Dodaj do ulubionych

Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć?

IP: *.kielce.vectranet.pl 06.07.12, 12:18
Mam takie pytanie do uczestników tego forum dotyczącego wróżbiarstwa:
Czy zdajecie sobie sprawę, że wróżbiarstwo jest całkowicie sprzeczne z chrześciajństwem, z chodzeniem do kościoła, przyjmowanie sakramentów?
Jest to sprzeczne z pierwszym przykazaniem dekalogu: nie ufamy całkowicie Bogu w naszych problemach (całkowicie za darmo i bez VAT) ale wróżkom i wróżbitom, którzy żadnej mocy nie mają (płacąc za to słono). Owi wróbici sami łamiąc pierwsze przykazanie wystawiają się na ryzyko działania złych duchów, szatana, demonów, których jedyną intencją jest zaszkodzenie człowiekowi, nawet pod pozorem dobra i rozwiązywania problemów.
Jeśli sami korzystacie z usług wróżbitów ewidentnie otwieracie się na działanie szatana i na to, że się on do was dobierze. Istnieje ryzyko opętania. Lepiej nie ryzykować i skierować się do Tego, kto nas kocha i umarł za nas na krzyżu, by m.in. tego typu grzechy odpuścić.
Czy nie lepiej pokornie zaufać Bogu odnośnie swojej przyszłości bez starania się jej odgadywania za pomocą wróżek, jasnowidzów, seansów spirytystycznych za którymi stoją nieczyste siły jak demony.
Jeśli czytają to katolicy to niech sobie uświadomią, że chodzenie do Kościoła, uczestnictwo w sakramentach jest nie do pogodzenia z korzystaniem usług wróżek, horoskopami, numerologią, tarotem itp.
A ci którzy katolikami nie są, szatanowi nie będzie to wcale przeszkadzać, by im zaszkodzić.
Poczytajcie Katechizm Kościoła Katolickiego odnośnie pierwszego przykazania dekalogu
Pozdrawiam
JK
Obserwuj wątek
    • Gość: Wróżka Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.home.aster.pl 06.07.12, 12:59
      Są ludzie różnych wyznań, a przede wszystkim różnych światopoglądów. Przywoływanie więc argumentów przeciw wróżbiarstwu z katechnizmów itp. "kanonów" KK. raczej bardziej śmieszy, anieżeli skłania do refleksji. Podkreślam, są ludzie różych światopoglądów, różnych wyznań oni mają prawo do własnego zdania, niekoniecznie zgodnego z Kościołem Katolickim.

      Gdybyś tak wytranie znał biblię, zapewne wiedziałbyś, że jest opisanych kilka przykładów nie piętnujących wróżbiarstwa. Informacje te nie są napisane jasno i konkretnie, ale przemyśliwszy można dojść do odpowiednich wniosków.
      Nie interesuje mnie nadzwyczaj biblia. Ale z tego co pamiętam, bodajże Merab (żona Dawidowa) miała wizje jasnowidcze. Nie mam się za wierzącą w boga, za niewierzącą także nie. W diabła również nie wierzę. Czarnej magii nie uprawiam. W co wierzę? Moje światłe spojrzenie na świat, skłania mnie do wiary, że życie pochodzi z kosmosu, a na ziemi zostało "zasiane" ręką przybyszów z gwiazd. Świadczy o tym wiele dowodów naukowych, artefaktów i dziwna "dziura" pomiędzy neandertalizmem, a starożytnym Egiptem, ich osiągnięciami nauki, kultury, sztuki.
      A kiedy żyły dinozaury? W raju? Przed rajem? Czy po raju?
      • Gość: j Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.12, 13:23
        widocznie Bóg stworzył 5również karty do tarota
      • Gość: JK Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.kielce.vectranet.pl 06.07.12, 15:39
        CYTAT Z TWEGO POSTU: "Są ludzie różnych wyznań, a przede wszystkim różnych światopoglądów. Przywoływanie więc argumentów przeciw wróżbiarstwu z katechnizmów itp. "kanonów" KK. raczej bardziej śmieszy, anieżeli skłania do refleksji. Podkreślam, są ludzie różych światopoglądów, różnych wyznań oni mają prawo do własnego zdania, niekoniecznie zgodnego z Kościołem Katolickim."

        ODPOWIEDŹ:
        To co napisałem jest przede wszystkim skierowane do chrześcijan, którzy może nie do końca rozumieją swoją wiarę i jest jednocześnie przestrogą, że wróżbiarstwo jest łamaniem dekalogu, za co powinni (jeśli oczywiście chcą się zbawić) przeprosić Boga w sakramencie Spowiedzi św. i szukać ratunku raczej w bożym miłosierdziu niż u wróżki.

        Oczywiście masz rację, że każdy ma prawo do własnego zdania. Ja nikomu nie narzucam swoich poglądów, raczej apeluję.
        Jako, że w Polsce większość ludzi to katolicy więc zapewne i większość uczestników tego forum to też katolicy (to jest oczywiście tylko moje przypuszczenie - dowodów nie mam, badań statystycznych nie robiłem, tak mi się wydaje), dlatego tutaj umieściłem swój post.

        CYTAT z Twego postu: " Gdybyś tak wytranie znał biblię, zapewne wiedziałbyś, że jest opisanych kilka przykładów nie piętnujących wróżbiarstwa. Informacje te nie są napisane jasno i konkretnie, ale przemyśliwszy można dojść do odpowiednich wniosków. Nie interesuje mnie nadzwyczaj biblia. Ale z tego co pamiętam, bodajże Merab (żona Dawidowa) miała wizje jasnowidcze."

        ODPOWIEDŹ:
        Ja oczywiście nie znam wytrawnie Bibli i zresztą tak nie twierdziłem. Nie muszę jej jednak znać całej na pamięć, poszczególnych wydarzeń z dziejów Żydów, które Biblia m.in. opisuje itp. by być chrześcijaninem. Wystarczy, że znam i wierzę w prawdy wiary zawarte w Credo.

        Przyjmuję, że mogą być w Bibli opisy pojedynczych prób wróżbiarstwa i nie być bezpośrednio potępione w tym samym fragmencie, co nie znaczy, że są dopuszczone.

        Wróżbiarstwo jest WYRAŹNIE potępione
        w księdze Powtórzonego Prawa (Pwt 18, 10-11, 13):
        "Nie znajdzie się posród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. ... Dochowasz pełnej wierności Panu, Bogu swemu".
        I DALEJ W KSIĘDZE JEREMIASZA (Jr 29, 8-9):
        "Bo to mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Nie dajcie się wprowadzić w błąd przez waszych wróżbitów; nie zwracajcie uwagi na wasze sny, jakie śnicie. Oni bowiem prorokują wam kłamstwo w moje imię. Nie posłałem ich - wyrocznia Pana"
        NASTĘPNIE w księdze Dziejów Apostolskich (Dz 16, 16 i nast.) jest opis opętania pewnej niewolnicy przez złego ducha, który wróżył. Niewolnica ta przynosiła duży dochód swoim właścicielom. Św. Paweł dokonuje ezgorcyzmu i wyrzuca tego ducha.

        Jedynym opisanym w Biblii przykładem pytania się zmarłych o przyszłość jest król Saul (1 Sm 28, 3-25), mimo, że sam wydał zakaz tego typu praktyk i usunął wróżbitów z kraju, a samo Prawo potępiało wróżbiarstwo (jak wyżej podałem przykłady cytatów). Saul więc okazał nieposłuszeństwo Bogu.

        Co do tego, że powiedziałaś: "Informacje te nie są napisane jasno i konkretnie, ale przemyśliwszy można dojść do odpowiednich wniosków. Nie interesuje mnie nadzwyczaj biblia", to obawiam się, że doszłaś do nieodpowiednich wniosków. Podane przeze mnie cytaty z Biblii powyżej jasno i w zrozumiały sposób potępiają wróżbiarstwo i podobne sprawy.

        Odnośnie jasnowidztwa i i wizji to odsyłam do artykułu ks. Aleksandra Posackiego "Czy wszystkie przeżycia duchowe pochodzą od Ducha Świętego? Wizjonerstwo jako zagrożenie dla wiary", w którym wyjaśnia jak odróżnić wizje, które pochodzą od Boga od tych, które pochodzą od złego ducha, szatana, bo są i takie i takie. Jest on dostępny pod adresem:

        www.aleksanderposacki.pl/pl/artykuly/czy-wszystkie-przezycia-duchowe-pochodza-od-ducha-swietego-wizjonerstwo-jako-zagrozenie-dla-wiary
        Cytat z Twojego postu:
        "Nie mam się za wierzącą w boga, za niewierzącą także nie. W diabła również nie wierzę."
        Odpowiedź:
        Diabłu to nie przeszkadza, że w niego nie wierzysz, wręcz przeciwnie, może Cię dzięki temu łatwiej podejść i nie być zauważonym.
        Jako ciekawostkę podam cytat z filmu "Rytuał" z Anthonym Hopkinsem w roli główej. Grał on tam księdza egzorcystę i powiedział: "Nieznajomość Złego nie uchroni cię przed nim" - to oczywiście tylko ciekawostka.

        Cytat z Twojego postu:
        "W co wierzę? Moje światłe spojrzenie na świat, skłania mnie do wiary, że życie pochodzi z kosmosu, a na ziemi zostało "zasiane" ręką przybyszów z gwiazd. Świadczy o tym wiele dowodów naukowych, artefaktów i dziwna "dziura" pomiędzy neandertalizmem, a starożytnym Egiptem, ich osiągnięciami nauki, kultury, sztuki."

        Odpowiedź:
        Czy nie lepiej uwierzyć w objawienie, które oferuje Biblia, Kościół i Jezus Chrystus?
        Przecież w Ewangelii więcej rzeczy trzyma się kupy niż w tym co tutaj napisałaś.
        Życie zostało zasiane przez przybyszów z gwiazd? - czy przypadkiem nie wdepnęłaś w jakiś okultyzm, New Age, bo tam opowiadają takie niestworzone rzeczy. Ale masz prawo oczywiście do swoich wyborów. Chciałbym Cię jednak zobaczyć na Sądzie Ostatecznym po prawej stronie.

        A poniżej zdaje się Twój ulubiony chwyt na katolików:
        A kiedy żyły dinozaury? W raju? Przed rajem? Czy po raju?
        - Nie wiem. Nie ten co wie, ale ten kto uwierzy będzie zbawiony.

        Dziękuję za Twoją odpowiedź, było miło, że ktoś odpowiedział. Pomodlę się za Ciebię, bo naturę to masz raczej dobrą.




        • Gość: ??? Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.12, 16:02
          cytat: "pomodlę się za ciebie, bo naturę to masz raczej dobrą". Tak z ciekawości, modlisz się czasami za tych, co mają złą naturę? I jakie jest kryterium tego dobra-zła...??? cóż za szlachetność!!! to z Biblii takie wnioski, ze modlić się trzeba za tych, co mają naturę dobrą? Ciekawe, ciekawe, ja myślałam, ze modlić trzeba się za wszystkich, za tych, co błądzą też. Nie wystarczy stosować się do 10 przykazań, by móc być określanym jako człowiek "dobry". Poza pewną ilością uczynków zdecydowanie złych, krzywdzących , jest całe mnóstwo takich, których ocena zależy od okoliczności.
          Podziwiam w niektórych ludziach tę łatwość oceny i osądów.
          • Gość: JK Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.kielce.vectranet.pl 06.07.12, 17:43
            Oczywiście modlić się trzeba za wszystkich.
            Nie wyszło mi to zdanie językowo. Chodziło mi o to, że się za tą osobę pomodlę sie bez względu na wszystko. A ocena jej natury była tylko dodatkiem, po prostu wydała mi się raczej dobrym człowiekiem niż złym. Nie czepiaj się.
        • Gość: Wróżka Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.home.aster.pl 06.07.12, 17:33
          > Czy nie lepiej uwierzyć w objawienie, które oferuje Biblia, Kościół i Jezus Chrystus?
          > Przecież w Ewangelii więcej rzeczy trzyma się kupy niż w tym co tutaj napisałaś
          > Życie zostało zasiane przez przybyszów z gwiazd? - czy przypadkiem nie wdepnęła
          > ś w jakiś okultyzm, New Age, bo tam opowiadają takie niestworzone rzeczy. Ale m
          > asz prawo oczywiście do swoich wyborów. Chciałbym Cię jednak zobaczyć na Sądzie
          > Ostatecznym po prawej stronie.

          Nie, nie wdepnęłam w to, co sugerujesz. Natomiast jako osoba światła, ciekawa jestem nauki, techniki, wiedzy i wniosków z tego płynących. Legendy, opowiadania, przypowieści, mity nawet mnie ciekawią - najbardziej te Greckie.


          Poruszone przez Ciebie biblijne kwestie omówię z księdzem, który jest moim klientem od nastu lat. Ach, jakiż to dobry człowiek! Kapłan z powołania. Mądry. Skromny, pracowity, mający serce do ludzi. Nie pije, nie pali, nie prowadzi podwójnego życia, nie ogląda się za spódniczkami, za spodniami zresztą także nie. Czego u mnie szuka? Co kilka miesięcy przychodzi pogadać, wygadać się, co myśli, co czuje. Cóż się dziwić, czuje się wyobcowany w swoim środowisku. Już po wróżeniu z Tarota, lubimy sobie przy kawce duchowo pogwarzyć o życiu i świecie. Podobnie jak z pewną zakonnicą. Szkoda, że urwał mi się kontakt z tą urszulanką. Kiedyś co jakiś czas zaglądała na kabałę. Wysłali ją do Afryki, co zresztą jej wywróżyłam.
          • Gość: JK Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.kielce.vectranet.pl 06.07.12, 20:21
            Dzięki za odpowiedź. Moja jest taka:
            Wspomniany przez Ciebie ksiądz, jeśli jest uczciwy, to powinien potwierdzić to co wcześniej napisałem i tym samym przyznać się uczciwie do popełnienia grzechu przeciwko pierwszemu przykazaniu z dekalogu.
            Odnoszę wrażenie, że traktujesz fakt, że dwie osoby duchowne są twoimi klientami za jakieś trofeum, zdobycz na potwierdzenie tego, że sama właściwie postępujesz i że w tym wróżbiarstwie coś jest. A przecież tak nie jest (oczywiście wg katolicyzmu, żeby nie było).
            Jak widać księża i zakonnice też błądzą, co nie jest żadnym argumentem.

            Cytat:"
            Ach, jakiż to dobry człowiek! Kapłan z powołania. Mądry. Skromny, pracowity, mający serce do ludzi. Nie pije, nie pali, nie prowadzi podwójnego życia, nie ogląda się za spódniczkami, za spodniami zresztą także nie. Czego u mnie szuka? Co kilka miesięcy przychodzi pogadać, wygadać się, co myśli, co czuje. Cóż się dziwić, czuje się wyobcowany w swoim środowisku. Już po wróżeniu z Tarota, lubimy sobie przy kawce duchowo pogwarzyć o życiu i świecie."

            Coś mi się wydaje, że księżulo się zagubił duchowo. Jak chcesz, zapytaj się go, czy przychodząc do Ciebe postępuje właściwie i nie łamie dekalogu. Oczywiście jeśli nie szkoda ci pieniędzy, które Ci płaci (jeśli płaci), a które stracisz, jeśli odejdzie.
            Raczej ten ksiądz boi się podzielić swego życia z Chrystusem i w trudnych momentach się poddaje. Powinien się nawrócić, przecież Bóg go nie zostawi, nawet jeśli mu się tak wydaje.
            Jeśli Ci na nim zależy i go szanujesz to możesz mu pomóc, by dochował złożonych przyrzeczeń kapłańskich. Powiedz mu, ale źle postępuje.
            Dzięki.
          • Gość: JK Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.kielce.vectranet.pl 06.07.12, 20:24
            "że" zamiast "ale"
    • Gość: ha Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.12, 16:53
      koń by sie uśmiał jak mozna zakladac ze wszyscy sa katolikami i oddaja hołd obrazkom poczytaj w bibli czy wolno sie modlic do figur ,nie naginaj do tego co Tobie pasuje
      • Gość: JK Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.kielce.vectranet.pl 06.07.12, 17:51
        Sorki, ale nie za bardzo zrozumiałem o co Ci chodzi. Raczej tam nic nie naginałem. Oczywiście nie zakładam, że wszyscy są katolikami, to jest chyba oczywiste.
        A jeśli idzie o modlitwy do obrazów i rzeźb itp. to one tylko ułatwiają modlitwę, nie modlimy się do kawałka papieru, drewna, ceramiki itp. Modlimy się do tych osób, które te przedmioty symblizują. To chyba zrozumiałe jeśli się wykaże odrobinę chęci.
        Pozdrawiam.
    • Gość: gość Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.pl 06.07.12, 17:51
      Nie tylko Katolicy zaglądają na to forum. Jestem Polką, Protestantką, jak moi przodkowie, dziadkowie, rodzice. Czasem chodzę do wróżki, bo po prostu lubię to. Jestem wierząca, ale bez przesady. Żyć uczciwie, skromnie, czynić dobro to moje Credo. Nie mam wyrzutów sumienia, że chodzę do wróżki. Wszystko jest dla ludzi, o ile się nie przesadza.
      Wiem, że żona naszego Pastora stawia karty. Lubi to. Pastor o tym wie. Dla niej to rozrywka, forma relaksu, a przy okazji niejednej osobie mądrze podpowiedziała, trafnie przepowiedziała wydarzenia.
      • Gość: JK Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.kielce.vectranet.pl 06.07.12, 19:46
        Moja odpowiedź dotyczy oczywiście wiary katolickiej. Nie jestem specjalistą od protestantyzmu, ale mamy chyba dużo wspólnego.

        Nie można mówić: "Jestem wierząca, ale bez przesady". Albo się jest wierzącą i nie wierzy się wróżkom tylko Bogu, albo się tego Boga rani swoim grzechem korzystania z wróżbiarstwa. Nie ma innej alternatywy w katolicyźmie. Wydaje mi się, że protestantyzm też tak to widzi.
        Nie można z Dekalogu wyjmować te przykazania, które są nam nie wygodne, a zostawiać te, które się nam podobają.
        To, że żona pastora stawia karty, a Pastor o tym wie nie znaczy, że postępują właściwie - raczej świadczy to tym, że Pastor boi się właściwie zareagować i zwrócić uwagę żonie.

        Dodam tylko, że jeśli ktoś chce, to znajdzie w necie (na youtube jest dużo świadectw) wiele opisów doświadczeń osób, które korzystały z wróżbiarstwa, magii, spirytyzmu i miały problemy z dręczeniami, opętaniami przez złe duchy, a które to osoby później szukały pomocy u egzorcystów. Każda forma wróżbiarstwa jest otworzeniem się na złego ducha, a on raczej z tego zaproszenia skorzysta.

        Katolik nie stawia kart i nie korzysta z usług wróżek i podobnych spraw. Jeśli by to robił, to po co mu Bóg?

        Pozdrawiam
        • Gość: Wrurzkasz Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.centertel.pl 06.07.12, 23:13
          O Jezusie...
          Ups, mam grzech. Wymówiłem jego imię nadaremno.

          A teraz poważnie - Człowieku, czy Ty masz doświadczenia z prawdziwą wróżką i padłeś ofiarą oszustki, czy zapchałeś swoje wnioski życiowe Biblią i snujesz pseudorefleksje?

          Jako wróżbita muszę stwierdzić, że wróżenie może być faktycznie niebezpieczne, jeżeli złorzeczysz komuś, manipulujesz dla wyciągnięcia większej ilości pieniędzy, wyciągasz na wierzch informacje, by szantażować, albo, o zgrozo, rzucasz klątwy. Wtedy negatywna energia jaką wysyłamy wraca do nas z powrotem i wtedy sami ściągamy na siebie nieszczęście za skrzywdzenie innej osoby, a nie żaden Bóg. Niebezpieczne są także wszelkiego rodzaju rytuały miłosne na konkretne osoby - np zrozpaczona Pani A chce , aby Pan B ją pokochał i biega jak naćpana z tymi kadzidłami. Nie można wpływać na niczyje uczucia, bo każdy ma prawo do własnych emocji, więc zioła w wywarze nagle nie sprawią, że Pan B zapuka do drzwi A z kwiatami.

          Nie od dziś wiadomo, że życie jest obrazem naszych myśli, poglądów i stereotypów. Po to są karty, aby zrobić przekrój, powiedzieć, jakie nadchodzą wydarzenia, a jeżeli widnieje coś złego, napisać, jak do tego nie dopuścić, bo karty odczytują nasze myśli!
          Jeżeli zamierzamy poprzez tarota udzielić pomocy drugiej osobie w taki sposób, wysyłamy od siebie dobrą energię.

          Poza tym przypomniałeś film Rytuał, ale pewnie nie zauważyłeś płynących wniosków z filmów o egzorcyzmach:
          Egzorcysta mówi: Poprzez Boga ja ciebie wypędzam , Szatanie! I następnie zwraca się do niego po imieniu - chodzi o źródło problemu.

          NIE MÓWI - BOŻE, WYPĘDŹ GO lub DEMONIE, ODEJDŹ! - bo to jest rzut kulą w płot.
          PRZEJMUJE NA WŁASNE BARKI PROBLEM I STAJE SIĘ ZA NIEGO ODPOWIEDZIALNY, ŻEBY SAMEMU Z MOCĄ BOGA CHOREGO UZDROWIĆ. A NIE - POPRZEZ BOGA.

          Dlatego przestań nawijać, co mówi Kościół, który przekręca przekaz Biblii na własną korzyść, żeby manipulować społeczeństwem. A sama Biblia też nikomu nie pomoże, kto wierzy w jej moc, albo w moc Boga.
          Nie znam ani jednej osoby na świecie, która wyłącznie poprzez wiarę w Boga odmieniła swoje życie - jak była ofiarą tak była nadal, tylko żyje religijną iluzją.
          Czym innym jest modlitwa do Boga, aby POMÓGŁ NAM W TRUDNYCH CHWILACH UWIERZYĆ W SIEBIE I DAŁ MOTYWACJĘ DO DZIAŁANIA. A Boga mamy we własnym sercu, nie jest istotą krążącą wokół nas i osądzającą nasze czyny, do którego mamy składać podania - bo wiara w takiego Boga znowu odsuwa nas od źródła własnej natury, przez co szukamy nadziei W CZYMŚ INNYM, NA ZEWNĄTRZ.
          I Nieważne już, czy to Bóg, nowe towarzystwo czy ubranie. Wszystko ma nam pomóc, byle nie my sami sobie. A niby kto jest odpowiedzialny za własne życie, jeśli nie my sami? Tylko że utraciliśmy kontakt z duchową częścią siebie, których wielu nazywa Bogiem, ale źle go interpretuje.
          Dobra wróżka również powinna dać wiarę w samodzielność drugiej osoby, a nie próbować uzdrawiać jej życie - jak widzę te absurdalne szczęśliwe numerki i rytuały z wahadełkiem na KosmicaTv, to aż mnie mdli.

          Dlatego Drogi Kolego, najwyższy czas, abyś zastanowił się, jakie są Twoje własne przekonania na dany temat - a nie to, co mówi Biblia, Mamusia, Sokrates, ksiądz Rydzyk czy Pudzian. W przeciwnym razie będziesz wieczną ofiarą własnych autorytetów, a cała ta wiedza zamieni się w bezużyteczny śmietnik.

          Pozdrawiam
          • Gość: JK Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.kielce.vectranet.pl 07.07.12, 12:08
            Witam,
            odpisywałem Ci, ale skasowała mi się niechcący moja długa odpowiedź. Więc powiem tylko krótko:
            Jako katolik, uznający i Biblię i Kościół twierdzę, że każda forma wróżbiarstwa, czarnej czy tzw. białej magii, o której zapewne mówisz, jest złamaniem pierwszego przykazania. Zacytuje fragment księgi Jeremiasza (Jr 29, 8-9):
            "Bo to mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Nie dajcie się wprowadzić w błąd przez waszych wróżbitów; nie zwracajcie uwagi na wasze sny, jakie śnicie. Oni bowiem prorokują wam kłamstwo w moje imię. Nie posłałem ich - wyrocznia Pana".
            Dla mnie sprawa jest bezdyskusyjna.

            Ta tzw. biała magia, niby to służąca innym pomocą jest także czymś złym i pochodzącym od demonów, szatana, złego ducha, który pod pozorem dobra próbuje się ukryć, i jak widać mu się to udaje, a Ty mu wierzysz. Szkoda, że się tak łatwo nabierasz.
            To szatan, pozoruje, że zna przyszłość. Udaje nawet, że pomaga innym. Jest on od nas dużo bardziej inteligenty i zna naszą przeeszłość, słabości, grzechy więc udaje mu się Ciebie, drogi kolego oszukiwać. A ty sam oszukujesz innych, że pomagasz.
            Zacytuje fragment artykułu księdza Aleksandra Posackiego, demonologa pt. "Wiara czy wróżba? Przeciwko publicznej propagandzie wszelkich form wróżbiarstwa":
            "Według nauki chrześcijańskiej (nie tylko katolickiej) ani człowiek ("ludzki potencjał", nieświadomość), ani szatan (spirytyzm, nekromancja czy wróżbiarstwo przy pomocy duchów) sam z siebie nie jest w stanie poznać przyszłości, która należy w całości do Boga. Albowiem tylko Bóg zna przyszłość i ten, komu zechce On ją objawić. Chodzi tu o ludzi świętych czy proroków (por. KKK, 2115), którzy zanim usłyszą Jego głos, żyją według Jego przykazań (dlatego m.in. przestrzegają pierwszego przykazania Dekalogu, które zakazuje także wróżbiarstwa)."

            Całość artykułu dostępna pod adresem:
            www.aleksanderposacki.pl/pl/artykuly/wiara-czy-wrozba-przeciwko-publicznej-propagandzie-wszelkich-form-wrozbiarstwa
            Polecam przeczytać, to nie boli.

            Cytat z Twego postu:
            "Dlatego przestań nawijać, co mówi Kościół, który przekręca przekaz Biblii na własną korzyść, żeby manipulować społeczeństwem. A sama Biblia też nikomu nie pomoże, kto wierzy w jej moc, albo w moc Boga."

            Mówisz, że Kościół manipuluje społeczeństwem. Jest to niestety nie prawda.
            Kościół, założony przez samego Jezusa Chrystusa, głosi orędzie Prawdy o zbawieniu od grzechu dzięki odkupieniu dokonanemu przez samego założyciela Jezusa Chrystusa.
            Żeby to orędzie przyjąć, trzeba uznać swój grzech, co dla wielu jest trudne, bo się niepotrzebnie boją lub musieliby zrezygnować wielu dóbr. Gdyby jednak uświadomili sobie swoją kondycję moralną i zwrócili się do Boga o przebaczenie zyskaliby swoje własne zbawienie. Własnych grzechów nie trzeba się bać - są one nieporównywalnie mniejsze od bożego miłosierdzia, co nie znaczy, że można je lekceważyć. "Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska" (Rz 5, 20).

            Cytat z Twego postu:
            "Nie znam ani jednej osoby na świecie, która wyłącznie poprzez wiarę w Boga odmieniła swoje życie - jak była ofiarą tak była nadal, tylko żyje religijną iluzją"

            Miło mi Cię zatem poznać. Od dzisiaj powinieneś to skorygować i mówić:
            "Nie znam ani jednej osoby na świecie, oprócz takiego jednego z forum na gazeta.pl, która wyłącznie poprzez wiarę w Boga odmieniła swoje życie".

            Cytat z Twego postu:
            "Dlatego Drogi Kolego, najwyższy czas, abyś zastanowił się, jakie są Twoje własne przekonania na dany temat - a nie to, co mówi Biblia, Mamusia, Sokrates, ksiądz Rydzyk czy Pudzian. W przeciwnym razie będziesz wieczną ofiarą własnych autorytetów, a cała ta wiedza zamieni się w bezużyteczny śmietnik."

            Ja już wybrałem, nawróciłem się, i mówię, że gdy żyłem z dala od Boga to wtedy byłem właśnie ofiarą - nie autorytetów, ale własnych grzechów i lęków. Od kiedy pozwoliłem sobie pomóc Jezusowi Chrystusowi, zyskałem wewnętrzny pokój, co nie znaczy, że życie moje stało się bajką, wręcz przeciwnie, cieszę się z problemów, bo wiem, że zawsze mam na kogo liczyć. Idę po prostu przez życie razem z Chrystusem, we dwóch raźniej.

            Nasze postawy zweryfikuje Sąd Ostateczny. Mamy jeszcze czas.

            Dzięki za odpowiedź i pozdrawiam również.

            • Gość: Wrurzkasz Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.centertel.pl 07.07.12, 14:14
              Myślałem, że Twoje twierdzenia jednak opierają się na doświadczeniu - że trafiłeś na kilka wróżek, które rzeczywiście postąpiły
              niewłaściwie, chcąc od Ciebie wyciągnąć dużo pieniędzy za pożal się boże, rytuały. Ale nie znaczy to, że wszyscy tacy są.
              Tak samo, jak ze sprzedawcami samochodów - jeden prowadzi legalny komis, inny kradnie samochody, rozcina je i sprzedaje na części.
              Dlatego należy trafić na właściwego specjalistę, których na całe szczęście, nie brakuje.

              NIE. NIE TY TO TWIERDZISZ. TWIERDZI TO CYTAT KSIĘGI, KTÓRY SOBIE PRZYWŁASZCZYŁEŚ.
              I w dalszym akapicie znowu to słówko: "zacytuję".
              Matko, jak Ty lubisz podpinać się pod cudze opinie.

              Kościół jako instytucja manipuluje społeczeństwem. Nie wiara jako sama w sobie i przykłady dobra u Jezusa Chrystusa.
              Ale Twoja wiara jest ślepa. Miałeś trudny okres w życiu, nie wiedziałeś jak z niego wybrnąć, więc przyjąłeś na swoje barki
              całą wiedzę religijną, żeby móc się wyłącznie odbić. Ale to jest tylko przyzwyczajenie do innej iluzji.

              A jeżeli Szatan mówi, że to pochodzi od niego, to daj mi do niego numer, sobie z nim porozmawiam.
              Chyba że znowu przyjąłeś na siebie cudzy punkt widzenia.

              Ludzie, jesteśmy tak pięknymi istotami! Czy Bóg jest naprawdę aż takim egoistą, aby kazał siebie wielbić i ciągle do niego zwracać, bo inaczej
              postraszy Szatanem? Nie. BÓG CHCE, ABYŚMY ROZWINĘLI SWÓJ WŁASNY POTENCJAŁ POPRZEZ WYBACZENIE INNYM LUDZIOM
              I OBCOWANIE Z WŁASNYMI PASJAMI. RÓBMY TO, CO KOCHAMY.
              Ktoś powiedział - Lepsza prawdziwa nierządnica, niż sztuczna nawrócona.

              Jeżeli religia chrześcijańska by miała w swoim zapisie - raz w tygodniu biegamy nago po pokoju, oblewając się wodą święconą - też byś to robił.
              A dlatego, bo tak jest w dekalogu, słowach proroka itd.
              Ludzie, gdy w głębi duszy są zagubieni, zawsze chcą gdzieś przynależeć. Stąd wszelkiego rodzaju ruchy, kluby, organizacje, religie.
              I ci, któzy są najwyżej na piedestale, mogą potem pociągnąć za sznureczki innych.

              PRZECIEŻ BYCIE SOBĄ, INDYWIDUALISTĄ JEST NAJPIĘKNIEJSZE! DLACZEGO TAK MAŁO OSÓB CHCE ŻYĆ Z WŁASNYMI ZASADAMI?
              TYLKO CI "PRAWDZIWI" OSIĄGAJĄ W ŻYCIU PRAWDZIWY SUKCES.

              Nie będę się oczywiście z Tobą sprzeczać, ponieważ przejęte przez Ciebie poglądy wzrosły w Twoje ciało bardzo głęboko i zawsze będziesz ich bronił
              przy każdej próbie podważenia ich, dlatego:
              Zyczę Ci, abyś był szczęśliwy - tym kim jesteś. Abyś się w końcu przebudził i zrozumiał, co jest w Twym życiu najważniejsze.
              A mówię to dlatego, bo ja też się ocknąłem, to była mądra, ale bardzo bolesna lekcja.

              Pozdrawiam serdecznie
              • Gość: JK Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.kielce.vectranet.pl 07.07.12, 14:46
                Nie jestem osobą, która w instrumentalny (traktująca wiarę jako zbiór nakazów i zakazów) sposób wierzy w Boga. Jest ON dla mnie przede wszystkim nieskończoną miłością, która objawiła się światu w osobie Jezusa Chrystusa, jego męce, ukrzyżowaniu, śmierci i zmartwywstaniu. I na tę miłość ja odpowiadam swoją miłością do Niego. I tyle. Nie ma tu nic mechanicznego. Jest wzajemna relacja osobowa. Bóg kocha człowieka. Człowiek odwzajemnia tę miłość albo nie.

                Nie twierdziłem nic, że szatan coś mówi, ale że Biblia mówi o nim i o wróżbiarstwie, jako niezgodnym z życiem chrześcijańskim.

                Nie kuś losu, bo sam żadnych szans z szatanem nie masz. Tylko Bóg mógłby Ci wtedy pomóc, jeślibyś chciał oczywiście.

                Ja ze swego zagubienia wyszedłem dzięki bożej miłości (sam nie mogłem dać rady, raczej zagłębiałem się dalej we własne grzechy, egoizm, pychę, megalomanię itp). Ty natomiast będziesz tak długo zagubiony, jak długo będziesz tkwił w swoich poglądach.

                Bóg nie chce byśmy rozwijali żadnego własnego potencjału (co rozumiem jako egoizm, samowystarczalność, samorealizację). Bez jego łaski nic nie możemy uczynić, żadnego dobra. Więc jest On nam potrzebny.

                Cytat z Twego postu:
                "PRZECIEŻ BYCIE SOBĄ, INDYWIDUALISTĄ JEST NAJPIĘKNIEJSZE! DLACZEGO TAK MAŁO OSÓB CHCE ŻYĆ Z WŁASNYMI ZASADAMI?
                TYLKO CI "PRAWDZIWI" OSIĄGAJĄ W ŻYCIU PRAWDZIWY SUKCES."

                Co nazywasz sukcesem i to jeszcze prawdziwym?
                Bo dla mnie sukces to droga krzyżowa przez życie, śmierć i zmartwywstanie z Jezusem Chrystusem do życia wiecznego.
                Masz coś lepszego do zaoferowania niż życie wieczne?

                Pozdrawiam
                • Gość: Wrurzkasz Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.centertel.pl 07.07.12, 19:08
                  Dla mnie sukcesem jest bycie sobą.
                  Osoby zakompleksione, osamotnione, często szukają własnej tożsamości w muzyce, subkulturach, trendach mody i religiach.
                  Muzułmanin, chrześnijanin, skin, pacyfista - to są wszystkie etykietki wkładające ludzi do konkretnej szufladki.
                  A po co katalogować, skoro to ogranicza możliwości?
                  Sukces to przeżycie każdego dnia po swojemu - masz ochotę nosić czerwone włosy, idziesz i farbujesz, nie patrząc na to, co powie społeczeństwo.
                  Sukces to dostrzeganie piękna chwili - morza szum, powiew wiatru. To ciekawość życia.
                  Uwielbiasz malować? Po to urodziłeś się z tym talentem i rób, to co kochasz.
                  Bez uprzedzeń przeszłości, strachu przed przyszłością, bez żadnej analizy i szukania autorytetów - życie chwilą, słuchanie intuicji.

                  Uważasz egoizm za zły, nie każda jego odmiana jest taka, bo można być zdrowym egoistą, ale ta nadęta , narcystyczna owszem, stanowi zagrożenie.
                  I moim zdaniem popadasz w taki syndrom - "ja wiem lepiej" - nie mam pojęcia, jak dogadasz się z osobami o innych poglądach na życie.
                  To jest właśnie toksyczny egoizm, i to bardzo niebezpieczny, bo ubrany w fatałaszki religii.

                  Dlaczego przejście przez życie ma być drogą krzyżową?
                  Przecież jest tyle pięknych miejsc do zwiedzenia, tyle osób do kochania, tyle filmów do obejrzenia.
                  Trzeba skoczyć na bungie, wejść na szczyty Alp, nakręcić własny film.... - wstaw dowolne. Przecież to jest piękne, boskie.
                  A "korzystanie z życia" nie oznacza wcale konieczności sięgania po alkohol i narkotyki.
                  I mam prosić Boga o pozwolenie? Tzn , że jesteśmy jego marionetkami?
                  Nie radując się życiem, traktując je jak męczeńską przeprawę do nieba, właśnie postępujesz odwrotnie i niewłaściwie.

                  Miałem poważne blokady seksualne, to już zahaczało o perwersje, tak mnie to męczyło, ryczałem.
                  Modliłem się do Boga, prosiłem, aby zabrał ze mnie tą chorobę.
                  Nie zrobił tego.
                  Ale miałem impuls, co ja sam powinienem z tym zrobić. Impuls od duchowej części siebie.
                  Zaakceptować seks. Właśnie - zaakceptować to, że jesteśmy istotami seksualnymi i otworzyć się na przepływ życia.
                  Mam duży temperament, ale może on również objawiać się w kreacji własnych dzieł czy spontanicznym zachowaniu.
                  Poprzez akceptację swojego ciała zaburzona równowaga została odpowiednio zbalansowana.
                  Od Boga / intuicji / Wszechświata itp dostałem wyłącznie wskazówkę, a resztę musiałem zrobić sam.
                  I rozwiązanie wcale nie polegało na kastracji , egzorcyzmach czy pójściu do zakonu.
                  DEMONY W NASZYM ŻYCIU TO BLOKADY EMOCJONALNE, KTÓRE - WYSŁUCHANE, ZROZUMIANE I ZAAKCEPTOWANE ZAMIENIĄ SIĘ W ANIOŁA.

                  Naprawdę nie chcę wiedzieć, co myślisz o... Jakie myśli z religii katolickiej sobie zawłaszczyłeś o homoseksualizmie, trzymaniu w domu zwierząt agresywnych itp, bo pewnie nie masz o tym zielonego pojęcia, ale dogmaty religijne owszem, więc lepiej pójść na łatwiznę...
                  Koszmar.
                  Pozdrawiam serdecznie.

                  • Gość: JK Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.kielce.vectranet.pl 07.07.12, 20:21
                    Właśnie dzięki wierze pozbyłem się własnych kompleksów, lęków niepokojów co do np. sensu mojego życia itp.
                    Każdy rodzaj egoizmu jest zły, bo stawia drugiego człowieka poniżej samych siebie. Dla chrześciajnina jest nie do przyjęcia. Chrześcijaństwo to służba dla drugich, ale służba pełna radości, a nie przykra męczarnia. Ja właśnie w chrześcijaństwie najpełniej realizuję swoją wolność (rozumianą jako wolną odpowiedź na bożą miłość). I jeśli będę chciał nosić czerwone włosy to sobie pójdę i je ufarbuję, dostrzegam piękno otaczającego mnie świata, (które dla mnie jest odbiciem piękna samego Boga) morza szum, powiew wiatru, ciekawi mnie życie, chodzę m.in. po górach, zdobyłem już sporo szczytów w Tatrach, uprawiam sport. Nie mam uprzedzeń z przeszłości ani strachu przed przyszłością dzięki nadziei, że zostanę zbawiony. Dzięki temu nie boję się życia.
                    Oczywiście mając inne poglądy na życie nie dogadam się z innymi osobami mającymi swoje poglądy na życie. Tego nie neguję.
                    Moje poglądy są oparte na nauce Kościoła i na Objawieniu zawartym w Biblii, więc nie mówię "że ja wiem lepiej". To byłby właśnie egoizm. Przecież nie ciągnę Ciebie siłą i nie zmuszam do przyjęcia Ewangelii, to jest tylko propozycja. Szanuję Twoją wolność.

                    Nazwałem przejście przez życie drogą krzyżową, bo to jest droga, którą przeszedł sam Jezus. Sam mówił: "Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują" (Mt 7, 13-14) i jeszcze dalej: "Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je" (Mk 8, 35).
                    Chrześcijanin powinien mieć perspektywę eschatologiczną tzn. że naszym właściwym życiem będzie dopiero to życie po śmierci i to życie wieczne. To życie tutaj jest krótkie, czas szybko leci i nim się obejrzymy śmierć nam w oczy zajrzy. Ale to właśnie życie jest po to, by dać albo nie dać odpowiedź samemu Bogu.
                    Chrześcijanin akceptuje wszelkie problemy, cierpienia, kłopoty w tym życiu, łączy je z ofiarą samego Chrystusa, traci swoje życie służąc innym i jest radosny, bo ufa i ma pewność w bożej obietnicy, że właśnie takie "stracenie swego życia" zaprowadzi go do zbawienia.
                    Nie jesteśmy marionetkami w rękach Boga, przecież On Cię nie zmusza do przyjęcia jego miłości. To Twoja wolna decyzja. Bóg nie chce zbawiać na siłę.

                    Jeżeli miałeś problemy w życiu i mimo Twych modlitw nie zostały one wysłuchane, to może powinieneś się zastanowić dlaczego? Bo przecież Bóg je na pewno słyszał. Dlaczego więc ich nie przyjął i nie wysłuchał? Może bardziej Cię kocha niż się Tobie wydaje i to o co prosiłeś zaszkodziło by Tobie w gruncie rzeczy. Bóg patrzy na ludzi w perspektywie ich zbawienia i daje im te łaski, które do tego celu prowadzą. Dlatego niektórzy, obrażają się na Boga lub w niego wątpią, jeśli nie da im tego o co prosili na modlitwie, bo prosili egoistycznie, traktowali Boga jak sklep, chcieli coś kupić.
                    Największa rzecz jaką Bóg może zrobić dla człowieka już miała miejsce - wcielenie Syna Bożego, jego męka, śmierć, zmartwychwstanie. Zrobił to dla człowieka, by odkupić jego grzechy. Może trudno Ci było przyjąć to, co już Bóg zrobił dla nas wszystkich, może z tego nie zdałeś sobie sprawy.

                    Ja gdy miałem problemy duchowe, które trzymały mnie 17 lat z dala od Boga i od sakramentów, próbowałem je jednak rozwiązywać. Raz spotkałem się z księdzem, by o nich porozmawiać, ale nie dało to rezultatu. Czułem, że ksiądz mnie nie zrozumiał wogóle. I dałem sobie spokój na dalszych kilka lat. Jednak wiedziałem, że skoro jeden ksiądz mnie nie zrozumiał i nie pomógł to zawsze mogę iść do innego, ale mimo to nie szedłem, bo zwyczajnie byłem za leniwy i miałem zbyt dużo pretensji do Boga. Po jakimś czasie zacząłem jednak chodzić do kościoła, ale nie przystępowałem do sakramentów chyba z 5 lat. Zacząłem się jednak modlić o to, bym poszedł wreszcie do spowiedzi i na to długo nie czekałem. Znalazłem księdza, którego znałem, a który pracował w mojej parafii 17 lat temu. Poprosiłem o rozmowę i się wyspowiadałem, mimo, że wydawało mi się, że moje problemy są nie do rozwiązania. Tobie też radzę znaleźć sobie księdza, z którym możesz porozmawiać. Nie jednego, to drugiego.

                    A może właśnie teraz Bóg dopiero wysłuchał Twoich wcześniejszych modlitw?

              • Gość: Ciekawa Zycia Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.dip.t-dialin.net 07.07.12, 14:47
                bardzo ciekawy,dajacy do myslenia "artykul"www.astraldynamics.pl/artykul-20,,.html....Pozdrawiam
                • Gość: JK Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.kielce.vectranet.pl 07.07.12, 16:57
                  Bez urazy, ale stek bzdur.
                  • Gość: Ciekawa Zycia Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.dip.t-dialin.net 07.07.12, 17:41
                    Bez urazy-wole po 100-kroc takie czytac,jak Twoje BZDURY....Pozdrawiam!
                    • Gość: JK Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.kielce.vectranet.pl 07.07.12, 18:51
                      Przepraszam jeśli Cię uraziłem.
    • ja-tekla jak myslę... 11.07.12, 20:45
      Ciekawy wątek.Pozwólcie,że wypowiem się jako wróżka-ateistka.
      Zawsze mnie zdumiewało,ze katolicy tak chętnie korzystaja z wrózb. Bo,wbrew temu,co pisze Wróżkarz,biblia wyraźnie i kategorycznie zakazuje i potępia wieszczenie.I teksty typu - to dar! w domysle od Boga-sa smieszną probą tłumaczenia się i wrózek,i osob korzystających z ich usług.Również inne wymowki : pomagam ludziom,daję im nadzieję -są tylko proba uspokojenia sumienia wrózki-katoliczki.Jeśli to obrzydliwosc dla Boga to wrozenie,to jest to obrzydliwosc i tyle.
      I ,Wróżkarzu,nie masz racji ironicznie pisząc o bezmyslnym cytowaniu,to nie tak.Jeśli ktos jest czlonkiem pewnej organizacji,w tym przypadku Kościoła katolickiego,dla ktorego świętą księga jest własnie biblia,to nie moze wybierać sobie z niej,co mu pasuje,a odrzucac,co nie pasuje.Albo przestrzegamy zasad,albo występujemy z organizacji.I pisanie typu-ja tak czuję-oznacza,ze jesteśmy leniwi w przestrzeganiu tych zasad.
      Organizacja to pewne ramy,to pewne autorytety i tyle.Jest tam i miejsce na samodzielne myslenie,spokojnie:-) wątpić jest rzeczą ludzką.Wątpic,ale nie wybierac,co przestrzegac będę,a co mnie uwiera,więc stwierdze,ze tu biblia się myli.
      JK nie wywiera preski,nie potępia - pokazuje swoj sposob widzenia świata. A wrozkarz pieni się,potępia,ironizuje,bo uważa,ze on idzie drogą wlaściwą! Moze i idzie,ale niech innym pozwoli na "błądzenie".Rozwoj duchowy przebiega różnie,nie ma jednego sposobu.
      Dobrze,ze ja ateistka,więc nie mam misji zbawiania innych! I spokojnie mogę karty kłasc,bo nie kłoci się to z moimi zasadami.I również nie mam potrzeby uswiadamiania innym jak powinni postępowac,więc wrózę bez wyrzutow sumienia.Wszak na karty przychodza osoby pelnoletnie.To ich wybór,ich decyzja.
      • gosialska Re: jak myslę... 11.07.12, 21:46
        A ja powiem tak, wiare katolicka dostajemy w spadku po rodzickach, jestesmy ochrzczeni itd, potem komunia, jaki wybor mamy? W zasadzie zaden.. potem przychodzi zwatpienie, np. ja uwazam ze kosciol katolicki jako instytuacja nijak ma sie do wiary, i ze wierze w Boga to moja sprawa, ale czy musze sluchac ksiedza z ktorym sie nie zgadzam? Chyba niekoniecznie. Wiem, ze dla wiary to jest bialo/czarne ale dla mnie nie jest, mozna wierzyc w Boga, mozna zyz w zgodzie z Bogiem i niekoniecznie uczestniczyc w mszy swietej.. wiem, kontrowersyjne..
        A'propo wrozb, to jest wszystko BAJKA, moze sa rzeczy ktore wrozka potrafi przewidziec ale 99% nie potrafi.. wierzylam bardzo w te wrozby i sie zawiodlam poraz kolejny, tylko my sami decydujemy o swoim zyciu, czasem sie nie uklada to fakt, ale nikt nie jest w stanie powiedziec co mnie spotka za tydzien ;-) Gdyby te wszystkie wrozki byly w stanie przepowiedziec prawde to byloby tu wiele pozytywnych komentarzy ale nie ma i taka jest prawda. Zycie nie jest bajka, ale nie mozna sie zalamywac, czasem pozno ale szczescie wkoncu do nas zawita :-)
        • ja-tekla kwestia wyboru.. 12.07.12, 07:47
          Jaki mamy wybor? Jak to jaki??? Gdy dorastamy,zaczynamy wątpic,więc sprawdzamy,czytamy,wybieramy.Nie jesteśmy złączeni łańcuchami,zniewoleni.Mamy rozum i wolna wolę.
          Nic nie pisalam o słuchaniu księdza,to nie o to chodzi.Pisalam o bibilii,o zasadach tam zawartych.Albo je akceptujesz,albo...szukasz innej drogi.Lecz wtedy nie okreslaj sie jako katoliczka,tylko osoba wierząca.W co lub w kogo?A to juz ty sama wybierasz.Tylko nie wybieraj,co ci pasuje odrzucając to,co ci nie pasuje z tej niiby wiary przodków.Bo to już nie wątpienie,tylko hipokryzja.
          A co do trafnosci wrózb...Teraz tyle tych "wróżek" za 5 zl,za 20,co to za parę minut juz wrozbę przysla.Wrózbę z programu komputerowego,hi hi.Ale jak sie chce szybko i tanio to sie dosaje zakalca.
          Wrózka też musi się rozwijac i mieć czas na wyciszenie sie,bo inaczej...no wlasnieTo nie piekarnia...choć i w piekarni pospiech i bylejakosc niewskazany.
          A nadzieja to cudna rzecz,racja!Słoneczko zaswieci po burzy.I tego życze wszystkim:-)
          • Gość: Mija Re: kwestia wyboru.. IP: 213.192.74.* 12.07.12, 09:00
            Ooo szukałam Pani :-). Chciałam tylko powiedzieć, że wróżyła mi Pani jakiś czas temu i ... sprawdziło się cholera ... niestety. Serdecznie pozdrawiam:-)
            • Gość: Wrurzkasz Re: kwestia wyboru.. IP: *.centertel.pl 12.07.12, 15:31
              Z tym cytowaniem to akurat mam rację.
              Bo przeszedłem przez podobny etap w życiu.
              I też było - bo powiedział to Joe Vitale, Joseph Murphy, zacząłem nawet innych nauczać, zbawiać.. Jaki błąd!
              Non stop żywcem teksty żywcem wyciągane z książek.
              Jakby JK pokroić i zabrać mu te wszystkie wyklepane treści, znowu będzie brudną, zbłąkaną, czarną owieczką, która
              przed czymś ucieka, boi się własnej tożsamości. Właśnie jego reakcja na link CiekawejŻycia był kąśliwy.
              A pieni to się pies ze wścieklizną:P
              Owszem, to jest dobra droga dla mnie, a JK niech sobie błądzi - przez błądzenie człowiek odkrywa prawdę, tu się z Tobą zgodzę.
              Tylko że ta cała religijność JK wydała mi się tak rażąco sztuczna jak maska z plasteliny, kryje się za nią niemoc i rozpacz...
              Bo ten powiedział to, a ten tamto. On nie zna swoich własnych poglądów, więc wybiera cudze, by ratować
              swoją biedną duszę przed zagładą w dzisiejszym świecie.
              Właśnie oczyszczanie umysłu ze wszystkich treści i kierowanie się do własnego wnętrza, by w ciszy odszukać Boga - to jest religijne.
              Mnie bardzo podbudowywały historie innych ludzi, jak dzięki wierze w siebie wyszli z najgorszego nieszczęścia, ale wszyscy mieli jedną cechę... Byli sobą - a poglądy innych zostawili innym.
              Mam wrażenie, że JK nie jest spontaniczny, idzie przez życie wyobrażoną sobie ścieżką po przeczytaniu ksiąg... Nie widzi prawdziwego życia, to zasłona.
              Mądrzy się wyuczą, a ofiary cytują, taka jest prawda.
              Dlatego warto w tym świecie jakoś się wybić:)
      • Gość: JK Re: jak myslę... IP: *.kielce.vectranet.pl 12.07.12, 21:07
        Myślałem, że wątek się urwie, a jednak zawsze ktoś coś wartego przeczytania napisze.

        Ciekawe jest dla mnie Twoje określenie samej siebie jako wróżka-ateistka.
        Czy to jest w ogóle możliwe? Pytanie to nie zawiera, żadnej złośliwości bynajmniej.
        Zdaje mi się, że wróżbitki i wróżbici uważają, czują, że ich zdolności (oczywiście ich zdaniem) skądś pochodzą. Czy nie tak? Że (głupio zaczynać zdanie od "że", ale niech będzie) to nie oni sami są źródłem tych umiejętności, czy tego daru.
        Jeśli tak, to musi to pochodzić od czegoś lub raczej kogoś spoza nich samych. Względnie uważacie (oczywiście zgaduję, bo wiedzy na ten temat nie mam, nie zbierałem opinii o pochodzeniu umiejętności wróżbiarskich wśród osób tym się trudniących), że te umiejętności pochodzą z was samych, ale że zostały one w jakiś sposób uruchomione, przez siły kosmosu, jakąś energię itp.
        Jeśli tak, to to jest już jakiś rodzaj wiary (oczywiście sprzecznej z chrześcijaństwem, ale nie o to tu idzie narazie).
        I dalej, jak rozumiem ateiści to materialiści, nie wierzą w pierwiastek duchowy obecny na tym świecie ani gdzie indziej. Czy zatem jest możliwe bycie wróżbitką i jednocześnie ateistką? Czy taka wróżbitka, wróżbita nie traci "wiarygodności" wśród, oczywiście, inteligentniejszych swoich klientów, bo tym mniej inteligentym żadna wiarygodność nie jest raczej potrzebna. Bez urazy w dalszym ciągu proszę. Nie obrażam, żadnych klientów żadnych wróżek.
        To tyle jeśli idzie o bycie jednocześnie wróżbitką i ateistką.

        Cytat z Twojego Postu:
        "Dobrze,ze ja ateistka,więc nie mam misji zbawiania innych! I spokojnie mogę karty kłasc,bo nie kłoci się to z moimi zasadami.I również nie mam potrzeby uswiadamiania innym jak powinni postępowac,więc wrózę bez wyrzutow sumienia."

        Czy gdy mówisz, że jako ateistka nie masz misji zbawiania innych, nie jest to jakimś zakamuflowanych egoizmem? Nie potępiam Ciebie, ale osądzam taką postawę.
        Jeżeli ja widząc, że ktoś robi coś co mu przynosi zło, albo nie robi tego co przyniesie mu dobro i uświadomię mu to (w tym wypadku, na gruncie wiary) i on się spostrzeże, to mu w ten sposób pomagam. Jest to jakieś podjęcie wysiłku, odpowiedzialności za innych. Oczywiście bez przymusu, nie chodzi tu o nawracanie ogniem i mieczem.

        Chrześijanie otrzymali taki testament od założyciela Kościoła Jezusa Chrystusa, by iść na cały świat i głosić Ewangelię. Ci co uwierzą będą zbawieni, ci co nie, to niestety... To są słowa samego Chrystusa, z którymi nie można polemizować. Tak się po prostu stanie (wg katolików, rzecz jasna).
        To tak jakby znać przyszłe numery totolotka i nie puścić kuponu (abstrahując, że odwołuje się tu do wróżbiarstwa i zakładając że pieniądze z wygranej poszłyby na dobry cel) Dlatego my chrześcijanie mamy misje zbawiania świata i jesteśmy z niej dumni.

        Czy dalej, gdy mówisz, o sumieniu, i jak rozumiem przyznajesz, że je masz, to czy nie uważasz, że jest to jakiś dowód na istnienie kogoś transcendentego? Czo to nie w sumieniu człowiek pyta się o sens swego życia, o sens np. cierpienia, dobra i zła? Czy własne sumienie nie jest jakąś bramą do świata duchowego? (Dla chrześcijan bramą do spotkania Jezusa Chrystusa).

        Cytat z Twego postu:
        "Wszak na karty przychodza osoby pelnoletnie.To ich wybór,ich decyzja."

        Czy to nie jest też jakimś zrzeczeniem się odpowiedzialności za to co może się stać z osobami, które odwiedzają wróżbitkę?
        Podam ostre porównanie: czy ktoś, kto przyjmuje zlecenie na obrabowanie banku od zleceniodawcy, może powiedzieć tak samo? Czy osoba wykonująca takie zlecenie nie staje się złodziejem ? CZy może całkowitą odpowiedzialność przerzucić na zleceniodawcę, jeśli tylko ma 18 lat? I ten jest odpowiedzialny i ten. W tym przypadku jest ta różnica, że na gruncie materialnym nie da się udowodnić, że wróżbici szkodzą. Bo jeśliby się dało, to było by to zakazane prawnie.
        Ale na gruncie wiary katolickiej, na podstawie doświadczeń egzorcystów, osób opętanych lub dręczonych przez złego ducha i ezgorcyzmowanych, a także na podstawie opisów osób, które można znaleźć w internecie i na tym forum pewnie też, sytuacja przedstawia się nie tak różowo.
        Wróżbici i wróżbitki stają się odpowiedzialni za całe zło, które później przytrafia się im klientom. Począwszy od tego, że przyczyniają się do popełnienia przez nich grzechu, i to raczej nie lekkiego (wg Kościoła oczywiście), poprzez to, że ich klienci mogą być dręczeni przez szatana, a skończywszy na opętaniu przez niego.
        Okraszę to cytatem z Biblii (Mt 18, 6-7): " Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza... biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie".
        I teraz pewnie zarzucisz mi moralizatorstwo, ale nie ma go tu ani 1 gram. Zauważyłaś, że Chrystus nie mówi, że ten kto przyczynia się do grzechu innych musi być wierzący w Niego, on takiego człowieka nazywa tylko "człowiekiem". Spełniasz to kryterium?


        Ps.
        Kiedyś mój kolega-ateista, złożył mi życzenia z okazji Bożego Narodzenia. Na moją uwagę, że jako ateista, to z powodu Bożego Narodzenia nie może mi niestety niczego życzyć, zmieszał się i nie wiedział co powiedzieć.

        Pozdrawiam, i dzięki za Twój wpis.
        • ja-tekla Re: jak myslę... 12.07.12, 22:20
          Pochodzenie zdolnosci...hmm...
          Ktos ma talent do spiewu,ktoś do malunku,inny do komponowania,a ktos do wrózenia.To tylko talent,uzdolnienie.Nie ma tu drugiego dna,niejasnego pochodzenia,wedlug mnie oczywiście.
          Ateisci to materialiści?Hmm...polecam ksiązkę "Duchowosc ateistyczna",bo za dlugo by pisac tutaj.Spotkalam się kiedyś z opinią-"tobie to dobrze.możesz robic co chcesz,nie boisz sie boskiej kary!" Ciekawe podejscie.Po pierwsze - tylko dlatego,że osoba niewierząca ze mnie,to musze byc też osoba rozwiązłą??? przecięz mam jakies tam zasady ,moze malutkie,ale jednak.
          A po drugie - czyżby osoby wierzące nie czyniły zła ze strachu przed karą??Dobro czynione pod przymusem,ze strachu???Hmm...
          I nie rozumiem dlaczego inteligentniejsi "kienci" mieliby omijac mnie dużym łukiem tylko dlatego,zem ateistka??Jak juz napisalam- wieszczenie to talent.I mam go,bez względu,czy wierzę w duchy i inne zmory.
          Zakamuflowana egoistka ze mnie? lecz dlaczego? Nie uważam,ze korzystanie z moich uslug jest czymś zlym,grzesznym /grzech,pojęcie lekko mi obce/.A jesli ktos mowi mi dumnie,ze jest katoliczką,to grzecznie tłumacze mu,co biblia mowi na temat wrózek.I proponuję rozważenie swojej decyzji.Tylko jedna osoba,na przestrzeni ponad 20 lat,zrezygnowala z wróżenia.
          No tak,moze to dziwne,ale chyba posiadam coś w rodzaju sumienia.Co w tym dziwnego?Jestem czlowiekiem rozumnym i rozumiem np.,ze nie uchodzi niemiłej sąsiadki młotkiem po glowie bić albo zabierać kuzynowi komputera,choć bardzo by mi sie przydal /komputer,a nie kuzyn/.Raczej żadna wiara nie jest do tego potrzebna,wystarczy odrobina rozumu i umiejętnośc odczuwania emocji.
          Zrozum Jk,że Chrytus jest dla mnie tylko postacią z mitologii,nikim więcej.Nie twierdzę,że JA mam racje,a inni sie mylą.Lecz tak to wygląda z mojej perspektywy.
          A świąt nie obchodzę,ale je lubię.Bo tyle wolnego czasu na leniuchowanie,ha!
          • Gość: Ciekawa Zycia Re: jak myslę... IP: *.dip.t-dialin.net 12.07.12, 22:43
            ...ja sie nie bede rozpisywala,bo i po co ?....mozna tak bez konca....cyt:Dlatego my chrześcijanie mamy misje zbawiania świata i jesteśmy z niej dumni. .....na "swiat"jestescie otwarci,a przed sasiadem drzwi na klucz zamykacie....hmmm?......(bez urazy)...pozdrawiam
            • Gość: Wrurzkasz Re: jak myslę... IP: *.centertel.pl 12.07.12, 23:28
              CiekawaZycia, każdy członek grupy / organizacji czy wyznawca jest przyjacielem dla tych, którzy mają te same poglądy, proste.
              Do dziś nie rozumiem, po co ludzie się katalogują na chrześcijan / ateistów, zamiast po prostu być sobą...
              • ja-tekla katalogowanie 12.07.12, 23:42
                Ja się nie kataloguję,szanowny panie,ja sie określam.I mam do tego prawo.
                Mam wrażenie,ze jest pan fanatykiem swojego sposobu widzenia świata i nie dopuszcza pan myśli, że ktoś może inaczej widziec,czuc,mysleć.
                Ja tylko niepozorna wrózka,więc dopuszczam do siebie wątpliwości,niepewności,wahania.I przyglądam sie drodze innych ludzi chcąc zrozumieć,dlaczego własnie tą drózką lub drogą podąząją.
                • Gość: Wrurzkasz Re: katalogowanie IP: *.centertel.pl 12.07.12, 23:48
                  Jesteś bardzo ładną i inteligentną kobietą...
                  • ja-tekla Re: kulą w płot:-( 12.07.12, 23:56
                    Iiii...ani ja pikna,ani mondra...prosta i zwyczajna,a nawet /rumieniec/ nijaka lekko...
                    • Gość: wróżka panteistka Re: IP: *.home.aster.pl 13.07.12, 09:44
                      A właśnie, właśnie Tekla poruszyła ciekawą-ważną kwestię. Katolicy, gdy mowa o ludziach niewierzących, ateistach itp. zarzucają im wiele odmian zła. Jest to i krzywdzące i nieuczciwe, bo przecież nie trzeba być katolikiem, by być dobrym, prawym człowiekiem. Dobro i uczciwość w człowieku albo jest, albo mu tego brak. Również nie każdy wróżbiarz jest złym materialistą. Zazwyczaj słyszy się o wróżkach i wróżbitach, którzy są karierowiczami, naciągaczami, ślizgają się robiąc kariery medialne. Tematy o takich, są dla ludzi ekscytujące. Dla wielu przeciętnych zjadaczy chleba uczciwość, rzetelność (skąd-inąd porządana) jest de facto nudna, mało ekscytująca. Stąd taka poczytność brukowców. Kto chciałby pisać i czytać codziennie "plotki", "sensacje" o wróżce, która jest uczciwa, spokojna, wyważona, wróży za małe pieniądze i nie oszukuje ludzi? Tymczasem kariery w ezo-szoł-biznesie robią ci, którzy są pozbawieni zasad, za pieniądzem pójdą na koniec świata.

                      Dar do wróżenia? Może nie tyle do wróżenia dar, ile dar "słyszenia" (a właścieie, to do: rozumienia) subtelnych dźwięków duszy, wykorzystując w tym celu np. karty. Skąd pochodzi dar? Z natury. Jedni go mają, drudzy nie. Nie przepadam za słowem DAR, ponieważ współcześnie każdy sobie tym słowem (z przeproszeniem) gębę wyciera, opierając o to słowo marne rusztowanie kariery ezoterycznej.

                      Ja (ur. 1955) jestem panteistką z wyboru, aczkolwiek w moim rodzinnym domu patrzyło się na życie, ludzi, świat z perspektywy panteizmu - tak dziś, jako świadoma panteistka, mogę nazwać światopogląd moich rodziców. Nie byli komunistami, z pewnością więc nie jest to "wina" ustroju.
                      Jak to się ma do obchodzenia świąt? W moim rodzinnym domu nie obchodziło się świąt w powszechnym tego słowa znaczeniu. Dla nas był to czas kiedy mogliśmy bez presji czasu i innych codziennych spraw pobyć ze sobą, porozmawiać (porozmawiać i pobyć przez duże P), zjeść razem coś pysznego, pośmiać się, pożartować. Bez hipokryzji, bez udawania, bez zmuszania się do uśmiechów, bez pretensji i nadąsania po ciężkich dniach pprzy garach. Tym właśnie były powszechnie pojęte święta, dla moich rodziców, moich dzieci, a teraz i moich wnuków. Nawet jeśli ktoś jest ateistą czy panteistą itp. to przecież wiadomo, że nie będzie w boże narodzenie, w wigilię np. o 18:00 odkurzał czy rozwieszał majtek na balkonie albo przybijał gwoździ. To się nazywa kultura osobista i szacunek do drugiego człowieka. W świątecznych dla katolików chwilach i ja-panteistka spotykam się ze znajomymi, jem obiado-kolację. Czas upływa mi podobnie, tyle że bez zabarwienia religijnego.

                      >Kiedyś mój kolega-ateista, złożył mi życzenia z okazji Bożego Narodzenia. Na moją uwagę, >że jako ateista, to z powodu Bożego Narodzenia nie może mi niestety niczego życzyć, >zmieszał się i nie >wiedział co powiedzieć.

                      No cóż, sam sobie wystawiłeś opinię. Zachowałeś się po prostu niekulturalnie. Jeśli kolega Ci tego nie powiedział, to świadczy o jego wysokiej kulturze osobistej, najprawdopodobniej nie chciał Cię urazić. Nie trzeba być katolikiem, by życzyć komuś czegoś dobrego, z racji ważnego dla niego dnia, wydarzenia itp. Mam znajomą, która jest Żydówką, a więc obchodzi ich święta. Nie znam się na ich świętach, ale gdy dowiedziałam się, że świętuje (bodajże nazwa tego święta, to hanuka) powiedziałam jej: wszystkiego dobrego z okazji ważnego dla Ciebie dnia. Taktowanie podziękowała. Kolejny przykład-zeszłoroczny, a w zasadzie rokroczny: w okresie przedświątecznym jest taki zwyczaj by życzyć sobie wszystkiego dobrego, lub wesołych świat. Osoby nieznajome mówią sobie zdawkowe, acz sympatyczne: wszystkiego dobrego. Jeśli np. w banku, na poczcie, w sklepie ktoś do mnie coś takiego powie, to oczywiście odwzajemnie życzliwe słowo, wiadomo, że nie będę wylewnie składała życzeń zabarwionych religijnie, ale dobre słowo, zyczenia, spokoju i radości. Dlaczego nie? Cóż w tym złego? Życzyć komuś czegoś dobrego, przyjemnych chwil, wydaje mi się to być postawą w porządku.
                      • Gość: JK Re: IP: *.kielce.vectranet.pl 13.07.12, 16:38
                        Sorki, ale dobro i uczciwość to raczej decyzja, wybór jak postąpić, a nie, że to się ma albo nie ma. Jest to jakieś zadanie, wymaganie od siebie, by złe pragnienia odrzucać. Jeśli tak by było, jak piszesz, to do ludzi, którzy nie są dobrzy i uczciwi, np. złodzieje i mordercy, nie można mieć pretensji, ani oceniać ich moralności za złą. Poprostu oni Twoim zdaniem nie są dobrzy i koniec, zawsze tacy byli i tacy będą. To taka sama cecha jak wygląd.
                        Wydaje mi się, że chyba się zagalopowałaś w takim opisie.
                        Moim zdaniem można mówić o tym, że ktoś jest bardziej lub mniej wrażliwym np. na krzywdę ludzką. Ale i to jest rezultatem jakiegoś procesu, wychowania danego człowieka, otoczenia w jakim przebywał, itp.

                        Moim zdaniem nie istnieje ktoś taki jak uczciwa wróżka. Wróżbiarstwo same w sobie jest złem. Tak samo jak kradzież czy pobicie. Nie ma przecież uczciwych złodziei czy bandytów. Różnica tylko taka, że na gruncie laickim nie da się tego udowodnić, że wróżbiarstwo przynosi złe następstwa.

                        To "słyszenie" jak mówisz, to właśnie jest nie mniej nie więcej, tylko podszept złego ducha, demona, szatana. Przecież musi być to jakiś byt osobowy, skoro w jakiś sposób inteligentny, zrozumiały dla Ciebie przekazuje ci jakoś informację, nawet na zasadzie zorojedynkowej, tzn. tak lub nie. Ty zadajesz pytanie w myśli i uzyskujesz odpowiedź: tak lub nie.

                        Jeśli idzie o Twoje święta, to są to jednak moim zdaniem święta smutne, mimo, że zapewne czujecie się szczęśliwi móc spędzić czas razem jako rodzina. Są jakieś bęz głębi, powierzchowne, płytkie skoro od normalnych dni różni je tylko to, że w święta wasze uśmiechy są szczere a poza świętami chyba już nie.


                        Twój cytat mojego cytatu:
                        "Kiedyś mój kolega-ateista, złożył mi życzenia z okazji Bożego Narodzenia. Na moją uwagę, że jako ateista, to z powodu Bożego Narodzenia nie może mi niestety niczego życzyć, zmieszał się i nie wiedział co powiedzieć."

                        I Twoja odpowiedź:
                        "No cóż, sam sobie wystawiłeś opinię. Zachowałeś się po prostu niekulturalnie. Jeśli kolega Ci tego nie powiedział, to świadczy o jego wysokiej kulturze osobistej, najprawdopodobniej nie chciał Cię urazić. Nie trzeba być katolikiem, by życzyć komuś czegoś dobrego, z racji ważnego dla niego dnia, wydarzenia itp. Mam znajomą, która jest Żydówką, a więc obchodzi ich święta. Nie znam się na ich świętach, ale gdy dowiedziałam się, że świętuje (bodajże nazwa tego święta, to hanuka) powiedziałam jej: wszystkiego dobrego z okazji ważnego dla Ciebie dnia. Taktowanie podziękowała. Kolejny przykład-zeszłoroczny, a w zasadzie rokroczny: w okresie przedświątecznym jest taki zwyczaj by życzyć sobie wszystkiego dobrego, lub wesołych świat. Osoby nieznajome mówią sobie zdawkowe, acz sympatyczne: wszystkiego dobrego. Jeśli np. w banku, na poczcie, w sklepie ktoś do mnie coś takiego powie, to oczywiście odwzajemnie życzliwe słowo, wiadomo, że nie będę wylewnie składała życzeń zabarwionych religijnie, ale dobre słowo, zyczenia, spokoju i radości. Dlaczego nie? Cóż w tym złego? Życzyć komuś czegoś dobrego, przyjemnych chwil, wydaje mi się to być postawą w porządku. "

                        Dla katolików życzenia bożonarodzeniowe i z okazji jakichkolwiek świąt mają wymiar również duchowy, a przynajmniej dla mnie. Ja komuś dobrze życzę. Jest to rodzaj błogosławieństwa, swoista modlitwa, by drugiej osobie Bóg błogosławił.
                        Dlatego u ateistów jest to spłycone, życzenia mogą mieć tylko takie znaczenie jakie mają dla Ciebie, czyli są wyrazem zwykłej kultury, dobrego wychowania, (ewentualnie jakiejś ludzkiej wrażliwości). To smutne, jeśli wokół siebie ludzi dzielisz tylko na kulturalnych lub źle wychowanych, jeśli oczywiście Cię dobrze zrozumiałem.

                        Przecież nie twierdzę, że skałdanie nawet "ateistycznych" życzeń jest złe.

                        Pozdrawiam.
                        • ja-tekla sąd nad wrózką... 13.07.12, 19:57
                          Zasmuciłes mnie,JK.Zaczynasz mnie atakowac.
                          Pisałam ,że umiejętnośc wrózenia to talent,jak inny,a nie,że dobro,czy zło to dar.
                          Wróząc nie słysze żadnych podszeptow.Żaden byt mi nie szepcze do ucha. Najkrócej mówiąc - ten talent to rozwinieta intuicja,którą kazdy z nas posiada.
                          Święta...Nie rozumiesz,że dla niektóych one nic nie znaczą? To tylko wolne dni,które spędzamy po swojemu.Jedni lenichując,inni odwiedzając najbliższycj,inni nadrabiając róznorakie zaległości itd.
                          A zyczenia...Jeśli jakies składam-to składając je nie mam nieczystych intencji: albo odpowiadam,albo sama je inicjuję,np. z okazji urodzin,czy imienin.
                          Dlaczego uważasz,ze tylko TY jestes uczciwy,moralny,dobry itp.?
                          • Gość: JK Re: sąd nad wrózką... IP: *.kielce.vectranet.pl 13.07.12, 20:25
                            Nigdzie nie napisałem i nie twierdziłem i z żadnego mojego wpisu nie wynika, że tylko ja jestem uczciwy, moralny i dobry itp. To grube nadużycie.

                            A co z tym pytaniem odnośnie tego, czy interesujesz się losem osób, którzy korzystają z Twoich wróżb - pytanie nr 1.
                            Czy żadna nie miała później problemów, które musiała rozwiązać u egzorcysty? - pytanie nr 2.
                            Udziel jasnej odpowiedzi na te dwa pytania, bo to pominęłaś. Jeśli oczywiście chcesz.
                            • Gość: JK Re: sąd nad wrózką... IP: *.kielce.vectranet.pl 13.07.12, 20:27
                              Ok. Już odpowiedziałaś w poniższym wątku. Dzięki.
            • Gość: JK Re: jak myslę... IP: *.kielce.vectranet.pl 13.07.12, 14:59
              Coś w tym jest. Moim zdaniem też jest sporo katolików, którzy chluby Kościołowi nie przynoszą.
              Nie mówiłem jednak o konkretnych ludziach lecz raczej o idei, misji wynikającej z Biblii. A co do ludzi, to zawsze znajdzie się taki, który jest tą czarną owcą, ale są i tacy także, którzy są przykładnymi katolikami. Wiem, że można katolikom zarzucić, że takich czarnych owiec jest dużo. Nie jest to jednak dla mnie wymówką, by samemu się nie starać być lepszym człowiekiem.
              Ghandi powiedział kiedyś, że chrześcijaństwo byłoby wspaniałą ideologią (religią, czy filozofią, bo już nie pamiętam), gdyby nie chrześcijanie.
              I miał wiele racji.
              Nie każde ziarno wyda owoc stukrotny. Jedno sześćdziesięciokrotny, inne trzydziestokrotny, a jeszcze inne żadnego - jak mówi przypowieść o siewcy.
              Potrzeba wewnętrznego nawrócenia, przemiany serca. Samo chodzenie do kościoła niewiele pomoże, jeśli chrześcijanin jest daleko sercem od Boga.
              Pozdrawiam.
          • Gość: JK Re: jak myslę... IP: *.kielce.vectranet.pl 13.07.12, 15:56
            Mi się wydaje, że takie talenty jak śpiew, komponowanie, malowanie, czy nawet gotowanie są czymś innym niż wróżenie. O ile do pierwszych trzeba zdolności związanych z posiadaniem ładnego głosu lub nie, poczuciem piękna, wrażliwości na dźwięki, muzykę, estetykę, czy smak to czy, tak samo można powiedzieć o wróżeniu? Patrzysz w karty i co? Jaki talent tu jest potrzebny, czym on ma się cechować, by coś wyczytać w rozumieniu wyżej przedstawionych innych talentów. Jakie tu są kryteria posiadania talentu wróżbiarstwa?

            Masz rację, że niewierzący nie muszą być koniecznie nieetyczni. Pewnie są i tacy, którzy są lepsi etycznie od niejednego katolika.

            Moim zdaniem powinnaś każdemu swojemu klientowi zadawać pytanie czy jest katolikiem i co Biblia mówi na ten temat, jeśli jest. Wymagałoby to odwagi trochę, ale byłoby uczciwe względem katolików.
            Oczywiście nie zmienia to faktu, że jesteś współodpowiedzialna za grzechy popełniane przez klientów, którym jest wróżbiarstwo, moim zdaniem. Tak..... wiem, co o tym sądzisz, ale ja sądze to, co sądze.

            Z tym sumieniem, muszę przyznać masz trochę racji moim zdaniem. Jest to sąd rozumu, dzięki któremu możemy osądzić jakość moralną naszych czynów. Dla mnie jednak jest to rozum oświecony bożą łaską, a także moje najgłębsze wnętrzne, najgłębsze i prawdziwe moje JA, gdzie spotykam się z Bogiem, sam na sam, gdzie On do mnie mówi i gdzie zapisał prawo naturalne. Można też nazwać to SERCEM, gdzie, jako katolik mam wybór czy słuchać głosu bożego czy kłamstw szatana.

            Czy gdy mówisz, że nie twierdzisz, że masz rację i że inni ją mogą mieć, zakładasz możliwość, że jednak Bóg istnieje i to ten objawiony w Biblii? Czy absolutnie nie?

            Czy nigdy Twój klient nie trafił do egzorcysty. Czy interesują Cię losy Twoich klientów po tym jak od Ciebie wyjdą?
            Pozdrawiam.
            • Gość: Ewa dobre pytanie IP: *.ip.netia.com.pl 13.07.12, 16:17
              własnie padło dobre pytanie czy interesujesz sie losem klientów którzy od Ciebie wyszli !!!!!!!!!!!!!!!! ???????????????????????
            • ja-tekla sąd nad wróżką cd. 13.07.12, 20:15
              Juz pisałam,ze talent do wrózenia to lepiej rozwinieta intuicja i tyle.Żadne podszepty demona czy innej strzygi.Nawet i katolik czasami,ma przeczucie,ze cos się stanie .I tak się potem dzieje.
              Nie mam zamairu pytać klientow o ich wierzenia czy poglądy.Sa dorośli i umysłowo sprawni,prawda?Ja nie muszę znac bibli,czy koranu,bo to nie moje religie.To oni odpowiadają za swoje zycie,za swoje wybory.Nie mam chęci nikogo nawracac,czy zawracac,bo nie mam do tego żadnego prawa.I nie moe byc wspólsprawcą ich grzechu,bo nie uważam wrózenia za grzech.W ogóle jest mi obce pojecie grzechu,sorki.
              Czt zakladam możliwosc istnienia Boga? Zakladam tylko,że mogę się mylic.Nie mam patentu na nieomylność,dlatego staram się szanować poglądy innych,choc nie zawsze je rozumiem.Lecz jednego nie lubię: gdy ktoś chce mi narzucic swoj pogląd na świat uznając,że tylko on ma rację! Każdy ma swoja rację i tyle...Ja ciebie nie krytykuję,nie obrażam zarzucając to,czy tamto,więc proponuję: niech kazdy z nas pozostaje przy swoim,nie ewangelizujmy się,strata czasu.
              A co do losow klientów...Jedni wracają,więc wiem,co u nich. Inni nie wracają.Z tych,z ktorymi mam kontakt - zaden nie wylądowal ani u egzorcysty,ani u psychiatry.
              To by było na tyle...
    • Gość: JK Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? IP: *.kielce.vectranet.pl 14.07.12, 11:51
      Kończę już swoje wypowiedzi i ta jest ostatnia i skierowana do Wrurzkasza:
      pisałeś w jednym poście, że się kiedyś modliłeś do Boga i nie została ona wysłuchana. W Katechiźmie Kościoła Katolickiego jest parę akapitów poświęconych temu zagadnieniu. Noszą one tytuł: "Dlaczego skarżymy się, że nie jesteśmy wysłuchani?" - akapity nr 2735-2737, oraz tytuł: "W jaki sposób nasza modlitwa jest skuteczna" - akapity nr 2738-2741. Wiem, że odrzucasz wszelkie autorytety i to co mówią inni, a szukasz prawdy w sobie samym. Skąd jednak pewność, że ją znajdziesz i że tylko tam ona jest? Skoro się modliłeś, to znaczy że jednak kiedyś tego Boga uznawałeś i go szukałeś.
      Przytoczone fragmenty KKK mogą Ci pomóc, przecież zawsze będziesz mógł się z nimi nie zgodzić.
      Pozdrawiam i żegnam wszystkich.
    • agrentowy4321 Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? 04.03.23, 09:50
      Niekiedy trzeba pochylić się nad wieloma aspektami
    • irona.sonata Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? 23.04.23, 20:30
      To zadawane
    • irona.sonata Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? 24.04.23, 09:11
      Sprawdź czy nie ma Ciebie za ściana dobrze
    • irona.sonata Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? 24.04.23, 14:09
      Bardzo bardzo
    • irona.sonata Re: Wróżbiarstwo - w Kogo wierzyć? 02.05.23, 19:08
      To nurtujące
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka