedzmy ze bylo 13.42, uczestnicy i swiadkowie powiedza ze kwadrans
            przed 2, ten uslyszy przed 2ga, a zapisze 14. Wiadomo ze 4 min. to stopien
            radixu wiec wszystko sie przesuwa nawet w kwadransie
            • astromaniak Re: Naciagana astrologia 29.01.07, 14:36
              Używasz zawsze takich danych jakie masz i co do których jesteś pewien. Pewien
              mój znajomy popadł w paranoję bo chciał (umysł niesłychanie logiczny) powiazać
              numerologię z astrologią i dopiero po latach doszedł do wniosku że tego się nie
              da zrobić. Prawdopodobnie u niego tak działał aspekt koniunkcji Saturna z
              Merkurym, ale bez powiazań z jakimkolwiek innym elementem horoskopu. Dużą rolę
              spełnia tu intuicja czyli suma wiedzy i doświadczenia, więc dochodzi się do tego
              latami.
              • sagittarian Re: Naciagana astrologia 29.01.07, 14:53
                alez astrologia jest powiazana z numerologia, z tym ze nai jedni ani drudzy
                (wyznawcy) o tym nie wiedza. moge ci o tym artykul napisac, zreszta planuje to
                zrobic. wszystko gra i jest kompatybilne pod warunkiem ze skonczyc analogie na
                11-12 tak jak znaki i domy horoskopu i zwlaszcza 12 jako suma 1+2=3, pomijajac
                pozostale mistrzowskie liczby inne pierwsze poza 10. Numerologia wchodzi do
                astrologii przy dopisywaniu domow znakom, znakom domow, w harmonikach takze, w
                aspektach (katach) takze i jak najbardziej. Dzielniki 360, domy, kolejnosc
                domow, wartosc aspektow ze wgzledu na cyfre bedaca dzielnikiem 360 nawet tegie
                glowy wiza ze znaczeniami numerologicznymi. mysle ze to nie paranoja
                • moris6 Re: Naciagana astrologia 29.01.07, 23:11
                  sagittarian napisał:

                  > alez astrologia jest powiazana z numerologia, z tym ze nai jedni ani drudzy
                  > (wyznawcy) o tym nie wiedza. moge ci o tym artykul napisac, zreszta planuje to
                  > zrobic.

                  Z przyjemnościa poczytam, sam równiez mam troche przemyśleń w tym temacie. Mogę
                  się nimi podzielić. Zresztą niektóre odniesienia widoczne są gołym okiem. Jak
                  np. Kwintyl, (aspekt generujący wzrost) powstaje z podziału koła na 5. Jest on
                  bliźniaczo podobny w oddziaływaniu do domu 5 - naszego rozwoju, twórczości i
                  ambicji, podobnie jak kwintyl. Dom 5 to również nasze serce, którego czakra jest
                  pośrodku, pomiędzy trzema niższymi i trzema wyższymi. W filozofi chińskiej 5
                  jest punktem środka, zwany inaczej "drogą środka", wskazując tym samym na
                  zachowanie umiaru pomiędzy skrajnościami. Słońce to również nasza świadomość i
                  potencjał twórczy, dający nam możliwość rozwoju - i znów wracamy do liczby 5.
                  Liczba 5 jest dokładnie liczba środkową z kanonu liczb podstawowych od 1 do 9. 5
                  powstaje przez sumę 2+3, czyli jest to połączenie dualizmu(opozycji) z idealną
                  harmonią 3. Słońce to inaczej również 3, ale tylko wtedy gdy przestaną dla
                  ciebie istnieć wszystkie opozycje, tzn. dla każdej z nich znajdziesz środek wink
                  CZy to paranoja? Być może... ale jaka piękna smile)

                  Podobnie można prześledzić wszystkie domy.
                  Może założymy nowy wątek?
                  Mam nadzieję, że ta miejscami mało budująca dyskusja
                  nie podcięła ci skrzydeł i zapału odkrywcy.
                  • sagittarian Re: Naciagana astrologia, numerologia 30.01.07, 10:32
                    wiesz moris, wlasnie tym liczbom a wlasciwie cyfrom jak 5,7,6,9 itd trzeba sie
                    uwaznie przygladac. Nawet mniejsza o to czy one sa parzyste czy nieparzyste.
                    Mysle ze 5,7,9 to calkiem uboczne znaczeniowo fale, harmoniki jakie tam zwac,
                    cos opisujace i znaczace jednak poza glownym mainstreamem.
                    Musze skondensowac wszystko co mam w czaszce, popatrzec w notatki i wtedy
                    wygeneruje jakies uogulnienie.

                    5 moze byc tak samo tlumaczone jako 2 do 2 + 1/2 x 2 czyli 2+2+1, 7 to przeciez
                    2 do 3ej - 1 itd. wszystko da sie opisac operujac 2 i podstawowymi dzialaniami
                    arytmetycznymi. Moze jest to tylko nasze ludzkie zasklepienie na dwoistoisci,
                    wynikajacej z posiadanych dwoch par konczyn, dwoch uszu, oczu itd i naturalnie
                    dla nas jako ludzi wszystko co dzielone i mnozone przez 2 jest naturalnym rytmem.
                    Spojrz ze muzyka o metrum 3 jest nie do sluchania tak naprawde, bo ma sie
                    wrazenie urwanej melodii, frazy dlatego ze jest to niesymetryczne.
                    Niedawno widzialem powtorke Wojewodzkiego z niejakim Peja w roli goscia i moja
                    uwage zwrocil asystujacy mu DJ a raczej "DJ". Odruchowo zwrocilem uwage na
                    tempo,metrum i podzialy tego utworu.
                    W kilku momentach ow DJ wskoczyl z absurdalnym, az lamiacym ucho skreczem,
                    kompletnie poza jakimkolwiek rytmem. Brzmialo tak tak jakby zaznaczyl mniej
                    wiecej 7/21 czesci z dwoch taktow albo 9/11, po prostu zenada, az sie wlosy na
                    karku zjezyly od tej dysharmonii. Dlatego tez trzeba zalozyc ze wszelkie
                    wypelniacze, takze numerologicznie, bedace poza podstawowym podzialem x i : 2 sa
                    czmys wtornym, nieharmonicznym, niesymetrycznym.

                    Inaczej jeszcze oddaje te idee tzw. piramida wedlug ktorej mozna opisac i
                    budowac muzyke lub choreografie. Jest to rowniez obrazowy zapis wielu funkcji.
                    Kwadrat dzielisz na pol, polowke na pol itd w nieskonczonosc. Powstaje rodzaj
                    kalejdoskopu gdzie w idealnej zgodzie 32/64 sa niczym innym jak 1/2 i jest to
                    zamkniete w zwartej formie, zamknietym zbiorze. Tego samego nie da zrobic ani z
                    3 ani z 5. Nie bede wnikac w przyczyny konstrukcji ukladow elektronicznych ale
                    wszelkie pamieci, zegary, szyfry SSL w internecie sa zawsze 128, 256, 512, 1028,
                    2056 czyli wielokrotnie zduplikowana symetria, rodzajem piramidy wlasnie
      • anahella Re: Naciagana astrologia 29.01.07, 17:49
        astromaniak napisał:

        > Otóż w prognostyce astrologicznej
        > istnieje pisana zasada, iż aby potwierdzić możliwość zamanifestowania
        > się jakich
        > okreslonych sytuacji z horoskopu urodzeniowego, należy znaleźć jeszcze
        > przynajmniej dwa takie elementy horoskopach dynamicznych i prognostycznych,
        > które będą wskazywać na możliwość spełnienia się zapowiedzi z radixu w
        > określonym czasie.

        Ja nie jestem zwolenniczka wrozenia z radiksu, wiec powiedzialabym to inaczej:
        cechy charakeru widoczne w radiksie popychaja nas do pewnych dzialan. Zatem
        typowe dla dzialan wydarzenia zaczynaja sie realizowac w tranzycie tylko wtedy,
        gdy w innych technikach je rowniez widac.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka